MARTYROLOGIA

 

 Polsko – polska wojna - bez końca.

         Postsolidarnościowe elity, już od początlu  ustrojowej transformacji miały wielki kompleks  „komuny”, której nie było, bo w 1938 roku Stalin  (ponad 100) polskich komunistów kazał wymordować. Przywódcy Polsli Ludowej z komuniztami tyle mieli wspólnego, co piernik z wiatrakiem. „Komuna” (stalinizm i bolszewizm) stała się modnym inwektywem w walce o władzę. „Komuna”, obecna była (i jest) w dyskursie prawicowych polityków,i w  narracji prawicowych publicystów. Dziś, można się pogubić, stracić orientacje, która grupa społczna jest „komuną”. Dowodem kompletnego zagubienia polityków  prawicy jest powtarzające się widowisko z okrzykiem „Precz z komuą”! Politycy PiS i PO przypominają tymi okrzykami zepsutą katarynkę, która gra tylko jedną melodię.

         Trwa „cywilna” polsko – polska wojna,  wszystkich z wszystkimi, o wszystko. A w każdej wojnie wielu ludzi traci wszystko, co bardzo kocha: wolność,  bezpieczeństwo. przyjaciół, i normalne życie. Pod koniec XVIII w. podobna;  polsko – polska wojna, doprowadziła do rozbiorów Polski i  ponad 120 lat byliśmy niewolnikami. Zanim  zaczęliśmy się totalnie dzielić i nienawidzić, buntować  przeciw sobie, żyło się nam lepiej. Byliśmy biedniejsi, ale szczęśliwsi.- Ach, kiedyż wykujemy, strudzeni oracze/ Lemiesze z pałaszy skrwawionych?/ Ach kiedyż na polskiej  ziemi już nikt nie zapłacze?/ Prócz rosy łąk naszych zielonych? (...) Taki wiersz napisał Mirosław Romanowski, który zginął w powstaniu styczniowym.

         Właśnie, „Ach kiedyż”, nie pozwolimy różnym ksenofobom, egocentykom, wykorzystywać historię do robienia brudnej polityki i szczucia Polaków jednych na drugich? Siania wrogości i  nenawiści? Polska prawica permanentnie wraca do komunistycznych (stalinowskich) zbrodni. Zaś   mistyfikuje i sakralizuje forrmy radykalnej walki w przedwojennej Polsce . Twierdzi, że wtedy zbrodnie popęłniałniano, w imię wzniosłych narooowych wartości, które zupełne obce były większości narodu. Jak chociażby zamach majowy, uwięzienie polityków opozycji w Berezie Kartuskiej, zbrojne, brutalne  tłumienie manifestacji walczących o swoje prawa i społeczną sprawiedliwość krakowskich robotników, a w latach 1932 – 1933 brutalne tłumienie  chłopskich buntów. Te ostatnie objęły przede wszystkim wsie  małopolskie, w okręgu: tarnowskim, rzeszowskim, jarosławskim i leskim. Brutalnie stłumiono manifestacje w Racławicach i Nowosielcach.

         Prawica, chętnie  przypomina o powojennych zbrodnich o wyrokach śmierci  na tzw. żołnierzach wyklętych i na działaczach  polskiego podziemia. Robi z nich bohaterów i stawia im pomniki. Zaś milczy o popełnianych przez żołnierzy podziemia zbrodniach.To był trudny czas. Jedni radowali się  odzyskaną wolnością, a inni się  buntowali  i ulegali frustracji, bo tracili przez lata gromadzone dobra materialne, kapitał (majątki i 6 mln ha ziemi) oraz klasowe przywileje. Ten ból topili w bratobójczej zbrojnej walce.

         To jest kwestia indywidualnej i zbiorowej odpowiezialności. Indywidualnego przebaczenia i definicji zbiorowej krzywdy i traumny. To kwstia nacjnalizmu, a nawet szowinizmu wewnątrz narodu. To dziś może być źródłem powstającego nazizmu.

         Trwała zimna wojna, a więc każdy, kto optował za Zachodem był wrogiem. Dziś żyjemy w innych czasach. Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej.A wiec nie ma powodów, by wracać do tamtych trudnych czasów. Jesteśmy w pełni suwerennym państwem i  suwerennym  narodem. Nienawiść i zemsta nad tymi, którzy żyli w tamtych czasach,oraz nad ich potomkami, to po prostu barbarzyństwo.To brudna polityka prowadzona przez oszalałych dzikusów w walce o władzę i panowanie nad słabszymi.

         (Jestem po lekturze książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice” Zastanawia mnie fakt, dlaczego tylko jeden dziennikarz i jedna stacja telewizyjna - Super Stacja - zajmują się tak ważnym tematem? T. Piątek - w swej książce - obnażył „piękną biografię” jednego z najważnieszych działaczy peerelowskiej opozycji. Autor opisuje niewygodną  dla postsolidarnościwego obosu prawdę o  moralnym obliczu wielu  działaczy tego obozu.

         Prawdopodobnie drążenie tego tematu skłaniałoby wielu ludzi do uogólnień. Zadawania pytań, ilu w tym obozie było  takich Macierewiczów? Ilu z nich walczyło o poprawę życia milionów? Czy raczej łączył tych działaczy  tylko biznes, prywatne interesy i zdobycie władzy? Twarz Macierewicza - na okładce książki - to twarz większości postsolidarnościowców.T.Piątek w swej książce porządkuje chaos informacyjny o bohaterach i działalności elit solidarnościowego obozu.Że te elity przede wszystkim  chciały mieć władzę i pieniądze by lepiej żyć.

         Według prawicowych polityków i publicystów, ta polsko – polska wojna ma charakter cywilizacyjny,i toczy się w ramach liberalnej demokracji. Ale wiadomo, że ma  charakter ludobójczy w stosunku do znacznej części narodu. Jest wolność bez równości,a przymus administracyjny (reżim) zastąpił przymus ekonomiczny. Brudna polityka i prawicowy populizm sprawiają, że znaczna część społeczeństwa wodzona jest za nos przez PiS – skrajnie prawicową partię.

         Ksenofobiczna polityka - jenego szaleńca - prowadzi Polskę do wielkiego nieszczęścia. Ta „cywilizacyjna” polsko – polska wojna może przekształcić się w wojnę domową. Zdaje się,że wszyscy chcemy tego uniknąć, ale nie lekceważmy przypadku, a więc czegoś, co trudno przewidzieć, a jednak następuje.

         W styczniu 1944 roku kanclerz A. Hitler pojawił się na pogrzebie prezydenta Rzeszy Hindenburga ubrany w surdut i cylinder, atrybuty mieszczańskiego polityka wybranego w demokratycznych wyborach parlamentarnych. Nieco  później w maju 1935 r. uczestniczył w nabożeństwie w intencji zmarłego Marszałka Piłzsudskiego, ubrany już w znany, z niezliczonych fotografii, brunatny mundur dyktatora z opaską ze swastyką na ramieniu - jako Fuhrer III Rzeszy.

         Ten przykład pokazuje jak nieokiełznana i zaskakująca może być dynamika brudnej plityki ( szczególnie wtedy, gdy nie działa tzw. „metapolityka”, czyli próba ustanowienia i zmaterializowania kontroli społecznej i kontroli ściśle prawnej ( przez Trybunału Konstytucyjnego i wymiar sprawiedliwości) nad działalnością polityków. Kontroli polityki i jej skutków czasem nawet  niezależnej od intencji protagonistów „dobrej zmiany”.

         Przykład pokazuje jak złudne jest wyrokowanie i wystawianie politycznych ocen opartych jedynie o tzw.  bierzące wydarzenia tu i teraz. Przykład pokazuje jak złudne jest gadanie, że jest demokracja, i wolność słowa, że odbywają się uliczne demonstracje,że budżet i gosodarka mają się dobrze, że jest niskie bezrobocie, że państwo pomga najbiedniejszym, że wszystko jest w najlepszym porzadku na tym najleprzym ze światów, tworzonych  przes PiS.

         Dziwne, że akolitom i proterianom PiS- u nie przychodzi do głowy, że wszystko to może jednego dnia być zdmuchnięte jak wątły ogarek, gdy ludzie się przekonają, że to był populizm? Gdy ludzie się przekonają, że 500 + to taka chwilowa gotówka z „koszernego banku”, że zysk z tego czerpie oszust, który puszcza do obiegu „trefne pieniądze” z podatków zdeponowanych w budżecie państwa.

         Strach się bać - nawet pomyśleć, - co może się wydarzyć, gdy PiS otworzy nowe, dalsze fronty oburzające większą część społeczeństwa i nadal będzie lekceważył  uliczne manifestacje. Gdy Kaczyński zaostrzy kurs nienawiści wobec opozycji. PiS zamierza  czekać na ruch prezydenta, czyli na prezydenckie projekty ustaw sądowych. A, co potem? „Pójdziemy do przodu. Będzie radykalna reforma. Ze znaczącym udziałem prezydenta dojdziemy do celu – deklarował w mediach Rydzyka Kaczyński – Choć będzie opór” I wyznaczył kolejne cele: pełna dekomunizacja sądownictwa, dekoncentracja mediów, reforma służb specjalnych,i uniwersytety”.

         Ta sytuacja może oznaczać fingowane procesy polityczne,a przed niektórymi politykami opozycji, otworzyć bramy do więzień. (podobnie jak w Turcji.) Bo logika wydarzeń (eskalacja ulicznych manifestacji)  pcha prezesa PiS -u w tym właśnie kierunku.Ta logika, to logika Magbeta, który „musi zabijać” kolejnych wrogów, by zachować władzę. Kres działania tej logice może położyć  - zwielokrotniony bunt społeczeństwa.

         Problem polega na tym, że prawicowy  duopl;  PO – PiS, już od 2005 roku prowadzi ze sobą wojnę o władzę i niszczy obywatelskie państwo.(lekceważy suwerena, ignoruje zebrane podpisy w sprawie referendum) Poza tym prawica tkwi w okowach antykomunizmu i nie może z niego się wyzwolić. W zależności, kto na kogo krzyczy, raz jedni, a innym razem drudzy nazywani są „komuną” „Komuch” stał się modnym inwektywem, epitetem w walce politycznej o władzę. Prawica chora na antykomunizm prowadzi tzw. dekomunizację państwa i gospodarki,oraz polaryzuje  społeczeństwo. A   podzielone  społeczeństwo (klasa średnia z klasą niższą) razem na ulicę nie wyjdzie.

         Z jednej strony mamy do czynienia z aktywizacją (często spontaniczną, nie zawsze sterowaną) obywateli stroniących - na co dzień - od partyjnych afiliacji, z drugiej strony, z włączeniem się do tych masowych akcji protestacyjnych polityków. Co prawda, głównie oriętacji liberalnej lub umiarkowanie konserwatywnej, bo z dopuszczeniem i wyeksponowaniem polityków lewicy - widomo jak jest. Swoją drogą, ta marginalizacja i próby wykluczenia lewicy podkopują wiarygodność – protestów i nacisku „ponad podziałami”.

         PiS i PO już od paru lat - „jadali przy jednym stole”, ale to PiS- przez  przypadek - zdobył władzę, a teraz w duopolu walczy o swoją dominację. Opanował: rządową administrację, Trybunał Konstytucyjny, prokuraturę, TVPiS, inwigiluje społeczeństwo i dąży do podporządkowania sobie : wymiaru sprwiedliwości - sądów, wyższych uczelni, oraz tzw. dekoncentracji prywatnych mediów. Chce wygrać wybory w  lokolnych samorządach.

         Około 60 procent Polaków (klasa najniższa) żyje w okowaćh niewiedzy i względnej biedzie.(Wedłu K. Marksa – klasa njniższa jest klasą  samą w sobie,i żeby być klasą dla siebie potrzebuje swojej zorganizowanej awangardy, czyli partii.) Duopol; lewicową partię – nie bez  winy parti Razem – SLD z Sejmu wyprowadził) Dziś wielomilionwa klasa niższa uależniona jest od prawicowych elit, które piszą scenariusz i reżyserują rzeczywistość oraz budują świat dla siebie.

         Skłócona postsolidarnościowa elita  w walce o władzę jest skłócona.  Podzieliła się na liberalną - PO i konserwatywną -PiS. Elitę lewicową podzielił narcyzm. Zaś lewicowa elita  wtedy jest silna, gdy jest razem i ma charyzmatycznego przywódcę, co przekłada się na społeczne poparcie w wyborach.Takim przywódcą był Aleksander Kwaśniewski. Był, bo dziś sam  uznaje siebie za centrystę, zaś klasa najniższa poczuła się przez niego porzucona.

         Takim charyzmatycznym lwicowum przywódcą był gen. Wojciech Jaruzelski. Według badań CBOS (grudzień 2016 r.) 52 procent Polaków uważa, że gen. Jaruzelski dobrze zasłużył się  Polsce i Polakom, a 42 procent uważa, że Jaruzelski  będzie pamiętany jako postać pozytywna. Zaś - „Macierowicze” - strażnicy antykomunzmu,(prowokatorzy  wojny domowej oraz interwancji wojsk Układu Warszawskiego) przedstawiają gen. Jaruzelskiego, jako zbrodniarza, odpowiedzialnego za ofiary stanu wojennego.

         Dziś w Polsce na lewicy brakuje polityka takiego formatu, takiej wiedzy,i oriętacji politycznej jak gen Jaruzelski. Podczas ulicznych manifestacji tłum skanduje – Wałęsa! Wałęsa! Precz z komuną! Może   byłoby wiarygodniej, gdyby ten tłum śpiwał – Stary czy młody/chłopak czy dziewczyna/ Polacy to jedna rodzina! Być może wszystko dzieje się  zbyt dynamicznie i blisko ich codziennego życia, a zbyt daleko od tego,co działo się w Polsce Ludowej oraz, co działo się na początku ustrojowej transformacji? Te okoliczności sprawiają, że ludziom truno zrozumieć prawdziwy sens plityki.

         Postsolidarnościowe elity w swej barbarzyńskiej antykomunistycznej  obsesji, już od początku ustrojowej transformacji, wydały lewicowym przywódcą totalną wojnę i tak już pozostało. Chciały w nich widzieć tylko zługusów Kremla, sowiecką dominacje i nic więcej. Dziś służy temu  dekomunizacja: ulic, placów,likwidacja pomników radzieckich żołnierzy poległych (ok 600 tys) podczas wyzwalania Polski spod hitlerowskiej okupacji Dekomunizacja ma służyć janczarskiej indoktrynacji kolejnych pokoleń, które mają gardzić życiorysami wybitnych lewicowych działaczy, ich rodziców i dziadków, którzy w PRL wyrośli, ciężko pracowali, mieli wielkie osiągnięcia i powody do dumy. „Maciarewicze” tych ludzi  nazywają zdrajcami, złodziejami i zrównują  z hitlerowskimi zbrodniarzami.

         Platforma Obywatelska, reprezentująca klasę średnią, popełniała błąd, bo nie uwzględniała potrzeb biedniejszej części społeczeństwa. Nie uwzględniała politycznego pluralizmu, (prawice – lewica), a przecież jak pokazują badania CBOS wciąż ok. 42 procent Polaków dobrze wspomina Polskę Ludową. Ten platformerski ostracyzm do lewicowej partii do, lewicowych wartości  pomógł PiS- wi wygrać wybory. PiS już po 2001 r. „wszedł w buty” SLD i zagospodarował znaczną część centro - lewicowego elektoratu. Gdyby Platforma uznawała pluralizm polityczny i lewicowe wartośći, to dziś nie byłoby pisowskiej Polski.

         I tak, barbarzyńska obsesja Platformy do SLD, sprowadziła na nasz kraj pisowskie nieszczęście. SLD,dobrze wpisał się w ustrojową transformację. Wprowadził Polskę do NATO i Unii Europejsjiej,więc nie było powodów do eskalacji wrogości i nienawiści, do eliminaownia Sojuszu ze sceny politycznej. SLD - sprawując władzę - scalał ten klasowo i mętalnie oraz wewnętrznie zróżnicowany naród. Pozwalał ludziom realizować własną koncepcje swojego życia. Pozwalał, nawiązywać kontakty między ludzmi biznesu - zarówno w kraju jak i za granicą. Na Wschodzie i na Zacodzie. Nie dzielił ludzi na lepszy i gorszy sort. Łączył Polaków, co przyczyniało się do przyśpiessonego rozwoju naszego pięknego kraju.

         Różnica między udającym lewicę PiS-em, a SLD jest taka, że PiS demoluje i osłabia nasze państwo. Zaś Sojusz je umacniał i przyśpieszał rozwój kraju. Stawaliśmy się partnerem do rozmów w rozwiązywaniu głównych problemów Europy. PiS wszystko niszczy a to, grozi Polsce  międzynarodową  izolacją. W tej sytuacji liberałowie z PO nie powinni SLD  traktować jak wroga, ale jak politycznego konkurenta.Wrogość liberałów do lewicowej, postępowej partii, to dzikie barbarzyństwo wobec znacznej części cywilizowanego społeczeństwa. Jest pytanie czy te dwie polityczne formacje są już gotowe na sptkanie, czy spotkają się, gdy będzie już za pźno? To jest kwestia czy dana grupa polityków jest wstanie otworzyć się na innych, kierować się rozsądkiem, tolerancją i osiągać kompromizm dla dobra społeczeństwa.

         Ratunkiem dla nas może być: jedność zamiast podział,  pluralizm, i metapolityka, czyli zmaterializowanie kontroli społecznej i kontroli ściśle prawnej (niezależnośćTrybunału Konstytucyjnego,i sądów) nad działalnością polityków. Jednak trudno o pjednanie jeśli podczas ulicznych manifestacji wznośi się okrzyki: „Solidarność”! „Precz z „komuną”,a pisowski totalitaryzm łączy się z Polską Ludową. Jeśli do tłumu przemawia L.Balcerowicz Jeśli przemawiający do tłumu liberełowie popierają dekumunizacje, aż do trzeciego pokalenia, a tłum przeciwko temu nie protestuje.

         Dziś, mało kto (łącznie z częścią lewicowej elity, która bała się posądzeń o „komunizm”. Oni „przykleili” się do silniejszego, do prywatyzacyjnego  wyścigu szczurów), upomina się i broni godności budowniczych Polski Ludowej. Tymczasem PiS najpierw załatwił większe  ustrojowe sprawy, a teraz przystępuje do dokończenia dzieła, do przejęcia kontroli nad mediami,wyższymi uczelniami.Gdy wygra samorządowe wybory to posiądzie władzę apsolutną.

         To jest wyzwawnie dla SLD i dla całej lewicy, która musi - razem- publicznie powiedzieć,(i wciąż powtarzać) że Polska Ludowa dźwignęła nasz kraj z wojennych ruin. Zagospodarowała Ziemie Odzyskane. Dała chłopm 6 mln ha. ziemi. Zlikwidowała przdwojenne społeczne nierówności, analfabetyzm i dokonała rewolucji cywilizacyjnej  oraz gospodarczej.Racje miał Orwell, twierdząc, że kto kontroluje przeszłość ten ma władzę nad przyszłością.

         Lewica musi być w Sejmie. Musi być realnym uczestnikiem życia publicznego. Inaczej polska polityka nadal będzie chora. Polsko – polska wojna się nie skończy. Niszczone będzie państwo, a gospodarka nie wyjdzie z ciągłej recesji. Lewica – SLD – już w założeniu, z ideowej zasady jest  bonum poblicum, dba o dobro powszechne, ogólne, o dobro publiczne. Lewica jest naszą szansą na lepsze życie i nie wolno tej szansy zmarnować.

         Radziejów sierpień 2017 rok.

Pisowski  populizm i rusofobizm dryfują w stronę barbarzyństwa

    ( PiS wysyła Polaków na drzewa)

         Narody Europy myślą o pokojowym współistnieniu,i otwierają się na siebie. Trwa: przepływ ludzi, kapitału, wymiana towarów i naukowej wiedzy. A Polski rząd szykuje się do wojny i gra strachem rosyjskiej agresji. Pisowski populizm tak zdepresjonował świedomość wielu ludzi, że nie pojmują, iż żyjąć z jałmużny – 500+ - , nigdy nie będą szczęśliwi, bo przecież, to praca powinna być źródłem utrzymana człowieka. Jałmużna  500+ powoduje, tylko tyle, że bieda ma charakter wsględny i łagodzi  społeczne napięcia.

         Ustawa – jednomyślnie – uchwalona przez prawicowy Sejm o dekomunizacji nazw ulic i placów, nie wspomina o pomnikach, dlatego Sejm, na wniosek IPN, tą ustawę znowelizował.Teraz ustawa zmusza władze samorządowe do likwidacji wszystkich pomników, które według IPN gloryfikują coś, co mu się nie podoba, a więc zginą wszystkie pomniki żołnierzy Armii Czerwonej, bo nie ma podstaw, by stawiać im pomniki.

         - Celem budowy tych pomników – według IPN – było bowiem tworzenie fikcji, tzw. braterstwa broni polsko – sowieckiej oraz wdzięczności dla Armii Czerwonej za wyzwolenie nas spod niemieckiej okupacji. Tymczasem jej celem, nie było bynajmniej wyzwolenie Polski, co wiązało się z prawem do samostanowienia narodu polskiego o własnej przyszłości, lecz realizacja inperialnej polityki Stalina, która zakładała uczynienie Polski obszarem swoich wpływów. (...)

         Żeby zrozumieć, tą nienawiść polskich rusofobów do  Rosjan, warto wrócić do faktów i historycznej prawdy. Historyk, Włodzimierz Kowalski w swej książce „Ostatni rok Europy” (1939) napisał: - Poważnym obciążeniem stosunków Polski z jej wschodnim sąsiadem była wojna w roku 1920 i dramatyczne zwroty jej towarzyszące. Była to najbardziej zbędna wojna w Europie XX w. Zwiększyła przeszkody między obu sąsiadami wzniesione przes historię oraz pomnożyła i tak ogromne już straty Polski i pogłębiła wzajemną nieufność. Wojna polsko – radziecka skończyła się kpmpromisowym pokojem w Rydze - podpisanym 18 marca 1921roku.  W Traktacie Ryskim Polska uzyskała mniej niż proponował jej rząd Lenina przed polskim najazdem na Ukrainę i wygraną bitwą pod Warszawą (…)

         - Poczynając od konfererncji w Lucarno, a dokładnie od końca lat dwudziestych, kiedy ujawniły się konsekwencje polityki pojednania  francusko – niemieckiego (w tym izolacja Polski i ZSRR) dyplomacja radziecka podjęła akcję zmierzającą do zbliżenia z Polską. Akcja ta,- z różnym nasileniem – trwała do wiosny 1939 roku.(...)

         - Polska była adresatem różnorakich prpozycji, w tym porozumień jednostronnych z przymierzem na wypadek (wówczas realnej) agresji niemieckiej. Wszystkie te propozycje przez Warszawę zostały odrzycone, przy użyciu argumentów, z których główny wynikał  z teorii  „polityki równowagi.” Teoria ta głosiła, iż związanie się Polski z jednym z wielkich sąsiadów przeciwko drugiemu, ze względów na proporcję sił, oznaczać będzie sprowadzenie Polski do pozycji satelity. W tym przypadku satelity ZSRR. Tymczasem sojusz między wielkim sąsiadem, a małą Czechosłowacją teorii tej nie potwierdzał. Tak więc już od 1921 roku pomimo podpisanego aktu o nieagresji –z winy polskich rusofobów– stosunki Polski z ZSRR były złe (…)

         - I tak, Polska prowadząc fikcyjną „politykę równowagi” skazała się na rolę przedmiotu w polityce międzynarodowej.(dziś mamy podobną sytuację ZP) Stało się to w sytuacji, gdy ZSRR i Niemcy zdecydowały się na zmianę wzajemnych stosunków i przyjęły kurs na zbliżenie (…)

         W pierwszych latach niepodległości Polska w swej polityce zagranicznej dążyła do zbliżenia z Francją. Polsko – francuska umowa sojusznicza z 19 lutego 1921 roku, miała nas chronić przed grożbą niemieckiego rewanżyzmu. Rewizjonizm niemiecki i umocnienie się pozycji  Niemiec, stanowiły dla Polski duże realne niebezpieczeństwo. (Zgodnie z umową Francja 3 wrześnie 1939 roku –  wypowiedziała  Niemcom wojnę.)

         Państwa koalicyjne wykożystując zależność Polski, potrzebującej ich pomocy, rozstrzygnęły (28 lipca 1920 roku) spory o Spisz, Orawę i Śląsk Cieszyński, a później ograniczyły nasze prawa w porcie gdańskim. Mocarstwa zachodnie  15 marca 1923 roku oficjalnie uznały ustalone w Rydze wschodnie granice Polski.

 - Na krótko przed II wojną światową w 1932 r Polska zawarła z ZSRR pakt o nieagresji i Polsko - Niemicką Deklarację o niestosowaniu przemocy.Pojawiło się niemieckie zagrożenie uderzające w interesy Polski i ZSRR. Była to niemiecka akcja na Rusi Zakarpackiej, o wyraźnych akcentach antypolskich i antyradzieckich. Fakt ten zmuszał do nowego przeglądu stosunków radziecko – polskich z punktu widzenia Kremla. W nowej sytuacji, w styczniu rozpoczęto rokowania handlowe, które zakończyły się podpisaniem (19 stycznia 1939 r) radziecko-  polskiego traktatu handlowego oraz porozumienia szczegółowego, które podnosiły poziom wzajemnych obrotów - w roku - do 20 milionow dolarów.(...)

         Hipotetycznie założyć można, że gdyby wówczas Polska nie trzymała się kurczowo „polityki równowagi”i gdyby Warszawa nie odrzuciła radzieckich  propozycji w czasie akcji dyplomatycznej, dążącej do wzajemnego zbliżenia, to w Polcsce nie byłoby tragicznego 1. i 17.września 1939 roku, a w ZSRR tragicznego 22 czerwca 1941 roku. Nie- byłoby  napaści hitlerowskich Niemiec  na obydwa kraje.

         - Polska od 1932 roku miała podpisany z ZSRR pakt o nieagresji, a od 19 stycznia 1939 roku, traktat handlowy. Problem sprowadzał się do pytania, czy w warunkach realnego niemieckiego zagrożenia Polska potrafi ten kanał wykorzystać?(...)

         S. Suworow - w książce „Cofam wypowiedziane słowa” napisał:  - Związek Radziecki pod koniec lat 30 wyposażył swoją armię w najnowocześniejszą na świecie broń. ZSRR produkował najlepsze na świecie: haubice, czołgi, słynne pistolety maszynowe PPsz, samoloty myśliwskie MiG – 3 wyposażone w szybkoszczelne karabiny maszynowe, działka przeciwlotnicze kalibru 35,76 i 85 mm, bardzo skuteczne i nowoczesne moździerze typu Br – 5 kaliber 280 mm, haubico – armaty kalibru 152 mm typu ML – 20 o zasięgu ognia 17400 metrów, o masie pociskow 43,6 kg, ciężkie opanzerzone samochody BA – 10, które z powodzeniem mogły się zmierzyć z ówczesnymi czołgami niemieckimi, ich działa skutecznie dziurawiły pancerz każdego niemieckiego czołgu.(...)

         - ZSRR produkował najlepsze na świecie czołgi. Lekkie czołgi pływające T – 40, średni czołg T- 34 i ciężki czołg - KW. Czołgi te weszły w skład uzbrojenia A. Cz. 19 styczniw 1939 roku. Czołgi T-34 i - KW miały zainstalowane długolufowe działa kalibru 76 mm i lany jednolity pancerz oraz silniki  Dizela W- 2. Dzięki zastosowaniu szerokich gąsienic miały mały nacisk na podłoże. Czołgi te podchodziły na bardzo strome i kręte wzniesienia, pokonywały zapory przeciwpancerne, okopy i transzeje. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby w taką broń wypozażony był Wehrmacht?(...)

     W efekcie działań Berii,( w latach 1938 - 45 minister spraw wewnętrznych) i z rokazów J. Stalina w latach 30 zamordowano bardzo wieliu doświadczonych marszałków, generałów i  wyższych oficerów i w ten sposób A.Cz. pozbawino dobrych dowódców.( dziś w pisowskiej Polsce  wielu generałów i pułkowników  z „własnej woli” odeszłóo na emeryturę. ZP) O tych stalinowskich mordach , w swej książce  „Europa Wojen 1914 - 1945”  Jerzy Holzer napisał - Kolejne aresztowania w A. Cz. umożliwiły pozostałym na wolności  oficerom niezmiernie szybkie awanse.  Na jesień 1937  roku były dywizje pod dowództwem młodych majorów i brygady pancerne pod dowództwem kapitanów. W pierwszym okresie wojny, niedoświadczeni dowódcy, popełniali kardynalne błędy. Armia Czerwona ponosiła klęski i ogromne straty w ludzićh i broni. Wojska Wehrmatu  doszło pod Moskwę.(...)

         Polscy inżynierowie także pokazali swoje umiejętności i możliwośc w konstruowaniu nowoczesnej broni. Skonstruowali: np bombowiec PZL -P  37, „Łoś”, czołg 7 - TP, samochód pancerny wzór -34 i pistolet „Vis”  Wspierał ich gen. Władysław Sikoerski, którty inspirował rozwój przemysłu zbrojeniowego. Piłsudski upierał się przy koncepcji sowieckiego  zagrożenia i gromadzenia na wschodzie kraju wielkich sił wojska, co pochłaniało ogromne pieniądze. Na tym tle -  między gen. Sikorskim i Piłsudskim - zrodził się ostry konflikt, w rezultacie, którego gen. Sikorski pozbawiony został służbowego przydziału i przez 12 lat – razem z rodziną – wegetował - na resztówce w Parchaniu na Kujawach.

         A więc, to Piłsudski i polscy rusofobi, ponoszą odpowiedzialność za wszystko, co się wydarzyło w latach 30. Zarówno za brak ułożenia bilateralnych relacji z ZSRR, za  nie wykorzystanie szans z zawartej umowy handloewej,  w tym z zakupu nowoczesnej broni, jak również za opurtonizm w rozwoju  przemysłu zbrojeniowego w Polsce.

         Mija  78 lat Europy bez wojen.Polska należy do NATO i Unii Europejskiej, a w Polsce swoje pokłosie – podobnie jak przed wojną - zbiera  rusofobia. Dawniej rusofobiczna Warszawa odmówiła - radzieckiej  Rosji - zawarcie jednostronnego porozumienia – przymierza - na wypadek ( wówczas realnego) niemieckiego zagrożenia.

         Dzisiejsza, rusofobiczna Warszawa,  straszy nas (bezpodstawnie)  rosyjską – agresją. Jest pytanie, czy to Rosja jest dla nas wrogiem, czy  polscy rusofobii chcą, by taką była?   Wielu ludzi rusofobom daje  wiarę, choć nie rozumie ich polityki.- dało się zniewolić.  Zastanawiące jest, skąd u wielu z nas ta patologiczna rusofobia się bierze? Przecież król Stanisław z Katarzyną II żył w przyjaźni. Katarzyna  poparła go na króla Polski. Być może,  wpadliśmy w rusofobiczne okowy, w których się poruszamy i  nie możemy się z nich wyrwać? Albo jest tak jak mówił J. Kurski - „ciemny lud wszystko kupuje”.

         Czy zdołamy wmówić Rosjanom i światu, że na ksenofobie i rusofobie  choruje  tylko J. Kaczyński i jego akolici oraz zwolannicy?  Cy Rosjanie tę naszą fobię do nich nam  wybaczą, zapomną? Czy świat wybczy nam brak litości nad matkami z dziećmi, które uciekają przed wojną , głodem i śmiercią? Ten ksenofobizm przez lata w różnaraki sposób będzie się nad nami mścił. „Komuniści” J. Kaczyńskiego nie internowali, a może teraz ktoś to zrobi?

         Z Federacją Rosji nie mamy sporu granicznego, zaś gdy chodzi o granice z Niemcami i Ukrainą, to  wciąż są tam ugrupowania uważające, że kwestia granic jest wciąż kwestią otwartą. Za polską południowo – wschodnią granicą ludobójcy są bohaterami. Trafiają na pomniki. Kwitnie kult zbrodniarzy spod znaku UPA ,OUN i SS – Galizien. Ukraiński nacjonaliam to już nie jest jakiś  marginalny odprysk.             T

         Tak, dla przypomnienia; - 21 czerwca 1990 roku Bundestag RFN i Izba Ludowa NRD przyjęły wspólną rezolucję, w której oświadczyły, że obecny przebieg granicy polsko – niemieckiej jest ostateczny. Jednak za sprawą Kohla traktaty polsko – niemieckie z lat 1990 – 1991, nie uregulowały tak kluczowych kwestii jak; własność na polskich ziemiach zachodnich oraz status prawny polskiej diaspory w Niemczech. Do dzisiaj są one problemem w stosunkach polsko – niemieckich.

         Kolejne rządy straszą nas wojną z Rosją,i zwiększają środki na zakup broni. W Polsce (zamiast 7 tys uchodżców) stacjonuje 5 tys  amerykańskich żołnieży, a Donald Trump, będąc w Warszawie, też straszył nas  rosyjską agresją i chwalił, że właśnie broń kupujemy w Stanach Zjednoczonych. Ta rusofobia kosztuje nas ogromne pieniądze. Każdego roku, na zakup broni, kolejne rządy,   wydają ok 14 mld zł. W najbliższych latach ma to być ok 130 mld zł.

         Z inspiracji rządu PO - PSL wprowadzono embargo w handlu z Rosją. Każdego roku kosztuje to nas  ok 20 mld dolarów. Wiadomo,że jeśi nie można handlować legalnie to działa czarny rynek i pranie brudnych pieniędzy, Dziennikarze śledczy informują, że rządy tracą miliardy,a wzbogacają się  prywatni spekulanci, że finansowi oligarchowie w tym precederze uczestniczą.

         Wicepremier Morawiecki – marzy - o: uszczelnieniu, systemu podatkowego, o usprawnieniu ściągalność podatków, o ukruceniu precederu uciekania od płacenia podatków. To jest propogandowa mżonka na użytek bierzącej polityki. Dopuki w Polsce sceną polityczną rządzić będzie prawicowy duopol; PO – PiS i rusofobia, to w kraju nic się nie zmieni i nie poprawi.

         PiS, prawicowa partia, sprawujca dziś władzę odwołuje się głównie do ludzi mieszkającuch w małych miastach i na wsi, do ludzi biedniejszych, gorzej wykształcinych, do tych, którzy czują się pokrzywdzeni przez III RP. Do nich trafia pisowska  narracja o przywracaniu sprawiedliwośći i wyrównywaniu szans. Sejmowa opozycja straszy bolszewizmem i powrotem do PRL. To jest takie straszenie „baby dziadem”.Przecież wielu zwolenników PiS - u nostalgicznie wspomina Polskę Ludową. Paradoks polega na tym, że to właśnie J. Kaczyśki socjalizm nazwał  „ustrojem hołoty dla hołty”.

         W kródce się okaże,że ta pisowska wizja, to kłamstwo i mżonki,że to wizja szalona i niszczycielska, przede wszyskim dla najbiedniejszych, bo ludzie żyjący z jałmużny nigdy nie będą szczęśliwi. Nim szybciej biedni to pojmą, tym mniej ich to będzie kosztować.A, J. Kaczynśki i jego akolici - za tą szaloną wizję - nie ponisą kary, - przejdą na wysokie emerytury. Pisowski populizm powinien wzbódzać  głębszą refleksje u polskich kobiet, które korzystająć z jałmużny 500+ przestały pracować i zarabiać. Dzieci szybko dorosną, a one znajdą się na bezrobociu, a w wieku poprodukcyjnym bez, lub z głodową emeryturą.

    Nasza historia zatocza koło.W końcu XVIII w. utraciliśmy własne państwo. Winą za to zrzucamy najczęściej na okropnych, zaborczych sąsiadów, choć już krakowska szkoła historyczna głosiła,że - źli sąsiedzi i owszem -  ale do rozbiorów przyczyniliśmy się sami. Zanim doszło do rozbiorów, państwo gniło od ponad stu lat. Panowała powszechna anarchia, ostatnie stadium „złotej wolności”, władza centralna praktycznie nie istniała, skarb był pusty, wojska mało, a nowoczesnego niemal wcale, w dodatku wojsko często było nieopłcane i się buntowało, zawiązując rzliczne konfederacje. Wyroki sądów były nieegzekwowane, a zrywane z byle powodu sejmy nic madrego uchwalić nie mogły. A do tego ciemnota, upadek szkolnictwa, zacofanie i fanatyzm religijny oraz rosławione rozpasanie czasów saskich.

         PiS, w swoim działaniu upodabnia się do przedrozbiorowej szlachty i do przedzemwojennej sanacji. Swoim działaniem demoluje państwo, niszczy demokratyczne instytucje,i moralne autorytety.Tanim populizmem  niszczy samodzielne myślenie znacznej części społeczeństwa.  Pisowski populizm dryfuje w stronę XVIII w. do  .czasów barbarzyństwa, czyli wysyła Polaków na drzewa.

         Jak wiadomo Połsudski był rusofobem i nacjonalistą. I wiemy czym  to dla Polski się zakńczyło. J. Kaczyński jest dodatkowo eurofobem ,a więc nie trudno pojąć,iż jeśli będziemy obojtni i bierni to czym jego polityka  dla nas się skończy.

         Zmian w plityce historycznej i rusofobicznej raczej  nie będzie, bo już od 1989 roku prawica podejmuje próby przepisywania i zakłamywania historii,i szerzy wrogości do wschodniego sąsiada. IPN zajmuje się polaryzacją społeczeństwa i mieszaniem; trudu i znoju oraz ofiary życia i żołnierskiej krwi, z brudem polityki. Jakby  żołnierz był odpowiedzialny za ustalenia rządów „Wielkiej Trójki”. Jakby żołnierz mógł odmówić wykonania rozkazu. Na końcu jakby źle się stało, że tego faszystowskiego Niemca z naszej polskiej ziemi przegnano,- zamiast zostawić go tu na zawsze. Że hitlerowski okupant byłby lepszy niż - sowiecki.

        Jakby polskim rusofobom w tej wojnie, w tym miejscu Europy, nie chodziło głównie o zwycięstwo nad niemieckim faszyzmem, mordem, terrorem, holokaustem, obozami koncentracyjnymi. O likwidację całych nacji, na rzecz dominacji tej najsłuszniejszej ( wyższej rasy aryjskiej) Jakby za  całą  globalną strategię winę ponosił  czerwonoarmista, na któą ani wpływu, ani pojęcia nie mial.

         Powinniśmy, w humanitarnym muśleniu, jednoczyć się z sąsiadami  z Europą, by dawać świdectwo, że nie wszyscy jesteśmy ksenofobami, nacjonalistami i rusofobami. Że uważamy iż  droga do lepszego życia, do normalności i spokoju nie wiedzie przez nienawiść i podział. Że nie ma nacjonalistycznej drogi do pokoju. Że to pokój jest drogą do lepszego  normalnego życia, i że groby (pomniki) żołnierzy II wojny światowej są najważniejszym kazaniem o wartości pokoju.

         My, ludzie starszego pokolenia, pamiętający II wojnę światową, słuchamy nieomal oniemiali tego, co o niej teraz mówią w mediach i piszą (  nawet w podręcznikach szkolnych), hipokryci,ksenofobi i nacjonaliści. Można powiedzieć, że do tej hipokryzji w pełni odnośi się kabaretowy dowcip Laskowika „Muszę iść do okulisty, bo co innego widzę, a co innego słyszę”.

         Jak my - starsze pokolenie -  zejdziemy z tego świata, to następne pokolenie, będące na dalszym miejscu w kolejsce - do grobu zabierze ze sobą zmyślone, zakłamane wyobrażenie o II wojnie światowej. Panuje niezwykła tolerancja dla fałszu – oczywiście jeśli ten fałsz jest zgodny z polityką historyczną obecnie rządzących. Nad wszystkim góruje agresja, kłótnia, a podczas kłótni nikt nikogo nie może przekonać ,każdy obstaje przy swoimi, a wojna o władze wciż  trwa. Skuteczne w te wojniej okazało się przekupstwo.

         Młodzi, na ogół, bardziej interesują się komputerowymi grami, komurkowymi telefonami, masowymi imprezami, zagranicznymi podróżami, niż społeczną polityką rządów. Nie interesuja się walką polityczną o klasowe interesy, o wartość - przecież ich państwa. Zastanawiające,dlaczego tylu młodych ludzi wykazuje taką obojętność, bierność wobec   ksenofobii,i ONR - kiego nacjonalizmu oraz systemu, który generuje bezrobocie i skazuje ich na  zarobkową emigrację?

         Być może, patogenezą tej infaltyjnej obojętności, bierności, jest  brutalny system którego są ofiarami. System, który wysyła ich na bezrobocie i zarobkową emigracje. Zaś opresyjne społeczeństwo ich nie zauważa. Ci młodzi ludzie tracą związki z   zarobkową pracą, bo wielu nigdy nie pracowało. Nie znają wartości zarobionego pieniądza, bo trwają  ze skromnych datków rodziców i dziadków. W małych grupkach, wałęsają się po ulicach miast i straszą przechodniów. Antoni Macierewicz, właśnie z nich, tworzy wojsko terytorialnej obrony, ubiera w mundury, daje broń i 400 zł żołdu, by użyć ich do tłumienia społecznego buntu.

         Istnieją duże różnice odczuć, zainteresowań między starszym i młodszym pokoleniem. O ile my, starsze pokolenie z całych sił pragniemy, aby wojny nie było, to wielu prawicowych polityków p młodych nacjonalistów igra z taką możliwością (chcesz pokoju szykuj się do wojny), to ich ulubiona maksyma. Ale to spokój, ład i porządek, silna gospodarka kraju, są drogą do pokoju, normalności i dobrostanu.

         W naszym kraju jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, ale ich wykonanie będzie możliwe tylko wtedy, gdy zwalczymy obojętność, zespolimy się w jedność, i gdy nastąpi aktywność całego społeczeństwa. Sprawy uniwersalne muszą być rozstrzygane na pozimie makroekonomiym. Zaś, zgodnie z zasadą pomocniczości, wiele decyzji zapadać musi na pozimie najniższym ( w gminnej wspólnocie) gwarantującym ich skuteczność i racjonalność.

         W naszym codziennym życiu bardzo destrukcyjną rolę odgrywa obojętność (bierność,pasywność, znieczulica) Te dewiacji często występują u ludzi, którch zło bezpośrednio, nie rani. Choć zawsze mogą znaleźć się w pozycji słabszego i zło może ich dopaść. W takiej sytuacji dziś znalazła się znaczna część klasy średniej z większych miast. Kiedyś wielu z nich zmartwienia ludzi słabszych, biedniejszych puszczało – mimo uszu. Więc zło się upowszechniło i ich dopadło.

         Syndrom obojętności dotyka, zarówno osoby indywidualne jak i całe grupy społeczne. Ludzie większych miast, ci lepiej sytuowani, obojętni są na biedę wielu ludzi małych miast i wiejskich osiedli. Większość ludzi obojętnie odnosi się do tych, którzy  na ulicach miast manifestujący swoje niezadowolenie,- bo zło bezpośrednio ich nie dotyka. Z dużą dozą obojętności przyjęliśmy decyzję o zbiorowej odpowiedzialnośc, o ponownym obniżeniu świadczeń emerytalnych tysiącom byłych funkcjonariuszy służb mundurowych.

         Obojętni jesteśmy na przykłady karygodnego marnotractwa przez  -infaltylny rząd - pieniędzy z naszych podatków. Wielu obojętnie odnośi się do inhinilacji: Konstytucji, armi, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i zamorządności. Ta nasza obojętność tak spowszechniała, tak się zdepresjonowała, że stała się oczywistością i już nikt się nią nie  zajmuje.

         Ta nasza obojętność, deprawuje ludzi władzy, generuje arogancje i prowadzi do totalitaryzmu. Walka z obojętnością muśi być altrnatywą dla pisowskiego populizmu. Pisowski populizm ma wsparcie finansowe (500+) Obojętność skutecznie można zwalczać duchową i rzeczową pomcniczością. A więc walka z obojętnością także potrzebuje finansowego wsparcia. I musi być instytucjonalna w postaci gminnej wspólnoty. To jest wyzwanie dla lewicowych działaczy, dla samorządowców, dla   postępowych intelektualistiów i inteligencji, którzy nadają kierunek naszemu codziennemu życiu.

        

         Radziejów lipiec 2017 rok.

        

        

        

 

Z Panujązego w naszym kraju chaosu 

- wyzwolić nas może prawda

Prawda sama się nie obroni - jeśli nie opakujemy jej we właściwe formy komunikacji. 

Prawda - w polskim półmroku – sama nie rzuca się w oczy, trzeba ją odszukać. 

Ważne jest, co kto mówi (głosi), ale też ważne jest  kto to mówi (głosi).

Ryszard Petru, przeciwstawia sobie dwie Polski – ludzi samodzielnych i pracowitych, i Polskę – ludzi wyciągających rękę do państwa o pomoc. To podział zakotwiczony w głębszej strukturze polskiego społeczeństwa. Pewnym paradoksem jest, że im skuteczniej Polska będzie się rozwijać i modernizować, im szerszy będzie dostęp do owoców ustrojowej transformacji, tym bardziej elektorat prawicowy będzie rósł, a elektorat lewicowy malał (…)

Być może sposób życia tych - „wyciągających rękę do państwa” - jest chaotyczny, mało zaradny i nie wszystko co, ci ludzie robią, i jak myślą może się podobać, ale przecież oni w tym ustroju – systemie – szansy na inny  sposob życia nie mają. To są ofiary przemian ustrojowzych po 1989 roku. Ich życie potoczyłoby się zupełnie inaczej w Polsce Ludowej. Tym ludziom potrzene jest państwo - interwent ( gminna wspólnota), dbające o rynek pracy, o sferę socjalną; ochronę zdrowia, oświatę, o dostęp do samodzielnego mieszkania, o godne życie seniorów itd. 

Wielu ludzi czeka na  takie państwo i wcale nie kojarzy państwa z dyktaturą - „silną ręką”.

Przywódcy Polski Ludowej – ostrożnie – ale szli drogą od  autorytaryzmu do jego liberalizacji. Pod koniec 1989 r ( w czasie rządów M. Rakowsjiegi i M. Wilczka) wprowadzano system wolnego rynku. Dopuszczono możliwość współrządzenia - razem z solidarnościową opozycją. Gdy postkomuniści w wolnych wyborach (1993r) odzykali władzę okazali się proeuropejskimi demokratami, strażnikami wolności i suwerenności, a niektórzy nawet miłośnikami kapitalizmu. Dziś droga liderów PiS jest odwrotnością drogi postkomunistow. Ta pisowska droga prowadzi od wolności i demokracjido do arbitralnej wszechwładzy i dyktatury.

Jest pytanie czy SLD ( zjednoczona lewica) będzie w stanie nadążać za manipulacją informacji, za  medialną propogandą, by  przejmować ten „unowocześniony” lewiccowy  elektorat, czy pozostanie ze swoim  starym (5%) elektoratem? Nienawiść prawicy do postkomunistów jest rutynowa, beznamiętna i nieomal zwierzęca. SLD  szuka sojuszników np.w partii Razem w „Krytyce Politycznej”. Tymczasem  stamtąd płynie namiętna ludzka wrogość. Ta pierwsza chce zdobyć, a druga  utrzymać i powiększyć znaczący  status społeczny i prestiż, w czym według nich, jakiekolwiek zbliżenie do SLD z pewnością im nie pomoże.

Sprawa lewicy w Polsce nie jest przegrana, poniważ sprawa socjalimu też nie jest przegrana. Raczej neoliberalizm wyczerpuje swoje możliwości. W głębszej strukturze naszego społeczeństwa zkotwiczona jest plebejskość (egalitaryzm) One są rodowodem znacznej części polskiego społeczeństwa. To daje wiele do myślenia. Nie jest możliwe w dłuższej perspektywie, żeby przynajmniej zasadnicza część takiego społeczeństwa nie opowiedziała się w etosie lwicowośći.

Dziś, to miejsce lewicowego etosu – pozornie - zajmuje PiS, który ze swoim prawicowym populizmem wszedł w buty SLD. Ale ten prawicowy  populizm ma krótkie nogi. Jest wiele zjawisk,które prawicowemu populizmowi pzwalają się rozwijać: upadek przemysłowych zakładów pracy, bezrobocie, niskie płace i świadczenia emerytalne,  rozbudzone oczekiwania ludzi młodych. Najpierw ludzie wpędzani są w biedę, (zlikwidowano ponad 600 przemysłowych zakładów pracy), a potem tworzy się pozory pomocy.Wzbudza strach np.groźbą wojny z Rosją i zalewem emigrantów, a później pozoruje obronę.

Stygmatyzuje, piętnuje i nadaje znamiona potworów autorytetom i uczciwym obywateliom. Zasłużonych dla kraju lewicowych działaczy obrzucca  inwektywami: komunista, zbrodniarz,, złodziej. Polaryzuje społeczeństwo na przyzwoitych i nieprzyzwoitych. Znaczna  - biedniejsza – część społeczeństwa  została przez pisowskich  narodowych szowinistów przekupiona więc ludobójstwo nie spotyka się z pwszechnym potępieniem.

Sprawująca władzę  grupa psychopatów, egocentryków za pomocą  koncerwatywnej, fanatycznej części społeczeństwa, apriorycznie odmawia kobietom całego katalogu cech społecznych i pozycjonuje je jako osobowe jednostki – nieracjonalne - kierujące się emocjami, niezdolne do podejmowania świadomych decyzji o sobie.

W życiu społeczeństw i poszczególnych ludzi, dużą rolę odgrywają cechy osobowości. Jest wielu ludzi, u których w ich osobowości dominuje obsesja (inklinacja) do bogacenia się za wszelką cenę. Człowieczeństwo tych ludzi ulega dysocjacji – zaburzeniom tożsamości. Na ogół są to egocentrcy, hipokryci, psychopaci - rządni władzy i bogactwa. Prowadzą między sobą walkę o władzę . Podczas sprawowania wadzy - zgodnie z tradycją - Polskę czynią sobie poddaną. Czyli zarządzają Polską jak kiedyś dziedzic folwarkiem.Marnotrawią publiczne pieniądze, uprawiają nepotyzm i korupcję. Ludzie establishedu znaczną część dochodów przeznaczają na luksusową konsumpcję.

W Polsce jest też sporo osób o osobowości, w której dominuje alteruizm i empatia do innych ludzi.Są to ludzie o proweniencji, i etosie lewicowym. Oni – gdy sprowowali włdzę - generowali system społeczny i gospodarczy sprzyjający zwykłym ludziom. A więc „ludziom wyciągającym rękę o pomoc do państwa”.

Prawica, podzieliła nas, na pracowitych i leniwych, a PiS - skrajnie prawicowa partia, na prawdziwych i metrykalnych Polaków. Swoich przeciwników nazywa drugim sortem. Wedłu skrajnej prawicy to prawdziwi Polacy na - złość komunistom: odbudowali Warszawę i kraj, przeprowadzili reformę rolną, budowali fabryki, szkoły i mieszkania.

Prawdziwym Polakiem może być tylko ten, kto wierzy w Boga. I to w tego jedynego prawdziwego. Generowana jest nienawiść do ludzi inaczej myślących. Składa się na to hasło - „Bij kto w Boga wierzy”. Bij – kogo? Tego kto w Boga nie wierzy – bezbożnika, odszczepieńca, heretyka,bluźniercę,niedowiarka,tych którzy sami swoim istnieniem Boga obrażają?

Można być: oszustem,  hipokrytą, kretynem, kłamcą, manipulantem, ksenofobem, okradać ludzi, i mimo tych wszystkich      diewiacji czuć się depozytariuszem narodowego patriotyzmu, honoru i katolicyzmu. Tacy są ci prawdziwi Polacy... To prawicowa polityka historyczna zbiera swoje żniwo. U znacznej części społeczeństwa, a przede wszystko wśród ludzi młodych, wpływa na dysocjacje osobowości, zaburza tożsamość.

To, u wielu ludzi, wywołuje taki stan psychiczny jakby w jednej osobie (w społeczeństwie) – czsowo - działały dwie tożsamości; lewicowa i prawicowa. Pewna część społeczeństwa jest jakby - niewspółświadoma swojej dominującej tożsamości. Nie przepływa do nich rzetelna informacja o prawdziwej rzeczywistości. Ich umysł, w pewnym czsie, nie pozwala kojarzyć faktów, więc mają trudności rozpoznawania: populistów, oszustów, manipulantów i kłamców. Ulegają populizmowi, a w dodatku, gdy populizm  przekształca się  w niewielką, ale jednak korzyść materialną. mają lęk przed utratą tuch korzyści i popierają „darczyńców”.

To jest wyzwanie dla lewicowych działaczy,postępowych intelektualistów i lewicowej inteligencji. To jest konieczność innowacji polityki społecznej i systemu gospodarczego, w którm ci „wyciągający rękę do państa” mogli będą funkcjonować. Pomocą wyjścia z chaosu może być publiczna analiza faktów, wydarzeń w minionym ceierćwieczu i komentowanie wydarzeń bierzących, które objaśnią meandry złożonej rzeczywistości Poznanie prawdy pozwoli zwykłym ludziom lepiewj zrozumieć rzeczywistość, odzyskać lewicowy etos i  dominującą lewicową tożsamość.

Prawicowe partie - na ogół - przed wyborami - posługują się populizmem, czyli słownymi gestami, żeby  uzyskać poparcie wyborców w zdobyciu władzy. Po pewnym czsie ludzie czują się oszukani. Jednak przed następnymi wyborami występuje nowy populista.(populiści) Oszust bardziej wyrafinowany, bardziej szczwany i przebiegły w oszustwie.Najłatwiej ludzi zdobywa się przekupstwem. Z tego sposobu skorzystał PiS  podczas wyborów jesienią 2015 roku.

PiS, wygrał wybory pragramem socjalnym, ale zrobił to roznyślnie z wyrachowanie na przekur ideowej zasadzie. Według prawicowej ideii każdy jest autorem swojego życia. Każdy sam musi w życiu sobie radzić i nie wyciągać ręki do państwa o pomoc. Jednak bardzo wielu ludzi - w tym systemie - sobie nie radzi.Jednak nikt nie znosi być nieważny, poniżany i wykluczony ze społeczeństwa.Gdy to następuje ludzie wpadają w stres, frustracje i gniew. Szukają winnych ich osobistemu nieszczęściu. PiS zaeządza tym stresem i wskazuje winnych oraz - w postaci jałmużny pomaga biednym ludzim trwać, wegetować, by inni mogli być zamożni.

Wracamy do ptytania, co robić żeby wyjść z chaosu, gdy ma się silnego przeciwnika, wspieranego przez prawicowe medialne korporacje? Trzeba zaprezentować alternatywny program. Podczas obrat (24 czerwca br.) SLD zaprezentował kilka pomysłów programowych, które mają się stać pdstawą 4 filarów, na których Sojusz opsze swoją kampanie w wyborach samorządowych.Trzeba walczyć bronią przeciwnika czyli lewicowym  pobulizmem, który wygeneruje realną lepszą perspektywę dla kraju i wszystkich obywateli.

Być może SLD przegapił lata 2001 – 2005, a wtedy każdy dzień, miesiąc i rok był wyjątkowo ważny. Zwykli ludzie pamiętali Polskę z lat 1993 – 97 i mieli nadzieję,że pod rządami SLD mieć będą lepsze życie. Wyciągali rękę do państwa, ale państwo im nie pomogło. Wielu poczuło się oszukanymi i zdradzonymi przez lewicową partię i panujący ustrój. Polska w minionym ćwierćwieczu się zmieniała,i piękniała, ale wielu tego nie zauważało, bo to się zmiewniało obok nich. Wielu, na bezrobociu  klepało biedę, zaś odważniejsi emigrowali do leprszego świata.

Wyjscie z SLD (kwiecień 2004 rok) - 30 osobowej grupy Marka Borowskiego, pogorszyło wizerunek i społeczne zaufanie do SLD. W Sojuszu wygrało myślenie, że ci, co na zewnątrz - znani działacze,którzy niedawno byli z nami, są dla partii największym zagrożeniem. SLD znalazł się na równi pochyłej, a gdy już znajdziesz się na równi pochyłej, to trudno zmienić kierunek.

Walka, o przeżycie SLD (lewicy), o odzyskanie społecznego zaufania, musi zacząć się wśród samej lewicy, przede wszystkim od wspólnego działania. Zmienić się musi myślenie czołowych lewicowych  działaczy. Liderzy muszą przejść gruntowną przemianę osobowości (zrobił to A. Rozenek) Nauczyć się być pierwszym wsród równych. Odnowić kontakty z partyjnymi dołami i ze społeczeństwem.

Problem tkwi nie tylko w przywództwie szczebla centralnego, ale we wszystkich strukturach partii. W przywódczych zdolnościach organizowania takiej formy opakowania komunikacji, która będzie skutecznie objaśniać meandry złożonej i zakłamanej rzeczywistości W zdolnościach budowania czegoś, co by przynosiło korzyść innym ludziom. Jeśl przywódca nie ma takich predyspozycji, to takiej  formy komunikacji z ludźmi unika. Czyni to w obawie, że nie potwierdzi swojego przywództwa. Łatwiej jest pozorować,i pielęgnować przywództwo pochodzące ze sterowanego wyboru niż np. prowadzić, na wysokim – intelektualnym - poziomie  rozmowę czy dialog z ludzmi o różnej wiedzy politycznej.

Aby wyjśc z chaosu i wprowadzić kraj na drogę szybszego rozwoju to zarówno lewicowi liderzy jak i lewicowy elektorat muszą się zmienić. Przestawić na inne tory myślenie. Zmienić wzajemne relacje, oprzeć je na wzajemnym zrozumieniu, na przyjaźni. I jeszcze na czymś głębszym, na  zaufaniu, na wzajemnej życzliwości i pomocy. Nim ludzie sobie bardziej,  ufają tym bardziej są szczęśliwi.

Jest tyle rzeczy, których wzajemnie wszyscy muszą się nauczyć.  Przede wszystkim  muszą bliżej się po\znać. Potrzebna jest nam terapia do osiągnięcia wzajemnej akceptacji. SLD (lewica) i lewicowy elektorat są na siebie skazani. Czy można mieć jeszcze większą motywację do wspólnego działnia” i zbliżenia się do siebie? Prawda i zbliżenie się do sibie uczciwych ludzi, jest sposobem na wyjście z chaosu.

Radziejów lipiec 2017 rok

Trzeba pozbyć się postsolidarnosciowego

egocentryzmu i hipokryzji

         Świat pracy ( Przynajmniej połowa polskiego społeczeństwa) powinna pobudzić swól umysł – głębszą refleksję – by sobie odpowiedzieć na kilka merytorycznych pytań:

   -Jaki obóz polityczny (partia) dla Polski i Polaków może być najefektywniejszy? Lewicowy, który był: konstytuantą aktu uchwalenia Konstytucji, wprowadził Polskę do NATO i Unii Europejskiej, dwukrotnie kraj wprowadził na drogę szybszego rozwoju?

         -Czy obóz postsolidarnościowy, który wywołał i kontynuje polsko – polską zimną wojnę, polaryzuje społeczeństwo, a jego infantylne rządy prowadzą recesyjną gospodarkę? Obóz, który najpierw wpędza ludzi w biedę, a potem pozoruje pomoc.? Straszy ludzi, a potem udaje, że ich broni?

         -Dlaczego -  podczas wyborów - większość wyborców zamiast głosawać na  ludzi mądrych i uczciwych, głosyje na egocentryków,  hipokrytów i rusofobów, którzy straszą nas  rosyjską agresją i wydają miliardy zł. na zakup broni? (gorszy  pieniądz wypiera lepszy)

   -Co robią - dla siebie -  ludzie biedniejsi, by - ICH państwo - było dla nich bardziej przyjazne? Dlaczego tak wielu wierzy ojcu T. Rydzykowi i finansowo wspiera jego działalność?

 - Co takiego  stało się, że  postsolidarnościowemu obozowi -  na pocztku ustrojowej transformacji -   udało się tak  wielu ludzi otumanić i oszukać? A dziś tak wielu uwierzyło w zamach na samolot (Tupolew) pod Smoleńskiem?    

  -Dlaczego polskie kobiety są tak barbażyńsko aproricznie pozycjonowane? Katoprawica pomniejsza  ich wartość i znaczenie w życiu publicznym. A przecież - na ogół - one  mają największy wływ na niż i wyż demograficzny. Bez kobiet, bez ich aktywnego udziału,społeczeństwo  by się nie rozwijało?

         -W ulicznych  protestach dominyją młode kobiety, a gdzie są młdzi mężczyźni? Odpowiedz jest prosta. Około 2 -3 mln - na ogół – młodych męższyzn w poszukiwaniu pracy wyemigrowało. Część z nich uległo alienacji, stali się kosmopolitami i do kraju nie powrócą.

       -Czy ludzie wiedzą,że wraz przemianą ustrojową nestępował chaos w tworzeniu  rodziny, tej podstawowej komurki społeczeństwa? Czy ludzie wiedzą, że kobiety walczą o swoje prawa, ale również o życiowych partnerów, o zachowanie ludzkiego gatunku, (żłobki, przeskola i 500+ nie rozwiązują  problrmu, bo stwórz babo dziecko jak nie masz dziada) Że młde kobiety chcą mieć mężów i że chcą ich mieć przy sobie, by razem opiekować się dziecmi. Matki chcą być bliżej synów.    Kobiety wiedzą, że przeszczeń i czas ludzi od siebie oddala.

         -Czy środowiska kobiece wiedzą, że na krótko, za pierwszego rządu SLD, aborcyjna ustawa została zliberalizowana, ale (nomen – olen) Trybunał Konstytucujny tą liberalizację unieważnił? Czy więc środowiska kobiece przyczynią się do tego, by  wyborcze wahadło przechyliło się bardziej w lewo?

         -Dlaczego tak wielu ludzi wierzy katolickim konserwatystom, że aby kobieta mogła zażyć  tzw. pigułkę „dzień po” zdecydować musi chłodny umysł lekarza – mężczyzny?  Csy kobietom starczy energii i rewolucyjności, by tą ważną dla całego społeczeństwa bitwę wygrać?

         -Dlaczego po uchwaleniu ureceptowienia pigułki EllaOla, środowiska kobiece nie wychodzą na ulice miast, by protestować? Dlaczego kobiety zaniechały organizowania kilkutysięcznych wieców, które z ilości przerodzą się w jakość?

  -Co dzieje się ze znaczną częścią ludzi młodych, którzy ulegli prawicowej ideologii i podczas ostatnich wyborów  głosowali na  kandydatów desygnowanych przez Kukiza i Korwina Mikkego? Czy ludzie młodzi mają świadomość, że głosowali na demagogów, którzy obecny reżim chcą zamienić na reżim własny?

     -Młodzi uciekają przed beznadziejną przyszłością, ale czy wiedzą, że jest to pozorne rozwiązanie? Młodzi są przyszłoscią narodu, ale swniorzy (starość) jest przyszłością wszystkich, jet dojrzałością młodości, ma ogromną wiedzę i doświadczenie.

        Gdy sobie odpowiemy, chociażby na te kilka merytorycznych pytań, to być może lepiej zrozumiemy otaczającą nas rzeczywistość. Uświadomimy sobie oczywistość prawdy  i nie pozwolimy robić nam wody w muzgu?.

        Warto zastanowić się nad tym, co o sytuacji w naszym kraju napisał prof. Bronisław Łagowski ( „Przegląd” nr 23 z  11. 06. 2017 r) „Jaruzelski zastanawiał się  jak przeprowadzić zmiany w Polsce. Przyjął, że  najpewniejszą drogą do tego będzie porozumienie z Solidarnością. I to był błąd. Wtedy, kto wie czy nie powstałby system bardziej racjonalny  Bo najpewniejszą drogą był dialog ze społeczeństwem. To znaczy ogłoszenie drogi do pluralizmu, a nie uznanie Solidarności za społeczeństwo.. To nie to samo. Wtedy kto wie czy nie powstałby system bardziej racjonalny. Bo tak został zbudowany monopol  tzw. obozu postsolidarnościowego, który trwa do dzisiąj i nie można się tego nieszczęścia pozbyć”.

          W Kabarecie Olgi Lipińskiej - w dobie wczesnej ustrojowej transformacji; po 4 czerwca 1989r. śpiewano „jakby do tego socjalizmu dołożyć trochę więcej forsy, to resztę można by zostawić” Stoczniowcy ogłosili hasło „Socjalizm tak - wypaczenia nie”

Radziejów czerwiec 2017 r.

           Polsko! cóż ci się stało?

Po głowie krąży myś natrętnej apatii -

Polsko, cóż ci się stało, że stałaś się

państwem postsolidarnościowych partii?

Polsko, cóż ci się stało,

że zamknęłaś swoje drzwi dla ludzi,

najbardziej potrzebujących twojej pomocy?

Polsko, cóż ci się stało,

że zbudowałaś mury między,

twoimi córkami i synami?

Polsko, cóz ci się stało,

że tolerujesz kłamstwo i nienawiść?

Polso, cóż ci się stało,

że profanyjesz idee ojców i wciągasz ją

w służbę brudnej polityki historycznej?

Polsko, cóż ci się stało,

że dawniejsze dobro nazywasz złem,

a dzisiejsze zło nazywasz dobrem?

Polsko, cóż ci się stało,

że za pieniądze ksiądz się modli,

i za jałmużne lud się podli?

Polsko, cóż  stało się,

z ludzmi mądrymi, którzy za pieniądze,

stają się głupimi i podłymi?

Polsko, stała się rzecz nie pojęta,

zarówno bogatym czy biednym,

pieniądz rozum pęta!

Polsko, taka o tobie

         po głowie myśl się pląta...

         taka smutna puenta...   .

     Radziejów czerwiec 1017 rok.

Egocentryści i hipokryci - 

zło  dobrem , a dobro złem nazywają.

         Przez całe ćwierćwiecze, solidarnościowi egocentryści i hipokryci, wpajali dorosłym i przyzwyczaili młode pokolenie do swojej polityki historycznej, według której, Polska Rzeczpospolita Ludowa (uznana przez ONZ) była państwem wrogim Polsce. I w zasadzie państwem nielegalnym.

          Według solidarnościowych ekstermistów - wszyscy, którzy Polskę nieomal z nicości i z gruzów odbudowali,oraz wyprowadzili z powojennego chaosu (a polski chaos miał ogromną siłę, bo był  zmilitaryzowany),i ci co ją bronili oraz, pełnili kierownicze funkcje, byli przestępcami.Na początku ustrojowych przemian nie było można ich wszystkich ukarać, ponieważ ilość szła w miliony.Wtedy wielu ludzi nie wiedziało jaka ta odradzająca  się Polska będzie, ale wielu miało nadzieję, że będzie lepsza niż ta przedwojenna. Dla większości okazała lepsza.

         Solidarnościowi  egocentryści i hipokryci nadal twierdza, że Polska Ludowa aż do 1989 r. nie była  wolnym państwem, a jeśli nawet to była państwem ze zbrodniczym ustrojem. Ta  zbrodnia jaką Polska Ludowa sobą uosobiała ma kilka synonimicznych  nazw: komunizm, totalitaryzm, sowiecka okupacja.

         Według solidarnościowej ekstremy, za to,że nie dokonał się powszwchny  akt zemsty na komuchach, winę ponosi  elita obozu solidarnościowgo, która  z postkomunistami zawarła  układ  przy „Okrągłym Stole”(kwiecień 1989r). Nawet postawienie przed sądem  generałów PRL  Jaruzelskiego i Kiszczaka - pod kryminalnymi zarzutami - nie zaspokoiło głodu zemsty solidarnościowj ekstremy. Jesteśmy dziś świadkami aktów „ludobujczej” zemsty nad budowniczymi Polski Ludowej - włącznie do trzeciego pokolenia.

         Prezydent A. Duda - jakiś czas temu - na wiecu  oświadczył: Bardzo wielu wpływowych miejsc, zajmują  osoby, których rodzice i dziadkowie aktywnie walczyli  z „żołnierzami wyklętymi”,w ramach utrwalania ustroju komunistycznego, czyli krótko mówiąc, potomkowie zdrajców. Ich trzeba  „wykurzyć”(...)Taką najbliższą  przyszłość „Prezydent wszystkich Polaków” zasugerował wielu Polakom. Wizję agresji i zemsty, czyli politytykę historyczną od lat lansowaną przez solidarnościową ekstremę.

         A więc wszystko jest jasne i proste  jak kolczasty drut. Według ekstermalnych działaczy solidarnościowego obozu państwo, które powstało po 1944 roku, tworzone było przez zdrajców i zbrodniarzy. Nie było polskie lecz sowiecką republiką. Wnukowie i dzieci budowniczych tego państwa do dziś nie zostali ukarani i pomszczeni. Okupują eksponowane stanowiska w  polityczne w mediach  i biznesie. Aby sprawiedliości stało się zadość, trzeba ich (wykużyć) ukarać i wykluczyć ze społeczeństwa.

         Pierwszy – zaoważalny – akt zemsty,oraz masowego karania natąpił po zwycięstwie PiS w wyborach jesienią 2016 r. Pracy pozbawieni zostali  urzędnicy (służby cywinej i spółek skarbu państstwa),  a ich miejsca zajęli prawdziwi Polacy, czyli zwolennicy pisowskiej polityki historycznej. Drugi akt zemsty i kary za służenie - nawet przez chwilę - komunistycznemu państwu, nastąpił, w formie znacznego obniżenienia  śiadczeń emerytalnych ludziom z formaji mundurowych.  W kolejce na trzeci akt semsty i kary czekają  sędziowie - wnukowie i dzieci – sędziów z czsów PRL, którzy według wiceministra Warchoła skazali na karę śmierci 3 tys  polskich patriotów.Ich miejsa zajmą dyrektorzy i prezesi z nadania  Z. Ziobry.

         Jeśli PiS, w 2018 roku wygra wybory samorządowe, to nastąpi czwarty akt  zemsty i kary. Pracy pozbawieni zostaną potomkowie tych, dziadków i ojców, co  kiedyś służyli Polsce Ludowej. Ich miejsca zajmą prawdziwi Polacy, czyli dzieci pisowskiego ludu.

         W narracji historycznej solidarnościowców  mamy jasne wyobrażenie na czym ich polityka polega. Na przewartościowaniu fundamentalnych wartości moralnych i politycznych. Uznawaniu za złe tego, co było dobre i za dobre tego  co jest złe. Złe było wszystko to dzięki czemu państwa podnoszą  się z wojennych zniszczeń ( pojednanie, wspólne działanie). Wnoszenie pod niebiosa ludzi i zdarzeń, które kończyły się zatrzymaniem i zastojem rozwoju kraju oraz polaryzacją społeczeństwa.

         Wśród znacznej części solidarnościowych działaczy nastepowała - pewnego rodzaju: anorekcja, czyli wstręt do inaczej myśląch ludzi.  bulimia, czyli głód władzy, dysocjacja czyli rozdzielczość interesów, dehumanizacja konkurencji, szukanie wroga. Cyli powstał  destrukcyjny system, w którym ludziom źle się żyje. Takie pomieszanie wartości i pojęć mogło nastąpić (urodzić się) w  warstwie społecznej, która wydała na świat egocentryków i hipokrytów oraz paranoiczne ideologie. Te wszystkie maoizmy, anarchizmy, totalitaryzmy i inne „dobre zmiany”.

         J. Kaczyński, jak każdy dyktator, tylko pozoruje i powtarza, że buduję lepszą demokrację, większą wolność i ludziom lepsze życie. Być może A. Duda jest jakoś związany z takim myśleniem.Ale w konsekwencji pisowskiego planu zemsty i kary oraz reakcyjnej przebudowy społeczeństwa przez represje prawne (pokaż człowieka, a paragraf się znajdzie) można tylko czasowo osłabić  społeczną energię,częściowo odebrać chęć  sprzeciwu, ale morali i woli walki ze złem nikt i nic ludziom nie zabierze.

         Jak funkcjonuje ten pisowski plan zemsty i kary, reakcyjnej przemiany społeczeństwa, świadczy;  wzywanie i przsłuchiwanie przez policję niektórych oczestników ulicznych manifestacji. Wyrok kieleckiego sądu. Uczestniczka, Czarnego Protestu prezentowała transparent przedstawiający znak Polski Walczącej przerobiony na kobiece pierśi. Kielecki sąd uznał, że doszło do znieważenia symbolu i nakazał 47 letniej kobiecie zapłacić 2 tys zł. grzywny.

         Zwolennicy zakazu aborcji i wprowadzenia recepty na  tzw. pigułki   EllaOne uważają, że znak Polski Walczącej został wykorzystany do agitacji na rzecz zbrodniczego aborcjonizmu. Że nawet, gdy tej kotwicy  używają w ewidentnie subwersywnym (jako zamiennik) kontekście, mogą spodziewać się gniewu wyznaniowego państwa. Konserwatywny fanatyzm, którego zaplecze ideologiczne produkują religijni fanatycy, nie widzi dla kobiet miejsca w polityce. Apriorycznie odmawia im całego katalogu cech społecznych, a także pozycjonuje je jako jednostki nieracjonalne, kierujące się emocjami, niezdolne do podejmowania świadomych decyzji o sobie.

         Religijni fanatycy snują niedożeczne opowieści o kobietach puszczalskich, pozbawionych godności szmatach, które beztrosko siadają na skrobanzonkowych fotelach. Potem mogą żałować, że popełniły morderstwo nie nienarodzonego dziecka. Więc ktoś musi ten kobiecy żywioł opanować. O tym czy kobieta może zażyć pigułkę EllaOne  zdecydować musi chłodny (męski) umysł lekarza.

         Żadna ekipa rządząca Polską po 1989 r. z takim zacięciem motywowanym skrajnie konserwatywnym doktrynerstwem nie ingerowała w ciała kobiet, w ich życie na taką skalę. Pisowska polityka „dobrej zmiany” wbrew dość powszechnemu przekonaniu o zbawiennym wpływie programów socjalnych prowadzi również, w ramach narodowej gospodarki kapitalistycznej, do intensyfikacji wyzysku kobiet.

         Według GUS do końca 2016 r. aż 150 tys kobiet zrezygnowało z pracy zarobkowej z powodu „obowiązków rodzinnych związanych z prowadzeniem domu”. Zapewne wiele kobiet pracowała na nisko płatnych stanowiskach, a specyfika ich pracy była dużym obciążeniem fizycznym i psychicznym.

         W skali całego społeczeństwa wynikiem oddziaływania tego transferu  nie jest złagodzenie wyzysku lecz przerzucenie jego ciężaru na kobiety. Praca reprodukcyjna w kapitalizmie, to praca nieopłacona, wykonywana przez kobiety na rzecz odnowienia siły roboczej. Kobieta nie ma normowanego czasu pracy. W polskich warunkach kobiety: robią zakupy, przyrządzają posiłki,sprzątają, piorą, opiekują się dziećmi.Rząd PiS – u obniżył kobietom wiek emerytalny, co w przyszłości również przełoży się na niższe emerytury i ciągłym uzależnieniem finansowym od mężów.

         Ten mechanizm zależności pogłębia efekt programu 500+ Wsparcie udzielane rodziną funkcjonującym w modelu patrialchalnym nie daje żadnych gwarancji, że kobieta, która zrezygnowała z pracy, po wprowadzeniu rządowego programu socjalnego, będzie dysponować jakimikolwiek własnymi środkami finansowymi. Będzie żyła w poczuciu powinności, że jej domeną jest prowadzenie domu,i opieka nad dziećmi.

         Opowieść o nieodpowiedzialnych kobietach, za które muszą decydować mężczyźni jest w takim samym stopniu fałszywa jak narracja opowiadająca o socjalnej uldze, o lepszym życiu jaką większości społeczeństwa miały przynieść rządy partii Prawa i Sprawiedliwośi.

         Radziejów czerwiec 2017 rok.

Polska powiatowa to też  Polska!!

               Proletariusze – prokariusze - wszystkich gmin łączmy się!

         Jest nas wielu i jesteśmy silni! Wielkie i ważne cele  zawsze osiąga się razem z innymi ludźmi. Warto zrozumieć, że coś jest po coś, że  gminna wspólnota jest po to, żeby wzajemnie sobie pomagać.(Nawet Hercen, rosyjski filozof, uważał. że w Rosji chłopskie wspólnoty gminne,  powinny stać się podwalinami wojny z rosyjskim absolutyzmem i ustrojem poddańczo - pańszczyźnianym)

          W życiu, często samemu trudno pokonać trudności i wtedy   ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. We wspólnocie ludzie lepiej rozumieją jeden drugiego. Jak wiele rzeczy robi się razem, to między ludźmi tworzy się więź, empatia i przyjaźń, które pomagają żyć. Jeśli we wspólnocie dostrzeżemy szansę  to znajdziemy drogę do naszego spełnienia, drogę do lepszego życia.  Bądźmy tacy, żeby innym z nami dobrze się żyło.

         W Polsce za dużo jest: fałszowania historii, agresji i nienawiści. To , polaryzuje społeczeństwa i anihiluje wspólnoty.  Według prawicowych działaczy; Polska Rzeczpospolita Ludowa  była państwem wrogim Polsce i w zasadzie państwem nielegalnym. A nawet jeśli była uznawana przez inne państwa (ONZ), to była państwem zbrodniczym. A ci, którzy ją wyprowadzili z chaosu, odbudowali z wojennych zniszczeń oraz zbudowali nową, byli zdrajcami i służyli komunistom, Zaś ci, którzy pełnili kierownicze funkcje - byli przestępcami.

         Prawica, w swej nienawiści,  operuje epitetami: „komunizm”, „totalitaryzm”. „sowiecka okupacja”:, „żydokomuna”. Ale, co te epitety oznaczają i jakie czyny pod nimi się kryją, nie definiuje.(Komuna to zespół ludzi łączących się w celu współżycia na zasadzie wspólnoty majątku i pracy) Były zbrodnie, w latach 1945 – 1950, po obu stronach powojennego politycznego konfliktu zostało zamordowanych ok 20 tys osób. I tego nie można przemilczać. Ale po dziesięcioleciach gnębić ludzi za udział w „komunizmie, to przejaw obłąkanej nienawiści.

         Warto przypomnieć, że w pierwszych antypeerelowskich    towarzystwach opozycyjnych, połowa uczestników, wywodziła się z lewicowych rodzin. L. Kołakowski,J. Kuroń, B. Geremek, kiedyś   należeli  do lewicowych partii. Najgorliwszymi  dekomunizatorami okazali się byli komuniści, bo najlepiej wiedzieli w kogo uderzyć Paradoksalnie właśnie oni ponieśli największe „zasługi” w totalnym kryminalizowaniu  Polski Ludowej. Neofita swą gorliwością przebija normalnego człowieka,- jest bardziej katolicki niż papież.

          PiS  mówi o „dobrej zmianie”, ale  neoliberalnego systemu,  nie zmienia i raczej  umacnia, bo dąży do autorytaryzmu. A kapitalizm to kapitalizm - bogaci się bogacą, a biedni – relatywnie do bogatych - biednieją. Kapitał (pieniądz) ważniejszy jest niż człowiek. Według neoliberałów kapitalizm, to najlepszy ustrój, że w kapitalizmie bogaci żywią biednych, bo dają im pracę i jałmużnę. Że jeśli jedni się bogacą to drugim też rośnie. Że, gdy wody przybywa  to wszystkie łódki idą do góry. Uważają, że równość nie jest sprawiedliwością, że sprawiedliwości nie daje się zmierzyć....

         Neoliberałowie (apologeci uszlachetnionego kapitalizmu) uznają nadrzędność władzy suwerena,a liberalną demokrację jako ideał wyłonienia  przedstawicielstwa w parlamencie. Według J. Kaczyńskiego suwerenem są prawdziwi Polacy.( Polak katolik,lud smoleński) Lud,  suweren, sprawujący „władzę nad władzą”. Który otrzymuje  od rządzących (od PiS)   władzę  nad jego oponentami. Taki suweren, rządowych oponentów może; wygwizdać, opluć,obić po pysku, wyśmiać („komuniści i złodzieje, cały świat z waz się śmieje”), broniąc na kredyt, a priori, wszystkiego, co robią rządzący, i co jeszcze przyjdzie im do głowy...

         Według J. Kaczyńskiego suweren to: pisowski lud, wierzący w zamach na samolot pod Smoleńskiem, beneficjanci programu 500+  i osoby z pisowskiego awansu. Dyktatorzy, zazwyczaj chętnie mówią o władzy suwerena. Organizują wiece i przemawiają do swojego ludu. Uwielbiają referenda, oczywiście pod warunkiem, że są ich inicjatorami, a  wynik z góry jest znany. To uwielbienie legło u podstaw prezydenckiej zapowiedzi referendum w sprawie nowej konstytucji. (koszt ok 100 mln zł)

         Jarosław Kaczyński tylko pozoruje troskę o ludzi biednych. A tak naprawdę – żeby biednym żyło się lepiej –  wcale mu nie zależy. Albowiem  wtedy straciłyby swoją wartość, uprawiane przez PiS; populizm i demagogia. Zaś one są jego politycznym paliwem. Jego  socjalno - ideową fasadą. Wskazywanie wrogów ludu i pozorowanie troski o biednych są jego najważniejszymi instrumentami w zdobywaniu społecznego zaufania.

          Populizm polityczny wciąż służy jego polityce, albowiem opiera się na  chwilowych hasłach wychodzących na przeciw oczekiwaniom znacznej części społeczeństwa. Działa tu stara zagrywka; „ciemny lud to kupi”. PiS, używa z jednej strony - w różnej postaci – patriotycznych, egalitarnych sloganów , a z drugiej - przede wszystkim – rozdziela swoim działaczom i zwolennikom intratne synekury, a ci doją państwo bez żadnych zahamowań.

         PiS, demagogicznie wskazuje proste recepty na poprawę warunków życia,  biedniejszej części społeczeństwa (program socjalny), choć wie, że te recepty nie rozwiązują problemu biedy, i że po pewnym czacie wielu ludzi nadal żyć będą w biedzie. Manipuluje informacją. Przykładem tego są; lichwiarska podwyżka - do 2000 (ok 130 zł)  brutto - minimalnej płacy, oraz - do 1000 zł brutto – emerytury, oraz zwolnienie od podatku, gdy roczny dochód nie przekroczy 6600 zł. Te nieduże podwyżki, szybko stracą swoją początkową wartość, bo rośnie inflacja (2,2%),  rosną koszty związanie z utrzymaniem mieszkania itp.

         Działacze obozu solidarnościowego,żeby wygrać wybory, pozorują walkę z biedą , którą sami wywołują. Pozorowana przez J. Kaczyńskiego walka o biednych ma uzasadnić jego walkę o  silne przywództwo i o autorytarne rządy. Kieruje gniew ludu na postkomunę i na złodziei – których nie brakuje. Ludzie sfrustrowani - życiowym niepowodzeniem - (a takich jest wielu)  szukają  wrogów, których można  obarczyć winą za całe zło.  J. Kaczyński pokazuje wrogów wśród politycznych przeciwników i zarządza tą frustracją.

         PiS, ustawą - bez wyroków sądu, - a priori - tysiące byłych mundurowych funkcjonariuszy- z pogranicza dwóch ustrojów - uczynił wrogami ludu. Ograniczył ich prawa obywatelskie, i znacznie zmniejszył świadczenia  emerytalne. W wolnym kraju, tysiące obywateli zostało ukaranych i skazanych na życie w kraju z flagą (z czarną szarfą)  opuszczoną do połowy masztu. PiS, tysiącą obywateli, po 26 latach, urządził „pochówek” PRL- uznawanej przez nich ojczyzny - i uczynił sierotami. W wolnej ojczyźnie, tysiące obywateli zostało wykluczonych  ze społecznej wspólny.  Nazywanie postkomuną ludzi, którzy kiedyś Polskę Ludową  uważali za swoją ojczyznę.  oraz uznawanie politycznej zemsty za patriotyzm, to  hipokryzja, anihilowanie demokracji i wolności oraz  deprecjonowanie  obywatelskiego państwa.

         PiS, karze, piętnuje, dyskryminuje i deprecjonuje ludzi, bez zastanowienia czy są ku temu jakiegokolwiek powody. Paradoksalnie, za złe  uznaje powojenne  pojednanie i wszystko, dzięki czemu Polska oraz inne kraje podniosły się z powojennych ruin i   szybko się rozwijają.

         J. Kaczyński  opowiada się za pojednaniem i wybaczeniem, ale najpierw ma być osądzenie i ukaranie peerelowców. Chce rozliczać  dzieci i wnuków za czyny ich przodków.  Wynosi pod niebiosa ludzi i zdarzenia, które niszczyły kraj,  mogące zakończyć się narodowym dramatem. Nie uznaje osiągniętego przy Okrągłym Stole kompromisu, choć wiadomo, że dzięki  mądrości i rozwadze gen. W. Jaruzelskiego nie doszło do wojny domowej.     

         Od półtora roku trwa wzmożona słowna polsko-polska wojna i  prokuratorskie - fizyczne gnębienie każdego politycznego przeciwnika. Tysiące obywateli wychodzi na ulice i manifestuje  bunt i oburzenie. To droga do ostrego społecznego konfliktu. Ta werbalna polsko - polska wojna zaczyna się rozwijać,a więc  zasadne staje się pytanie,co dalej?   Jak daleko sięga horyzont tej słownej wojny? Kto wojowników powstrzyma. Kto zdoła nas   z tego wojennego klinczu wyprowadzić? Nadzieją są samorządowe gminne wspólnoty.

         Największym zagrożeniem dla niepewnego pisowskiego reżymu, jest intelektualna elita  przeciwników. (Hitler i Stalin też tak uważali) Więc PiS,  fizycznie i psychicznie tą elitę (dawną i obecną) pozbawia pracy, dyskryminuje,i dyskredytuje,  Wymierzono fizyczną karę  byłym mundurowym, i nie wiadomo która grupa będzie następna?  Być może sędziowie, dzieci i wnuki peerelowskich sędziów,którzy według wiceministra Marcina Warchoła, skazali na śmierć 3 tys. polskich „patriotów”) W latach 2006 – 2007 Ziobro śmiertelnie nękał Barbarę Blidę i Andrzeja Leppera. a dziś nęka;  Donalda Tuska, Krzysztofa Janika (byłego przewodniczącego SLD), Waldemara Żurka rzecznika KRS,i jeszcze paru uczestników ulicznych manifestacji. Po nich  będą następni. W kraju nasila  się atmosfera; strachu zmęczenia i złości.

         Musimy sobie uświadomić w jakim dziś żyjemy ustroju? Że III RP, to nie państwo  zrównoważonego rozwoju i opiekuńcza Polska Ludowa. Że nawet znaczny przyrost krajowego produktu nie przekłada się na poprawę jakości życia mieszkańców Polski powiatowej. Dziś, ci co dzielą krajowe zasoby, zabierają więcej niż im się należy. Żyją ponad stan,za pieniądze podatników zwiedzają świat. rozbijają rządowe limuzyny. Frymarczą (kupczą) i bezproduktywnie marnotrawią narodowe zasoby finansowe.

         Panuje chaos. Kto ma władzę,albo kto silniejszy, ten wyszarpuje więcej. Stąd potrzeba przekazania większej władzy nad pieniądzem w dół do  lokalnych samorządów. W Niemczech większość aktywów finansowych jest w rękach regionalnych  i lokalnych kas oszczędności „Sparkasse”, które inwestują na potrzeby lokalnej gospodarki. A więc gminne wspólnoty,żeby szybciej się rozwijać muszą mieć więcej władzy nad pieniądzem, muszą być silne, jednak żeby być silnymi muszą się jednoczyć.

         Kiedyś, (na początku ustrojowej transformacji) według J. Kaczyńskiego wrogiem ludu były - ukryte układy. (elita „Solidarności”i postkomuny)  Od 10 kwietnia 2007 r.  te ukryte wrogie   siły powiększyły się o ciemne polsko - rosyjskie siły, stające za zamachem na samolot Tu.154M - pod Smoleńskiem (z delegacją na groby w Katyniu) W jego mniemaniu  naszymi wrogami są: prezydent Putin i elita (także nasza) Unii Europejskiej. Ta  pisowska teoria spiskowa, rusofobia, nacjonalizm i szowinizm, godzą w Polską racje stanu,i w nasze bezpieczeństwo.

          Jesienią 2015 roku, znaczna część wyborców, głosowała: na pisowski  program 500+, na obniżenie wieku emerytalnego, na „darmowe” leki i na jeszcze inne obietnice. A dziś wielu wie, że to był taki sprytny „teflon”, że J. Kaczyński pozoruje „dobrą zmianę”,a  myśli zupełnie o czymś innym. Że, tak naprawdę myśli, co robić i jak robić, żeby - kiedyś poniżany - „kurdupel” stał się wielkim (naczelnikiem, królem). Żeby nikt nie był większy od niego.

         Jarosławowi Kaczyńskiemu - w zdobyciu władzy - sprzyjały różne okoliczności. ( duże obszary biedy,błędy PO i SLD) Ale także - u znacznej części społeczeństwa – brak  zdrowego rozsądku i frasobliwości. Są rzeczy, których wielu ludzi nie rozumie i musi je przyjąć, bo o rzeczach innych nie ma pojęcia. Jeśli nie wiem, to nie mogę nic zrobić. Myśl tajemna kołem się toczy, zaś rozsiana toczy się ku bezradności ,a więc wtedy człowieka zadowala tylko to, by nie być głodnym.

         Jeśli pada deszcz, to na niego nie mamy żadnego wpływu, więc po prostu go  przyjmujemy... Zwykli ludzie zajmują się rozwiązywaniem  prostych problemów, które nie wymagają  dużego umysłowego wysiłku. Złożona sytuacja polityczna  trudna jest do zrozumienia,a  więc wielu nie próbują  ich rozwiązywać.  

         W przetrwani działa tez myślenie – jakoś to będzie. Przykładem tego infantylnego myślenia jest np. opowiedzenie się – ośmiu na dziesięciu – za skróceniem wieku emerytalnego. Oczywiście podwaliną tej społecznej „dewiacji” jest słabe, niesprawiedliwe i pełne niepewności państwo. Brakuje stałej pracy, niskie płace, coraz niższe świadczenia emerytalne. Więc mimo obniżenia świadczeń o 8%  (w przypadku wcześniejszego przejścia na emeryturę), świadczenie emerytalne,stało się pewnym choć słabym sposobem na bezpieczną starość. Istotne też są możliwości pracy na umowie cywilnoprawnej lub w tzw. szarej strefie.

         Trzeba nam wiedzieć, że na 16 mln zatrudnionych, tylko 9 mln płaci składkę emerytalną. Około 7 mln, pracujących na tzw „śmieciowych umowach”i na tzw. samozatrudnieniu, składki emerytalnej nie płaci. (nie uzyska praw do świadczeń).  ZUS, ma  ogromne trudności finansowe, więc państwo  każdego roku  ZUS - owi dopłaca ok 60 mld zł. Według wyliczeń  w 2018 roku z prawa  do emerytury  może skorzystać ok 350 tys. seniorów. Mamy niż demograficzny, znaczna część ludzi młodych znajdzie lepiej płatną pracę za granicą. Ale jest zasadnicze pytanie w jakiej Polsce żyć będą następne pokolenia?

         Optymiści pocieszają nas,że ta społeczna dewiacja, (infantylność) przeminie, że żyjemy w okresie przejściowym. A jeśli ta społeczna dewiacja nie minie i przejdzie na następne pokolenie, to co wtedy będzie z Polską? Jak w niej żyć będą seniorzy, których będzie coraz więcej? Jeśli ta „dobra zmiana” trwać będzie dłużej, to co z nami będzie? Czy czeka nas jakiś dramat, jak Ukraińców? Koszt tego dramatu – jak zawsze – poniosą najbiedniejsi, a wić mieszkańcy Polski powiatowej.

         Jak wiemy w Europie po drugiej wojnie światowej (minęło 70 lat) udaje się unikać  krwawych konfliktów między państwami. Ale krwawe konflikty wewnętrzne o podłożu nacjonalistycznym bywają. (Jugosławia, Gruzja, Czeczenia, Ukraina ) W naszym kraju  konflikt nie ma podłoża nacjonalistycznego - i  na razie - ma charakter pokojowych manifestacji. Podłoże nacjonalistyczne mają marsze ONR .Jeśli pisowski rząd te faszystowskie marsze toleruje, to w pewnym sensie weneruje faszyzm. Przeciwko groźbie faszyzmu ( 20 maja br.)  manifestowali mieszkańcy Wrocławia.   Konflikt między władzą, a wieloma grupami  społeczeństwa rośnie i się potęguje. A więc nie wolno, go lekceważyć, bowiem w każdej chwili może stać się krwawym konfliktem, tłumionym przez „wojsko”Macierewicza.

         Każdy ekonomista wie, że aby więcej konsumować, to trzeba inwestować i więcej produkować. Tworzyć nowe miejsca pracy, podnosić wynagrodzenia, zwiększać dochody budżetu i składki. Jeśli tak się nie stanie to szpitale będą się  nadal  zadłużać i przyszłe świadczenia emerytalne będą coraz niższe. Polacy żyć będą coraz dłużej, ale coraz gorzej. J. Kaczyński o tym wie, ale zachowuje się jak koń, który nie odpowiada za wóz, gdy się przewróci.

         Ten pisowski  socjalny program służy Kaczyńskiemu jak „teflon”. Jeśli nawet do teflonu coś złego się przyklei, to albo wskaże winnego, albo powie, że ludzie sami są sobie winni, On wszystko robi z woli narodu i dla narodu. Powie, przecież wielu ludzi (ok 35%)  taką politykę popierało. Pozornie władzę oddaje w ręce suwerena.(pisowskiego ludu) Jest np. za referendum w sprawie  uchodźców, bo z góry wie, że (według sondaży) jego sprzeciw przyjmowania uchodźców uzyska  poparcie większości obywateli. 

         A tak naprawdę Kaczyński mówi i robi zupełnie coś innego. Zagarnia władzę i pieniądze (apanaże i gratyfikacje) dla swoich działaczy i usłużnych mu  akolitów, i zwolenników. Płaci za to biedny obdarowany jałmużną  lud. Pomyślmy więc jakim celom i wartością oraz czemu służy Kaczyńskiego polityka  i budowane przez PiS państwo?

         Poziom życie większej części polskiego społeczeństwa jest zaprzeczeniem neoliberalnego - odnowionego - kapitalizmu. A pisowska polityka społeczna („dobra zmiana”) jest zaprzeczeniem troski o wszystkich obywateli.  Jak żyją miliony  Polaków informował (w TFN 24) wicepremier Morawiecki.- Wolną kwotą od podatku zostało objętych ok 3 mln obywateli. Miesięczne dochody tej wielkiej grupy ludzi  wynoszą ok 550 zł.  Około 6 mln obywateli żyje na skraju ubóstwa.(...) PiS   tego nie zmieni. bo nie zmieni ustroju w którym są  bardzo bogaci i bardzo biedni.

         Gdy zapytać tych biedniejszych,  co zrobili lub, co robią, by mieć pracę, więcej zarabiać, mieć mieszkanie, i w chorobie opiekę lekarską,a na starość godne życie, to na ogół milczą, bo brakuje im odpowiedzi. Ukończyli podstawówkę i jakąś szkołę zawodową i uważali, że państwo  jest zobowiązane   zapewnić im tego typu ich potrzeby. Tyle, że nic nie robili, żeby to państwo było im przyjazne.

         Wielu ludzi, -  mieszkańcy Polski powiatowej - zostali wykluczeni  ze społeczeństwa i znaleźli się na dnie, a nawet pod dnem. I pukają spod tego dna, ale nikt tego nie słyszy. Ani, ci bogatsi, ani klasa średnia  z większych miast, ani nawet, ci więcej  zarabiający z mniejszych miast... Oni żyją w mieszczańskich osiedlach odgrodzeni murami,albo w willowych domach z ogrodem z równo przyciętym żywopłotem.

         Polska klasa średnia, stała się klasą, samą w sobie i dla siebie. Brakuje tu świadomości, że w społeczeństwie funkcjonują dwie kultury; wyższa i niższa. Że tej niższej nie można lekceważyć, bo kultura wyższa  nie przeżyłaby bez kultury niższej, ponieważ pewne zjawiska przechodzą z jednej kultury do drugiej i obydwie od siebie są zależne.

         Intelektualiści; o lewicowych poglądach, zwracają na tą zależność uwagę. W swoich publikacjach inspirują praktyczne rozwiązania. Ale klasa  średnia to lekceważy. Chce mieć własny pomysł i poczucie własnego sprawstwa. Nie chce być wykonawcą  cudzych - „lewackich” pomysłów. Jak widać  źle  się to dla wielu skończyło.

         Neoliberalizm klasie średniej, zapewnia tzw. „ciepłą wodę w kranie”i wolność wyboru stylu życia. Ale ten system w Polsce nie rozwiązuje;     szybszego rozwoju mniejszych miast. Trwa zarobkowa emigracja i niż demograficzny.  Zmniejsza się bezrobocie ale tylko w większych miastach  i generuje dalszy wzrost,  wynagrodzeń W Polsce powiatowej nic się nie zmienia. Wciąż trwa; wysoki stan bezrobocia i  niskie płace. Młodzi emigrują - za chlebem –  za granicę  Emeryci ze swoich skromnych emerytur wspomagają  dzieci i wnuków.

         Oczywiście wszystkie  polskie miasta - z pomocą unijnych pieniędzy -  stały się piękniejsze. Wieś ma więcej nowoczesnych traktorów. Tyle,że ten blichtr  ludzi biednych w pełni nie raduje i jest raczej dopełnieniem blasku, w którym żyją zamożni i klasa średnia. Ażeby  mieszkańcy POLSKI POWIATOWEJ mogli coś więcej wywalczyć – ugrać – dla siebie,by godniej żyć, nie mogą być bierni, bo bierność niczego nie zmienia i nic nie poprawia.

         Bądźmy aktywni i rozsądni podczas wyborów. Wielu ludzi głosuje na kandydatów z list partii o wysokich notowaniach  w sondażach. Pędzeni są przez innych i do nich dostosowują swoje nastroje i decyzje oraz robią to,co robi większość. To jest takie duchowe niewolnictwo – tłumu- wspierane przez media, które codziennie dbają o to, aby każdy wiedział, co i jak powinien myśleć, czuć i robić. Dbają o to, by na rynku politycznym dominowały dwie prawicowe partie; PO i PiS. Czyli prawicowy  duopol.

          W taki sposób następuje sytuacja, w której wybieramy kandydatów;   sugerowanych przez media i  umieszczonych przez lidera partii na    pierwszych miejscach list  wyborczych. A więc na posłów wybieramy takich hipokrytów jak: J. Kaczyński, A. Macierewicz Z. Ziobro, P. Jaki, A. Zalewska i wielu im podobnych egocentryków. Oni mówią,że służą krajowi i społeczeństwu, a tak naprawdę służą liderowi partii, który umieścił ich  na wyborczych listach.

         Tym pisowskim egocentrykom potrzeby zwykłych ludzi są obce i obojętne. PiS -  za pieniądze podatników - przekupił ok 19% wyborców i zdobył władzę  . A dziś pisowscy  parlamentarzyści zajęci są populizmem i walką o utrzymanie słabej władzy. Nienawidzą przeciwników, ale także boją się nienawiści. Wiedzą, że ona  obróci się przeciw nim,  że nienawiść jak bumerang wraca do nienawistnika. Temu nienawistnemu bumerangowi nawet nadali symboliczne nazwy; biała róża, czarna suknia i parasolka.

         Prawicowy duopol - z pomocą mediów – uczynił sens istnienia (wzorem USA) tylko dwóch partii politycznych – PO i PiS.   Hipotetycznie założyć można, że ten duopol zechce tak zmieni ordynację wyborczą (podnieść progi wyborcze z 5% do 10%), ażeby mniejsze ugrupowania  polityczne nie wprowadziły do Sejmu swoich reprezentacji.

            Nadzieja w tym, że pisowski  populizm się zdewaluuje, że program 500+ utraci swoją początkową wartość.  Ludzie, jeśli coś dostaną, to żądają coraz więcej,a PiS tych żądań nie będzie mógł spełnić.   Zakładam, że ludzie zmądrzeją, że w gminach (co już widać w gminach  podwarszawskich) nastąpi  bardzo ważna rewolucja, że coś zmieni się w ludzkim myśleniu. Że nastąpi zespołowe działanie, że to przyniesie coś dobrego.

         Przestańmy być tacy bierni,obojętni, niezaradni. Musimy nauczyć się rozróżniać sprawy na, które nie  mamy wpływu od spraw, na które   wpływ mamy. W społeczeństwie jednostka może myśleć,że nie ma na nic wpływu, gdy zaś w rzeczywistości, ten jej malutki, prawie nieodczuwalny wpływ, połączony z tym prawie nieodczuwalnym wpływem innych jednostek, może doprowadzić do skutków o ogromnym znaczeniu dla całego społeczeństwa.

         Powinniśmy być świadomi, że nawet jeśli w następnych wyborach PiS wybory przegra i do władzy ponownie dojdzie PO, to wcale nie będzie znaczyło, że automatycznie następować będzie sprawiedliwszy podział narodowych zasobów. Platforma, prawdopodobnie kontynuować będzie swój program budowy wielkich aglomeracji,a więc anihilacji powiatów i mniejszych gmin. Ludność Polski powiatowej, nadal żyć będzie  na skraju ubóstwa, a neoliberalna elita tym  sobie głowy zawracać  nie będzie.

         Jeśli do zrobienia jest jakiekolwiek przedsięwzięcie, to muszą nim kierować przynajmniej dwie instytucjonalne struktury, rządowa i samorządowa. Zaś tymi strukturami kierować muszą: mądre, doświadczone i uczciwe grupy i osoby. Jedni zajmują się tym, co w kraju lub gminie jest do zrobienia na bieżąco, a drudzy myślą, o przyszłości. Jeśli są to grupy (neoliberałów) i osoby (egocentryczne), dbające przede wszystkim o swoją partię i własne interesy, o doraźne korzyści,to każde przedsięwzięcie – wcześniej lub później -  splajtuje. Bądźmy roztropni, nie dajmy władzy nad sobą w ręce neoliberałów, egocentryków, narcyzów, cyników i oszustów.!!

          Żeby nasz kraj rozwijał się szybciej, a nam żyło się lepiej, potrzebna jest wyższa  społeczna świadomość. Trzeba nam pojąć, że tym, co dla kapitalisty jest pieniądz (który rządzi światem), to dla zwykłych ludzi jest świadomość. Znajomość meandrów otaczającej nas rzeczywistości. Potrzebne są lewicowe elity i  organizacje. Potrzebna jest społeczna kontrola nad tymi, którzy rządzą państwem, ale także potrzebna jest samorządowa wspólnota. W gminnej wspólnocie potrzebna jest grupa demiurgów, stanowiąca  twórczą siłę w objaśnianiu złożonych meandrów rzeczywistości. Taki czołowy oddział organizatorów życia w  gminnej wspólnocie.

         To jest wyzwanie dla  pięćdziesięciolatków,żeby zrobili coś dobrego  dla siebie,i swoich dorastających dzieci. Jak to robić; napisałem w pięciu  felietonach „Polska powiatowa też jest Polską”.A więc jest koncepcja, ale trzeba chcieć wcielić ją w życie. Po pierwsze;trzeba ją upowszechniać   wśród mieszkańców powiatu i mobilizować ludzi do większej społecznej aktywności. Po drugie, zawrzeć sojusz - wzajemnego poparcia - ze  znanym, o wysokim autorytecie działaczem,(np. z Jerzym Wendrelichem), który  w naszym okręgu ma szanse wygrać wybory,i opracuje  nowelizacje samorządowej ustawy i  w Sejmie uzyska większość dla jej uchwalenia. Po trzecie, koncepcja musi zaistnieć w telewizji w mediach. Bo jeśli nie ma czegoś w mediach, to nikt się  tym nie zainteresuje. W przyszłości terytorialne samorządy powinny ufundować własną stację telewizyjną.

         To wszystko jest realne i możliwe  do zrobienia, ale trzeba chcieć  to zrobić.   Wykorzystujmy okazję i bierzmy udział w ulicznych marszach protestu. Wyłońmy spośród siebie  odważnych i mądrych śmiałków, którzy   publicznie przypominać będą Polakom, że Polska powiatowa też jest Polską! Uruchomić musimy naszą wyobraźnie, i uwierzyć we własne siły. Pokażmy, że nie jesteśmy gorsi od mieszkańców z podwarszawskich gmin. Idźmy razem drogą wytyczoną w koncepcji „Polska powiatowa też jest Polską”

                Radziejów czerwiec 2017 r.

 

Polska powiatowa też jest Polską

Dla mieszkańców Polski powiatowej bardzo ważne są:wolność,równość, i braterstwo, oraz  umysł,zdrowie, praca,rodzina, wspólnota, państwo i bezpieczeństwo.

Prawicowa elita, rządząc przez 27 lat Polską, zrezygnowała z funkcjonowania społecznej wspólnoty. Anihilowała nawet spółdzielczość, choć była wspólnotą propaństwową. Zignorowała tożsamość,  podmiotowość i godność ludzi tworzących wspólnoty. Za najważniejsze uznała:  wzrost PKB, własność prywatną i wolny rynek.  Sprywatyzowała gospodarkę i państwo zawłaszczyła dla siebie.  Do perfekcji opanowała praktyczną dialektykę,  jak oszukiwać ludzi, by za ich pieniądze zdobywać władzę. Władza nie musi służyć ludziom, to ludzie służyć muszą władzy.

Urwała się ze smyczy w liberalnej demokracji i oszukańczymi pomysłami wypompowuje ze świata pracy ogromne zyski.  PiS  dopełnia  ten  proces, anihilacji wspólnot. Deprecjonuje działalność gminnych wspólnot i centralizuje władzę. Otworzył drogę do autokratyzmu i nacjonalizmu oraz pogłębia społeczne podziały. Prawicowi,  ideowi kanibale wyszli z ukrycia i uzyskali najsilniejszy  głos w publicznej przestrzeni.

PiS, deliberuje jak zmienić ordynację by wygrać następne wybory. Wybory do Senatu (2015 r.) odbyły się  w jednomandatowych okręgach. Ławy w Senacie grzeją działacze PiS i Platformy. Jeśli PO - PiS zdoła się porozumieć, i podniesie progi procentowe lub przyszłe wybory parlamentarne odbędą się w jednomandatowych okręgach (JOW -ach) to władzę -  na zmianą – sprawować będą PiS i Platforma. Wszystko pozostanie bez zmian. Zmieniać się będą tylko ludzie przy korytach. A jeśli tak się stanie,to Boże zmiłuj się nad mieszkańcami Polski powiatowej!

Nadal toczyć się będzie ostra walka o władzę Narastać będzie społeczne niezadowolenie i protesty, rodzić się będzie dzielnicowy  nacjonalizm. To może doprowadzić do podobnej sytuacji jak w Jugosławii. (podział kraju na: Serbię, Chorwację, Słowenię i Czarno- Górę) Albo jak na Ukrainie. Być może -właśnie przed takim dramatem ma nas chronić („ZOMO”) -  czyli wojsko terytorialnej obrony? Wtedy Unia Europejska  pozbawi nas członkostwa. Takie jest realne zagrożenie, tak może się wydarzyć i  takiego zagrożenia nie powinniśmy lekceważyć. W Niemczech kiedyś mówiono – dajcie Polakom sobą rządzi, a sami siebie wykończą. Coraz gorszą o nas opinię ma 27 przywódców państw UE, a szczególnie  Francji.

Prawicowa elita, ludziom skrzywdzonym przez  zmianę ustroju, czyli przez tzw. transformacje ustrojową, dziś ma  do powiedzenia tylko tyle, że sami są sobie winni. Trudności; z „sobie radzeniem”, w dzikim kapitalizmie (turbokapitalizmie) kwituje pogardą. W Polsce Ludowej tylu milionów „winnych samych sobie” nie było. Kanibal, jak każdy gat, nie innym lecz sobie rad i sobie służy. Bieda i przypadek stały się sprzymierzeńcami PiS -u, który populizmem, i jałmużną ( 500+) przekupił znaczną część (19%) społeczeństwa i jesienią 2015 r,. wygrał parlamentarne wybory. Plon, niesprawiedliwego prawa z czasów transformacji, bezprawiem naprawia. Nie pozwólmy, by pisowscy nacjonaliści, hordy hipokrytów, kanibali, oraz ich akolici zatruwali nam życie.

Dopóki w mediach i w głównym nurcie dyskursu trwać będzie narracja z używaniem epitetów: komuch, solidaruch,  pisowiec, platformista, gorszy sort itp. dopóty trwać będą: nienawiść, agresja, zemsta odwet itd. Człowieka słowem można ranić, a nawet zabić. Tych „kanibali” można poznać po mowie nienawiści i po fizjonomii twarzy. Oni się nie uśmiechają,a jeśli nawet, to tylko z zadowolenia, gdy kogoś  okłamią, oszukają lub skrzywdzą. Kanibal, jak każdy gad, jest bezwzględny – zwłaszcza gdy  jest głodny - w obronie zdobyczy. Działacze PiS -u zajadle bronią przypadkowo zdobytej, ale słabej i nie pewnej  władzy.

W Polsce, jest coraz więcej ludzi (demiurgów), którzy uważają, że wspólnota narodowa ( wspólnota gminna) jest źródłem  indywidualnego oparcia i nadziei, zarówno jeśli chodzi o warunki życia, jak i  o obyczaje,oraz o  podmiotowość, tożsamość, czy system gospodarczy. Uważają, że każda wspólnota buduje pozytywne relacje z drugim człowiekiem. Wzajemną między ludźmi komunikację, empatię, pomocniczość i moralne  normy społecznego współżycia. Jedność działania służy wielkości osiągniętego celu. (likwiduje polityczny kanibalizm).

Jak pokazało życie sposobność bardzo często staje się sprzymierzeńcem osiągania zamierzonych celów. PiS,  jesienią 2015 r. wykorzystał sposobność – czyli  biedę  wielu ludzi – zaś jego sprzymierzeńcami były, populizm i parlamentarne wybory. Dla nas, czyli ludzi Polski powiatowej, taką  sposobnością  mogą być samorządowe wybory (jesień 2018 r.) A naszym sprzymierzeńcem jest wspólna walka o  sprawiedliwość społeczną i umocnienie naszej gminnej wspólnoty. Wykorzystajmy  sposobność i naturalnego sprzymierzeńca, czyli wspólną walkę o naszą lepszą przyszłość.

Kolejna potencjalna siła tkwi w kultywowaniu  tradycji. (w przekazywaniu  następnym pokoleniom ogółu racjonalnych norm postępowania.) Ta moc  (siła) objawia się w czasie uroczystego obchodzenia religijnych świąt, i  rocznic - dla narodu ważnych  wydarzeń. W Polsce gminy były już w XII wieku. W drugiej połowie XV w.  działały  sejmiki ziemskie, Nawiążmy więc do tradycji i powołajmy sejmik gminny.(miejski) Dużą siłę ma też stadny konformizm, czyli przystosowanie się  ludzi obojętnych, do obowiązujących norm i poglądów otoczenia.

Co robić, żeby te tradycyjne i  naturalne moce i wzorce wykorzystać, wcielić je w życie? Chciejmy  zrozumieć naszą przeszłość,by budować lepszą przyszłość. Trzeba w naszych umysłach dokonać głębokiej refleksji  nad funkcjonowaniem naszej gminnej wspólnoty. Co cztery lata, w demokratycznych wyborach, wybieramy burmistrza, który z założenia powinien być;  społecznikiem, samorządowym działaczem, - sprawującym służebną rolę wobec mieszkańców gminy. Tymczasem burmistrz, w neoliberalnym systemie,  stał się  apodyktycznym, jednoosobowym  administratorem. Atrapą , imitacją samorządowego działacza, W demokratycznych wyborach także wybieramy radnych gminy. (miasta) Ale Miejska  Rada stała się hybrydą, takim ciałem dwóch ze sobą połączonych elementów. Radni są akolitami burmistrza i  stróżami  własnych interesów.

Społeczność gminy (miasta) musi odzyskać moc lokalnego suwerena. To suwerenowi powinni podlegać; Rada Gminny i burmistrz (samorządowy działacz). W kraju, Sejm jest władzą ustawodawczą i sprawuje kontrolę nad działalnością Rady Ministrów. Sejmową debatę można oglądać w telewizji. Rada Gminy (Miasta) odbywa sesje  kameralnie, a powinna debatować i uchwalać budżet na sesjach otwartych. Mieszkańcy o  terminie odbycia  sesji nic nie wiedzą. Radni powinni spotykać się ze społeczeństwem - ze suwerenem, by konsultować kierunki rozwoju miasta. Tymczasem  z suwerenem nikt się nie spotyka i  debaty nie prowadzi. Suweren,  z „Radziejowianina” dowiaduje się, że mógł – częściowo - wypowiedzieć się, na jakie cele należałoby przeznaczyć niedużą cząstkę budżetu.

Zgodnie z art. 164 konstytucji – Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina, a więc gminna zbiorowość, czyli suweren. Suweren w drodze referendum może  odwołać burmistrza. Ale rzadko do tego dochodzi, bo suwerenowi brakuje instytucjonalnej agendy do sprawowaniu kontroli nad Gminną Radą i burmistrzem. Taką instytucją powinien być właśnie Gminny Sejmik. Raz w roku, na  sesjach Sejmiku, Rada Gminy i burmistrz  powinni informować suwerena o swej działalności. To Gminny Sejmik , a więc suweren   powinien oceniać działalność gminnych organów władzy, debatować nad kierunkami rozwoju  miasta i udzielać, lub nie udzielać , absolutorium . samorządowym organom  gminnej władzy.

`W dużych miastach ludziom żyje się  lepiej, bo mają większy dostęp do; pracy, ochrony zdrowia, edukacji czy mieszkań oraz do wielu innych narodowych zasobów. Ich gminy są bogatsze od małych gmin w Polsce powiatowej. Zmiany ustrojowe w Polsce doprowadziły do polaryzacji społeczeństwa, ale także podzieliły gminy na bogatsze i biedniejsze. Gminy na terenie, których znajdywał się jakiś  duży zakład przemysłowy, od razu stawały się zamożniejsze, i to bez jakiegokolwiek wysiłku, czy pomyślunku ze strony samorządowych działaczy lub mieszkańców. Gminy, które nie miały takiego szczęścia, stały się dużo uboższe. To doprowadziło do dużych i nieuzasadnionych różnic w zamożności gmin na dużych obszarach kraju W dodatku zamożniejsze gminy, które wzbogaciły się  w wyniku reformy samorządowej, bardzo nie chętnie, łożyły na rozwój tych mniejszych i biedniejszych gmin. Sabotowały ustawowy obowiązek kierowania części niezasłużonych wpływów pieniędzy do mniejszych biedniejszych gmin. Przykładem jest choćby spór o  tzw „Janosikowe”, którego nie chciała płacić Warszawa.

W marcu, każdego roku, do kas gmin wpływają pieniądze z tytułu opłat za wieczyste użytkowanie gruntów,  na których stoją nieruchomości należące do osób fizycznych i prawnych. Miasto średniej wielkości -każdego roku - otrzymuje z tego tytułu nawet ok. 30 mln zł. Za taką kwotę można zbudować 6  przedszkoli. Problem polega na tym, że takich gmin w  kraju jest tylko nieco ponad 100, a reszta to miasta (miejskie gminy) od  5 do 30 tys mieszkańców. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się gminy  od 5 do 10 tys mieszkańców. Dochody tych gmin  zapewniają jedynie utrzymanie administracji. Gdyby nie  oświatowa subwencja, byłyby bankrutami.  Proponowana aglomeracja , a więc centralizacja władzy samorządowej te problemy jeszcze pogłębi. Bogaci staną się bogatszymi, a biedni biedniejszymi.

Sejm i Senat przegłosowały, a prezydent podpisał ustawę o systemie  podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń  zdrowotnych, czyli tzw. sieci szpitali. Mówi się (tak kiedyś mówił  premier Buzek), że po pierwszym  październiku obudzimy się w nowej szpitalnej rzeczywistości. A być może raczej ze  zdziwieni, że jakaś  szpitalna placówka przestaje funkcjonować. Zmiany, które mają wejść w życie od pierwszego października są dramatyczne. Szpitale, które znajdą się w sieci mają otrzymywać ryczałt. Pieniądze dostaną z góry i oczywiście za te pieniądze będą musiały leczyć pacjentów. Jednak efektywność leczenia nie będzie specjalnie ważna. Ważne, będzie, by pacjent nie umarł z winy szpitala, który żeby istnieć nie może się zadłużać. A więc pieniędzy nie przybędzie, zaś obietnice są bez pokrycia.

Przy ZOZ -e  działa  Społeczna Rada, kolegialny organ  na czele, którego stoi starosta. Rada ,podejmuje formalne uchwały  nie mające istotnego wpływ na działalność szpitala. A, żeby np. skrócić czas oczekiwania do lekarza specjalisty, to taki lekarz, zamiast przyjmować w tygodniu dwa dni,  musiałby przyjmować pacjentów przez cztery dni, lub trzeba by zatrudnić drugiego lekarza specjalistę.  Żyjemy dłużej, wydłużają się kolejki przyjęć do ZOL. Potrzebne są pieniądze, których nie mają, ani szpital, ani starostwo.

Powiatom i gminom brakuje pieniędzy na: ochronę zdrowia, oświatę,roboty publiczne,kulturę, sport, a rząd publiczne pieniądze marnotrawi. Finansuje: działalność klasztoru ojca Tadeusza Rydzyka, budowę Świątyni Opatrzności Bożej, Kościół (księża) zwolniony jest z płacenia podatku  od dochodów, w szkołach państwo finansuje naukę religii. Rząd finansuje przerosty w administracji i takie zbędne „agencje” jak np. IPN czy CBA – wydmuszki politycznej zemsty. Bogaci płacą  niskie podatki. (Ci, co mają za dożo nie chcą  dzielić się z tymi, co maja za mało. Z podatkami uciekają do tzw rajów podatkowych) Państwo finansuje działalność partii politycznych.

To są  miliardy złotych, (ok 20 mld) którymi rząd, w formie dotacji, powinien wspierać mniejsze, biedniejsze gminy. Rządu, z tego ogromnego marnotrawstwa i niegospodarności, (kupowania i niszczenia drogich limuzyn) nikt nie rozlicza, nie pociąga do odpowiedzialności. Nie zdarzyło się, by Sejm, za niegospodarność i marnotrawienie  publicznych pieniędzy, odmówił rządowi absolutorium. Żeby  prokurator z urzędu, któregoś z ministrów oskarżył za marnotrawstwo publicznych pieniędzy i żeby sąd takiego  ministra  skazał na karę pozbawienia wolności.

PiS -  programem 500+- przekupił znaczną część biedniejszego społeczeństwa . i zdobył władzę. Polska powiatowa - swoimi głosami - powinna przekupić partię, która zdecyduje się zdecentralizować państwo , zreformować dochody i wydatki budżetu i  finansowo umocnić gminy (miasta) w Polsce powiatowej. To jest realna droga definitywnej poprawy warunków życia mieszkańców Polski powiatowej. Ten pomysł powinien „kupić” SLD, którego rządy już dwukrotnie kraj wprowadzały na drogę szybszego rozwoju.

Niema skutków bez przyczyny. a przyczyn jest wiele. Główna tkwi w braku społecznej reakcji na niegospodarność, na nie celowość wydatków publicznych pieniędzy. A przecież, od  tego jak rząd gospodaruje zasobami finansowymi, zależny jest rozwój kraju, a więc i jakość naszego życia. Ludność Polski powiatowej jest biedna, bo jest słaba, zaś ze słabym nikt się nie liczy. Jest bierna, a bierność niczego nie zmienia. Rozrasta się anomia, czyli stan rozregulowania gminnej wspólnoty. Brakuje przestrzegania norm współżycia, na poziomie jednostkowym, owocujący zagubieniem, a na poziomie zbiorowym zakłócający  koordynację działań w osiąganiu społecznych celów. W małym mieście wielu ludzi żyje w przygnębieniu. To jest społeczeństwo zmęczone, rozczarowane zmianami ustrojowymi. Zaniepokojone  kierunkiem dokonywanych zmian.

Polsce powiatowej nie pomogą ani nostalgicy „złotych czasów”  czyli rządów PO – PSL, ani  populiści w rządzie  PiS -u, ani  dotychczasowi powiatowi i gminni administratorzy. Pomóc musimy sobie sami, naszą oddolną mobilizacją, działalnością uderzającą w samo serce ideologicznego projektu polskiej prawicy. To znaczy musimy wymusić reformę budżetowych dochodów i wydatków oraz decentralizację państwa. Warto się w tej sprawie  porozumieć w skali kraju. Budować porozumienie instytucjonalizowane  w skali ogólnopolskiej. Bo porozumienie dwóch lub trzech powiatów czy miast, nie będzie zwiastunem budowy nowej lepszej  jakości naszego państwa .  A tym samym innowacji i umocnienia Polski  powiatowej.

Mieszkańcy większych miast potrafią wyłonić z pośród siebie przywódcę (przywódców), wychodzą na ulice,  bronią swoich praw i domagają się lepszych standardów życia. Mieszkańcy mniejszych miast i wiejskich osiedli są na ogół  spokojni, spolegliwi, narzekają i  czekają, na to, co  władza im da. Władza dała 500 zł na każde drugie dziecko,a więc wielu to zadowala.

W mniejszych miastach i wiejskich osiedlach brakuje charyzmatycznych przywódców.  W gminie (mieście) dużą rolę integracyjną  mogłaby odgrywać miejscowa inteligencja np. nauczyciele. Kiedyś wielu z nich było społecznikami, zdobywali mandaty radnych, wójtów, burmistrzów i starostów. Od pewnego czasu komunikacja, relacje  nauczycieli ze społeczeństwem uległy, dysocjacji. ( rozczepieniu jaźni między społecznikostwem i komercją)  Nastąpił samoistny  rozpad związków  nauczycieli ze społeczeństwem. PiS  lekceważy ponad 900 tys zebranych przez nauczycieli podpisów, w sprawie referendum dotyczącego reformy w szkolnictwie. Lekceważy,  bo wie, że większa część nauczycieli nie strajkowała, że protest i bunt  nauczycieli  popiera  tylko 55 % społeczeństwa.

Dopóki nie zorganizujemy się w dobrze funkcjonującą gminę z charyzmatycznym przewodnikiem stada, dopóty trudne  będzie  nasze życie. Przede wszystkim skończmy z biernością i bezradnością, bo bezradność, bierność, brak wiary we własne siły, wiąże się z biedą,ze społecznym wykluczeniem, utratą tożsamości, podmiotowości i godności. Bierność zabiera nadzieję na lepszą przyszłość. Korzystajmy z demokracji. Bądźmy aktywni podczas wyborów. Głosujmy na kandydatów, którzy chcą i potrafią budować lepszą sprawiedliwszą Polskę. Którzy cenić będą Polskę powiatową na równi z Polską dużych miast.

Radziejów maj 2017 rok.

 

Demoliberałowie zbudowali dwie Polski.

Jedną mniejszą – bogatszą i drugą większą – biedniejszą

Według Jarosława Kaczyńskiego, jestem Polakiem drugiego sortu. A ja wciąż czegoś nie wiem, nie rozumiem, szukam prawdy. Nie uznaje zasady pewnego włoskiego filozofa – jeśli nie możesz  pokonać wroga -  musisz się do niego przytulić, bo to jedyna droga przetrwania. (...) Sądzę, że taką drogę wybrało  sporo prawicowych intelektualistów, a nawet lewicowych działaczy i lewicujących inteligentów.

Według prof. Andrzeja  Szahaja („Przegląd” nr 15.2017 r.) - „Za postępującą w Polsce degrengoladę moralną odpowiedzialny jest „turbokapitalizm”. Przez, którego autor  rozumie - „System, który w pogoni za zyskiem, wyzbył się wszelkich hamulców moralnych. System, który pokazuje jak wielkie są pokłady ludzkiej frustracji, wściekłości i gniewu” W którym; pod wpływem post prawdy  i populizmu, sympatie i antypatie kierowane są w niewłaściwą stronę.(...) Frustracja z reguły zabija mądrość i służy głupocie. Na ogół znajduje byle jakie ujście i upust w formach, ( stosowanych np. przez ONR-ców), które, przez dużą świadomą część społeczeństwa  są odrzucane.

Sądzę, że właśnie SLD zbyt mało uwagi poświęca  turbokapitalizmowi (wielkim koncernom, korporacjom, finansowym oligarchom) Sojusz ma profesjonalny program, ale dominują w nim zasady neoliberalizmu. A więc czołowi działacze Sojuszu powinni zweryfikować swoje poglądy. na  neoliberalizm , a więc na turbokapitalizmu. Sojusz - już od paru lat - za mało jest ideowy, za mało wyczulony na ludzką biedę. Jako przykład niech służy głosowanie „lewicowych” łódzkich radnych, przeciw uchwale o darmowej - dla dzieci i młodzieży - miejskiej komunikacji.

Postsolidarnościowa, pisowska elita gloryfikuje tzw. „żołnierzy wyklętych”. A ja uważam, że mieliśmy  ogromne szczęście, że wtedy w kraju było ich tylko ok, 90 tys ( w tej polsko – polskiej wojnie,z obu stron wtedy zginęło po ok. 10 tys Polaków) Gdyby wówczas za broń chwyciło znacznie więcej Polaków, to dziś w kraju nad Wisłą, większość stanowiłyby narody byłego ZSRR. ( Gdyby nie  powstał tzw rząd Lubelski,Stalin mógł nam zabrać ziemię -  na wschód od Bugu i nie dać ziem - na zachód od Odry i Nysy Łużyckiej; z Wrocławiem, Szczecinem i Olsztynem) Powstanie warszawskie uważam za krok skrajnej nieodpowiedzialności, a  decydenci  powstania zasłużyli na sąd wojenny.

Jestem patriotą, ale nie uznaje zasady, że za ojczyznę koniecznie należy umierać. Trzeba dla niej pracować i żyć w jak najlepszym zdrowiu. Dla mnie, zarówno Polska Ludowa, (uznana przez ONZ), jak III RP, to zawsze moja  ojczyzna. Przecież, cała - w starszym wieku - dzisiejsza intelektualna elita oraz inteligencja   korzeniami tkwi w PRL. Kończyli studia, robili doktoraty, uzyskiwali profesorskie tytuły. Kuriozalnie,właśnie oni Polskę Ludową uznali za czarną dziurę. Cały świat, nie miał wątpliwości, że Polska Ludowa jest suwerennym państwem, zaś według nich  do 1989 r. żyliśmy pod sowiecką okupacją.

Oczywiście na  Trzecią Rzeczpospolitą patrzę  oczyma krytyka, bo wbrew entuzjastycznym zachwytom prawicowej elity; nie jest bez skazy. Tylko ślepy nie widzi, że jedynie część (ok, 20%) Polaków żyje dostatnio ( w „złotym wieku”) To są beneficjanci ustrojowych przemian. A cała reszta, pod rządami prawicy, niewiele lub nic nie   zyskała. Wielu zaś straciło pracę i godność.

Przed programem 500 + ok. 4,5 mln Polaków (wielodzietnych rodzin)  żyło poniżej minimum egzystencji. Program 500+ to krok w dobrym kierunku, ale ten program nie rozwiązuje panującej w  kraju biedy. W biedzie znajduje się wielu samotnych matek (ok, 300 tys) wychowujących jedno dziecko. Sporo kobiet z trójką dzieci przestało pracować. Nie opłacają  składek  na ZUS i na FOZ. Jest pytanie, czy i kiedy oraz czy w ogóle będą mogły wrócić do pracy? Co z ich świadczeniami emerytalnymi?    Dziś większość seniorów - z 1000 złotowym świadczeniem brutto - cierpi biedę.(Darmowe, czy tańsze leki, to propagandowa fikcja). Seniorzy, każdego miesiąca  za leki płacą ok. 200 zł.) Moje świadczenie. po waloryzacji zwiększyło się o11,5 zł.,zaś inflacja (2, 2%)  zmniejszyła jej wartość o 55 zł.

Demoliberałowie w politycznym  dyskursie operują ogólnikami, manipulują liczbami, boją się konkretnych porównań danych o III RP z danymi o Polsce Ludowej. Chętnie zaś dane o Polsce Ludowej  przyrównują do danych  państw Zachodniej Europy, które swój szybki rozwój notują już od XVIII w. ( Polska w tamtych czasach przez 123 lata  była pod zaborami) \Tymczasem prawda jet taka, że Polska Ludowa rozwijała się dwa razy szybciej niż - III RP. A,  E. Gierek miał do zapłacenia dziesięć razy ( ok.24 mld dolarów) długu mniej niż obecna Polska ( bilion zł.) Nawet pod koniec lat 80 (w czasie społecznych niepokojów)  jej PKB sięgał 2, %.  Polska Ludowa osiągnęła 2,5 procenyową wartości produktu światowego. Dziś – Polski PKB ociera się o jeden procent światowego produktu i jest porównywalny z poziomem  przedwojennej Polski. W Polsce Ludowej zbudowano 8 mln komunalnych i spółdzielczych mieszkań. Urodziło się ok 14 mln Polaków. Każdy miał zapewnioną pracę,i warunki, by mógł się uczyć. Podczas obchodów Milenium  1000 Lecia,  przy pomocy finansowej społeczeństwa, zbudowano 1000 szkół. (Rząd PO – PSL zlikwidował 2,5 tys. szkół).

Połowa mojego dorosłego życia, przypada na czasy Polski Ludowej. Ale nie pisze o niej z  nostalgią za młodością. Wiele tego, co  się działo, a szczególnie,to  co robili niektórzy prominenci, mi się nie podobało i oburzało. Nie krytykuje III RP z pozycji frustrata, defetysty, któremu dziś  w życiu nic się nie udaje i widzi świat w krzywym zwierciadle. Raczej zaliczam siebie do ludzi sukcesu.  Zdobyłem nawet więcej niż sięgałem marzeniami. Cieszą mnie wypasione towarami sklepy i to, że wielu Polaków podróżuje po świecie,że  wielu ma (ok 16 mln,choć większość starych )samochodów i jeździ po nowych autostradach. Jednak martwi mnie trwająca  społeczna polaryzacja, rosnące rozpiętości dochodowe i wciąż duże obszary biedy. Wiem, że w naszym kraju nawet w tym niedoskonałym (kapitalistycznym) ustroju  można dużo więcej dobrego zrobić. Wiem też, że teraz podczas pełnej suwerenności, krajowi można dużo szkodzić.

Razi mnie język nienawiści,upolitycznianie i fałszowanie naszej historii. A przecież naród, który nie zna swojej prawdziwej historii, swojej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości, ani na prawa do lepszej przyszłości. Jan Paweł II, podczas pielgrzymek po rodzinnym kraju, zachęcał swoich rodaków, by poznawali prawdę, bo tylko prawda nas wyzwoli. Politycy Polski przedwojennej, swoje słabości tłumaczyli  spuścizną po zaborach. Politycy Polski Ludowej, na potęgę krytykowali Polskę międzywojenną. Polska Ludowa została  zgilotynowana przez prawicowych polityków III RP. Na początku każdego historycznego okresu – według polityków – nasz kraj zawsze był w gruzach, albo w ruinie...

Gdy prezydent B. Komorowski, przemawiał podczas uroczystości związanych z uzyskaniem w 1918 r. niepodległości, to też przekonywał Polaków, że stoi na gruzach PRL. Że teraz Polacy żyją w „złotym wieku”, to wielu ludzi  zastanawiało się … Jeśli jest tak dobrze (tak bosko), to czemu mnie jest tak źle? Prezydent Komorowski takich nastrojów zwykłych ludzi nie znał. Od początku ustrojowej transformacji grzał poselskie ławy, był ministrem, marszałkiem Sejmu, a przez ostatnie 5 lat pilnował „żyrandola”w Belwederze.

Na szczęście, nadeszły czasy szybszego przyrostu ludzi ze średnim i wyższym wykształceniem, wzrosła  polityczna świadomość. Tych ludzi coraz trudniej ogłupiać post prawdą. Zakłamać historię o PRL. Że Polska Ludowa była bankrutem,że brakowało nawet toaletowego papieru, że na sklepowych półkach wszechobecny był ocet. Moje – dociekliwe – wnuki i wnuczki pytają o tajemnicze właściwości tego napoju, na którym wyrosły dwa pokolenia (14 mln) Polaków? Zaś od 27 lat wciąż nas ubywa,a zgonów jest więcej niż urodzin?

Od kilka lat trwa opętańcza dyskusja, który orzeł jest nam bliższy – ten w koronie czy ten bez nakrycia głowy? Czy Bereza Kartuska była  obozem koncentracyjnym, czy miejscem odosobnienia dla przeciwników politycznych? Która krew cenniejsza, ta przelana pod Monte Casino, czy ta wylana w walce o Berlin? Czy przy takim - między nami - wrogim nastawieniu można komukolwiek wierzyć?

Nie mam nic przeciwko nazwie „żołnierze wyklęci”.”Chociaż według mnie bardziej pasuje dla nich nazwa – żołnierzy oszukanych. I o zgrozo, czekających z bronią w ręku na III wojnę światową. Mam wątpliwości czy  wśród nich, wszyscy tak naprawdę nie chcieli Polski Ludowej? Czy wiedzieli z kim i o co walczą i giną? Przecież wtedy miliony Polaków – takich jak oni – odbudowywało kraj z wojennych zniszczeń. Jestem przekonany, że nie można  do jednego worka wrzucać np. majora Hubala z oficerami  WiN mającymi krew na rękach w mordowani niewinnych: mężczyzn, kobiet, a nawet dzieci Z których rozkazu mordowano ludzi podejrzewanych o współpracę z „komunistami”; - geometrów parcelujących pańską (dziedzicową) ziemię i chłopów, którzy tą ziemię brali, bo chcieli być na swoim, by  pracować i godniej żyć.

Wielu Polaków znało decyzję „Wielkiej Trójki”(Poczdam 17  lipiec – 2 sierpień 1945) o granicach powojennej Polski. A jednak wśród większości Polaków panowała radość z uzyskanej wolności i z entuzjazmem przystąpili do odbudowy zniszczongoj przez wojnę kraju. Ta miłość do ojczyzny była fundamentem,  na którym odbudowywaliśmy, a potem  rozbudowaliśmy nasz kraj. Miłość do ojczyzny, silniejsza była niż utracona własność, czy przywileje. To pozwoliło włączyć się w odbudowę i rozwój kraju nawet tych skrzywdzonych przez nowy ustrój. To, mimo różnic w poglądach politycznych, jednoczyło Polaków. Podziały, (taki dualizm narodowy, polaryzacja) zaczęły pojawiać się  dopiero w drugiej połowie latach 70 . A te podziały zradykalizowały się dopiero w latach 80 – tych ubiegłego wieku. To była walka elit o władzę, o pieniądze.  Zmowa prawicowej elity z katolickim klerem o władzę  i związane z nią gratyfikacje. Kler walczył o zwrot znacjonalizowanego kościelnego majątku - ziemi i budynków.

Dwa pokolenia Polaków;  inżynierowie, architekci, technicy ,oraz robotnicy, wznosili domy, szkoły, szpitale, teatry, budowali fabryki i elektrownie. Chłopi  -nawet krowami - orali ziemię i żywili Polaków. Dziś nie można - ponad nich - wynosić tych, którzy w powojennej Polsce ( przez kilka lat) siedzieli w lasach i nad tych, którzy dla Polski zrobili tylko  tyle, że się kształcili i  jako opozycja walczyli o władzę i o pieniądze dla siebie. To samo - wynoszenie nad innych oraz, to  samo- uwielbianie, to po prostu świństwo.

Platforma Obywatelska, zostawiła po sobie dwie Polski; jedną mniejszą, bogatszą, dotkniętą łaską „złotego wieku” (beneficjantów  ustrojowych przemian) i drugą, większą biedniejszą, o którą - we własnym interesie  i dzięki przypadkowi - upomniał się J. Kaczyński. Według Encyklopedii PWN – Przypadek to zdarzenie lub zjawisko, które zachodzi wskutek działania przyczyn ubocznych – zbiegu okoliczności – nie istotnych przyczyn i z tego względu nie da się przewidzieć na podstawie praw nauki (…)

Wszystko wskazuje na to, że PiS ma władzę z  przypadku. Prezydent, premier i ministrowie, to też ludzie przypadkowi. Państwem rządzą dysfunkcyjni funkcjonariusze. A wszystko, co jest dziełem przypadku nie jest trwałe i się rozpada. Jednak zanim nastąpi rozpad, to owe dzieło przypadku   poczyni ogromne szkody. Hipotetycznie można założyć, że dysfunkcyjni decydenci,  wszystko robią w strachu przed utratą, - przypadkowo - uzyskanej władzy. Zaś strach jest złym doradcą. To tłumaczy irracjonalne działania pisowskiej władzy.

Politycy PO  i PiS już od paru lat są w ciągłym ze sobą konflikcie, zaś  tak naprawdę  ich mentalność ma wiele punktów stycznych; gdy chodzi o formę walki  o władzę – czyli o pieniądze -  oraz o wspólną walkę z lewactwem, czyli z SLD. Podczas politycznej konfrontacji obie strony nawzajem – przeciw sobie - krzyczą -  „precz z komuną” (Miało to np. miejsce w Sejmie. ) Dramat tych oszalałych z nienawiści prawicowych  demoliberałów polega na tym, że te magiczne okrzyki, epitety w walce, o władzę, o pieniądze przeszkadzają w sklejaniu pękniętego steropianu.

Wojna PO, z  PiS , nawet pod biało – czerwoną flagą, to zawłaszczanie przez  ten duopol przestrzeni publicznej. Czyli  zawłaszczanie przestrzeni przez neoliberalną ideologię   i narzucanie znacznej części społeczeństwa przekonanie – oczywistość -, że oprócz nich oraz ich protagonistów (Nowoczesnej i PSL) nikt się nie liczy. Ani też,że nikt nie potrzebuje innej – niż oni – reprezentacji.

PiS -owi udało się - pozornie - wejść w buty SLD i populizmem uzyskać zaufanie ok. 19% wyborców. Tymczasem ten  prawicowy duopol nie od dziś ze sobą się zgadza i solidarnie współdziała jeśli chodzi o intencje zmarginalizowania, a najlepiej wykluczenia z rynku politycznego SLD. Dekomunizacja, sakralizacja, to ich wspólne dzieło. Sakralizacja „żołnierzy wyklętych” to przecież nie pomysł PiS, który tylko przebił Platformę w celebrowaniu nabożeństw, ku czci leśnych żołnierzy.

Twarze polityków tego duopolu, tych przemawiających do manifestantów KOD -u oraz tych przemawiających  na smoleńskich miesięcznicach,to te same miedziane, agresywne oblicza, tej samej demo liberalnej formacji. Platforma po mistrzowsku, przez 8 lat ogrywała słabsze grupy społeczeństwa, a PiS, przypadkowo i populizmem zdobył władzę i teraz nadal po mistrzowski populizmem  ogrywa słabszą część społeczeństwa, by władzę utrzymać.

Do pewnego czasu, zwłaszcza ludzi w polityce mniej zorientowanych, można nabierać na - rodzinne awantury – które bywają  rozstrzygane nawet siekierą – jednak zawsze na zewnątrz są to konflikty w rodzinie. A w  rodzinie w czasie ciężkiej próby obrony od zewnętrznego zagrożenia, gen rodzinnej wspólnoty jest silniejszy od  rodzinnej awantury . Sejmowa, prawicowa  rodzina jednomyślnie głosowała za: Ustawą o dekomunizacji ulic, placów i pomników,za uchwałą o Objawieniu Fatimskim. Mają wspólne stanowisko w sprawie; Karty Praw Podstawowych, czy Konwencji o przemocy w rodzinie.

Dlaczego PiS  ludziom daje jałmużnę, a nie szansę znalezienie dobrze płatnej pracy? Po pierwsze, dawanie jałmużny to łatwa operacja, i po drugie jałmużna  mieści się w kanonie kapitalizmu. Płace, to koszt produkcji,a więc wpływa na wielkość zysku kapitalisty. Walka z bezrobociem jest bardzo trudna. Bezrobocie dyscyplinuje najemną siłę    roboczą. Kapitalizm już tak ma. I ani Platforma, ani PiS nie chcą tego zmieniać. Tymczasem, tylko praca człowieka uczłowiecza, tworzy nowe zasoby materialne,i wartości cywilizacyjne społeczeństwa. Żeby kraj szybciej się rozwijał trzeba inwestować, dbać o wprowadzanie innowacji. Gdy zmniejsza się zatrudnienie, (wcześniejsze emerytury, trwa niż demograficzny), ogranicza się środki na inwestycje i na innowacje,rosną wydatki socjalne  i rośnie dług publiczny, a w dodatku państwem rządzą osoby dysfunkcyjne, to kraj nie ma szans na szybszy rozwój.

Pisowski program socjalny załatwia tylko część problemów  nurtujących obywateli Rozmawiam np. z młodymi ludźmi, którzy  w szarej strefie  łapią jakąś pracę za 8 zł na   godzinę, albo do pracy wyjeżdżają do Anglii lub Holandii. Nieomal każdy rozmówca ma władzy coś za złe: brak pracy, niskie płace i emerytury, nepotyzm, układy i układziki, biurokracja, przekręty urzędnicze, brak mieszkań, kolejki do lekarza, opieszałość sądów, bezwzględność komornika, niesprawiedliwość, brak nadziei na przyszłość.

Jeśli udałoby się - w ich duszach - głębiej pogrzebać, to wszyscy chcieliby większej sprawiedliwości. Mieszkańcy małych miast i wiejskich osiedli czują się,  przez państwo krzywdzeni. Sporo z nich głosowało na PiS,bo mieli nadzieję, że rozbije sitwy, pogoni cwaniaków, którzy przyspawali się do koryt, kombinatorów oraz złodziei. A dziś mają wątpliwości, czy „dobra zmiana” coś w ich życiu zmieni, poprawi? Zauważają ,że powstały nowe sitwy i kwitnie nepotyzm.

W tym klinczu demoliberalizmu (turbokapitalizmu) zagubieni są adherenci  neoliberalizmu skupieni; w PO, Nowoczesnej, PSL a nawet w centrolewicy. Polscy demoliberałowie już od dawna nie mają  własnego alternatywnego programu. Próba reanimacji  jedności solidarnościowo – wolnościowej w formie KOD, szybko ujawniła, że dla dyskursu o prawach oraz interesach pracowniczych, o regulacyjnej ingerencji państwa, o  ograniczeniach „wolności gospodarczej” w tak rozumianej obronie demokracji i praworządności, nie ma tu miejsca Im wystarcza wiara, że aby znów było dobrze (ciepła woda w kranie)  wystarczy Kaczyńskiemu odebrać władzę.

W kategoriach  ideologicznych w KOD -ie, obok siebie, maszerują : zwolennicy społecznej kontroli nad rządzącymi, zwolennicy egalitaryzmu, zbiorowej i trwałej aktywności oraz dyskretnie przemilczający swój profil poglądowy, rzecznicy elitarnej, choć praworządnej i względnie eleganckiej ( nie chamskiej)  demokracji Na uwagę zasługuje indyferentna (większa niż ta świadoma i  zaangażowana ) część społeczeństwa,  obojętna na kłótnie i sporawy elit. Których nie ziębi, ani nie grzeje, kto  w państwie rządzi, kto z kim walczy, kto kogo wygryzie przy korycie. Ludziom o niskiej wiedzy i  niskiej świadomości politycznej, trudno pojąć, co wokoło nich się dzieje. Nie można też im wytłumaczyć, trudnych i złożonych problemów tego świata, gdyż to wymaga  zdobywania wiedzy,a więc  umysłowego wysiłku,a oni są zbyt leniwi, by to robić. Takich, łatwiej jest  przekupić np. jałmużną,albo pozwolić im wycinać drzewa, czy pędzić bimber...

Ze społecznym indyferentyzmem nie radził sobie socjalizm, nie radzi sobie kapitalizm i nie radzi sobie III RP. Teraz nie radzi sobie  pisowska „Narodowa RP”. Z,tą powszechną  przywarą  poradzić sobie może „Polska  Samorządowa”. W mniejszych zbiorowościach ludzie nawzajem się  znają. Roztaczają opiekę nad słabszymi, mniej zaradnymi. Zaś dotknięci indyferentyzmem są rozpoznawalni, przestają być anonimowi. Osobnikowi z taką wadą  powiedzą - „Nie chciało, ci się do szkoły nosić teczki, to teraz musisz nosić woreczki” Jesteś biedniejszy, bo jesteś leniwy.”A czemuś biedny? Boś głupi!      I pokazują mu jego miejsce w szeregu. Jak Polska  Samorządowa  powinna funkcjonować piszę w swoich felietonach - „Polska powiatowa to też Polska”.

Ta bierna, obojętna część  społeczeństwa budzi się tylko czasem. Wtedy,  gdy dociera do jej świadomości, że akurat ta decyzja władz  jej też dotyka i to boleśnie. Ale na  ogół regułą u nich jest takie nastawienie; niech inni się w to bawią i tym przejmują, bo mnie to wisi równo. Co ma być to będzie. Niestety tacy ludzie w naszym społeczeństwie stanowią znaczną jego część.  Jak pokazuje wyborcza frekwencja takich obojętnych, co im „wisi” jest  ponad 50%. To od postawy tej indyferentnej części  społeczeństwa podczas demokratycznych wyborów zależy bardzo wiele, a może nawet wszystko.

Nasz polityczny dramat w dużej mierze właśnie polega na tym, że ci którym nie jest wszystko jedno (uczestnicy ulicznych protestów) są w mniejszości. A ci, którym wszystko „wisi” lub, którzy wszystko widzą opacznie nie czują współodpowiedzialności  za demontaż kraju, który przecież  w końcu też w nich boleśnie uderzy.

Wśród części intelektualistów i inteligentów  też jest wielu takich,  którzy nie mają nic przeciwko temu, co robi pisowski rząd.  Nawet im się to podoba. Uważają , że liberalna demokracja traci czas na kłótnie,  spory, debaty i dyskusje, a zwykłym ludziom od tego warunki życia się nie poprawiają. Dobrze więc, że przyszedł ktoś, co wie czego chce. Szybko podejmuje decyzje (nawet w nocy) wprowadza je  w życie i nic na później nie odkłada.

Władza  powinna należeć się ludziom mądrym i uczciwym. Dopóki władzy nad nami nie powierzymy ludziom kompetentnym, i doświadczonym w sprawowaniu władzy,  dopóty w gospodarce naszego kraju  trwać będzie stagnacja. Nasza gospodarka rozwija się średnio  w tempie 2,5% PKB, a w takim tempie to krajów Zachodniej Europy nie  dogonimy nawet za sto lat. Czy w Polsce są tacy kompetentni ludzie? Oglądam np. w telewizyjnej „Supr Stacji”  program „Nie ma żartów” prowadzony przez red.  Elizę Michalik, w którym występuje sporo mądrych ludzi. Czytam; dziennik „Trybuna” i tygodnik „Przegląd”, do których artykuły pisze wielu mądrych ludzi. A więc mądrych ludzi mamy pod dostatkiem. Jednak sądzę, że ich oddziaływanie na sytuacje w kraju, na świadomość zwykłych ludzi jest niszowa.

Ci,publicyści,  intelektualiści, to na ogół indywidualiści, których – być może – taka medialna  publicystyka zadowala. A więc tylko nieliczni spotykają się; w bibliotekach  czy w domach  kultury z mieszkańcami Polski powiatowej. Brakuje też między nimi komunikacji. Tylko sporadycznie – razem -  występują  w ważnych dla kraju sprawach. Na ogół są to zbiorowe wystąpienia intelektualnych klanów, a więc kręgu ludzi, których doraźnie zagrożony jest  grupowy interes.

Brakuje też komunikacji - łączności – między tymi medialnymi publicystami, a liderami lewicowych partii i organizacji. Być może jedni i drudzy - w około siebie - nie znoszą ludzi, równie jak oni mądrych i cenionych. Trwa tu taka antyhumanitarna konkurencja, jak między kapitalistami. W ich mądrości brakuje  szczerej przyjaźni, wzajemnej empatii,altruizmu, życzliwości, obopólnego się uznawania i popularyzowania osiągniętych intelektualnych wartości i dorobku.

Oburza mnie nierozumna (barbarzyńska) prawica, ale irytuje mnie podzielona lewica. Kapitaliści katują  nasz kraj,a lewicowcy stoją  z boku i na siebie się boczą. Ogarnia mnie straszne uczucie, na które brakuje słów. Denerwują lewicowcy chorzy na  wybiórczą amnezję. W ich narracji o historii SLD dominuje krytyka, wytykanie błędów, ale brakuje tego, co  w działaniu rządów Sojuszu było dobre, jak chociażby szybki; 6 – 7 procentowy rozwój gospodarki. Warto zrozumieć, że SLD znalazło się pod ideowym wpływem doświadczeń „lewicowych” rządów; Blaira  i Schrodera. Anglia i Niemcy szybko się rozwijały więc doświadczenia ich rządów zachęcały do naśladowania. Okazało się, że w Polce, w klimacie ostrej walki politycznej,  trudno było odróżnić SLD od całej reszty politycznego mainstreamu.

Pogardliwe wypowiedzi  - epitety - Adriana  Zandberga, czy innych działaczy partii Razem  o „lewakach”; utożsamiających SLD z jakąś pseudo lewicą polityczną, inną niż prezentuje  partia Razem. każą uważać liderów tego ugrupowania za; narcyzów, egocentryków i pewnych siebie doktrynerów, nie potrafiących wznieść się ponad urazy czy uprzedzenia i podjąć współpracę z innymi lewicowymi ugrupowaniami.

W takiej sytuacji słaby jest opór lewicy wobec barbarzyńskiej  prawicy. wobec fałszowania naszej historii. A szczególnie  bezradny jest opór  wobec pisowskiego populizmu. Być może fakt przypadkowości i słabość tego rządu,- spowodują jego własny rozpad – i ten walec  dysfunkcji państwa zostanie  zatrzymany. Im dłużej trwają rządy PiS -u,   tym  oczywistszy staje się  upadek  obozu, który przez przypadek zdobył władzę, a teraz - na micie -  zamachu pod Smoleńskiem,  na manicheizmie chce budować swoją pozycje. , Można hipotetycznie z dużym prawdopodobieństwem założyć, że PiS – i, nie uda się przyśpieszyć rozwoju kraju, a wtedy klęska tego rządu  jest realna.

Siłą sprawczą o wielkim potencjale – zdolnym ten pisowski walec zatrzymać jest lewica, ale musi się jednoczyć. Nie chodzi tu o jakąś doraźną zmianę poglądów lidera lewicowej partii czy jakiegoś lewicującego intelektualisty, ale  o coś znacznie poważniejszego, o lewicowe imponderabilia  (rzeczy nie materialne, nieuchwytne), ale jednak często mające duże znaczenie w jakiejś zasadniczej kwestii. Oczywiście SLD po prostu musi wrócić  do źródeł,i na nowo je odczytać   To dla SLD i całej lewicy jest wyzwanie na miarę walki o POLSKĄ RACJĘ STANU.

Trwające od kilku lat spory i kłótnie - między PO i PiS -  stają się  monotonne. Bo,  ci sami wojownicy, w walce o władzę,  używają tych samych epitetów, które ludzi  nudzą. Ludzie nie zauważają  postępu w rozwoju kraju. Działacze SLD przypominają czasy lewicowych rządów, gdy gospodarka rozwijała się w tempie; 6 – 7% PKB w skali roku. Pokazują  korzyści z przynależności do Unii Europejskiej. A  więc słupki społecznego poparcia dla Sojuszu urosły do 12%. I nadal będą rosły. Zadziała siła społecznej psychologii. Jeśli tak dużo ludzi popiera SLD, to ja też powinienem tą partię popierać To jest taki stadny konformizm, gdyby mnie nawet  o coś zapytano, może nie zrozumiałbym o co pytają, ale zawsze chętnie przyłączę się do tych, którzy już się wypowiedzieli.

Prawda jest taka, że SdRP i SLD (zjednoczona lewica) dwukrotnie i z dużym powodzeniem rządziła państwem. Gdyby w 2005 roku SLD wygrał wybory, nasz kraj o wiele szybciej by się rozwijał,. Dziś pod względem jakości życia zbliżalibyśmy się do jakości życia ludzi Zachodniej Europy. Jest więc nadzieja, że stadny konformizm zadziała i władzę w państwie przejmą mądrzy, kompetentni i uczciwi ludzie. A wtedy znowu nasz kraj zacznie szybciej się rozwiać, a ludziom żyło się będzie coraz lepiej.

Radziejów 2017 rok.

 

Polska będąca z Zachodem nie musi być przeciw Rosji

Dobry wojak Szwejk – jak pamiętamy – wyniósł z domu wariatów całkiem przyjemne wspomnienia. „Taka tam panuje wolność o jakiej nawet  socjalistom się nie śniło. Można tam podawać się za Pana Boga,albo za Przenajświętrzą Panienkę, za papieża, za angielskiego króla, czy za świętego Wacława. Spotkałem tam też kilku profesorów. Jeden z nich objaśniał mnie, że wewnątrz kuli ziemskiej znajduje się  jeszcze daleko większa. Każdy mógł tam wygadywać, co ślina mu na język przyniosła. Tak Jarosław  Hasek już sto lat temu przewidział dewiacje  elit polskiej prawicy. Można powiedzieć, tak kiedyś Hasek sobie napisał. Tyle, że taka jest prawda o dzisiejszej polskiej prawicy. Ktoś, kiedyś też napisał, że polska prawica jest najgłupsza w całej Europie.

Jarosław Hasek  nie przewidział tego, że polska prawica będzie chorować na obsesje dekomunizacji i rusofobii. Skutki dekomunizacji opisałem w poprzednim felietonie. O rusofobii i jej skutkach pisałem wiele razy. Do ponownego zajęcia się rusofobią zainspirowała mnie książka prof. Bronisława Łagowskiego „Polska chora na Rosję” Mój felieton jest takim paralelnym tekstem tej książki. Zgadzam się też z treścią artykułu Jarosława Dobrzańskiego „Cztery mity o Rosji” („Przegląd” nr. 10.17 r.)

Jak piszą, ci znakomici znawcy historii Rosji, rozumowanie wielu polskich polityków i publicystów w kwestiach relacji Wschód – Zachód, jest nasycona: uprzedzeniami, fobiami, moralizatorstwem, kompleksami historycznymi oraz skrajną nienawiścią. Brakiem logiki, takim myśleniem  życzeniowym. U znacznej części społeczeństwa - Roja Putina - wywołuje skojarzenie z >> odwiecznym nacjonalizmem z imperializmem << Rosja według nich, to nie państwo jak każde inne, ze swoimi interesami, potrzebami, obawami, aspiracjami i celami, ale >> azjatycka despocja << która pod różnymi formami – kiedyś od  białego caratu do czerwonego – a obecnie, od czerwonego do Putinowskiego – realizuje te same treści >> imperialne marzenia o ekspansji  terytorialnej << i dominacji narodowej.

-Tymczasem, już sama zbitka nacjonalizmu z imperializmem świadczy o zupełnym niezrozumieniu historii Rosji. Oba pierwiastki – narodowy i imperialny w historii  Rosji nie tylko, nie współgrały, ale wręcz kolidowały ze sobą. Rosja nie tworzyła nigdy nowoczesnego państwa imperialistycznego z jego nieodłączną cechą – rasizmu – i nieomal do chwili upadku w 1917 roku miała niewydolny aparat państwowy.(...)

-W Rosji z dużym opóźnieniem, a także inaczej niż na Zachodzie kształtowało się państwo narodowe, podobnie jak towarzyszące mu formowanie mieszczaństwa i kapitalizmu. Nośnikiem świadomości narodowej była opozycyjna inteligencja, a nie klasa średnia. Wśród przyczyn tego opóźnienia wskazać można - właśnie napięcie pomiędzy idą imperium, a ideą narodową. ( tej tezy broni wybitny brytyjski historyk Rosji Geoffrel Hosking). Dzisiejsza Rosja pozostaje wieloetnicznym państwem federalnym (…)

-Z punktu widzenia imperialnego, Rosja utraciła wszystkie zdobycze ostatnich 200 lat. Terytorialnie cofnęła się do czasów sprzed Katarzyny oraz utraciła sporą część populacji. Rosja nigdy nie była tak daleko oddalona od Europy, jak to się stało w wyniku oderwania się byłych republik  zachodnich. Utraciła olbrzymie bogate w zasoby naturalne republiki azjatyckie(...)

-Temu osłabieniu towarzyszył wzrost napięć i wybuchy konfliktów militarnych. Putin mówi, że rozpad ZSRR w1991 r. był największą katastrofą XX w.. W Polsce ta jego wypowiedz, nieomal jednogłośnie  zakwalifikowano, jako przejaw odwiecznych groźnych snów Rosji o imperialnej potędze i dowód niezmienności rosyjskiej władzy . Zachód zapewniał Michała Gorbaczowa, że po zjednoczeniu Niemiec NATO pozostanie daleko od granic Rosji. Stało się inaczej. NATO poszerzono o państwa zachodnie byłego  Układu Warszawskiego.(...)

-Według George Kenana – doradcy rządów USA – decyzja o przyłączeniu tych krajów do NATO była błędem. Temu przybliżeniu się NATO do granic Rosji towarzyszy wzrost napięć. Wybuchy konfliktów militarnych w pobliżu granic Rosji. Pierwsza wojna Iracka, rozbicie Jugosławii. Mimo upływu  26 lat, trudno uznać ten okres jako czas imperialnej ekspansji Rosji (...)

-Na Zachodzie nie jest odosobniona opinia, że zajęcie Krymu przez Rosję w 2014 roku było wymuszone przez NATO, że było spontaniczną reakcją obronną , a nie  ukartowaną agresją. Pisał o tym między innymi Wybitny historyk niemiecki Michael Stirmer. To także próba przeciwdziałania amerykańskiej wizji świata jednobiegunowego z hegonomiczną  pozycją USA i neutralizacja Rosji. Te działania mają jednak charakter defensywny, a nie agresywny. By o tym się przekonać wystarczy jedno spojrzenie na mapę rozmieszczenia baz wojskowych NATO, które okalają Rosję pierścieniem i porównanie z nielicznymi bazami  Rosji – poza obszarem  byłego ZSRR istnieje tylko jedna w Syrii (…)

-Kolejna  fantasmagoria dotyczy sfery gospodarczej. Rosja – głoszą polscy  „eksperci” i dziennikarze – jest właściwie bankrutem, który ledwie wiąże koniec z końcem. Niemoc ekonomiczną Rosja nadrabia prężeniem muskułów i eksponowaniem potęgi militarnej. Tymczasem ma archaiczny i anachroniczny system gospodarczy oparty na rabunkowej eksploatacji i wyprzedaży bogactw naturalnych. Ten obiegowy pogląd stoi w jawnej sprzeczności z poprzednimi mitami utrzymującymi, że Rosja jako agresywne państwo totalitarne w fazie rozszerzenia imperium zagraża sąsiadom, Europie oraz światowemu bezpieczeństwu.(...)

-Nie można jednocześnie być bankrutem i siać dookoła grozę. Upadać gospodarczo i straszyć wojną, bo siła militarna jest funkcją możliwości finansowych. Oczywiście, są w Rosji siły odwołujące się do nacjonalizmu, ale to nie jest Rosja Putina. Wyolbrzymia się przy tym  zbrodnie komunistyczne starając się dowieść, że ich ogrom przewyższa rozmiar zbrodni nazistowskiej Trzeciej Rzeszy.(...)

-Rosja ma strukturę PKB podobną do struktury krajów rozwiniętych. Około dwóch trzecich to usługi. Około jednej trzeciej – przemysł i niewielki udział rolnictwa. Jej PKB od początku XXI w. rośnie w imponującym tempie. O ile sprzedaż zasobów naturalnych to 70% jej eksportu o tyle w strukturze PKB stanowi ono tylko 16 – 18 %. Również wskaźniki jakości życia i spójności społecznej od kilkunastu lat stale się poprawiają i są lepsze niż w przypadku przeżywających bezprecedensowy  bum ekonomiczny Chin. Nie oznacza to. że Rosja nie boryka się z trudnościami. Spora ich część jest zamierzonym skutkiem wojny ekonomicznej (inicjatorem była Polska) wydanej Rosji przez Zachód.(...)

USA i Unia Europejska wobec Rosji wprowadzają coraz to nowsze sankcje  ekonomiczne. Komisja Europejska wyliczyła,że w ich wyniku Rosja w 2014 r. poniosła straty w wysokości 23 mld dolarów, w 2015 r. 75 mld. dolarów i można założyć, że te sankcje dla Rosji  w 2016 r. wyniosą ok 100 mld dolarów. To przez te sankcje Rosja wyczerpuje swoje – do niedawna – imponujące rezerwy walutowe Nic jednak nie uzasadnia tezy polskich rusofobów o nadchodzącej w Rosji groźbie  zapaści gospodarczej.

W odwecie, Rosja wprowadziła kontr sankcje. Rosyjskie embargo najbardziej dotyka Polskę i polskich rolników. Rosja nie importuje naszego mięsa, mleka i jego przetworów,warzyw i owoców oraz ich przetworów. To embargo polskich rolników - każdego roku kosztuje ok 20 mld. dolarów, co równa się ok 1 % PKB.

A przecież Polska, będąc z Zachodem, nie musi być przeciw Rosji.  Panowanie Putina jest przede wszystkim czasem powstrzymywania galopującego upadku gospodarki (post Jelcynoskiej Rosji) i odbudowy infrastruktury gospodarczej. Uzdrowienia tkanki społecznej i odzyskiwania międzynarodowej roli w wymianie handlowej i politycznego znaczenia Rosji.

W takim kontekście, pojawienie się książki prof. Bronisława Łagowskiego „Polska chora na Rosję”, trzeba uznać za bardzo  ważne wydarzenie. Wręcz, jako głos trzeźwości wśród ludzi obłąkanych, (w domu wariatów), chorych na Rosję. Dlatego, gdy dziś klasą rządzącą Polską jest skrajna prawica, którą ponownie ogarnęło ideowe i moralne wzdęcie, przesłaniające trzeźwe umysł, warto czytać książkę „Polacy chorzy na Rosję” Warto też cytować wersety tej książki - jako przesłanie od autora w ważnej sprawie.

Gdyby polscy politycy rzeczywiście wierzyli w to, co o Rosji mówią i pojmowali jakie są tego skutki, to by tego nie mówili. Jeśli uznaje się

blisko położone, wielkie państwo za groźne mocarstwo imperialistyczne, podstępnie lub jawnie dążące do pozbawienia niepodległości narody sąsiednie lub, że w inny sposób chce im zaszkodzić, to z tego wynika nakaz oględnego wyrażania wrogości w stosunku do tego mocarstwa, aby nie ściągnąć  na swój kraj odwetowych szykan.

Świadoma część polskiego społeczeństwa z dezaprobatą odnosi się do zagranicznej polityki rządu. Na ulicach miast manifestuje swoją niechęć do infantylnego  rządu, który poprzez - strukturalny populizm - deprecjonuje  społeczeństwo. Dla najbiedniejszych - ma program 500+, a dla części elity -  intratne synekury. Rząd, wciąż te obywatelskie protesty ignoruje, a swoją infantylność oraz populizm przykrywa liberalną demokracją, w której obywatele, - zgodnie z przysługującym im prawem o zgromadzeniach - urządzają uliczne manifestacje. Rząd stosując politykę strukturalnego populizmu zdobywa akolitów wśród części intelektualistów  oraz inteligencji.  Jednak jak pokazują ostatnie sondaże, społeczne zaufanie dla PiS zaczyna maleć.

Problem polega na tym, że ta świadoma część społeczeństwa nie ma  alternatywnego programu i nie potrafi się zjednoczyć. Przeszkodą jest przede wszystkim syndrom  narcyzmu liderów poszczególnych frakcji. Jest nadzieja, że zadziała zbiorowa mądrość, która uzna pluralizm jako sposób zjednoczenia. Że świadoma część społeczeństwa sprawę weźmie w swoje ręce i wskaże charyzmatycznego lidera.

Jeśli chcemy, żeby nasz kraj szybciej się rozwijał i żebyśmy - jak inne narody – żyli godnie i dostatnio . to  się jednoczmy. Wykreujmy przywódcę, który – oczywiście - sam w pojedynkę  rzeczywistości nie tworzy, ale może ją ukierunkować i przyśpieszać. Stado potrzebuje przewodnika,a nie uzurpatora, i na dodatek psychopatę. Jeśli przewodnik zawodzi, to stado wyłania jego następcę. Siła tkwi w jedność, która czyni cuda - nawet w liberalnej demokracji.

Być może jakimś sposobem – pomysłem - może być zespół mądrych doświadczonych ludzi, który opracuje  program o prostej strukturze, taki  czytelny dla zwykłych ludzi: praca i płaca, mieszkanie,opieka zdrowotna, oświata i nauka, bezpieczna starość. Program, w którym nie będzie miejsca na podziały i konflikty. Opracuje  taką narracje, która ludzi będzie łączyć. Być może większość ludzi taki program i narrację by poparła?

Sądzę, że to jest wyzwanie dla polskiej lewicy. Na II Kongresie Lewicy (19 listopada 2016 r.) powołano Radę Dialogu i Porozumienia Lewicy. Ustalono dla niej trzy ważne zadania: Zajmowanie stanowiska w bieżących sprawach  kraju - w imieniu jak największej części lewicy. Wspólne opracowanie - na nowo - lewicowego  programu. Rozpoczęcie rozmów na temat wyborów samorządowych. Wciąż jednak brakuje dialogu z partią - Razem i stowarzyszeniem Inicjatywa Polska.

.Opracowano bardzo szczegółowy, pragmatyczny i profesjonalny program, którego realizacja mogłaby przyśpieszyć rozwój kraju. Ale żeby ten program wcielać w życie trzeba mieć władzę. Dylemat polega na tym, że wyborcy tego – obszernego - programu nie znają, a  trudno popierać coś czego się nie zna. Potrzebny jest jakieś remedium, tego programu,które byłoby  dostępne  szerokim kręgom społeczeństwa. Właśnie, Rada Dialogu i Porozumienia Lewicy, powinna wysunąć kandydata na swego przywódcę -  - i ogłosić takie remedium. Być może lewicowa  część polskiego społeczeństwa  takiego przywódcę i program by poparła i dała temu wyraz w samorządowych i parlamentarnych wyborach?

 

POLSKA POWIATOWA - to też - POLSKA

( CZY, BRACIA - WILHELM I HENRYK ŚWIĄTKOWSCY –        „KOMUNIŚCI”, BYLI – WUJKAMI -  BRACI, LECHA I JAROSŁAWA KACZYŃSKICH ?)

Obrońmy Polskę powiatową przed pisowską kłonicą! Kiedyś, wśród ludzi,  krążyła następująca metafora - „ Dać chłopu zegarek, to nakręcał go będzie kłonicą”. Kłonica dla zegarka była zagrożeniem. Ta metafora  o chłopie, kłonicy i zegarku,pasuje do Jarosława Kaczyńskiego. Z tą różnicą że chłop miał swój zdrowy chłopski rozum, a  J. Kaczyński - chłopem nie jest , a więc „kłonica” w jego rękach („naczelnika państwa”) to narzędzie bardzo niebezpieczne.

Krążyła też druga metafora - o  uczonym ośle, który mieszka w stodole i uczy dzieci w szkole. I jak wszystkie osły lubi słuchać swego głosu.. Zastanówmy się kogo nam ten „uczony osioł” przypomina?

J.Kaczyński – na razie -  „kłonicą nakręca  prezydenta,parlament, rząd i centralne instytucje, a gdy PiS  wygra samorządowe wybory, także„kłonicą”   nakręcał  będzie Polskę lokalną – powiatową. Przecież, już dziś - wbrew społecznym protestom, bez zgody lokalnych samorządów, pisowski rząd „kłonicą” nakręca reformę w  szkołach i w szpitalach.

Trzecia RP, pod rządami kato – prawicy, miała być państwem obywatelskim oraz państwem prawa. Od początku lat 90 mówiono o małych ojczyznach, o umacnianiu lokalnych więzi, o budowaniu lokalnej tożsamości. Kato – prawica  - jak zwykle – obietnic nie dotrzymała. Od 1 stycznia 2016 r. obowiązuje ustawa o związkach metropolitarnych. (Uchwalona w poprzedniej kadencji parlamentu i podpisana przez obecnego prezydenta). Tamta ustawa wymaga dobrowolności. Z kolei  PiS  ustawą (nazwaną warszawską)  aglomerację warszawska tworzy drogą przymusu.
          Przed wyborami,  (w 2015 r.) Beata Szydło mówiła, że trzeba dać szansę i oddech Polsce powiatowej. Jednak jakoś  nie widać, by obecna władza  miała pomysł na decentralizację państwa,i na umocnienie gmin.   Natomiast, rząd Beaty Szydło, ma koncepcję powrotu do centralizacji. Ma koncepcję niezgodną ani  z konstytucją, ani  z duchem ratyfikowanej przez Polskę w 1994 r.  Europejskiej karty samorządu lokalnego. Już od początku jej premierowania, trwa zawłaszczanie państwa przez pisowską elitę,(rewolucja kadrowa), centralizacja władzy oraz anihilacja mniejszych  gminnych wspólnot.

Projekty obu ustaw metropolitarnych przewidują likwidację powiatów. Mamy do czynienia z istotną zmianą  ustroju samorządów. Metropolie (sądząc po projekcie warszawskim) – stawałyby się specyficzną formą powiatu. Istnieje więc zagrożenie, że dotychczasowy jednolity system podziału administracyjnego kraju (po raz kolejny) zostanie rozmontowany.

Rząd PiS - u ustami wicepremiera Morawieckiego mówi - o zrównoważonym rozwoju kraju, lecz jednocześnie premiuje metropolie, a wić duże miasta. Jeśli metropolie mają odgrywać role tzw. biegunów wzrostu, to zapewne – mniej lub bardziej świadomie – zakłada, że tereny poza metropolitalne będą drenowane z ludzi rzutkich i przedsiębiorczych. Bo w dużych miastach ludziom żyje się lepiej. Istnieje też  duże ryzyko, że większość ważnych inwestycji, lokowana będzie w metropoliach lub w ich bliskim sąsiedztwie.

PiS – owi  sprzyja bezrobocie i bieda. Kaczyński w Sejmie dobitnie  powiedział - jesteśmy panami. Pan i władca, biednej hołocie  rozdaje jałmużnę, a spolegliwym inteligentom - pracę. Ludzi najtrudniej przekonać,a najłatwiej przekupić. Trwa różne przekupstwo  (Właściciele prywatnych działkach mogą ścinać drzewa. Młodzi oficerowie szybko awansować) PiS, walkę z biedą i bezrobociem -  tyko pozoruje.

W walce o Polskę obywatelską - normalną - trzeba się jednoczyć, ale także modyfikować system. Neoliberalizm w czystej postaci - właśnie  służy PiS-owi - skrajnie prawicowej partii. Zaś w pierwszej kolejności,  -w nadchodzących wyborach - trzeba zatrzymać PiS w zawłaszczaniu władzy w terytorialnych samorządach.

PiS, ma nadzieję, że jeśli włączy do Warszawy tereny konserwatywno – narodowej archidiecezji warszawsko – praskiej, to zdobędzie liberalno – lewicową Warszawę. Po  zwycięstwie - w tej  wielkiej aglomeracji - powstaną  dodatkowe  synekury, którymi PiS  obdaruje swoich członków i sympatyków. Ta pisowska rewolucja kadrowa (wymiana elit, wojna z częścią inteligencji), rozlewa się po całym kraju w tempie porównywalnym do inwazji szarańczy. A jej efekty, też przypominają spustoszenia, jakie zostawiają po sobie, te żarłoczne owady.

Odbywa się kadrowa  recydywa. Powtórka z pierwszych lat tzw. ustrojowej transformacji. Wówczas działacze obozu  solidarnościowego podzielili Polaków na; solidarnościowców i komuchów. Komuchom było mniej wolno, byli gorszym sortem. Przeprowadzono – podobną do pisowskiej - (z podobnymi efektami), wymianę kadr. Dziś, Jarosław Kaczyński podzielił Polaków na lepszy i gorszy sort. Gdy PiS wygra samorządowe wybory, to przede wszystkim, wymieni kary – gorszy sort straci pracę.                                    * * *

Być może jesteśmy jednym narodem, ale żyją w nim klasy i grupy oraz  - plemiona. Największym i najbardziej uprzywilejowanym plemieniem są  mieszkańcy dużych miast. Liczbowo mniejszym  plemieniem - i żyjącym w gorszych warunkach – są mieszkańcy mniejszych miast. Zaś trzecim – mniej liczebnym i żyjącym w najgorszych warunkach plemieniem - jest ludność mieszkająca w wiejskich osiedlach.

Pisowski mainstream, kobiety definiuje jako gorszy sort, gorsze plemię. I jest zupełnie nieistotne, czy wszystkie one powstały tak, a priori, same z siebie, w rozwoju społecznym, czy są boskiego pochodzenia. Jest jeden naród, ale podzielony – spolaryzowany - i ogromne  społecznie rozwarstwiony.

Nawet w ulicznych protestach, poszczególne plemiona się nie łączą, lecz każde walczy oddzielnie o swoje interesy. Powstał KOD, walczący o demokracje. Ale liberalna demokracja nie rozwiązuje problemu – polaryzacji - i społecznego rozwarstwienia. Brakuje charyzmatycznego przywódcy, który by zdołał w walce o  - Ojczyznę dla wszystkich - te plemiona połączyć.

Na przywódcę KOD -u  został wykreowany Mateusz Kijowski, ale brakowało mu: animuszu, energii, porywających masy publicznych przemówień. Zabrakło mu siły, by w potrzebie, nie ulec sile pieniądza, Stał się i finansowym oszustem. Sprzeniewierzył się moralnym wartością, więc traci  społeczne zaufanie. Czas, żeby ten społeczny ruch wyłonił charyzmatycznego przywódcę. (Sądzę, że mógłby nim być np.  znany już społeczeństwu -  Robert Biedroń – prezydent Słupska.)

W mniejszej skali istnieją też: partie polityczne, frakcje, różne koterie,kliki,towarzystwa wzajemnej adoracji,itd. I podobnie jak plemiona są zjawiskami w społeczeństwie naturalnymi. Każde ugrupowanie ma swego lidera ( narcyza.) I nie można wszystkich objąć jedną potępiającą oceną. Bo  to, co rzeczywiste, składa się z dobra i zła, a zatem należy je wartościować i różnicować.

Jest cywilizacyjna i polityczna kultura, które powinny naród jednoczyć. Trwające spory i konflikty elit, podkopują ład państwowy. Jak pisze - Szkot Dawid Hume -  konflikty - czynią naród bezradnym i rozbudzają najdziksze animozje nawet wśród ludzi tego samego narodu. Dopóki z przestrzeni publicznej – maczugą - nie przepędzimy tych z kłonicą, i tych  uczonych osłów orz ich akolitów, dopóty będziemy  podzielonym i biednym narodem. Bo niezgoda rujnuje, a zgoda buduje.

Znaczna część polskiego narodu; postępowi politycy, intelektualiści oraz inteligenci, to plemię racjonalistów - demiurgów. Jest pytanie dlaczego, tak liczne plemię przegrywa z pisowskim mainstreamem? Bo to postępowe  plemię - jakby nie zauważyło -  ok. 6 mln ludzi z małych miast i wiejskich osiedli, którzy na transformacji ustrojowej - nic nie zyskali, a nawet stracili. Tych ludzi przekupił i pozyskał PiS.

To  plemię dziś znalazło się   w ogniu  walki politycznej. ( np. artyści narodowych  teatrów w Krakowie i w Warszawie) Ochrzczono ich epitetem  - „marksiści”- bo wolni są od religijnego opium. Dla kato – prawicy  - oni gorsi są od komunistów. Jak na razie rewolucja toczy się na dole , a oni są na górnej półce .Ale to plemię   w końcu włączy się  w nurt i wygra.

Pojawi się społeczny monoteizm – zwątpienie w realizacje populistycznego pisowskiego programu. I społeczna alternacja – oczekiwanie na alternatywny nowy program. Oddolna rewolucja już się zaczęła, i choć wolno, ale się rozwija. Rewolucja zmieni myślenie i także mało efektywny neoliberalny   system. Trzeba zdecentralizować rządzenie państwem, i  narodem, umocnić gminne wspólnoty, reanimować spółdzielczość.  Od kilka  już lat  - u marszałka Sejmu - leży (opracowany przez spółdzielców) projekt nowelizacji spółdzielczej ustawy. Ale,że jest konkurencyjny wobec interesów neoliberalnego  establishmentu,  nie doczekał się procedowania.

Polski establishment  choruje na syndrom bogactwa. - za wszelką cenę. Prywatni przedsiębiorcy w bankowych depozytach mają  miliardy złotych.  (ok 300 – 400 mld zł) Zachęćmy więc ich do inwestowania.  Prowadźmy mądrą politykę rolną, bo od niej zależą ceny żywności, czyli coś społecznie ważnego i wrażliwego. („Od myszy i cesarza, wszyscy żyją z gospodarza”)  Na wsi, wprowadźmy system produkcyjno – wytwórczy.(małe przetwórcze zakłady) To będzie duży wysiłek, ale zmiany - choć powoli i małymi kroczkami - nastąpią.

Zadbajmy o przyszłość naszych dzieci i o przyszłość nas – przyszłych seniorów. Wielką rolę w tej rewolucji mają do spełnienia radni,którzy nie powinni być tylko   statystami, podnoszącymi rękę podczas głosowania za formalnymi uchwałami. Radni powinni być wśród ludzi, by razem z nimi organizować lepsze życie wspólnoty.

* * *

Główną wadą prawicowego establishmentu i mainstreamu, ( wadą, która od paru już lat wlecze się za nami jak g...o za saniami), jest brak empatii  dla innych ludzi, tych słabszych i biedniejszych. Brak wstydu za bogactwo jednych i biedę innych, za korupcję, za brak szacunku do prawa,za niedotrzymywanie zobowiązań i obietnic.

Narodowymi bohaterami – według działaczy prawicowego  obozu - są ci, którzy „przyczynili się” do zmiany ustroju.(obalenia PRL) Ci, którzy złamali postanowienie zawarte przy Okrągłym Stole. Ludzie, którzy nie byli zdolni przewidzieć strasznych skutków podejmowanych decyzji i kraj doprowadzili do ruiny. Sprawcy zniszczeń ok.600 dużych przemysłowych zakładów, PGR -w, spółdzielczości i ok. 3 milionowego bezrobocia. Sprywatyzowali banki, i ludzi wepchnęli w miliardowe długi, w bilionowy dług publiczny. Rozwalili oświatę, (szkolnictwo zawodowe) ochronę zdrowia i wymiar sprawiedliwości.

Wszystko odbywało się pod szyldem dekomunizacji, inaczej mówiąc dehumanizacji, czyli odwetu, zemsty, niszczenie politycznego przeciwnika. To wszystko mścicielom dawało zadowolenie. Czy to, co cztery pokolenia zbudowały było komunizmem, i należało dekomunizować, czyli niszczyć?

Przecież, przy Okrągłym Stole podpisano umowę na cztery lata. Zmiany ustrojowe miały mieć charakter ewolucyjny. To były dla kraju ważne porozumienia, które -,złamano natychmiast po zwycięskich (4 czerwca 1989 r.) wyborach. No, a jeśli coś takiego złego, co zrobiło się kiedyś,  nikt nie potępia, to teraz (bez wstydu) łamie się wszystkie postanowienia i zobowiązania.

Taki właśnie (nawet już w rozwiniętej formie) – był ruch „Solidarności”, rozwalający wszystko, łącznie z dyskryminacją doświadczonej kadry, uczciwych i zasłużonych dla kraju ludzi.  Dziś, PiS, wywodzący się z tego ruchu, tradycyjnie też wszystko rozwala. Rozwala nawet to, co ich poprzednicy - pochodzący z tego samego obozu - zbudowali. To są nacjonaliści, a nacjonaliści nienawidzą nawet sami siebie. Nienawiść do innych przykrywa rozum. Przykrywa pamięć o tym, że to światli „komuchy”- Barcikowskie, Jagielscy,  Tejchmy, Jaruzelscy, Kiszczakowie,Cioskowie,  Rakowskie,i Wilczki. A później Kwaśniewscy, Millerowie, Kołotcy, spowodowali, że dziś Polska może być inna niż była kiedyś.

Gdy (w czerwcu 1989 r.) działacze  obozu solidarnościowego zdobyli władzę, i nie chcieli z nikim jej dzielić, nie dotrzymali porozumień,i z niczego nie rezygnowali,to w 1993 r. przegrali wybory i stracili wszystko. Stali się totalną destrukcyjną opozycją. Doskonalili politykę nienawiści i społecznego podziału .  A destrukcja, w połączeniu z nienawiścią z polityczną historią,  działają na społeczeństwo  jak ciężka zawiesina,jak toksyczny utrwalacz.

* * *

Dawni lewicowi działacze,  obrzucani są epitetami ; mordercy, złodzieje. IPN przed  sądem oskarżał generałów, W. Jaruzelskiego i Cz. Kiszczaka, o zbrodnie popełnione w tzw. stanie wojennym. Niektórzy solidarnościowi  barbarzyńcy domagają się pozbawienia ich generalskich stopni,a nawet odmawiają im miejsca  na wojskowym cmentarzu. Wciąż głośno nad ich trumnami.

Ta dyskryminacja lewicowych działaczy toczy się nieustanie przez wszystkie lata tzw, ustrojowej transformacji. Robią to prawicowi politycy i publicyści. Teresa Torańska (solidarnościowa cipa) tak manipulowała  wywiadami z byłymi, znanymi lewicowymi działaczami,( i opisała w „ANEKSIE), żeby wyszło,że wszyscy oni byli; mordercami, złodziejami i pachołkami Kremla.

W sieci znalazłem coś, co od paru lat znika i krąży,a co warto wiedzieć. Anonimowy autor opisuje historię akolitów (pomocników NKWD) podczaz katyńskich mordów; - Historię, dwóch ukochanych wujków Jarka i Lecha Kaczyńskich - Wilhelma i Henryka Świątkowskich.- „Wilhelm był absolwentem Charkowskiego Instytutu Prawa. Po studiach w !940 r. od razu włączył się w wojskowy wymiar sprawiedliwości - Armii Czerwonej. Potem, po wojnie, jako zaufany Stalina i Berii, w latach 1950 – 1954, był Prezesem  Naczelnego Sądu Wojskowego. Był to czas największego apogeum stalinowskich czystek w Polsce. (...)

- Drugi wujek – Henryk – był,nieprzerwanie  -w latach 1945 – 1956, ministrem sprawiedliwości. A więc był współodpowiedzialny za zbrodnie, które miały miejsce w czasie rządów - Osóbki  Morawskiego, B. Bieruta i J. Cyrankiewicza. (…) (Według Encyklopedii PWN – Świątkowski Henryk, >>1896 – 1970 <<  prawnik, od 1923 r.  członek PPS, obrońca w procesach politycznych. W 1940 r. aresztowany przez hitlerowców i więziony na Pawiaku i w Oświęcimiu, w latach 1945 – 56 minister sprawiedliwości. - ZP)

-A, żeby było ciekawiej, podwładnym Wilhelma Świątkowskiego,- w Najwyższym Sądzie Wojskowym był Roman Kryże. Człowiek odpowiedzialny za wyrok śmierci na rotmistrzu – Pileckim. Zaś jego syn  Andrzej Kryże -ministrem u Jarosława Kaczyńskiego. (...) Jak widać przeplatały się losy czerwonej i białej elity. (O tych dramatycznych splotach ludzkich  losów, napisał  Jacek Owczarski w książce  „Romantycy Kontra Realiści”)

Jest pytanie;dlaczego prawicowi publicyści oraz IPN, gorliwie ścigają różnych Bermanów, Szechterów, Jaruzelskich, Kiszczaków, a milczą i udają, że o Świątkowskich nic nie wiedzą ?A wystarczyło o wujkach Jarka i Lecha zapytać – ich mamę, panią Danutę Kaczyńską  lub jej syna Jarka.

Józef Kuraś („Ogień”), był w PPR, MO. I UB, ale zdaniem historyków  z IPN żaden z niego komunista.. Z rąk - podległych mu ludzi - śmierć poniosło - 430 osób, w tym -131 osoby cywilne.  Prezydent Lech Kaczyński z  mordercy Kurasia  zrobił narodowego bohatera.  W Zakopanem, „Ogniowi” i jego partyzantom,  ustawiono pomnik, którego  13 sierpnia 2006 r  uroczyście odsłonił prezydent L. Kaczyński. Tylko akolita – bezwstydnie - ze zbrodniarza robi narodowego bohatera i stawia mu pomnik!!!

Chodzi o to, żebyśmy wiedzieli kto jest kim? Komu zależy na rozdrapywaniu starych ran, i  na dzieleniu narodu? Żebyśmy zastanawiali się czy; osobom z zakodowaną w genach nienawiścią i chęcią zemsty można ufać? Czy takie osoby służą całemu narodowi?

 

* * *

Dziś, zawłaszczone przez PiS państwo, to królestwo nacjonalistów, hipokrytów, oszustów, złodziei, i  politycznych cwaniaków - czyli złych ludzi. Takich ze strasznej baśni,( Ali Baba i czterdziestu rozbójników) z dziwnego świata, z bardzo dawnej cywilizacji. Od wieków zwykli obywatele do ludzi władzy odnosili się z ostracyzmem. Dziś do ludzi  pisowskiej władzy, wielu ma po prostu awersję. Uczucie odrazy, gdy pojawiają się na telewizyjnym ekranie. Manifestują  niechęć, gdy któryś z nich pojawi się na ulicy  w ich mieście.

Jak dziś popatrzymy na kolejne ekipy prawicowych rządów to, co widzimy? Ludzi, którzy rządzą 36 miljonowymn krajem. i wielkim narodowym majątkiem, ale nie mają do tego żadnych predyspozycji. Po prostu, nie mają niczego, co by uzasadniało, że siedzą na fotelu: prezydenta, premiera, ministra, czy dyrektora. Nie mają elementarnych kompetencji, by w państwie pełnić takie odpowiedzialne funkcje. A, co mają? Parcie na tzw. szkło (telewizyjne). Tupet z jakim w mediach i na wiecach wygłaszają post prawdy,oraz horędalne komentarze i opinie  na wszystkie tematy. Cechuje ich wierność i dyspozycyjność narcyzowi, liderowi partii.

To, ma ogromne znaczenie dla tych, co cierpią bidę i przez wiele lat z niej nie mogą się wyzwolić. Nie znają prawdziwych przyczyn swej biedy. A,przyczyna tkwi w niewiedzy. („czemuś biedny, boś głupi”) Żeby zrozumieć meandry rzeczywistości, trzeba o niej więcej wiedzieć. Trzeba ją objąć rozumem. Ogarnąć  wokoło siebie wiele rzeczy. Jednak, jeśli ktoś nie ma obiektywnego narzędzia ( np.remedium) do rozróżniania, co jest kłamstwem, co post prawdą, a co prawdą, to nie może się obronić. Człowiek nieświadomy, biedny nie filtruje, nie weryfikuje tego, co usłyszy lub przeczyta. A więc nie oddziela prawdy od kłamstwa,od  politycznego chłamu i populizmu. A zdolność filtrowania informacji ważniejsza jest od znajomości logarytmów.

* * *

W życiu ludzi dużą rolę odgrywa sumienie. Konstytucja w art 53 każdemu zapewnia wolność sumienia. Ludzie biznesu, osoby zamożniejsze,i politycznego  mainstreamu w życiu kierują się sumieniem własnego interesu. I takiemu swemu sumieniu nadają wartość moralną. Prof. Chazan, sens swego sumienia nadał szpitalowi, którego był dyrektorem. Ponad 3 tys. lekarzy podpisało tzw Klauzule Sumienia i w ten sposób swoje sumienie nadają kobietom. Uzurpują sobie prawo ingerencji w sumienie kobiet. Ograniczyli prawa kobiet do obrony swego zdrowia i życia. Pigułka „dzień po” znowu jest na receptę.

Ludzie biedniejsi – na ogół – sumieniu w życiu  nadają inne , bardziej  humanitarne, egalitarne znaczenie. Można by - za Olafem Palme - powiedzieć, że problemem sumienia nie jest to, iż są ludzie bogaci, lecz  to,żeby nikt nie żył w biedzie. Żeby bogatych dręczyło sumienie, gdy wokoło nich panuje bieda. Nadmiar bogactwa, duże różnice majątkowe zazwyczaj prowadzą do zwyrodnienia sumienia, do zaniku empatii do innych ludzi, do tyranii i wyzysku słabszych.

Brak sumienia, wyzysk, oszustwo, manipulacja informacją, to narzędzia do  zdobywania pieniędzy, bogacenia się ludzi, w szczególności -  establishmentu i politycznych elit, mainstreamu. Wszystkie te kapitalistyczne patologie, Jarosław Kaczyński, przypisuje nawykom wyniesionym z czasów, gdy Polską rządziła koalicja PO – PSL. Wierzy w dobry kapitalizm. Zaś kapitalizm - już ze swej natury - jest niemoralny, bo daje coraz więcej nielicznym, a coraz mniej tym liczniejszym. Liberalne demokracja, nieograniczoną władzę daje  ludziom, którzy mają dużo pieniędzy albo sprytnym populistom. Biedni, przekupieni - za pieniądze z wyzysku - władzą nad sobą oddają bogatym i oszustom.

Pisowski program 500 + (oraz inne drobne dary, „gruszki na wierzbie”), ma być płaszczem, przykrywającym biedę,i niedostatek milionów obywateli. Płaszcz, kupiony za pożyczone pieniądze. Płaszcz, który niebawem stanie się łachmanem.

Sytuację wytworzoną przez PiS, opisała w swym liście -Marie Janion do ubiegłorocznego Kongresu Kultury - „Naród, który nie może istnieć bez cierpień, musi sam sobie je zadawać” Tyle, że  naród tak, a priori (czy z woli boskiej) sam sobie cierpienia nie zadaje. Ktoś je generuje i trzeba tego kogoś pokazywać palcem i deprecjonować. Róbmy to, jeśli chcemy wszyscy żyć  lepiej  i w normalnym kraju.

* * *

PiS, często odwołuje się do woli narodu. Wszystko ma się nazywać narodowe. Ale ważne decyzje, Sejm i rząd, podejmują bez publicznej debaty, i wbrew społecznym protestom, a nawet ponad głowami związków zawodowych. Jarosław Kaczyński, jest przeświadczony., że PiS - owi uda się, tak ukształtować  świadomość znacznej części społeczeństwa, żeby akceptowało państwo wyznaniowe.

Liczy na pomoc ojca Rydzyka i  części katolickiego kleru. PiS - owi częściowo się to udaje. Ma poparcie ok 35% społeczeństwa. Zwolenników „dobrej zmiany”, beneficjantów programu 500+ i ludzi mniej zorientowanych, takiego społecznego podglebia. Ludzi, którzy widzą  tylko czubek swego nosa.  Częściowo związku zawodowego -Solidarność. A także  wśród  nacjonalistycznej części młodzieży. Studenckiego protestu (25 stycznia br.) nie poparła część studenckich organizacji i stowarzyszeń.

PiS, plemię kobiece stara się podporządkować  plemieniu męskiemu, czyli chce powrotu do patriarchatu. I ten męski egoizm staje się takim aksjomatem - prawdą objawioną. Temu aksjomatowi poddała się nawet  część kobiet. Świadoma część kobiet powinna nieprzerwanie walczyć o swoje prawa o swoją godność, a więc o wartości w życiu człowieka  najważniejsze.

Chodzi o to, by kobiety tej walki nie  ograniczyć tylko do jednego, czy dwóch razy ulicznego protestu. Chodzi o to,  by pod kobiecymi stopami ziemia znowu się zatrzęsła, . Idźcie więc drogie panie  w lud kobiecy, do dziewcząt, do suwerenek i nauczajcie, jak to robić. W dniu Waszego święta  - 8 marca – na ulicach miast znowu pokażcie swoją siłę.

Kobiety mają swoje konstytucyjne prawa. Art  33  ust. (1) stanowi – Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. W ust. (2) - Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawa do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości , do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania  stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.

Kobiety powinny walczyć  o państwo świeckie, bo w pisowskim państwie wyznaniowym, równoprawnego dla nich miejsca nie będzie.  Trybunał Konstytucyjny -  anihilowano, a więc  konstytucyjnych praw kobiet nie będzie komu bronić. Kobiety walkę o swoje prawa  łączyć muszą  z walką  o mandaty w parlamencie i o władzę w samorządach terytorialnych.

Prawie cztery miliony kobiet w Polsce dotyka przemoc domowa. Tymczasem pisowski rząd zamierza wypowiedzieć Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy  w rodzinie. W Polsce ok, 300 tys. kobiet samotnie wychowuje dzieci. Tysiące kobiet - nieomal samotnie - wychowuje dzieci, bo ojcowie - na chleb - pracuj daleko za granicą i rzadko przebywają z rodziną. W Polsce aż 26% kobiet, (a w Polsce powiatowej o wiele więcej) nie zna żadnej organizacji, pomagającej kobiecie w trudnej sytuacji.

Przemoc domowa zdarza się w różnych rodzinach i ma różne oblicza. Ale najczęściej występuje tam gdzie jest bieda, i społeczne wykluczenie. A więc , na ogół, wśród ludności Polski powiatowej. Tu  wiele kobiet cierpi biedę. Są bite i poniżane przez sfrustrowanego, nadużywającego alkohol męża. Ale na zewnątrz zwykle kobiety to ukrywają, bo nie mogą liczyć ani na współczucie,  ani na pomoc. W małym mieści, czy w wiejskim osiedlu, nie ma miejsca, (uwrażliwionych służb) w którym kobieta otrzymałaby opiekę oraz fachową i długofalową pomoc. By kobietą pokierowano, wskazano jakie ma możliwości formalno – prawne do obrony swej godności.

W żadnym małym mieście, czy osiedlu wiejskim, kobieta nie otrzyma pomocy psychologicznej np. po odejściu od męża, czy odejściu  od niej męża. ( Mężczyźni - na ogół – są tytularnymi właścicielami domów i najemcami mieszkań komunalnych.) Kobiety więc często znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Potrzebują  mieszkania, doraźnej pomocy finansowej i zarobkowej pracy. Gminna wspólnota w takim  przypadku powinna kobietą pomagać. Posiadać na ten cel instytucjonalne i finansowe możliwości.

Czy potrafimy sobie wyobrazić kobietę samotnie wychowującą  dwoje dzieci z miesięcznym dochodem 2 tys. zł brutto, plus 500 zł. na drugie dziecko? Gdy starsze  ukończy 18 lat i nie znajdzie pracy? Gdy kobieta skończy 60 lat,i przejdzie na emeryturę ze świadczeniem 1000 zł brutto?  Jakie jest i będzie życie takiej rodziny? Albo nawet, gdy dwoje dzieci wychowuje małżeństwo z miesięcznym dochodem 4 tys zł. brutto, plus 500 zł na drugie dziecko z perspektywą jak w przypadku samotnej kobiety? A w Polsce powiatowej takie rodziny stanowią znaczną część społeczeństwa.

Wszystko może być inaczej. Ludzie - mogą mieć - stałą pracę,zarobki na poziomie ok. 3 tys., zł. i świadczenie emerytalne z 60 procentową  podstawą wymiaru. Dzieci: miejsce w tanim przedszkolu, w szkole bezpłatne obiady, i opiekę lekarską. Ktoś powie, że  jesteśmy biednym krajem, że to – lewacki populizm. To taki wszechobecny slagon - post prawda. Przecież wystarczy, żeby ci zarabiający miesięcznie ponad milion zł ( np. pensja prezesa BP  wynosi 1.130 tys zł) lub 300, 100, czy 40 tys. zł. by oni  podzielili się z najbiedniejszymi.

Wystarczy, by rząd zmniejszył koszt funkcjonowania parlamentu i rządowej administracji,(np zlikwidował IPN). Przestał ludzi straszyć rosyjskim zagrożeniem i  ograniczył wydatki na  armię. Skuteczniej walczył z korupcją, ze złodziejstwem i skuteczniej egzekwował dochody budżetowe. Żeby np. Kościół opłacał w szkołach katechetów, a  wtedy ( wraz  z unijną pomocą finansową) wystarczyłoby pieniędzy na publiczne inwestycje,na innowacje. Rosłaby wydajność pracy,  powstawałaby nowe miejsca pracy, i zwiększałyby się dochody budżetu. Państwo miałoby więcej pieniędzy na finansowanie sfery socjalnej.na ochronę zdrowia i  oświatę

W Polsce – niestety - zwyciężyła idea neoliberalna, generująca polaryzacje społeczeństwa. Neoliberałom sprzyja, taka garnkowa społeczna świadomość, czyli ocena rzeczywistości przez pryzmat tego, co można włożyć do garnka. Wielu ludzi, zamiast otwierać się na jakieś pozytywne ideały, głównie legitymizuje pisowski populizm. To, co  kiedyś Jarosław Kaczyński zwalczał i blokował – jako lewacki populizm – dziś w programie, jego prawicowej partii jest  priorytetem.

Dla pisowskiego mainstreamu – kapłanów.i akolitów -  „dobrej zmiany” -  ( Ziobro dla nich tworzy w sądach 500  dyrektorskich foteli), ten świat nie jest przykrym, czy okropnym snem, tylko nowym wspaniałym światem. W którym nie trzeba myśleć (myślenie to ciężka praca) czy się  zastanawiać,  ani zadawać sobie trudnych pytań, bo przecież – Jarosław - ma na wszystko gotowe odpowiedzi. To świat, w którym posłuszni są nagradzani  intratnymi synekurami, dostatkiem i spokojem ducha. a nieposłuszni – buntownicy - są eliminowani, wykluczani i zastraszani.

* * *

Polsce powiatowej – gminnej wspólnocie – potrzebna jest większa społeczna świadomość i zbiorowa aktywność. W pojedynkę, czy razem z rodziną, można było; zbudować dom, zdobyć mieszkanie, wykształcenie, i pracę. Ale żeby godniej żyć, nie dawać siebie oszukiwać i wykorzystywać, trzeba więcej wiedzieć o meandrach w otaczającej nas rzeczywistości.

Potrzeba jesy konstruktywne uczestnictwo w zbiorowych akcjach mających na celu pomyślność - bez wyjątku - wszystkich ludzi. W pomnażaniu dobra wspólnego, w walce o postęp społeczny, wynikający nie tylko ze stosunku pracy, ale także z dobrowolnie przyjętych zobowiązań. Zazwyczaj, taką społeczną aktywność generują – aktywiści i woluntariusze -  wywodzący się z grupy miejscowej inteligencji. Oni potrafią skupiać wokoło siebie zwolenników wspólnotowego współdziałania i  współpracy. To w kwietniu  2014 r. ok. 50 tys. takich aktywistów  w Warszawie manifestowało  niezadowolenie  z warunków życia i zwracało Polakom uwagę, że Polska powiatowa też jest Polską.   Koalicyjny, neoliberalny rząd PO – PSL te postulaty protestujących,  z pobudek politycznych - zignorował.

Posłowie SLD ( w porozumieniu  z OPZZ)  - uwzględniając postulaty  tych manifestantów – wnieśli do Sejmu stosowne projekty  ustaw. Ale z powodu - deprecjacji  Sojuszu - neoliberalny Sejm  tych projektów nie procedował. Chodziło o to, by wykazać, że SLD w Sejmie nic nie może.Wiadomo, że partia, która  nic nie może, społeczeństwu nie jest potrzebna. Dziś wiemy, że w ten sposób Platforma przygotowała PiS – owi  czerwony dywan.

Jako społeczeństwo - od  rządu i od partii - słusznie domagamy się  skutecznego działania. Ale czy my  w naszym działaniu jesteśmy skuteczni?  Chodzi o skuteczność prawną, czyli następstwo jakie pociąga  za sobą fakt prawny, na podstawie określonej normy prawnej, polegający na powstaniu, zmianie lub wygaśnięciu określonego stosunku prawnego. Takim następstwem prawnym jest fakt głosowania kartką wyborczą. To akt prawny po którym następuje zmiana lub wygaśnięcie określonego stosunku prawnego -wybranego do wyborcy. Po wyborach następuje wygaśnięcie zależności  parlamentarzysty  od wyborcy. Nasza skuteczność ma szeroki wymiar, wybierać i wiedzieć kogo wybieramy.

Brońmy przed pisowską  kłonicą kraj i gminne wspólnoty. Wyjdzmy ponownie  na ulic Warszawy,i wykrzyczmy  naszą krzywdę.  Żądajmy decentralizacji państwa i jego zasobów finansowych. W przyszłych wyborach  nie oddajmy nad sobą władzy pisowskiemu szaleńczemu mainstreamowi.  Wybierzmy na   posłów i radnych kompetentnych i uczciwych ludzi, którzy mają doświadczenie i potrafią  dobrze rządzić krajem i gminą.

Ludność gminnej wspólnoty w większości jest egalitarna,Na jej świadomość i obyczaje duży wpływ ma miejscowa inteligencja, a zwłaszcza, jej dobry przykład i skuteczność działania. Wsparta przez rosnącą aktywność kobiet stać się może ogromną siłą w walce o lepszy poziom życia ludzi w Polsce powiatowej. Nasza realna nadzieja na lepsze życie tkwi w naszej  jedności i zbiorowej mądrości!

* * *

Konstytucja w art.11 stanowi – Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i powstawania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa. Polsce powiatowej, programowo najbliżej jest do programu SLD. Sojusz na początku lutego br. ogłosił swój nowy program. Chce w kraju przywrócić normalność.

Program Sojuszu zakłada: zwiększenie progresji podatkowej, wprowadzenie 5 progów podatkowych z kwotą wolną od podatku do 24 tys zł. Dla seniorów srebrną rewolucję. (zapewnienie starszym ludziom godnego życia). Chce  liberalizacji prawa do aborcji,i w szkołach edukację seksualną, oraz prawa do nabywania, bez recepty  tzw pigułki – „dzień po”, chroniącej kobietę przed niechcianą ciąża, Prawa do wypoczynku, ochrony zdrowia, świadczeń rodzinnych, bez względu na formę  zatrudnienia. Ma wiele innych ważnych propozycji, a między innymi decentralizacji państwa i umocnienia gminnych wspólnot. ( Program  SLD publikowany jest na www. sld. org. pl)

SLD, ma wielu wykształconych i doświadczonych w polityce i gospodarce działaczy. Powinniśmy im się z uwagą przyglądać i wspierać tego typu programowe inicjatywy. Wzbogacać je postulatami ludności Polski powiatowej. Zaś, gdy sięgamy do źródeł słabości i kłopotów tej partii, to zauważmy,że ona za to drogo zapłaciła. Często zbyt łatwo rezygnujemy z partii, która dla Polski i Polaków dużo dobrego zrobiła,i że nie popełnia błędów tylko ten, co nic nie robi.

Ważne jest abyśmy w tej trudnej sytuacji politycznej potrafili odwiesić - zawieszone do SLD - nasze zaufanie. Żebyśmy po tylu latach zrozumieli czym w demokracji dla zwykłych ludzi jest kartka wyborcza i lewicowa partia. Nie palmy za sobą mostów, bo ze szkodą dla Polski powiatowej, nigdy do siebie się nie zbliżymy. W demokracji bez politycznej lewicowej  partii, bez zaangażowania  lewicowych elit, a  Polsce powiatowej, miejscowej inteligencji, trudno nam będzie zdobyć władzę, a jeśli nawet, to bez nich, trudno będzie dobrze rządzić krajem, czy gminą.

Hipotetycznie zakładam, że te moje felietony (swego rodzaju remedium) - „Polska powiatowa też jest Polską”, wzbudzą  zainteresowanie u internautów. A jeśli tak, to warto  namawiać  przyjaciół i znajomych do ich czytania i kolportowania. To przecież tak mało kosztuje, a jest tak ważne. To naprawdę działa. Podczas ostatnich wyborów - na Jerzego Wenderlicha,- kandydata SLD, -w naszym okręgu wyborczym - z spośród  kandydatów wszystkich komitetów wyborczych - najwięcej wyborców głosowało na Wenderlicha. To nie był  przypadkowy fenomen. Hipotetycznie zakładam, że na  Wenderlicha głosowali internauci, oraz ich rodziny i znajomi, czytelnicy moich tekstów publikowanych w internecie.

W kraju jest 2,5 tys. gmin, w tym 106 miejskich. Większość to gminy małych miast i wiejskich osiedli. Jeśli, mieszkańcy tych małych i biednych gmin, nie zrobią  w myśleniu rewolucji i nie obronią gmin przed  pisowską kłonicą, to większość wykształconych, ambitnych, młodych ludzi, zmotywowanych do robienia kariery, wyjedzie za granicę, lub przeniesie się do wielkiego miasta. W gminach zostaną tylko osoby niepewne swoich kompetencji.

Metropolia wysysa i wypłukuje takie miasta jak Radziejów, czy Piotrków z kadr, które mogłyby być przydatne na miejscu. PiS nie ma pomysłu na małe miasta,i na wieś. A tworzenie metropolii na pewno nie poprawi ich sytuacji. Narastać będą różnice między jakością życia ludności dużych miast, - Polski A i Polski powiatowej – Polski B. Wszystko  zależało będzie od tego, kto wygra wybory i kto Polską będzie rządził  po samorządowych i parlamentarnych wyborach. Czy zwycięży koncepcja wielkich aglomeracji, czy powstanie koncepcja  rozwoju  mniejszych miast i obszarów wiejskich. Jeśli wybory wygra prawica taka koncepcja dla tych gmin nie  nie powstanie, to wtedy znaczna część Polski B przekształci się - po prostu - w skansen. Miło go będzie oglądać, ale żyć w nim będzie bardzo trudno.

Radziejów marzec 2017 rok.



Pamiętaj! 

Polska powiatowa też jest  Polską

Nasza konstytucja w art. 15 wprowadziła decentralizację władzy publicznej. W art. 16 - podstawową  jednostką władzy i samodzielnego rządzenia ustanowiła – ogół mieszkańców gminy. Według  art. 164 – podstawową jednostką  samorządu terytorialnego, stanowiącą wspólnotę samorządową jest gmina. To mieszkańcy gminy są najważniejszym podmiotem, który powinien decydować  o sprawach funkcjonowania ich wspólnoty.

Według Encyklopedii PWN ; Wspólnota, to typ grupy (zbiorowości) społecznej, w której istnieje silna więź psychologiczna, powstała nie tylko ze związków obiektywnych, ale także ze wspólnoty określonych przekonań i uczuć oraz akceptowania ważnych wartości. W zależności od rodzaju więzi psychologicznych, rozróżnia się narracje wspólnoty. np. religijna, społeczna itd.

Przez cały okres tzw. transformacji ustrojowej mniejsze wspólnoty gminne były przez polityczny  establishment  anihilowane i osłabiane. Uchwalona 8 marca 1990 r. ustawa o samorządzie terytorialnym wprowadziła - znany już w przeszłości – porządek prawny z przywilejami dla większych gmin i dużych miejskich aglomeracji. Algorytm (uśrednienie) w przyznawaniu finansów  w postaci subwencji  i udziału w dochodach, był korzystniejszy dla większych gmin i miejskich aglomeracji, niż dla  małych miast i  gmin wiejskich ( bogatsi się bogacili, a biedni biednieli) Państwo_ (w ramach decentralizacji przekazywało gminom nowe zadania, ale publicznych  finansów nie decentralizowało.

W Polsce powiatowej zabrakło mądrych i odważnych ludzi, którzy upomnieliby się o konstytucyjne prawa mniejszych gmin. Sprytniejsi - notable - zadowolili się apanażami : starostów, prezydentów,burmistrzów i wójtów, dietami dla radnych.(urządzaniem swoich)  A przecież według art. - 79 konstytucji, każdy ma prawo wnieść skargę do Trybunału Konstytucyjnego jeśli czyjeś prawa zostały naruszone.

PiS, zapowiada zmiany w samorządowej ordynacji wyborczej. Chce  ograniczenia - do 2 kadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów.  Temu przeciwstawia  się opozycja., bo na 106 prezydentów – 96 - ściu związanych jest PO i PSL. Według Platformy,ci  prezydenci to świetni gospodarze, cieszący się ogromnym poparciem wyborców.

Oczywiście, duże miasta - dzięki  europejskim funduszom - stały się piękniejsze. Ale wielu włodarzy miast, na  życie mieszkańców patrzy przez pryzmat własnych dochodów, własnego życia. Straciło dawną tożsamość i możność obiektywnej oceny  tego, co dla jednych dobre, a co dla drugich złe. Utracili poczucie odpowiedzialności za słabszych ludzi żyjących w biedzie. PiS  walczył będzie o wybór swoich, wyczulonych na ludzkie potrzeby. Tyle, że tam gdzie  już pisowcy są  niczym od innych się nie różnią.

Na początku stycznia br. powstał - Ruch Obrony Polskiej Samorządności. Jak widać „Ruch” chce bronić przede wszystkim kadencyjności obecnych prezydentów, burmistrzów i wójtów. Nie ma nadziei, by ten „Ruch” walczył o umocnienie samorządu Polski powiatowej. Prominenci PO chcą gminy bardziej sprywatyzować. Zaś gminy  potrzebują więcej socjalizmu niż kapitalizmu.

Anihilacja gmin wciąż trwa. Gowin – minister w rządzie PO – zamierzał zlikwidować rejonowe sądy. Zalewska – minister w rządzie PiS – likwiduje gimnazja. Błaszczak  - minister w rządzie PiS, bez zgody gminnej wspólnoty - Dobrzeń, przyłącza ich wsie  do Opola – wojewódzkiego miasta. Mieszkańcy gminnej wspólnoty w desperacji urządzili głodówkę. Pokazali, że ta ich mała ojczyzna, dla nich jest bardzo ważna. Że aroganckiej władzy można i trzeba powiedzieć „Nie”. Że w obronie konstytucyjnych praw trzeba się mobilizować i występować solidarnie, ponad społecznymi, czy politycznymi różnicami.

Choć przez chwilę zastanówmy się, co wpływa na to, że niby wszyscy mamy takie same konstytucyjne prawa, a jednak - generalnie  - ludziom w dużych miastach żyje się lepiej, niż ludziom w Polsce powiatowej? Miasta kulturowo rozwijały się szybciej, rodził się przemysł i handel, rozwijała się oświata, a  więc ludzie z biedniejszej wsi emigrowali do miast, które rosły w siłę.

W Polsce Ludowej - do lat 80 - wieś  partycypowała w rozwój miast. Jednak po 1980 r  zadbano o równomierny rozwój kraju. W Polsce powiatowej, dzięki inwestycją, następował rozwój i awans cywilizacyjny. Stagnację - z pobudek politycznych - wprowadziła Platforma Obywatelska. Ludność  dużych miast stała się matecznikiem  Platformy, a więc rząd PO – PSL dbał o ten matecznik. Świadczą o tym  nakłady na  techniczną infrastrukturę np. w latach 2010 – 2012 te nakłady na jednego mieszkańca; w Toruniu wynosiły  - 1275 zł i w Radziejowie - 896 zł.

Żyjemy w czasach wzmożonej konsumpcji, w świecie wielkich możliwości technicznych i technologicznych, ale też w świecie wielkich niepewności. W świecie w którym łatwo stracić tożsamość i możliwość rozróżniania tego, co dobre, a co złe. W świecie różnych wartości i nie trudno w nim o rozpad ludzkich więzi oraz o samotność. W tym świecie rośnie odpowiedzialność politycznych i intelektualnych elit oraz inteligencji za kraj. Ale – niestety - polskie elity uległy alienacji. Polityczny establishment wciąż ze sobą wojuje. albo żeby władzę zdobyć, albo jej nie utracić.

PiS, głównie chce; wstrząsnąć wszystkimi instytucjami. (wymienić elity) Zakpił z Trybunału Konstytucyjnego. Pożycza pieniądze, żeby bezproduktywnie je wydać (500 mil na obraz z gronostajem, 400 mln na reformę w oświacie, 30 mln na samochody dla MON itd) (Dług publiczny urósł do  biliona zł. Polska, rynkom kapitałowym  każdego roku  płaci odsetki w kwocie ok 50 mld zł.)). Banki podatkami obłożyć, żeby  drobnych ciułaczy- potajemnie – obrabować. Inflacje spuścić na kraj, żeby dobrodziejstwa rządowe sfinansować. Zaś biznes ( właściciele ok. 2 mln małych i średnich firm) denerwuje spadk bezrobocia i czeka na lepsze czasy.

Oczywiście, dla poprawy wizerunku systemu, neoliberałowie manipulują informacją, wszystko uśredniają. Przykładem tego  jest wywiad, którego prof. Marek Belka (były premier i prezes NBP) udzielił dziennikarzowi Leonidowi Swirydowodowi  z agencji Sputnik Polska. Według M. Belki w Polsce, bezrobocie jest na poziomie 8%, a tak naprawdę, na poziomie 6%. I, że to nie powoduje problemów społecznych. Polska wieś zaczyna wyglądać jak wieś austryjacka. To jest największy cud. To jest także cud europejskich funduszy - powiedział (...)

Zupełnie innego zdania był prof. Zygmunt Bauman, który uważał, że po pierwsze, obowiązkiem wspólnoty (państwa) jest zbiorowe ubezpieczenie wszystkich jej członków przed ciężarem indywidualnego  losu. A po drugie,że podobnie jak nośność mostu mierzymy nie przeciętną nośnością jego przęseł lecz nośnością najsłabszego z jego przęseł, że jakość życia społeczeństwa mierzy się, nie przeciętnym standardem  życia (np. przeciętnym dochodem) lecz standardem najsłabszych z jego ogniw (...)  Tym najsłabszym ogniwem jest Polska powiatowa.

Polsko- polskie wojny (granie polityczną historią) spolaryzowały polskie społeczeństwo. Ten podział także funkcjonuje w  w Polsce powiatowej i uwidacznia się podczas  wyborów. Ludzie – na ogół - głosują na partie i na kandydatów desygnowanych przez polityczne ugrupowania. Po wyborach kwitnie nepotyzmu .(zwycięscy zabierają wszystko) Niby mamy więcej wolności, ale mniej równości, to uwidocznia się  w szczególności w  dostępie do pracy do większych dochodów. Terenowi notable dbają  przede wszystkim o swoich. Uważają, że wybory -zasłużenie - wygrywają silniejsi,że słabsi powinni się wstydzić swojej słabości. Każdy ma stać się kreatorem samego siebie. Nie mają wstydu –  brak kompetencji  w rozwiązywaniu społecznych problemów – cedują na niesamodzielnych mieszkańców,na ich PRL - ką mentalność. To okrucieństwo wynika z psychopatii z arogancji, a  także z konformizmu w sprawowaniu władzy.

Większość ludzi w małych miastach i na wisi zamknięto „w klatce wstydu”. W więzieni bez krat. Jeśli jesteś biedny, to powinieneś się tego wstydzić, a nie oczekiwać pomocy od władzy; od starosty, burmistrza czy wójta. Tyle, że taka władza robi się hybrydowa, bo  gdy ktoś jej potrzebuje – ona umywa ręce. Ludzie na jej pomoc liczyć nie mogą, bo powinni sami sobie radzić,a jeśli radzić nie potrafią to  powinni się wstydzić.

Nasze miasto (przy pomocy unijnych funduszy) pięknieje, ale wielu mieszkańców - zabieganych o trwanie - mało to cieszy. Łypie podejrzliwym wzrokiem na osoby, które dorobiły się domu, mają nowy samochód. Każdy z nich jest podejrzany o złodziejstwo,i jest winien ich biedy. Panuje powszechna zawiść i nieufność.

To prawda, że jakość życia każdego człowieka zależy od niego,( każdy jest autorem  swego życia). ale także  od samoorganizacji mieszkańców. Każdy z nas -w systemie podziału pracy - robi coś dla siebie,ale również dla innych. Wiele zależy od tego jak swój wyuczony zawód wykorzystujemy, by mądrze z empatią także  służyć innym, by wszystkim żyło się lepiej. Lokalnym patriotą jest ten, kto ze szczególną ofiarnością wykonuje swoją pracę: np. nauczyciela, lekarza, pielęgniarki, urzędnika, czy robotnika.

A więc ważna jest każda nasza -niespektakularna -  praca w każdym wymiarze: oświaty,ochronie zdrowia,administracji czy w usługach na rzecz ludności. Od jakości ludzkiej pracy od sprawności działania instytucji, firm w znacznym stopniu zależy jakość naszego życia, i wymaga naszego  nadzoru. Taki nadzór - w naszym imieniu - powinni sprawować nasi wybrańcy. A więc w czasie wyborów zastanawiajmy się kto na takie nasze zaufanie zasługuje?

Ludzie czasem mają ochotę wierzyć w równość, w społeczną sprawiedliwość - w lepsze życie. Jak już wiemy, jakość naszego życia uzależniona jest od bardzo wiele rzeczy i w dużej mierze od sprawnego funkcjonowania miejscowych instytucji,firm i od ich rozwoju. W Radziejowie publicznymi instytucjami, firmami, na ogół, kierują kompetentne osoby, ale na rozwój i na modernizacje (szkół, szpitala firm)  nie mają pieniędzy. Wszyscy mają nadzieję że zjawi się ktoś taki, co o pieniądze skutecznie będzie walczył, utworzy lepszy rynek pracy  i tak zorganizuje miejscową społeczność, by ta nadzieja na równość na lepsze życie się ziściła.

W Polsce powiatowej, co prawda mały, ale jednak jest rynek pracy. Każdego roku seniorzy przechodzą na emeryturę i zwalniają miejsca pracy. Jednak wiedza o tym rynku jest znikoma, bo nie upubliczniona. Wic ludzie nie wiedzą,w którym zakładzie i w jakim zawodzie zabiegać mogą o pracę. Panuje nepotyzm, kolesiostwo, a nawet partyjniactwo. Żeby to zmienić budujmy między sobą komunikacyjne mosty,społeczne więzi, miejską wspólnotę.

Między ludźmi - do rozwiązania - jest więcej problemów niż różnic. Jesteśmy coraz lepiej wykształceni, inteligentni i nie gardźmy naszym rozumem. Użyjmy go do rozwiązywania naszych wspólnotowych problemów. Żyjmy w przyjaźni, bo przy pomocy przyjaciół, dobrych sąsiadów i znajomych możemy dużo osiągnąć. Róbmy wzajemnie coś dla innych - tak z dobrego serca, bo ciężar życia samemu trudno dźwigać. Często wpadamy w frustracje, która przykrywa nam rozum, a wtedy stajemy się kłótliwi, a nawet konfliktowi. Mamy trudności w ocenie sytuacji, a walka z wykluczeniem jest bardzo trudna, więc potrzebujemy dobrych relacji z innymi ludźmi. Jesteśmy różni, każdy idzie wybraną przez siebie drogą, spotykamy się na skrzyżowaniach, postawmy na nich drogowskazy  do wspólnego lepszego życia.

W konsolidacji lokalnej społeczności istotną rolę odegrać mogę tzw lokalne autorytety. Osoby zasłużone, budzące zaufanie, którym można by postawić pomniki. Ale w ferworze  bieganiny o trwanie, zwykli ludzie ich nie zauważają i z ich pomocy nie korzystują. Zaś przez  notabli, narcyzów sprawujących władzę, są nawet deprecjonowani, bo ażeby dziś było lepiej, kiedyś musiało być gorzej.

Jest pytanie; czy Polska może dokonać dywersyfikacji gospodarki bez uruchomienia powszechnej oddolnej inicjatywy? Bez umocnienia Polski powiatowej? Niniejszy tekst ma  na celu pobudzić naszą refleksję,nad funkcjonowaniem naszej wspólnoty, zrodzić pomysł na szybszy rozwój naszego kraju i naszego miasta i gminy.

Polityczny establishment wmawia nam,że wielu ludzi żyje w bidzie, bo wciąż jesteśmy biednym krajem. Tymczasem Polska - tak a priori - biedną nie jest. Jest raczej marnotrawna.   Polityczny establishment ( psychopaci) ma wielkie dochody i żyje ponad swoją wartość. Zadłuża kraj i  marnotrawi miliardy złotych. Nie radzi sobie ze złodziejami i podatkowymi oszustami. I tak to się dzieję już od ponad dziesięciu lat. Łatwo sobie wyobrazić -  jaką dziś byłaby Polska, gdyby każdego roku ( te zmarnotrawione i ukradzione) ok. 100 mld zł inwestowano w gospodarkę?

Po 2005 roku, prawicowy establishment zawłaszczył państwo i urządzał świat (Polskę) dla siebie. Ale kraj  pozostał nasz - suwerena. Władza w kraju powinna należeć (zgodnie z art 164 konstytucji) do gminnej wspólnoty. Tak stanowi  konstytucja i taką możliwość daje demokracja. Więc wybierzmy - naszą krajową -w Sejmie reprezentację. Krakowi potrzebna  jest nowelizacja samorządowej ustawy, takiej  zgodnej z konstytucją. W budżecie potrzebny jest transfer pieniędzy na rzecz gminnych wspólnot. Trzeba gminy zainteresować dodatkowymi dochodami,  przyznając im  prawo walki ze złodziejami  oraz podatkowymi oszustami.

Wciąż jest duża różnica w poziomie życia ludności wielkomiejskiej i krajowej,(powiatowej) Rośnie społeczne rozwarstwienie. Wciąż jesteśmy dzieleni, na swoich i obcych, a naród spolaryzowany jest słaby To jest deprecjacja, a nawet swoista redukcja człowieczeństwa – jako takiego  czyli dehumanizacja ludzi Powiatowej Polski.

Warunkiem trwałego  przezwyciężenia tych podziałów i konfliktów  jest wytworzenie przekonania, że wszyscy jesteśmy równi,że należymy do tej samej społecznej całości. Że mieszkańcy Polski powiatowej nie są gorszym sortem.  Jedną z podstawowych praw człowieka jest równość praw i wolność od strachu przed ubóstwem, przed dojmującym poczuciem wykluczenia. Potrzebna jest nam świadomość, że człowiek, chcący się wyrwać z nędzy bez wsparcia innych sobie nie poradzi.

Polska powiatowa musi się w całym  kraju solidaryzować i wspólnie zaprowadzić konstytucyjny porządek. Zróbmy to za pomocą kartki wyborczej - metodą pacyfikacji. Musimy cały czas pilnować, by władzy nad nami nie objęli cwaniacy i sezonowi populiści, którym nie zależy na rozwoju kraju lecz głównie na sposobie poprawy własnego życia.

Wybierajmy ludzi mądrych, odważnych i uczciwych, którzy drogą dywersyfikacji odsuną od władzy  psychopatów i hipokrytów i kraj wprowadzą na drogę  równomiernego szybszego rozwoju. To jest  wyzwanie dla - już licznej - powiatowej inteligencji, która nie powinna pozwolić gardzić swoją mądrością.(mądrość to wielka siła) Lokalna inteligencja powinna być wśród ludzi z ludźmi i stać się emanacją woli lokalnej społeczności.

Radziejów luty 2017 rok.

 

 

 

 

 

Polska powiatowa 

to też 

Polska

Starsi, na pewno pamiętają, jak na początku ustrojowej transformacji „satyryk” Jan Pietrzak śpiewał; „Żeby Polska była Polską”. O naszym kraju dużo dowiadujemy się  z mediów, ale na ogół są to ćwierć i półprawdy. Wciąż trwa manipulacja informacją. Próbujemy więc dociekać prawdy, rozwikłać meandry rządzące naszym państwem i społeczeństwem. 

Dyskutujemy o tym, co  dobrego lub złego dzieje się w kraju, w powiecie i mieście.? Co od czego zależy. A przede wszystkim, co dzieje się na szczytach władzy oraz wśród intelektualnych elit. Zastanawiamy się, co my zwykli ludzie możemy, czy  powinniśmy robić,żeby kraj szybciej się rozwijał, ażeby nam wszystkim żyło się lepiej. Myśli i wnioski – najważniejsze - przekazujemy w kolportowanych ulotkach.

Wiele,  o naszym  mieści i powiecie dowiadujemy się z lokalnych gazet.( „Radziejowianin”. „Powiatowe ABC”)  Grudniowy„Radziejowianin”(2016 r) poinformował nas, że Regionalną Izbę Pamięci  przeniesiono do budynku po byłej plebanii. O projekcie zagospodarowania „radziejowskich błot” 

O imprezach w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece i o sporadycznych imprezach w RDK, oraz o realizowanych w mieście drobnych inwestycjach. To są interesujące wiadomości, ale Radziejowianie mają prawo też wiedzieć, jak żyje miejska wspólnota? Co robią zwykli ludzie? Czy mają pracę? Czy są szczęśliwi,i bezpieczni? Czy i jak sobie wzajemnie pomagają w trudnych sytuacjach?

Kochani! Żyjemy wśród Was i jesteśmy jednymi z Was. Wiemy, że osoby sezonowo zatrudnione z tzw. środków - Funduszu Interwencyjnego - zarabiają miesięcznie ok. 600 zł. Sporo osób pracuje w tzw. szarej strefie i też miesięcznie zarabia tylko ok. 600 zł. Większość emerytów otrzymywało 882,56  złotowe świadczenia. ( od 1marca 1000 zł, czyli więcej o117,44 zł) Średnia krajowa emerytura wynosi - 2131 zł. Emeryt Polski powiatowej  otrzymuje o 1131 zł niższe  świadczenie niż średnia w kraju. Miesięczne zarobki - ok. 60% - pracowników wynosiły średnio ok. 1800 zł. (Od 1 stycznia - 2000 zł. netto, czyli więcej ok 130 zł) Po uiszczeniu rachunków za: czynsz, wodę, ścieki i wywóz śmieci oraz za prąd i gaz, na żywność i ubranie nie wiele zostaje.   Ludzie kupują wszystko, co tańsze, a więc gorsze. Dla sporo rodzin „taką kroplówką” są pieniądze przesyłane przez zarobkowych emigrantów i pieniądze z programu 500 +. Skromne dochody i wydatki  w rodzinie się kumulują, wiec razem trudy życia łatwiej znosić. W dramatycznej sytuacji znajdują się samotni seniorzy. „Darmowe” leki, czy podwyżka świadczeń, to  tylko pisowski populizm. Czasem, w mediach, ktoś - tak na marginesie – wspomina  o trudnym życiu ludzi Polski powiatowej. Ale nikt nie mówi, jak i kiedy ten problem będzie rozwiązany.

Od dawna w powietrzu wisiało oczekiwanie na wyrównanie rachunku krzywd spowodowanych ustrojową transformacją. 

SLD pod koniec ubiegłej kadencji wniósł do Sejmu odpowiednie projekty ustaw, ale Platforma je zignorowała. Część społeczeństwa zwątpiła w skuteczną zdolność działań rządu i czekała na jakąś alternatywę. Dla nich alternatywą i nadzieją w wyborach 2015 był Ryszard Petru  i Paweł Kukiz. Zaś dla pokrzywdzonych był Jarosław Kaczyński. PiS po zdobyciu władzy - w ramach programu 500+ - „krzywdy” także wyrównuje tym, którzy krzywd nie zaznali. Środkami na program 500+ (z odpowiednią  gratyfikacją    powinny dysponować gminy.)

Od wielu już lat w naszym mieście nie buduje się wielorodzinnych budynków z mieszkaniami na wynajem, więc narasta głód mieszkaniowy. Deweloper zainwestował w budowę   - przy ulicy Szpitalnej - wielorodzinnego domu z garażami. Sprzedaje mieszkania w tzw. stanie surowym - po cenie rynkowej ok. 130 – 180 tys. zł. Budynek zasiedliło kilka rodzin. 

Mieszkań potrzebują przede wszystkim rodziny młode, ale one nie mają, ani tyle pieniędzy, ani  tak zwanej zdolności kredytowej. Żeby budować wielorodzinne domy na wynajem, w ramach programu  „mieszkanie +” - miasto musiałoby mieć własny uzbrojony teren. Trzeba reaktywować system budowy mieszkań przez Spółdzielnię Mieszkaniową i RTBS.

Wielu Radziejowian żyje w ciągłym strachu i lęku przed działaniem represyjnego państwa i  nie  czuje z takim państwem żadnego związku. To nie jest ich państwo. Lękają się o utratę pracy. Żyją w strachu przed: eksmisją, bo zalegają z opłatą za wynajem mieszkania, i przed przerwą w dostawie prądu, bo zalegają w opłacie.(Być może program 500 + złagodzi ten problem) 

Lękają się przed wizytą komornika, bo zalegają w spłacaniu kredytu na budowę mieszkania, albo na kupno 10 letniego samochodu.(Znacznie wzrosło ubezpieczenie OC. Analitycy przewidują znaczny wzrost ceny benzyny, to  złe wiadomości dla właścicieli samochodów) Kobiety lękają się kary za poronioną, ciążę, boją się domowej przemocy i alkoholizmu.  Seniorzy lękają się, że umrą przed wizytą  u lekarza specjalisty. Rodzice boją się,że ich dorastające dzieci nie będą miały pracy, bo tylko niektórzy będą studiować, lub wyemigrują za granice.

W mieście wciąż jest duże bezrobocie. Takie małe firmy jak: szwalnia, przetwórnia owoców i warzyw lub piekarnia, zatrudniające  kilkoro, czy kilku pracowników „przędzą” na granicy opłacalności (budynek dawnego zakładu zabawek stoi pusty) Boją się zdehumanizowanej konkurencji dużych firm. Lękają się | „skarbówki”.

Wciąż jesteśmy straszeni agresją Rosji i zamiast inwestować w rozwój w innowacje,  inwestujemy w uzbrojenie armii. Antoni Macierewicz tworzy 50 tysięczną armię, terytorialnej obrony kraju i na jej utrzymanie - każdego roku - chce wydawać 3 mld zł. Na płace dla szkolnych katechetów, każdego roku państwo wydaje, ponad 2 mld zł. Za kolekcje z obrazem „Madonny z  gronostajem” - rodowi Czartoryskich - zapłaciliśmy pół miliarda zł.”Reforma oświaty ma nas kosztować 400 mil zł. Utrzymanie IPN ,każdego roku, kosztuje nas ponad 200 mln zł. 

Gdyby te pieniądze otrzymały terenowe samorządy, to powstałyby: nowe przedszkola, żłobki, w szkołach lekarskie gabinety,i darmowe obiady dla wszystkich dzieci. Można by zatrudnić opiekunów niesprawnych samotnych osób.

Wreszcie można by uruchomić front prac publicznych i z miesięcznym wynagrodzeniem  2000 zł zatrudnić w kraju  ok. 350 tys. osób. 

Miasta  - z unijną pomocą - zbudowały: nowe ulice chodniki,parkingi zieleńce i kwietniki, ale żeby dłużej ludziom służyły trzeba zatrudnić ludzi, którzy będą o nie dbać. Potrzebna jest decentralizacja środków finansowych, uwzględniająca możność wyrównywania dochodów dużych i małych miast.

W naszym mieście mamy: stadion, wielofunkcyjne boisko (orlik) przy szkole podstawowej i w dzielnicy mieszkalnej małe boiska oraz trzy siłownie. W zespole szkół mechanicznych - kryty basen kąpielowy. Są wygodne chodniki dla chodziarzy i biegaczy. A więc mamy niezbędną infrastrukturę  do uprawiania sportu. (ćwiczeń i ruchu ciała) Problem polega na tym, że z tej infrastruktury korzysta za mało ludzi. Wielu nie pojmuje ile traci na somatycznym i fizycznym zdrowiu. Każdy, kto dba o swoją tężyznę fizyczną, żyje dłużej i zdrowiej. Kultura fizyczna to profilaktyka ochrony naszego zdrowia. 

Hipotetycznie można założyć, że czas zrobi swoje, że gdy ludzie poczują smak ruchu, to będą chcieli go uprawiać.

W małym mieście, w sferze kultury fizycznej nie można liczyć na siłę wolnego rynku. Potrzebny jest  etatowy z wysokimi kwalifikacjami człowiek i grupa społeczników. Potrzebni są organizatorzy; zrzeszeń, klubów i sekcji. Organizatorzy; sportowych rozgrywek i zawodów.  Działać muszą takie bodźce jak; dyplom, medal i puchar. 

Upowszechnianiem kultury fizycznej szerzej zająć się muszą terytorialne samorządy.  Na kulturę fizyczną znaleźć się muszą pieniądze. Istnieje potrzeba koordynacji działań w skali powiatu między gminami i szkołami. Promowanie drużyn i osób, które będą naszą zewnętrzną wizytówką.

Żyjemy w świecie niestabilnym, a od 2016 r. ta niestabilność się pogłębia, następuje haos. To jest świat politycznego odwetu, zemsty i agresji. 

Zjawiska te się pogłębiają i obejmują coraz większe obszary naszego życia. W tym świecie nawet osoby zaradne i przedsiębiorcze pogubiły się w ocenie  rzeczywistości i nie wiedzą jak postępować. Pogłębia się społeczna polaryzacja, rośnie między ludźmi niezgoda, która rujnuje nas materialnie i psychicznie. Rozpadają się dawne przyjaźnie i zanika pogoda ducha.

Mało ze sobą rozmawiamy i do siebie się  nie uśmiechamy, bo za często z ważnych, ale nawet z błahych powodów się kłócimy.

„Nie wolno Polaków skłócać, zniechęcać wzajemnie. Można się spierać, nie zgadzać w poglądach, ale nie można Polaków stawiać przeciwko sobie”  - powiedziała 16 grudnia – Beata Szydło. 

Pisowski marszałek Marek Kuchciński z błahego powodu wykluczył   Michała Szczerbę  posła Platformy z obrad Sejmu i go nie przeprosił. 

Potrafimy się kłócić, ale nie nauczyliśmy się przepraszać. Czujemy się zagrożeni toksyczną przyszłością.

Radziejów 2017 r.

 

 

 

 

 

Źli ludzie nienawidzą ludzi dobrych 

            

            Według kato – prawicy wszystko, co w naszym kraju dziś dzieje się złego, pochodzi z PRL. Bo  w Polsce Ludowej nic nie mogło dziać się dobrze. Socjalizm nazywają zbrodniczym i wyolbrzymiają  „cierpienia” opozycjonistów I tamto zło koniecznie musi być gorsze, żeby zło dzisiejsze było lepsze. Polska Ludowa  dla wielu ludzi była państwem opiekuńczym, w którym czuli się bezpiecznie. Dlatego ci źli, nikczemni ludzie tak jej nienawidzą. Źli ludzie nienawidzą ludzi dobrych za to, że są dobrzy, empatyczni i walczą ze złem.

            Dzisiejsze zło zaczęło się pogłębiać po pontyfikacie Karola Wojtyły na papieża. Od jego do Polski pielgrzymek. Mówiąc tak kolokwialnie, papież Polak, szerzej otworzył bramę do polskiego piekiełka. Podczas głoszonych homilii rodakom mówił; - „Bądźcie solidarni”, „Nie lękajcie się” „Jesteście silni”. Jakoś nie przyszło mu do głowy, by  rodakom powiedzieć; - Bądźcie rozsądni,nie marnujcie tego, co przez wiele lat ciężką pracą zbudowaliście. Z fabryk i PGR – ów nie róbcie krajowego cmentarzyska. Nie kopcie między sobą głębokich rowów, które trudno będzie zasypać. W sprawach dla Polaków najważniejszych, trudnych, skomplikowanych, nabolałych, papież Pollak milczał.       

            Karol Wojtyła, zadbał o umocnienie w Polsce,  Kościoła Rzymskokatolickiego.  Kardynalskie i biskupie sakry otrzymało dziewięciu sług Kościoła. Abp Michalik, były przewodniczący Episkopatu właśnie od Jana Pawła II otrzymał w roku 1986 sakrę biskupią. W roku 1991 Michalik mówił, że „katolik ma obowiązek głosować na katolika, chrześcijanin na chrześcijanina”. W 1993 roku został wyświęcony na arcybiskupa. Sławoj Leszek Głódź. Otrzymał od Jana Pawła II sakrę biskupią w roku 1991. Kazimierz Nycz w roku 1992, Antoni Dydycz –  w 1994, Andrzej Dzięga w 2002, Wiesław Mering w 2003, Ignacy Dec – w 2004, Henryk Hoser – w styczniu 2005 roku. Obecny przewodniczący Episkopatu abp Gądecki został biskupem w roku1992, a rządy w archidiecezji  poznańskiej objął w 2992 roku. Petz i Wsołowski zostali wyświęceni na biskupów odpowiednio w latach 1983 i 2000. Stanisław Nagy został biskupem i kardynałem w roku 2003.

            Wolność dla Kościoła w Polsce Ludowej, (Fundusz Kościelny i budowa setek  kościołów i kaplic) w III RP. zmieniła się w przywileje. Państwo zwróciło Kościołowi dobra tzw martwej ręki. Abdykowało z wielu swoich uprawnień wobec Kościoła. Religia w szkołach – na koszt państwa – stała się obowiązkowa. A najgorsze jest to, że w tej tendencji odchodzenia od konstytucyjnego modelu państwa świeckiego, uczestniczą najwyżsi przedstawiciele państwa. Entuzjazm u biskupów wzbudzał, przystępujący do komunii, prezydent Bronisław Komorowski. Zaś,  wielki - wśród biskupów entuzjazm - budzi prezydent Andrzej Duda, uczestniczący w wielu kościelnych uroczystościach. Prezydent RP – według biskupów – (mówiąc słowami prof. Jana Woleńskiego) powinien być „pierwszym baldachimowym” Państwu polskiemu powinno to wystarczyć.

            W Polsce Kościół katolicki  - z bardzo licznym klerem - stał się swoistą (sprzyjająca PiS -owi) super partią, chciwą na dobra materialne, godzącą w świeckie obywatelskie państwo i demokrację. Odgradzającą nasz kraj, zarówno od współczesności jak i od tradycyjnej  tolerancji, oddając nas Chrystusowi.(Chrystusa zapisano do PiS). Polacy; pomyślcie jakim wartością - tak na prawdę- służyć ma nasze państwo. Czy ci, co chcą nam zafundować swój ideowy porządek,i państwo wyznaniowe, nie są kłamcami i oszustami?

            Po zmowie, prawicowej elity z katolickim klerem i po wygranych  przez obóz solidarnościowy  w 1989 r czerwcowych wyborach, żyjemy w niestabilnym pełnym lęku  świecie.   Milimy młodych Polaków, przed biedą i za chlebem, wyemigrowało do krajów Zachodniej Europy. ( wielu zamierza pójść w ich ślady). Wielu Polaków boi się; o utratę pracy, o spłatę kredytu, o eksmisję do kontenera, o życie za głodową emeryturę. Kobiety boją się kary za poronienie ciąży i przemocy w rodzinie. Seniorzy boją się, że nie starczy pieniędzy na lekarstwa (darmowe leki to tylko populistyczny blichtr),że umrą czkając w kolejce do lekarza specjalisty. Właściciele mniejszych firm boją się zdehumanizowanej konkurencji i skarbówki” oraz wzrostu podatków. Ludzie boją się, że o 6 rano lub nocą do drzwi załomocą funkcjonariusze ABW i pozbawią ich wolności.

    To jest świat agresji zemsty i politycznego odwetu. W mijającym roku ta  niestabilność i obawa o  nasze życie, o naszą przyszłość się pogłębiła. Za przeżywany dziś kryzys ustrojowy i chaos odpowiedzialność ponosi cała postsolidarnościowa klasa polityczna. Cały kato- prawicowy mainstream. Historia surowo ich oceni,a wnuki będą się za nich wstydzić.

            W tym świecie nawet osoby przedsiębiorcze, dziś czują się mniej  zadowolone niż na początku transformacji. Od kwietnia br.  różne społeczne  grupy na ulicach miast bardzo często manifestują swoje niezadowolenie z takiego świata. Nawet apologetom neoliberalizmu  trudno zaprzeczać faktom społecznego niezadowolenia. Niezadowolenia  ze świata, którego oni stworzyli i nie wiedzą jak temu zaradzić. A przecież jeszcze tak niedawno neoliberalny mainstream  wznosił toasty za cuda wolnego rynku i chwalił to, że „geniusz przedsiębiorczości” został uwolniony od państwowej regulacji. Że jesteśmy krajem powszechnie podziwianym za mądry sposób zagospodarowania wolności.  Wmawiali nam, że coraz większe bogacenie się bogatych, jest czymś wspaniałym, ponieważ stwarza bodźce dzięki, którym system może być tak szczodry  dla wszystkich.

             Wczorajsi bohaterowie okazali się cynicznymi oszustami. Ci, którzy zapewniali nas o cudownych zaletach systemu teraz mają do powiedzenia tylko jedno; nie wiemy, co się stało i nie mamy pojęcia, co robić? Oni niezupełnie pojmują, co poszło nie tak na rynku, który rządził się – jak sądzili – swoimi prawami. Gospodarka jednak rozwijała się tylko w średnim tempie (3 – 3,5 % PKB), co nie zaspokajało potrzeb większej części społeczeństwa. Rosły dochodowe rozpiętości i nie zmniejszały się obszary biedy.

            Oczywiście, neoliberałowie próbują szukać przyczyn w światowym kryzysie, w którym (według Donalda Tuska) Polska była „zieloną wyspą”. Chodzi jednak nie tylko o abstrakcyjną, akademicką scholastykę.  Ortodokcja jest wytworem ideologicznym w tym sensie, że odzwierciadla pozycje społeczną tych, którzy odnoszą korzyść z systemu rynkowego. Przedstawia   czerpanie przez nich korzyści jako  najlepszy sposób  przyczyniania się do wspólnego dobra całego społeczeństwa. Uwalniając ich , od winy za wszystko, co idzie nie tak jak należy.

            Trzeba nam wiedzieć, że kapitalizm przekształca całe społeczeństwo. Kapitaliści wysysają miliardy, zmuszając ludzi do nisko płatnej pracy dla siebie. Kapitalizm zmienia cały model życia człowieka, przeformowując cała ludzką naturę. Nadaje nowy charakter starym formom wyzysku i wydaje z siebie całkiem nowe jego formy. Stara się działać niczym siła natury, siejąc chaos i zniszczenie na skalę o wiele większą niż jakiekolwiek trzęsienie ziemi czy tsunami.

            System ten nie jest wszakże wytworem przyrody, to działalność człowieka, która w jakiś sposób wymyka się spod ludzkiej  kontroli i zaczęła żyć własnym życiem. Ekonomiści piszą, że „rynek robi to”, albo „rynek wymaga tamtego”. Rynek jest jednak tylko połączeniem skutków wielu całkowicie odmiennych od siebie aktów twórczego działania człowieka – jego pracy.

            Kato – prawicowe elity każą nam na nasze życie patrzeć wstecz,- na czasy odbudowującej się po II wojnie światowej PRL –  ( czasy zimnej wojny),bo lepiej widać to, co było niż, co jest lub, co będzie. Albowiem to, co było jest faktem, a to, co dopiero będzie jest tylko myślą, projektem, wizją. Czymś takim jest właśnie program wicepremiera Morawieckiego. A myśl to tylko myśl, którą zawsze można zmienić, zmodyfikować. Gdy myśl, zamiar się nie powiedzie, zawsze odpowiedzialnością można obciążyć kogoś innego.

            Kato – prawicy, (nikczemnikom) różne oskarżenia i epitety przychodzą bardzo łatwo. Od lat takim dyżurnym epitetem jet „komuch”. Maszerują narodowcy i krzyczą; „Precz z komuną” Manifestuje KOD, transparenty głoszą; „Precz z komuną”. W Sejmie opozycja skanduje; „Precz z komuną”. PiS przed wyborami obiecywał, że rozprawi się z komuną. Na pisowskich wiecach po wyborach krzyczano; „Komuniści i złodzieje, cały świat z was się śmieje”. Kato – prawicowy Sejm uchwalił dekomunizacyjną ustawę o nazewnictwie. W grudniu na wniosek posłów PiS  Sejm ponownie zmniejszył świadczenia emerytalne mundurowym, którzy służyli Polsce Ludowej.

            Ta dzika walka z „komuną” ludziom złym i głupim  musi dawać niesamowitą rozkosz, skoro  ćwierć wielu za mało, żeby ją przerwać. Ludzie głupi i źli, nienawidzą  ludzi mądrych i dobrych, więc głupich ta walka wciąż fascynuje. Kato – prawica w mowie w piśmie, a nawet w piosenkach,   nienawidzi PRL. Prowadzi renowacje - kiedyś wykopanych rowów. Pogłębia społeczną polaryzację i niezgodę między ludźmi.  Rujnuje nas materialnie i psychicznie. Rozpadają się przyjaźnie, zanika pogoda ducha. Czujemy się zagrożeni toksyczną przyszłością.

            Kato - prawica lansuje koncepcję wszechobecnego  wroga. Z agresji do komuny – zdrajcy - zrobiła sposób na życie,i zarzewie do kłótni. Szuka wroga – komucha - nawet wśród swoich. Trwa walka o to czego nie było i nie ma, a więc to walka o nic, to mitomania, i fobia A tak naprawdę, chodzi o zarzewie w walce o władzę, o synekury i gratyfikacje,czyli o pieniądze.

            Kato – prawicowi intelektualiści w pogoni za synekurami   i gratyfikacjami - z pisowskiego nadania - generują społeczną polaryzację, deprecjonują lewicowych działaczy. Oni - za pieniądze - są stroną w politycznym sporze, kłótni i konflikcie. Uważam,że jest tak jak pisał Schumpeter – człowiek wchodzący w domenę polityki traci połowę swojej inteligencji. Dodałbym do tego ;i połowę wstydu za cynizm, kłamstwo i oszustwo. Traci poczucie empatii oraz altruizmu dla innych ludzi.

            Prześledźmy w skrócie (dla przypomnienia)  to, co działo się w okresie ustrojowej transformacji. Od 1989 roku żyjemy w zmieniającym się i niepewnym świecie. Do 1993 roku trwała anihilacja naszego państwa. Niszczono przemysłowe zakłady i PGR – y. (Trwała dzika prywatyzacja. Kapitał nie budował fabryk za własne piebniądze lecz zawłaszczał własność publiczną) ) Około 3 mln osób straciło pracę. Ludzie masowo przechodzili na emerytury i renty. Nastąpił - 25 procentowy spadek realnych dochodów ludności. Trwały społeczne protesty - manifestacje i strajki.

             Skłócona i podzielona kato – prawica przegrała wybory i rząd utworzyła zjednoczona lewica.( Powstaje  koalicyjny rząd SLD – PSL z  premierem W. Pawlakiem i wicepremierem, ministrem finansów prof. Grzegorzem Kołodką) W marcu  1995 r. Sejm odwołał W. Pawlaka z funkcji premiera i na tę funkcję powołał Józefa Oleksego (SdRP). 21 grudnia minister Milczanowski oskarżył premiera Oleksego o współpracę z rosyjskim wywiadem. W lutym 1996 r J. Oleksy podał się do dymisji.  Na funkcję premiera Sejm powołał Włodzimierza Cimoszewicza.   

            W latach 1993 – 97  rząd zahamowałał proces upadłości zakładów przemysłowych. Nastąpił szybszy; 6 – 7 procentowy rozwój gospodarki. Zmniejszało się bezrobocie. Rosły realne dochody ludności.12 kwietnia 1996 r Polska została przyjęta do OECD. 2 kwietnia 1997 r Zgromadzenie Narodowe przyjęło ostateczną wersję Konstytucji. Na  25 maja wyznaczono termin  konstytucyjnego referendum. Frekwencja wyniosła – 42,86%, za opowiedziało się – 52,71, przeciw – 45,71% Podczas wyborów 1997 r na SLD głosowało 600 tys wyborców więcej niż w 1993 r. Wybory przegrał PSL, więc rozpadła się rządowa koalicja. Polska straciła szanse na rozwój i na normalność.

            Lata 1997 – 2001, koalicja AWS – UW powołuje rząd  z premierem  prof. Jerzym Buzkiem –  i wicepremierem prof. Leszkiem Balcerowiczem. Nieudane cztery reformy, a między innymi Prywatne Fundusze Emerytalne, spowodowały wzrost długu publicznego i 90 miliardowy deficyt w budżecie (powstała tzw. dziura Bausa) Państwo,  połowę  składki emerytalnej przekazywało Funduszom, a one wkupywały obligacje, które po oprocentowaniu (5%) wykupowało państwo. Sejm uchwalił ustawę reprywatyzacyjną. Modzelewski  z Kuroniem  obliczyli, że reprywatyzacja, kosztowałaby nas  44 mld zł. Tyle; co ochrona zdrowia przez 15 lat,nauka przez 14 lat i bezpieczeństwo  obywateli w ciągu 6 lat. Własność prywatna  zdobyła priorytet  przed dobrem narodu. Na szczęście prezydent A. Kwaśniewski  ustawę zawetował.  Bezrobocie ponownie zwiększyło się do 3 mln obywateli. PKB obniżył się do 0,2%. Polska ponownie znalazła się w ekonomicznym kryzysie.

            Lata 2001 – 2005. W jesiennych wyborach 2001 r. SLD zdobywa ponad 41 procentowe poparcie wyborców. Powstaje  koalicyjny rząd SLD - PSL z premierem Leszkiem Millerem i wicepremierem W. Pawlakiem (W listopadzie 1995 Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie),więc SLD uzyskał w państwie pełnie władzy. Rząd realizuje program rozwoju zawierający stopniowy – 1,3, 5, i 6 procentowy wzrost PKB. Zahamowano wzrost bezrobocia, a w 2005 roku bezrobocie znacznie się zmniejszało. Zlikwidowano deficyt budżetowy i wygospodarowano 6 miliardową nadwyżkę. Pierwszego maja 2004 roku Polska wstąpiła do Unii Europejskiej.

            Koalicja SLD – PSL nie wytrzymuje ataków kato – prawicy. Koalicyjny PSL zachowywał się jak opozycja, więc koalicja się rozpadła. Wybucha – medialna -  tzw. afera Rywina. Marek Borowski z grupą 30 posłów tworzy swoją lewicową partię. Leszek Miller rezygnuje z funkcji premiera. Sejm na premiera rządu powołuje prof. Marka Belkę.

             W  jesiennych wyborach 2005 r, na SLD głosowało nico ponad 11% wyborców. Dla tych ludzi, których nadzieje lewica zawiodła,  kato – prawica, po wyborach, stała się zbawieniem. Sejm uchwalił tzw. becikowe .Albowiem zwykłym ludziom chodziło o to, by władza  nie tylko robiła coś pożytecznego dla kraju, ale także bezpośrednio dla nich. Chodzi o to, by nie tylko pozornie być z ludem, ale też, żeby ludowi coś konkretnego dać. Ludzie   nawzajem siebie potrzebują.  Ta zasada jest interpersonalna. Lewicowa partia potrzebuje wsparcia elektoratu, zaś elektorat potrzebuje partii, która reprezentuje jego interes.

            To prawda, że w latach 2004 – 2005, rząd lewicowy  ludziom biedniejszym  dać mógł więcej. Ale czy rządy kato – prawicy dawały im więcej? Czy ich rządy dla kraju zrobiły więcej niż rządy lewicy? Więc jak to jest, że kato – prawica była - i jest - w wyborach nagradzana, a lewica karna ? Kto tu zyskuje, a kto traci?   Po raz kolejny straciliśmy szansę na szybszy rozwój. Hipotetycznie mona założyć, że jeśliby wyborcy Sojuszowi zaufali w 2005 roku i w latach kolejnych, to dziś nasze realne dochody, by dorównywały dochodom ludzi na Zachodzie. Nie byłoby takiego wielkiego bezrobocia,a Polki rodziłyby więcej dzieci.

            W 2005 po jesiennych wyborach powstaje koalicja; PiS – ZChN - „Samoobrona z premierem Marcinkiewiczem oraz wicepremierami; Getrychem i A. Lepperem. Sejm uchwala tzw becikowe ( 1000 zł na każde narodzone dziecko) W podatku  PIT zlikwidowano trzeci (40%)próg i podatek od spadków. Dochody do budżetu – każdego roku - zmniejszyły się  o 40 mld zł. Pojawiły się trudności w finansowaniu; oświaty, ochrony zdrowia i świadczeń socjalnych. Po 8 miesiącach J. Kaczyński przeprowadza dymisję Marcinkiewicza, i obejmuje funkcję premiera. Na szefa MS i  generalnego prokuratora Sejm powołuje Zbigniewa Ziobrę.

            Rosły doniesienia, pomówieni i represje wobec działaczy opozycji. Zaczęły się  poranne (o 6 nad ranem) aresztowania znanych lewicowych i opozycyjnych  działaczy. W Siemianowicach Śląskich w mieszkaniu  Blidów 25 kwietnia 1997 r. o 6 rano pojawili się funkcjonariusze ABW, by  - w asyście telewizyjnych kamer, aresztować , Barbarę Blidę (byłą minister w rządzie L Millera) podejrzaną o pomocnictwo korupcyjne w tzw  mafii węglowej. Przerażona kobieta w łazience popełniła samobójstwo. Krótko potem Tomek - agent CBA - sprowokował przyjęcie przez posłankę PO łapówki. Koalicja zaczynała się rozpadać. Ogłoszono tzw. aferę gruntową, za którą  miał stać Andrzej Lepper. W listopadzie 2009 r. w jednym ze śledztw dotyczących afery gruntowej    uzyskał status pokrzywdzonego. Jednak   prawdopodobnie w 2014 się powiesił. Na jesień 2007 r. prezydent L Kaczyński na wniosek premiera J Kaczyńskiego,  skrócił kadencje Sejmu i Senatu i zarządził nowe wybory,które PiS przegrał.

            Po wyborach zawiązała się  koalicja PO - PSL z premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem Waldemarem Pawlakiem. Do Polski, dużym strumieniem  napływała unijna pomoc finansowa. W 2007 roku do Polski trafiło 7,8 mld euro. Po zapłaceniu składki „na czysto” Polska zarobiła około 5,1 mld euro. W sumie „na czysto” w latach 2004 - 2015 Polska otrzymała  ponad 300 mld euro. Koalicyjny rząd unijną pomoc kierował na budowę  autostrad, dróg szybkiego ruchu, obwodnic dużych miast. Na budowę dużych stadionów. W Warszawie na budowę drugiego etapu metra,na budowę - przez Wisłę - spalonego mostu. W Katowicach i Gdańsku na budowę gmachów dla filharmonii. Do miast na budowę ulic, chodników, renowację publicznych budynków i budowę parków. Rolnicy otrzymywali bezpośrednią unijną finansową pomoc na rozwój produkcji. Rządowi chodziło o wyrazy  troski dla  środowisk, które stanowiły matecznik rządowego elektoratu.

            Mimo, trwającego od 2007 r. na świecie i Europie kryzysu,  Polska gospodarka rozwijała się   szybciej niż w innych krajach. Nasza gospodarka rozwijała się w rocznym  tempie 3 – 3,5% PKB. Polska – według premiera D. Tuska - była zieloną wyspą i Polską w budowie. ( Zaś tak na prawdę Polska w budowie była w latach 70 – tych, w tzw dekadzie E. Gierka. Wtedy zbudowano 670 zakładów przemysłowych, w których pracę znalazło ok. 2 mln młodych ludzi)

            Po trzech latach rządząca koalicja wygrała wybory samorządowe w 15 województwach, a po czterech latach ponownie wybory parlamentarne. Okazało się, że beneficjantami, „ciepłej wody w kranie”  byli krajowi i zagraniczni kapitaliści oraz część klasy średniej. Wzrosły dochodowe rozpiętości i polaryzacja społeczeństwa. Zwiększyła się dehumanizacja konkurencji generująca wrogość słabszych do silniejszych. U bogatych i średnio zamożnych  zrodził się egoizm, egocentryzm, egotyzm, i narcyzm Rosło niezadowolenie właścicieli średnich i małych firm oraz znacznej części inteligencji.

            W 2015 roku, przed  prezydenckimi i parlamentarnymi wyborami  społeczne poparcie w sondażach  dla PO znacznie się obniżyło. Na scenę wszedł Ryszard Petru i utworzył nową prawicową partię o nazwie Nowoczesna. Jak dziś wiemy,  wybory prezydenckie i parlamentarne wygrali kandydaci desygnowani przez PiS. J. Kaczyński wykorzystał słabość  Platformy i błąd SLD ( w rejestracji Zjednoczonej Lewicy) i za pomocą prawicowego populizmu poprowadził swoją partię do wyborczego (ordynacyjnego) zwycięstwa.

            Dziś tych ordynacyjnych (19 procentowych) wyborów nikt nie kwestionuje. PiS ma 234 posłów, a więc z  4 posłów zrobiono aksjomat większości. PiS chwali się, że władzę sprawuje z woli narodu. Jak pokazały sondażowe badania 57% obywateli uważa , że PiS osłabia demokrację. P Według sondaży – PiS  nadal popiera  ok.35% obywateli. Ale pozostałe sejmowe partie popiera 50% obywateli. A więc PiS reprezentuje wolę znacznej części, ale nie całego narodu.

            Już od ponad roku naszym państwem praktycznie rządzi psychopata - Jarosław Kaczyński. A psychopaci, którzy mają wielką  w państwie władzę uważają, że mogą a nawet muszą narzucać innym własne reguły życia. Urządzają świat, w którym oni czują się dobrze. Po zdobyciu władzy pozorują troskę o kraj, o naród, a tak na prawdę tracą wrażliwość i uważają, że wielu ludzi cierpi z własnej winy. Uważają, że można cierpieć biedę,ale cierpiąc można liczyć na trochę litości władzy, na jałmużnę, na zasiłek. On chce być taką litościwą władą.

            Jeden psychopata – na szczycie władzy – nawet w warunkach pokoju i liberalnej demokracji może zniewolić miliony biedniejszych osób. Taki psychopatyczny tyran, niegodziwiec, może czuć się uwolniony od norm prawnych, moralnych i obyczajowych oraz uniwersalnych wartości. Taki człowiek jest niegodziwcem. Albowiem nie godzi się - sprawując władzę z woli części narodu – nie wolno zbierać donosy, pomówienia i oskarżać mścić się  i karać. W odwecie pozbawiać wolności, pracy i godności politycznego przeciwnika. Przy tym udawać, że się to robi z woli i dla dobra narodu. Taka niegodziwość nie da się w żaden sposób usprawiedliwić. Takich niegodziwców trzeba pokazywać palcem i nie obdarzać  jakąkolwiek władzą.

            Wszyscy powinniśmy troszczyć się o normalność, o teraźniejszość i przyszłość naszego kraju, bo w nim żyjemy dziś i w nim spędzimy resztę naszego coraz dłuższego życia. Nie bądźmy ofiarami złego losu. Nie bądźmy obojętni na zło, które dookoła nas się dzieje. Ofiara ma zawsze poczucie, że wszystko, co  wokoło niego się dzieje, od niego jest nie zależne , że tak po prostu samo jej się  to przydarza. Sprawców swoich nieszczęść szuka i widzi poza sobą. Taką naszą słabość wykorzystali i wykorzystują  pisowscy  populiści. Winowajców pokazują w śród  swoich przeciwników.

            Ważne jest byśmy zrozumieli, że zrobienie nawet coś małego, lepsze jest niż nie zrobienie czegoś wielkiego, często nieosiągalnego. Często  brak odwagi zatrzymuje nas od zrobienia czegoś, co może poprawić nasze życie. Strach potrafi nas zatrzymać w drodze do celu, zaś aktywność i odwaga zapewnia nam życiowe powodzenie.

            Zachodnie społeczeństwa  od 300 lat żyjąc w kapitalizmie nauczyli się go cywilizować.  Humanizować  konkurencję, walczyć o społeczną sprawiedliwość. Ktoś powiedział ( słusznie), że my żyjemy w systemie dzikiego kapitalizmu. Można powiedzieć,że od roku w kapitalizmie anarchicznym i chaosie ,w którym homo sapiens ma właściwie tylko   jeden zasadniczy cel. A mianowicie z bezlitosną precyzją, kierując się sprytem, dąży do osiągnięcia jak największych dla siebie korzyści materialnych (wyścig szczurów) Ci, którzy - mając odpowiednie narzędzia – i wiedzę jak wygrywać wyścig, wygrywając go wiedzą też, co robić, żeby przegranych utrzymywać w bezradności.

            W zachodnich społeczeństwach zwykli ludzie radzą sobie lepiej, bo większość świadoma jest swojej siły w demokratycznym państwie, Więcej ludzi  niż u nas czyta książki i gazety, więcej wiedzą o otaczającej ich rzeczywistości. Więc elektroniczne media ludzi mniej  ogłupiają. Więcej ludzi chodzi na wybory i głosuje na mądrych i uczciwych kandydatów. Mają silne związki zawodowe, które bronią pracowników przed wyzyskiem pracodawców. Polacy – jak pokazują badania - w większości opowiadają się za egalitaryzmem, ale z braku wiedzy,i dużych obszarów biedy, ponad połowa wyborców na wybory nie chodzi, zaś znaczna część ulega prawicowemu populizmowi i głosuje na populistyczną prawicową partię. W roku ubiegłym 19 % biorących udział w wyborach głosowało na PiS.

            Człowiek jest istotą łasą na różnego rodzaju korzyści. Jeśli ktoś coś mu daje,a nawet obiecuje, to zanim idzie. Ludźmi łatwo manipulować. Gdy manipulowany otrzymuje jakieś  korzyści, które mu wydają się atrakcyjne - na tyle, by zaufać manipulatorowi - to daje sobą manipulować. Więc manipulator obiecuje ludzi kochać i oddać za nich życie. Mówi ludziom to, co oni od niego chcą usłyszeć. Taki populista na ogół też jest psychopatą, który w zakresie charakteru i uczuć wyraźnie odbiega od przeciętnej.

            Takim wybitnym polskim populistą i psychopatą jest J. Kaczyński. On wiedział, że człowiek (zwłaszcza biedny) z natury łasy jest na korzyści materialne, które mogą mu poprawić jakość życia.  Stąd pochodzi pisowski  populistyczny projekt wyborczy, 500 + oraz wiele różnych obietnic. ( niedawno,telewizja pokazała Jarosława, ze szpadlem robiącego wykop pod budowę 2 bloków mieszkalnych z programu  - mieszkanie +.) Jego rycerze i zwolennicy walczyli o wyborcze zwycięstwo, bo liczyli na  intratne synekury i gratyfikacje. Nastąpiła wymiana elit – na swoich – w centralnych i wojewódzkich urzędach, i w spółkach skarbu państwa oraz wśród  pracowników  służby cywilnej państwa. Wielu zwolenników PiS – u, dziś liczy na synekury po wygranych wyborach samorządowych.

            Jak dowodzi historia, populiści i psychopaci oraz manipulatorzy, pełniąc na szczytach władzę przekształcali się w ksenofobów oraz nacjonalistów.  Bowiem nie radzili sobie w rządzeniu państwem. A. Hitler zawarł przymierze z kapitalistami i niemiecki przemysł produkował uzbrojenie dla armii. Naród niemiecki bardzo drogo za to zapłacił.  Podobnie zrobił Benito Mussolini we Włoszech i gen Franko w Hiszpanii. Wielu obywateli czuje, że dziś podobne nieszczęście puka do naszych drzwi. Więc tysiące obywateli  wychodzi na ulice miast i manifestuje swoje lęki o kraj.  Ksenofob,Antoni Macierewicz straszy nas rosyjskim  zagrożeniem i organizuje wojskową 50 tys. terytorialną obronę.  Na utrzymanie tej „armii” - każdego roku - z budżetu państwa chce wydawać 3 mld zł. Katechetom każdego roku państwo płci ponad 2 mld zł. Obraz  „Damy z łasiczką” kosztował  - miliard zł. Utrzymanie IPN  kosztuje nas ponad 200 mln zł.  Jeśliby te pieniądze przeznaczyć na roboty publiczne, to byłaby praca dla ok 350 tyś osób z 2 tys. miesięcznym wynagrodzeniem.

            Ażeby nasz kraj wyprowadzić z chaosu i wprowadzić na ścieżkę szybszego rozwoju, potrzebny jest projekt zrównoważonej gospodarki,i jedności działania, a to wymaga mądrości i ogromnego wysiłku intelektualnego, wysiłku całego zjednoczonego narodu. Problem polega na tym, że wśród znacznej części Polaków trudzenie się wyszło z mody. Intelektualiści nie chcą pracować nad trudnym projektem, bo jest skomplikowany i trzeba się natrudzić przy jego realizacji.  Teraz wszystko ma być łatwe i przyjemne Wielu  wybiera to, co łatwiejsze. Walczy o zdobycie władzy i synekur bo to przynosi zaszczyt i duże pieniądze.

            Dopóki nie zadziała mechanizm względnej deprymacji ( niepewności) i naturalnej alternacji (możliwość wyboru między dwoma alternatywami) dopóty J. Kaczyńskiego i jego rycerzy popierać będzie znaczna część społeczeństwa. Jedną z alternatyw może boć program SLD, pod warunkiem, że znaczna część społeczeństwa go pozna i zaakceptuje. Jednak zanim to nastąpi może dojść do eskalacji społecznego oburzenia i do dramatu. Jestem jednak pełen optymizmu i wierzę, że Polacy są mądrzy, i że  do dramatu - jak na Ukrainie - nie dojdzie. Że są wśród nas   - demiurgowie – którzy takiego trudnego zadania – uspokojenia społecznych nastrojów - się podejmą. Nastroje mają swoją dynamikę więc zapał demiurgów płonąć musi każdego dnia i  długo trwać, a wtedy znajdą wsparcie znacznej części społeczeństwa.

            Radziejów grudzień 2016 rok.

Wszechobecna zdehumanizowana konkurencja

Przez całe 26  lat  prawicowi politycy i  neoliberałowie głoszą pogląd, że  przemysł w PRL tak źle pracował iż jedynym sposobem rozwiązania  tego problemu była jego likwidacja. W tą dziwną terapię dziś wielu ludzi przestało wierzyć. Albowiem wiadomo, że zawsze, gdy jakaś instytucja lub zakład przemysłowy pracuje źle, to trzeba likwidować błędy jego  funkcjonowania,a nie zakład. Zakład lub instytucja, to zawsze miejsca pracy dla ludzi, którzy po ich  likwidacji stają się bezrobotnymi, a więc biednymi i wykluczonymi z życia publicznego.

Wśród;  1675 zlikwidowanych zakładów przemysłowych było wiele takich,które mogły być uratowane w wyniku zastosowania procedury naprawczej. Taki program przedstawił Mieczysław Wilczek, minister w rządzie M. Rakowskiego. Likwidacja objęła 34% całego majątku produkcyjnego oraz  1,7 mln. miejsc pracy. Pozbawienie tak wielu ludzi pracy było dziką dehumanizacją w relacjach; państwo – świat pracy. Stało się to możliwe dzięki prywatyzacji i tzw. wolnej - zdehumanizowanej- konkurencji. Sprzyjała temu aura wytworzona przez kato – solidarnościowych neoliberałów. Profesor Maria Szyszkowska – działaczka szeroko pojmowanej lewicy – wielokrotnie zwracała uwagę na ten problem współczesnej cywilizacji i kultury, zarażonych wirusem neoliberalizmu i zdehumanizowanej konkurencyjności. I  stąd wynikającej  wrogości. A bezpośrednio też egoizmu, egocentryzmu, egotyzmu i narcyzmu. Zasadnicza różnica między konkurencją a rywalizacją jet taka, że zdehumanizowana konkurencja dąży do zniszczenia konkurenta, a rywalizacja mobilizuje do bycia lepszym od rywala.

* * *

W tym miejscu warto przypomnieć wypowiedzi czołowych kato – solidarnościowców,np. byłego premiera, Krzysztofa Bieleckiego - „Komuniści bardziej zniszczyli polską gospodarkę niż hitlerowscy okupanci” A kilka lat później,  Bronisław  Komorowski - jako prezydent - 11 listopada (2014 r) przemawiał do narodu „stojąc na gruzach PRL”. Prawicowi doktrynerzy, a za nimi zgraja polityków - po których w historii nie zostanie nic poza złą pamięcią - klepią, że PRL to „krwawa dyktatura”, „zbrodnicza okupacja”, „zbrodniczy ustrój dla hołoty”.Że „PRL była od początku do końca państwem komunistyczno – totalitarnym”,a więc czymś niedobrym i  niezmiennym. Chętnie przypominają stalinowskie zbrodnie.

Taka ocena  przeszłości służy prawicy jako łopata mająca pogrzebać wszystko, co w PRL zrobiono z sensem, a z czego do dziś chętnie korzystają. Zdumiewają wypowiedzi młodych  członków partii Razem, którzy - być może – nie uświadamiają sobie, że używają podobnej, co prawica „łopaty”. Według nich Polska ludowa to „poprzedni system – w domyśle totalitarny. Zaś SLD to „stowarzyszenie bezideowych aparatczyków”, „formacja skompromitowana,której czas już minął.” Oczywiście tak władze PL jak też działacze SLD popełniali błędy,Ale błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi.  Jeśli w polu diagramu zakreślona część pozytywnego działania jest większa od działania negatywnego, to ludzie mądrzy do takiej działalności odnoszą się z sympatią, a przynajmniej z szacunkiem. Partii Razem - przed wyborami jesienią 2015 r. także  nie podobała się  Zjednoczona Lewica i w rezultacie tego mamy Sejm stuprocentowo prawicowy. Można też powiedzieć, że PiS – owi niebo zesłało partię Rasem i dzięki temu skrajnie prawicowa partia ma sejmową większość.

Wydawało się, że tylko barbarzyńska  kato - prawica obraża zasłużonych dla Polski działaczy i  kilka pokoleń Polaków. Zwłaszcza mieszkańców Warszawy,Wybrzeża, Wrocławia czy północno -  południowej Polski. Ludzi. Którzy odbudowali nasz kraj i niemal od podstaw zbudowali  (w całej najnowszej historii Polski) najwięcej zakładów przemysłowych.  SLD podczas swoich rządów zawsze  przyśpieszał rozwój polskiej gospodarki, wprowadził Polskę, najpierw do  OECD , a potem do Unii Europejskiej. Okazuje się,że w zdehumanizowanej politycznej konkurencji działacze partii Razem zarazili się bakcylem wrogości i egoizmu. Obrażają i dyskredytują ludzi lewicy. Zaś siebie przedstawiają jako ludzi prawdziwej lewicy, kolegialnych ideowych nieaparatczyków, i bardziej szkodzą lewicy niż kato – prawica.

* * *

Po 1989 roku Polska weszła do strefy zdehumanizowanej wolnej konkurencji. Prywatyzacja, napływ zagranicznych towarów,handel detaliczny- na tzw. szczękach, zastępowanie pracy w fabryce pracą w garażach, to początek powstawania małych prywatnych, rodzinnych firm. Te zjawiska (razem z tzw. szokową terapią Balcerowicza)  stały się formą demontażu przemysłu w naszym kraju. Dziś, razem z tzw. samozatrudnieniem (400 tys) jest  w Polsce ok.2 mln takich firm. (MIŚ - ów ) Można się tym zachwycać, ale to odbywa się kosztem całego społeczeństwa. Wciąż niska wydajność pracy, brak innowacji, niskie płace, tańsze, ale gorszej jakości produkty. Indywidualni mali producenci, nie mają takich eksportowych możliwości jak wielkie fabryki. Z tej przyczyny nastąpił spadek eksportu w przemyśle lekkim (włókienniczym i skórzanym, a embargo (polska inicjatywa) zmniejszyło do Rosji eksport artykułów rolno -spożywczych).

Dehumanizacja - tzw. wolnej konkurencji - implikuje nam życie przez cały okres ustrojowej transformacji. I nie tylko w relacjach pracodawca – pracownicy, ale globalnie w całej interpersonalnej skali - włącznie z relacjami w życiu rodzinnym. Synonimem łagodzącym - (pojednawczym) tej konkurencyjnej dehumanizacji ma być równość szans. Ale ten synonim został strywializowany i staje  się pustym hasłem. Neoliberałowie jednak nadal twierdzą, że u jednych bogactwo bierze się z pracowitości, a u drugich bieda z lenistwa. To tylko częściowa prawda, albowiem w życiu - tak naprawdę - obok zdolniejszego, silniejszego zawsze jest jakiś parias,(robol) który wykonuje prace na jego rzecz. Równe szanse to tylko teoria. Szansa, zawsze ma być na początku wyścigu, (wyścigu szczurów) zaś praktycznie istnieje po to, żeby nazywało się, że szanse ma każdy. a wygrywają najlepsi.

Społeczeństwa kapitalistyczne są społeczeństwami zdehumanizowanej konkurencji między; firmami,między pracodawcami, a pracownikami,oraz między pracownikami. Ale też  między kobietami i mężczyznami oraz między  ludźmi starymi i młodymi. Zaś konkurencja ma to do siebie, że zawsze ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Homo sapiens w konkurencyjnej walce ma właściwie tylko jeden cel,a mianowicie, z bezlitosną precyzją, kierując się sprytem, dąży do osiągnięcia jak największych dla siebie korzyści materialnych i prestiżowych. Ci, którzy wygrywają, mają ku temu odpowiednie zasoby narzędzi  i wiedzą jak wygrywać oraz, co robić żeby przegranych utrzymywać w bezradności.

Tak więc równość szans, to tylko teoretyczne prawo do uczestnictwa w walce z nierównościami społecznymi. Prawo udziału w grze na pewnych zasadach uznanych za sprawiedliwe przez tych, których zasoby pozwalają wygrywać. Mamy demokrację wolności bez równości. Niektórzy liberałowie chcieliby konkurencje humanizować,zaś równość szans miałaby skłaniać ludzi do udziału w konkurencyjnej walce na rzecz: innowacji, nowoczesności, większej  wydajności pracy i szybszego rozwoju kraju. Być może w pewnym stopniu, by się to udało zrobić, gdyby nie  chora obsesja, dzika dążności ludzi do szybkiego i za wszelką cenę bogacenia się.

Dużo ludzi  ma własną specyficzną logikę, której filozofia służy ich  prywatnym interesom. Ta „logika” określa reguły walki silniejszych o jak najlepsze miejsce w  społecznej hierarchii – mieć więcej i być ważniejszym od innych. (taką alogiką posługiwali się  magnaci w. XVII w.) Ta „logika” podobna jest do alogiki u ludzi broniących tzw życia poczętego. Ilustracją alogiki są też podawane przez A. Macierewicza werbalne dowody,jakoby na samolot pod Smoleńskiem na pokładzie z prezydentem i delegacją udającą się do Katynia doszło do zamachu. Zastanawiająca jest  też logika dziennikarzy, którzy tą Macierewicza alogikę upowszechniają w społeczeństwie.

To są ludzie, z którymi trudno prowadzić  logiczny dialog - debatę. Albowiem tylko ludzie mądrzy i psychicznie zrównoważeni nie tracą czasu na kłótnie i wzajemne niszczenie. Mądrzy ludzie ze sobą współpracują a w potrzebie wzajemnie się wspierają. Alogice, zawsze towarzyszą różne społecznie szkodliwe dewiacje. Dlatego ludziom z psychicznym odchyleniem nie należy powierzać jakiejkolwiek publicznej władzy i ograniczać ich publiczne występy.

Rrozumując logicznie wiadomo iż,  żeby szanse jednostki słabszej były równe, z innymi musiałyby być spełnione jeszcze inne warunki, jak  np. zniesienie dziedziczenia kapitału ekonomicznego i kulturowego oraz likwidacja społeczeństwa klasowego, co jest niemożliwe. Czy zatem  jest jakaś nadzieja, że w niedalekiej przyszłości ludzie logicznie myślący górować będą nad myślącymi alogicznie? Jak widać większość polskich kobiet myśli logicznie,a więc hipotetycznie założyć można, że gdy  wywalczą dla siebie prawne bezpieczeństwo, to potem wywalczą logiczny  matriarchat,a w społeczeństwie więcej humanizmu i empatii. Wspierajmy więc mądre, logicznie myślące kobiety!                               * * *

Neoliberałowie twierdzą, że kapitalizm jest najlepszym ustrojem , że lepszego nikt nie wymyślił i dlatego wszyscy muszą go polubić, choć na ogół, jego beneficjantami są elity. Zaś krytycy kapitalizmu uważają, że kapitalizm to w istocie maszyna do konstruowania społecznych nierówności Że to  system oparty na kapitale i polega na tym, że w społecznym podziale dóbr wytworzonych  pracą wszystkich,  największa część zasobów trafia do kapitalistów.

Społeczeństwo kapitalistyczne pod względem ekonomicznym jest bardzo nierówne z tendencjami do zwiększania tych nierówności. Te nierówności szczególnie występują między ludnością dużych i małych miast oraz wiejskich osiedli. A przecież Polska powiatowa to też Polska! Zdehumanizowana  konkurencja istnieje nie tylko między kapitalistami, ale także między pracownikami o lepsze miejsca pracy w strukturze firmy. Wygrywający konkurencje  zarabiają więcej i stanowią dla właściciela firmy kadrowy kapitał. Zwykli pracownicy o niższych kwalifikacjach ,żeby w firmie być liczącym się  podmiotem, tworzą związek zawodowy. W Polsce, kato – solidarnościowa elita, pracownicze związki zawodowe zatomizowała, zaś część  zwasalizowała się wobec rządu.

Często używamy słowo kapitalizm. Jednak sporo ludzi nie zna jego znaczenia. Więc objaśnijmy, co te słowo oznacza. Kapitalizm to ustrój społeczno – gospodarczy łączący środki produkcji należące do klasy kapitalistów z siłą roboczą pracowników najemnych, pozbawionych środków produkcji. Celem działalności gospodarczej kapitalisty  jest zysk. Firmy gospodarcze ubiegają się o miejsce na rynku tańszych surowców, na rynku taniej siły roboczej i walczą o rynki zbytu na produkowane towary. Ekonomia w gospodarce rozróżnia sektory; państwowy (publiczny), spółdzielczy i prywatny. Wielkie koncerny, korporacje, średnie oraz małe firmy. Rozróżnia konkurencję monopolistyczną i wszechogarniającą  wolną konkurencję pozostałych firm. Dla wolnej konkurencji charakterystyczne jet nieingerencja państwa w stosunki gospodarcze oraz istnienie stosunkowo dużej liczby średnich i małych firm, z których żadna nie wywiera poważniejszego wpływu na kształtowanie się  stosunków rynkowych. Właśnie taka wolna konkurencja dominuje dziś w naszej gospodarce,w której podstawowym instrumentem konkurencji są; tania siła robocza, niższa cena i gorsza jakość towarów. Taka gospodarka z taką konkurencją przyczynia się do stanu krótkotrwałej równowagi i stabilizacji (ok. 3% rocznego przyrostu PKB)

W miarę przybywania do naszego kraju firm wielkich, korporacji i koncernów, następować będzie likwidacja polskich średnich i małych firm i nastąpi dominacja  zdehumanizowanej monopolistycznej konkurencji. Na razie w gospodarce jesteśmy na etapie funkcjonowania kilka dużych zagranicznych firm (montowni). Koncerny, niemiecki i japońskie chcą u nas zbudować fabryki produkujące silniki do samochodów. Rząd  czyni z tego własny.-sukces. Tymczasem koncernom inwestowanie w Polsce po prostu się opłaca. W Niemczech czy w Japonii godzina pracy kosztuje 40 - 50 euro, a w Polsce tylko ok. 10 euro. Do dyspozycji koncernów są, wysoko kwalifikowane kadry inżynierów i techników oraz kwalifikowani robotnicy. Na szczęście w Polsce   także jeszcze funkcjonują polskie duże firmy państwowe. (spółki skarbu państwa) Z ograniczoną, ale jednak ingerencją państwa. Funkcjonują w nich związki zawodowe. Trudno przewidzieć, jaka jest przyszłość naszej gospodarki? Jak będzie funkcjonował rynek pracy? Jak, wraz z napływem ukraińskiej i białoruskiej siły roboczej i  z monopolistyczną konkurencją radzić sobie będą związki zawodowe? Jakie będzie nasze życie?

Nasze doświadczenie związane z liberalną demokracją, ze sferą publiczną mówi,że w gruncie rzeczy w koncepcji sfery publicznej realizuje się ideał mieszczańskiego humanizmu. Czyli idąc nieco  dalej można powiedzieć, że gdy rodziła się obecna demokracja to już od początku była pewną utopią mieszczańskiego humanizmu. Utopią racjonalnego działania! Wychodząca z wizji Oświecenia, pozwalającą wierzyć w to, że ludzie są w stanie zmienić bieg dziejów, przesuwając historię na inne tory. Dzisiaj widzimy, że to była nadzieja utopijna. Zaangażowaliśmy się w projekt, który doznał porażki, a myślę oczywiście o neoliberalnej koncepcji uporządkowania gospodarki, o religii wolnego rynku, o religii samoregulacji. To była utopia. Dziś jesteśmy w chaosie i na zakręcie. Czy wiemy, co może być za tym zakrętem? Mamy angażować się w jakieś  szaleństwo „dobrej zmiany”.Cena jaką możemy zapłacić za humory- prezesa - może być bardzo wielka.

* * *

Oprócz konkurencji w sferze ekonomicznej, konkurencja występuje też w sferze biologicznej - interpersonalnej. Między kobietami i mężczyznami, między klasami i grupami, między - homo sapiens. Konkurencja o jakość życia o status społeczny o bezpieczeństwo. Ta konkurencja nasila się w miarę  narastających potrzeb materialnych i kulturalnych na dobra wyższej użyteczności. Walka konkurencyjna często nasila się, gdy kurczą się zasoby do podziału lub są niesprawiedliwie dzielone.

W Polsce – konkurencyjna  rywalizacja o większe przywileje, o mieć więcej od innych (w obecnej formie) ma swój początek w XIV -XV w. Panowie, wymyślili lud szlachecki i ogłosili się  braćmi. (panie bracie) Jednoczyło ich hasło – „Bóg! Honor! Ojczyzna!”. Zaś w gruncie rzeczy z dnia na dzień wprowadzali praktykę rasistowską. Panowie bracia nie byli  „inteligentną arystokracją” czyli najmądrzejszymi synami własnego ludu, lecz tylko ogłosili się innym lepszym ludem. Rasą bohaterów, przegrywających, nie przygotowane powstania.

Przynależność do szlachty określało kilka czynników: służba wojskowa, własność ziemi (na prawach rycerskich), a zwłaszcza urodzenie, które z czasem nabrało decydującego znaczenia. (statuty Kazimierza Wielkiego)  Szlachta uzyskała prawa gwarantująca jej przywileje podatkowe, nietykalność osobistą i majątkową, reprezentacje stanową,z uprawnieniami ustawodawczymi i sądowniczymi, wyłączne prawo do piastowania urzędów państwowych i wszystkich godności kościelnych. Szlachta eksploatowała uzależnione od siebie inne stany, a zwłaszcza poddanych chłopów.

W ramach stanu szlacheckiego wyłoniły się grupy między, którymi trwała (konkurencja) rywalizacja o większe przywileje. Magnateria, skupiająca w swoich rękach największe majątki ziemskie (latyfundia) i najwyższe godności. Szlachta średnia, posiadająca od 1 do kilka wsi i piastująca urzędy ziemskie. Szlachta zagrodowa, pracująca na własnym gospodarstwie, nie mająca poddanych chłopów. I gołota szlachecka nie posiadająca ziemi. W XV - XVI w. duże znaczenie miała średnia  szlachta, która stworzyła,ustrój zwany demokracją szlachecką. Był to okres prosperity gospodarczo – społecznej. Okres wspaniałego rozkwitu gospodarki i kultury.

Jednak pod koniec XVII w.- w konkurencji między szlachtą -  przewagę zdobywać zaczęła magnateria, która w walce o utrzymanie zdobytych przywilejów, wykorzystywała m.in. wolną elekcję, konfederacje i liberum veto. Magnateria osłabiła władzę centralną (władzę króla),i doprowadziła do anarchii oraz upadku międzynarodowego znaczenia Polski. W-1772 r. nastąpił I rozbiór Polski. W czasie trwania rozbiorów zaborcy w 1797 r,utworzyli Księstwo Warszawskie. W 1815 r. Wielkie Księstwo Poznańskie pod wodzą Prus. I Rzeczpospolitą Krakowską z której z reszty ziem Księstwa utworzono Królestwo Polskie, złączone  unią z Rosją.

W drugiej połowi XVIII w. średnia szlachta poparta przez bogacących się mieszczan, podjęła próbę ograniczenia praw magnackiej oligarchii. Nastąpiło znaczne ograniczenie szlacheckich przywilejów. W XIX w. (po uwłaszczeni chłopów w zaborze pruskim (1811 -1823)   szlachta straciła swą dawną pozycję. W Królestwie Polskim rozwijał się  wczesnokapitalistyczny przemysł. Wiek XX, mający zrealizować wielkie nadzieje wieku XIX,który był wiekiem nauki i zapowiadał definitywne upranie się ze wszystkimi trudnościami, stał się wiekiem urzeczywistnionego koszmaru, dwóch największych wojen w dziejach naszej planety.

Przemiany kapitalistyczne w Europie, kryzys ekonomiczny doprowadziły do ruiny sporo tradycyjnie gospodarujących ziemian, których znaczna część zasiliła szeregi inteligencji i konkurowała o atrakcyjniejsze miejsca w strukturze państwowej administracji. Konstytucja z 1921 r. zniosła stan szlachecki. Zasada równości wobec prawa do reszty pozbawiła szlachtę stanowych przywilejów. Jednak dużo ziemian posiadała majątki, które zajmowały 1/3 użytków rolnych. Ok. 72% ludności utrzymywało się z rolnictwa, a tylko 10% z przemysłu i górnictwa. Okres ożywienia gospodarczego przypada dopiero na lata 1937 - 39. Do najważniejszych osiągnięć tego czasu zaliczyć można integrację gospodarczą  kraju , reformę waluty,zbudowanie nowoczesnego portu w Gdyni  i tworzenie  COP – Centralnego Okręgu Przemysłowego. Szlacheckie  pochodzenie jednak wciąż, a szczególnie w wojsku i państwowej administracji, miało swoje znaczenie.

Właśnie o utrzymanie tych zasobów, o majątki i o zachowanie prestiżu przedwojennych elit  walczyli żołnierze wyklęci. Władza ludowa zapowiedziała nacjonalizację większych zakładów przemysłowych i reformę rolną. Miedzy - milion chłopów, rozdzielono ponad 6 milionów hektarów  obszarniczej ziemi. To jest dramatyczna historia, którą dziś apologeci przedwojennej Polski fałszują i upolityczniają.                                         * * *

Z perspektywy lat możemy powiedzieć, że w większości jesteśmy narodem egalitarnym. Jedną tego przyczyną był ustrój w Polsce Ludowej, który spłaszczył w strukturze społecznej majątkowe i edukacyjne zasoby. Dokonano znacznej relokacji tych zasobów w kierunku niższych warstw społecznych. Był bardzo szeroki dostęp do pracy, do awansu społecznego,pełen dostęp do nauki, do opieki zdrowotnej. Najbiedniejszym znacznie poprawiono sytuacje mieszkaniową. Małorolni i średniorolni chłopi otrzymali ziemię z reformy rolnej. Ludzie młodzi z przeludnionej wsi przemieszczali się do miast i znacznie poprawiali warunki swego życia. O masowości migracji ze wsi do miast mówić możemy szczególnie w latach 1951 - 1955     ,wtedy migracja objęła ok.1,8 mln osób. Chętnie przypominane są niskie dochody ludności (800 złotowe wynagrodzenia ,ale pomija się niskie koszty utrzymania) Mówi się o obszarach biedy, ale wtedy nie było bezdomnych i żebraków. To był okres zimnej wojny i kosztowa militaryzacja kraju.

* * *

Przenieśmy się do teraźniejszości, do otaczającej nas rzeczywistości. Zobaczmy kto z kim,  i o, co w tej  interpersonalnej konkurencji rywalizuje? Między klasami i grupami, między kobietami i mężczyznami, między silniejszymi i słabszymi, młodymi i starszymi. Kto wygrywa, a kto przegrywa? Powinniśmy zacząć od tego, że w konkurencji (rywalizacji) w międzyludzkich relacjach mamy do czynienia przede wszystkim z podziałem na Polaków prawdziwych i metrykalnych, na lepszy i gorszy sort.(„Komuniści i złodzieje, cała Polska z was się  śmieje”) Tak, na swoich wiecach, zwolennicy PiS - u obrażają uczciwych ludzi. Jesteśmy podzieleni,na zwolenników tworzącej się  autokratycznej władzy, na tych co niedawno władzę sprawowali – i na nowoczesnych niewolników. A takie relacje oznaczają nierówność w dystrybucji społecznych zasobów,a więc także różnice w prestiżu. który wiąże się z godnością, uznaniem i szacunkiem, ze strony innych ludzi, ale przede wszystkim ze strony ludzi sprawujących władzę.

Prestiż ma duże znaczenie przede wszystkim dla ludzi  słabszych - będących większością - w relacji z silniejszymi,którzy stanowią mniejszość w sytuacji,  gdy chodzi o kontrole podziału społecznych zasobów. Posiadanie zasobu prestiżu ułatwia zdobywanie innego zasobu. Bardzo często określone klasy i grupy społeczne próbują kompensować prestiż, wtedy gdy ktoś pozbawia ich jakichś zasobów ekonomicznych lub kulturowych. Przykładem takiej  kompensacji są protesty uliczne, KOD – u, pracowników ochrony zdrowia i kobiet. Prawdziwy zasób  prestiżu to taki, który zamienia się na inne zasoby. Jak na razie – zasób - prestiżu ulicznych protestów na inne zasoby zmienia. się z trudem i bardzo wolno.  Protesty uliczne jednak oznaczają, że duża (coraz większa) część społeczeństwa uznaje, że kraj można i należy reformować i do tego procesu się włącza. Wielu zabiera  publicznie głos po to, żeby podzielić się opiniami na temat sytuacji w kraju wyrazić stanowisko w kwestiach ponadlokalnych, skomentować sprawy „wielkiej polityki”.

* * *

Lewica głosi, że 4 procent najbogatszych odpowiedzialna  jest za całe zło tego świata,że my wszyscy jesteśmy tymi 96% , przez nich krzywdzonymi. To jet tylko częściowa prawda,albowiem najbogatsi stają się jeszcze bogatszymi , a najbiedniejsi stają się jeszcze biedniejszymi. Tezę tą potwierdziły prezydenckie wybory w Stanach Zjednoczonych. Według wielu ekonomistów i psychologów drastyczymi są również różnice w dostępie do zasobów materialnych i kulturalnych,w relacji, gdy chodzi o klasę średnią i klasę najniższą. To wyraźnie widać w dostępie: do lepiej płatnej pracy,do własnego mieszkania,  do edukacji i do ochrony zdrowia oraz do kultury. Można by rzec, że te różnice bywają bardzo dojmujące,a czasem wręcz drastyczniejsze niż różnice między klasą wyższą i klasą średnią. Powtórzmy, Polska powiatowa to też Polska, o czym w pogoni za bogactwem klasa średnia zapomniała. Działacze SLD w pogoni za sukcesami w polityce też zapomniało o swojej powinności wobec najbiedniejszych. Miejmy świadomość,że podział na tych bardzo bogatych  i złych oraz tych średniobogatych, cnotliwych i ciężko pracujących,  to obraz uproszczony i nieprawdziwy.

Klasa średnia w okresie ustrojowej transformacji przede wszystkim  realizowała swoje potrzeby konsumpcyjne. Powtarzano opinię, że w liberalnej demokracji stajemy się bardzo, humanitarni, tolerancyjni, wrażliwi na potrzeby słabszych, że słabsi mogą dopominać się swoich praw. Tymczasem klasa średnia w systemie wolnej konkurencji, walczyła  o zdobicie dla siebie zasobów oraz o ich utrzymanie,a zupełnie zapomniała o potrzebach tych słabszych. Przez ostatnie osiem lat nieustannie twierdzono, że jesteśmy jednolitym społeczeństwem, bez  klas i antagonistycznych grup. Zgodnie z tą logiką wszyscy mogliśmy – jeśli chcieliśmy – odnaleźć się w tej nowej ustrojowej rzeczywistości. Tymczasem są bardzo głębokie  podziały. I bardzo są one skomplikowane oraz pozwalają tworzyć ofiary tych podziałów. Dlatego taka jest silna niechęć – ostracyzm – biednych do zamożniejszych i do ludzi sprawujących władzę oraz brak zaufania między ludźmi.

Na ulicach ludzie manifestują raczej swoje grupowe poglądy, nie komunikują się z innymi grupami. W KOD -kim  buncie, przeciw PiS -owi,  widać inteligencki ruch oporu, ale nie widać tam – niestety -  komunikacji z klasą pracowniczą. Klasa średnia też nie  jest jednolita, więc jej status  jest taki niepewny. Interesy klasy średniej i klasy niższej są zbieżne, warunkujące wspólne powodzenie. Jednak to klasa  średni, jej elita powinna szukać zbliżenia do ludzi niższej klasy, do prekariatu.

Potencjał, zasób bólu, cierpienia, poczucia niesprawiedliwości, który się nagromadził po drugiej stronie zdehumanizowanej konkurencji, jest tak wielki, że zbliża się czas,gdy ten zasób jak walec rozjedzie  neoliberalny świat.  Wielu ludzi oczekuje nowej opowieści, która w podziale dóbr nie pominie słabszych grup społecznych. To praca na kilka lat,ale trzeba ją niezwłocznie rozpocząć, choć to zadanie trudne i wymagające cierpliwość.

Obraz stosunku warszawskiej klasy średniej w relacji  do klasy niższej niedawno pokazała telewizja. Opisał też Kacper Leśniewicz w artykule „Lokatorzy na froncie”.(„Przegląd” nr 40.3-4.10.2016 r) Co prawda to jest tylko  obraz zachowań tzw. czyścicieli kamienic, podczas trwającej od paru lat reprywatyzacji,ale jednak ten obraz definiuje ogólną (mentalność) polskiej klasy średniej. Od 2003 r. i po 2004 r, gdy decyzją TK uwolniono czynsze mieszkaniowe w Polsce zaczyna się tzw złota era dla  reprywatyzacji. Handel roszczeniami kwitnie. Kamienice przechodzą w ręce osób, które z właścicielami oraz ich spadkobiercami nie mają nic wspólnego. Czynsze z roku na rok rosną. Lokatorzy dowiadują się, że dotychczasowe umowy najmu  są bezwartościowe. Nie liczy się ile kto włożył pieniędzy i pracy w odbudowę zniszczonej kamienicy i w remont  mieszkania.

Pod koniec lutego 2007 r. - opowiada dziennikarzowi – Bożena, nowy właściciel podwyższył czynsz z 2,39  do 16 złotych za metr kwadratowy. Po kolejnych podwyżkach płaci 32 zł czynszu za metr kwadratowy. Wanda zajmuje 30 m. kw. mieszkanie. Przed uwolnieniem czynszu za 1 m. kw. płaciła 2,39 zł. Po uwolnieniu czynszu, nowy właściciel podniósł czynsz do 850 zł. Więc popadła w długi. Czekała ją eksmisja, do 14 metrowego, w fatalnym stanie mieszkania komunalnego, albo pokój bez łazienki (załatwianie się do wiadra) i kuchni w w hotelu robotniczym, lub wyprowadzkę  do kontenera.

Przykładem, definiującym stosunek  klasy średniej (sprawującej w Warszawie władzę)  do klasy niższej, był też sposób przeprowadzania eksmisji. O tym sposobie dziennikarzowi  opowiada Wanda – Do przeprowadzenia eksmisji komornik przybywał z „armią” antyterrorystów. Mieli potężne buty,  kominiarki i karabiny. Były dramatyczne sceny. Wynosili nas siłą. Jeden antyterrorysta chwytał za ręce, a drugi za nogi i wynocha! Pamiętam – opowiadała – jak na Hożej antyterroryści rozwalili drzwi  i okna małego mieszkania, w którym mieszkała kobieta o kulach z synem. Antyterroryści nad nikim nie mieli litości. Następny przykład; Jan, mieszkał w 30 metrowej klitce. Cały jego dobytek stanowiły; pralka, lodówka i gazowa kuchenka. Nowy właściciel pod osłoną komornika i antyterrorystów - wyrzucił to wszystko przez okno.

Takie praktyki tzw. czyścicieli kamienic odczuło na swojej skórze ok 40 tyś warszawiaków i stały się one normą nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju. Podczas eksmisji wywalano drzwi,wybijano okna. Wystawiano cały dorobek biednych ludzi na korytarz  lub na klatkę schodową Ogradzano teren, własność prywatną trzeba było obchodzić wokoło. Ze świętym prawom własności, biedni lokatorzy zawsze sromotnie przegrywali. Własność „spadkobiercy” tym się różniła od praw obywatela lokatora, że ta pierwsza była uznawana i chroniona przez władzę III RP, a ta druga  nadana była przez wrażą komunistyczną władzę.

Feniks, to firma, która skupuje zreprywatyzowane kamienice. Także te z dzikiej reprywatyzacji opartej na sfałszowanych testamentach i od tzw. kuratorów nie żyjących właścicieli. Feniks eksmituje biedniejszych lokatorów, odnawia te kamienice i oferuje sprzedaż bogatym nabywcą Obecnie Feniks  nęka wielu  opornych lokatorów. Wanda zapytana, co by powiedziała, gdyby w nocy ktoś ją obudził i zapytał co znaczy hasło - Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, odpowiedziałaby – Przyjaźń,zwarcie, i opór dający nam siłę. WSL  broni lokatorów przed komornikiem, policją,i mafią. To jest bój o być, albo nie być.

O tym jak wielka to skala (nie  zauważana przez będącą u władzy klasę średnią) pospolitych przestępstw, popełnianych przez jej przedstawicieli, informowali w internecie działacze - Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. To aktywiści tego stowarzyszenia w roku ubiegłym wyśledzili powiązania różnej maści „biznesmenów” i prawników z miejskimi urzędnikami, a nawet sędziami  i opublikowali mapę  tych powiązań w internecie. Wykazali na niej powiązania kancelarii adwokackich i różnej maści biznesmenów i prawników z urzędnikami i firmami oraz dowiedli, że ten  proceder, trwa od kilka lat.

Piotra Ikonowicza, wspierającego stowarzyszenia broniącego eksmitowanych lokatorów sąd  skazał na  3 miesiące więzienia, i pozbawił możliwości kandydowania w nadchodzących wyborach. Pod adresem Jana Śpiewaka, stojącego na czele Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, wysyłane są różne pogróżki. Obrońcy praw lokatorskich nie dają się zastraszyć i zwiększają mobilizacje przeciwko czyścicielom kamienic nie tylko w Warszawie. Ostatni protest pod firmą Feniks odbył się 6 października 2016 r.

Obydwa warszawskie stowarzyszenia są dla lokatorów silnymi  zasobami bezpieczeństwa. Jednak prawdziwe zasoby to te, które można wymienić na inne?  Czy zasoby buntu skompensują się i przełożą na  prawo lokatorów do obrony przed lichwiarskimi czynszami? W obronie przeciw dzikiej reprywatyzacyjneji i mafii? Niektórzy pokładają nadzieję w komisji weryfikacyjnej, która ma być narzędziem rozrachunku i naprawy reprywatyzacyjnych nadużyć. Które wyrządziły dotkliwą krzywdę wielu  tysiącom mieszkańcom Warszawy,a także mieszkańcom wielu miast. Czy ból wyrządzony krzywdą można naprawić?  Nie ma też pewności, czy komisja nie przerodzi się w narzędzie politycznej walki.

Przecież wiadomo, że wielu prawicowych polityków stało się beneficjantami tego reprywatyzacyjnego procederu. Być może fakt, że sprawa stała się bardzo głośna,a zasoby społecznego  buntu się umacniają i mogą  wymieniać się na inne silniejsze, politycy będą zmuszeni problem się zająć. Ale nie łudźmy się, że nastąpi to szybko, bowiem stoją za tym wielkie pieniądze. Obsesja bogacenia się nie gaśnie. Na 5 milionów (choć 700 tyś już otrzymała) wyliczyła swoje straty spowodowane śmiercią męża -Przemysława – w katastrofie smoleńskiej pani posłanka do Parlamentu Europejskiego Beata Gosiewska. Stoi za tym zdehumanizowana konkurencja, która w wale o bogactwo rodzi egoizm,egocentryzm, i narcyzm.

Ta, jednowymiarowa mentalność wielu ludzi, wydziela przykre zapachy konsumpcjonizmu, komercjalizacji, ekonomizacji wszystkich dziedzin  naszego życia. Prowadzi w efekcie do dehumanizacji nie tylko człowieka jako jednostki i jego wytworów (mających służyć mu do jego rozwoju i poprawy życia), ale dehumanizacji stosunków interpersonalnych, kultury i wszelkiej działalności obywatelskiej. W urządzonym przez neoliberałów zdehumanizowanym, konkurencyjnym świecie, liczy się tylko indywidualny sukces. ( i to wąski, bo jedynie utylitarnie i doraźnie pojęty) oraz zewnętrzne i powierzchniowo, jako piękne bogactwo,ale  blichtr w sensie materialnym. Tak tworzy się konsumpcyjne - jedno – światopoglądowe - zdominowane przez neoliberałów społeczeństwo.                  * * *

Przez chwilę zastanówmy się nad problemem konkurencji -rywalizacji - w relacjach mężczyźni i kobiety. W czasach ustroju pierwotnego (40 tys lat temu), w wielu plemionach pozycję dominującą miały kobiety. Był to typ organizacji społeczeństwa nazwany matriarchatem, czyli - władza kobiety matki. Biologiczna konkurencja kobiet i mężczyzn zaczęła się dehumanizować już w czasach starożytnych. Powoli następował okres patriarchatu, organizacja społeczeństwa, w której władzę dzierżą mężczyźni. Według Biblii, nazwę patriarcha nadano Abrahamowi,Izakowi i Jakubowi, a następnie 12 jego synom. Współcześnie patriarcha, to najwyższy, po papieżu  dostojnik Kościoła/

Patriarchat zajął się  dehumanizacją płciowej konkurencji i dyskryminacją kobiet, które zaprzęgnięto do rdzenia dzieci i ciężkiej domowej pracy. A także mało płatnej pracy w manufakturach, fabrykach i w rolnictwie. Kobiety były niewolnicami nie tylko w feudalizmie, ale także  w kapitalizmie. Kobiety długo nie miały praw obywatelskich Z największą dyskryminacją i dehumanizacją kobiety spotkały się ze strony hierarchów Kościoła. Mądre kobiety nazywano czarownicami. Inkwizycja za herezje skazywała je do spalenie na stosie.

Tak to trwało przez wieki i zaczęło się zmieniać dopiero w drugiej połowie XVIII w. Kobiecy ruch, społeczno – polityczny mający na celu emancypacje i równouprawnienie kobiet miał swój początek w Ameryce – w okresie secesyjnej wojny domowej. W Europie feminizm, ruch kobiecy, został zapoczątkowany podczas rewolucji francuskiej w 1789 r. Feminizm to ruch społeczny kobiet zmierzający do prawnego i społecznego równouprawnienia kobiet. Ruch kobiecy w Polsce rozwinął się w XIX w. i związany był z walką narodowowyzwoleńczą. Podczas powstania listopadowego powstała pierwsza kobieca organizacja; Dobroczynno – Patriotyczny  Związek Kobiet. Ogółem do 1914 r. na ziemiach polskich działało ponad 20 kobiecych organizacji. We wrześniu 1917 r. na zjeździe kobiet w Warszawie powołano Centralny Komitet Polityczny. Pełne uprawnienie polskie kobiety uzyskały w październiku 1918 roku.

Kobiety w Polsce Ludowej o swoje prawa na ulicach miast walczyć nie musiały, bo w prawach były zrównane z mężczyznami. Problem z pracującymi kobietami był jednak bardzo skomplikowany. Zapotrzebowanie na siłę roboczą w okresie uprzemysłowienia kraju spowodowało, że kobiety zatrudniano również w zawodach tradycyjnie męskich. Często oznaczało to, że pracowały ciężko, ale zarabiały mniej. Wyrażano opinię,że kobiety powinny się spełniać  jako żony i matki, a nie pracownice. Tymczasem dla wielu kobiet praca zaczęła stanowić nie tylko źródło dochodu, ale i okazję do nawiązywania kontaktów społecznych, dawała też spełnienie zawodowe. Kobiety pracujące wzmacniały swoją pozycję w rodzinie.

Po Październiku `56, nad fabrykami i urzędami  pojawiło się widmo bezrobocia. Robotnicy (zwłaszcza z miejskim rodowodem) pytani, kto powinien być zwolniony w pierwszej kolejności, najczęściej wskazywali chłoporobotników i… kobiety. Więc po Październiku `56 sytuacja kobiet zaczęła się pogarszać. Z tych powodów odbiór październikowej odwilży przez kobiety nie  był jednoznacznie pozytywny.

Dziś po blisko 27 latach w III RP, polskie kobiety w obronie swoich praw,o wolność wyboru ,zmuszone zostały do protestu na ulicach  polskich miast. Tak zwany czarny poniedziałek był krzykiem kobiecej wściekłości na narzucanie kobietom przez państwo tego jak mają żyć, myśleć, postępować. Na bilbordach napisały; Zostawcie nam  wolną wolę. Kobiety mają już serdecznie dość władzy,która słucha biskupów a nie obywatelek. Pod rozłożonymi parasolkami kipiała potężna energia. Ten protest okazał się  skutecznym zasobem i przełożył się do odrzucenia (czasowo) przez Sejm projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Podobny zasób społecznego buntu niedawno przełożył się na odrzucenie projektu podniesienia pensji prominentom na państwowych posadach.

Jest jednak pytanie, czy ten zasób kobiecej  energii ma szanse przełożyć się na trwały postępowy społeczny ruch. Na walkę o społeczną sprawiedliwość? Wiążą się z tym pewne obawy. Każdy ruch społeczny, kiedy powstaje potrzebuje jakiegoś sukcesu,jakiegoś zwycięstwa, bo to pcha do przodu. Jarosław Kaczyński w udzielanych mediom wywiadach zapowiada złagodzenie aborcyjnych przepisów. Ale jednak kobieta przez 9 miesięcy w brzuchu ma nosić zdeformowany płód - dziecko i je urodzić, żeby mogło być ochrzczone i po chrześcijańsku pochowane. Kobiety tym razem w  proteście manifestowały przed jego domem.

* * *

Zdehumanizowana (interpersonalna) biologiczna konkurencja mocno implikuje życie (niesie ze sobą pogardę) polskim seniorom. W Polsce widać to, ze szczególną ostrością. Bo w Polsce słowa i czyny – jak mało gdzie - drastycznie i wręcz dramatycznie,  się rozchodzą. Solidarnościowa elita głosząca, po 1989 r. seniorom słowa nadziei na lepsze życie, po prostu skompromitowała się. Seniorom brakuje socjalnego bezpieczeństwa, ochrony zdrowia.(brakuje lekarzy geriatrii) Panujący kult młodości, a priori wyklucza starość i niedołężność. Ludzi w sędziwym  wieku przesuwani są  do kategorii ciężaru dla społeczeństwa.

Konserwatywni – w znacznej  mierze - Polacy  od dawna „zaszufladkowali” ludzi starszych, pozostawiając im zaledwie parę dróg do wydeptania. Drogę do lekarza, drogę do kościoła, drogę do przedszkola (po wnuki) i drogę na cmentarz (na groby bliskich). Tymczasem zaawansowany wiek nie musi i nie może oznaczać zamknięcia (poza pracą w ogrodzie działkowym) innych dróg aktywności. Robienia,  społecznej lub politycznej kariery, albo podróżowania i poznawania świata. Nie może być tak, że po przekroczeniu 65 lat, ktoś ludziom odbiera prawo do aktywności w życiu publicznym lub politycznym. Młodzi powinni zrozumieć, że starsi i młodzi patrzą na świat takimi samymi oczami, tyle, że oczy starsze o wiele więcej widziały.

W  kapitalistycznej,zdehumanizowanej konkurencji liczą się tylko ludzie młodzi, ofensywni, przedsiębiorczy, pazerni i bezwzględni w zdobywaniu pieniędzy. Kato – prawicowe elity proponujące w latach 80 - tych  XX w. tzw. pluralizm demokratyczny w miejsce monolitycznego państwa i monopartii,  podając swoją formułę sytemu oraz obraz funkcjonowania w nim  osoby ludzkiej, po 4. 06. 1989. r. swoim postępowaniem same sobie zaprzeczyły. Pluralizm w ich wydaniu okazał się homogenicznym projektem jednostki, jej kultury,i cywilizacji życia. Bo przecież nie każdy ma predyspozycje psychiczno – osobowe, czy z racji wykształcenia lub zamiłowania, do biznesu (według przeprowadzonych badań takie predyspozycje ma ok 16% ludzi) Nie każdy jest z natury przedsiębiorczy  i nie każdy nadje się do tego, żeby brać sprawy w swoje ręce i dawać sobie radę. Dlatego rola przyjaznego człowiekowi państwa jest nie do przecenienia.

* * *

Do konkurencji powinniśmy się odnosić w kontekście wzajemnej interpersonalnej solidarności,  życzliwości i pomocniczości. Stwarzania realnych szans każdemu i czynienia przez to życie ludziom bardziej ludzkim. Człowiek bowiem jest zwierzęciem stadnym. Korzystając z takich zasobów człowiek,  poprzez  pracą „uczłowieczył się”- zhumanizował. Poczucie wspólnoty ma więc dla człowieka decydujące  egzystencjalne znaczenie.

Dokonana w Polsce polaryzacja i stratyfikacja społeczeństwa, stała się  głównie segregacją na bogatych i biednych oraz na starych i młodych. Bogaci przejawiają obawę o  utratę stanu posiadania, o utratę zdobytych zasobów. Biedni myślą  o wyrwaniu się z biedy,z poddaństwa, ale  uzależniają się od prawicowego populizmu i demagogii. Dla biedaka każda złotówka jet ważna, bo pozwala na trwanie. Zdehumanizowana konkurencja, koncepcja życia oparta na produkcji, konsumpcji i zysku powoduje, że zanikają takie zasoby i wartości jak altruizm,empatia,państwo, wspólnota, stanowiące dla człowieka oparcie. Pieniądz staje się wiodącą wartością, a to rodzi egoizm, pazerność, nieczułość na ludzką krzywdę. Brak solidarności ze starszymi, biedniejszymi i cierpiącymi krzywdę.

To jest poważny problem, albowiem dehumanizacja zadomowiła się nie tylko w konkurencji ekonomicznej i biologicznej,ale także w kulturze i obyczajowej cywilizacji, a więc w szerszym ujęciu. Przyczyny tego stanu rzeczy na ogół są znane, choć wielu ludzie z tego nie zdaje sobie sprawy, zaś winowajcy  do tego się nie przyznają. Sytuację mogliby zmienić ludzie, którzy w społeczeństwie  są znaczącą grupą, czyli polityczna oraz  lewicująca intelektualna elita.

Zwykle, gdy w społeczeństwie panuje ekonomiczna  nierówność, te grupy potrafią zmieniać front i stają po stronie słabszych i skrzywdzonych. Jednak zarówno metody jak i sposoby owej „zmiany frontu” bywają niezwykle skomplikowane, bowiem nie jest żadną tajemnicą, że wielu polityków oraz intelektualistów – wszystkich opcji – było i jest beneficjantami ustrojowych przemian. Może fakt istniejącego chaosu i wzrost poczucia  odpowiedzialności za kraj jakoś to zmienią. Właśnie wielu ludziom na „wysokim diapazonie” umysłowym, odpowiedzialności oraz powinności  wobec narodu i kraju zawsze  brakowało. W Polsce za dużo jest tych, co bezwstydnie poddają się władzy pieniądza i do pełnego spełnienia potrzebują poczucia dominacji nad innymi. Zaś za mało jest humanistów, czujących zadowolenie, gdy innym pomagają w potrzebie.

Jak pokazały - tegoroczne  rocznicowe obchody uzyskania  niepodległości, umacnia się narodowy radykalizm z jego językiem; patriotyzmu i wspólnoty. Siła nacjonalizmu  wynika ze zdolności do przyciągania  różnych kategorii społecznych i rzadko stanowi on po prostu wyraz niezadowolenia  ze swego statusu ekonomicznego. Nacjonalizm stanowi idealne dopełnienie pisowskiego socjalnego populizmu, nadający nowy wymiar oskarżenia wobec „liberała” który kradnie tak jak to  czynił jego poprzednik „komunista”. PiS słusznie postanowił zagrać w grę, w której nie tylko nie  miał konkurentów, ale nawet nie  spotkał przeciwnika. Na jego sukces pracowała cała polska polityka, nie wyłączając lewicy.

Tak więc złudzeniem jest przekonanie, że  to jedynie program 500 + zapewnił PiS – owi zwycięstwo, a elektorat tej partii to ludzie biedni i niewykształceni, głosujący na tą partię  tylko ze względów ekonomicznych. Dla setek tysięcy, a może dla milionów, te 500 zł to bardzo ważna rzecz. Oni nie dawali sobie finansowo rady, martwili się o swoje dzieci, to było upokarzające, a rządząca państwem klasa średnia nie chciała tego zauważyć... Teraz, ci biedni ludzie odzyskują choćby częściowo godność. A co jest ważniejsze niż poczucie własnej wartości?

* * *

W demokratycznym państwie dużą rolę odgrywają partie polityczne Każda partia ma swoje cechy na, które głosują wyborcy. Partie lewicowe cechuje walka o społeczną sprawiedliwość. Partie prawicowe, żeby wygrać wybory posługują się socjalnym  populizmem i demagogią, bowiem wiedzą, że tego oczekuje znaczna część wyborców. I to powoduje, że PiS, skrajnie prawicowa partia, wygrała wybory i nadal cieszy się wysokim społecznym poparciem. Aby zwyciężyć z PiS -em, nie wystarczy bronić Trybunału Konstytucyjnego, czy napisać nowy neoliberalny socjalny program. Trzeba rozpoznać prawdziwe cele PiS -u. W polityce tej partii jest wyraźna deklaracja, że   celem partii jest realizacja „woli narodu”.A nie zapewnienie dobrobytu i bezpieczeństwa mieszkań Polski. Trzeba  więc stworzyć nową alternatywę dla starej gry w „patriotyzm” i w „wspólnotę , z której” wszyscy – poza członkami PiS – u – zostaną wcześniej czy później  wykluczeni.

Polska potrzebuje czegoś, czego działaczom  polskiej lewicy  brakuje najbardziej: samodzielnego myślenia, zamiast wiary w to, co o lewicy mówią zachodni socjaldemokraci. Więcej odwagi w przeciwstawianiu się temu, co neoliberałom wydaje się dobre, a dzięki bierności lewicowych działaczy faktycznie staje się dominującą opinią.

Sądzę , że potencjalne zasoby lewicy implikuje skażenie neoliberalizmem, a więc zgoda na dehumanizację w konkurencji ekonomicznej i biologicznej. Zdehumanizowana konkurencja trawi też lewicowe partie wewnątrz w walce o lewicowość.  Liderzy partyjnych struktur  mają mentalność majstra,  nie znoszą uczniów mądrzejszych od siebie ( zazdrość, narcyzm)  Młodzi nie znoszę starszych i doświadczonych działaczy- seniorów. To są istotne przyczyny słabości lewicowych partii. Liderzy  wszystkich struktur nie wykorzystują posiadanego interpersonalnego zasobu ludzi ideowych - seniorów. Ludzi potrafiących oddziaływać na ludowe masy. Czas, by na lwicy ktoś ten problem zdefiniował i rozwiązał.

Radziejów listopad 2016 rok.

 

 

 

 

 

 

Epidemiczne upokorzenie

gif

W dyskursie publicznym, dużo uwagi poświęcamy różnym dewiacją ludzkiego charakteru. Ale, według mnie, za mało mówimy o upokorzeniach, które wręcz stały się społeczną epidemią. Chęć upokorzenia innych, najczęściej bierze się; z politycznego odwetu, z zemsty,z zazdrości,z niechęci do osób nielubianych. Ta dewiacja zmienia się w obsesję, a wtedy z nią jest kłopot, bo chęć upokorzenia innych przykrywa rozum.

O, upokorzeniu mówi się mniej, bo jest tak powszechne,iż wydaje się, że jest „normalnością”. Upokorzenie bardziej atakuje duszę niż ciało, a więc szkodzi zdrowiu psychicznemu. Chęć upokarzania innych jest bardzo groźną dewiacją,bo uwłacza godności i ogranicza prawa człowieka. Tylko kultura, postęp cywilizacyjny, i przepisy prawa, sprawiają, że upokorzenie nie wyrządza tyle zła, ile chciałoby robić

„Nie dał Bóg świni rogów, żeby bodła”

W codziennym życiu najczęściej tak bywa, że ten co ma władzę upokarza podwładnego, silniejszy upokarza słabszego,bogatszy biedniejszego, młody starego. Upokarzycielami, najczęściej bywają osoby prawne (urzędy), rzadziej osoby fizyczne. Władza państwowa,(reżim) zwłaszcza, gdy jest totalitarna ulega deprawacji. Przestaje się liczyć z wolą i opinią społeczeństwa.(zamiast społeczeństwo wysłuchiwać, to je podsłuchuje). Sejm RP uchwalił ustawę dzięki, której służby  specjalne i policja mogą wszystkich podsłuchiwać.

Człowiek, gdy jest silny i na dodatek bogaty, lubi się nad innymi wywyższać. Wtedy psuje  mu się charakter i staje się niedobry. A, podły charakter, choćbyś go widłami odgonił, to i tak do ciebie wróci... Problem upokarzania innych, leży także w naszej mentalności.( wielu ludzi permanentnie - przez swoich i przez obcych - przez wieki było upokarzane, więc upokarzanie stało się nawykiem)  W Polsce Ludowej, nie było takiej epidemii upokorzeń, bo system bronił słabszych przed silniejszymi. Nie było wielkich różnic majątkowych ,a tam gdzie panuje egalitaryzm, nie ma tyle okazji, by bogaty upokarzał słabszego i biedniejszego.

Podobno; nikt nie może cię upokorzyć, bez twojej zgody.  „Zgoda”na upokorzenie  może następować w bardzo różnych sytuacjach i z różnych powodów. Niech przemówią przykłady. Do upokorzeń dochodzi nawet w patologicznej ( i nie tylko) rodzinie. Podczas domowej przemocy, mąż bije żonę i dzieci, a więc ich upokarza.  Podczas domowych kłótni, jeden drugiego obraża i upokarza słowami. W wielu przypadkach pobita żona, nie zgłasza policji pobicia,i nie wnosi pozwu o rozwód. Ale czy to znaczy, że żona zgadza się na takie upokorzenia?

W wielu domach, upokarzane są osoby w  starszym wieku - dziadkowie. Na ogół młodzi (dzieci i wnuki) upokarzają dziadków wtedy, gdy są także upokarzani, bo w ten sposób chcą się dowartościować. Jak ktoś czuje się upokorzony to zwykle  zaczyna upokarzać innych. Dziadek,albo babka - na ogół -„zgadzają”się  na upokorzenie w sytuacji, gdy  całkowicie skazani są  na pomoc drugiej, młodszej osoby. Stary człowiek „pozwala” siebie upokarzać w nadziei na doraźną pomoc lub ze strachu, że może znaleźć się w jeszcze gorszej sytuacji. Czy to można nazwać „zgodą” seniora na upokorzenie?

Prawda jest taka, że dobrowolnie nikt nie godzi się być przez ktokolwiek upokarzany, bo upokorzenie bardzo boli. Ażeby człowiek stary nie był upokarzany,albo  musiał„godzić” się na upokorzenie,powinien dbać o swoje fizyczne i somatyczne zdrowie. Walczyć o swoją godność, póki jeszcze  z nim nie jest tak źle i sam sobie  radzi z własnymi potrzebami. Jak cię widzą, tak cię piszą. Żeby życie starszego człowieka miało  normalny sens,to musi coś robić, coś nowego tworzyć, być pożytecznym. Praktyczne porady, jak żyć w starości,  senior może przeczytać w różnych publikacjach, 

a także w napisanej przeze mnie książce pt.”Starość może być radosna” www. Piasecki 2007. republika. pl

Ponieważ seniorzy w naszym społeczeństwie są bardzo liczną i najbardziej upokarzaną grupą , poświęćmy im nieco więcej uwagi. Jak wiadomo starości towarzyszy starcza indolencja:  niedołęstwo, nieudolność, niezaradność, bierność, zobojętnienie. Starego człowieka ogarnia apatia; brak podniet do działań. Melancholia: posępność psychologiczna, smutek, przygnębienie. Jednak, kim jest starszy  człowiek; aktywny czy bierny, to kwestia wyboru. Antidotum na poprawę zdrowia psychicznego jest, umysłowa i fizyczna aktywność. W zdrowym ciele zdrowy duch.

 

O poziomie życia , a w szczególności o poziomie życia ludzi w starszym wieku, ludzie różnie mówią. Pesymiści uważają, że świat i ludzie zmierzają ku upadkowi. Że zachodzące w Polsce zmiany, - a zwłaszcza ta pisowska„dobra zmiana”, oprócz Program 500 + - , mają dużo wad,że wprowadzają chaos. A chaos to  zamieszanie, bezład, rujnowanie świata  już uporządkowanego z konstytucją, z władzą; ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. PiS, buduje polski dom konfliktem,bez rodzinnego ciepła. Każda nowa ustawa wywołuje konflikt z dużą częścią społeczeństwa. Wielu ludzi  uważa, że zamach na Trybunał Konstytucyjny to droga do bezhołowia, droga donikąd. Przerażeni są upokarzaniem prof. Rzeplińskiego, Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Uważają, że  PiS  wprowadza chaos, bo on sprzyja  bezkarności,że w chaosie władza może bezkarnie upokarzać, pogrążać, wpędzać w  biedę, swoich przeciwników politycznych. Ze szkodą dla społeczeństwa może niszczyć - moralne autorytety. Osobą o wysokim moralnym autorytecie, upokorzenie  sprawia ogromny ból i często wyklucza  ich z życia publicznego.

Wielu ludzi uważa, że w Polsce, życie wielu ludzi zaczyna upodobniać się do nóg. Że, jak nogi,niezależnie od tego, czy krótkie, czy długie, zawsze do dupy. Że wielu ludzi – kosztem innych,  dzięki  korupcją – nadal szybko się bogaci. I choć  robi to wielu nikt do tego się nie przyznaje.(Media informują, że w 2014 r. zarejestrowano - 9354 przestępstwa korupcyjne. Ukarano płotki, a rekiny są na wolności)  Że wprowadzana przez PiS „dobra zmiana” z wyjątkiem Programu 500 +, to chaos, rujnowanie tego już uporządkowanego świata,że to droga do narodowego dramatu.

W środowisku ludzi młodych o naszym kraju mówi się źle, bo wielu niema pracy,albo mało zarabia,albo zmuszona jest szukać pracy na obczyźnie O seniorach  młodzi - na ogół –  też mówią  niezbyt pochlebnie. Na przykład, że młodzi muszą pracować na świadczenia dla emerytów. Że na starość człowiek ma mniejsze potrzeby,że dziwaczeje,i traci swoją wartość, a więc można go upokarzać, płacić głodowe świadczenia. Być może, gdy chodzi o sprawność fizyczną to tak jest. Na pewno starzeje się każdy człowiek, i młodzi kiedyś też się zestarzeją. Ludzie młodzi – na ogół – są bardzo emocjonalni, a działając emocjonalnie, często tracą kontakt z rozumem. Natomiast starsi, bardziej wierzą w rozum i doświadczenie. Dla starszego człowieka mniej  ważne jest wczoraj, czy  jutro. Dla niego, najważniejsze jest  dziś. Człowiek stary wolny jest od przeszłości ( co było, a nie jet, nie pisze się w rejestr) Więc bardzo ceni sobie teraźniejszość i mniej inwestuje w przyszłość. Starość, to taki stan bytu, w którym wcale się nie musi, ale dla siebie, dla społeczeństwa, można bardzo dużo pożytecznego  zrobić. Więc młodzi powinni swoje emocje powstrzymywać,i zamiast seniorów upokarzać, to swoją młodzieńczą energię integrować z doświadczeniem i wiedzą seniorów. Tak byłoby korzystniej dla jednych i drugich. Walczmy z polaryzacją na młodych i starych, bo każda polaryzacja przynosi tylko szkody.

Kiedyś, Woody Allen uważał. że człowiek stary nie planuje przyszłości. - Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, to opowiedz mu o swoich planach na przyszłość.(...) Jednak, od czasów Allena świat i ludzie bardzo się zmienili. Dziś ludzie żyją o wiele lat dłużej, więc do życia w starości odpowiednio powinni się przygotować. Właśnie, coś sobie zaplanować. Wielu seniorom brakuje radości z życia.(często radość tłumi przewlekła choroba) Brakuje marzeń, bo brakuje odwagi do działań i śmiałości o marzeniach. Brakuje przekonań o własnej sile i zdolnościach. Brakuje świadomości, że mają jeszcze przed sobą (20 - 25) lat życia. Że powinni tak działać,tak kształtować swój byt ,żeby życie w starości mogło być radosne. Kusi mnie pomysł, by wśród seniorów uruchomić jakąś powszechną debatę o życiu w starszym wieku.

Często, zadaje sobie pytanie, czego oczekuje ode mnie czytelnik? Jakich oczekuje słów? Jak  odbiera, ocenia i waży to, co czyta w moich publikacjach? Czy, to moje pisanie komuś w czymś pomaga? Mam już 87 lat i nadal chcę normalnie żyć, służyć rodzinie, mieć przyjaciół. Chcę pomagać innym, chronić ich przed upokorzeniami. Żeby samemu zbytnio nie popadać w melancholie, często przypominam sobie, co o starości, o śmierci napisali ludzie wybitni  Różewicz  w wierszu o przemianach napisał - o 22 przyszła śmierć i mówi/ nie pisz tych słów/ sieć cicho/ opuść pióro/ i opuść ręce (…) Zaś, Epikur twierdził, że gdy przyjdzie śmierć, ciebie już nie będzie. Śmierć jest mniej ważna, ważniejsze jest jak żyć. Osobiście, bardziej ufam Epikurowi niż Różewiczowi.

Jestem starym człowiekiem, ale dbam o siebie,(ruch fizyczny, odżywianie, czytanie mądrych publikacji, no i  twórcza praca) Dzięki temu wciąż cieszę się dobrym fizycznym i somatycznym zdrowiem i  nikt mnie nie upokarza. Do twórczej pracy, wciąż inspiruje mnie ciekawość poznawania świata i w miarę posiadanej wiedzy,chęć objaśnianie meandrów  złożonej otaczającej nas  rzeczywistości. Przypominam ludziom z czego kiedyś byliśmy tak dumni i sądzę, że dzięki mojemu pisaniu do wielu  czytelników ta duma powraca. Przypominam ludziom, co utraciliśmy. Że kiedyś zwykli ludzie czuli się bezpiecznie, bo cała Polska pracowała. I chociaż ludzie ustawiali się w kolejkach przed sklepami, to głodny, nagi i bosy nikt nie chodził. Zwracam uwagę na tracony czas. Wciąż się dzielimy, upokarzamy, tracimy energię na bezproduktywne kłótnie. Więc jesteśmy jednym z najbiedniejszych narodów W Europie.

W swoich publikacjach (książkach, wierszach, felietonach) opisuje to, co w swoim długim życiu widziałem, słyszałem i przeczytałem - a jest tego sporo. (Kiedyś w regionie nawet byłem znaną i popularną osobą. Jakiś prawicowy kataniaż powiedziałby > towarzysz łaciak < Myślę,że sporo ludzi miało do mnie szacunek. Ale popularność szybko przemija, dobre uczynki giną, zaś urazy  głęboko ludzie w pamięci zakopują.

Seniorzy, w naszym kraju stanowią jedną czwartą populacji. (ok. 9 mln) Mają duże życiowe doświadczenie i mogliby; dla siebie i społeczeństwa dużo pożytecznych rzeczy robić. Kilka lat temu, nawet w tym celu założyli emerycką partię. Ale okazało się, że emeryci, to nie solidarni górnicy, więc w wyborach, tylko nieliczni głosowali na swoją partię. Dziś o emeryckiej partii prawie nic nie słychać... Mają też swój emerycki związek, którego trapi impotencja. Senjoralna elita w większych miastach, studiuje na uniwersytetach trzeciego wieku. Dobre i to,bo chociaż coś dla siebie robią.

Seniorzy, byli i są – przez znaczną część politycznej elity - oszukiwani i upokarzani. A więc, podczas wyborów powinni tym barbarzyńcom wystawiać rachunek za upokorzenia. Bo oszustwo i upokorzenie, to okrucieństwa, które powinny być karane. Tymczasem, podczas ubiegłorocznych wyborów, sporo seniorów głosowało na kandydatów z list PiS -u. Wielu biedaków miało nadzieję,że gdy PiS wygra wybory, to spełni przedwyborczą obietnicę, obniży ceny leków i  zwiększy kwotę wolną od podatków. PiS, w kampanii wyborczej, manipulował obiecanką; – „nikt nie da ci tyle, ile ja, ci mogę obiecać”. Seniorzy zapomnieli o tym, że jeśli ktoś  chce, ci coś dać za darmo, to znaczy, że chce cię przekupić. PiS przekupił ( oszukał i upokorzył) wielu seniorów.  Dziś, już wiemy jaka to cenowa obniżka, niektórych leków, i że nie dla wszystkich, bo tylko dla seniorów po ukończeniu 75 roku życia. Jak podają media, na cenową bonifikatę leków, państwo w tym roku  chce wydać ok. 600 mln zł. Z bonifikaty ma skorzystać ok. 2,5 mln emerytów. to znaczy, że w  każdym miesiącu uprawniony  emeryt korzystał będzie z ok. 25 złotowej obniżki. Na przykład, na wypisaną przez lekarza POZ receptę,senior w aptece  za lekarstwo w cenie 200 zł. po zniżce  zapłaci – 180 zł. Tak więc dla seniora z 860 złotowym świadczeniem, lekarstwa nadal są bardzo drogie. Seniorów, oszukano po raz drugi  Po raz  pierwszy oszukano, gdy byli młodzi.Emeryci powinni sobie odpowiedzieć, czy na takie upokorzenie wyrażali „zgodę”?

Być może swego rodzaju „zgodą” na upokorzenie - bywają, służalczość,i wiernopoddaństwo. Przykładem takiej „gody” są;  prezydent  Jerzy Duda  i premier  Beata Szydło – poddani Jarosława Kaczyńskiego .J. Duda, szuka sposobów podniesienia swej samooceny i znajduje ją w pełnych nieznośnego patosu , licznych, okolicznościowych przemówieniach. Prezydent Duda uparł się, by powtarzać, że PiS  przywraca Polakom godność. A ja, całym sobą czuje - podobnie jak miliony Polaków,że prezydent  sam się upokarza i przynosi nam wstyd. A, B. Szydło, potrzebę odreagowania upokorzenia, szuka w pokrzykiwaniu  z Sejmowej trybuny na opozycyjnych posłów.      .

Bywa też pewnego rodzaju „zgoda” na upokorzenie za korzyści ekonomiczne Według ankietowego wywiadu, aż 9,3 tys. górników wyraziło chęć na dobrowolne odejście z górnictwa,za jednorazową odprawą. ( 25 – 77 tys zł) Oni, nie chcą czekać, aż ich kopalnie całkowicie się  rozwalą, a wtedy zostaną bez pracy, ale także bez odpraw. Oni nie chcą , ale muszą „zgodzić” się na upokorzenie.

 

Spójrzmy teraz  na problem  upokorzeń w większej skali i na płaszczyźnie politycznej w dłuższym czasie,  przez  pryzmat 26 lat trwania ustrojowej transformacji. Czwartego czerwca 1989 r. odbyły się parlamentarne wybory. Udział w tych wyborach wzięło 43,2% wyborców. Wybory wygrał obóz solidarnościowy, ale na kandydatów z list  obozu rządowego, głosowało ponad 9 mln wyborców. Te wybory były swego rodzaju plebiscytem, w którym nieznaczna większość wyborców opowiedziała się za  zmianą władzy, bo wtedy wielu ludzi – z różnych powodów -  czuło się upokarzanymi. Oczywiście wielu głosowało, na „Solidarność” bo poddało się panującej wówczas społecznej atmosferze. Wielu ludzi uwierzyło, że nowa władza podwyższy płace, lepiej zaopatrzy sklepy w artykuły pierwszej potrzeby  Że zakłady pracy będą socjalistyczne,a płace  jak,w państwach Zachodniej Europy. Znaczna część społeczeństwa bała się, że„Solidarność”strajkami  kraj doprowadzi do ruiny,więc ta część społeczeństwa głosiła hasło „Socjalizm tak! Wypatrzenia nie.

W 19918 roku, a także w 1945 roku o kształcie  granic naszego kraju nie decydowali Polacy lecz  wielkie mocarstwa. Zaś w czerwcu 1989 roku z własnej woli staliśmy się wasalami zachodniego kapitału i zgodziliśmy się na zbiorowe „upokorzenie.” Na szczęście w maju 2004 roku, Zachód – przy niemieckim wsparciu  - przyjął nas do swojej rodziny. Być może Zachód dziś  tego żałuje. bo pisowski rząd -a  Polska nie po raz pierwszy  – sprawia im  kłopot.

Skłócona elita obozu solidarnościowego w 1993 roku przegrała wybory i przestraszyła się  że wraca PRL. Więc wszystko robiła, żeby postkomunę zdyskredytować i  upokorzyć. Solidarnościowa mafia,( Przymierze prawicowej elity z katolickim klerem – prawdziwi oszuści i złodzieje), związała swój interes z zachodnim kapitałem. Za bezcen sprzedała im fabryki i 80% banków. Przeprowadziła złodziejską prywatyzację, zlikwidowała ok 600 przemysłowych zakładów i wygenerowała 3 milionowe bezrobocie . Zaś tych, co przyczynili się do odbudowy i rozbudowy kraju, nazwała złodziejami – paranoja. Problem nie polega na tym, że  Polska otworzyła się na Zachód, ale na tym za jaką cenę to zrobiła, że to otwarcie można było zrobić o wiele mądrzej z korzyścią dla całego narodu, a nie tylko z korzyścią  dla zachodniego kapitału i solidarnościowej mafii.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej”- na czele z A. Michnikiem - orzekli że SLD,  wolno mniej”, bo to postkomuniści i złodzieje. Wręcz, uznano ich za obcych, bo na walkę, na upokarzanie obcych, była wówczas zgoda znacznej części społeczeństwa. To było ludobójstwo, umyślna eksterminacja licznej ok. 3 mln grupy obywateli. O ludobójstwo oskarżono głównych zbrodniarz hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Komunista był antonimem wszelakiego zła. To nic, że w Polce Ludowej nie było komunistów, ważny był epitet, komunista i  jego antonim - zło. Jak pamiętamy, już na początki ustrojowej transformacji, aktorka pani Joanna Szczepkowska  ogłosiła, że komunizm w Polsce upadł. Niedawno, podczas państwowego  pogrzebu >> Inki<< i >> Zagończyka<< Stanisław Karczewski, marszałek Senatu powiedział – „To był moment, gdy skończyliśmy z komunizmem. Wtedy totalnie upadł komunizm”  Jak widać, jedni uważają,że  już na początki III RP  komunizm totalnie upadł, drudzy jeszcze przez parę lat z komunizmem walczyli, a jeszcze inni nadal wciąż z nim walczą.

Można sobie wyobrazić, jak bardzo zabolało upokorzenie premiera Józefa Oleksego , gdy na forum Sejmu, Milczanowski,  minister rządu, oskarżał premiera o szpiegostwo  na rzecz obcego mocarstwa ( Rosji) Można sobie też wyobrazić, jakim ten minister był wrednym człowiekiem. Po umorzeniu śledztwa Milczanowski  mówił - byłem wiernym oficerem „Solidarności” i wykonywałem jej rozkazy. A więc jaką była ta „Solidarność”,która wydawała takie rozkazy? Józef. Oleksy, to dr. ekonomi,wykształcony i doświadczony polityk, Jako premier, mógł dla kraju dużo dobrego zrobić. Gdyby nie dzika zemsta nad komuchem, która przykryła rozum barbarzyńcom, dziś  byśmy byli o wiele bardziej rozwiniętym krajem.

A więc, to nie „komuniści” byli antonimem zła, tylko  solidarnościowe elity. I to one dziś powinni czerwienić się ze wstydu, za zło jakie nam wyrządzili. Dziś przestano mówić o złodziejskiej prywatyzacji i nagłaśnia się złodziejską reprywatyzację w Warszawie I znowu winnym zła jest antonim zła, Bolesław Bierut, czyli komunista, który dekretem upaństwowił część Warszawy, bo inaczej - cały naród - swojej stolicy, nie mógłby odbudowywać. I potem zbudować jeszcze piękniejszą. Tadeusz Bór Komorowski, Leopold Okulicki, Tadeusz Pełczyński i Antoni Chruściel,to generałowie, którzy wydali rozkaz  do wybuchu warszawskiego powstania. Według prawicowych polityków, a także prezydenta J. Dudy i premier  B. Szydło, ci generałowie to wielcy patrioci i bohaterowie. Takie jest polityczne zapotrzebowanie ludzi, którym polityczna zemsta  przykryła rozum. Bolesław Bierut, który dekretem przyczynił się do odbudowy z gruzów stolicy i A. Kwaśniewski, który zawetował ustawę reprywatyzacyjną, to złodzieje i bandyci.  Według  niektórych prawicowych hipokrytów, oszołomów, Bierut nie był wart pochówku w alei zasłużonych, na powązkowskim cmentarzu. Zaś budowane są pomniki,i po latach, urządzane państwowe pogrzeby, ludziom, którzy mimo dwukrotnej amnestii,  kryli się w  lasach, mordowali i okradali ludzi – paranoja.

Prawica, w  publicznej narracji, ani słowem nie wspomina, że według  szacunku  ta ustawowa reprywatyzacja  miała nas kosztować ok 150 – 170 mld zł. Zaś w budżecie była tzw „dziura  Bauca” sięgająca 90 miliardów zł.  Prawica nie mówi, jak to jest, że elity II RP, po I wojnie światowej, byłym właścicielom - zniszczonych kamienic - potrafiły  powiedzieć ,że nie będzie odszkodowań, bo biednego kraju, nie stać na wypłatę odszkodowań.  Zaś, prawicowe elity po II wojnie światowej  w III RP,, w biednej Polsce, gdy na wszystko brakowało pieniędzy, zwracały i nadal chcą, te odgruzowane i odbudowane kamienice, kamienicznikom wracać. Wypłacały i  chcą wypłacać  odszkodowania. Jak wiadomo większość tych kamieniczników (z „wdzięczności”) podniosło czynsz, a tych, których nie stać na płacenie tego czynszu, eksmitują się do kontenerów, a potem na bruk.

Dziś wiadomo, że sklepy, szczególnie te wielkie (na ogół zagranicznych właścicieli), pełne są towarów, ale płace i świadczenia emerytalne  znacznej części Polaków  trzykrotnie niższe niż ludności w Zachodniej Europie. Wielu dawnych solidarnościowców, publicznie dziś mówi, że nie o taką Polskę z „komuną” walczyli. Co oznacza, że czują się oszukani,że są upokarzani i nie „godzą” się na  upokorzenie, w postaci głodowych zarobków i świadczeń emerytalnych.

Zachodni kapitał, na przemianach ustrojowych w Polsce, zyskał dla siebie trzy  zasadnicze korzyści. Po pierwsze; za bezcen kupił wiele polskich fabryki i większość (80%) banków i czerpie miliardy zł. zysku z odsetek  od  bilionowego długu. Po drugie, kontrolowaną - stosownie do potrzeb własnej  gospodarki - imigracje polskich wykształconych pracowników. I po trzecie w Polsce, tanią siłę roboczą i wielki rynek zbytu na stare samochody.  Zachodni kapitał, polskich imigrantów traktuje jak drugi sort i zatrudnia przy gorszej i mniej płatnej pracy. Ale pracę daje i to lepiej płatną niż w Polsce. I dopóki, ci młodzi ludzie  nie znajdą w kraju lepiej płatnej pracy, dopóty nie wrócą. Wielu młodych ludzi zapowiada, że też poszuka pracy na obczyźnie. Można się zastanawiać, kto ma większy asumpt do świętowania  rocznic „Sierpień 80”? Czy robotnicy? Czy  skłócona solidarnościowa elita? Czy zachodni kapitał?

Po 26 latach  ustrojowej transformacji daje o sobie znać, uczucie upokorzenia, tej starej solidarnościowej elity, przez tą  nową solidarnościową elitę. Na upokorzenie, jak zawsze,  nie ma „zgody”, jest emocjonalny sprzeciw. I ten sprzeciw łatwo się nie wypali. Tym bardziej, że  uczucie upokorzenia – od dawna - stało się obsesją J. Kaczyńskiego. Ta jego obsesja dziś jest zbieżna  nie tylko z uczuciem upokorzenia tej starej „Solidarności” ale także z uczuciem upokorzenia  znacznej częścią społeczeństwa.

W Polsce, mamy wolny rynek i kapitalizm. A jak pisze  prof. Z.  Bauman – dla rynku i kapitalizmu ludzie są wartościami, jeśli mogą trwać, zarabiać i kupować, a jak nie mogą, to stają się odpadami, które najlepiej byłoby elegancko zutylizować.(...) W naszym kraju, po 26 letniej ustrojowej transformacji, tych  upokorzonych„odpadów” jest sporo. (ok. 6 mln) Kiedyś o nich mówiono -  homo sovietcus , rozszczeniowcy . Dziś J. Kaczyński robi, co może, żeby wśród tych 6 mln sfrustrowanych - homo sovieticuz , wzniecić emocje  i mówi im – niewidzialne  układy, postkomuna i solidarnościowa elita  was oszukały, okradły, zabrały wam godność i was upokarzają. Wymyślił Program 5000 + , „zabiera złodziejskim  układom to, co ukradli i dzieli między okradanych” Oczywiście,zawsze największym złodziejem jest ten, który krzyczy  -łapać złodzieja!

 

 

W tym, co mówi Jarosław,  jest sporo prawdy tyle, że bracia Kaczyńscy byli częścią tych układów. Na ustrojowej przemianie, oprócz  zachodniego kapitału, najwięcej skorzystały polskie elity, ludzie sprawujące w państwie władzę. A więc wysokiej rangi urzędnicy, bankowcy oraz tzw establishment. A także osoby ze zdolnościami do organizacji biznesu. Ci ludzie, mają duże osobiste dochody,  kupują w marketach  drogie, produkowane przez duże zagraniczne firmy, markowe towary. Często goszczą w telewizji i  bronią  swoich zdobyczy. Ludzie biedni, kupują towary tańsze i  gatunkowo gorszej jakości, produkowane w polskich małych i średnich firmach.

Jak pomyślę z jakim poczuciem wiary w bezkarność „Solidarnościowa” elita w latach 80 - tych okłamywała; stoczniowców, górników, namawiała ich do strajków i wyprowadzała na ulice miast, a w okresie transformacji ustrojowej, oszukiwała naród, to przypomina mi się anegdota, o bandytach. - Bandyta, pyta drugiego bandytę, a jeśli to oni nas pobiją i okradną? - Oni nas nie  pobiją, bo nie mają za co, odpowiedział pytany bandyta. Oczywiście solidarnościowe elity przeliczyły się, ale przecież to  nie oni ginęli. Nawet jeśli ich aresztowano i więziono, to jak widać zbytnio nie skrzywdzono. Jaki z tej anegdotki płynie morał? Bandyci i złodzieje, zawsze czują się bezpieczni i bezkarni.

„Solidarność” spłodziła  własną elitę kłamców i złodziei,a także kanibali, którzy już od samego początku wzajemnie się zżerali i nadal  bezwstydnie to robią, bo bandyci,i oszuści honoru i wstydu nie mają. Tacy już oni są. Taka płęta  płynie  z powyższej narracji.

W czasie ustrojowej transformacji PKB powoli, ale jednak (2- 3 % rocznie przyrastał  .( W latach 1993 – 97, podczas gdy krajem rządziła lewica, PKB średnio rocznie przyrastał, 6 – 7 %) W mniejszym tempie rosły  realne przychody znacznej części ludności. Więc narastały dochodowe rozpiętości. Bogaci budowali przestrzenne domy i grodzili się płotami. Kupowali drogie meble i elektroniczne kuchenne urządzenia. To napędzało produkcję i zyski dużych firm W domach biedniejszych rodzin rosło zagęszczenie. Był znaczny przyrost przechodzonych, zagranicznych samochodów oraz komórkowych telefonów. Innych zasobów nie przybywało, bo i  mieszkań na wynajem nie budowano. Koszty utrzymania systematycznie  rosły,zaś  dochody od dłuższego czasu stoją, na nieomal  niezmienionym poziomie. Odczuły to średnie i małe firmy które nie inwestują, bo mają  problemy ze sprzedażą.

Neoliberałowie oraz usłużne im media, manipulując informacją, i wmawiają ludziom, że jest dobrze, że tak musi być, bo o wszystkim decyduje wolny rynek... W tym samym czasie, gdy w telewizja pokazuje - jak na skutek embarga z Rosją - na wielu hektarach pól, gniją pomidory, nie ma zbytu na aronię i zapowiadają się dobre zbiory jabłek, więc producenci są zmartwieni, że poniosą ogromne straty,pan Glapiński, pisowski prezes NBP, z zadowoloną miną komunikuje, że nasza gospodarka ma się dobrze, że PKB przyrasta -  o coś tam procent, spada bezrobocie, z Ukrainy napływa coraz więcej pracowników, więc jest dobrze i oby było tak dalej.

Gdzieś w połowie sprawowania  przez  PO rządów, Michał Boni (minister w rządzie Donalda Tuska) wykombinował pomysł,że najpierw kraj trzeba jeszcze bardziej spolaryzować. .Czyli jeszcze bardziej gospodarczo umocnić większe regiony, a potem nastąpi dyzfuzja, czyli dobrobyt  spłynie do głębszych, biedniejszych regionów i oni też zabiorą się na łódkę szczęśliwości i dobrobytu. Boniemu chodziło przede wszystkim o przypodobanie się  platformerskim wyborcom, czyli mieszkańcom dużych miast. Zaś, żeby na prowincji zwolenników  Platformy zbytnio nie zniechęcić, to program Boniego zakładał - zabranie ich na łódkę dobrobytu i szczęśliwości. To był program ekonomicznego upokorzenia mieszkańców tzw. prowincji. Jednak jak pokazały ostatnie parlamentarne wybory, prowincja  na takie upokorzenie „zgody” nie wyraziła i Platformie wystawiła żółtą kartkę.

PiS, mając władzę, w odwecie idzie w kierunku upokorzenia klasy średniej,czyli matecznika Platformy Obywatelskiej. Zmieniono ustawę o pracownikach służby cywilnej i  ustawę o TVP. Przeprowadzono nowelizacje ustawy o ustroju wymiaru sprawiedliwości. Trwa wymiana kadr na intratnych funkcjach rządowej administracji i spółkach skarbu państwa. Na takie upokorzenie zgody„zgody” nie ma. Już od kwietnia br. dziesiątki tysięcy ludzi - klasy średniej – swoje niezadowolenie manifestuje na ulicach miast i nie „zgadza”się na upokorzenie. Upokorzenie bardzo boli, trafia na samo  dno ludzkiej duszy, więc  protesty mogą być liczne, trwać bardzo długo,i stać się narodowym dramatem.

Jarosław Kaczyński, czujący się przez lata upokarzanym, teraz buduje odwet nad swoimi upokarzycielami. Chce się dowartościować  i jak zawsze stosuje spiskowe myślenie i taktykę ciągłego wyszukiwania wroga, pobudzenie nienawiści i sianie nieufności..- Adam Michnik o Jarosławie. Kaczyńskim:- Jarka nigdy nie interesowały ani pieniądze, ani jedzenie, ani panienki. Jego interesowała  tylko władza. To był dla niego rodzaj narkotyku. Ale nie taka zwykła władza, tylko władza, która realizuje się przez konflikt (...). Hipotetycznie założyć można, że  Kaczyńskiemu marzy się władza nawet w stylu prezydenta Turcji Erdogana. Chciałbym się mylić, ale na ogół, ludzie z taką dewiacją  z taką obsesją, mogą też więzić i mordować.

Dziesiątego kwietnia 1910 r. pod Smoleńskiem,doszło do samolotowej  katastrofy z delegacją udającą się do Katynia na groby polskich oficerów. W tej lotniczej katastrofie zginęło 96  osób w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona. J. Kaczyński z A. Macierewiczem, kierując się teorią spiskową, ten lotniczy  wypadek,  nazwali zamachem i powołali swoją komisję, która ten zamach miała udokumentować. Obydwa, Jarek i Antek, to osoby osobliwe, by nie powiedzieć dziwne, i można by nad tym przejść obojętnie. Ale oni mają w ręku ogromną władzę,a wszelkie dziwactwa władzy w panującym chaosie prawnym, grożą  poważnymi konsekwencjami.

Rząd powołał tzw Komisję Jerzego Millera, która dowiodła, że pod   Smoleńskiem doszło do lotniczego wypadku. Takie też było orzeczenie Komisji Macieja Leska ds. Badań Lotniczych Katastrof. Dochodzenie prokuratury wojskowej potwierdziło, że pod Smoleńskiem doszło do lotniczej katastrofy. Kaczyński z Macierewiczem poczuli się upokorzeni i mając władzę uruchomili budowę smoleńskiej religii i dla prezesa kultu jednostki. Prezes Kaczyński, jako ukochany przywódca narodu. Lech Kaczyński, brat ukochanego przywódcy, który w zamachu  poległ za ojczyznę. W odwecie  imputują podejrzenia o  zamachowcach (Kaczyński, obiecał nie podawać ręki Tuskowi, bo na tych rękach widział krew swego brata) Upokarzają, wysokich rangą oficerów wojskowej prokuratury, którzy prowadzili dochodzenie w sprawie lotniczej katastrofy. Skierowano ich na prowincje, na bardzo niskie funkcje w oddziałach wojska liniowego. Oni zostali wypędzeni i upokorzeni w odwet za orzeczenie „upokarzające” Kaczyńskiego i Macierewicza.

Jeszcze nieco więcej o J. Kaczyńskim i jego niebezpiecznych obsesjach. Jarosław, był w cieniu Lecha,który o tym wiedział, więc, gdy wygrał wybory prezydenckie, żeby Jarosława wenerować , złożył  „szefowi meldunek o wykonaniu zadania”. Jarosław dochrapał się nawet funkcji premiera, ale to było za krótko, by  zaspokoiło jego wybujałą ambicję. Jarosław, żył nadal w obsesji upokorzenia. Znał smak frustracji  i siłę emocji  jaką upokorzenie wywołuje w walce o godność. Prawdopodobnie właśnie ta obsesja zrodziła pomysł - Programu 500+. Upokorzeni dali mu  upragnioną władzę, a on w zamian, dał im jałmużnę, która częściowa łagodzi upokorzenie i przywraca godność.

Metod i sposobów,żeby zdobyć u ludzi zaufanie, a następnie ich sobie podporządkować, jest bardzo dużo. Adolf Hitler wmówił Niemcom, że są wybranym narodem (iberr mentschen) Niemcy wojnę przegrały, poniosły duże straty, a potem upokorzenie. Nie trudno przewidzieć, że w panującym chaosie i dysfunkcji państwa,  na realizację pisowskich programów, może zabraknąć;  organizacyjnych inwencji, bo o wszystkim decydują  wysoko kwalifikowane kadry. Zaś kadry z doświadczeniem wymieniane są na biernych , ale wiernych. Zabraknie pieniędzy. Łatwość przekupstwa biedniejszych i upokorzonych, manipulacja informacją, nie zmusza PiS – u do wstrzymania się  od populizmu i demagogii. Łatwość wyzysku (brak silnych związków zawodowych) nie zmusza biznesu do inwestowania do  innowacji, co generuje bezrobocie i niskie płace. Nieznaczny spadek bezrobocia, to wynik wciąż trwającej zarobkowej emigracji, i manipulacji ewidencją bezrobotnych.

Jak wyżej napisałem, tymi upokarzającymi innych, najczęściej bywają osoby sprawujące w państwie władzę,a następnie biznesmeni i ludzie establishmentu. Zaś upokarzanymi - na ogół - najczęściej bywają zwykli ludzie. A, przede wszystkim osoby o niskiej świadomości, ulegający populizmowi i demagogii. Wielu, to przecież nie analfabeci, ale – niestety – leniwi, gdy chodzi o poszerzanie wiedzy. (Kiedyś w przestrzeni publicznej krążyło pytanie – co to jest szczyt lenistwa? Odpowiadano - szczyt lenistwa jest wtedy, gdy mężczyzna tyłkiem usiądzie na swoją mosznę, jądra - boli, go jak cholera - , ale jest taki leniwy,że nie chce mu się podnieść dupy. Krążyła też anegdota o leniwym synu.- Gdy leniwy syn założył swoją rodzinę i na chleb zabrakło mu żyta prosić o żyto ojca. Ojciec   odwrócił szuflę na wybrzuszoną stronę i nagarniał żyto. Syn poprosił ojca, żeby szuflę odwrócił. Wtedy ojciec mówi, synu, gdybyś nie był leniem i plecami nie odwracał się do pracy, miał byś swoje żyto.

Morał z tej anegdoty jest prosty. Leniwi, jakby z wrodzonych ( genetycznych)  przyczyn, skazują siebie na biedę, na jałmużnę i upokorzenie. Lenistwo umysłowe i fizyczne, to fatalizm człowieka. Ok.50%, leni, nie chodzi na wybory, bo rzekomo,  nie mają na kogo głosować. Gdyby  kiedyś oni na wybory chodzili, to nawet można by im  wierzyć i usprawiedliwić, bo dziś wielu polityków, nawet słuchać się nie  chce, a tym bardziej na nich głosować. Może kiedyś, ci ludzie, a  choć ich część zrozumie, jaką wartość dla nich ma państwo i sprawnie działająca władza.

Jest pytanie, co i jak robić, żeby pomóc leniwym pokonać lenistwo i zachęcić ich do czytania mądrych książek  i gazet, do udziału w życiu społeczeństwa. Aby nie byli skazani na pranie mózgu w elektronicznych i papierowych mediach? Czy biedni,  tak mocno zabiegani są staraniami, by trwać i brakuje im czasu?  Przecież wielu ludzi młodych,  znajduje czas na zabawę grami komputerowymi w laptopie i smartfonie. Być może  więcej, tych ludzi, czytałoby  książki i gazety, gdyby w lekturze publikacji mogli przeczytać coś o życiu zwykłych ludzi? Czerpać z tej lektury wiedzę ułatwiającą ich życie. Niestety, nawet w publikacjach, lewicowych autorów, dominuje wielka międzynarodowa polityka.

Prawdopodobnie o wielkiej polityce mówi się i pisze łatwo. Zaś mówienie i pisanie o życiu zwykłych ludzi wymaga dużej wiedzy, staranności, ogromnej pracy oraz   trzeba mówić i pisać prawdę. O wydarzeniach na wiecie w kraju, można kłamać, manipulować informacją, bo trudno podaną informację  sprawdzić.  Nic i nikt nie zmusza autorów publikacji i wydawców,  do mówienia i pisania prawdy oraz, do zabiegania o  zwykłego czytelnika. Politycy, dziennikarzom i publicystom opowiadają to, co chcą,żeby o nich mówiono i pisano, a dziennikarze i publicyści, bez tych informacji nie mieliby o czym mówić i pisać. Jedni żyją z drugich w korzystnym dla nich świecie.

Przypomnijmy, problem „zgody”na  upokarzanie tkwi też  w naszej   feudalno -folwarczno – pańszczyźnianej mentalności. Feudalny pan, mógł bezkarnie niewolnika, sługę, pariasa,  upokarzać. Nawet gdy zabił to za pieniądze od kary mógł się uwolnić. Dziedzic, miał prawo pierwszej poślubnej nocy z młodą mężatką. Bardzo długo żyliśmy w poddaństwie, niewoli w biedzie i upokorzeniu. I dziś zachowujemy się tak, jak byśmy byli od tego uzależnieni. To takie stereotypowe przyzwyczajenie. W naszej mentalności tkwi ostracyzm i awersja do państwa, bo ono było, albo obce, albo wrogie. Kochamy wolność osobistą, bo zawsze nam jej brakowało. Kochamy prywatną własność, bo zawsze jej nam brakowało. Chcemy mieć własny dom, mieszkanie, samochód. Własne pięciohektarowe gospodarstwo i swój własny traktor. A, to utrudnia nam życie, bo np. zawsze łatwiej o pracę niż, o mieszkanie w miejscu pracy. Jeśli masz pracę, zarabiasz pieniądze, to jesteś kimś, a wtedy nikt nie śmie cię, ani epitetem, ani jałmużną upokarzać. Łatwiej niż w naszym kraju,  żyje się  np. małorolnym rolnikom na Zachodzie Europy, którzy tworzą  proste formy kooperacji, i mają nawet małe rolno – spożywcze  zakłady produkcyjne. Podobno w Polsce, z pomocą unijnych pieniędzy są tego początki, ale wykryto jakiąś fikcję manipulacje dla uzyskania pieniędzy.

Więc dlaczego, pomimo iż wiemy jacy jesteśmy i jakie popełniamy błędy, wciąż w naszym  kraju panuje: wielkie społeczne rozwarstwienie, duże obszary biedy, wiele upokorzeń,a teraz pod rządami PiS - chaos? Sądzę, że przede wszystkim za długo nami rządzą głupcy i hipokryci. To, że ktoś ma dyplom wyższego wykształcenia,a nawet stopień   naukowy, nie znaczy, że jest mądry i uczciwy. Często, jakaś dewiacja,np. obsesja,szybkiego się bogacenia, przykrywa człowiekowi rozum. Tak się dzieje, bo w walce o władzę ludzie mądrzy zbyt łatwo ulegają głupcom. Między mądrymi i głupimi panuje antagonizm. Głupcy lubią dużo mówić, a mądrzy nie lubią tego słuchać. Mądrzy. nie katują innych swoimi poglądami. Dlatego głupcy nie lubią mądrych, nie słuchają ich i nie radzą się w rozwiązywaniu trudnych problemów kraju.

 

Panuje taki dziwny zwyczaj,że dla świętego spokoju, zawsze mądry ustępuje miejsce głupiemu. A wtedy ten następujący jest głupszy od ustępującego. Więc mamy to, co mamy. Każdy rząd ustępujący był lepszy od następującego, aż w kraju w końcu panuje chaos. Głupcy, to na ogół ludzie źli, a przy złym nie warto majstrować, bo zło  się nie zmieni. Ono już takie jest. A może dobro nie nadąża za życiem? Lepiej więc  czas poświęćmy dobru. Dopóki, od władzy nie odsuniemy głupców i władzy nad sobą, nie oddamy ludziom mądrym i uczciwym, dopóty żyć będziemy w chaosie, biedzie i upokorzeniu.

Elita, to kapitał ludzkich zasobów. Listę obecności w gronie elity podpisują także osoby; czytający książki, chodzący do teatru i kina. Ale elita jest ludzkim kapitałem wtedy, gdy nie odgradza się od ogółu, od troski o całe społeczeństwo. Nie dewastuje, nie psuje tego,co istnieje,co  zbudowali inni,(systemów: prawnego, oświaty, zdrowia, ubezpieczeń społecznych, bezpieczeństwa o obronności) , lecz je  doskonali. Doskonali system gospodarczy, panuje nad wolnym rynkiem,dsoskonali podział pracy, w którym każdy, zgodnie ze swymi zdolnościami, może pracować i zarabiać na godne życie i na przyszłą emeryturę.

Zamiast polaryzacje, generujmy w ludziach  dobro. Takie antonimy dobra jak:życzliwy, szlachetny, ludzki, humanitarny, dobroczynny, wspaniały, bezinteresowny,społecznik,, ofiarny, uczynny,pomocny, mobilny,, uczciwy, prawy, zacny itp. Ludziom z takimi wartościami charakteru powinniśmy powierzać nad sob władze. O ludziach z takimi wartościami charakteru, powinno się dużo mówić i pisać. Uczyć dzieci  i młodzież w szkołach. Śpiewać piosenki – Polacy to jedna rodzina/ stary czy młody/ chłopak czy dziewczyna. Organizować charytatywne imprezy, jak np. Świąteczna Orkiestra. Częściej  organizować i pokazywać w telewizji to, co robią mądrzy i życzliwi ludzie jak  np. Katarzyna Dowbor, w programie „Masz nowy dom. Mówić o ofiarność darczyńców, na apele o pomoc dla ciężko chorych dzieci. Pokazywać również przykłady dobrych relacji pracodawca – pracobiorca.

Sądzę, że z trwającego chaosu, kraju naszego nie wyprowadzą ani skłócone prawicowe partie, ani podzielona lewica, ani drobnomieszczański KOD, ani kukizowe JOW -y. Być może szansą dla Polski są samorządowcy. W każdym mieście, powiecie i gminie, znajduje się osoba (osoby), która sprawdziła się w samorządowym działaniu,i zdobyła doświadczenie. Którą zna znaczna część lokalnego społeczeństw. I ta osoba (osoby) powinna kandydować w wyborach samorządowych i w przyszłych  wyborach parlamentarnych. W kampanii wyborczej taki kandydat  powinien podtrzymywać więzi z wyborcami, debatować nad programem wyborczym i zabiegać o wybór.

Kampanią wyborczą, kierować powinien Krajowy Obywatelski Komitet Wyborczy. Takim  Komitetem może być jakieś istniejące już stowarzyszenie. Na przykład, Stowarzyszenie Inicjatywa Polska. W kwietniu, ubiegłego roku , na ulicach  Warszawy, swoje niezadowolenie manifestowało ok. 50 tys związkowców, mieszkańców z mniejszych miast. Warto taką manifestacje ponownie zorganizować. Nie, żeby konkurować z KOD -em. Chodzi o to, żeby społeczeństwu ukazać, że jest  lepsza alternatywa, że jest  obywatelska inicjatywa, która potrafi zaprzęgnąć  do pracy potężne umysły i kraj wyprowadzić z chaosu i stagnacji. Poprawić warunki życia mieszkańców małych miast i wiejskich osiedli. Na czele takiej manifestacji powinni maszerować i przemawiać,  osoby na arenie politycznej już znane, ale także przedstawiciele  młodszego pokolenia.

Manifestacje powinny służyć wzrostowi społecznej świadomości, być społeczną debatą nad Polską. W tej debacie powinni uczestniczyć osoby, które po zmianie władzy, stanowić będą czołową kadrową nomenklaturę. Osoby wykształcone, kompetentne z doświadczeniem w działalności organów administracji państwowej lub samorządowej. Osoby, potrafiące  reaktywować  w gospodarce trzeci sektor -  spółdzielczość. Potrafiące racjonalnie układać relacje i korelacie z krajowym i zagranicznym biznesem. Które poradzą sobie z wolnym rynkiem, i z egzekwowaniem podatków, z gromadzeniem dochodów budżetu. Wygenerują środki na inwestycje, na innowacje, na sferę socjalną. Uporządkują na rynku pracy relacje; pracodawca – pracobiorca. Obywatelom zapewnią pracę i płacę,za którą mogli będą utrzymać rodzinę. W czasie urlopu mogli będą wjechać nad  morze, w góry lub za granicę. Wysłać dzieci na letnie kolonie. W szkołach,  dzieciom zapewnią wysoki poziom nauczania, dożywianie i opiekę medyczną. Seniorom zapewnią opiekę geriatryczną oraz godziwe świadczenia emerytalne.

To, nie lewicowa demagogia, populizm, mrzonki, utopia, chciejstwo. Jeśli taki stan bytu osiągnęli:Niemcy, Holendrzy, Szwedzi,Szwajcarzy i Austriacy, to my też możemy. Wcale od nich nie jesteśmy gorsi.  Mamy zasoby naturalne, dobre warunki przyrodnicze, wykształconą młodzież, a więc warunki , żeby powyższe cele realizować. Potrzebna jest nam większa odwaga i aktywność mądrych ludzi,których w Polsce nie brakuje. Potrzebny jest kompetentny sprawnie działający Sejm i rząd. Więć bierzmy udział w wyborach, głosujmy na mądrych i uczciwych ludzi, a wtedy wszystkim  żyło się będzie lepiej. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy to tak trudno zrobić? A więc Polacy, do roboty! Do roboty! Bo ten kto pracuje ten ma więcej.

Jeśli po przyszłych wyborach. Polską rządzić będzie koalicja: Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Polskie Stronnictwo Ludowe, to  w gospodarce nadal panował będzie system neoliberalny, który w życiu większości Polaków niczego nie zmieni, nie poprawi. Będzie to system zapewniający „ciepłą wodę w kranie”dla klasy średniej - wspierającej kapitalizm. Polska potrzebuje rządu, który kraj wprowadzi na szybszą  drogę rozwoju w tempie 6 – 7 % rocznego przyrostu PKB. A taki rząd  morze wyłonić tylko KOKW, gdy wygra wybory.

Radziejów wrzesień 2016 rok.

 

                                                      Byt i świadomość w życiu człowieka

                                                                                                    godnie żyć to trzeba o życiu więcej wiedzieć

            W dyskusji, często – tak kolokwialnie – mówimy, że walczymy o poprawę naszego bytu. Co to takiego ten byt?  Według Encyklopedii PWN - byt to podstawowa kategoria antologiczna oznaczająca „to co jest”, „wszystko cokolwiek istnieje”. Ostatecznie wyodrębniły się dwa główne stanowiska; bądź uznano różnorodność jego natury (dualizm – pluralizm), bądź jednorodność tzn. materialność (monizm materialistyczny), według idealistów - duchowość,świadomość (monizm spirytystyczny) Na stanowisku monizmu materialistycznego stała filozofia marksistowska; (materializm dialektyczny)według,której jedynym istniejącym realnie i obiektywnie jest materia(...)

            Człowiek. Jakim jest bytem? Homo sapienes. Z punktu widzenia zoologi człowiek, to gatunek należący do podgrupy kręgowców, gromady ssaków rzędu naczelnych. Według Arystotelesa, człowiek, jako istota stworzona przez naturę, z natury jest istotą życia w społeczeństwie (w państwie). Człowiek więc jest wytworem natury i ma naturalne potrzeby. Szczególnie doniosłą rolę w zaspakajaniu tych potrzeb ma praca. Dzięki niej człowiek mógł nie tylko wykorzystywać dla swoich potrzeb otaczającą go przyrodę, ale praca go uczłowieczała. Rozwój pracy - przy jednoczesnym rozwoju mowy - stawał się głównym czynnikiem rozwoju ludzkości i jego cywilizacji.

            Jeśli już wiemy, że człowiek jest bytem materialnym, że jest wytworem natury, że zaspokaja swoje naturalne potrzeby pracą, to jeszcze wyjaśnijmy sobie, czym jest jego świadomość. Według K. Marksa, świadomość człowieka oznacza całokształt idei i poglądów wspólnych dla całych klas i grup społeczeństw , wyznaczonych przez ich byt, spełniając określoną funkcję społeczną.(...) Świadomość człowieka  spełnia 2 zasadnicze funkcje; poznawczą i regulatywną. Funkcja poznawcza polega na dostarczaniu człowiekowi ogólnego obrazu świata, pojęciowych ram pozwalających się  orientować, zrozumieć  zjawiska rzeczywistości. Funkcja regulatywna polega na tym, że składnik opisowy świadomości pozwala człowiekowi na skuteczne działanie praktyczne, zaspokajające jego materialne i kulturalne potrzeby. Zaś obydwa składniki – poznawczy i regulatywny – dostarczają wzorów postępowania i nadają sens życia. Wyznaczają pewien idealny wzorzec indywidualnego i społecznego życia ludzi.

            A, więc byt i poziom świadomości.(indywidualnej i społecznej) są takim swoistym narzędziem wtórnego  oddziaływania na siebie - dualizm. Byt określa świadomość, a świadomość określa wartość bytu. Przez wieki - zwykły człowiek, swój byt określał świadomością  przez pryzmat tego, co  mógł włożyć do garnka.  Funkcję poznawczą i regulatywną, a wić wzorów postępowania w  życiu dostarczała, ta bardziej świadoma (zamożniejsza) część społeczeństwa. Toczyła się więc walka o jakość  bytu między wzorami bytu (życia) tej świadomej (zamożniejszej) części społeczeństwa,a tej mniej  świadomej (biedniejszej) części społeczeństwa. Dziś, toczy się walka między tym, co jest w lodówce i tym co mówią o bycie w telewizji.

            A więc, żeby móc poprawić swój byt, człowiek powinien zadbać o wzrost wydajności swej pracy i o wzrost swojej świadomości. Oczywiście świadomość służy różnym celom i sama w sobie, dla siebie, niczego nie załatwia. Państwo kapitalistyczne swoimi narzędziami;oświata, kultura,środki masowego przekazu, manipulacją informacjami, instrumentalnie ukierunkowuje społeczną świadomość. Według liberałów najlepsza jest  demokracja liberalna, państwo obywatelskie oraz gospodarka oparta na prywatnej własności i wolnym rynku. To jest jednak tylko taki substytut, surogat prawdziwej świadomości. Świadomość musi być szeroka i moralna, wolna od kłamstwa i manipulacji.

            W walce o poprawę jakości bytu, oprócz  większej świadomości, potrzebna jest także indywidualna i społeczna aktywność, czyli konstruktywne uczestnictwo w działaniach, w akcjach zbiorowych ludzi mających na celu pomyślności własną i całego  społeczeństwa. Dziś nie ma kraju – społeczeństwa – który by nie wiedział, że najważniejsze z punktu widzenia przyszłości  jest stworzenie  konkurencyjnej gospodarki, odwołującej się do aktywności społeczeństw i kapitału ludzkiego. A więc walka o własną wiedzę (świadomość) i o postęp w nauce. Działań wynikających nie z przymusu, ale z potrzeby i dobrych chęci. Z dobrowolnej pracy,godziwego zarobku na podstawie dobrowolnych praw i obowiązków -  pracodawcy i pracownika.

            Powróćmy do zjawiska  wtórnego oddziaływania np. na siebie ludzi. Pracodawca,swój byt(zysk), poprawia  dzięki wydajniejszej pracy swoich pracowników, a pracownicy swój byt (warunki życia) poprawiają wzrostem płacy za wykonaną pracę. (zasada dualizmu) Wraz ze wzrostem realnych dochodów ludności, rośnie popyt i na rynku sprzedaż towarów, to z kolei sprzyja wzrostowi PKB. Gdy jedni i drudzy to sobie uświadamiają; korzyść odnoszą wszyscy.

            I teraz wchodzimy w sferę socjologii, czyli nauki o społeczeństwie,grupach, instytucjach i relacjach między ludźmi i o stosunkach  społecznych. W sferę socjotechniki, nauki o sposobach świadomego wpływania na rzeczywistość społeczną ( przez system prawny,wychowanie , sprawowanie władzy, stosowanie technik masowego oddziaływania na ludzi w społecznej rzeczywistość). Istotne znaczenie w ludzkim  działaniu ma motyw- motywacja osiągania celu. Motywacja to psychologiczna całość działających aktualnie u danego osobnika (lub grupie) motywów. Motyw stanowi jeden z głównych przedmiotów zainteresowania psychologii,  socjologii, etyki,socjologii oraz innych nauk humanistycznych.

            W tym miejscu zajmijmy się psychologią,nauką o zjawiskach i procesach psychicznych, interpretacją zachowań ludzkich. Psychologia współczesna daje różnorodne wyjaśnienia problemów m.in. związanymi z różnicami w koncepcjach osobowości, co dana osoba lub grupa osób próbuje robić w życiu, czego pragnie, kiedy i jak reaguje emocjonalnie. Obydwie nauki; socjologia i psychologia wyjaśniają – motyw, motywacje ludzkiego działania. Motywacja działania jest tak różna jak różni są  ludzie, ich charaktery i potrzeby.

            Jaką motywacją w działaniu kieruje się Jarosław Kaczyński? Czy motywuje go chęć rozwoju kraju i pomaganie najbiedniejszym? Program 500 + był raczej koniecznym instrumentem zdobycia przez PiS  władzy. Nieudany (zawieszony) „Program koryto +”, ujawnił prawdziwy motyw działania Kaczyńskiego. Mamy dziś  dwojakiego rodzaju  beneficjantów wygranych przez PiS wyborów („dobrej zmiany”). Jak podaje Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej,po uwzględnieniu 500 + skala ubóstwa relatywnego zmniejszyła się z 6,5 do 1,5 mln osób. A w przypadku  dzieci z 1,6 mln do 900 tys. Jednak największym beneficjantem („dobrej zmiany”) jest J. Kaczyński i jego rycerze. Kaczyńskiemu spełnia się jego marzenie o wielkości bliźniaków. (tych, co ukradli księżyc). Zapowiedział - i wciela w życie jego  priorytetowy  Program +,czyli  wymiany elit.(na biernych,ale wiernych) Synekurą obdzielił już setki swoich rycerzy. Planuje wygrać wybory samorządowe,a wtedy - według danych Związki Miast Polskich - w realizacji „Programu + - wymiany elit” do obsadzenia będzie ok.1,9 tys synekur. W Warszawie będzie do obsadzenia ok 7 tys. synekur.

            Jarosław Kaczyński, ze swoimi rycerzami,  sprytnie zrobił to, co można było zrobić stosunkowo łatwo. Sprawy trudne związane z rozwojem kraju pozostawił bez zmian W gospodarce nadal dominować będzie prywatna własność, poddana prawu wolnego rynku. To zaś oznacza recesję   A, to jednak wzrost dochodu narodowego określa rozmiary dobrobytu. Wielkość  konsumpcji indywidualnej i zbiorowej.(system opieki zdrowotnej, oświaty i kultury oraz zabezpieczenia na starość)  PiS nadal robi, to co najłatwiejsze. Uprzedmiotowia sferę socjalną i wykorzystuje do tego celu prawicową demagogię. Ogłosił  nowy socjalny Program, mieszkanie +,podniesienie do 2 tys brutto płacę minimalną i do 12 zł stawkę godzinową.

            W tym miejscu, problemy makroekonomiczne – krajowe, pragnę przenieść na problemy mikroekonomiczne, występujące w mniejszych miastach. W moim mieście,(ok 6 tys mieszkańców) sporo młodych ludzi - posiadając tzw. zdolność kredytową (stałe zatrudnienie) pobudowało tzw. domy jednorodzinne. Spłacają bankowy dług i  od paru już lat czekają na podwyżkę zarobków. Odważny makler zainwestował w budowę bloku mieszkalnego z przeznaczeniem na sprzedaż mieszkań w tzw. stanie surowym ( w cenie; 130 – 180 tys  + garaż; 20 tys zł.) Blok mieszkalny stoi pusty, a ludzie z cieniutkimi portfelami  gnieżdżą się w ciasnocie mieszkaniowej. Jedni i drudzy czekają na kogoś, na jakąś władzę, która ich problemy rozwiąże. Czy taką władzą będzie rząd PiS-u, rząd skrajnie prawicowej partii?! 

            Motywacje ludzkiego działania są tak różne jak różne są interesy poszczególnych ludzi, grup i warstw społecznych. Gdyby znaczna większość ludzi w działaniu kierowała się  podobną motywacją,(podobnymi potrzebami), nie byłby dzikich  antagonizmów i agresji. Zyskałby na wartości byt  indywidualny i zbiorowy. A więc potrzebne jest państwo jako regulator tych motywacyjnych różnic, Państwo, które w swojej działalności kieruję się interesem, i motywacją większości społeczeństwa.

            W bycie człowieka i całego społeczeństwie poważną rolę odgrywa pieniądz, jako powszechny i stały ekwiwalent  wymiany  wszystkich na rynku towarów. Praca też ma swój rynek i jest towarem oraz podlega tym samym regułom wymiany jak każdy towar. P. Owen (utopijny socjalista) ogłosił koncepcję „pieniądza pracy”, która opierała się na uznaniu pracy za podstawę wszelkiej wartości, a jej celem było usunięcie niesprawiedliwości społecznej. Praca i jej cena wyrażona w formie pieniądza, jest zasadniczą podstawą jakości bytu większości ludzi. Jak ma się pieniądze to można wszystko i wszystkich kupić. Za pieniądze w Polsce lud - w ubiegłorocznych jesiennych wyborach - władze nad sobą oddał pisowskim hipokrytom.

            Od paru lat w Sejmie leży, złożony przez spółdzielców, projekt nowelizacji ustawy o spółdzielczości. Projektem nie zajął się Sejm platformerski i nie zajmuje się Sejm pisowski. Albowiem rozwój sektora spółdzielczego byłby konkurencyjny na rynku pracy. W miejsce rynku  - pracodawcy, powstawałby rynek – pracobiorcy. A wtedy rosłaby cena pracy. A więc obydwie  prawicowe partie, wspierane przez establishment, nowelizacją projektu ustawy   się nie zajmują.

            Kolejnym psychologiczno – socjologicznym instrumentem oddziaływania na ludzkie działanie jest strach. Strach, to psychiczne przykre doświadczenie. Strach, u ludzi dorosłych jest reakcją na bezpośrednie zagrożenie życia, lub realnej groźby nagłej zmiany wartości bytu; np. utraty pracy, godności itd. Strach wykorzystywany jest na różne sposoby. Ustawa o dekomunizacji nazw ulic została w Sejmie poparta przez wszystkie kluby, ani jeden poseł nie głosował przeciw tej ustawie. Strach - nie być antykomunistą. Strach, ma być - antykomunistą 2016 roku. To pokazuje jak duży  jest strach przed powrotem do władzy SLD, przed  powstaniem państwa kierującego się motywacją sprawiedliwości społecznej, regulatora różnych motywów ludzkiego  działania.( Strach przed starzeniem się społeczeństwa spowodował uruchomienie programu  Rodzina 500 +. Ryzykując zachwianie równowagi budżetowej rząd zdecydował się na rozwiązanie, które ma zwiększyć  dzietność Polaków).

            Podobnym - do strachu instrumentem - jest lęk. Uczucie lęku to zagrożenie przed czymś nieznanym,lub bliżej nie określonym. Lękamy się w stanach bez wyjścia z sytuacji zagrożonej.  Lęk występuje w bardzo różnych zaburzeniach psychicznych i w dłuższym czasie. Na przykład, lęk; przed utratą pracy, gdy trwa strukturalne bezrobocie, przd wojną lub uchodźcami.  Kiedyś Donald Tusk, straszył nas,że może być wojna i pierwszego  września dzieci nie pójdą do szkoły. Dziś J. Kaczyński straszy nas  napływem uchodźców, którzy ze sobą przywloką nieuleczalne choroby.

            Ludzie mają lęk przed  nadchodzącą zimą, gdy brakuje pieniędzy na kupno węgla lub  przed eksmisją, (na bruk lub do kontenera), bo brakuje pieniędzy na opłatę czynszu, itd. Większość Polaków w okresie całej transformacji ustrojowej żyje w ciągłym strachu lub lęku przed czymś lub przed kimś. W takich psychicznych stanach, strachu i lęku, ludzie ze sobą się jednoczą  i wychodzą na ulice miast. Jaki jest tego sens to już inna sprawa. Chcą pokazać jak jest ich dużo. Niech nas zobaczą , ci którzy nas krzywdzą! Wśród tysięcy - z podobnym  stresem - ludzie czyją się bezpieczniej. Pokazują swoją wspólną siłę grożącemu im niebezpieczeństwu. Paradoksalnie, politycy – jak huba – przyczepiają się do tych ulicznych marszów i żywią „sokami” społecznego buntu, którego niedawno byli przyczyną!

            Najbardziej radykalnym sposobem zmuszającym człowieka do działania jest przymus. Przymus prawny, ekonomiczny i fizyczny. Przymus, na ogół stosowany jest, gdy zawodzą inne sposoby oddziaływania na ludzką działalność. Przymus stosowany jest w różnej postaci przez państwo w celu przymuszenia do przestrzegania prawa. Przymus, to wywieranie na inną osobę nacisku pod groźbą kary lub czynu fizycznego. Do przymuszania wykorzystywany jest też strach i lęk. W strachu przed utratą pracy, pracownicy godzą się pracować za niską  płacę.(podobno, strach przed utratą pracy, jest batem na dyscyplinę leniwych pracowników).

            W oddziaływaniu jednych na drugich ma siła władzy nad ludźmi. Podobno ogromną władzę ma pieniądz, „który rządzi światem”. Coś w tym jest, bo kto ma pieniądze, ten zdobywa w państwie władzę. W szerokim znaczeniu, władza to stosunek między jednostkami i grupami ludzi  polegający na tym, że jedna ze stron może w sposób trwały i uprawniony zmuszać stronę drugą do określonego postępowania i ma środki zapewniające kontrolę tego postępowania. Tak pojęte stosunki władcze występują w każdej grupie społecznej, w której ktoś wydaje polecenia, a ktoś inny je wykonuje.

            Stosunki władcze w poszczególnych dziedzinach w życia społeczeństw w poszczególnych typach zbiorowości, maja różny charakter, zakres i treść.(np. władzy rodzicielskiej, władzy dyrektora i władzy państwa – rządu) U podstaw różnych rodzajów władzy leżą różne czynniki; od dobrowolnej akceptacji, mającej źródło w uznaniu – w autorytecie – lub w prawomocności (legalizmu) danej władzy, a także nastawienie utylitarnie, aż do rozmaitych form przymusu ekonomicznego, psychicznego lub fizycznego.

            Władzę państwową (rządową) od innych rodzajów władzy różni uniwersalność i suwerenność na określonym terytorium oraz faktyczna zdolność zapewnienia porządku prawnego; - na ogół - odpowiadającego interesom warstw i grup społecznych ( które mają wpływ na władzę polityczną) Władza państwowa ma zdolność określania  stosunków władzy państwa (rządu) między rządzącymi, a rządzonymi w danym typie państwa. Podstawowe znaczenie w sprawowaniu władzy ma ustrój społeczny. Bardzo istotne znaczenie ma system wyboru parlamentu i powoływanie rządu. Systemu kontroli obywatelskiej i instytucjonalnej (Trybunał;Konstytucyjny i Trybunał Stanu oraz sądy powszechne) nad  sprawującymi w państwie władzę. Organizacja i uprawnienia administracji państwowej, aparatu przymusu oraz służb represji.

            A, więc władza ma ogromny wpływ na: działalność, aktywność,zachowania i świadomość człowieka, na jego życie, czyli na wartość jego bytu.Oczywiście chodzi o taką władzę, która ludziom pomaga, a nie przeszkadza,o władzę, która łączy , a nie dzieli, która potrafi usuwać  różnice ekonomiczne i prawne, wywołujące antagonizmy i konflikty. W tym celu, już przed wiekami  mądrzy ludzie wymyślili demokrację liberalną. Według terminologii, upowszechnionej przez Demokryta, Platona i Arystotelesa,  demokracja to ludowładztwo – forma rządów, w której władza państwowa nominalnie lub faktycznie należy do ludu. Obecnie terminu demokracja używa się głównie w 3 znaczeniach: 1) władza ludu – suwerena, 2) demokracja jako forma ustroju państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli, jako źródła władzy i przyznaje się wszystkim obywatelom swobody i prawa polityczne, zapewniające im udział w sprawowaniu władzy, 3) Demokracja jako synonim praw i swobód obywatelskich. Niekiedy synonim - demokracja rozciąga się na pozapaństwowe dziedziny życia, na partie i organizacje społeczne.

            W Polsce od 1989 r. mamy demokracje liberalną, w której działa system przedstawicielski. Od kwietnia 1997 r. mamy  Konstytucję zgodnie z którą „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Najwyższym organem władzy ustawodawczej jest parlament.  Cechą charakterystyczną demokracji  liberalnej jest ukształtowany przez liberałów wielopartyjny system polityczny. Partie, które wygrywają wybory - same lub w koalicji z inną partią - tworzą rząd. O wynikach wyborów decyduje większość, świadoma część - uczestnicząca w wyborach –  obywateli.

            W tym miejscu powróćmy do takich cech charakteru człowieka jak świadomość i aktywność. Świadomość pomaga dokonać właściwego wyboru, zaś aktywność uczestnictwo w akcie wyborczym. W krajach o wysokiej świadomości i aktywności ludziom żyje się lepiej.(działa zasada  dualizmu) Wyższy byt określa większą świadomość.

            Na byt i świadomość oraz na aktywność ludzi ma wpływ psychologia i socjologia, ale na zachowania ludzi wpływ  mają także różne inicjatywy,i impulsy, które napływają z zewnątrz od innych narodów. Takim projektem jest Unia Europejska. Jej program pomocowy pomaga usuwać przede wszystkim różnice ekonomiczne. Tworzy warunki do stopniowej poprawy bytu, i  świadomości społeczeństwa. Projekt Unii Europejskiej, to nie tylko pomoc finansowa, ale także umacnianie praw człowieka, swobodny przepływ ludzi i towarów. Unia Europejska, to  projekt dzięki któremu poczyniliśmy pewien postęp w cywilizacyjnym rozwoju.

            Niski poziom bytu i świadomości towarzyszy nam przez wieki. To są warunki do rodzenia się społecznej polaryzacji, kłótni, konfliktów, nienawiści i agresji, polsko – plskich wojen. Ta polaryzacja polityczna i ekonomiczna z całą siłą pojawiła się po 1989 roku i z pewnymi przerwami trwa po dzień dzisiejszy. Polaryzacja służy interesom establishmentu i politycznemu mainstreamowi. Polaryzacja (niska świadomość, poddawanie się prawicowemu populizmowi i demagogii, większej, ale biedniejszej części społeczeństwa) pozwala bogatym utrzymywać władzę i budować wygodny   dla siebie świat.

            Program,  Rodzina 500 + w tym roku ma wynieść 17, 2 mld, a w przyszłym roku ok. 22 mld zl. Establishment,i elity  neoliberalne twierdzą, że budżetu  naszego państwa nie stać na taki wydatek. Argumentują. że te pieniądze w ogóle nie powinny trafić do rodzin najbiedniejszych, bo zostaną w nich zmarnowane lub przepite. Uważają, że skoro rodzina jest biedna, to znaczy, że jej członkowie są niezaradni i leniwi. W przeciwnym razie nie byliby biedni.

            Około 50% Polaków zarabia  poniżej 2, 5 tys zł netto, a ok.  80% emerytów otrzymuje - 840 zł emerytury. Taką też relatywnie niską wartość ma ich byt i świadomość. Ok. 50% polaków nie chodzi na wybory. Wielu z nich nie ma czasu na czytanie mądrych książek i gazet, bo zajęci są zabieganiem o trwanie. Wielu nie wie jak jest inaczej, bo tego inaczej nie znają, gdyż od pokoleń dziedziczą biedę i tylko ją znają. Bieda – byt – określa ich świadomość. A to wartość bytu tworzy atmosferę, w której ludzie wierzą w siebie, w to, że sami dla siebie coś mogą zrobić, by poprawić swój byt – warunki życia.

            Rośnie (być może naiwna)  nadzieja, że gdy PiS-owi uda się realizacja wszystkich socjalnych obietnic (programów+), i gdy nadal napływać będą z zagranicy zarobki dla   rodzin w kraju oraz dla rolników bezpośrednie unijne dopłaty, to wzrośnie wartość bytu i świadomości u  znacznej części społeczeństwa. (wzrost jakości bytu wpłynie na wzrost świadomości) Jednak rośnie też realna obawa, że w sytuacji recesji, gdy budżet takiego obciążenia nie uniesie, zmniejszy się dla nas unijna pomoc, może dojść do narodowego  dramatu. Pierwszego sierpnia, w 72 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego,  w TVN 24 pokazano jak, gdy o 17- tej zawyły syreny totalnie stanęła cała Warszawa. To była taka - cała pełność - jakiej w innych latach nie było. To była taka cisza jaka bywa przed nadchodzącą  burzą. A może to była cisza,jako  złowieszcze przeczucie nadchodzącej fali zła? A synonimem nadchodzącego zła jest stan  w którym znalazł się gen Zbigniew  Ścibor Rylski?

            Ludzie przyzwyczajani do życia w nieco lepszych warunkach, gdy poczują jego smak, nie zgodzą się na gorsze warunki i będą protestować. Protest przerodzi się w ostry  konflikt bardzo  dużej części społeczeństwa z władzą.  Taki konflikt na ogół źle kończy się dla władzy i tego boi się coraz więcej  pisowskich działaczy. Podstawą, pisowskiej władzy było (i jest) poparcie 19 %  Polaków, uprawnionych do głosowania. Pisowska władza nie ma jednak swego źródła w powszechnym autorytecie. Ta władza, u znacznej części społeczeństwa ma raczej opinię władzy autokratycznej i totalitarnej. Powstał wobec PiS -u  opozycyjny ruch  społeczny - KOD, trwa  protest znacznej części społeczeństwa. W takiej sytuacji, każde niepowodzenie władzy, będzie wywoływało ostry społeczny  sprzeciw. Do KOD -u  zaczną się przyłączać związki zawodowe i chłopi, będą więc wielkie uliczne  protesty,a nawet strajki.

            A być może spełni się metafora - „niema tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Być może,  nawet wtedy,gdy to wszystko przeżyjemy i np. po następnych wyborach Polską rządzić będzie PO z Nowoczesną, to zmuszeni będą realizować rozpoczęty przez PiS program socjalny?. Być może taka jest nasza droga do wzrostu wartości bytu i świadomości naszego społeczeństwa? Pojawi się koncepcja dwóch dróg dochodzenia do poprawy jakości człowieczego bytu. Neoliberalna - niewidzialna ręka rynku i dualistyczna - byt określa świadomość. Bogaci mają swoją drogę i biedni swoją do lepszego bytu. A może między tymi drogami niema sprzeczności, i co więcej, oba cele - dobrobyt bogatych i biednych - należy realizować równocześnie i równomiernie?

            Na razie nie ma żadnych możliwości uzdrowienia trudnej obecnie sytuacji, ponieważ nie ma ani sił społecznych, ani autorytetów, zdolnych odpowiednie zmiany przeprowadzić.(barbarzyńcy >kanibale< autorytety wytrzebili) Musiałoby się pojawić coś w rodzaju KOD. Problem w tym, że to stowarzyszenie jest aktywną stroną konfliktu - PO, Nowoczesna - kontra PiS. Potrzebny jest ruch społeczny taki prawdziwie ludowo – lewicowy. Dopóki nie wymyślimy takiego modelu społeczno – gospodarczego, który mając w rękach siły rozwojowe  będzie stwarzał szansę na zmniejszenie różnic materialnych i cywilizacyjnych, to sytuacja się nie poprawi. To jest największy dylemat naszego kraju.

            PiS, dla  marketingu, nadużywa terminu naród. Wszystko robi dla narodu i wszystko ma być narodowe,Według Encyklopedii PWN – naród to trwała wspólnota ludzka wytworzona na podstawie  wspólnoty losów historycznych, kultury, języka, terytorium i życia ekonomicznego, przejawiającego się w świadomości narodowej jej członków Cechą nowoczesnego narodu jest poczucie własnej odrębności w stosunku do innych narodów oraz pragnienie posiadania i umacniania własnego państwa. Naród kształtował się w procesie zmian wyrosłych z ucisku i wyzysku większości przez mniejszość. Z czasem nastąpiła polaryzacja, w wyniku której narodem ogłosili się ludzie wyższych sfer. W Polsce Ludowej narodem był lud pracujący.(...)

            Pisowcy działacze, starają się upodobnić do  rosyjskich narodników z lat 1861 – 95 Narodnicy byli ruchem demokratycznym, przeciwnikami carskiego dzierżowładztwa. Wyrażali punkt widzenia chłopów, drobnych wytwórców i  rzemieślników. Poszukiwali dróg niekapitalistycznego rozwoju Rosji. Teoretykami   narodnickiej teorii byli  A.I. Hercen oraz W.G. Czernyszewski. W latach 90 XIX w, przewagę wśród narodników zyskał kierunek liberalny, którego zwolennicy usiłowali zastąpić rewolucyjny program narodników, programem reformatorskim. Podobną metamorfozę przechodzi PiS.  Dziś żyjemy w zglobalizowanym świecie Narody, dla wspólnego dobra, łączą się w różnego rodzaju federacje i rezygnują z części swojej suwerenności.

            Rozwiązanie problemu tkwi w dalszej integracji naszego kraju z Unią Europejską w dalszej integracji naszego społeczeństwa. W zrozumienia, że naród to; ani klasa najbogatsza, ani klasa średnia, ani najbiedniejsza. Na takim podziale, żeruję establishment i wpływowy  prawicowy mainstream. Naród to wspólnota losów historycznych i życia ekonomicznego i nikt nie powinien czuć się z narodu wykluczonym. Polska lewica przegrała walkę o wykluczonych, bo gdy sprawowała władzę nie doceniła wtórnego oddziaływania na siebie bytu  i świadomości.( zasad dualizmu) Klasa średnia, też przegrała, bo w pogoni za  poprawą własnego bytu, nie doceniła praw narodowych ludzi biednych. Wszystko, co wiąże się z dezintegracją narodu jest złe i musi być odrzucone. Nigdy dość mówienia o klasowych i grupowych nacjonalizmach,o izolocjonalizmach  społecznych, o prawicowej demagogii i populizmie.

            Kto dziś, jeśli nie środowisko programowo – lewicowe ( podobnie jak  w latach 1993 - 97 oraz 2001 -2005), jest w stanie postawić skuteczną tamę nadchodzącej fali  dramatu narodu? (Jak pokazały ostatnie wybory sporo młodych ludzi postawiło na Kukiza i Korwin – Mikkiego) Wiele Ludzi czekają na kogoś, kto będzie wyznacznikiem narodowej integracji,i liderem prawdziwej lewicy. Który będzie w stanie upomnieć się o swój tradycyjny lewicowy elektorat , o poprawę bytu  mniej uprzywilejowanej warstwy społeczeństwa. Ale nie tak, jak kiedyś w przeszłości  robili to; A. Kwaśniewski, L. Miller,W. Cimoszewicz i M. Borowski, którzy poszerzali bazę poparcia odwołując  się do głosów klasy średniej, która wciąż ich odrzucała. Dziś na lewicy  potrzebny jest odważny człowiek, który upomni się o ludzi mniej zamożnych, dotkniętych konkurencją niskich płac. Jako ktoś kto stoi po stronie praw człowieka i nigdy w tej sprawie nie pójdzie na nieefektywny kompromis z prawicowym establishmentem czy prawicowym mainstreamem.

            Warto sięgnąć do historii ruchu robotniczego i przypomnieć sobie, co reprezentowały ruchy lewicowe, u zarania swej działalności. To nie były grzecznościowe kluby dyskusyjne, ale jednak, żeby pozyskać społeczne  poparcie   nie stroniły od populistycznej, rewolucyjnej retoryki. Odrodzenie populistycznej retoryki w dzisiejszych warunkach, w czasach kryzysów ekonomicznych, gdy znaczna część społeczeństwa odchodzi od mało skutecznych programów w stronę górnolotnych populizmów, populizm lewicowy   niesie dużą szansę na konkurowanie z populistyczną retoryką prawicy. Podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych, lewicowy program wyborczy przegrał z pisowską demagogią i populizmem.

            PiS, ażeby utrzymać się u władzy daje ludziom pieniądze (jałmużnę) i obiecuje następne socjalne programy. Nadal uprawia prawicową demagogię i dysfunkcjonuje państwo. Co w tej sytuacji może dać lub powinna zrobić lewica? Lewica może ludziom dać siebie, swoją wiedzę. sygnalizować ludziom nadchodzącą falę niebezpieczeństwa. A katastrofa jest dziś bardziej realna  niż szczęśliwa przyszłość. Wskazywać drogę wychodzenia z kryzysu. Wielu ludziom brakuje wiary w lewicę w siebie samych, w to  że razem dla kraju, dla siebie coś lepszego można zrobić lub poprawić. Oni tyle już razy byli oszukiwani, więc stracili wiarę, że naprawdę ktoś  może im pomóc. Wielu ludzi wierzy tylko w to, co może dotknąć, czego mogą doświadczyć. (500 zł na dziecko, można dotknąć każdego miesiąca i doświadczyć, poprawę bytu) Istotą problemu jest więc wartość bytu, który określa świadomość. Działalność edukacyjna wśród zwykłych ludzi, prowadzona przez lewicowe elity może być wartością, którą można doświadczyć, jest taką nadbudową (wartością dodatkową) w osiągania wyższej  świadomości, a więc poprawy wartości bytu tych ludzi. ( Zachodzi więc konieczność realizacji  zasad  dualizmu -zależności od siebie elit i ludu)

            Klucz do zmiany, obecnej trudnej sytuacji, do rozwiązania nabrzmiałych w Polsce politycznych i ekonomicznych problemów leży więc nie w ciągłym zabieganiu lewicy, politycznej i intelektualnej elity o bliżej nieokreśloną legitymizację czy o formowanie nowych programów, nowej strategii politycznej (trzeciej drogi). Chodzi o ulepszenie koncepcji wkraczającej w prostą partyjną działalność na rzecz dobrej edukacji społeczeństwa, szerzenia idei wtórnego oddziaływania bytu i świadomości. O kształtowanie kultury politycznej, samoorganizacji, samopomocy, pogłębianie uczucia empatii. Takie powinno być wyzwanie – zadanie -  dla elity polskiej lewicy. Tymczasem,na ogół, czołowi działacze, ci z pierwszych stron gazet „każdy sobie rzepkę skrobie”, Każdy inwestuje we własny splendor i narcyzm,a więzi ze społeczeństwem utrzymują przez telewizyjny ekran. Zaś przewodniczący Włodzimierz Czarzasty ma charakter  zbytnio ulegający innym , żeby to zmienić, więc jest jak jest, a że jest kiepsko każdy to widzi.

            Wśród działaczy lewicy  zanika ideowość i szerzy się drobnomieszczański styl życia. Bierne wyczekiwanie na  wychylenie się w lewo wahadła społecznej opinii. Może ktoś, lub coś w ludziach obudzi ideowość, chęć walki o wartości lewicowe, przypomni smak zwycięstw wyborczych, satysfakcji z szybszego rozwoju kraju, wzrostu autorytetu Polski w Europie i świecie. W kwietni br odbył się Kongres Samorządowej Lewicy. Uchwalono programy; trosko o ludzi młodych i o seniorów. Ogłoszono akcję zbierania podpisów w sprawie aborcyjnego referendum. Wszystko to jednak takie nie dokończone.  Lewicowi samorządowcy nie spotykają się z wyborcami, nie prowadzą dialogu i konsultacji, więc prócz czołowych samorządowców, tych kongresowych  programów nikt  nie zna.  Wszystko to takie; zatrzymywanie się wpół drogi, jakby brakowało sił, żeby pokonać dalszą drogę i dość do celu. Taka mało skuteczna forma działania, nikogo nie porywa, raczej budzi wątpliwości i niechęć do inicjatorów tych projektów.

            W czerwcu, red. „Przeglądu” Jerzy Domański, zaproponował powoływanie Komitetów Obrony Dobrej Pamięci. Komitetów samoobrony przed faszyzmem, ignorantami i kłamcami. Chodzi o dobrą pamięć: o hitlerowskiej okupacji, o Polsce ludowej i o III RP, gdy władzę sprawowała lewica, i kraj szybciej się rozwijał. Europa (w maju 2004 r.) przyjęła nas do swojej rodziny. Komitety (KODP) nie muszą być rzeczowymi podmiotami prawa, mogą mieć charakter  empiryczny, jednoczący ludzi we wspólnym działaniu na rzecz rozwoju kraju, która ujawni się podczas wyborów. Członkowie (sympatycy) KODP mogliby nosić w klapie marynarki np. portret Józefa Oleksego (chodzi o jednoczący symbol) Taki portret mógłby kupić każdy w kiosku z gazetami.

            Założyć można,że KODP -ski   ruch społeczny zasilą przede wszystkim, ludzie starsi,   budowniczowie wyzwolonego z pod hitlerowskiej okupacji i zniszczonego wojną kraju,Ta odbudowa i budowa, według prawicowych barbarzyńców, miało się nie udać, ale  się udała i stąd wzięła się do tych ludzi taka  dzika złość i nienawiść. Obrzucono ich epitetami: kolaborant, homo sovietikus, roszczeniowiec, gorszy sort itp. To głosami tych ludzi w III RP lewica dwukrotnie sprawowała władzę i Polska rozwijała się szybciej. Sympatykami, obrony dobrej pamięci powinni też być ludzie czujący się przez obóz solidarnościowy oszukani, bo nie takiej Polski oczekiwali. Wniosek jest prosty, lewica zamiast wzajemnie się atakować i dzielić, powinna poprzeć propozycję powoływania KODP, bo tego wymaga odpowiedzialność za Polkę.

            Radziejów sierpień 2016 rok.

           

           

           

Zajrzyjmy  do „Kroniki Historii Polski”i poczytajmy, co w lipcu w naszej historii  ważnego  się wydarzyło? 350 lat temu, 13 lipca 1666 roku, starły się w okolicy wsi Tupadły, przy Noteci pod Mątwami, oddziały królewskie Jana Kazimierza z rokoszanami Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. A 278 lat później, 21 lipca 1944 roku w Moskwie, (czas hitlerowskiej okupacji) powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.

A,żeby interpretować ważne wydarzenia historyczne z bieżącymi to jedne i drugie trzeba  sobie przypomnieć. Starcie królewskich rycerzy z rokoszami opisał Ludwik Stomma w felietonie „Lekcja Bitwy pod Mątwami”(„Przegląd” nr 24.13-19. 06.2016 r.) Historycy, a za nimi Ludwik Stomma,  tak opisują - Polaków z Polakami - bitwę pod Mątwami.

- Armia Jana Kazimierza, dowodzona przez Jana Sobieskiego liczyła 20 tys rycerzy,a rokoszanie, wojsko  Zamojskiego liczyło 12 tyś żołnierzy. Pole bitwy wrogich sobie oddziałów – prócz płytkiej w tym miejscu Noteci - rozciągało się na ćwierć milowym rozlewisku i na błotach. Jan Kazimierz jednak nakazał swoim oddziałom rozpoczęcie walki. Pierwsza przez rzekę przeprawiła się lekka jazda litewska, następnie ciągnący muszkieterów dragoni, potem wiarusi Czarneckiego. Lubomirski, który chował dotąd swoich żołnierzy za pagórkami ( dysponował tylko konną jazdą) odczekał aż mniej więcej połowa królewskich znajdzie się na „jego” brzegu. Wówczas rzucił wszystkie swoje siły do walki, do wściekłej szarży z góry w dół ku rzece. Tego uderzeniowego impetu królewscy rycerze, chociaż dzielnie walczyli, wytrzymać nie mogli. Jan Sobieski kazał trąbić na odwrót. Ale jednocześnie królewscy rycerze, chcąc pomóc swoim, tłumnie rzucili się do brodu rzeki. 

Powstał całkowity chaos. Jedni się cofali, drudzy usiłowali przeć naprzód,a jeszcze inni strąceni z grobli tonęli w błocie. (…)

Jak pisze Witold Kłaczewski – w tej sytuacji wojska Jana Kazimierza z „lubomierskiego brzegu” postanowiły zdać się  na parol. Zwycięzcami byli w końcu panowie bracia, spotykali się na elekcjach i sejmikach, dzielili wizję świata i obyczaj. Jednak, gdy tylko królewscy złożyli broń, rozpoczęła się przerażająca, wyuzdana rzeź. Nazajutrz naliczono ( w zależności od źródła)  od 2,5 do 4 tys, zamordowanych królewskich rycerzy, z których tylko drobny odsetek padł w boju. Szlachta (zwolennicy Lubomirskiego -ZP -) wyrzynała pozbawionych dowódców dragonów, którzy w tej rzezi  zginęli prawie wszyscy. Większość trupów miała po sześć – siedem cięć, a niektórzy nawet 30 – 40 cięć. Rokoszanie wymordowali wszystkich jeńców (...)

Jak pisze Zbigniew Wójcik - w bitwie pod Mątwami poległo lub zostało wymordowanych przez rozwścieczonych buntowników (rokoszan – ZP) ponad 2,5 tys. królewskich rycerzy w tym ogromną większość dragonów. Była to prawdziwa, okrutna rzeż i jednocześnie najbardziej krwawa bitwa na ziemiach polskich w XVII w. (…)

-Na koniec oddajmy głos naocznemu świadkowi tamtego zbrodniczego wydarzenia. 14 lipca, czyli dzień po bitwie Jan Sobieski pisze  do Marysieńki. - Z tej okazji, najwięcej zginęło ludzi, że skoro na błota uszli, wywoływali ich dając im  quartieri parol, a potem zawiódłszy na górę, nie ścinali, ale rąbali na sztuki. Nie tylko Tatarowie czy Kozacy, nigdy takiego nie czynili tyraństwa, we wszystkich historiach o takim okrucieństwie od najgrubszych narodów nikt nie czytał. Jednego nie znajdują ciała, żeby 40 nie miał mieć w sobie razów, bo i po śmierci nad ciałami się pastwili.(...)

278 lat później, było podobnie historycznie ważne  wydarzenie, ale jednak o innym przebiegu i znaczeniu. 22 lipca 1944 r w Chełmie Lubelskim powstał Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Ogłoszono Manifest PKWN. To był dzień narodzin Polki Ludowej. Polacy cieszyli się uzyskaną wolnością i niebawem przystąpili do odbudowy zniszczonego wojną kraju. 

Jednak w drugie połowie  1945 roku ok. 90 tys.  tzw. żołnierzy wyklętych rozpoczęło - trwającą do 1950 r.- polsko – polską wojnę.

O tej wojnie Jacek Owczarski w swej książce „Romantycy Kontra Realiści” napisał – Znów będą konspiracyjne oddziały zbrojne gotowe do walki. Ale nie jak dawniej bywało, do zmagań o niepodległość z Rosją, Prusami, i Austrią – naszymi zaborcami. Tym razem będą gotowi do walki w wojnie polsko – polskiej, w której Polak zabijać będzie nie najeźdźcę , ale    Polaka. 

Każdy z nich będzie przekonany, że czyni to w dobrej sprawie jaką jest  Ojczyzna (...)

Red. Jerzy Domański ma racje, gdy apeluje, byśmy dziś, gdy codziennie w mediach  elektronicznych i papierowych gwałcona i zakłamywana jest nasza historia , zabierali głos i mówili całą prawdę. Byśmy pytali naszych krewnych, sąsiadów i znajomych dlaczego pamiętając tamte czasy, pozwalają sobie  pluć w oczy i obrażać epitetami; w rodzaju Komunistyczna Polska, komuna, złodzieje, bandyci, roszczeniowcy, homo sovietikus i dlaczego pozwalają okłamywać młodzież?  Zastanawiające dlaczego, ci którzy  odbudowali kraj z wojennych zniszczeń, a następnie go rozbudowali,ci prawdziwi bohaterowie wielkich dokonań nie bronią własnych życiorysów oraz własnej godności? Dlaczego, żyjący polscy intelektualiści, tak słabo stają w obronie faktów i tego, co wspólnie z całym społeczeństwem stworzyli? 

Być może w tym felietonie (w kontekście tego co już napisali inni) -  na tego rodzaju pytania  choć częściowo uda mi się udzielić odpowiedzi.

Z żalem, ale uważam, że ludzie młodzi są naszym (moim) dużym  zmartwieniem, bo z tego, co czytam i znam z autopsji, dzisiejsze młode pokolenie, to w znacznej części pokolenie gier komputerowych, pełnych przemocy i kretyńskich filmów o wirtualnej wojnie i zabijaniu. Neoliberałowie („rokoszanie”) wykreowali wielki obszar sztucznego brutalnego świata, w którym nie ma empatii, który zamyka (zabija) ludzkie uczucia i wrażliwość na krzywdę. Zamiast tego jest sprawność -  takie zadowolenie małpy - w  obsłudze komputerowej klawiatury i manipulowanie joystackiem.

Ta  komputerowa, bezużyteczna i bezuczuciowa zabawa, kształtuje bezuczuciową mentalność znacznej części polskiego  społeczeństwa. Problem zaczyna się w rodzinie,bowiem dzieci wychowuje się  permisywnie, mają indywidualistyczny i roszczeniowy sposób myślenia. Nawet nie przyjmują do wiadomości i nie przejmują się, że w przyszłości ich świadczenie emerytalne ma wynosić 30 % wynagrodzenia. Nie są ciekawi prawdy o przeszłości ich ojców i dziadków. Nie czytają mądrych książek. I z takim bagażem wkraczają w dorosłe życie.  Wielu z nich nawet, gdy już dorośnie nie przejmuje się widmem wojny, którą straszą paranoicy, bo ona jeśli przyjdzie, to będą ją traktować jak zabawę komputerową. Ludzie młodzi  interesują się komputerem więc piszmy o tych problemach i publikujmy na naszych stronach komputerowych.

Polska prawica oraz usłużne im media, te elektroniczne, i te papierowe -  permanentnie deprecjonowały i  deprecjonują  osiągnięcia Polski Ludowej i eksponują wyłącznie patologię tamtego okresu. Polska Ludowa, po prostu została przez nich ogłoszona reliktem przeszłości, a socjalizm nazwano ustrojem zbrodniczym. Według paranoików największym zagrożeniem  dla przemian demokratycznych i gospodarczych w III RP była ( i jest) wywodząca się z PZPR lewica. To neoliberałowie - skupieni wokół „Gazety Wyborczej” - i w Unii Wolności, upowszechnili pojęcie „postkomuna” oraz hasło - „SLD mniej wolno”. A każdy, kto usiłował bronić PL oraz interesu zwykłych ludzi: robotników i chłopów, otrzymywał etykietę; komunisty, złodzieja, wroga  reform i był populistą. 

Otrzymywał etykietę „Obcy”, bo na niszczenie obcego, było większe społeczne przyzwolenie.

Dziś prawica („rokoszanie”) -  wszelkimi sposobami nadal pragnie SLD dobić, bo ta „postkomunistyczna” partia wciąż posiada w terenie swoje struktury i w ubiegłorocznych wyborach na jej  kandydatów głosowało ponad milion wyborców. A więc na prawicy jest obawa, że ta  z peerelowskim rodowodem partia może się odrodzić, a wtedy odrodzi się silne państwo,umocnią się związki zawodowe i terytorialne samorządy. To by oznaczało długotrwałe lewicowe rządy. Jak pokazały ubiegłoroczne wybory parlamentarne Platforma Obywatelska, ta niby liberalna i demokratyczna prawica,ani przed ubiegłorocznymi wyborami, ani dziś kompletnie nie rozumie, że zwalczając tzw postkomunistyczną, ale przewidywalną partię, rykoszetem uderza w siebie.

Na kształtowanie naszej rzeczywistości w minionym ćwierćwieczu  wielki wpływ miała i ma skłócona prawica. I nie tylko zwalczając SLD, ale przede wszystkim poprzez permanentne wzajemne ze sobą kłótnie i konflikty.  PiS, (dzisiejsi „ kruchtowi rokoszanie”) od wielu lat toczy walkę o władzę z szeroko rozumianym obozem neoliberalnym, a dziś sprawując władzę dążą do  dysfunkcji państwa. Dzięki szokowej terapii  Balcerowicza w Polsce wciąż mamy przestarzały neoliberalny system, któremu – niestety - kiedyś – podporządkowała się znaczna część lewicowych działaczy, rezygnując z własnej lewicowej alternatywy. Kiedyś Andrzej Lepper w Sejmie z trybuny grzmiał „Balcerowicz musi  odejść”!  Leppera już nie ma, a Balcerowicz  czuje się dobrze i w telewizji broni  neoliberalizmu.

Więc jest jak jest, a jak jest dostrzega coraz więcej Polaków. Mówił o tym wicepremier \Morawiecki na niedawno odbytej konferencji prasowej.- Obecnie połowa Polaków zarabia netto  mniej niż 2, 5 tys. zł. miesięcznie. Pensje w Polsce są średnio trzykrotnie niższe niż w krajach wysoko rozwiniętych. Dwie trzecie zarabia poniżej średniej krajowej. 

W latach 2000 -2015 PKB naszego kraju wzrósł o 65% podczas gdy płace wzrosły tylko o 41%.

Biorąc za podstawę to, co wiemy o tych dwóch historycznych wydarzeniach,tak lapidarnie – z dużym uproszczeniem - kojarzyć możemy,że żołnierze wyklęci podobni byli  rokoszanom. Jedni i drudzy walczyli; o podobne cele i podobnymi okrutnymi sposobami. Rycerze Jana Kazimiera bronili autorytetu państwa i króla,czyli ipso facto jego polityki; centralizacji władzy, ograniczenia sejmiko i sejmokracji, zniesienia liberum veto oraz zbliżenia z Zachodem. 

Zwolennicy Zamojskiego, ( znaczna część szlachty) taplali się w swojskości, żadnego naruszania „odwiecznych” tradycji i obyczajów, obcych rad i rozwiązań społecznych nie potrzebujemy – głosili.

Żołnierze WP i  funkcjonariusze MO, bronili legalnego, uznanego przez ONZ rządu, i czuwali nad  bezpieczeństwem Polaków odbudowujących kraj z wojennych zniszczeń. A czego w tej polsko- polskiej  wojnie, bronili,i o co walczyli żołnierze wyklęci? Podczas tej bratobójczej wojny, w której – po obu stronach - zginęło po ok. 10 tys. żołnierzy i cywilów, wyklęci bronili tego samego, co kiedyś rokoszanie, a mianowicie,feudalnego i kruchtowego państwa. Jak wiemy z przekazu rodzin, matek oraz ich dzieci, wśród żołnierzy wyklętych byli tacy, którzy w okrucieństwach nad ofiarami, nie ustępowali rokoszanom. Dziś, o tym się milczy. Mówi się tylko o zbrodniach i okrucieństwach popełnianych przez UB i SB oraz przez radzieckich żołnierzy. Zaś każda zbrodnia, zawsze jest zbrodnią! 

Na dodatek, prawicowi  paranoicy,(nacjonaliści) żeby uzasadnić i usprawiedliwić bezsensowność walki i popełnionych  przez żołnierzy wyklętych zbrodni, jako pretekstu i alibi, żołnierzy radzieckich, którzy uratowali nas od  całkowitej zagłady, nazywają - okupantami i przyrównują ich do hitlerowskich zbrodniarzy.

Wydarzania, te sprzed 278 laty i te po 1944 roku, były dramatem Polaków i trzeba je sobie  przypominać, by z nich wyciągać odpowiednie nauki. Historia (nie zafałszowana) objaśnia przyczyny działań ludzi, którzy ją kształtowali, odległe czyni bliższe, niejasne bardziej zrozumiałymi; uczy dostrzegać przyczyny i przewidywać skutki.

Dlatego dziś, gdy gwałcona i zakłamywana jest nasza najnowsza historia, trzeba zabierać głos, by ją objaśniać i czynić bardziej zrozumiałą,pomagać ludziom młodym dostrzegać przyczyny jej gwałcenia. - Głosicieli, załganego języka o historii  Polski Ludowej, o komunie, o zbrodniczym ustroju, (jak pisze red. Domański), - było – i jest bardzo wielu, ale na szczególne wyróżnienie „zasłużyli” sobie  tylko niektórzy. A wśród nich Jan Krzysztof Bielecki – całkowite przeciwieństwo Tadeusza Mazowieckiego - Człowiek, który dzięki kaprysowi Lecha Wałęsy został premierem rządu. W Davos 1991 roku powiedział, że 45 lat komunizmu wyrządziło Polakom więcej szkody niż okupacja hitlerowska. To był premier polskiego rządu, który pięciozdaniowym przepisem potrafił zlikwidować pegeery i wysłać w życiowy niebyt, pół miliona ludzi. Większość z nich, w wyniku tej  bezsensownej, barbarzyńskiej decyzji, zostało wykluczonych ze społeczeństwa i do dziś się nie pozbierało. J. K. Bielecki, którego osobisty majątek,(uzyskany z pełnionych prezesowskich funkcji w bankach), żyje dziś ponad stan (...)

Jan Krzysztof Bielecki często dziś występuje w telewizji i twierdzi, że  wszystko, co robiła Platforma było wspaniałe, a wszystko, co robiono w Polsce komunistyczne było złe. Że wszystko, co dziś robi PiS jet złe, bo to wszystko jest takie peerelowskie i bolszewickie. Nadal używa epitetów; PRL, komuna,czarna dziura,gospodarka w ruinie itp. Zaś występujący obok niego lewicowi działacze lub intelektualiści tego słuchają i nie mają odwagi powiedzieć mu, że obraża uczciwych ludzi,że jest barbarzyńcą, który skrzywdził tysiące ludzi.

Ludzie, rekrutujący się ze środowiska J.K. Bieleckiego, gdy trafili do PO i do rządu, przez lata sprzedawali, te pozostawione po Polsce Ludowej „ruiny”. Niestety, bardzo często za bezcen w stosunku do ich realnej wartości. Załogi wielkich  zakładów były uspołecznione i solidarne więc, aby nie stanowiły przeszkody w przeprowadzeniu transformacji ustrojowej, po prostu ich zakłady niszczono, a z  pracowników stworzono - 3 milionową armie bezrobotnych. Ludzie pochodzący ze środowiska J.K. Bieleckiego, przez 8 lat, tak rządzili państwem, że bardzo  znaczna część społeczeństwa nie dostrzegła ich zasług i w ostatnich wyborach (jesień 2015r.) pozbawiła  władzy. Polska, światowy kryzys ekonomiczny, znosiła łagodniej niż inne kraje, dzięki finansowej pomocy Unii Europejskiej. Poza budową stadionów i autostrad, nie było  czym się chwalić. Można sobie wyobrazić, jakby dziś  wyglądała Polska, jak byśmy żyli, gdyby nadal trwała zimna wojna, i gdyby od maja 2004 r. nasz kraj nie był członkiem UE. 

Gdyby  nie było unijnej pomocy finansowej oraz szeroko  otwartych europejskich rynków?

A, już chichotem - tej gwałconej historii - jest to, że właśnie ludzie z dawnego środowiska J.K Bieleckiego, (z tego samego solidarnościowego obozu), tyle, że ze skrajnie prawicowej partii, w ubiegłym roku pozbawili ich władzy. Wtedy, gdy  Donald Tusk  Polskę ogłosił „zieloną wyspą” to ludzie  z tego samego obozu, żeby, wygrać wybory, Tuskowi i jego rządowi, zarzucali zrujnowanie kraju. Wmawiali ludowi, że jest  biedny, bo kiedyś komuna, a w ostatnich 8 latach  platformiści ich okradali. Paradoksalnie, w tych ruinach PiS znalazł pieniądze na realizację programu 500 +. I tak, ci ludzie, (paranoicy i „rokoszanie”) idą, od ruin w Polsce Ludowej, przez ruiny III RP. Od bogacenia  się jednych, - nielicznych -, do biedy drugich – wielu, i od zasiłków do jałmużny. Tak w Polsce pod rządami prawicy dzieje się przez całe ostatnie  10 lat. Tylko w latach 1993 – 1997 i w latach 2001 – 2005, gdy rządy sprawowała lewica,nasz kraj rozwijał się w szybszym tempie, malało bezrobocie i rosły realne dochody ludności.

W przestrzeni publicznej krąży wymyślone przez PiS w kampanii wyborczej hasło; o lepszej zmianie,a dziś o nowej rewolucji przemysłowej. Ta, „nowa rewolucja” choć mało realna, i raczej hucpa polityczna, cieszy wielu ludzi i budzi nadzieję na lepsze życie. Płonne to nadzieje, gdyż jesteśmy krajem,w którym paranoicy (potomkowie rokoszan) w pierwszych latach ustrojowej transformacji (dokonali „rzezi”)  wysoko kwalifikowanej i doświadczonej kadry oraz  zniszczyli ponad 1600 dużych przemysłowych zakładów pracy, zaś dziś tych około milion średnich i małych firm, nie ma pieniędzy na innowacje.

Jak wiadomo  wielu młodych i wykształconych ludzi miast wprowadzać  zakładach w innowacje zasila szeregi bezrobotnych, lub za chlebem, wyjeżdża do pracy za granicą. Mamy ponad 1000 miliardowy dług publiczny i ponad 54 miliardowy deficyt budżetu państwa oraz ponad 14 miliardowe zadłużenie publicznych szpitali.(Pod koniec lat 70 polski dług  publiczny wynosił ok, 24 mln dolarów)

Nowe - zwerbowani przez PiS elity i urzędnicy - mają nadzieję, że nadal tak będzie  jak było  w całym ćwierćwieczu ustrojowej transformacji. Że nadal, za wysokie apanaże  bronić będą neoliberalnego systemu w gospodarce, że oni  będą beneficjantami tej „nowej zmiany”. Oni liczą , że problemy, które stworzy ta „dobra zmiana”, ich nie dotkną. (mądry nawet w piekle potrafi znaleźć dla siebie dobre miejsce)

A, los innych, większości społeczeństwa niezbyt ich obchodzi.

Zastanówmy się  jakie z tych dwóch wydarzeń  historycznych i z tych wydarzeń nowych  płyną dla większości  z nas  nauki? „Kto ruiną wojuje pod ruiną ginie”? A może będzie jednak sensowniej, byśmy nie zapominali o dawnych między  Polakami bitwach,ale byśmy sami siebie zapytali, o myślowe przyczyny tych polsko – polskich wojen, tych kłótni i konfliktów. Chodzi o te myśli, które w  wielu z nas  przez wieki tkwią i opanowały tak wielu ludzi. Zapytajmy też  o rolę hierarchów Kościoła, tych biskupów coraz dalszych od nauk papieża Franciszka. O szkoły i wyższe uczelnie, które tak masowo wypuszczają w świat (tak wyalienowane) umysły młodych Polaków, którzy tak łatwo łykają coraz większe brednie neoliberałów.

Ale trzeba też zapytać, gdzie są , co robią, na kogo głosują, beneficjanci  Polski Ludowej?  Ci, budowniczowie naszego  awansu  cywilizacyjnego.  Czy zapomnieli, jak ciężko pracowali, jak odkładali od gęby z nadzieją, że ich dzieciom żyło się będzie lepiej, ale zostali przez obóz solidarnościowy oszukani i okradzeni.   Przecież tego, co w czasie ustrojowej transformacji – im zabrano, nikt kiedyś  niczego im nie podarował. Raczej utrudniał. Choćby tacy „przyjaciele” jak Najder czy  Nowak – Jeziorański, którzy w polskojęzycznych rozgłośniach radiowych, różnymi sposobami buntowali polskich robotników - przeciw „narzuconej  przez Sowietów”  władzy. ( Jeziorańskiego A. Kwaśniewski, prezydent III  RP, odznaczył Orderem Orła Białego)

Robotnicy – jak wszędzie na świecie - swoje niezadowolenie wyrażali podczas ulicznych manifestacji i strajków. To przede wszystkim ekonomia i sprawy socjalne były przyczynami tych ulicznych demonstracji i strajków, a nie polityka. Robotnikom nie chodziło o obalenie ustroju, tylko o lepsze warunki pracy i płcy. Zaś władza,  nie mając w tym względzie doświadczeń, do tłumienia pracowniczych manifestacji, bezsensownie używała siły. Więc demonstracje ekonomiczne przekształcały się w demonstracje polityczne, polała się krew, Ten dramat, od wielu lat wlecze się za nami jak – g.... za saniami.

-Mimo niepełnej suwerenności i błędów, Polacy sami wybudowali; tysiące zakładów pracy, mieszkań i to w ilości, o której dziś władze nawet marzyć nie mogą. Stworzyli uczelnie,  które były wyżyną  wiedzy – w obecnych szkołach, nie do osiągnięcia. ( W czasach Polski Ludowej urodziło się ok. 14 mln dzieci, a jednak na absolwentów szkół, czekały miejsca stałej pracy. - ZP-) A: kultura, teatry, biblioteki i powszechne czytelnictwo książek.(ok.40% Polaków czytało książki -ZP)  Kto dziś wspomni choćby o milionie egzemplarzy Gombrowicza, wydanych bez cenzury przez Andrzeja Kurza  - napisał red. Domański i zaproponował  powoływanie Komitetów Obrony Dobrej Pamięci. Komitetów samoobrony, przed faszyzmem, ignorantami i kłamcami.( „Przegląd” nr 24. 13 -19.06 2016 r.)

W sytuacji, gdy w Polsce meczeta wygrywa z empatią,to jest poważny powód do niepokoju. A więc trzeba poważnie potraktować i zastanowić się nad propozycją red, J. Domańskiego i przystąpić do powoływania Komitet Dobrej Pamięci. Nie muszą one być rzeczowymi podmiotami prawa, mogą mieć charakter empiryczny, jednoczący ludzi we wspólnym działaniu, które upodmiotowi się w akcie wyborczym. KDP -wcy mogliby do klapy marynarki przypinać np. portret Józefa Oleksego. Taki portret można by nabywać  w kiosku z gazetami.

Kiedyś - 350 lat temu -  nasi przodkowie  ze sobą walczyli i wzajemnie się mordowali, bo nie byli zdolni do zawierania kompromisów. To przede wszystkim kruchciani rokoszanie doprowadzili do polsko – polskiej bitwy pod Mątwami i dokonali na swoich braciach, okrutnej rzezi. Wtedy też chodziło o to, którzy żołnierze byli prawdziwymi Polakami,czy  ci z północnej strony Noteci, czy ci z południowej?  Dziś, w w podobny sposób Polaków  dzieli J. Kaczyński. Dzisiejszy „Lubomirski”  czyli Kaczyński  - z tym podziałem - ma trudny orzech do zgryzienia. Więc trapi go do tego podziału taki; ambiwalentny stosunek. Kiedyś, według niego, patriotą był nawet Edward Gierek. Być może  zacznie sobie zdawać sprawę, że dzielenie społeczeństwa, zawsze wywołuje; spory, kłótnie  i konflikty, a  wszystko to źle się kończy.

Hipotetycznie założyć można, że J. Kaczyński w sięganiu po władzę zaplątał się we własnej głupocie, 

Nie potrafi ( lub nie chce) uczciwie interpretować wydarzeń i faktów z tej naszej dawnej i z tej najnowszej  historii,  a cóż dopiero wyciągać z nich właściwe wnioski. 

Zostawmy go więc, w spokoju, na śmietniku historii, bo tam jest jego miejsce. I niech ten paranoik (nacjonalista)  tam  sobie marzy o  nieosiągalnej jednoosobowej, kultowej władzy.

Lubomirski, przeprosił króla Jana Kazimierza, więc otrzymał zapewnienie przywrócenia mu  czci  i majątków, lecz bez powrotu do dawnych urzędów. Benito Mussolini, podczas ucieczki do Austrii został schwytany przez włoskich partyzantów i 28 IV 1945 roku rozstrzelany. Adolf Hitler, gdy w kwietniu 1945 r. wojna przeniosła się pod  jego bunkier - się otruł. Józef Salin w wersji oficjalnej, zmarł w 1953 roku,zaś w wersji spiskowej został otruty.

Dzisiejsi  „kruchtowi rokoszanie”i  coraz liczniejsi narodowcy, ci z Piłsudskim i ci z Dmowskim w klapie marynarki, też z tym podziałem Polaków  mają trudny orzech do zgryzienia. Bowiem z jednej strony, polskość cenią ponad wszystko, i nienawidzą Brukseli (Unii Europejskiej), zaś wiekowy obyczaj za skarb duszy uważają,i tęsknią za twardym, silnym przywódcą, to z drugiej strony, jak Polska ma się szybciej rozwijać bez pomocy UE? Bez zagranicznych inwestycji? Bez Zachodniego otwartego rynku? Jak  wprowadzać  innowację w przemyśle, gdy znaczną część doświadczonej kadry pozbawiono pracy, zawodowej i twórczej aktywności? Jak ma rozwijać się demokracja, jeśli ogranicza się podmiotowość zasadniczych organów państwa? Gdy na prawo i lewo, nawołuje się  do nienawiści? Jak bronić  narodowych i obywatelskich wartości, gdy w tym samym czasie prześladuje się  wszystko, co nie ortodoksyjne, gdy co pomysł, to sprzeczność?

Polski „duce” - choć jeszcze w pełni nim nie jest - chętnie ze swoimi politycznymi przeciwnikami  zrobiłby to, co przed  350 latami pod Mątwami zrobił Lubomirski i jego  rokoszanie z królewskimi rycerzami. Zaś z hołotą  i z jej  przywódcami ( z działaczami lewicy),  zrobiłby to samo,  co zrobił Kmicic w Upicie, „ze stoma głupimi pachołkami, z oficyjerami”. Pognałby, gołych  „kańczugami” po śniegu. 

Przy całej zajadłości – podzielonych dziś Polaków – „Tupadły” się nie powtórzą. Ale wielkie manifestacje będą się odbywały. w Sejm już Powołał Komisję Śledczą,a niebawem pojawią się donosy, pomówienia,  liczne oskarżenia, aresztowania i kapturowe sądy.

J. Kaczyńskiemu podobał  się obraz, jak narodowcy (ONR) kamieniami tłukli szyby wystawowych  okien, opluwali wszelkie autorytety, znieważali policjantów i niezawisłe sądy, a on na smyczy (z pomocą ojca Rydzyka) prowadził lud na ulicach Warszawy. Dziś, ma społeczną KOD -ą konkurencję, więc swoich zwolenników ( swój lud ) dodatkowo prowadzi pod Belweder na miesięcznice, na święcenia nowych pomników swego brata. To jest dla Polski szkodliwe i dla wielu przykre, a nawet wstydliwe, więc zaczynają mądrzeć, ale trzeba jakoś to przetrwać i poważnie zastanowić się nad tym  co dalej, co potem?

Z dużym zainteresowaniem słuchałem, jak kiedyś w „Radiowej Trójce” Polka, mieszkająca przez 12 lat w NRF,  opowiadała o życiu zwykłych Niemców. Podkreślała wysoką ich świadomość polityczną., obywatelską. Około 80 % Niemców czyta książki. W Niemczech trwa niż demograficzny, ale dużo ludzi młodych zdobywa wyższe wykształcenie i  potem pracuje zgodnie z wyuczonym zawodem. Pracę, nie wymagającą wysokich kwalifikacji, o niższej płacy na ogół wykonują imigranci. Znaczna część, tak zwanych zwykłych ludzi, - podczas wyborów - głosuje na kandydatów desygnowanych przez SPD. Tam, między partiami, nie ma takiej, jak w Polce wrogości. Inaczej też funkcjonują środki przekazu. Jest w nich mniej polityków i polityki, a więcej niezależnych komentatorów i mądrej wiedzy, kultury. Blisko połowa pracowników należy do związku zawodowego. Pracownicy mają swoją reprezentacje w radach nadzorczych dużych korporacji. Za swoją pracę dostają godziwe zarobki. Państwo dba o sferę socjalną; oświatę, ochronę zdrowia, emerytury. W soboty i w niedzielę wielu |Niemców chodzi do kina,teatru i filharmonii,a w czasie urlopu zwiedza świat.(...)

Znajoma mojej córki, jest pielęgniarką i od 4 lat mieszka i pracuje w szpitalu w małym holenderskim miasteczku. Jej zarobki zbliżone są do zarobków pielęgniarek w dużych szpitalach większych miast. Zapytałem jak, gdy dziś przyjeżdża do kraju, odbiera Polskę i Polaków?  - „Uważam, że w Polsce jest inna niż w Holandii mentalność ludzi. W Polsce jest o wiele więcej niż w Holandii takiego indywidualizmu >> każdy sobie rzepkę skrobie<<  W Holandii, między ludźmi, nie ma takiej jak w Polsce zazdrości, jest więcej współpracy i życzliwości do drugiego człowieka. Odczułam to  osobiście. Holenderskie pielęgniarki były mi bardzo życzliwe, wprowadzały mnie w arkana pracy szpitalnych pielęgniarek,i uczyły języka. W Polsce, jest za dużo  podejrzliwości, gdy ktoś czegoś się dorobi, natychmiast  otrzymuje etykietę złodzieja. Rzadko oglądam polskie, tak zwane portale społecznościowe, w których góruje hejt, obrażani są ludzie. W Holandii tego nie ma” (...)

Niemcy i Holendrzy, stworzyli sprawnie działające państwo, zdrową gospodarkę i rynek pracy pracownika, więc mają pracę i godziwe zarobki oraz szeroki program socjalny. Dobrobyt, kształtuje  świadomość i we wzajemnych relacjach wysoką kulturę. Ludzie świadomi  lepiej potrafią korzystać z dobrodziejstwa demokracji. To, oczywiście tak lapidarnie opisany  świat, zwykłych ludzi - naszych zachodnich sąsiadów. Poświęciłem temu tematowi tyle miejsca, by pobudzić refleksję, nad naszą  świadomością i mentalnością. Kiedyś, dążyliśmy do zbliżenia z Zachodem, bo chcieliśmy, tak żyć jak  tam  żyją zwykli ludzie, ale w pełni  nam się to nie udaje. Mamy - jak oni - sklepy pełne towarów, ale trzykrotnie niższe zarobki. Te cywilizacyjne opóźnienia trudno nam pokonywać będąc  wciąż podzieleni i skłóceni.

Żyjemy w chaosie w nienawiści w agresji. A więc dopóki tacy będziemy trudno nam  będzie  tych  naszych zachodnich sąsiadów cywilizacyjnie dogonić. Sadzę,że na Zachodzie, odwrotnie niż w Polsce więcej jest mądrych polityków i twórczo myślących intelektualistów,którzy górują w przestrzeni publicznej, w polityce w codziennym życiu,i mają dużą  przewagę nad  hochsztaplerami i zwykłym chamstwem. Mamy za dużo  neoliberałów,którzy kurczowo trzymają się zasad  dzikiego kapitalizmu. A więc potrzebujemy rządu oraz mądrych elit, potrafiących sobie radzić z wolnym rynkiem, sprawniej rozwiązywać ekonomiczne i społeczne problemy,w zglobalizowanym świecie.

W Polsce sprzymierzeńcami dla pracodawców jest; słabe państwo, które przedsiębiorcom pozostawia dużo  swobody w  działaniu (z podatkami uciekają do tzw. rajów podatkowych)  oraz duże  strukturalne bezrobocie - dyscyplinujące pracobiorców. Zaś dla mainstreamu wpływowej części społeczeństwa  sprzymierzeńcem jest ludzka bieda. Mainstreamu,żeby wygrać wybory obietnicami przekupują biedniejszą część wyborców. A, więc przyczyn sytuacji jaką mamy w kraju, szukać powinniśmy w   psychice bogacących się za wszelką cenę biznesmenów,w braku empatii polskich elit  czyli mainstreamu  i w naszej mentalności. Polscy biznesmeni  dotknięci sa chciwością, a mainstream paranoją. (chorobą psychiczną cechującą się  urojeniami prześladowczymi, manią wielkości itp.) Polscy paranoicy  w swoich genach mają zakodowaną ( podobnie jak kruchtowi  rokoszanie)  agresję, chęć totalnego niszczenia przeciwnika. Wiec takich ludzi nie powinniśmy dopuszczać do władzy. Zaś świadomość,a  więc mentalność zwykłych, biedniejszych ludzi kształtuje byt i otoczenie, w którym żyją. Więc priorytetem naszego świadomego działania musi być poprawa bytu – świadomości - społeczeństwa, a w szczególności tej biedniejszej jego części.

Pisowscy paranoicy („ kruchtowi rokoszanie”), po prostu szukają powodów do wrogości. Szukają wrogów wśród „obcych”- komuny|, Żydów i Ruskich, a jak wymaga tego  sytuacja, to także wśród swoich. Rytualizują,  kiedyś  „doznane” w PRL krzywdy, żeby zachować je w pamięci na wieki. Organizują, rocznice i miesięcznice, stawiają swoim „bohaterom” pomniki i w ten sposób odnawiają w sobie uczucie nienawiści i agresję. Utrzymują zdolność i gotowość do wywołania kłótni, konfliktów i polsko – polskiej zimnej wojny. ( Nie ma pewności czy  dzisiejsi „ kruchtowi rokoszanie” w swej nienawiści i szale zemsty, byliby zdolni urządzić na komunie rzezi, podobnej do tej którą rokoszanie dokonali przed 350 laty pod Mątwami.)  Szowinizm polskich paranoików, trwał przez wieki i w nienaruszonym stanie odrodził się po  1989 r wśród współczesnych prawicowych paranoików. I niech ktoś powie jak w takim paranoicznym kraju można zdefiniować interes narodowy?

Przyjdzie czas na rytualizację  ludzkich krzywd doznanych w latach 1989 – 2015. Te krzywdy będą  rytualizować  ofiary transformacji ustrojowej. Rytualizacja będzie odbywać się na „cmentarzach” wielu  (ponad 1600  zbudowanych w PL) zlikwidowanych zakładów pracy. Między innymi; Radoskóru, Radomskiej Wytwórni Telefonów, Zakładów Przemysłu Tytoniowego. Dawnej potęgi Ursusa czy stoczni na Wybrzeżu. W miejscach po zaoranych pegeerach, zakładowych blokach mieszkalnych. Na cmentarzach,na grobach ofiar zamordowanych przez zbirów   >> Ognia << ,>>Rejsa << , >> Łupaszkę <<.oraz im podobnych.

Prawica, (paranoicy)  ta stara i nowa nadal psychicznie nastawiona jest na osłabianie związków zawodowych i na totalne niszczenie SLD,  peerelowskiej lewicowej  partii. Częściowo w ostatnich wyborach swój cel osiągnęła. Lewica (także z własnej winy) znalazła się poza parlamentem. Dziś, elektroniczne  media, działaczy lewicy zapraszają  przed swoje  ekrany tyle, co kot napłakał. Media, po prostu SLD od społeczeństwa starają się  separować, co wpływa, jak pokazują sondaże, na bardzo niskie dla tej partii, bo ledwo 4 procentowe społeczne poparcie.

J. Kaczyński, aż tak bardzo nie przejmuje się ulicznymi manifestacjami KOD - u. Bardziej zdenerwował go, zorganizowany przez związek zawodowy pielęgniarek strajk w CZD. Każdy  rząd, ( mainstream) najbardziej boi się  związków zawodowych, organizatorów strajków,a więc jak może z pomocą mediów je deprecjonuje. Boi się silnego państwa, związków zawodowych i postkomuny.

Polskiej prawicy - niestety –  sprzyja postawa  znacznej części eseldowskiej elity, która prowadzi (społecznie zasadną, ale dla zwykłych ludzi mało zrozumiałą)) - taką koncyliacyjną politykę, czyli politykę  pojednania, zbliżenia i kompromisu . Eseldowcy działacze  chcą walczyć o coś, a nie  z kimś. Nie chcą nikomu zabierać tego, co osiągnął ciężką pracą i swoimi zdolnościami. Chcą dokładać tym, którzy mają za mało, żeby godnie żyli. Znaczna część lewicowych polityków wykazywała - i wykazuje  nadal - taką neoficką gorliwość, by zasłużyć sobie na dobre słowo, wciąż licząc na na życzliwość - „ kruchtowych rokoszan”. Można – hipotetycznie - założyć, że jest to efekt,albo skutek brutalnej,  zewnętrznej presji ze strony działaczy solidarnościowego obozu, czyli „ kruchtowych  rokoszan” Można też założyć, że działa tu wrodzony oportunizm i konformizm, które nakazują oszukiwanie samego siebie.

Osłabianiu, a nawet rozbijaniu lewicy sprzyjają też  znane kiedyś osoby o lewicowych poglądach,ale wystarczyło,by ktoś w kierownictwie partii im się nie podobał, a wtedy  oni wolą samych siebie, i są w opozycji do całej partii. Polityk, lub uczony z rodowodem PZPR, lub SLD ulegający neofickiej nadgorliwości, gdy nie protestuje wobec epitetów obrażających ludzi ze względu na ich dawne poglądy polityczne, nie widzi własnej śmieszności i traci wśród ludzi zaufanie. Niektórzy idą jeszcze dalej i tworzą własne kanapowe partie. To dzieli i osłabia polską lewicę. Oni, niby tacy mądrzy ludzie, a  w swojej próżności (narcyzmie) zachowują się tak lekkomyślnie, jakby nie dostrzegali niebezpieczeństwa faszyzmu, jakby nie rozumieli grozy obecnej sytuacji. W nagrodę zapraszani są do telewizji i politycznie poprawnie komentują i interpretują bieżące wydarzenia, tyle, że z tego ani lewica, ani znaczna część biedniejszego społeczeństwa pożytku nie ma. Być może zreflektują się i przystąpią do tworzenia KDP?

Znaczna część społeczeństwa,( tylko ok. 1,5 mln. wyborców, jesienią ubiegłego roku. głosowało na lewicę). Większość, albo nie rozumie,albo umysłowo jest zbyt leniwa, żeby interesować się i rozumieć , co dzieje się wśród polityków i wśród  polskich intelektualistów. A, to właśnie elity powinny ludziom objaśniać meandry złożonej rzeczywistości. 

To politycy oraz intelektualiści układają scenariusz i reżyserują naszą rzeczywistością.

Partia, tylko z nazwy lewicowa, przemawiająca z telewizyjnego ekranu, tłumów nie porwie. A, żeby wygrać wybory, trzeba temu tłumowi w bezpośrednim kontakcie coś konkretnego powiedzieć. Coś normalnego zaoferować. Tu nie wystarczą ideowe slagony w rodzaju; społeczna sprawiedliwość, lewicowe wartości, państwo prawa,czy europejskość. To nie tylko in - vitro, prawo kobiet do przerywania ciąży, czy nawet program 500 +, ale przede wszystkim; praca i godziwa płaca, mieszkanie, ochrona zdrowia i oświata, wymagają szybkiego rozwiązania. Równie ważna też  jest wiedza jaką Polskę mamy dziś i wizja  jaką ma być w  przyszłości. Potrzebna jest świadomość wyboru drogi do lepszego życia.  Kiedyś, na początku ustrojowej transformacji, do tłumów umiała przemawiać lewica. Neoficka nadgorliwość, koncyliacja, oportunizm, konformizm,i brak łączności z elektoratem z młodzieżą, lewicę wypchnęły na margines sceny politycznej.

Coraz więcej Polaków widzi jak bardzo społeczeństwu zaszkodziły neoliberalne reformy, te L. Balcerowicza i te J. Buzka i daje temu wyraz w wyborach i na ulicach miast. Jeśli chcemy znowu mieć silne sprawnie działające  państwo, odpowiadające na potrzeby obywateli, stanowiące dla nich oparcie w trudnych sytuacjach, jeżeli chcemy zachowania resztek możliwości obywatelskiej partycypacji w państwie oraz pracowniczej i związkowej partycypacji w zakładach pracy, to musimy myśleć szerzej w sensie zdolności obywatelskie  koalicyjnej i zjednoczenia szeroko rozumianej lewicy. Nadzieja, że coś wywalczy ulica, liczenie na jakieś powstanie proletariatu czy prekariatu,  jest nonsensem. Dziś największą siłą zdolną  coś zmienić są ci wszyscy, którym towarzyszy codzienny strach, niepewność niepokój o jutro i bieda. Jeśli lewica nawiąże z nimi łączność, to w wyborach uzyska ich poparcie,a wtedy będą następowały  pożądane i korzystne dla  kraju  i tych ludzi zmiany.

Jednak,gdy nadal Polką rządzić będzie skłócona prawica ( kruchtowi rokoszanie) to grozi nam nieszczęście. Historia nas uczy, że mamy zdolność łączenia się w nieszczęściu. Takim przykładem był tzw. Okrągły Stół, który wszak polegał na tym, że obie strony ustąpiły z czegoś i na coś wzajemnie się zgodziły. Nad Polską wisi nieszczęście więc może właśnie  KDP doprowadzą do  ponownego Okrągłego Stołu.

Wielki  potencjał drzemie w milionach beneficjantów  Polski Ludowej, oraz w ich dzieciach i wnykach. To, ci beneficjanci w minionym ćwierćwieczu dwukrotnie - władzę nad sobą - powierzali polskiej lewicy. Wiele dziś zależy od tego jak długo oni pozwolą siebie obrażać i oszukiwać. Myślę, że o nich myślał red. Jerzy Domański proponując powołanie Komitetów Dobrej Pamięci. Jeśli ta propozycja padnie na podatny grunt, to - beneficjanci PL staną się - KDP - cami i w przyszłych wyborach, stanowić będą dużą część lewicowego elektoratu. Sądzę, że ludzie, którzy kiedyś obrazili się na Millera i  wbrew swoim przekonaniom głosowali na kandydatów PO, zasilą lewicowy elektorat.

Wiele też zależeć będzie od tego czy kierownictwo SLD potrafi wyjść naprzeciw tym ludziom, którzy czują jakąś boleść, jakąś traumę, bo kiedyś SLD ich zawodził. Poprawie ulec muszą relacje kierownictwa partii z seniorami. Tu nie wystarczy „Karta Seniora”. Potrzebna jest uczciwa ocena wspólnie przebytej drogi i uznanie ciężkiej ,ale zakończonej  sukcesami pracy seniorów. Uznanie - za wspólne - lewicowych wartości, zwiększenie wzajemnego do siebie zaufania. Potrzebna jest nowa lewicowa  definicja wizji Polski w kapitalistycznym  zglobalizowanym świecie. Seniorzy chcą wiedzieć, że komuś na nich zleży, że są komuś potrzebni, że ktoś z nimi się liczy. Wielu seniorów bardzo bolą epitety”; Komunistyczna Polska,peerelowski bankrut, roszczeniowiec i homo sovieticus. Mają żal do lewicowych polityków do lewicowych intelektualistów, za ich polityczny  oportunizm i brak odwagi w obronie Polski Ludowej.

PS. Do napisania tego obszernego felietonu sprowokował mnie red  Jerzy Domański.  

Ten mój felieton, w pewnym zakresie, jest takim konglomeratem mądrych akapitów (KDP -ców)   z  publikowanych felietonów w tygodniku „Przegląd”

Radziejów lipiec 2016 rok. Zygmunt Piasecki

(www.piasecki2007. republika.pl)

Powiatowe świętowanie

gif

Już, od czasów starożytnych wiadomo, że ludziom potrzebny jest chleb i igrzyska. 

Władze naszego powiatu - chleba - zbyt dużo dać nie mogą, więc urządziły w dniach od 2 do 5 czerwca igrzyska. 

Założyć można, że powiatowa władza samorządowa, wspólnie z miejscowym klerem, z okazji 1050 rocznicy chrztu Polski, chciała odświeżyć definicję podmiotowości oraz zintegrować powiatową społeczność. Jak wiadomo życie ludzi małych miast i wiejskich osiedli składa się z większych i małych spraw. I tym codziennym sprawom, samorząd powinien służyć. 

Tymczasem, trudno mówić o służebności, gdy brakuje uprawnień i pieniędzy. Trudno mówić o podmiotowości lokalnego społeczeństwa w sytuacji, gdy mija półmetek kadencji,a jakoś nie słychać, 
by radni spotykali się z wyborcami, informowali o swojej działalności, prowadzili dialog, czy zasięgali opinii.

Rocznicowe uroczystości – na ogół – wiążą się z ważnymi, ale niezbyt odległymi dla narodu, dla lokalnej społeczności wydarzeniami. Na przykład,z zakończenie II wojny światowej i odzyskaniem wolności,czy zbudowaniem dla lokalnej ludności, bardzo ważnego  obiektu użyteczności publicznej. 

W naszym powiecie samorząd organizuje uroczystości w dniu 11 listopada, ale jakoś zapomina o 19 – 20 stycznia, datami związanymi z wyzwoleniem naszego powiatu spod hitlerowskiej okupacji.

W czasie odbytych 24 imprez, słowem nie wspomniano o dorobku powiatu w latach 1956 -1975. A właśnie w tych latach społeczność naszego powiatu, szybko cywilizacyjnie się rozwinęła. W ujęciu historycznym, był to okres gospodarczego rozwoju, nie spotykany ani w latach 30 ubiegłego wieku, ani w czasie 27 lat III RP. ( Jak to było, i co się wtedy działo, opisałem w książce „Dzieje Radziejowa i powiatu radziejowskiego w latach  1956 – 1990|”. (Książka jest w zasobach bibliotek).

Powiat radziejowski, ponownie odrodził się w 1956 roku, a zakończył swoją działalność w lipcu 1975 roku.(zlikwidowano powiaty i utworzono 49 województw). Uchwalona przez Sejm Kontraktowy ustawa  z 8 marca 1990 roku, o samorządzie terytorialnym, upodmiotowiła lokalne społeczności oraz ich samorządy. To upodmiotowienie także zawiera  Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku, Nowy, ale znany już sprzed wojny porządek prawny, przyjęły obydwie ustawy. Miały one odtworzyć społeczny sens działania lokalnej społeczności. Na nowo powiat radziejowski powstał w III RP. i od 1 stycznia 1999 roku władze powiatu rozpoczęły swoją działalność.

W strukturze działania powiatowych władz dominuje; administrowanie oraz oświata i ochrona zdrowia oraz w pewnym zakresie utrzymanie powiatowych dróg. Zgodnie z neoliberalną polityką państwa; gospodarką, usługami, handlem, transportem, budownictwem i rolnictwem zajmują się prywatne firmy i rolnicy.  Obydwie ustawy uwolniły władze samorządu lokalnego z obowiązku troski o warunki mieszkaniowe i o rynek pracy. Po deprecjacji spółdzielczości mieszkaniowej i likwidacji spółdzielczości pracy i samopomocy chłopskiej, w małych miastach utrzymuje się duży głód mieszkaniowy i wysokie bezrobocie. W naszym powiecie  bezrobocie najszybciej rosło w 1994 r. i wynosiło ok. 34% (ok 6 tys osób) Obecnie w naszym powiecie bezrobocie oscyluje w granicach 18 – 20 %. Młodzi ludzie z, co drugiej rodziny -za chlebem – wyjechali do pracy za zachodnią  granicę.

Wszyscy wiedzą, że największe koszty transformacji ustrojowej ponosi ludność małych miast i wiejskich osiedli ( Do nich kieruje swój populistyczny program PiS) Wiosną 2015 roku swoje niezadowolenie na ulicach Warszawy manifestowało ok. 50 tys. mieszkańców małych miast Domagali się poprawy warunków życia, wyrażali sprzeciw wobec prywatyzacji ich zakładów pracy. Samorządy ten protest zignorowały i nie poparły, bo ustawy ustawiły ich obok takich ludzkich problemów. Dla wielu samorządowych działaczy, wygodny jest taki  system, w którym ludzie służą władzy, a władza nic nie musi.

Podczas powiatowego świętowania; 2 – 5 czerwca, wielu mieszkańców uczestniczyło w tych bardzo w sprawnie zorganizowanych imprezach . Organizatorzy tych imprez włożyli dużo pracy i pokazali, że gdyby posiadali odpowiednie uprawnienia i pieniądze, to zdolni są wiele dla społeczeństwa zrobić. Ludzie przez parę dni świętowali, ale  jak żyć będą w następnych dniach i miesiącach w najbliższej perspektywie? Wielu, nadal uczestniczyć będzie w wojnie „lodówki z telewizorem”. Samorząd tej wojny nie w istotny sposób nie  łagodzi, bo choć ma dobrą wolę i potrafił by to robić nie posiada do tego, ani instrumentów prawnych, ani pieniędzy. (odpowiednimi możliwościami i  instrumentami dysponuje prezes J. Kaczyński)

Niektórzy ludzie, pokładają nadzieję w społecznym ruchu, w KOD – ie. Już od kwietnia tysiące ludzi swoje niezadowolenie manifestuje na ulicach polskich miast. Wielu z nich walczy; o  społeczną równość, o demokrację, o praworządność. Ale są wśród nich ludzie, którzy walczą o powrót do utraconego „koryta”. Osoby, których – jak pokazało życie – niedawno cechował; konserwatyzm objawiający się w drobnomieszczańskim stylu życia, w konformizmie i w pragnieniu zdobycia władzy, a nie w naprawianiu dysfunkcyjnego państwa. Władza,  gratyfikuje  nie tylko prestiżowo  ale też finansowo. Więc, kto raz tego doświadczył, chce mieć więcej.

Jarosław Kaczyński, nie zamierza zmieniać dysfunkcyjnego państwa na państwo funkcyjne, ze sprawnie działającą władzą:ustawodawczą,wykonawczą, sądowniczą i samorządową. On chce być polskim duce (ducze). Udało mu się przekupić znaczną część wyborców, a teraz - intratnymi posadami – przekupuje - potrzebnych mu  intelektualistów i inteligentów. Pokazuje winnych ludzkiej biedy,i szuka złodziei. Uprawia prawicową demagogię i populizm. To wszystko ma krótkie nogi i J. Kaczyński skończy podobnie jak Benito Mussolini. (Podczas ucieczki do Austrii schwytany i rozstrzelany przez włoskich partyzantów) Długotrwałe bezrobocie, jałmużna, zasiłek, alienują wartość pracy, alienują człowieka, bo tylko dobrze płatna praca uczłowiecza człowieka. Ludzkie potrzeby wciąż rosną, a pisowskie dysfunkcyjne państwo nie będzie potrafiło ich zapewnić, zaspokoić.

Niedawno, zaczęto mówić o konieczności utworzenia antypisowskiej, międzypartyjnej koalicji. Ale nic nie mówi się o jakimś przymierzu, tych zamożniejszych z tymi biedniejszymi. Z tymi,którzy są społecznym zapleczem PiS -u.  A, PiS nadal uprawia socjalną demagogię i manipuluje informacją. Ogłosił: program mieszkaniowy, i rewolucję przemysłową, wzrost (o104 zł minimalną płacę. Zapowiada koniec rynku pracy pracodawców i powstanie rynku pracy  pracowników. Poparcie dla PiS- u oscyluje w granicach ok.40%.Tymczasem np. jeśli nawet PiS -owi  uda się zrealizować choć część programu rewolucji przemysłowej i zmniejszyć bezrobocie, to rynek pracodawcy pozostanie. Polską tanią siłę roboczą zastąpi, ukraińska tania siła robocza. Przecież tak to właśnie już jest.

Istniej pilna potrzeba przedstawienia społeczeństwu realnego,  alternatywnego - wobec pisowskiego - programu szybszego rozwoju kraju i poprawy warunków życiowych uboższych grup społeczeństwa. Trzeba znaleźć takie rozwiązanie, żeby ludzie nie żyli w ciągłym lęku, że utracą pracę.  I żeby ludzie godnie żyli za zarobione pieniądze, a nie za jałmużnę, na którą może zabraknąć pieniędzy. W Polsce są zdolni ludzie, potrafiący taki program opracować, i wcielić w życie, ale wciąż działa  - opłacane przez kapitał - silne lobby neoliberałów. A neoliberalny system, to dysfunkcyjne państwo, regenerujące biedę, którą  wykorzystują prawicowi populiści i  manstream - ------------ by zdobyć, a następnie utrzymać władzę. Polska potrzebuje funkcyjnego państwa, które potrafiło będzie wykorzystywać i godzić prawo wolnego rynku z potrzebami ludzi wszystkich grup społecznych. Państwo, realizujące politykę społecznego solidaryzmu, które nie będzie ludzi dzieliło, ale łączyło. Państwo przechodzące od neoliberalnego nihilizmu do skandynawskiego socjalizmu.

Wiadomo, że od zamierzchłych  czasów, ludzie za lepszym życiem, z prowincji emigrują do większych miast.(miliony Polaków emigrowało do Zachodniej Europy i Ameryki), bo w większych ośrodkach rozwijał się przemysł, handel, oświata i kultura.  Jednak następował też  podział klasowy. Rosły szeregi pracobiorców, którzy w obranie przed wyzyskiem, organizowali związki zawodowe. W Polsce po II wojnie światowej, dzięki przemysłowej rewolucji, młodzi ludzie ze wsi emigrowali do miast, zaś z małych miast emigrowali, do miast coraz większych. Ludność wiejska i w małych miastach  wiekowo się starzała. Ten proces starzenia się w tych środowiskach trwa nadal. Wielu młodych ludzi z Polski powiatowej - za chlebem - wyjeżdża  za zachodnią  granicę. Problem polega na tym, że ten proces starzenia się  zmniejsza twórczy potencjał ludności tych mniejszych ośrodków.

Kiedyś, władze Polski Ludowej w latach 1960 -70, prowadziły politykę równomiernego rozwoju kraju, która wyrównywała warunki życia ludności. Po, 1989 roku, obóz solidarnościowy odebrał szansę wyrównywania poziomów życia ludności z mniejszych osiedli z ludością dużych miast. Ludność mniejszych ośrodków, dziś płaci najwyższą cenę za ustrojową transformację. Problem polega na prawdziwym upodmiotowieniu społeczeństw i samorządów tych mniejszych ośrodków. A więc na głębszej decentralizacji w zarządzaniu państwem, na zwiększeniu dla terytorialnych samorządów uprawnień i środków finansowych. Takie rozwiązania w swoim programie przewiduje SLD. Żeby się to ziściło, to Sojusz musi wygrać  wybory samorządowe i parlamentarne. Zaś do tego potrzebne jest wsparcie wyborców z tych mniejszych ośrodków.

Potrzebne jest większe zrozumienie problemu przez kierownictwo SLD i lewicowych intelektualistów o zwiększona aktywność terenowych struktur partii. SLD  w całym kraju prowadzi akcję zbiórki podpisów pod obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie dopuszczalności przerywania przez kobiety ciąży. Wykorzystuje do tego celu różne imprezy i okazje. W Radziejowie była taka okazja w dniach 2 – 5 czerwca, ale żaden eseldowiec takich podpisów nie zbierał...

Problem ma znaczenie krajowe. Bez solidaryzmu społecznego, bez dzielenia się pracą i bez sprawiedliwszego dzielenia się jej wynikami, w Polsce nadal będą wielkie obszary biedy. Polska, nadal będzie najbiedniejszym krajem w Unii Europejskiej, a ludność Polski powiatowej  w tym  biednym kraju, będzie najbiedniejszą. W polskim społeczeństwie  panuje duch egalitaryzmu. Wielu  wykształconych ludzi  ma lewicowe poglądy. Wielu, nawet ujawnia swoje robotniczo – chłopskie pochodzenie , ale słabo angażuje się w poprawę bytu ludzi z tego środowiska. Bez ich pomocy, bez  woluntariuszy, prelegentów z dużych miast, w tych mniejszych środowiskach nie zwiększy się ani   aktywność eseldowska, ani aktywność społeczna. Spora część tych ludzi, nadal ulegać będzie  pisowskiej demagogi wpieranej jałmużną. W małych środowiskach, mało kto wierzy, że SLD, coś dla nich może zrobić, że oni sami mogą coś w swoim życiu zmienić, więc trwa tu bierność, a bierność niczego nie zmienia.

Radziejów czerwiec 2016 rok.

 

Przyjazny świat

Nazwijmy to umownie – iż:

żyjąc w umiarkowanym dobrostanie,

oddychając – w miarę – swobodnie,

wyzwanie jakie świat nam śle,

w zglobalizowanym świecie i Europie,

nasze potrzeby i pragnienia

wymagają - podziału - uaktualnienia.

Taki jest dla nas imperatyw,

w sytuacji, gdy zagraża nam kaczyzm!

Nasz impuls działania dojrzewa,

zwyczajny przymus w nas się odzywa.

Przymus, dziejowej dojrzałości – jaźni,

która dopomina się przyjaźni.

Polacy, ulicami miast maszerują,

na  rokoszowych rycerzy się buntują,

ale antemurale, nowe mury budują!

Ale mury - runą, runą, runą.

I tak, jak za dawnych lat,

powstanie nasz wspólny,

sobie przyjazny świat!

Istnieje, realne domniemanie,

że według wstępnej umowy,

rozsądek grupowy i narodowy,

wybierze właściwe rozwiązanie,

czyli, ewolucyjne przechodzenie.

od prawicowego nihilizmu,

do skandynawskiego socjalizmu!

Lipiec - 2016 rok.

MAMY PAŃSTWO 

DYSFUNKCYJNE

W państwie dysfunkcyjnym panuje:  marnotrawstwo,  agresja, bezwzględność, pasożytnictwo, przemoc. Działają, system – układy -  dla wielu ludzi trudne do zrozumienia. A nawet dla wielu intelektualistów - w skutkach - trudne do przewidzenia. Mamy państwo dysfunkcyjne, w którym połowa ludzi żyje w niedostatku. Już od paru tygodni, na ulicach miast manifestują tysiące  niezadowolonych obywateli. Manifestują, by dać upust  swoim lękom i wściekłości.

Są rzeczy w państwie, na które chcielibyśmy mieć jakiś wpływ, ale często dokonujemy złego wyboru,a  potem jesteśmy bezradni.  Nawet, bez względu na to,  jak tragiczne w skutkach może mieć działanie ludzi władzy. My, oczywiście możemy wychodzić na ulicę – ludziom sprawującym władzę - możemy udzielać porad, żądać referendum, ale nie możemy zrobić nic więcej. Te KOD -kie manifestacje uświadamiają mi; bezradność pojedynczego obywatela, ale nawet bezradność tysięcy.

Silna wola walki o społeczną sprawiedliwość, pchają mnie do walki, do pisania i publikowania w tym miejscu (z techniczną pomocą  mgr. K. Szmagalskiego) – książek,  felietonów,  i wierszy. Wciąż dużo czytam i  szukam przyczyn tej; panującej już od paru lat w naszym państwie dysfunkcji. Choć są one znane i opisywane, to przecież,np. nauka rozłożyła powietrze na jego składniki,ale jego fizyczna, cielesna postać pozostała niezmieniona. Tak też jest z dysfunkcją państwa. Bez jej demaskowania, nie możliwe jest  świadome i skuteczne jej zwalczanie.

Żeby zrozumieć istotę powstałej i panującej w naszym kraju dysfunkcji państwa, trzeba   rozłożyć na czynniki -  naszą ustrojową transformacje. Po, wygranych, przez obóz solidarnościowy - 4 czerwiec 1989 r, wyborach (w których udział wzięło ok.  60 % uprawnionych do głosowania, a reszta została w domu.), na listę PZPR głosowało ok. 8 mln wyborców. Tą znaczną część społeczeństwa, mało interesowało czy władza była słuszna, czy nie. Ta wielka część wyborców uważała, że władza działała i  pracowała dla dobra swego kraju.

Obóz solidarnościowy przystąpił do realizacji tzw. ustrojowej transformacji. Kontraktowy Sejm uchwalił (przedstawiony przez  L. Balcerowicza) program restrukturyzacji  gospodarki. - (tak zwaną „szokową terapię).- Był to program (narzucony przez zachodnich neoliberałów) o aspekcie politycznym –walka z dużymi zakładami - jako próba zapobieżenia aktywności środowisk, które miały ukształtowane więzi społeczne i mogły być przeciwnikiem prywatyzacji. Co zresztą miało miejsce. Przecież, prywatyzacji sprzeciwiało się wiele pracowniczych załóg i kierownictw prywatyzowanych zakładów.(...)

Restrukturyzacja (prywatyzacja) była główną przyczyną utraty 1,7 mln miejsc pracy, spowodowany – właśnie – likwidacją 1675, w tym 681 zakładów- zbudowanych w Polsce Ludowej. Apologeci programu Balcerowicza wmawiają nam, że spadek zatrudnienia był koniecznością wobec wzrostu wydajności pracy. To w dużym stopniu nie prawda. Tylko jedną czwartą spadku zatrudnienia, można tym uzasadnić. Dlatego nie wolno utożsamiać naszej des - industrializacji , która miała charakter patologiczny, i nie wynikała z obiektywnych procesów rozwojowych, z procesami które zachodziły w krajach (zachodnich (  …) - prof. A. Karpiński („Przegląd” nr 21. 23.05. 2016 r.)

Następnym aktem transformacji - z pobudek politycznych, była przyjęta przez Sejm Kontraktowy, ustawa o związkach zawodowych. Rozpoczął się proces; podziału, rozdrobnienia i osłabiania związków zawodowych. Dziś, do związku należy ok 11% pracowników, zrzeszonych w trzech centralach. W dużych zakładach działa kilka, a nawet kilkadziesiąt  związków zawodowych.

Uchwalona – także z pobudek politycznych - przez Sejm Kontraktowy ustawa z 8 marca 1990 o samorządzie terytorialnym wprowadziła nowy, ale znany już przed 1939 rokiem, porządek prawny, który miał upodmiotowić lokalne społeczności. Z tych samych pobudek usytuowano samorząd terytorialny w Art. 163 konstytucji; „Samorząd terytorialny wykonuje zadania publiczne nie zastrzeżone przez Konstytucję lub ustawy dla organów innych władz publicznych”. Zgodnie z obowiązującym  porządkiem prawnym  dysfunkcyjnego państwa, samorządy terytorialne odpowiadają za organizację oświaty, ochronę zdrowia, ale  nie organizują rynku  pracy, i nie zapewniają dla  lokalnej ludności mieszkań. Lokalne społeczności - są bardziej -  przedmiotem niż podmiotem. O wszystkich, ważnych dla miejscowej ludności sprawach, decyduje rząd i wolny rynek.

Obóz solidarnościowy, państwo funkcyjne zmienił w państwo dysfunkcyjne, czyli w państwo słabe, nienormalne, liche,wadliwe. Państwo , to nie jakaś abstrakcja. Państwo funkcyjne organizuje  życie społeczeństwa. Państwo to też konkretni ludzie - władza i społeczeństwo. Ludzie władzy mają swój interes,  swoją wolę i  przekonania,które władczo przekazują całemu społeczeństwu. Beneficjantami tego dysfunkcyjnego  państwa - na ogól - są ludzie funkcyjni – elity. Ludzie umiejący dostosować dysfunkcje państwa do własnych potrzeb – interesów. Jak pokazały wyniki wyborów w Polsce jest takich funkcjonalistów ok. 25 – 30 %.

Funkcjonalistów nie razi fakt, że Polska jest krajem o rażąco niskich płacach,o niestabilnych warunkach zatrudnienia, i ograniczonego dostępu do wielu publicznych usług. Oni, wszystko oceniają z własnej perspektywy. Z własnej  hierarchicznej i klasowej pozycji. Oni dla ludzi, spoza swojej klasy, mają do zaoferowania tylko pogardę. I wszystko to robią, ku chwale wolności, demokracji i wolnego rynku. I nie mają zrozumienia, że właśnie z tej pogardy biorą się wyborcze sukcesy PiS.

Działacze Platformy, przy każdej ocenie aktualnej sytuacji w kraju wykorzystują polaryzację społeczeństwa i krytykują PiS, że psuje demokracje, ale  równocześnie gloryfikują kapitalizm, a więc prywatną własność i wolny rynek. Gospodarka ma się dobrze  - powtarzają przy każdej okazji. Jednak, ani jednym słowem nie wspominają, jak się ma większość obywateli?

Nieco refleksji  na temat, ulicznych manifestacji organizowanych przez KOD. Nadzieję budzi hasło - Wolność, Równość Demokracja. Wśród, KOD-ich manifestantów są różni ludzie ,ci co są za równością, ale i ci, którzy walczą o  utracone miejsca przy korycie. Którzy, jak pokazała przeszłość, cechował: konserwatyzm obyczajowy, drobnomieszczański tryb życia, konformizm i pragnienie władzy, a nie naprawianie dysfunkcyjnego państwa.    Władza mocno gratyfikuje  w wymiarze materialnym. Więc kto raz tego zasmakuje chce więcej. Ci ludzie w dzikiej walce o mieć - coraz więcej, jakby zapomnieli o tych, co maja za mało....

Funkcjonariusze dysfunkcyjnego państwa, żeby utrzymać się u władzy, manipulują informacją oraz sprytnie wykorzystują funkcję populizmu i demagogii. Najsprytniej robi to PiS. Program 500 + wisi „na cieniutkiej nitce”,a PiS ogłosił nowy program „mieszkanie 500 +.Populistom, obiecywać jest łatwo, ale w ekonomice jet bardzo trudno. PiS więc uciekał się będzie do różnych „igrzysk”, demokracje zmieniał będzie w autokracje, bo mając w Sejmie większość, łatwo można to robić. Rozdawać po 500 zł z państwowej kasy też łatwo.

Strategicznym celem PiS - J. Kaczyńskiego, jest wymiana elit - platformerskich na elity swoje własne.(do obsady są tysiące ciepłych urzędniczych posadek) Na razie PiS odcina się od form działań PO. Jest jednak partią prawicową, i po pewnym okresie niepewności i zamieszania, wejdzie w koleiny PO i odnowi to, co robił w latach 2006 – 2007.i co zaczął już robić. Można powiedzieć, że elity platformerskie były warte tyle, co pisowskie, ale te pisowskie są bardziej populistyczne. Następują nowe pisowskie obietnice, mających nastąpić zdarzeń, które poprawią trudne warunki życia wielu Polaków. Tymczasem, Polacy nadal żyć będą w państwie kapitalistycznym (dysfunkcyjnym), a kapitalizm karmi się ciągłym dopływem taniej siły roboczej. Wielkie korporacje, nadal swoją działalność rejestrowały będą w tzw. rajach podatkowych. Rosnąć będzie dług publiczny i wysoki deficyt budżetu.

Ażeby realizować program 500 + , rząd zmuszony będzie szukać nowych źródeł dochodów  . Program gospodarczy Mateusza Morawickiego, to fikcja. Podczas niepowodzeń  w jego realizacji nastąpi manipulacja informacjami,a to rosyjskie zagrożenie militarne, a więc konieczność wydatków na dozbrojenie armii - choć nasze położenie geograficzne nie jest korzystne dla działań militarnych i nie mamy do tego siły gospodarczej. A to, że na świecie nadal trwa kryzys. A to, że przeszkadza  totalna opozycja. To wszystko skończy się kompromitacją. A my możemy tylko wybierać, między  pisowską paranoją i schizofrenią.

Dziś, polskie społeczeństwo podzielone jest nie tylko pod  względem dobrobytu i biedy, ale starsi i młodzi inaczej patrzą na świat. Inaczej oceniają  polską rzeczywistość. Starsi, rzeczywistość oceniają przez pryzmat tego, co mają w lodówce, a młodzi (na dorobku) mają  dużo więcej potrzeb. Program 500 + - osiemnaście lat i co dalej? Wielu młodych Polaków jest bez pracy,albo wyuczonymi emigrantami, albo pracują na śmieciowej umowie lub zakładają jednoosobową spółkę. Młodych w dysfunkcyjnym państwie traktuje się jak przedmioty. Transformacja zrobiła z nich taką obywatelską hybrydę, a oni stają się  kosmopolitami i nacjonalistami.

Wielu młodych ludzi mieszka z rodzicami (z danych GUS wynika że ten problem dotyczy ok. 40% młodych ludzi), i nie może realizować swoich podstawowych potrzeb. Młodzież ma więc silne poczucie społecznej degradacji. Mówią – zobaczcie; nie dopuszczają nas  nigdzie, z definicji jesteśmy dla nich renegatami. Nie bez znaczenia jest u wielu chęć zmiany systemu, w którym źle się czują. W większości młodzi popierają silne przywództwo. Pojawia się więc tu silny wątek autorytaryzmu. A to sprzyja celowi, dążnością J. Kaczyńskiego. On, potrzebuje wszystkich, którzy będą gotowi wspierać jego program działania.

Młodzi, ambitni ludzie z Frontu Narodowego, na bieżąco interesują się tym, co dzieje się na ich lokalnych „podwórkach”. Spotykają się z młodymi ludźmi i w ten sposób zagospodarowują  przestrzeń publiczną. ONR nie startuje od zera, wszystko ma ujęte w ramy tożsamościowe – narodowe. Dzięki temu łatwo może zorganizować marsz, w którym bierze udział 70 tys młodych ludzi.

W dysfunkcyjnym państwie, gdy instytucje państwowe nie reagują na chaos, to dają świadectwo swojej indolencji czy bezradności, co wręcz zachęca ruchy nacjonalistyczne, ksenofobiczne do zwiększonej aktywności, do testowania państwa. Wśród młodych ludzi narasta przeświadczenie, że w naszym kraju nie osiągną nawet małej stabilizacji. Wielu młodych ludzi, ustrojowa transformacja (dysfunkcyjne państwo) wystawiła na ogromną próbę  wytrzymałości i sytuacja staje się wręcz niebezpieczna.

Młodzi Polacy uważają, że ich potrzeb  nikt nie reprezentuje. Wielu dochodzi do wniosku, że w zasadzie po ich stronie stoją właśnie nacjonaliści (skrajna prawica), ponieważ to oni, a nie lewica, odwołują się do ich problemów -przekonań. ( rządy silnej ręki, sprzeciw wobec   imigrantów itp) Lewica powinna, co jest bardzo trudne, odbierać nacjonalistom bazę społeczną.  Lewica częściowo to robi, ale za mało aktywnie. SLD (lewica) znalazła się w impasie. Kierownictwo Sojuszu, ludzie lewicy to w polityce bardzo doświadczeni działacze, ale w przeszłości popełnili szereg błędów,a dziś ignorują radykalną  wspólną walkę na scenie politycznej. Jeśli lewicę coś jeszcze bardziej może osłabić, to na pewno animozje, a nawet konflikty wewnętrzne, czyli konflikty lewicowych elit. Lewicowe elity na scenie politycznej powinny grać jako jeden zespół. Inaczej,  dziś zmarnotrawią swój wielki potencjał, a potem zginą w zapomnieniu. Przetrwanie, a następnie rozwój wymaga współpracy elit i współdziałania z suwerenem, czyli z tymi, którzy ich potrzebują, by godnie żyć.

W latach 1993 i 2001, znaczna część społeczeństwa odrzuciła  państwo dysfunkcyjne oraz zmiany wprowadzone przez  tzw. transformację ustrojową, i  w wyborach, dwukrotnie opowiedziała się za państwem funkcyjnym. Władzę nad sobą powierzyli „postkomunie”. Jednak rządy lewicowe – zasadniczo - nie zakwestionowały wybranej po 1990 r przez obóz solidarnościowy dla Polski drogi. Lewica – owszem – rządziła sprawniej, ale wielu ludzi władzy nie ustrzegło się alienacji - wyobcowania ze środowiska świata pracy.

Następowała sytuacja, w której wytwory działania ludzi władzy, występowały jako działania przeciwstawne  twórcom lewicowej idei. A wtedy działacze niekontrolowani, nie rozpoznają samych siebie.  SLD, uczestniczył w transformacji ustrojowej,i w przekształceniach własnościowych. Dziś Sojusz stara się o alibi ( w postaci wprowadzenie kraju do UE) i przedstawia to jako dowód usprawiedliwiający „swoją nieobecność” na miejscu w czasie „przestępstwa” Jednak wszystko, co działo się w latach 2001 – 2005 wyborcy odczytali jako „przestępstwo”. (odstępstwo od lewicowych wartości).Niestety, konieczność żywego kontaktu działaczy z zwykłymi ludźmi wciąż była poza  ich zasięgiem. Brakowało zrozumienia przez działaczy Sojuszu zwykłych ludzi.

K. Marks („Kapitał”) twierdził, „że  byt określa  świadomość”, że zwykli ludzie rzeczywistość oceniają przez pryzmat tego, co wkładają do garnka. I ta marksowska hipoteza wciąż jest aktualna. Współcześnie w przestrzeni publicznej pojawił się aforyzm „lodówka walczy z telewizorem”. A więc nadal byt określa świadomość. ( program 500 + jest tego dowodem). Jest też powiedzenie - „gdy dwóch się bije, to korzysta trzeci”. Wydawało się, że tym trzecim będzie Zjednoczona Lewica.  Jednak tym trzecim był Kukiz, a czwartym Korwin – Mikke.

SLD, dwukrotnie sprawnie rządził państwem. W ostatnich wyborach,  Komitet Wyborczy Zjednoczonej Lewicy,  przedstawił wyborcom, alternatywny wobec prawicy, szczegółowy program działania. I to powinno budzić głęboką refleksję,o przyczynach przegranych wyborów. Prawdopodobnie ludowe masy tego programu nie znały,  co uczyni go bezużytecznym. (zaś ludzka wdzięczność szybko umiera). Ludzi najłatwiej jest przekupić, więc biedniejsi  wyborcy głosowali na program 500 +,  a młodzi na antysystemowców.  SLD, ideowo i  programowo jest lewicą, a w przestrzeni publicznej,w głównym  dyskursie, jest partią takiej neoliberalnej lewicy.  Partą, która nie walczy z kimś lecz o coś. Nikomu nie chce zabierać, lecz więcej dać tym, którzy mają za mało, by godnie żyć.

-SLD, to partia przewidywalna,która wprowadziła Polskę do UE. Jako jedyni łączymy kwestię socjalne i wolnościowe. SLD, realizując program socjalny, chce obniżyć wiek emerytalny, zlikwidować umowy śmieciowe, będzie walczyć z biedą i wykluczeniem – powiedział Włodzimierz Czarzasty w swoim przemówieniu 21 maja podczas Konwencji. Być może czytelnicy  gazety „Dziennik Trybuna”   tą mądrą deklarację przeczytali, ale większość zwykłych ludzi tej gazety nie czyta. A więc nadal otaczającą ich rzeczywistość  -w dysfunkcyjnym państwie - kształtować będzie walka  „lodówki z telewizorem”.

Wydaje się, że na lewicy, zbyt wielu działaczy przywykło do działania w  komforcie (gabinetowo – medialnym ), do konformizmu,czyli do postaw zgody z obowiązującymi; normami, zasadami, wartościami i wzorami, narzucanymi w publicznym dyskursie, przez prawicę. Lewicowi działacze nie próbują narzucić  prawicowym politykom i   dziennikarzom swojej lewicowej narracji Jakby dla lewicowych działaczy,ludzi idei, kłótnie i spory o wartościach były czymś uwłaczającym. Tymczasem formy walki o wartości, walka z czasem z przemijaniem zmieniły się  i  dla każdego są inne. Świat się brutalizuje i zmienia, a my ze swoim konformizmem, koncyliacją za nim nie nadążamy.

Na początku ustrojowej transformacji, działacze lewicy byli pod silnym heitem, działaczy obozu solidarnościowego. Przedstawiano ich jako kogoś obcego, bo  z obcym łatwiej było walczyć.  Starali się więc o legitymizację i tak to już pozostało. Czas robi swoje. Siła przyzwyczajenia – choć brzmi tak niewinne – oznacza coś więcej niż siłę. Ona jest raczej potęgą. To jest również władza, która jest potęgą tego przyzwyczajenia . Jest władzą jaką ona ma nad człowiekiem. Być może właśnie, to jest geneza tego lewicowego liberalizmu, tego konformizmu i koncyliacji. To były i są największe słabość czołowych działacz  Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

A więc, co możemy uczynić, co możemy dać zwykłym ludziom? Wielki myśliciel Banowantura  doradzał, żeby ludzie mądrzy doprowadzali do jasności pojęciowej prawdę zawartą w odruchach umysłowych prostaczków. Zwykłym ludziom potrzebna jest wiedza o otaczającej ich złożonej rzeczywistości. Prawdą nie jest to, co okazuje się zwykłym ludziom w mediach i w Kościele. Prawdę o świecie zwykli ludzie zdobywają stopniowo, i po trochu. Piszmy o złożonej rzeczywistości bardziej obrazowo,narracyjnie, by nas zrozumieli. Posługujmy się niezaprzeczalnymi faktami i silnymi argumentami, które w ludziach pobudzą ciekawość i refleksje. Bądźmy wyraziści w naszym postępowaniu, w głoszonych przekonaniach.(...)

Sporo - w tym względzie - zrobić mogą lewicowi internauci. Już od 2007 roku, na stronie www, piacecki2007. republika. pl - publikuje moje książki, felietony i wiersze. W  każdym miesiącu na moją stronę zagląda ok. 150 – 200  czytelników. Sadzę, że podobnych jak ja – lewicowych  internautów - jest sporo. Ale, oni nie są przedmiotem zainteresowania ani kierownictwa partii, ani jej struktur terenowych. A, jak cię nie ma w szerokiej przestrzeni publicznej, w dyskursie partyjnych gremiów, to jesteś takim niszowym publicystą....

Na, politycznym wolnym rynku, a także w codziennym zwyczajnym życiu na ogół wygrywają silniejsi. Oni, wygrywają też w wyborach, choć w tym przypadku są mniejszością Po wyborach, tą większość, na ogół trapi - do wybranej  przez nich władzy - ostracyzm, frustracja, a nawet nienawiść.  Ludzi władzy uważają za złych, niedobrych, nieuczciwych. Winią, ONYCH za wszystkie swoje życiowe niepowodzenia. Oczywiście w tym jest coś na rzeczy,bo ich wybrańcy okazują się oszustami. Ale chciałoby się ludziom powiedzieć, to nie dajcie się oszukiwać i wybierajcie dobrych, uczciwych!

Wybierajcie tych, którzy już kiedyś udowodnili, ze są dobrzy, uczciwi i potrafią dobrze rządzić państwem. Potrafią szybciej rozwijać gospodarkę, sprawiedliwiej dzielić tym, co wspólnie wypracujemy. Wtedy, jako kraj i naród  liczyć się będziemy w Europie i w świecie! Dajcie władzę zjednoczonej lewicy! Zaufajcie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej - głównej na lewicy sile politycznej. Wtedy obronicie Polskę przed prawicowymi barbarzyńcami , funkcjonariuszami dysfunkcyjnego państwa! Lewica – jak dawniej – wspólnie z wami wprowadzi kraj na drogę szybszego rozwoju. Pomagając Polsce – dysfunkcyjnemu państwu – pomożecie sobie, swoim dzieciom i wnukom! Wybierajcie kandydatów desygnowanych przez lewicę!

Polacy! Prawicowi działacze, codziennie na waszych oczach, obrzucają się błotem, kompromitują siebie i nasze państwo! Cała Europa i pół świata z nich się śmieje! A, jak pokazują sondaże, nadal wielu z was, chce na nich głosować! Przecież to woła „o pomstę do nieba”! Ludzie, jeśli chcecie żebyście wy i wasze dzieci godniej  żyły, to się obudźcie i opamiętajcie!

Radziejów czerwiec 1016 rok.

 

Z oszustwa wynika wszystko

W Polsce, podstawowymi narzędziami wdrażania transformacji ustrojowej są: oszustwo,przekupstwo i strach. Które sublimują: nienawiść, zazdrość i agresję. Agresja zaś szuka wrogów wśród obcych, a także wśród swoich. Do tego dochodzi głupota. (brak wiedzy i zawężenie psychiczne), co w znacznym stopniu – pod wpływem emocji – ogranicza zdolność rozpoznawania znaczenia własnych działań.

Pierwszym, i największym  oszustwem - w latach 80 - było hasło - „Wolne samorządne i niezależne związki zawodowe” (NSZZ „Solidarność”). Ideolodzy kapitalizmu, w czasie 300 lat budowy – na Zachodzie Europy - kapitalistycznej formacji ustrojowej , poznali siłę robotniczych związków zawodowych. Znali też sposoby ich osłabiania, w drodze podziału i rozdrobnienia oraz instalowania swoich agentów w kierowniczych gremiach związków zawodowych.

W połowie XIX w. K. Marks napisał „Kapitał” , w którym przedstawił mechanizmy  działające w kapitalistycznej formacji ustrojowej,i jak człowiek wyzyskuje człowieka. Dziś „Kapitał” Marksa, przez neoliberałów, traktowany jest, jako „lewacka utopia” i wyparto go z publicznego dyskursu. Lewackie, jest dziś wszystko , co wychodzi poza; narodowo – kościelne komunały.

Już, na początku transformacji ustrojowej (17  stycznia 1989 r.) nastąpiła  - ponowna  rejestracja NSZZ „S”.  Następnie w 1991 r. Sejm uchwalił  nową ustawę o związkach zawodowych. Nowa ustawa – według ówczesnej propagandy  -  związki zawodowe  miała umocnić, zaś faktycznie (zgodnie z założeniem ustawodawcy) je osłabiła. Powstały;  trzy związkowe centrale, a w zakładach pracy kilka, a nawet kilkadziesiąt związków zawodowych. ( Ustawa chroniła działaczy związkowych  przed  - na wówczas - masowymi zwolnieniami z pracy) Dziś, po 26 latach transformacji ustrojowej, organizacje związkowe  istnieją tylko, w większych zakładach pracy oraz w oświacie i w służbie zdrowia.

Obecnie, do związku zawodowego należy ok. 11%  pracowników. Gdy tylko związki zawodowe - w obronie pracowników - wszczynają jakąś akcję, czy jakąś manifestację, natychmiast w mediach, prawicowi dziennikarze i politycy szykanują związkowych działaczy. Eksponują ich  „wysokie”  zarobki, o które rzekomo walczą, a nie o prawa pracownicze. Już kilka razy – na szczęście bezskutecznie – prawica próbowała „dostosować” ustawę związkową do nowych warunków społecznych i ekonomicznych. (Ostatnio, Petru – klub jego partii - w Sejmie zgłosił projekt nowelizację  związkowej ustawy, w którym  pozbawia się  delegowania pracowników do pracy w związku zawodowym. Petru, proponuje, by związki zawodowe utrzymywał się ze składek) Innego zdania - na szczęście - był Trybunał Konstytucyjny,który uznał prawo pracowników do tworzenia związków zawodowych nawet w małych zakładach pracy. Pisowski rząd zamiast  wykonać wyrok Trybunału, przedstawił propozycje zmian, które uderzają w podstawowe zasady związkowej działalności.

Jak wiadomo, bezrobocie, strach przed utratą pracy, zmusza wielu pracowników do podejmowania pracy o niskim wynagrodzeniu. Jedynie silne związki zawodowe zdolne są podjąć walkę z tą zarobkową patologią (plagą).Na Zachodzie, silne związki zawodowe zrzeszają ok. 40 do 50 procent pracowników. A więc pod względem „uzwiązkowienia”, czterokrotnie,a nawet pięciokrotnie, polskie zw. Zawodowe  wyprzedzają. To siła związku zawodowego przekłada się na wysokość pracowniczych płac. Na Zachodzie, właśnie dzięki  tej związkowej sile, średnio płace są tam od 200 do 300 procent wyższe niż w Polsce.

Apologeci polskich kapitalistów twierdzą, że kapitaliści  w Polscy  jeszcze się nie wzbogacili, że od kapitalistów  zachodnich są o wiele biedniejsi. A poza tym polski pracownik – od pracownika zachodniego, - jest mniej wydajny, więc mniej zarabia. Gdy jednak porównać osiągnięty – dziewięciokrotny - wzrost wydajności pracy z 84 procentowym wzrostem płacy, to okazuje się, że wydajność pracy rosła o wiele szybciej niż płace.

Według obliczeń prof. W. Kołodki, w porównaniu z rokiem 1989, nasz PKB – przez ostatnie 25 lat - zwiększył się o 111 %, a przeciętne płace wzrosły tylko o – 84%.Gdyby przez minione ćwierćwiecze realizowana była  „Strategia dla Polski” z lat 1993 – 97, to średnia miesięczna płaca  ( 4 tys zł ), przekraczałaby dziś 6, 5 tys zł i nie byłoby takich - jak dziś - wielkich płacowych różnic - dochodowych rozpiętości. Dochody; właścicieli  korporacji, banków i prywatnych firm, rosły średnio   – sześciokrotnie - szybciej niż dochody z pracy najemnej.  A więc w świetle powyższego, apologeci manipulują informacją i bezwstydnie kłamią,  po  prostu są płatnymi  hipokrytami. Odpowiedz jest prosta. Na Zachodzie są silne związki zawodowe i kapitalistom na taki wyzysk świata pracy nie pozwalają.

Czy, w okresie transformacji ustrojowej mogło wszystko przebiegać; sprawniej,korzystniej i sprawiedliwiej? Mogło! Jako przykład służyć może historia gospodarek; W. Brytanii i Niemiec. W. Brytania była najstarszym krajem przemysłu fabrycznego. Już w drugiej połowie XVIII  i na początku XIX w. była potęgą gospodarczą. Niemcy zaś, nowoczesny rozwój przemysłu, wprowadzały dopiero po 1830 roku. Niemcy, korzystając z brytyjskich doświadczeń, gospodarkę szybko unowocześniły, i W. Brytanii dorównały, a nawet ją wyprzedziły.  Niemcy, po obaleniu Muru Berlińskiego, zachowali się podobnie jak w po 1830 roku. Nam to się nie udało.

Po 1989 r. mogliśmy korzystać z wzorców i z doświadczeń w rozwoju zachodnich gospodarek. Prowadzić  szeroką wymianę w handlu i w nauce. Mogliśmy korzystać z dostaw rosyjskiego gazu i ropy,oraz wykorzystywać wielki rosyjski  rynek. Jednak - na nasze nieszczęście - w latach 1989 – 1993, nowej władzy zabrakło kompetencji, doświadczenia i politycznej woli, by z tych nowych możliwości w pełni korzystać. Dopiero, gdy skłócona, solidarnościowa elita,(wojna na górze), utraciła władzę, a  w latach 1993 – 97 Polską rządziła „postkomunistyczna” lewica, a więc ludzie kompetentni i doświadczeni, nasza gospodarka  rozwijała się szybciej.

W tamtych latach, PKB  przyrastał średnio rocznie 6 – 7 procent. Przy takim tempie wzrostu PKB,  dziś nasza gospodarka (w przeliczeniu na jednego mieszkańca) zbliżyłaby się do gospodarek Zachodu. To, przecież udało się Niemcom z byłej NRD. Nam  to się nie udało... Polacy, w 1997 r. władzę oddali  prawicowemu AWS -owi. Rząd Jerzego Buzka ogłosił, wprowadzenie czterech reform, po ich wprowadzeniu mieliśmy godniej żyć. Ale w  gospodarce nastąpiła stagnacja. (PKB, średnio wzrastał 0,2%). Rosły; dług publiczny i deficyt budżetowy. Bezrobocie ponownie wzrosło do trzech milionów. Nadal panowały ogromne obszary biedy.

W latach 2001 – 2005 – ponownie - pojawiła się szansa na szybszy rozwój gospodarki. Lewicowy rząd; z L. Millerem; ogłosił – opracowany przez ministrów; W. Belkę i Jacka Piechotę - gospodarczy program przewidujący: w pierwszym roku średni wzrost PKB  o – 1%, w drugim, o - 3%, a w 3, o -5%. Było to niesłychanie trudne zadanie – jeśli wziąć po uwagę; dziewięćdziesiąt miliardowy deficytu w budżecie i z 0,2 procentowym przyroście PKB. Zadanie jednak wykonano z nadwyżką. Już w czwartym roku - ostatnim roku kadencji Sejmu -  wygospodarowano - 6 miliardową nadwyżkę budżetową.( Którą  pisowski rząd wykorzystał na tzw. becikowe. PiS  zyskał 16 procentowy przyrost społecznego poparcia)

I znowu,  tym razem – niestety- także dzięki animozją wśród  lewicowych działaczy i dzięki prawicowym barbarzyńcom, nie mieliśmy szczęścia do ciągłości szybszego rozwoju. Ruszyła prawicowa ofensywa - deprecjacji lewicowego rządu. Rolę propagandowej nadbudowy - w tej ofensywie – przejęły;  prywatne prawicowe stacje telewizyjne i „Gazeta Wyborcza”. Nie było dnia, żeby rząd  SLD, nie był za coś i o coś chłostany. Wszystko, co rząd robił było złe. Z premedytacją wykorzystywano, podejmowane przez rząd, tzw. trudne decyzje,(cięcia budżetowe) związane z koniecznością zmniejszeniem wydatków budżetowych w strefie budżetowej i socjalnej. One -  właśnie - były tematami dnia w prywatnych stacjach telewizyjnych i  tytułami na pierwszych stronach gazet. Najbardziej znany Red. Adam Michnik, nie zawahał się – poświęcić całego swojego prestiżu – i jako pierwszy dopuścił się podstępnego nagrania kolegi i wykorzystania tego w celach walki politycznej z SLD. (afera Rywina).

Mimo: poprawy funkcjonowania państwa, szybszego rozwoju gospodarki, wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej (1 maj 2004 r.), to jednak podczas wyborów w 2005 r. na kandydatów SLD głosowało tylko 11,3% wyborców. Sojusz, do Sejmu wprowadził tylko 55 osobową grupę posłów. Oprócz popełnionych przez SLD błędów i deprecjacyjnej  ofensywy prawicowych barbarzyńców, zadziałał wówczas również mechanizm względnej deprywacji i naturalnej alternacji.

Zwykli zjadacze chleba – owszem - z mediów dowiadywali się, że lewicowa władza (prezydent, rząd) wprowadziła nasz kraj d UE. Że to dla Polski dobra perspektywa, nadzieja na lepsze życie. (Większość obywateli w referendum opowiedziało się za wstąpieniem do UE.) Ale wielu, od  lewicowego rządu , oczekiwało poprawy swego bytu, tu i teraz. Zwykłym ludziom (szczególnie tym, o mentalności -  ciemnogrodzkiego katolicyzmu, dziś w Zielone Świątki,  maszerującego na ulicach miast w obronie życia poczętego), trudno było zrozumieć, konieczności, i zasadność  - okresowych wyrzeczeń – w imię lepszej przyszłości. Poza tym, sukces wstąpienia do UE miał wielu ojców, a w tym papieża Jana Pała II. Założyć można, że gdyby w podobnej sytuacji znalazła się SPD, większość Niemców  -w wyborach głosowałoby na  kandydatów SPD. W Polsce było inaczej, więc jest jak jest a jak jest  większość ludzi widzi i się oburza. 7 maja na ulicach Warszawy swoje oburzenie manifestowało około 240 tys. Polaków.

To prawda, pod koniec lat 80 i na początku lat 90, solidarnościowe elity, w zmowie z hierarchami katolickiego kościoła, świat pracy oszukały. Ale dlaczego świat pracy dał się oszukać? Cy tylko dlatego, że chciał wolności, bo czuł się zniewolony?Że chciał poprawy jakości życia? Problem tkwił w klasowej świadomości. Już K. Marks w „Kapitale” pisał,o  klasie samej w sobie i klasie dla siebie. Polski świat pracy (pomimo 45 lat realnego socjalizmu) wciąż był, klasą samą w sobie.

Jak piszą, obiektywni historycy, przez 300 lat kapitalizmu, najemni pracownicy  na zachodzie Europy, kształtowali swoją klasową świadomość. Współcześnie, nie czują kompleksów niższości wobec klasy średniej, czy klasy wyższej. Nie czują się gorszym sortem. Nie chcą aspirować do klasy średniej. Są zadowoleni  z warunków życia jakie sobie wywalczyli. Z kultury pracowniczej, którą sobie stworzyli. I świadomość tego  pozwala im godniej żyć. Mają to wyssane z mlekiem matki. Oni nie pozwalają sobą manipulować (przekupić jałmużną). Nie dają się oszukiwać prawicowym populistom. Wiedzą na kogo głosują, kto faktycznie reprezentuje ich interesy.

W Polsce, w połowie XX w. w industrialnej Polsce, miliony dorosłych chłopskich dzieci, masowo przenosiły się do miast. Przenosiły się ze swoją mentalnością, i ze swoją kulturą - ludzi biednych. Przechodzili z systemu folwarczno – pańszczyźnianego do systemu wielkoprzemysłowego. Przychodzili z innego miejsca wyzysku i oporu społecznego. Tacy ludzie do zmiany mentalności , a więc przystosowania umysłowości; nawyków, zespołu poglądów, do nowych społecznych warunków, potrzebują wielu – dostosowawczych lat.

Takie przeobrażenie mentalności wymagało też ogromnego wysiłku i zaangażowania ze strony lewicowych intelektualistów oraz inteligencji. W okresie Polski Ludowej ( owszem dbano o wzrost wiedzy zawodowej), ale w kształtowanie nowej mentalności,  większego zaangażowania  państwa nie było. W Polsce Ludowej,  znaczna część intelektualistów, oraz  część inteligenci (tzw. pion inżynieryjny), byli w pewnej części kontynuatorami przywilejów dawnej szlachty i dawnej klasy średniej. To powodowało, że znaczna część ludzi władzy  ( ministrowie,dyrektorzy, prezesi) utożsamiało się z dawnymi właścicielami; fabryk i majątków. Zaś wielu pracowników; czuło się gorszym sortem i czekało na  jakąś zmianę. („Socjalizm tak”! „Wypaczenia, nie”!)

Bez zmiany pracowniczej świadomości (mentalności) ,kultury nie ma praktycznej pracowniczej solidarności oraz masowej przynależności do związku zawodowego. Jest bierność (absenteizm) większej części ludzi świata pracy, a bierność niczego nie zmienia.  Wielu ludzi nie ma głębszej wiedzy, refleksji, na temat współczesnego świata.

Powstała - narzucona przez neoliberałów - unikultura – której główną cechą staje się nowoczesny faszyzm,  (skrajne prawicowe poglądy znacznej części  dorosłej młodzieży – ORN). 7 maja ok. 4,5 tysięczna grupa narodowców – chrześcijan, manifestowało swoje poglądy na ulicach Warszawy.  Pogląd, będący rezultatem funkcjonowania skrajnie prokapitalistycznej ideologii, wzmocnionej duchem prywatnej własności i rynkowej rywalizacji. Takie, współczesne korzystanie z uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie. Czerpanie zysku - przez wyzysk świata pracy.  To w rezultacie doprowadza do kulturowego, politycznego i umysłowego utożsamiania się – uprzywilejowanych pracowników -  z właścicielami – z kapitalizmem z kapitalistami.

W Polsce, w całym  miniony ćwierćwieczu, trwa nabór ludzi do nowej władzy. (biernych, ale wiernych) Ileż to było) ( i jest) posad do obsadzenia po zdobyciu władzy przez nowy reżim. Jaka to pokusa dla wielu, by siąść za biurkiem z telefonem, a często też z wysoką pensją i służbowym samochodem. Korzystać z przywilejów ludzi władzy. A kiedy ktoś wchodzi w „nowy reżim”, to zaczyna utożsamiać się ze stanem rzeczy jaki jest i broni swojej decyzji, choć gryzie go sumienie, bo dotąd ten „nowy reżim” wcale mu się nie podobał...

Tak powstawały (i powstają) armie płatnych – reżimowych – najemników broniących istniejący reżim. Gdy są już uwikłani przez nowy reżim, to zaczynają utożsamiać swoje poglądy z grupą sprawujących władzę. Dziś, nowemu reżimowi ton  nadaje J. Kaczyński, ze swoją chorą obsesją zemsty – za zabicie jego brata. Jest w tym element paranoi. A więc sytuacja w kraju  robi się paranoiczna i bardzo niebezpieczna. Nikt nie wie, co jeszcze  -paranoik - J. Kaczyński wymyśli, aby nawet po czterech latach, nie oddać skarbu zdobytej władzy, z tym całym zasobem przeróbek i udoskonaleń demokracji, „dobrej zmiany”, jakiej pisowscy barbarzyńcy już dokonali i mogą dokonać.

Od 1946 r. - między Zachodem i Wschodem - trwała zimna wojna,która dla biedniejszego Wschodu, była ogromnym obciążeniem. Koszty tej zimnej wojny ponosili przede wszystkim ludzie świata  pracy. Niskie płace,słabe zaopatrzenie rynku w artykuły  powszechnego użytku, zamknięte granice.  Jednak, mimo tego,na Zachód wyjeżdżali; stypendyści, ludzie kultury, naukowcy. Sprowadzano też filmy ukazujące zachodnie bogactwo, pełne towarów wielkie sklepy, kulturę i estradową, młodzieżową muzykę.

Solidarnościowo – prawicowe elity, na początku transformacji, Polakom obiecywały taki oglądany w filmach zachodni dobrobyt:  wysokie zarobki,  dobrze zaopatrzone sklepy i wojaże po całym świecie. Tą dobrą zmianę - według Balcerowicza -  Polacy mieli odczuć już po pół roku ustrojowej transformacji. Dziś, trudno powiedzieć, czy to był zwykły infantylizm, czy po prostu bezwstydna hipokryzja? Z wszystkich obiecanek, ziściły się tylko; sklepy (hipermarkety)  pełne towarów. Wysokie zarobki – owszem – ale dla nielicznych. Zaś podróżować, po całym świecie mogliśmy, już podczas rządów M.F. Rakowskiego.

Solidarnościowe elity (znaczna część dzisiejszych KOD-ców), odrzuciły realny socjalizm. (miała być społeczna gospodarka rynkowa) i rzuciły się w objęcia Zachodu. Byli gotowi - za bezcen - sprywatyzować naszą gospodarkę. O 25% obniżono realne dochody ludności i miliony pracowników pozbawiono pracy. Godzili się nawet na funkcjonowanie na warunkach uczniów. Osób uczących się zachodniej gospodarki. Ale Zachód odmówił im takiej możliwości. Zachód potraktował ich jako ludzi pokonanych i przegranych. Jako elitę gorszego sortu (barbarzyńców). Zaś zwykłych ludzi; jako tanią siłę roboczą. Zachód, pokazał nam swoją cywilizacyjną nad nami wyższość. Jednak w maju 2004 roku przyjął nas do swojej rodziny.  Nawet obdarowywał naszych przedstawicieli, zaszczytnymi funkcjami. A dziś dla Unii  stanowimy wielki kłopot, bo wciąż cywilizacyjnie za Europą nie nadążamy...

Platforma Obywatelska;  w gospodarce wprowadziła przymus ekonomiczny, podporządkowując życie i prawa obywateli wolnemu rynkowi i biurokratycznemu aparatowi ucisku. Działacze PiS - jak mantrę - powtarzają, że chcą dobrej zmiany,(Dobra zmiana była w latach 1993 – 97 i 2001 – 2005 i za sprawą prawicy została zaprzepaszczona)), czyli chcą totalitarnego reżimu z despotycznym przywódcą. Oni  od  działaczy PO  faktycznie różnią się tylko większym populizmem – jałmużną. Żeby wygrywać wybory, mamią wyborców - skrętem w lewo. Obydwie prawicowe partie, zawłaszczyły przestrzeń polityczną. Wyeliminowały z ław sejmowych  SLD. .Zawłaszczyły i obezwładniły państwo. Toczą ze sobą  - polityczną, hybrydową wojnę.

Gospodarka i banki w 80 procentach są własnością polskich i zachodnich kapitalistów. W gospodarce,( i na rynku pracy) o wszystkim decyduje wolny rynek. (niewidzialna ręka rynku). Świat pracy jest wyzyskiwany, bo nie broni go ani państwo,  związki zawodowe, bo są w rozsypce,a więc bardzo słabe. Działacze Platformy dziś krytykują PiS za psucie państwa i demokracji. Ale nadal gloryfikują prywatną, wolnorynkową gospodarkę. Jak mantrę powtarzają, że gospodarka ma się dobrze.  Pisowski rząd zapowiada 3,6  procentowy wzrost PKB. Podobno, gospodarkę napędzać będzie program  (jałmużna) - 500 + . Rząd, ani słowem,nie wspomina  od kiedy wprowadzi 12 zł za godzinę pracy. Jak rosnąć będą płace, i jak  rosły będą  realne dochody ludności. Nie wiadomo od kiedy nastąpi  zwolnienie  podatku  od najniższych dochodów.

O, ironio losu!  pisowscy barbarzyńcy, nieudacznicy, stawiają siebie wyżej od innych. Nie chcą rozmawiać z mądrymi i uczciwymi ludźmi ( ekonomistami, prawnikami, politologami) z jak  sobie równymi. Oni,wszystkich chcą nauczać, pouczać i to nazywają społecznym dialogiem i demokracją.  A demokracja, dialog – polegają na komunikacji, zaś komunikacja musi być dwustronna.

Kiedyś, na początku ustrojowej transformacji, solidarnościowi barbarzyńcy, głosili hasło - „ Na drzewach, zamiast liści, wisieć będą komuniści: (Jak wiadomo, polskich komunistów, Stalin wymordował już przed 1938 r.) Niedawno -10 kwietnia - pisowscy barbarzyńcy, podczas manifestacji, ogłosili, nowe antykomunistyczne  hasło - „Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje”. Po, uchwaleniu przez prawicowy Sejm, i po podpisaniu przez A. Dudę ustawy, zakazującej rolnikom (chłopom) sprzedaży ziemi, stało się jasne, że w Polsce chłopi też są złodziejami, bo   - mimo groźby „żołnierzy wyklętych” -  brali ziemię z reformy rolnej. Więc, chłopi – za to „złodziejstwo”- dziś   przez pisowskich barbarzyńców zostali ukarani. Bo zagarnęli prywatną świętą własność dziedziców. Złodzieje (zgodnie z zapowiedzią J. Kaczyńskiego) zostali zdefiniowani i ukarani. Kościół zaś,swoją ziemią może dowolnie dysponować, bo Kościół nie jest złodziejem. Czy chłopi obronią swoją godność, własne życiorysy i ogromne dokonania w Polsce Ludowej?

Ktoś powie, że te antykomunistyczne hasła, odnoszą się wyłącznie do ludzi, którzy w PRL sprawowali władzę. A, kogóż to,  nazwano homosovietikus, i rozczeniowiec? A, kogóż, to wykluczono ze społeczeństwa i pozbawiono czci oraz godności? A, kogóż to, J. Kaczyński nazwał hołotą? A, kogóż to nazwano, sowieckimi kolaborantami? Kogo, chciano dekomunizować - do dziesiątego pokolenia? Kogo, pisowscy barbarzyńcy uważają za gorszy sort,za  jaroszów i rowerzystów? Czas, żeby polski świat pracy nauczył się właściwie odczytywać hasła prawicowych barbarzyńców.

Prawicowi barbarzyńcy tych, co  rządzili Polską Ludową, nazwali„komuną”, a  ustrój – bolszewizmem. J Kaczyński,realny socjalizm nazwał; ustrojem zbrodniczym. Ustrojem hołoty dla hołoty (dziś, jego przeciwnicy zarzucają mu, że w Polsce wprowadza bolszewizm)  Posługując się taką definicją prawowitych, właścicieli, fabryk szpitali, szkół, można nazwać - komunardami? A wtedy będzie jasne, że słowa metafory, o komunistach o zbrodniarzach, odnoszą się także do ludzi świat pracy.  Do „złodziei”, którzy  zagarnęli świętą własność przedwojennych kapitalistów. Prawicowi barbarzyńcy tym  „komunardom” nieomal   wszystko   zabrali oraz ukarali: bezrobociem, niskimi zarobkami,śmieciowymi umowami o pracę, głodowymi emeryturami, długimi kolejkami w szpitalach, ograniczonym dostępem na wyższe uczelnie. Zlikwidowali   szkolnictwo zawodowe. Roboli pozbawili, zawodowego - ponad podstawowego - wykształcenia, i skazali na pracę za 4 zł za godzinę.

O, stosunku, o relacjach - prawicowych barbarzyńców - do ludzi świata pracy, świadczą też   relacje mediów z obchodów Święta  Pracy - 1 Maja. Każda większa impreza, organizowana przez aktualny reżim, a nawet przez KOD, jest od początku do końca  - bez przerwy - pokazywana i z poprawnością polityczną komentowana. Zaś organizowane przez OPZZ i SLD, pierwszomajowe pochody, traktowane są, jak epizod, dawnej przykrej przeszłości. Nie okazuje się szacunku,  ani tym, którzy odbudowywali kraj z wojennych zniszczeń i tworzyli - w bardzo trudnych warunkach - polską państwowość, ani tym, którzy – kiedyś - tworzyli dziesięciomilionowy związek zawodowy. Im wszystkim mówi się – nie jesteście ważni. Wróciła dawna , tradycja podziału na panów i chamów. Kapitalizm, który w Polsce rozszalał się po 1989 r. otworzył, w pewnym sensie,  możliwość korzystania z podziału panującego   w latach 30 XX w.

Być może,  z normalnymi barbarzyńcami,  jakoś dałoby się żyć, ale pisowscy działacze normalnymi barbarzyńcami nie są. Ich słowa tracą na wadze i nabierają innego znaczenia. Jesteśmy w rękach szaleńców, idiotów, hipokrytów i cyników. Widzimy, jak każdego dnia , podcinają gałąź na której wszyscy siedzimy. (A. min.  A. Maciarewicz,  chce tworzyć brygady ONR i dać im karabiny maszynowe. Trzeciego maja  A. Duda, z ludem śpiewał  – Wojenko wojenko/ cóżeś ty za pani/ że za tobą/ idą chłopcy malowani. Tak się dzieje, a my - w zasadzie, jesteśmy bezradni, bo oni wciąż mają poparcie - przekupionych   jałmużną - współczesnych pariasów. Ten układ, skazuje nas na izolacje w świecie, a nawet na wygnanie z Unii Europejskiej.

Jak się okazuje, Polska Ludowa – państwo świeckie , w którym zlikwidowano analfabetyzm – nie dało rady wykształcić odpowiedniej klasy intelektualistów, inteligentów, która udźwignęłaby ciężar zmiany świadomości społeczeństwa. Przecież do połowy XIX w. w Polsce panowało niewolnictwo w postaci kolonialno -feudalnej pańszczyzny. Biednych ludzi traktowano w sposób przedmiotowy. Pan stosował chłostę, a jeśli zabił,to od kary  mógł się wykupić.

Pisowscy barbarzyńcy w drodze przekupstwa - ludzi biednych - zdobyli władzę, zawładnęli przestrzenią publiczną. PiS tryumfuje, bo jego pomysł na program 500 +, znalazł poparcie znacznej części społeczeństwa. Tylko, co będzie, gdy w budżecie zabraknie pieniędzy? Co będzie, gdy dzieci wydorośleją i wejdą na rynek pracy?  Część z nich podejmie pracę na warunkach umowy śmieciowej. Część znajdzie pracę na obczyźnie, część zasilili szeregi bezrobotnych.

Gdybym ja, o tym mógł decydować,  to te 17 mld zł. wydałbym na; dopłaty w żłobkach i przedszkolach, na dożywianie w szkołach wszystkich dzieci,i w szkołach  na opiekę  medyczną .Nie bardzo wierzę że ten program 500 +  tak napędzi gospodarkę, że znacznie poprawi sytuację na rynku pracy. Dziś ludzie przede wszystkim chcą pracy. Wielu wie, że ta 500 złotowa jałmużna nie gwarantuje  ich dzieciom godnego życia, gdy dorosną.

Pisowscy oszuści, niedługo - ustawowo -  inwigilować będą nasze prywatne życie.  Już powoli odcinają nam tlen. (konstytucję) którym oddychają obywatele cywilizowanego kraju. Zabierają nam normalny patriotyzm, a w to miejsce wstawiają; karykaturę miłości do Boga, do katolickiej ojczyzny. To nie przeszkadza im kultywować podziału i wzniecać uczuć  nienawiści do ludzi inaczej myślących. Miast, ludzi  młodych wychowywać na cywilizowanych Europejczyków, wychowują na skrajnie prawicowych nacjonalistów - ONR -ców. Dlatego, u wielu ludzi, wzbudza to niesmak, oburzenie i lęk. Już od paru tygodni na ulicach miast dziesiątki tysięcy  ludzi – daje  temu wyraz.

Na lewicy - mimo przegranych wyborów - nadal trwa polaryzacja poglądów.  Adrian Zantberg i Piotr Ikonowicz, twierdzą, (ku radości prawicy), że SLD nie jest lewicą. Tak, sobie bajać mogą osoby, które nigdy nie rządziły państwem, ale mają wysokie mniemanie  o swojej mądrości.  Być może na lewicy za dużo jest koncyliacji, a brakuje rewolucyjności. Nieomal wszystko następowało z opóźnieniem.  Klup SLD w Sejmie projekty ustaw, o charakterze socjalnobytowym, zgłaszał dopiero pod koniec poprzedniej kadencji. PiS te projekty zawłaszczył i wykorzystał w kampanii wyborczej. Nastąpiło - częściowe - zjednoczenie lewicy, ale dopiero na krótko przed wyborami. W SLD,  na ogół , wszystkie kampanie wyborcze, czy to do Sejmu, czy do samorządów, są bardzo spóźnione , słabo przygotowane, i bezbarwne, jakby wstydliwe.

Na szczęści w SLD zaczyna się coś zmieniać. Na początku kwietnia w Łodzi odbył się lewicowy Kongres Samorządowy.  „Refundacja zabiegów in vitro, wprowadzenie Karty Seniora oraz adresowany do ludzi młodych program, Mieszkanie za 500 zł „ to trzy filary programu samorządowego lewicy, przedstawionego na Kongresie w Łodzi. Jak zapowiedzieli lewicowi samorządowcy, jest to program, o którego będą zabiegać w swoich miastach – już teraz na dwa lata – przed zaplanowanymi w 2018 r. wyborami.

Boję się, by ten program, nie został potraktowany jak - strzykawka  jednorazowego użytku. By, nie  podzielił losów; Deklaracji Ideowej SLD, „Polska Demokratyczna i Socjalna”i programu wyborczego Zjednoczonej Lewicy. Treści nie powtarzane,nie przypominane są zapominane i bezużyteczne. Zaś powtarzane, są lepiej poznawane i uznawane za ważne i potrzebne. Jeśli przegrało się wybory, to należy odnowić idee przy pomocy, której wybory się wygrywało. Nie po to ludzie mądrzy  wkładali ogromny wysiłek, by kompendium ich wiedzy odłożyć na półki. Tego nie wolno robić, to samobójstwo. Takie dokumenty, powinny mieć wartość konstytucji. Być może dzięki nim, nie byłoby na lewicy - między działaczami – tyle  destrukcyjnych animozji, czy narcyzmu.

W okresach między wyborami w terenowych strukturach partii, trwa błogi zastój. Partia, aktywizuje się dopiero na krótko przed wyborami. Te długie przerwy demobilizują. Partia po prostu jałowieje.  Sojusz, powinien prowadzić periodyczne, otwarte spotkania dialog z udziałem młodzieży, działaczy związków zawodowych i społecznych organizacji. Odbywać edukacyjne debaty, których podstawą powinny być właśnie te podstawowe dokumenty.

SLD, zbiera podpisy, pod wnioskiem o referendum,by zatrzymać antyaborcyjnych barbarzyńców.  Na ulicach dużych miast odbyły się pierwszomajowe pochody. To napawa optymizmem, że SLD – wska lewica  zaczyna przekształcać się w rewolucyjną awangardę. Rośnie wiara w siłę lewicowych związków zawodowych.

Z oszustwa, wynika wszystko: że socjalizm był ustrojem zbrodniczym,że postkomuna to wróg, z którym należy walczyć i go zniszczyć, że w PRL na sklepowych półkach był tylko ocet, że powstały złodziejskie układy z którymi trzeba walczyć,że pod Smoleńskiem dokonano zamachu na samolot i zamordowano prezydenta RP. Takie inwektywy, budzą  nienawiść i agresję, wywołują polsko – polską wojnę. W tej wojnie - niestety  -  najwięksi oszuści zdobyli władzę. Wprowadzają  autokratyczne rządy. Nadal oszukując znaczną część społeczeństwa, i dzięki temu dzierżą  totalitarną władzę. Jak wynika z przemówienia w  dniu 2 maja, Jarosław Kaczyński, nadal prowadzi polsko – polską wojnę z wszystkimi. Zamiast narodowego pojednania, zapowiada znalezienie wrogów narodu i obiecuje ich ukaranie. Kaczyński i jego rycerze to ludzie  z wrodzonymi  genami agresji. Wciąż szukają wrogów, by z nimi walczyć.

W sobotę ( 7 maja) na ulicach Warszawy, swój sprzeciw i oburzenie,wobec piskich oszustów,  manifestowało około 240 tysięcy obywateli. Manifestanci nie walczą z kimś oni walczą, o coś, o państwo konstytucyjne, o umocnienie demokracji, o lepszą Polskę. Mają dosyć polsko – polskiej wojny. Oni chcą żyć w normalnym kraju.

Zasadę walki – nie z kimś lecz o coś w praktyce stosuje SLD. Ale niektórzy czynią z tego zarzut, braku rewolucyjności. Sojusz, uznaje też prawa ekonomiczne i spotyka go  drugi zarzut, że za mocno zbliżył się do obozu liberalnego, że nie dostrzega realnych problemów świata pracy, że upodobnił się do Platformy Obywatelskiej. Część lewicowego elektoratu, głosowała na Platformę, część na PiS, a część została w domu, bo nie miała na kogo głosować...

Wydaje się, że liderzy trzech prawicowych  partii - pod naciskiem  opinii społecznej - zaczynają zrozumieć potrzebę politycznego pluralizmu. Świadczy o tym obecność wśród nich Barbary Nowackiej, skrzyżowanie rąk i pokazanie, na Placu Piłsudskiego tysiącom ludzi,że mimo różnic w poglądach - są razem. Być może, był to początek końca wojny, każdego z każdym? Początek rywalizacji o lepszą Polskę?

Założyć można, że przyjdzie czas, gdy zacznie działać mechanizm względnej deprywacji i naturalnej alternacji. Jest pytanie; jak wtedy zachowają się liderzy tych trzech prawicowych partii? Jak zachowają się ludzie świta pracy? Czy znowu przez PiS dadzą się oszukać ? Czy  nadal Polską rządzić będzie skrajna prawica – barbarzyńcy? Czy do Sejmu wejdą tzw. antysystemowcy -  nacjonaliści? Bardzo wiele zależeć będzie od klasowej świadomości ludzi świata pracy. To od nich zależeć będzie, czy po następnych wyborach w Sejmie znajdzie się liczna lewicowa grupa posłów, mająca wpływ na funkcjonowanie państwa, na szybszy rozwój gospodarki kraju na sprawiedliwszy podział dochodu narodowego?

 

 

Życie w trwaniu

Jak żyć, w lęku przed złym światem?

Jak żyć z jałmużny, by trwać?

Każdy grosz oglądać, liczyć....

Co kupić? Ile kupić?

Komu zapłacić? Ile zapłacić?

Gdzie kupić? U kogo kupić?

W hipermarkecie czy w małym sklepie?

W polskim czy holenderskim?

W polskim, taniej i patriotycznie.

W dużym, ulotki trzeba czytać …

W małym, można sklepową zapytać.

Na pytanie kto winien, milczenie...

Może winne wrzeciono czasu?

Może, świat innowacyjny jest winny?

Żyjemy w czasach, w których,

świat piękny jest, na obrazkach.

Serce, wali ze zdumienia,

że świat na gorszy się zmienia,

a winnych nie ma!

Złym ludziom się wydaje,

że panują nad całym bytem.

Zaś bytu trwanie ma swoją rację

i do świata wnosi apelacje!

Radziejów  maj 2016 r.

 

Polacy w mgle kłamstwa i agresji

(Wersja uaktualniona)

W naszym kraju, tuż po zakończeniu II wojny światowej, aż do 1950  roku „żołnierze wyklęci” prowadzili wojnę domową. Polak zabijał Polaka. Pod koniec lat 70 prawica rozpoczęła - i nadal prowadzi - zimną wojnę domową. A wojna, to najgorsze rozwiązanie, bo prowadzi do ubóstwa dużej części narodu. Wojna demoralizuje, ta hybrydowa też demoralizuje. Żeby gospodarka się rozwijała i społeczeństwo osiągało jakiś wyższy poziom życia,to potrzebny jest mądry rząd, ład i spokój społeczny. Tylko niewielka część społeczeństwa zainteresowana jest wojną (gorącą – zimną). W najnowszej historii naszego kraju tylko w latach 1950 – 1979 panował względny spokój, ład społeczny i rozwój. W latach następnych oszołomy (frustraci) oraz intelektualna ekstrema wywoływały (i wywołują)  polsko – polskie „hybrydowe” zimne wojny domowe.

Faktycznie,obecna pisowska scena polityczna coraz bardziej przypomina szpital dla wariatów, w dodatku, z którego wypędzono wszystkich psychiatrów, a zostali tylko pacjenci. W Polsce Ludowej krążyła następująca -prześmiewcza – anegdota, - Na frontonie gruźliczego szpitala pacjenci napisali; „jesteśmy przyszłością narodu”. Obydwie metafory bardzo pasują do pisowskich polityków, którzy rządzą naszym państwem. Wielu ludzi tego nie rozumie i to jest nasz narodowy dramat.

Chorzy pisowscy politycy z Polski, zrobili chory kraj, w którym duszno od; kłótni, konfliktów,agresji i nienawiści. Jesteśmy podzielonym i w znacznej części  chorym społeczeństwem z chorymi elitami i chorymi mediami. Polska prawica całą swoją uwagę, energię i emocje koncentruje na tym „co było”, a nie na tym „co będzie”Tracimy cenny czas, serca i dusze.

W pisowskiej narracji politycznej, w komunikatach medialnych, jest pełno pozbawionych treści, choć ładnie brzmiących słów, w rodzaju „dobra zmiana” „rząd się postara”,”damy radę” itp. To przykłady   komunikatów,które zawierają zgrabne kłamstwa, ale nie zawierają żadnej konkretnej zapowiedzi. Oni,  mówią ludziom; „My wiemy lepiej, my wam mówimy, co jest prawdą, a co kłamstwem” „Wam zostaje tylko modlitwa i słuchanie J. Kaczyńskiego oraz ojca Rydzyka”| „Jutro będzie wam lepiej, a jak nie to zmieńcie pracę, weźcie kredyt, wyjedźcie do Anglii lub Irlandii”. Jest tyle szans wokoło, trzeba  tylko wziąć sprawy w swoje ręce.”

Polska, dzięki industrializacji w latach 70 i 80 ubiegłego wieku i dzięki unijnym pieniądzom w ostatnim dziesięcioleciu, ma spore enklawy dostatku. Ale generalnie, a w szczególności w mniejszych miastach i wiejskich osiedlach, są duże obszary biedy. W połowie lutego br. rząd przyjął plan „na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. Co się kryje za tym planem? Tak zwany plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego zakłada rozbudowę przemysłu na peryferiach kraju, w małych miastach i osiedlach. Chodzi zwłaszcza o tworzenie małych i średnich przedsiębiorstw przemysłowych.

Do realizacji tego planu potrzebna będzie pomoc kredytowa nie tylko Unii Europejskiej, lecz także krajowych i zagranicznych banków. Morawiecki akcentuje potrzebę zaciskania pasa, zmniejszenia konsumpcji w dochodzie narodowym. To zaciskanie pasa powinno dotyczyć najbogatszych Polaków. Bogatych rodzin  dużych miast. Czy na pewno rząd to zrobi?PiS,to skrajnie prawicowa partia,a wyrównywanie poziomów życia ludności na polskiej prawicy nigdy nie budziło entuzjazmu. Jeśli ten plan naprawdę ma być realizowany, to trzeba zdecydować kto ma go realizować. Instytucje rządowe czy wolny rynek? Decyzje mające dłuższą perspektywę podejmują instytucje o charakterze strategicznym, a takich w Polce nie ma. W minionym ćwierćwieczu  zostały zlikwidowane. Przed prywatyzacją,  w Polsce funkcjonowało 240 wielkich przedsiębiorstw przemysłowych, które zatrudniały ponad 1000 pracowników. Nic po nich nie zostało...

Wraz z upływem czasu, coraz więcej Polaków pojmuje jak w transformacji, przez solidarnościowe elity zostali oszukani. Wśród wielu ludzi narasta frustracja, poczucie sieroctwa w własnej ojczyźnie.  Rośnie obawa przed obcym kapitałem, który jak może tak ich  grabi – niskie wynagrodzenia, śmieciowe umowy, głodowe emerytury. Ludzie czekają, że ktoś zrobi z tym jakiś porządek. (głosowali na Petru, Kukiza i Korwina) To oczekiwanie skwapliwie wykorzystuje PiS. Strach pomyśleć jak, ci ludzie się zachowają, gdy okaże się, że zostali oszukani. Pisowcy, udają takich użytecznych utylitarystów. Rychło się okaże,że niedawni personaliści (działacze PO) byli - mimo wszystko – bardziej wartościowi niż dzisiejsi utylitaryści, (działacze PiS) którzy w dojściu do władzy, w partykularnym interesie - jałmużną - wykorzystali biednych ludzi.

Problem polega na tym, że ludziom słabszym, mniej wykształconym i biednym, można  kusić wszystkim, wiele obiecać, „tonący nawet brzytwy się chwyta”Wielu myśli takimi kategoriami, że nawet jeśli im w życiu się nie powiodło, to nich także pogorszy się tym, co mają więcej. Ekstremiści obozu solidarnościowego  to wykorzystali i zagresywnili  Polaków. Zapanował syndrom złych uczuć, nienawiści i lęku, które implikują, kłótnie, konflikty i nienawiść.

Polska prawica,a przede wszystkim ta skrajna – pisowska -, udaje, że zwalcza bezrobocie. A tak prawdziwie, to zachowuje się jak „żaba wyrzekająca się błota”.Pisowscy hipokryci (zajoby), zajadli antykomuniści, posługując się pół i ćwierć prawdą, sieją nienawiść i dzielą społeczeństwo.  Powiadają, że zmieniają świat na lepszy,sprawiedliwszy,a prawdziwie budują lepszy świat dla siebie.

Ludzie bogaci,kler oraz sprzyjający im intelektualiści, przez wieki, trenowali sposoby okłamywania poddanych i wierzących. Każde kłamstwo – nawet to uświęcone – w końcu przed prawdą musi skapitulować. „Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa”. Chrystus podobno ludzi wskrzeszał i uzdrawiał. Mogli być czytelnym świadectwem dokonanego cudu, a jednak wkrótce umierali. Współcześnie, według neoliberałów, prawdziwym cudem jest niewidzialna ręka wolnego rynku, To kłamstwo, będzie  dopóty żyło, dopóki nie  ujawni się,prawda,że zabiera jednym, by dać drugim, że jednym daje  za dużo, a drugim za mało.

Prawda jest taka, że genom człowieka ukierunkowany jest na twórczą pracę. To praca uczłowiecza człowieka. Niestety, dziś wielu ludzi pojęcie o prawie do pracy -  i na pełnym etacie - ma z czasów Polski Ludowej. To jest pamięć o wartości państwa opiekuńczego. Nostalgia za; etatem dla ludzi młodych wchodzących na rynek pracy,  tęsknota do umowy na czas nieokreślony, do stałej waloryzowanej płacy W PL. ludzie żyli skromnie, ale czuli się bezpiecznie.

Egalitaryzm, ostracyzm,frustracja rodzą się same bez zewnętrznej ingerencji. Zaś świadomość wymaga umysłowego wysiłku i interwencji zewnętrznej. Ludzie zdolni i pracowici osiągają więcej, a leniwi, mniej zdolni - mniej.

Te psychiczne uwarunkowania sublimują tworzenie środowisk, w których jedni i drudzy funkcjonują. Ci pracowitsi i zdolniejsi potrafią dla siebie tworzyć lepszy świat. Zdobywać władzę oraz organizować się i bronić swojego interesu.(Zielonogórskie Porozumienie Lekarzy,KOD itp.)

W Polsce – i nie tylko – większość w społeczeństwie stanowią tzw. zwykli zjadacze chleba, ludzie o przeciętnych zdolnościach. (niektórzy mniej zaradni) Na ogół większość z nich ma zdolności techniczne. W PL, dla tych ludzi utworzono sieć szkół zawodowych i rynek pracy o pełnym zatrudnieniu. Szybko rozwijający się kraj (industrializacja) potrzebował wykwalifikowanych robotników i techników. Według J. Kaczyńskiego; był to ustrój hołoty dla hołoty. Kapitalizm, ustrojowa transformacja polskim „hydraulikom” zburzyła ich  naturalne środowisko. Pozostały im: poszukiwanie pracy zagranicą, ostracyzm, frustracja, uczucie  egalitaryzmu i nostalgia za PL.

Dziś, po 26 latach ustrojowej transformacji widać jak elity  nowej władzy, intelektualiści - w czasie, gdy „sprytniejsi” szybko się dorabiali -  „przeoczyli” tą  większość (hydraulików) i tych mniej zaradnych. Nawet elita lewicowa uległa destrukcji i oddała  pola - w gospodarce, neoliberałom, a w sferze socjalnej, PiS-owi. Nawet, ci spośród niewielu ludzi mądrych i uczciwych, na chwilę stracili rozum, altruizm oraz zbyt późno ponownie je odzyskali. Skutek jest taki,że skrajna prawica przekupstwem wygrała wybory, lewica znalazła się poza parlamentem, a liberalna prawica, uczestniczy w proteście organizowanym przez KOD i wychodzi na ulice miast.

Znaleźliśmy się w sytuacji, że PKB w skali roku przyrasta zaledwie 2 – 3 %. Rośnie dług publiczny.(spłacamy tylko odsetki kredytu ) . Utrzymuje się wysokie bezroboci i niskie płace, a w perspektywie głodowe emerytury. Źle funkcjonują; ochrona zdrowia i oświata oraz wymiar sprawiedliwości. PiS, drogą przekupnej  - państwowej jałmużny -  zdobył władzę. Pomoc finansowa (jałmużna) dla najbiedniejszych, nie pochodzi z pracy, z wzrostu wydajności pracy.  Przychody budżetowe  nie pochodzą z podatku od wynagrodzeń. To jest takie „przelewanie z pustego w próżne”Takie działanie, nie rozwiązuje żadnego społecznego problemu. W wolnym kraju ludzie nie mogą trwać dzięki jałmużnie. Mają prawo do: pracy, sprawiedliwej płacy, mieszkania, ochrony zdrowia, edukacji, godnego życia, tu i teraz oraz na starość.

W najgorszej sytuacji znajdują się ludzie młodzi - ci zakładający rodziny. Problem polega na tym, że w naszym kraju, wielu ludzi młodych zagubiona jest w ocenie otaczającej ją rzeczywistości. Ma trudności w wyborze swej przyszłości, bo nie ma własnej wizji systemu, w którym chciałaby żyć. To jest taki syndrom cechujący młodych ludzi zacofanego i biednego społeczeństwa. Zniewolonego przez wielki kapitał. Młodzi ( hydraulicy) po 2004 r. z kraju  uciekali i zapowiadają, że nadal chcą  uciekać zagranice w poszukiwaniu pracy i godniejszego życia.

W Młodych pokoleniach Polaków w neoliberalnym procesie indywidualnego zdobywania materialnych postaw do życia, osłabione zostało poczucie wspólnoty. W głowie pojawia się wielki smętek, gdy czyta się, że dwie trzecie wyborców do 24 roku życia głosowało na: PiS, Kukiz 15, i KORWiN. Są wojowniczo nastawieni, chcą silnej suwerennej Polski. Nienawidzą obcych i nie chcą, by obcy panoszyli się na polskiej ziemi,by obcy wtrącali się do naszych polskich spraw. Uważają się za rasowych prawdziwych Polaków. (To jest kalka, a oryginał  ma J Kaczyński)  Pranie mózgów tych młodych Polaków przez media, szkoły i Kościół; zrobione zostało tak skutecznie, że dla młodych - białe jest czarne. Stali się łatwym łupem dla politycznych hochsztaplerów.

Potrzebny jest ktoś z młodzieżowym zapałem, ktoś, co potrafiłby ukształtować świadomość młodzieży, żeby o swoich problemach myślała pokoleniowo.  Żeby miała świadomość, że złą rzeczywistość na lepszą zmieniać należy wykorzystując demokrację jako narzędzie walki, a nie uliczne burdy. Potrzebny jest ktoś, lub coś, by uczyć młodych funkcjonowania w obywatelskim  społeczeństwie. Potrzebna jest świadomość, bo człowiek nieświadomy niczego nie zmieni, bo nie ma na czym się oprzeć, nie ma narzędzia, by to zrobić.

Potrzebny jest młody, odważny, ideowy człowiek, który w jakiejś formie upubliczni swój talent i wiedzę,którego wesprze - materialnie i duchowo -  lewicowa starszyzna i lewicowe media. Który zaprosi do Warszawy - podobnych do siebie - młodych ludzi z całego kraju i objawią swoją siłę. Potrzebna jest lewicowa młoda organizacja, która opracuje i przedstawi swój pomysł na Polskę, w której młodzież  chciałaby żyć.

Wśród 38-śmio milionowego społeczeństwa żyje około 10 mln seniorów (emerytów) Większość żyje na granicy ubóstwa, a kilkaset tysięcy wręcz w nędzy. W III RP 60 % emerytów (ok 6 mln) otrzymuje świadczenia w wysokości ok 2 tys zł. czyli  50 %  średniej krajowej płacy. Trudno więc się dziwić, że to za mało na opłacenie; czynszu, rachunku za gaz i energię elektryczną i na wykup leków. Wielu emerytów,żeby jakoś żyć, w bankach zaciąga kredyt. Krajowy Rejestr Długów informuje, że zadłużenie emerytów w spłacie kredytów w roku ubiegłym wynosiło ponad 2 mld zł i wzrosło o 61%.

Polska prawica, państwo wprowadziła w instytucjonalny i prawniczy chaos i nie potrafi z niego wyjść. Włodzimierz Czarzasty napisał list do A. Dudy -(mówił o tym w TYP) - zaproponował Okrągły Stół, który - być może - w sporze o Trybunał Konstytucyjny  doprowadzi do jakiegoś kompromisu. Póki, co PiS w sondażach ma 37 procentowe poparcie ,i dopóki się to nie zmieni J. Kaczyński na żaden kompromis się nie zgodzi.

Słowo kompromis. Większość tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba, o jego istnieniu o nim zupełnie nic nie wiedziało. Rezonans „konsensus” wyciągnięcie go z lamusa nastąpiło w drugiej połowie lat 80 podczas Okrągłego Stołu. Do idei kompromisu nawiązał W. Czarzasty w liście do prezydenta. Co prawda prezydent  na list nie odpowiedział, ale spotkanie liderów największych partii jednak się odbyło. Nawet niektórzy zaczęli mówić „o światełku w tunelu”. Mówiono o nadziei na kompromis.

Ta nadzieja wzrosła po wypowiedzi A. Dudy  w dniu 10 kwietnia w szóstą rocznicę samolotowej tragedii  pod Smoleńskiem. Prezydent apelował żebyśmy razem przeżywali wspólną tragedię. Polska potrzebuje jedności i zgody. Apelował także byśmy wybaczyli sobie wzajemnie; grzech, słowa i niegodziwe zachowania do jakich w tym miejscu w przeszłości dochodziło. Parę godzin później J. Kaczyński  nie zostawił żadnych złudzeń, „najpierw kara, a potem wybaczenie. Po tych wypowiedziach stało się jasne, że żadnego kompromisu nie będzie. Że nie ma już żadnego kompromisu MY. Ale nie ma też szans, by zgodnie współistnieli; MY i ONI. O tym czy do Polski wróci normalność zdecydują świadomi ludzie, widzący świat szerzej i wyraźniej. Widzą świat prawdziwy , a nie ten przedstawiany przez PiS  i przez prawicowych neoliberałów.

Jak widać w Polsce, jest coraz więcej ludzi, którzy zaczynają pojmować, kto partykularnie z pełną premedytacją, we własnej ojczyźnie wywołuje „trzęsienie ziemi”.Przyjdzie czas, że społeczne tsunami  z polityki zmiecie oszustów. Na lewicy czas by SLD był partią koncyliacyjną ,by ostrzej krytykował pisowskich populistów i platformerskich neoliberałów, by bronił lewicowych wartości , co wcale nie musi być populizmem.

Jesteśmy – przez prawice - podzieleni na dwie; nieomal równe części. Na „demokratycznych” liberałów i socjaldemokratów. Reprezentantem tej pierwszej połowy są partie prawicowe,a drugiej partie lewicowe. Obydwie części, są ze sobą  zantagonizowane. Partie lewicowe, dodatkowo osłabione zostały sprytem PiS -u udającego lewicowość. Przedwyborcze obietnice, a przede wszystkim  500 zł + doprowadziły do alienacji znaczną część lewicowego elektoratu. Ci ludzie nie rozpoznają samych siebie i nie ufają swoim naturalnym reprezentantom. PiS jest skrajnie prawicową partią uznającą kapitalizm. A kapitalizm kręci się dopóki może wyzyskiwać ludzi świata pracy. Kapitalizm nie może istnieć bez ciągłego dopływu ludzi, którzy w strachu przed utratą pracy - godzących się na wyzysk. Ludzi, którzy dają się oszukiwać jałmużną w ucieczce przed nędzą.

Znaczna część polskiego społeczeństwa wyciąga na powierzchnie dawne błędy władzy i partyjnych liderów. W szczególności czynią to różni frustraci i przekorni. Robią to  na przekór i z chęci dołożenia tym co ich krzywdzą. Podważają autorytet nawet tym, którzy u znacznej części społeczeństwa go mają. To taki destrukcyjny syndrom, stosowany między innymi wobec liderów SLD. Jak pokazują wyniki wyborów i sondaże, tych sfrustrowanych i przekornych  mamy w kraju około 30 %, którzy tworzą zwartą wspólnotę pokrzywdzonych.

Tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba, czujących się  pokrzywdzonymi trudno przekonać i mobilizować w wspólnocie, pozytywnymi ogólnopaństwowymi czy ogólnospołecznymi sukcesami. Rzeczowe wyjaśnienia dla nich są nudne, mało zrozumiałe, wymagające wysiłku umysłowego i minimum wiedzy o otaczającej ich rzeczywistości. Żeby tych sfrustrowanych pocieszyć i pozyskać, pisowscy demagodzy mówią im; wy jesteście normalni, a co którzy was gnębią, krzywdzą, to dranie, oszuści i złodzieje Wielu z nich przyjmuje te słowa jako prawdą, bo nie potrafi samodzielnie myśleć i właściwie oceniać rzeczywistość. Frustraci razem z tzw. garnkowcami (ludzie oceniający rzeczywistość przez pryzmat tego, co mogą włożyć do garnka) oni dziś stanowią pisowski elektorat.

Jednak przyczyn, zaistniałej w ostatnich latach sytuacji politycznej w naszym kraju, także szukać trzeba  w błędnej polityce Platformy Obywatelskie, której (mimo kłótni) bliżej było do PiS niż do SLD. (Gdyby Platforma  w Sejmie nie odrzucała SLD-kich ustaw nie  mielibyśmy dzisiejszego chaosu)  Wyraźnie na to wskazują wyniki wyborów.  PO, PSL i SLD, które razem w wyborach parlamentarnych dostały - 38 procentowe poparcie. To świadczy, że  poparcie w narodzie dla  rządzących liberałów i socjaldemokratów w stosunku do PiS było wyrównane. Wystarczy więc te  siły zjednoczyć, by konstruktywnie to poparcie wykorzystać.

Przewodniczący SLD mógłby być inicjatorem „Okrągłego Stołu”: SLD (lewicy). PO i PSL. To są partie,które posiadają doświadczonych polityków, silne terenowe struktury i władzę w samorządach. Wystarczy, by usiedli do stołu, wykorzystali swoje programy wyborcze,osiągnęli kompromis w najistotniejszych dla narodu sprawach -  z uwzględnieniem potrzeb biedniejszej części społeczeństwa - i tą nową wspólną strategię dla Polski ogłosili narodowi. To jest ogromny potencjał, ogromna realna siła do pokonania PiS,  zakończenie chaosu, i wprowadzenie kraju na tory szybszego rozwoju.(Tak robią Niemcy, tak jest w parlamencie Unii Europejskiej)

Znajdujemy się w sytuacji bilionowego zadłużenia, i w gospodarczej recesji. Przyrost PKB w granicach 3% nie rozwiązuje społecznych potrzeb naszego kraju. Pieniędzy brakuje na wszystko,na innowacje i na inwestycje, a bez tego gospodarka tkwi w stagnacji.(Pomoc unijną wykorzystaliśmy na  budowę obiektów sportowych i na infrastrukturę drogową) Ostatnio, Polska znajduje się w chaosie prawnym (w zawieszeniu obowiązywania konstytucji) Trwa wojna teczkami i trudno znaleźć mądrego, który by rozstrzygnął, co jest gorsze; tajny agent Służby Bezpieczeństwa, czy jawny lustrator IPN Jakoś nikt nie domaga się, by ich czyny były zbadane pod względem  społecznej szkodliwości.

W naszym społeczeństwie wielu ludzi zaplątanych jest we własnym sumieniu. Wielu zaś za pieniądze, swoje sumienie zdolni są zawiesić na kołku i zachowują się bardzo podle. Dla własnych, partykularnych celów, manipulują zwykłymi, mniej zorientowanymi ludźmi. Wykorzystują ich biedę do zdobycia władzy. Tacy, po prostu zwyczajni, wrażliwi i uczciwi ludzie nie dostrzegają obłudy, gubią się i nie wiedzą jak się zachować i co w kreślonej sytuacji robić. Tacy ludzie w swoim sumieniu tęsknią do świata idealnego,ale realnie takiego świata dla nich nie ma. Nie zawsze potrafią czytać w sumieniu innych ludzi. Trzeba im pomagać prawidłowo „słuchać” sumień ludzi władzy i prawidłowo słuchać własnego sumienia w walce ze złem.

Jak pokazały ostatnie wybory,kłócona i pozbawiona sumienia prawica, najpierw  doprowadziła wielu ludzi do biedy,a następnie skrajna prawica (PiS), drogą oszustwa i przekupstwa zdobyła nad nimi władzę. Oszustwo polega na tym, że miast wzrostu płac, jest jałmużna dla biednych. Pieniądze na jałmużnę nie pochodzą ze wzrostu zatrudnienia, z wzrostu wydajności pracy. Po prostu pieniądze zabiera się jednym, by dać drugim. Takie przelewanie „z pustego w próżne” A to nie rozwiązuje żadnego społecznego problemu. Ludzie, powinni pracować i zarabiać pieniądze na swoje dostatnie życie i na przyszłą emeryturę. Po prostu  praca człowieka uczłowiecza i cywilizuje.

KOD, bardzo słusznie broni zagrożonej przez PiS obywatelskiej wolności i demokracji, które są podstawą wszystkiego.  Ułomność KOD – u, polega na tym, że nie reprezentuje całego społeczeństwa. Nie broni chociażby  prawa do pracy do ochrony zdrowia czy tych wyrzucanych z mieszkań do blaszanych kontenerów. W KOD -skich manifestacjach  nie biorą udziału związki zawodowe i społeczne organizacje chłopów.  A więc KOD  jest ułomny w tym sensie,że nie jest obrońcą tych słabszych, wykluczonych. Nie wyraża rewolucyjnego gniewu wszystkich krzywdzonych.

Oczywiście, KOD -com w ich walce o wolność i demokrację, w walce z pisowskim obskurantyzmem, partykularyzmem i relatywizmem, życzyć trzeba powodzenia. Ale trudno zapomnieć platformistom ich cynizmu, oportunizmu, i partykularyzmu. Wiemy, że Platforma czy Nowoczesna to tylko trochę inny odcień tego samego neoliberalnego zakłamania.

A, propos obrony L. Wałęsy. Wałęsa nie był twórcą wielomilionowego związku zawodowego. Był jego przewodniczącym – reprezentantem. W publicznym dyskursie trwa narracja,że „Solidarność” na czele z Wałęsą w Polsce i na świecie obalili Komunizm. To taka prawda jak to że „ślepy się łyskał”. Hipotetycznie (z dużym prawdopodobieństwem) założyć można, że gdyby  Winston Churchill  w 1946 roku nie polecił opracowanie programu – koncepcji - prowadzania ze ZSRR zimnej wojny,  to nie byłoby: ani „żołnierzy wyklętych” ani „Solidarności”, ani L. Wałęsy. Gdyby nie zmowa opozycyjnych wobec PL intelektualistów z katolickim klerem, to PRL nadal, by istniała. Gdyby nie media to  o Wałęsie nikt, by nie wiedział,Gdyby Leonid Gorbaczow nie zgodził się na złączenie Niemiec,to Mur Berliński nadal, by istniał.

Pomimo ostrych słów J. Kaczyńskiego i prezydenta A. Dudy Trybunał Konstytucyjny się obronił,i grudniową ustawę  o Trybunale konstytucyjnym  wyrokiem z dnia 9 marca br uznał  jako niezgodną z Konstytucją. Beata Szydło zapowiedziała, że tego wyroku Trybunału nie ogłosi w DZ. U.W sobotę 12 marca z inicjatywy Nowoczesnej KOD  zorganizował wielki uliczny protest. KOD -wcy i pisowcy zapowiadają, że nie ustąpią.

Jeśli nie dojdzie do jakiegoś kompromisu, to konflikt będzie narastał i eskalował, wzrośnie  społeczne napięcia.,aż w końcu dojdzie, albo do polskiego majdanu. Namiotowego obozowiska przed Sejmem. Manifestanci zajmować będą pomieszczenia biurowe centralnej i rządowej administracji. Albo dojdzie do czegoś jeszcze straszniejszego. Na razie dwa duże antagonistyczne ugrupowania wycchodzą na ulicę każde w swoją sobotę. Co będzie jeśli wyjdą w wolną sobotę i zbliżą się na odległość rzutu kamieniem!? Tego boją się pisowcy, taka perspektywa ich bardzo denerwuje. Tego powinniśmy się  bać wszyscy. A , co robią władze państwa? Najkrócej mówiąc politycy głównej siły w Sejmie, a za nimi sprzyjający im intelektualiści i  dziennikarze, uczestników KOD - skich manifestantów odsądzili od czci i wiary – jako warchołów i awanturników, posuwając się wręcz do insynuowania im agenturalności.

Walczmy o wolność, o demokracje, ale nie zapominajmy o odpowiedzialności. Wolność trzeba umieć unieść. Potrafić dokonywać wyboru i sposobu walki, zachowując świadomość, co jest możliwe, a co nie. Co dobre, a co złe. Burzyć jest łatwo, ale zburzone odbudować bardzo trudno. Wszyscy zrozumieć muszą,że konstytucja jest czytelnym znakiem gwarantującym każdemu obywatelowi bezpieczeństwo. Że Trybunałowi Konstytucyjnemu można ufać, gdy demokracja zawodzi.(Gdy wybrańcy 19% wyborców,  arbitralnie  narzucają swoją wolę całemu narodowi) Ważne, by  zgodnie z duchem konstytucji, żaden obywatel nie pozostawał sam, żeby korzystał z władzy sądowniczej w obronie swoich praw. Żeby konstytucyjne państwo  pomagało ludziom zachować ich godność, wiarę w porządek prawny, w życzliwość urzędników, w wspólnotę w której żyją.

Ludzie mają różne charaktery i usposobienia,Wielu jest takich, co chce, żeby ktoś za nich rozwiązywał ich życiowe problemy. Jest więc pytanie, czy w wolnym kraju, przy  pełnej wolności obywatelskiej, należy - za tych ludzi - brać całkowitą odpowiedzialność. Czy można całkowicie ochronić wszystkich ludzi przed popełnianiem błędów? Przed biernością, a nawet lenistwem? Kto powinien to oceniać?

Intelektualistom,ludziom o ponad przeciętnych zdolnościach, natura bardzo dużo dała i bardzo dużo od nich wymaga. Ale nie chodzi o to, by oni mniej zdolnych i słabszych wyręczali, czy zastępowali. Chodzi o to, by oni, u tych mniej zdolnych, słabszych, rozwijali zalążki otrzymane od natury takie jak: roztropność, zaradność , odwagę, umiejętność życia w wspólnocie. Żeby, ci słabsi nauczyli się rozwiązywać  własne trudne problemy. Żeby wiedzieli, co w życiu jest najważniejsze. Można i należy stwarzać systemowe, warunki, by słabsi mogli się doskonalić i godnie żyć. Można „wejść w buty” państwa opiekuńczego i razem z słabszymi dbać o rozwój wspólnego kraju. Niestety, możne o słabszych  udawać wielkie zatroskanie,a faktycznie ich wykorzystywać i okradać...

Jak pokazało życie, czytelnym znakiem jakości, któremu można ufać są ludzie o lewicowych poglądach. Przypomnijmy - wartości lewicowe to:empatia altruizm, pokora, przyjaźń, dobroć,sensowne działanie społeczne,dbałość o rozwój kraju o dobrze funkcjonujące państwo,o sprawiedliwość społeczną. Lewicowiec, to człowiek, który ludzi łączy, a nie dzieli, nie odrzuca ludzi o innych proweniencjach, seksualnych, obyczajowych. Buduje mosty pojednania i współpracy Żeby ludzie lewicy mogli wpływać na bieg wydarzeń, spełniać swoją misję, być skutecznymi w działaniu, to lewicowe partie muszą być zdrowe i wewnętrznie zjednoczone. Taka lewica uzyska zaufanie znacznej części wyborców i będzie miała w parlamencie grupę posłów, z którą prawica będzie musiała się liczyć.

Do działaczy SLD można mieć sceptyczne nastawienie. Popełniali błędy,gdy mieli pełnie władzy (prezydenta, rząd),że przede wszystkim byli za mało lewicowi.  Ale jednak w minionym ćwierćwieczu, to rządy SLD - z spośród wszystkich rządów - państwem  rządziły najsprawniej. Wyrzucenie na śmietnik dorobku z tych lat, gdy rządy sprawowała lewica, to  cywilizacyjna  zbrodnia .  Jak widać ludzie lewicowej elity, na ogól są zdolni i nawet w życiu prywatnym dobrze sobie radzą. Żeby ułożyć sobie życie nie muszą – koniecznie - robić kariery politycznej. To jest wartość dodana narodu, której potencjał, na skutek złych relacji; elita – społeczeństwo,   słabo jest wykorzystywany.

Lewicowa wierchuszka -  niestety - wpadła w nawyk (uzależnienie) takiego  gabinetowo – medialnego urzędowania,a  to za mało, by wygrywać wybory. Wszyscy wiedzą, że  samymi bilbordami ,bez bezpośredniego żywego kontaktu z wyborcami i umiarkowanego populizmu ,wyborów się nie wygrywa, a jednak urzędniczy konformizm działania (uzależnienie) jest silniejszy.

Lewica w Polsce reprezentuje interesy ok. 50% społeczeństwa Dysponuje dużym potencjałem intelektualnym (w partii i poza partią) SLD liczy ok, 20 tys członków partii i ok 300 powiatowych instancji. Sojusz prowadzi stronę internetową. Dwa razy w tygodniu ukazuje się „Dziennik Trybuna” i raz w tygodniu „Przegląd.” Na półkach księgarskich jest sporo książek  lewicowych  autorów. Sporo  lewicowych internautów prowadzi swoje strony i publikuje własne utwory. Ten wielki potencjał – paradoksalnie - słabo przekłada się na świadomość ludzi, których interesy lewica reprezentuje.

Tak się dzieje;  wydawcy i twórcy działają pojedynczo i zdani są na własne siły. Brakuje nad nimi życzliwego mecenatu,moralnego i duchowego wsparcia. Brakuje czytelników, bo brakuje zrozumienia wartości i znaczenia tego potencjału. Warto, by tym – arcyważnym - problemem, zajęło się kierownictwo SLD, wojewódzkie i powiatowe instancje partyjne oraz lewicowe przybudówki.

W relacjach; SLD, partia Razem, Inicjatywa Polska oraz  małych lewicowych partii i stowarzyszeń, powinna obowiązywać zasada,jedności działania w w sprawach dla kraju zasadniczych, a wolność działania we wszystkich innych sprawach. Lewicowe partie i stowarzyszenia powinny: wzajemnie się inspirować, uzupełniać, uczyć rozwiązywać trudne społeczne problemy, bronić przed prawicą.

W Polsce,  na krótko przed wyborami powstała Zjednoczona Lewica, ale tylko na krótko. SLD, wybrał nowego przewodniczącego i 11 wiceprzewodniczących. Barbara Nowacka - przy  wsparciu młodych działaczy SLD - zarejestrowała stowarzyszenie Inicjatywa Polska. Partia Razem  w wyborach dostała 3% poparcie Zaś 9 marca br. 7 lewicowych mniejszych partii (przybudówek)  podpisało porozumienie o współpracy i ogłosili wspólną Deklarację Programową. Jak nad tym wszystkim się zastanawiam, to jest we mnie coraz mniejsza wiara w słowa tych - niby mądrych - lewicowych działaczy. O co chodzi? Jak w takim rozdrobnieniu lewica chce  wygrywać walkę z potężną  prawicą.? Przecież taki sposób prowadzenia politycznej walki nie zmieni polskiej rzeczywistości. Takie samodzielne i niezależne byty lewicowych „przybudówek” osłabiają lewicę. Aż trudno pojąć, że  ktoś mieniący się politykiem tego nie rozumie. W tym nie widać żadnej strategicznej mądrości. To nie zasługuje nawet na dostateczną ocenę.

W Łodzi (2 o4.2016 r.)  odbył się lewicowy Kongres Samorządowy w programie zaakcentowano trzy społecznie ważne cele; Refundacja zabiegów in vitro,wprowadzenie Karty Seniora  oraz adresowanego do ludzi młodych Mieszkanie za 500 zł. Jak zapowiedzieli lewicowi samorządowcy jest to program , o którego realizację będą zabiegać w swoich miastach -już teraz – dwa lata przed zaplanowanymi wyborami samorządowymi.

Członkowie SLD zbierają podpisy w sprawie przeprowadzenia ogólnonarodowego referendum, by zatrzymać barbarzyńców. Proponowana przez nich ustawa aborcyjna nakłada na kobiety obowiązek rodzenia każdej istoty poczętej w ich łonie, nie zależnie od tego jaki owoc  na świat wydadzą. Może to być  zespół Downea, może to być tułów bez ręki i nóg, albo istota żyjąca, ale chyba nie dziecko, nawet bez mózgu i innych organów koniecznych do normalnego życia.

Konflikty i różne animozje na lewicy głównie rodzą się ze sporów ambicjonalnych, z napięć personalnych (z narcyzmu) z braku otwartości i woli zrozumienia racji drugiego człowieka. Trzeba szanować własną wrażliwość, bronić własnego zdania, ale też umieć słuchać tego, co mówią inni, i znajdować kompromis.  Zwłaszcza u ludzi życiowo aktywnych spotkać można taki syndrom agresywnego „twórczego” niepokoju w  obronie swoich racji, który niekontrolowany często przeradza się w destruktywny konflikt, a potem nawet w nienawiść. Taki syndrom staje się też niebezpieczny, gdy kolektyw lekceważy  „twórczą myśl” wnioskodawcy.. Dlatego każdy mądry i doświadczony przywódca zawsze  stara się być tylko pierwszym wśród równych i nikogo nie lekceważy.

W ludzkiej mentalności duże znaczenie odgrywa wizerunek lidera – przywódcy. Na lewicy brakuje takiego charyzmatycznego przywódcy.  Przywództwo polega na tym , że to inni chcą, by ktoś im przewodził. Bywa tak, a dlaczego on a nie ja? Tu potrzebny jest wielki talent budowania mostów przyjaźni i charyzmy.  Wielu wyborców głosuje na charyzmatycznego przywódcę,a nie na program  partii. Ważne są dawne zasługi, ale ludzka pamięć jest krótka zaś uczucie wdzięczności wypala się bardzo szybko. To są główne przyczyny utraty poparcia lewicowych działaczy u sporej części wyborców Poza tym w polskim społeczeństwie nadal trwa podział na homosovietikus  i homosolidarus.

Solidarusa poznać można  po słowach:komuch, złodziej, PRL-owski totalitaryzm,sowiecka niewola., gorszy sort itp. inwektywy. Są to etykiety dodawane do realnego socjalizmu do pokoleń ludzi, które odbudowały kraj ze zniszczeń wojennych i zbudowały drugą Polskę. Słowa te stają się tylko epitetami, gdy pytamy ludzi o wartości socjalizmu np. czy uważasz, że państwo powinno wyrównywać zbyt wysokie różnice w dochodach ludności, lub czy państwo  powinno pomagać  przedsiębiorcom, by ich firmy nie upadały, czy powinno wspierać ludzi, którym w życiu się nie powiodło – większość  odpowiada twierdząco.

Problem polega na tym, że gdy przywódca jakiejś  formacji traci dobry wizerunek, to jego dotychczasowi sympatycy( by nie wyróżniać się w większości) ukrywa swoje sympatie do tego przywódcy.  Mniejszościowi homosovietikus ukrywają swoje sympatie do Polski Ludowej. Czynią tak w obawie przed agresją homosolidarus. Jest pytanie jak długo można żyć w takiej obawie w wolnym kraju, czy aby to jest wolność? Czas, by homosowvietikus z tej obawy się wyzwolili wyprostowali się i wyżej podnieśli głowę, bo nie muszą niczego się wstydzić. Wstyd narodowi  przynosi skłócona prawica.

Jest pytanie, czy homosovietikuis  powinni czekać aż spełni się prawdopodobna  katastroficzna wizja załamania gospodarki, gdy absolutna większość Polaków zrozumie jak została oszukana,i przestaną się  liczyć frustraci „żołnierze wyklęci” i  hasła o  dobrej zmianie.. Aż pusta miska odmieni preferencje wyborcze obywateli i zdetronizuje PiS.? Dopóki nie dojdzie do narodowego dramatu trzeba walczyć z tym pisowskim narodowo - patriotyczno  - autorytarnym scenariuszem, by ograniczać jego katastroficzne skutki.

Radziejów 18 marzec 2016 rok               

                                                                           Rusofobiczny kaczyzm

         Polscy rusofobi, bardziej nienawidzą Ruskich niż kochają Polaków. Wielu, ma „kacze” nogi i depczą sobie po palcach. Płyną po rzece nienawiści. Wciąż szukają nowych wrogów - także wśród swoich. „Kwaczą” o wojnie z Ruskimi. Według nich Polska od 1939 r. jest ofiarą rosyjskiego terroru państwowego. Katastrofa samolotu Tupolew 104 pod Smoleńskiem - według nich - była aktem tego terroru. Uważają, że Rosja jest z natury imperialistyczna. Zaledwie się rozpadła, a już ponownie myśli tylko jak się odbudować w granicach radzieckich i przywłaszczyć sobie utracone strefy wpływów. Najlepszym dowodem na „terrorystyczną naturę Rosji jest zabór Krymu – skądinąd  rosyjskiego.

         Nasz, nacjonalistyczny mainstream o Rosji ustalił swoją rusofobiczną – kanoniczną – prawdę, jako kraju (państwie) nam wrogim, agresywnym i zbójeckim.  Że w Rosji nie ma wolności słowa. Że wszystkie media są kremlowskie, a dziennikarzom nie wolno głosić poglądów odmiennych od nakazanych przez putinowski reżim. W polskich mediach, wszystko o Rosji podawane jest w tonie oskarżycielskim, albo prześmiewczym.(Na początku kwietnia br. Sejm przyjął ustawę o zakazie propagowania komunizmu  przez; nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Burzone są - nieliczne już - pomniki żołnierzy radzieckich, którzy oddali życie za wyzwolenie naszego kraju spod hitlerowskiej okupacji i  uratowali nas  od całkowitej zagłady)

         Prezydent Putin, to oczywiście, albo bandyta, albo miernota. Polski słuchacz lub czytelnik, zupełnie nie może zrozumieć, jak to możliwe,że taki osobnik (razem z  Obamą) jest wielkim celebrytą, że gdzie tylko się pojawi, to kamery odwracają się w jego stronę. Język rosyjski  - w szczupłym zakresie - znam jeszcze ze szkoły i studiów, ale według mnie, to co widzę, słyszę i rozumiem wystarczy, by wiedzieć, że rozmaitości poglądów w rosyjskich mediach jest o wiele więcej niż w polskich. Tam pozwala się np. wygłaszać różne poglądy w sprawie przyłączenia Krymu. Odbywają się antyrządowe (podobnie jak u nas) uliczne demonstracje.

         W Polsce, wielu ludzi już do tego stopnia się przyzwyczaiła do Rosji nam wrogiej, że sobie nie wyobraża, by w naszych mediach mógł ktoś  o Rosji coś dobrego powiedzieć, czy pokazać jakiś film, albo  wielki sławny  rosyjski balet czy wielki chór. Każdą tego rodzaju próbę rusofobi oprotestowują.(oprotestowali nawet rosyjskich motocyklistów udających się do Berlina na uroczystość 70 lecia zakończenia II wojny światowej)  To jest choroba (frustratów) szkodząca całemu narodowi.

         O, stanach i skutkach wojny informacyjnej napisał prof. Bronisław Łagowski („Przegląd” nr 11. z 14. o3. 2016r.), i ja się z nim zgadzam oraz w tym felietonie przedstawiam jak swoją. - „Toczą się wojny informacyjne i Polska jest mocno zaangażowana w jedną z nich.  Są dziennikarze, którzy kłamią jak z nut, co znaczy, że kłamią  nie z siebie, ale z partytury.(...) 

         Oczywiście, kłamią nie wszyscy jednakowo, niejeden trochę się ociąga, ale za to drugi stara się  skondensować jak najwięcej fałszu w jednym zdaniu czy obrazku. Jagienka Walczak pisze o niesamowitej zbrodni  popełnionej w Odessie [„Polityka” nr.11. z 2 maja 2014 r.] , kilkadziesiąt osób, w większości przeciwników Majdanu, spłonęło „okupując” budynek związkowy w centrum miasta. Ile minut trwała ta „okupacja”? Prorosyjscy kibice zostali zaatakowani przez tłum ukraińskich kibiców, podbechtanych  przez ukraińskich szowinistów i uciekając schronili się w budynku związków zawodowych. Nie wykluczone, że zostali tam celowo zapędzeni, bo śledztwa w tej sprawie nie przeprowadzono, Budynek zamknięto i podpalono oraz nie pozwolono palącym się ludziom uciekać. Na filmie widać, że do skaczących z okien strzelano. Jagienka Walczak, jako osoba prywatna, jest z pewnością przykładnie prawdomówna, ale jako marionetka w teatrze wojny informacyjnej nie ma powściągu przed popełnieniem najobrzydliwszego fałszu.(...)

         Niewątpliwie, gdy nacjonalistyczny, rusofobiczny PiS u władzy się umocni (wciąż ma 38 procentowe poparcie), to weźmie za twarz tych dziennikarzy, co starają się w polityce wschodniej, choć trochę być obiektywnymi. W pierwszej kolejności wyrzucono ich z TVP i publicznego radia. Jeśli chodzi o prywatne stacje, to raczej nie dużo tam się zmieni, bo wielu dziennikarzy i publicystów w sprawach polityki wschodniej wystarczająco wzięci byli za twarz  pod rządami Platformy Obywatelskiej. Więc można uznać, że w tym zakresie sprawa jest już załatwiona.

         To, co mówią działacze PiS oraz prawicowi dziennikarze o polityce wschodniej, to już nie są  jakieś alarmowe dzwoneczki, czy ostrzegawcze  żółte kartki. Zaczyna nam bić duży dzwon, bo gdy już nie tylko w prywatnych rozmowach, ale odpowiedzialne za kraj osoby; prezydent, premier, publicznie mówią o rosyjskim zagrożeniu i domagają się większej obecności w naszym kraju wojsk Stanów Zjednoczonych,  to mądrzy ludzie powinni się bać. I lepiej tego strachu się nie wstydzić lecz mówić wprost, czym ta rusofobiczna polityka może nam grozić. A,że w Polsce rusofobi  są, to przecież widać i słychać. Występują w mediach i na spotkaniach ze swoimi zwolennikami.

         Problemem naszym są ludzie młodzi. Widzimy jak, ci młodzi zapaleńcy z  -wypranymi mózgami, przez skrajne tendencyjną  politykę historyczną, w mundurach  na ulicach manifestują swoją gotowość, by iść w bój za Ojczyznę.( Pojawia się projekt  wyposażenia ich w broń maszynową) Z ludzi młodych zawsze łatwo było zrobić armatnie mięso. Przeraża powołanie na ministra w MON człowieka  - ogólnie podejrzanego - o  psychiczne odchylenia. Przeraża powoływanie w wojsku na bardzo odpowiedzialne funkcje ludzi, którym nikt rozsądny nie powierzyłby nawet prowadzenia przydrożnego rusztu z kiełbasą. Za tymi „orłami”  idą - na ogól – osoby, które przecież swoją inteligencją nie mogą przewyższać swoich przełożonych. Tak więc w zasadzie, to nie Putin, nie Rosja ,są dla nas realnym zagrożeniem, lecz ci wszyscy, którzy tworzą dla Polski bardzo groźny akcjomat – zbiorowej psychozy wojennej. Państwo, miast  inwestować w rozwój przemysłu, miliardy zł. trwoni na bezsensowny zakup broni. (na ogół starszej generacji)

         Powróćmy do sytuacji międzynarodowej. Według oceny polskiego mainstreamu prezydent Syrii Baszar Asad jest mordercą tysięcy Syryjczyków. Ale to tylko część prawdy. Cała prawda jest następująca; w Syrii przez parę lat była susza. Na prowincjach kraju ludzie przymierali głodem,(tam jest duży przyrost demograficzny), więc ludzie masowo emigrowali do dużych miast. Tej wielkiej migracji nie zdołały powstrzymać apele, więc prezydent  postanowił użyć sił zbrojnych,polała się krew, co przerodziło się w wojnę domową. Przeciw prezydentowi utworzyła się zbrojna  opozycja, sponsorowana z zewnątrz przez; Turcję, Arabię Saudyjska,, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Stany Zjednoczone. Doprowadzono wojskowe siły rządowe prezydenta Asada na krawędź upadku, na wzór Libii . Jakie są w Libii tego tragiczne konsekwencje, dziś wie cały świat.

         W czasie trwania głodu, bogaty świat, Syryjczykom chleba nie podał. Niebawem, ten bogaty świat, za tanie pieniądze „kupował” syryjską ropę, zaś  sprzedawał im droga broń, by się wzajemnie mordowali. Już od ponad 2 lat  Syryjczycy, Irakijczycy,Libijczycy oraz Afgańczycy, przed bombami i głodem masowo uciekają – emigrują – do bogatej Europy. Oczywiście emigrują, ci trochę zamożniejsi, a reszta tam pozostaje, cierpi głód i jest mordowana.

         O sytuacji w Syrii napisał w swym artykule „Z tarczą, czy bez tarczy” Krzysztof Podgórski („Dz. Trybuna” z 21. o3. 2016) – Złoża ropy Syryjskiej znajdowały się w rękach tzw. Państwa Islamskiego i przez obszary pro - tureckiej Al Nusry (Syryjskiej Al Kaidy) konwoje cystern dostarczały ją do tureckich portów. Establishment turecki czerpał z  tego krociowe zyski, eksportując zrabowaną syryjską ropę do rafinerii wielkich koncernów , w tym na terenie Unii  Europejskiej. W zamian Turcy dostarczali terrorystom broń w tym artylerię i rakiety przeciwpancerne. Niejednokrotnie tureckie lotnictwo bombardowało pozycje armii syryjskiej i ozestrzeliwało próbujące operować w pobliżu granic z Turcją syryjskie samoloty(...)

         -W ciągu pół roku sytuacja uległa diametralnej  zmianie. Syryjskie wojska rządowe - wspierane przez Rosjan -  przeszły do kontrofensywy, odzyskując min. przeszło 10 tys. kilometrów kwadratowych terytorium i 400 miejscowości. Potencjał terrorystów uległ znacznemu obniżeniu, gdyż Rosjanie wyeliminowali ich co najmniej 25 tys. Z czego ok 2000 bandytów przybyłych tu z obszarów dawnego ZSRR.

         Rosja, w wielkim stylu wróciła na Bliski Wschód, jako mocarstwo i zmusiła USA do negocjacji warunków rozejmu w Syrii, jak równy z równym. Tak czy inaczej we wspólnej walce z islamskimi terrorystami zostały podłożone podwaliny pod federacje syryjsko – kurdyjską.

         Okazało się, że we współczesnym świecie, nie da się rozwiązywać globalnych problemów walki z terroryzmem i masową emigracją z pominięciem, czy wręcz wbrew Rosji. Znamiennym jest, że rozejm w Syrii wynegocjowali; prezydent USA Barack Obama z prezydentem Rosji Włodimirem Putinem w drodze dwustronnych partnerskich negocjacji.

         Radziejów kwiecień 2016 r.

PiS, upodobnia się do islamskich dihadżystów

Jak funkcjonują terroryzmy nowej generacji, szeroko w swej książce pt. „Bezczelność,Bezkarność,Bezsilność opisał Krzysztof Mroziewicz. We wstępie do książki autor napisał – Na początku było „słowo”. Tuż jednak za nim pojawiła się: zdrada, pokusa, przemoc, zemsta, czy terror. Odzwierciadlają to zarówno biblijna opowieść o Adamie, Ewie z wężem, Kaimie oraz Ablu, 13 jeźdźcach Apokalipsy, ale także liczne i różnorakie mity lub wierzenia (...)

- Przywołując słowa zawarte w strategii polityki obronnej USA, opublikowane kilka tygodni po atakach z 11 września 2001 r. stwierdzić można, że... „nie będziemy wiedzieć dokładnie gdzie i kiedy interesy świata zostaną zagrożone”. To lapidarne zdanie, a właściwie jego fragment dobrze oddaje istotę terroru.(...)

A uniwersalność terroryzmu (i co z tego dla ludzi wynika) dobrze odzwierciadla parafraza zaczerpnięta z książki Zygmunta Baumana pt. „Globalizacja”.-[terroryzm] jest na ustach wszystkich. Słowo na czasie, które szybko zmienia się w slagon, w magiczną formułę, w hasło otwierające bramy wszystkich tajemnic teraźniejszości i przyszłości. Los modnych słów jest bardzo zbliżony. Im więcej doświadczeń, przejrzystych wyjaśnień slagon nic nie  zyskuje - dzięki nim - tym bardziej staje się mętny i niejasny (…)

Według  medialnych informacji; Irak, Afganistan, Arabia Saudyjska, Libia, Syria, Sudan, a nawet Malezja  i Sułtanat Brunei, to współczesne rezerwaty strachu. Manipulacji cudzym lękiem do celów politycznych. Definiowany terroryzm  w tym świecie islamskim służy nie tylko do rządzenia, ale też do realizacji mrzonek o tym,że uda się narzucić swoją władzę i religię innym światom. Terroryści poprzedniej generacji, ci z lat 60, działający bez nakazów religijnych przekonali się ( lub zostali „przekonani” siłą), że te marzenia są niemożliwe do spełnienia.  Dziś, islamscy - dżihadyści – terroryści, działający w chaosie stworzonym wojnami przez Zachód uważają, że ten wymarzony sen może realnie się dokonać – ziścić. A poza tym oni motywują się pragnieniem zemsty. To, co robią jest w ich pojęciu wyrównywaniem rachunku wyrządzonych im przez Zachód krzywd.

W dniu 22 marca 2016 r. islamscy terroryści w Brukseli w zamachu zamordowali 35 i ranili ok 300 niewinnych ludzi. Nasz polski mainstream w mediach  -przez 2 tygodnie - posługując się pół i ćwierć prawdą komentował to tragiczne wydarzenie. Wysadzających się w powietrze terrorystów - dżihadystów, żeby zabić wielu niewinnych ludzi,  słusznie przedstawia  się jako: terrorystów, bandytów, pospolitych rzezimieszków , jako osoby  bez czci i honoru, dybiących na życie niewinnych ludzi.

Jednak, tak tylko na marginesie, wspomina się skąd to wszystko się wzięło. Że islamiści, mszczą się  na nas za zniszczenie ich krajów; Iraku,Libii, Afganistanu i Syrii. Nie mówi się o tym, że na skutek wprowadzonego tam wojnami przez Zachód  chaosu i bezprawia odżyli miejscowi i przybyli nowi z zewnątrz terroryści, by walczyć o dżihad i kalifat. I nie ważne czy są to dawni członkowie  partii Baas, wojskowi i policjanci Saddama, ludzie związani z funkcjonowaniem dawnego reżimu i państwa irackiego, czy też członkowie międzynarodówki terrorystycznej, którzy na skutek chaosu i bezprawia, jakie zapanowało na tym terenie przybyli, by realizować dżihad w wojnie z Zachodem.

Wszyscy oni walczą w imię własnych interesów i ideałów oraz z różnych powodów, choć razem przeciwko byłemu okupantowi. Ich wrogami są; USA, NATO i UE. Strach pomyśleć, co może się wydarzyć w lipcu w Warszawie w  czasie szczytu NATO i w Krakowie podczas zlotu chrześcijańskiej młodzieży.

Polski neoliberalny,a przede wszystkim pisowski mainstream,  przedstawia (słusznie) islamskich terrorystów - jak wyżej. Ale zarazem ustanawiając 1 marca świętem „żołnierzy wyklętych” i wysławiając ich niezłomność w walce z „okupantem” popadł w potworny dysonans poznawczy i rozdwojenie jaźni. Bo czy „Bury”, „Ogień”, „Łupaszka”, „Otto” oraz inni, do nich podobni, dziś gloryfikowani, byli lepsi od przywódców muzułmańskiego  dżihadu, bo walczyli z „komunizmem” i „sowiecką  okupacją.” Czym oni wszyscy różnią się od Jordańczyka Abu Musaba az -Zarkawiego, czy   Mahadiego , lub Mukady  as – Sadrea, czy od  az – Jahdiego? Kto z nich w takim razie jest terrorystą, bandytą, a kto bojownikiem o wolność, niepodległość, przeciwko okupantowi kraju? Komu przysługuje miano bohatera narodowego, prawego bojownika, a komu miano terrorysty? Jaką miarą mierzyć ich zasługi i według jakich kryteriów moralnych kwalifikować ich czyny? Jak oceniać tych, którzy  we własnych partykularnych interesach burzą porządek świata i miliony ludzi skazują na cierpienia?

Jak pisze w swej książce Jacek Owczarski „Romantycy Kontra Realiści” - Po powstaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z liderem PSL Stanisławem Mikołajczykiem zanika perspektywa polityczna dla akcji zbrojnych w Polsce. Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj 6 sierpnia 1945 r. ulega rozwiązaniu. W październiku 1945 r. Polska podpisała w Nowym Jorku Kartę Organizacji Narodów  Zjednoczonych. „Romantycy – niepodległościowcy”, nie dają jednak za wygrane. Decydują się na wydanie walki z nieuznawanej przez nich, ale akceptowanej przez Zachód nową władzą w Polsce. Cel podstawowy,to przywrócenie niepodległej Polski w granicach z 1939 r. (…)

Dnia 2 września 1945 r., a więc niecały miesiąc po wybuchu pierwszej bomby atomowej, w Warszawie powstaje konspiracyjne zrzeszenie „Wolność i Niepodległość.”Mimo deklarowania cywilnego charakteru, organizacja posiadała oddziały zbrojne (ok, 90 tys.) zlokalizowane zwłaszcza w okręgach: białostockim,lubelskim i warszawskim. (…)

- Znów będą konspiracyjne oddziały zbrojne gotowe do walki. Ale, nie jak dawniej bywało do zmagań o niepodległość; z Rosją, Prusami, i Austrią – naszymi zaborcami. Tym razem będą gotowi do walki w wojnie polsko – polskiej, w której Polak zabijać będzie nie najeźdźce,ale Polaka. Każdy z nich będzie przekonany, że czyni to w dobrej sprawie jaką jest Ojczyzna  – Polska. Czy można to nazwać walką z najeźdźcą? Czy można to nazwać powstaniem? Nie! Była to polsko – polska wojna domowa. Walka toczyła się bowiem między „żołnierzami” dwóch ośrodków władzy; rządem polskim na uchodźstwie  w Londynie (już nie uznawanym przez Zachód) i rządem polskim w Warszawie (uznawanym od 1945 r. przez Zachód, w tym przez ONZ (…)

-Już od końca II wojny światowej krążące pogłoski o mającym wkrótce nastąpić konflikcie zbrojnym między Zachodem, a ZSRR nabierają realnej mocy. Dają nadzieję „podziemiu niepodległościowemu”, a szczególnie zaś kierownictwu WiN, które problem III wojny światowej zaczyna intensywnie rozpatrywać. Nadzieja zapewne dodatkowo odżyła po wystąpieniu premiera Churchilla w Fulton w marcu 1946 r. Dało ono początek zimnej wojny pomiędzy Wschodem i Zachodem (wojna psychologiczna,, szpiegostwo, dywersja, wyścig zbrojeń) (…)

-No, ale trzeba było jeszcze w sprawie ostatniej nadziei (wojny) porozmawiać z moralnym autorytetem z kraju, czyli z tymi, którzy najbliżej są zamiarów Pana Boga. Przedstawiciel rządu na uchodźstwie,amb. Kazimierz Papee i min. Stanisław Janikowski, rozmawiają na ten - palący temat w Watykanie. Zarówno prymas Polski jak i metropolita krakowski, w rozmowach nie wkluczają wybuchu III wojny światowej. Prymas Hlond (był to rok 1946) prognozował, że wojna wybuchnie w ciągu najbliższych trzech lat. Zdaniem prymasa nie powinno być walk wojsk alianckich z wrogiem na terenie Niemiec i Polski. Czuły punkt do zaatakowania ZSRR widział na Kaukazie. Kardynał Sapieha inaczej oceniał sytuację międzynarodową. Uważał, że wojna między niedawnymi sojusznikami, a ZSRR wybuchnie wkrótce  na terenie Europy Środkowej. Kardynał ów  nadchodzący konflikt uznał za jedyne wyjście w sytuacji w jakiej Polska się znalazła. (…)

Dziś, islamscy bojownicy muzułmańaskiego dżihadu  zabijają siebie, żeby zabić wielu niewinnych ludzi, bo wierzą w Allacha. Kiedyś „żołnierze wyklęci”  wierząc w Pana Boga „O wojnę powszechną go prosili”. Słowa tej XIX wiecznej modlitwy były dla nich myślą przewodnią w walce z „sowieckim okupantem” o suwerenną w granicach z 1939 r. Polskę.

Nacjonalistyczny i ksenofobiczny PiS, podobnie jak dżihadyści , strach przed ruskimi,przed muzułmanami, uchodźcami  i terrorystami, wykorzystują w bieżącym  zarządzaniu państwem, do utrzymania władzy i do wykonywania zemsty na tych, którzy kiedyś pozbawili ich władzy. Służby specjalne,by nas chronić przed terrorystami, domagają się coraz większych uprawnień w inwigilacji społeczeństwa. Warto w tym miejscu przywołać  pytanie Z. Baumana - „I co z tego będą mieli ludzie?

PiS, mając parlamentarną większość i prezydenta, uchwalił - z szerokimi uprawnieniami dla  policji i służb  specjalnych - ustawę inwigilacyjną, bo pomaga mu walczyć z opozycją. Wiadomo, że gwarancją obywatelskiego bezpieczeństwa są dobre relacje władz i jego służb ze społeczeństwem. A jakie są to relacje świadczą uliczne manifestacje tysięcy obywateli naszego kraju. Ponad 40 % - świadoma część – społeczeństwa władzy nie ufa. Najwyżsi reprezentanci państwa w swoich  publicznych wypowiedziach, ostro dystansują się od ulicznych  manifestantów i pogarszają te złe relacje.

Zachodnie demokracje są w trudniejszej niż Polska sytuacja, gdy chodzi o terrorystyczne zagrożenia, bo są społeczeństwami wielonarodowościowymi, a więc wielokulturowymi. To z pośród europejskich muzułmanów – na ogół -  rekrutują się terroryści dżihadu. W tzw. państwie islamskim o dżihad,i kalifat walczą np. także ochotnicy z dawnych republik ZSRR. My jesteśmy -  w zasadzie – społeczeństwem etnicznie jednolitym. Przy zdrowej demokracji - jako narzędzia - możemy być społeczeństwem obywatelskim z dobrymi relacjami państwo – społeczeństwo.  Mieć do siebie zaufanie. Niestety, nasza demokracja (zaufanie społeczne do państwa)  -mówiąc kolokwialnie – jest taka niepełna, (ok.44 procentowa).

Demokracja i społeczne zaufanie do władz są pochodne od biedy i niskiej politycznej świadomości znacznej część społeczeństwa. Około 50% społeczeństwa  zabiegana jest zbieraniem zasobów materialnych, by trwać Więc nie starcza im czasu i energii  na doskonalenie swojej - niezależnej od mediów – świadomości politycznej. Sporo też jest takich, którzy mają awersję w doskonaleniu swoich szarych komórek.

Ludzie świadomi ( zjednoczony i świadomy naród) podążający wspólną ścieżką, ufający państwu i jego służbą, czuje się bezpieczny, szybciej - pod każdym względem – się rozwija i ludziom powodzi się lepiej.

Początki XXI wieku, to niewątpliwie okres, ciekawy w cywilizacyjnym rozwoju. Aczkolwiek bardzo trudny, bo wciąż miliony ludzi przymiera głodem lub z głodu umiera. Kapitalizm, wywołuje i prowadzi ratalne wojny. Wybuchają wojny domowe, a terroryści mordują niewinnych ludzi. Świat nękany jest strachem i lękiem. Trwa dramatyczna, przymusowa emigracja milionów ludzi. A więc żyjemy w czasie bardzo złożonych zjawisk.

Żyjemy w czasie, który wymaga dynamicznych,  kreatywnych,  doświadczonych z altruizmem elit. Potrzebni są  charyzmatyczni przywódcy. Niestety bywa tak,  że prawy charakter, rozum i wiedzę zabijają; walka o władzą i o wielkie pieniądze. Zwyrodniała, dzika konkurencja, hamuje, i utrudnia zbiorowe działanie ludzi o wybitnych zdolnościach. A więc elity stają się mało efektywne. Świat potrzebuje uczciwych, doświadczonych menedżerów, i naukowców potrafiących szybko i dobrze rozwiązywać problemy rozwoju. Współczesny świat potrzebuje inteligentnych, uczciwych odpowiedzialnych i dobrze poinformowanych, potrafiących opisywać złożone kwestie tego świata, dziennikarzy i publicystów. Świat potrzebuje  elit politycznych, które po mistrzowsku potrafiły będą utrzymywać więzi ze społeczeństwem, zasłużą na zaufanie, zdobędą władzę i uporządkują panujący chaos raz ustabilizują  ten rozchwiany porządek świata.

 

Radziejów kwiecień 2016 rok.

 

 

Polacy w mgle kłamstwa i agresji

Wojna, to najgorsze rozwiązanie, bo prowadzi do ubóstwa  większej części narodu. Wojna demoralizuje. Ta hybrydowa też demoralizuje. Żeby gospodarka się rozwijała i społeczeństwo osiągało jakiś wyższy poziom życia,to potrzebny jest mądry rząd, ład i spokój społeczny. Tylko niewielka część społeczeństwa zainteresowana jest wojną (gorącą – zimną). W najnowszej historii naszego kraju tylko w latach 1950 – 1980 panował względny spokój, ład społeczny i rozwój. W latach następnych oszołomy oraz intelektualna ekstrema wywoływały (i wywołują)  polsko – polskie hybrydowe wojny domowe.

Faktycznie,obecna scena polityczna coraz bardziej przypomina szpital dla wariatów, w dodatku, z którego uciekli wszyscy psychiatrzy, a zostali tylko pacjenci. W Polsce Ludowej krążyła następująca -prześmiewcza – anegdota, - na frontonie gruźliczego szpitala pacjenci napisali; „jesteśmy przyszłością narodu”. Obydwie metafory bardzo pasują do pisowskich polityków, którzy rządzą naszym państwem. Wielu ludzi tego nie rozumie i to jest nasz narodowy dramat.

Chorzy politycy z Polski, zrobili chory kraj, w którym duszno od; kłótni, konfliktów,agresji i nienawiści. Jesteśmy podzielonym i chorym społeczeństwem z chorymi elitami i chorymi mediami. Polska prawica całą swoją uwagę, energię i emocje koncentruje na tym „co było”, a nie na tym „co będzie”Tracimy cenny czas, serca i dusze.

Polska, dzięki industrializacji w latach 70 i 80 ubiegłego wieku i dzięki unijnym pieniądzom w ostatnim dziesięcioleciu, ma spore enklawy dostatku. Ale generalnie, a w szczególności w mniejszych miastach i wiejskich osiedlach, są duże obszary biedy. W połowie lutego br. rząd przyjął plan „na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. Co się kryje za tym planem? Tak zwany plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego zakłada rozbudowę przemysłu na peryferiach kraju, w małych miastach i osiedlach. Chodzi zwłaszcza o tworzenie małych i średnich przedsiębiorstw przemysłowych.

Do realizacji tego planu potrzebna będzie pomoc kredytowa nie tylko Unii Europejskiej, lecz także krajowych i zagranicznych banków. Morawiecki akcentuje potrzebę zaciskania pasa, zmniejszenia konsumpcji w dochodzie narodowym. To zaciskanie pasa powinno dotyczyć najbogatszych Polaków. Bogatych rodzin  dużych miast. Czy na pewno rząd to zrobi?PiS,to skrajnie prawicowa partia,a wyrównywanie poziomów życia ludności na polskiej prawicy nigdy nie budziło entuzjazmu. Jeśli ten plan naprawdę ma być realizowany, to trzeba zdecydować kto ma go realizować. Instytucje rządowe czy wolny rynek? Decyzje mające dłuższą perspektywę podejmują instytucje o charakterze strategicznym, a takich w Polce nie ma. W minionym ćwierćwieczu  zostały zlikwidowane. Przed prywatyzacją  w Polsce funkcjonowało 240 wielkich przedsiębiorstw przemysłowych, które zatrudniały ponad 1000 pracowników. Nic po nich nie zostało...

Wraz z upływem czasu, coraz więcej Polaków pojmuje jak przez solidarnościowe elity zostali oszukani. Wśród wielu ludzi narasta poczucie sieroctwa w własnej ojczyźnie.  Rośnie obawa przed obcym kapitałem, który jak może tak ich  grabi – niskie wynagrodzenia, śmieciowe umowy, głodowe emerytury. Ludzie czekają, że ktoś zrobi z tym jakiś porządek. To oczekiwanie skwapliwie wykorzystuje PiS. Strach pomyśleć jak, ci ludzie się zachowają, gdy okaże się, że ponownie zostali oszukani. Pisowcy, udają takich użytecznych utylitarystów. Rychło się okaże,że niedawni personaliści byli - mimo wszystko – bardziej wartościowi niż dzisiejsi utylitaryści, którzy w dojściu do władzy, w partykularnym interesie - jałmużną - wykorzystali biednych ludzi.

Problem polega na tym, że ludziom słabszym, mniej wykształconym i biednym, można wszystkim kusić, wiele obiecać, „tonący nawet brzytwy się chwyta”Wielu myśli takimi kategoriami, że nawet jeśli im w życiu się nie powiodło, to nich także pogorszy się tym, co mają więcej. Ekstremiści obozu solidarnościowego zagresywnili  Polaków. Zapanował syndrom złych uczuć, nienawiści i lęku, które implikują, kłótnie, konflikty i nienawiść.

Polska prawica,a przede wszystkim ta skrajna – pisowska -, udaje, że zwalcza bezrobocie. A tak prawdziwie, to zachowuje się jak „żaba wyrzekająca się błota”.Pisowscy hipokryci (zajoby), zajadli antykomuniści, posługując się pół i ćwierć prawdą, sieją nienawiść i dzielą społeczeństwo.  Powiadają że zmieniają świat na lepszy,sprawiedliwszy,a prawdziwie budują lepszy świat dla siebie.

Ludzie bogaci,kler oraz sprzyjający im intelektualiści, przez wieki trenowali sposoby okłamywania poddanych i wierzących. Przykładem może być boskość Jezusa Chrystusa. Byłoby ciekawe jaki genom miał Jezus? Zapewne połowę swego  kodu genetycznego wziął od swej matki – Marii. A skont miał resztę, drugą połowę? Obecność genów Józefa zrujnowałoby teologię. Teolodzy posłużyli się więc kłamstwem twierdząc, że Jezus miał genotyp uniwersalny – wspólny wszystkim ludziom. Tak można kłamać, jeśli sprytnie chce się ukryć prawdę.

Każde kłamstwo – nawet to uświęcone – w końcu przed prawdą musi skapitulować. „Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa”. Chrystus podobno ludzi wskrzeszał i uzdrawiał. Mogli być czytelnym świadectwem dokonanego cudu, a jednak wkrótce umierali. Współcześnie, według neoliberałów, prawdziwym cudem jest niewidzialna ręka wolnego rynku, To kłamstwo, będzie żyło dopóty , dopóki nie  ujawni się,prawda,że zabiera jednym, by dać drugim, że jednym daje  za dużo, a drugim za mało.

Prawda jest taka, że genom człowieka ukierunkowany jest na twórczą pracę. To praca uczłowiecza człowieka. Niestety, dziś wielu ludzi pojęcie o prawie do pracy -  i na pełnym etacie - ma z czasów Polski Ludowej. To jest pamięć o wartości państwa opiekuńczego. Nostalgia za; etatem dla ludzi młodych wchodzących na rynek pracy, do umowy na czas nieokreślony, o stałej waloryzowanej płacy W PL. ludzie żyli skromnie, ale czuli się bezpiecznie.

Egalitaryzm czy ostracyzm, rodzą się same bez zewnętrznej ingerencji. Zaś świadomość wymaga umysłowego wysiłku i interwencji zewnętrznej. Ludzie zdolni i pracowici osiągają więcej, a leniwi, mniej zdolni - mniej.

Te psychiczne uwarunkowania sublimują tworzenie środowisk, w których jedni i drudzy funkcjonują. Ci pracowitsi i zdolniejsi potrafią dla siebie tworzyć lepszy świat. Zdobywać władzę oraz się organizować i bronić swojego interesu.(Zielonogórskie Porozumienie Lekarzy,KOD itp.)

W Polsce – i nie tylko – większość w społeczeństwie stanowią tzw. zwykli ludzie o przeciętnych zdolnościach. (niektórzy mniej zaradni) Na ogół większość z nich ma zdolności techniczne. W PL, dla tych ludzi utworzono sieć szkół zawodowych i rynek pracy pełnego zatrudnienia. Szybko rozwijający się kraj (industrializacja) potrzebował wykwalifikowanych robotników i techników. Według J. Kaczyńskiego; był to ustrój hołoty dla hołoty. Kapitalizm, ustrojowa transformacja polskim „hydraulikom” zburzyła ich  naturalne środowisko. Pozostały: poszukiwanie pracy zagranicą, ostracyzm,uczucie  egalitaryzmu i nostalgia za PL.

Dziś, po 26 latach ustrojowej transformacji widać jak elity  nowej władzy, intelektualiści - w czasie, gdy „sprytniejsi” szybko się dorabiali -  „przeoczyli” tą  większość (hydraulików) i tych mniej zaradnych. Nawet elita lewicowa uległa destrukcji i oddała  pola - w gospodarce, neoliberałom, a w sferze socjalnej, PiS-owi. Nawet, ci spośród niewielu ludzi mądrych, na chwilę stracili rozum, altruizm oraz zbyt późno ponownie je odzyskali. Skutek jest taki,że skrajna prawica wygrała wybory, lewica znalazła się poza parlamentem, a prawica  liberalna, uczestniczy w proteście organizowanym przez KOD i wychodzi na ulice miast.

Znaleźliśmy się w sytuacji, że PKB w skali roku przyrasta zaledwie - 2 – 3 %. Rośnie dług publiczny.(spłacamy tylko odsetki kredytu ) . Utrzymuje się wysokie bezroboci i niskie płace, a w perspektywie głodowe emerytury. Źle funkcjonują; ochrona zdrowia i oświata oraz wymiar sprawiedliwości. PiS, drogą przekupnej  - państwowej jałmużny -  zdobył władzę. Pomoc finansowa (jałmużna) dla najbiedniejszych, nie pochodzi z pracy,czy z wzrostu wydajności pracy.  Przychody budżetowe  nie pochodzą z podatku od wynagrodzeń. To jest takie „przelewanie z pustego w próżne”Takie działanie, nie rozwiązuje żadnego społecznego problemu. W wolnym kraju ludzie nie mogą  przetrwać dzięki jałmużnie. Mają prawo do: pracy, sprawiedliwej płacy, mieszkania, ochrony zdrowia, edukacji, godnego życia, tu i teraz oraz na starość.

W najgorszej sytuacji znajdują się ludzie młodzi - ci zakładający rodziny. Problem polega na tym, że w naszym kraju, wielu ludzi młodych zagubiona jest w ocenie otaczającej ją rzeczywistości. Ma trudności w wyborze swej przyszłości, bo nie ma własnej wizji systemu, w którym chciałaby żyć. To jest taki syndrom cechujący młodych ludzi zacofanego i biednego społeczeństwa. Zniewolonego przez wielki kapitał. Młodzi ( hydraulicy) po 2004 r. z kraju  uciekali i zapowiadają, że nadal chcą  uciekać zagranice w poszukiwaniu pracy i godniejszego życia.

W Młodych pokoleniach Polaków w neoliberalnym procesie indywidualnego zdobywania materialnych postaw do życia, osłabione zostało poczucie wspólnoty. W głowie pojawia się wielki smętek, gdy czyta się, że dwie trzecie wyborców do 24 roku życia głosowało na: PiS, Kukiz 15, KORWiN. Są wojowniczo nastawieni, chcą silnej suwerennej Polski. Nienawidzą obcych i nie chcą, by obcy panoszyli się na polskiej ziemi,by obcy wtrącali się do naszych polskich spraw. Uważają się za rasowych prawdziwych Polaków. (To jest kalka, a oryginał  ma J Kaczyński)  Pranie mózgów tych młodych Polaków przez media, szkoły i Kościół; zrobione zostało tak skutecznie, że dla młodych - białe jest czarne. Stali się łatwym łupem dla politycznych hochsztaplerów.

Potrzebny jest ktoś z młodzieżowym zapałem, ktoś, co potrafiłby ukształtować świadomość młodzieży, żeby o swoich problemach myślała pokoleniowo.  Żeby miała świadomość, że złą rzeczywistość na lepszą zmieniać należy wykorzystując demokrację jako narzędzie walki, a nie uliczne burdy. Potrzebny jest ktoś, lub coś, by uczyć młodych funkcjonowania w obywatelskim  społeczeństwie. Potrzebna jest świadomość, bo człowiek nieświadomy niczego nie zmieni, bo nie ma na czym się oprzeć, nie ma narzędzia, by to zrobić.

Potrzebny jest młody, odważny, ideowy człowiek, który w jakiejś formie opubliczni swój talent i wiedzę,którego wesprze - materialnie i duchowo -  lewicowa starszyzna i lewicowe media. Który zaprosi do Warszawy - podobnych do siebie - młodych ludzi z całego kraju i objawią swoją siłę. Potrzebna jest lewicowa młoda organizacja, która opracuje i przedstawi swój pomysł na Polskę, w której młodzież  chciałaby żyć.

Wśród 36-ścio milionowego społeczeństwa żyje około 10 mln seniorów (emerytów) Większość żyje na granicy ubóstwa, a kilkaset tysięcy wręcz w nędzy. W III RP 60 % emerytów (ok 6 mln) otrzymuje świadczenia w wysokości ok 2 tys zł. czyli  50 %  średniej krajowej płacy. Trudno więc się dziwić, że to za mało na opłacenie; czynszu, rachunku za gaz i energię elektryczną i na wykup leków. Wielu emerytów,żeby jakoś żyć, w bankach zaciąga kredyt. Krajowy Rejestr Długów informuje, że zadłużenie emerytów w spłacie kredytów w roku ubiegłym wynosiło ponad 2 mld zł i wzrosło o 61%.

Polska prawica, państwo wprowadziła w instytucjonalny i prawniczy chaos i nie potrafi z niego wyjść. Włodzimierz Czarzasty - w TYP - zaproponował Okrągły Stół, który - być może - w sporze o Trybunał Konstytucyjny  doprowadzi do jakiegoś kompromisu. Póki, co PiS w sondażach ma 37 procentowe poparcie ,i dopóki się to nie zmieni J. Kaczyński na żaden kompromis się nie zgodzi.

Jesteśmy podzieleni na dwie; nieomal równe części. Na demokratycznych liberałów i socjaldemokratów. Reprezentantem tej pierwszej połowy są partie prawicowe,a drugiej partie lewicowe. Obydwie części, są ze sobą  zantagonizowane. Partie lewicowe, dodatkowo osłabione zostały sprytem PiS -u udającego lewicowość. Przedwyborcze obietnice, a przede wszystkim  500 zł + doprowadziły do alienacji znaczną część lewicowego elektoratu. Ci ludzie nie rozpoznają samych siebie i nie ufają swoim naturalnym reprezentantom. PiS jest skrajnie prawicową partią uznającą kapitalizm. A kapitalizm kręci się dopóki może wyzyskiwać ludzi świata pracy. Kapitalizm nie może istnieć bez ciągłego dopływu ludzi godzących się na wyzysk. Ludzi, którzy dają się oszukiwać jałmużną w ucieczce przed nędzą.

Przyczyn, zaistniałej w Polsce sytuacji szukać należy przede wszystkim  w popełnianych błędach  Platformy, której bliżej było do prawicowego PiS -u niż do lewicowego SLD. Czas, by Platforma skorygowała swoje relacje do SLD. Jak wiadomo; PO, PSL i SLD, razem w wyborach parlamentarnych dostały - 38 procentowe poparcie. To świadczy, że  poparcie w narodzie dla  rządzących i opozycji  jest wyrównane. Wystarczy więc te  siły zjednoczyć, by konstruktywnie to poparcie wykorzystać.

Przewodniczący SLD mógłby być inicjatorem „Okrągłego Stołu”: SLD (lewicy). PO i PSL. To są partie,które posiadają doświadczonych polityków, silne terenowe struktury i władzę w samorządach. Wystarczy, by usiedli do stołu, wykorzystali swoje programy wyborcze,osiągnęli kompromis w najistotniejszych dla narodu sprawach -  z uwzględnieniem potrzeb biedniejszej części społeczeństwa - i tą nową wspólną strategię dla Polski ogłosili narodowi. To jest ogromny potencjał, ogromna realna siła do pokonania PiS,i  zakończenie chaosu, i wprowadzenie kraju na tory szybszego rozwoju.

Znajdujemy się w sytuacji bilionowego zadłużenia, a w gospodarczej recesji. Przyrost PKB w granicach 3% nie rozwiązuje społecznych potrzeb naszego kraju. Pieniędzy brakuje na wszystko,na innowacje i na inwestycje, a bez tego gospodarka tkwi w stagnacji.(Pomoc unijną wykorzystaliśmy na  budowę obiektów sportowych i na infrastrukturę drogową) Ostatnio, Polska znajduje się w chaosie prawnym (w zawieszeniu obowiązywania konstytucji) Trwa wojna teczkami i trudno znaleźć mądrego, który by rozstrzygnął, co jest gorsze; tajny agent Służby Bezpieczeństwa, czy jawny lustrator IPN Jakoś nikt nie domaga się, by ich czyny były zbadane pod względem  społecznej szkodliwości.

W naszym społeczeństwie wielu ludzi zaplątanych jest we własnym sumieniu. Wielu za pieniądze, są swoje sumienie zdolni zawiesić na kołku i zachowują się bardzo podle. Dla własnych, partykularnych celów, manipulują zwykłymi, mniej zorientowanymi ludźmi. Wykorzystują ich biedę do zdobycia władzy. Tacy, po prostu zwyczajni, wrażliwi i uczciwi ludzie nie dostrzegają obłudy, gubią się i nie wiedzą jak się zachować i co w kreślonej sytuacji robić. Tacy ludzie w swoim sumieniu tęsknią do świata idealnego,ale realnie takiego świata dla nich nie ma. Nie zawsze potrafią czytać w sumieniu innych ludzi. Trzeba im pomagać prawidłowo „słuchać” sumień ludzi władzy i prawidłowo słuchać własnego sumienia w walce ze złem.

Jak pokazały ostatnie wybory, pozbawiona sumienia prawica, najpierw  doprowadziła wielu ludzi do biedy,a następnie skrajna prawica (PiS), drogą oszustwa i przekupstwa zdobyła nad nimi władzę. Oszustwo polega na tym, że zamiast wzrostu płac, jest jałmużna dla biednych. Pieniądze na jałmużnę nie pochodzą ze wzrostu zatrudnienia, z wzrostu wydajności pracy. Po prostu pieniądze zabiera się jednym, by dać drugim. Takie przelewanie „z pustego w próżne” nie rozwiązuje żadnego społecznego problemu. Ludzie, powinni pracować i zarabiać pieniądze na swoje dostatnie życie i na przyszłą emeryturę. Po prostu  praca człowieka uczłowiecza i cywilizuje.

KOD, bardzo słusznie broni zagrożonej przez PiS obywatelskiej wolności i demokracji, które są podstawą wszystkiego.  Ułomność KOD – u polega na tym, że nie reprezentuje całego społeczeństwa. Nie broni chociażby  prawa do pracy do ochrony zdrowia czy tych wyrzucanych z mieszkań do blaszanych komputerów. W KOD -kich manifestacjach  nie biorą udziału związki zawodowe i społeczne organizacje chłopów.  A więc KOD  jest ułomny w tym sensie,że nie jest obrońcą tych słabszych, wykluczonych. Nie wyraża rewolucyjnego gniewu wszystkich krzywdzonych.

Oczywiście, KOD -com w ich walce o wolność i demokrację, w walce z pisowskim obskurantyzmem, partykularyzmem i relatywizmem, życzyć trzeba powodzenia. Ale trudno zapomnieć platformistom ich cynizmu, oportunizmu, i partykularyzmu. Wiemy, że Platforma czy Nowoczesna to tylko trochę inny odcień tego samego neoliberalnego zakłamania.

A, propos obrony L. Wałęsy. Wałęsa nie był twórcą wielomilionowego związku zawodowego. Był jego przewodniczącym – reprezentantem. W publicznym dyskursie trwa narracja,że „Solidarność” na czele z Wałęsą w Polsce i na świecie obalili Komunizm. To taka prawda jak to że „ślepy się łyskał”. Hipotetycznie (z dużym prawdopodobieństwem) założyć można, że gdyby  Winston Churchill  w 1946 roku nie polecił opracowanie programu – koncepcji - prowadzania ze ZSRR zimnej wojny,  to nie byłoby: ani „żołnierzy wyklętych” ani „Solidarności”, ani L. Wałęsy. Gdyby nie zmowa opozycyjnych intelektualistów z katolickim klerem, to PRL nadal, by istniała. Gdyby nie media to  o Wałęsie nikt, by nie wiedział,Gdyby Leonid Gorbaczow nie zgodził się na złączenie Niemiec, mur berliński nadal, by istniał.

Pomimo ostrych słów J. Kaczyńskiego i prezydenta A. Dudy Trybunał Konstytucyjny się obronił,i grudniową ustawę  o Trybunale konstytucyjnym  wyrokiem z dnia 9 marca br uznał  jako niezgodną z Konstytucją. Beata Szydło zapowiedziała, że tego wyroku Trybunału nie ogłosi w DZ. U.W sobotę 12 marca z inicjatywy Nowoczesnej KOD  zorganizował wielki uliczny protest. Kodowcy i pisowcy zapowiadają, że nie ustąpią. Jeśli nie dojdzie do jakiegoś kompromisu, to konflikt będzie narastał i eskalował  społeczne napięcia.,aż w końcu dojdzie do polskiego majdanu. Namiotowego obozowiska przed Sejmem. Manifestanci zajmować będą pomieszczenia biurowe centralnej i rządowej administracji. Tego boją się pisowcy, taka perspektywa ich bardzo denerwuje.

Walczmy o wolność, o demokracje, ale nie zapominajmy o odpowiedzialności. Wolność trzeba umieć unieść. Potrafić dokonywać wyboru sposobu walki zachowując świadomość, co jest możliwe, a co nie. Co dobre, a co złe. Burzyć jest łatwo, ale zburzone odbudować bardzo trudno. Wszyscy zrozumieć muszą,że konstytucja jest czytelnym znakiem gwarantującym każdemu obywatelowi bezpieczeństwo. Że Trybunałowi Konstytucyjnemu można ufać, gdy demokracja zawodzi.(Gdy wybrańcy 19% wyborców,  arbitralnie  narzucają swoją wolę całemu narodowi) Ważne, by  zgodnie z duchem konstytucji, żaden obywatel nie pozostawał sam, żeby korzystał z władzy sądowniczej w obronie swoich praw. Żeby konstytucyjne państwo  pomagało ludziom zachować ich godność, wiarę w porządek prawny, w życzliwość urzędników, w wspólnotę w której żyją.

Ludzie mają różne charaktery i usposobienia,Wielu jest takich, co chcą, żeby ktoś za nich rozwiązywał ich życiowe problemy. Jest więc pytanie, czy w wolnym kraju, przy  pełnej wolności obywateli, należy - za tych ludzi - brać całkowitą odpowiedzialność. Czy można całkowicie ochronić wszystkich ludzi przed popełnianiem błędów? Przed biernością, a nawet lenistwem? Kto powinien to robić?

Intelektualistom,ludziom o ponad przeciętnych zdolnościach, natura bardzo dużo dała i bardzo dużo od nich wymaga. Ale nie chodzi o to, by oni mniej zdolnych i słabszych wyręczali, czy zastępowali. Chodzi o to, by oni u tych mniej zdolnych, słabszych, rozwijali zalążki otrzymane od natury takie jak: roztropność, zaradność , odwagę, umiejętność życia w wspólnocie. Żeby ci słabsi nauczyli się rozwiązywać  własne trudne problemy. Żeby wiedzieli co w życiu jest najważniejsze. Można stwarzać systemowe, warunki, by słabsi mogli się doskonalić i godnie żyć. Można „wejść w buty” państwa opiekuńczego i razem z słabszymi dbać o rozwój wspólnego kraju. Niestety, możne o słabszych  udawać wielkie zatroskanie,a faktycznie ich wykorzystywać i okradać...

* * *

Jak pokazało życie, czytelnym znakiem jakości, któremu można ufać są ludzie o lewicowych poglądach. Przypomnijmy - wartości lewicowe to:empatia altruizm, pokora, przyjaźń, dobroć,sensowne działanie,dbałość o rozwój kraju o dobrze funkcjonujące państwo,o sprawiedliwość społeczną. Lewicowiec, to człowiek, który ludzi łączy, a nie dzieli, nie odrzuca ludzi o innych proweniencjach, seksualnych, obyczajowych. Buduje mosty pojednania i współpracy Żeby ludzie lewicy mogli wpływać na bieg wydarzeń, spełniać swoją misję, być skutecznymi w działaniu, to lewicowe partie muszą być zdrowe i wewnętrznie zjednoczone. Taka lewica uzyska zaufanie znacznej części wyborców i będzie miała w parlamencie grupę posłów, z którą prawica będzie musiała się liczyć.

Do działaczy SLD można mieć sceptyczne nastawienie. Popełniali błędy,gdy mieli pełnie władzy (prezydenta, rząd), przede wszystkim byli za mało lewicowi.  Ale jednak w minionym ćwierćwieczu, to rządy SLD - z spośród wszystkich rządów - państwem  rządziły najsprawniej. Wyrzucenie na śmietnik dorobku z lat, gdy rządy sprawowała lewica to  cywilizacyjna  zbrodnia .  Jak widać ludzie lewicowej elity, na ogól są zdolni i nawet w życiu prywatnym dobrze sobie radzą. Żeby ułożyć sobie życie nie muszą – koniecznie - robić kariery politycznej. To jest wartość dodana narodu, której potencjał, na skutek złych relacji; elita – społeczeństwo,   słabo jest wykorzystywany.

Lewicowa wierchuszka -  niestety - wpadła w nawyk (uzależnienie) takiego  gabinetowo – medialnego urzędowania,a  to za mało, by wygrywać wybory. Wszyscy wiedzą, że  samymi bilbordami ,bez bezpośredniego żywego kontaktu z wyborcami i umiarkowanego populizmu ,wyborów się nie wygrywa, a jednak urzędniczy konformizm działania (uzależnienie) jest silniejszy.

Lewica w Polsce reprezentuje interesy ok. 50% społeczeństwa Dysponuje dużym potencjałem intelektualnym (w partii i poza partią) SLD liczy ok, 20 tys członków partii i ok 300 powiatowych instancji. Sojusz prowadzi stronę internetową. Dwa razy w tygodniu ukazuje się „Dziennik Trybuna” i raz w tygodniu „Przegląd.” Na półkach księgarskich jest sporo książek  lewicowych  autorów. Sporo  lewicowych internautów prowadzi swoje strony i publikuje własne utwory. Ten wielki potencjał, paradoksalnie, słabo przekłada się na świadomość ludzi, których interesy lewica reprezentuje.

Tak się dzieje, bo wszyscy;  wydawcy i twórcy działają pojedynczo i zdani są na własne siły. Brakuje nad nimi życzliwego mecenatu,moralnego i duchowego wsparcia. Brakuje czytelników, bo brakuje zrozumienia wartości i znaczenia tego potencjału. Warto, by tym arcyważnym problemem, zajęło się kierownictwo SLD, wojewódzkie i powiatowe instancje partyjne oraz lewicowe przybudówki.

W relacjach; SLD, partia Razem, Inicjatywa Polska oraz  małych lewicowych partii i stowarzyszeń, powinna obowiązywać zasada,jedności działania w w sprawach dla kraju zasadniczych, a wolność działania we wszystkich innych sprawach. Lewicowe partie i stowarzyszenia powinny: wzajemnie się inspirować, uzupełniać, uczyć rozwiązywać trudne społeczne problemy, bronić przed prawicą.

W Polsce,  na krótko przed wyborami powstała Zjednoczona Lewica, ale tylko na krótko. SLD wybrał nowego przewodniczącego i 11 wiceprzewodniczących. Barbara Nowacka - przy  wsparciu młodych działaczy SLD - zarejestrowała stowarzyszenie Inicjatywa Polska. Partia Razem  w wyborach dostała 3% poparcie Zaś 9 marca br. 7 lewicowych mniejszych partii (przybudówek)  podpisało porozumienie o współpracy i ogłosili wspólną Deklarację Programową. Jak nad tym wszystkim się zastanawiam, to jest we mnie coraz mniejsza wiara w słowa tych - niby mądrych - lewicowych działaczy. O co chodzi? Jak w takim rozdrobnieniu lewica chce  wygrywać walkę z potężną  prawicą.? Przecież taki sposób prowadzenia politycznej walki nie zmieni polskiej rzeczywistości. Takie samodzielne i niezależne byty lewicowych „przybudówek” osłabiają lewicę. Aż trudno pojąć, że  ktoś mieniący się politykiem tego nie rozumie. W tym nie widać żadnej strategicznej mądrości. To nie zasługuje nawet na dostateczną ocenę.

Konflikty i różne animozje na lewicy głównie rodzą się ze sporów ambicjonalnych, z napięć personalnych (z narcyzmu) z braku otwartości i woli zrozumienia racji drugiego człowieka. Trzeba szanować własną wrażliwość, bronić własnego zdania, ale też umieć słuchać tego, co mówią inni, i znajdować kompromis.  Zwłaszcza u ludzi życiowo aktywnych spotkać można taki syndrom agresywnego „twórczego” niepokoju w  obronie swoich racji, który niekontrolowany często przeradza się w destruktywny konflikt, a potem nawet w nienawiść. Taki syndrom staje się też niebezpieczny, gdy kolektyw lekceważy  „twórczą myśl” wnioskodawcy.. Dlatego każdy mądry i doświadczony przywódca zawsze  stara się być tylko pierwszym wśród równych i nikogo nie lekceważy.

W ludzkiej mentalności duże znaczenie odgrywa wizerunek lidera – przywódcy. Na lewicy brakuje takiego charyzmatycznego przywódcy.  Przywództwo polega na tym , że to inni chcą, by ktoś im przewodził. Bywa tak, a dlaczego on a nie ja? Tu potrzebny jest wielki talent budowania mostów przyjaźni i charyzmy.  Wielu wyborców głosuje na charyzmatycznego przywódcę,a nie na program  partii. Ważne są dawne zasługi, ale ludzka pamięć jest krótka zaś uczucie wdzięczności wypala się bardzo szybko. To są główne przyczyny utraty poparcia lewicowych działaczy u sporej części wyborców Poza tym w polskim społeczeństwie nadal trwa podział na homosovietikus  i homosolidarus.

Solidarusa poznać można  po słowach:komuch, złodziej, PRL-owski totalitaryzm,sowiecka niewola., gorszy sort itp. inwektywy. Są to etykiety dodawane do realnego socjalizmu do pokoleń ludzi, które odbudowały kraj ze zniszczeń wojennych i zbudowały drugą Polskę. Słowa te stają się tylko epitetami, gdy pytamy ludzi o wartości socjalizmu np. czy uważasz, że państwo powinno wyrównywać zbyt wysokie różnice w dochodach ludności, lub czy państwo  powinno pomagać  przedsiębiorcom, by ich firmy nie upadały, czy powinno wspierać ludzi, którym w życiu się nie powiodło – większość  odpowiada twierdząco.

Problem polega na tym, że gdy przywódca jakiejś  formacji traci dobry wizerunek, to jego dotychczasowi sympatycy( by nie wyróżniać się w większości) ukrywa swoje sympatie do tego przywódcy.  Mniejszościowi homosovietikus ukrywają swoje sympatie do Polski Ludowej. Czynią tak w obawie przed agresją homosolidarus. Jest pytanie jak długo można żyć w takiej obawie w wolnym kraju, czy aby to jest wolność? Czas, by homosowvietikus z tej obawy się wyzwolili wyprostowali się i wyżej podnieśli głowę, bo nie muszą niczego się wstydzić. Wstyd narodowi  przynosi skłócona prawica.

Jest pytanie, czy homosovietikuis  powinni czekać aż spełni się prawdopodobna  katastroficzna wizja załamania gospodarki, gdy absolutna większość Polaków zrozumie jak została oszukana,i przestaną się  liczyć „żołnierze wyklęci” i  hasła o  dobrej zmianie.. Aż pusta miska odmieni preferencje wyborcze obywateli i zdetronizuje PiS.? Dopóki nie dojdzie do recesji, trzeba walczyć z tym pisowskim narodowo - patriotyczno  - autorytarnym scenariuszem, by ograniczać jego katastroficzne skutki.

* * *

Po ostatnich wyborach, posłowie PiS – mając parlamentarną większość – uchwalając ustawy - łamią  „w interesie narodu” - konstytucyjne  prawa, które drogą referendum naród uchwalił.  Pisowski Sejm ogranicza uprawnienia Trybunału, który z woli narodu ma pilnować, by prawa i duch Konstytucji były przestrzegane. Prezydent i rząd swoimi działaniami  i pełnymi ostracyzmu  wypowiedziami podniecają społeczne oburzenie.. Wielu obywateli – nowa władza – skrzywdziła, a wielu takiej krzywdy się obawia i żyje w lękowym stresie.

W takiej sytuacji tysiące obywateli korzysta z konstytucyjnych praw, (Art. 57 konstytucji),  wychodzi na ulice miast, by bronić konstytucji oraz Trybunału Konstytucyjnego. Broni demokracji , wolności i praw człowieka. Władza państwa  ten wielki społeczny protest - przeciw bezprawiu - lekceważy.  Władza manifestuje arogancje i ostracyzm, obraża manifestujących na ulicach obywateli. To eskaluje społeczne napięcia. Zamiast dialogu, szukania kompromisu, PiS zapowiada na 10 kwietnia milionową kontra manifestacje dla poparcia  - uprawianego bezprawia. Coraz więcej ludzi boi się powrotu wydarzeń z lat 80 (stanu wojennego) i społecznych napięć  z pierwszych lat 90. Boi się polskiego majdanu. Czy zwolennicy PiS – zdają sobie sprawę z grożącego nam wszystkim niebezpieczeństwa?!

Nadszedł czas,by cały naród, skorzystał ze swoich konstytucyjnych praw,  wolności i z rozumu, sięgnął do siły zbiorowej mądrości. Instrumentem tej siły powiniena być – powołana przez znaczną część społeczeństwa – Społeczna Rada Mędrców (SRM). Która zajęłaby się wypracowaniem konsensusu w najważniejszych dla państwa i narodu problemach, a mianowicie:

a) Ponieważ działalność TK została sparaliżowana;  SRM powinna ocenić i zweryfikować uchwalone przez Sejm ustawy. W przypadku, gdy ustawy lub zawarte w nich przepisy prawne naruszają interesy określonych grób obywateli, lub są niezgodne z konstytucją i jej duchem; SRM  zwróci się do 50 osobowej grupy posłów, by na podstawie  Art 191.ust 1. pkt 1. konstytucji, wystąpili do TK o wydanie orzeczenia o niezgodności konstytucyjnej zaskarżonych przez SRM ustaw i przepisów prawnych.

b) Jeśli SRM uzna, że w postępowaniu władz państwa są znamiona przestępstwa lub wykroczeń ( nadużywanie władzy lub niedopełnienie obowiązków) sprawy skieruje do organów wymiaru sprawiedliwości.

c)Zgodnie z Art. 125 konstytucji w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa, może być przeprowadzone referendum ogólnonarodowe. SRM powinna opracować wniosek o przeprowadzenie takiego  referendum. Powinna opracować referendalne pytania, które  dadzą odpowiedz w jakim państwie Polacy chcą żyć. Między innymi jaki powinien być:- System podatkowy,

- Sposób zawierania umów o pracę,

- Organizacja systemu oświaty,

- Organizacja systemu ochrony zdrowia,

-System emerytalny

-System ładu i prządku publicznego,

       Jaki procent PKB, państwo powinno przeznaczać na obronę kraju.

Społeczna Rada Mędrców, mogłaby liczyć ok. 36 członków  ( proporcjonalnie - jeden  członek, milion obywateli) Kandydatów do Rady ( w wyznaczonym przez KOD czasie), drogą elektroniczną, zgłaszać powinni pełnoletni obywatele. Kierownicze gremia KOD, dokonują pierwszej selekcji zgłoszonych kandydatów i listę  - z 50  procentową rezerwą – podają do publicznej wiadomości. Wybranymi do  SRM powinni być osoby, które w sondażu uzyskają największe poparcie. Po ukonstytuowaniu, SRM powinna być częścią struktury KOD. To jest sposób obrony  przed paraliżem demokracji i zażegnanie ewentualnego niebezpieczeństwa dla kraju.

 

Radziejów 18 marzec 2016 rok  

a

Kodowcy i garnkowcy – łączcie się!

         Sądzę, że KOD, to dobry pomysł.  Pożyteczny organizator zrywu społeczeństwa. Energia,która wyrasta z samego trzonu społecznej egzystencji. Czysta moc do poskromnienia kaczyzmu. To także potrzebna, popierana przez światłą część społeczeństwa;  szeroka polityczna, demokratyczna i pluralistyczna opozycja wobec niebezpiecznego kaczyzmu.

         Pisowcy boją się KOD -u  i podjęli z nim wyrafinowaną walkę. W państwowej telewizji i w sprzyjających im  mediach usłużni (sprzedajni) intelektualiści oraz dziennikarze starają się KOD odpolityczniać, odpartyjniać. Twierdzą,że KOD -owi wyczerpuje się paliwo. Przywołują wyrwane z kontekstu wypowiedzi Schetyny i Petru, które mają dowodzić o braku  między Platformą i Nowoczesną współpracy. Że  -podobno -  każda z tych partii zamierza organizować własne manifestacyjne, uliczne pochody.

         Pisowcy wiedzą, że tłum uliczny może być bardzo groźny; jeśli znajdzie wystarczająco zdolnego przywódcę, Że wtedy może siać spustoszenie i obalać rządy -nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co czyni. Dlatego deprecjonują Mateusza Kijowskiego, wypominając mu;dziadka pezetperowca.

         Na Platformę SLD możemy się dąsać, ale to przede wszystkim PiS Sojuszowi zabiera wyborców. Wolność i demokracja to wartości dodane i służą całemu społeczeństwu. Dlatego SLD musi tych wartości bronić. Sądzę, że (mimo różnicy poglądów) taka wspólna percepcja i taki  z nimi - e x i t - (ekspansja),w tym społecznym zrywie w tej politycznej opozycji Sojuszowi się  opłaca.

         Sojusz Lewicy Demokratycznej, reprezentuje interesy biedniejszej części społeczeństwa, a ono w życiu publicznym słabo uczestniczy, bo ma inne – dla niego -ważniejsze sprawy na głowie. Takie jak;codzienna walka o przetrwanie. Ono rzeczywistość ocenia przez pryzmat tego, co może włożyć do garnka. Łatwo ulega populizmowi i demagogii.

         Być może, gdyby SLD w 2004 roku wpadł na pomysł – 500 zł jałmużny dla najbiedniejszych, to w wyborach 2005 roku uzyskałby lepszy wynik. Hipotetycznie można założyć, że w przyszłym roku, gdy „garnkowcy” zorientują się jak cynicznie  -ponownie - zostali oszukani, to powrócą do „starej” lewicy. Tego właśnie wciąż obawia się prawica.

         Sądzę, że dopóki „garnkowcy” się nie przebudzą, Sojuszowi  warto zbliżyć się do  światłych KOD - kich manifestantów. Popierać ich hasła i uczestniczyć w ulicznych manifestacjach. Być może KOD -cy  nawet  pozwolą  – podobnie jak B. Nowackiej – postkmunie przemawiać na czerwonej platformie. Właśnie w tym celu napisałem specjalny – okolicznościowy - esej, którego warto też - w  postaci ulotki – wręczać manifestantom. Chodzi o słowa (zdania), które ludziom pomagają walczyć ze złem, ale również pomagają ze sobą współżyć. Pomagają mowę nienawiści zamieniać na mowę zgody, a konflikty na dialogi i kompromisy.

         Radziejów luty 2016 rok.

 

         Zwyciężymy kaczyzm.

         Światli ludzie mają rację,

         broniąc - zagrożoną demokrację.

         W marszach, na ulicach miast,

         ludzie starsi i młodzi,

         mówią; nie! - kaczyzmowi.

          J. Kaczyńskiemu, nie dają się omamić.

         Nie pozwolą mu, demokracji rozwalić.

         PiS, w psuciu demokracji, bardzo się śpieszy,

         a w polskim piekle, diabeł się cieszy.

         Pisowska demokracja - gestów niewinnych,

         to podstępna aneksja wolności innych.

         Jesteśmy skłóceni, niektórzy wykluczeni.

         Nie wiemy, kto nasz przyjaciel, a kto wróg,

         bo nic tak ludzi nie dzieli, jak bogactwa i biedy próg.

         Jarosław Kaczyński, uczynił  z tego progu,

         swoje narzędzie -  dzielenia  narodu.

         Gdyby frustraci mieli więcej - jedzenia,

         Kaczyński, nie miałby, możliwości  ich mamienia.

         Do tego, zawsze byli skorzy - dyktatorzy.

         Jako naród - na nieszczęście - należymy do tych,

         które mają; za dużo biednych,a za mało bogatych.

         Bo, w imię neoliberalnych haseł;

         wolności, deregulacji i elastyczności,

         pozbawia się wielu ludzi prawa,

         do; stałego zatrudnienia pewności.

         Są, wśród nas  ludzie, mający więcej pieniędzy,

         ale i średniozamożni - ludzie z „pomiędzy”.

         Gdyby zgodzili się na kompromis,

         na  kodeks wspólnych wartości;

         wolności,demokracji i sprawiedliwości.

         W przestrzeni publicznej, być  łącznikami,

          dwóch światów, i stanąć – pomiędzy,

         byłoby mniej ludzkiej biedy i nędzy.

         Dobra – w tym względzie - praktyka,

         to społeczna wrażliwość  - samantyka.

         Idźmy razem - do przodu - jedną drogą,

         raz prawą,a raz lewą nogą.

         Zwierajmy szeregi w jedności,

         niech to świadczy o naszej sile,

          o gotowości obrony wspólnych wartości.

         To znaczy, twórzmy wszyscy,

         wspólnotę życia i pracy.

          Wiemy, że dla wielu - ten świat,

         jet niesprawiedliwy, biedny,  bolesny,

         więc zróbmy coś razem, żeby był lepszy.

         Walczmy o prawdziwą demokrację,

         o obywatelską, w rządzeniu państwem - partycypację.

         Wybierajmy politykę, a nie polityków,

         oszustów, udających ekonomicznych analityków.

         Wierzę,że razem możemy iść tą samą drogą,

         a wtedy,źli ludzie, wolności i demokracji,

         zabrać nam nie mogą.

         Jesteśmy wszyscy Polakami  i łączą nas:

          ojczyzna, rozwój. postęp, podmiotowość,

         przedsiębiorczość, samorządność i sprawiedliwość.

         Powinniśmy żyć razem, w mądrości i wzajemnej życzliwości.

         Wiem to absolutnie,

         że ludzie mądrzy, nie tracą czasu,

         na głupie spory i kłótnie.

         Modrzy ludzie, się nie zwalczają,

         lecz wzajemnie - przenikają.

         Nie jesteśmy skazani na „MY i ONI”,

         Płyniemy razem, na jednej łodzi,

           i do wspólnego portu - możemy zawijać,

         by  swój potencjał i zdolności - rozwijać.

         Oraz status i tożsamość zmieniać.

         Nie dajmy się Kaczyńskiemu podzielić.

          On chce Polskę na wyznaniową zmienić.

         Dosyć już mamy, tej pisowskiej zmiany!

         Mamy, dużo potencjału, siły i zdolności,

         by walczyć z przejawami oszustw i nieuczciwości!

         Mówią nam; jesteście słabi o miękkim kręgosłupie.

         Żeby nas zniechęcić - gadanie głupie!

         Chcemy prawdziwej wolności i demokracji.

         Nasze, prywatne życie, nie może być - przedmiotem inwigilacji.

         Jesteśmy,  świadomi i silni na tyle,

         by obronić się przed agresją władzy i jej sile.

         Walczymy o wolność i demokracje - taką na co dzień.

          I, chodzić będziemy ulicami miast, co miesiąc, lub co tydzień.

         Rodacy, odnoszą się do nas, z sympatią i zrozumieniem,

         bo kaczyzm pachnie im, narodu unicestwieniem.

         Naród, wielką siłę ma, pod jego stopami ulica drga.

         KOD, to wiatr Zachodu, unosi się  do chmur,

          od morza, przez wielkopolską nizinę - aż do gór.

         Ten,  zachodni wiatr, nie zginie,

         a teraz wiosną - jak zakwitną kasztany,

          okrzepnie i skrzydła rozwinie.

          Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy!

        

      

           Jałmużna

         Panuje, taki obrządek,

         że żona do męża,

          trafia, przez żołądek.

         Dobrobyt, to taka miarka,

         co możesz włożyć do garnka.

         Władza, ludziom wtedy  doskwiera,

         gdy jedną ręką daje, a drugą zabiera..

         Bywa,  taka władza;

          co ludziom dogadza

         i taka, co ludziom przeszkadza.

         Gdy lud jest ubogi,

                                                                                     –       żyje z jałmużny -                                                                                        

          wtedy władza ma krótkie nogi.

         Radziejów luty 2016 r.

        

                     Polskie piekło

         Każdy, na własne oczy widzi,

         -jak trudno jest; nie – nienawidzić...

         kogoś kto nas nienawidzi.

         Jedni, miny podkładają,

         drudzy je rozbrajają.

         Jedni robią dobre miny,

         drudzy je przedrzeźniają.

         Jedni mówią – dobra zmiana,

         drudzy mówią;oszustwo, mamona.

         Złodzieje, udają niewinnych,

         ale zabierają,to co należy do innych.

         Kobiety, przez państwo, są poniżane,

         a -przez swoich mężów;bite, gwałcone, obrażane.

         Demokrację, przekształcono w mediokrację.

          Panuje, pisowska autokracja

         i zachodnia Polski kolonizacja.

         Kto jest wszystkiemu winnym?

         Sprawiedliwością będzie przeżyć,

         to, co uczyniło się innym.

         Naród, opanuje apatii zmora,

         a w Polsce zapanuje - Sodoma i Gomora.

         Przy pomocy belzebuba,diabła

         Kaim zabije Abla.

         Jeśli się nie opamiętamy...        

          rychło, apokalipsy się doczekamy!

         Radziejów luty 2016 rok

        

 
   

KOD i co dalej

        

         Światlejsi Polacy,  zorientowali się,że Jarosław Kaczyński – w ostatnich wyborach - cynicznie ich oszukał. Dlatego wychodzą na ulice i protestują. Prawdopodobnie będą protestować aż do skutku.   Można się zastanawiać, czy Komitet Wyborczy PiS  był koalicyjny?  Na pewno były w nim  trzy partie.         Można też zastanawiać się czy 500 zł + to kupowanie głosów, czy tylko zwykła przedwyborcza obietnica?A może to raczej zwykła łapówka, tylko płacona już po wyborach? To precedens, bo tak robić może każdy kandydat na posła, czy radnego w przyszłych wyborach. Co  wtedy stanie się z naszą demokracją? Co z demokracją jeśli PiS z Kukizem w Sejmie przeforsują JOW -y? Wygra wybory ten kandydat, co ma pieniądze i kupi głosy biednych wyborców?

         Na to - pisowskie wyborcze oszustwo, nakłada się – trwająca  już od paru lat - polsko – polska zimna wojna domowa. Wielu Polaków chce żyć w spokoju i  nie znosi tej zimnej wojny. Nie wie, co z niej może wyniknąć, (polski Majdan?) więc przeciw niej coraz bardziej się buntuje,gdyż nie widzi jej zakończenia. PiS, po przechwyceniu władzy w tej wojnie przebiera miarę i napotyka  na wyraźny społeczny sprzeciw na masowy opór.

            Jarosław Kaczyński, ze swymi rycerzami, walczy z trzonem  intelektualistów   -z większością klasy średniej. Władzę zdobył obiecując jałmużnę  biedniejszej części wyborców. Już  dziś widać, że przeliczył się w siłach na zamiary. Klasa średnia (intelektualiści, inteligencja,kupcy itp.) są w państwie mechanizmem homeostatycznym (samo naprawy). Żaden organizm bez mechanizmów samosterowania  nie może; ani w przyrodzie, ani w państwie funkcjonować. Mechanizm homeostatyczny zawiera w sobie syntezę  upadku PRL (zmowa; intelektualistów, inteligencji i hierarchów Kościoła)

                                                              *  *  *

         Jak pokazały ostatnie wybory, nasza młoda demokracja, do tego stopnia została zdeprecjonowana , że wynik wyborów nie był zależny tylko; od wolności,od swobód obywatelskich, ale także od jałmużny.( 500 zł + na dziecko itd.) Wykorzystując ten instrument, PiS wygrał wybory i rządzi samowładnie, czyli autorytarnie. Chce zbudować państwo policyjne i trzymać za twarz niesfornych intelektualistów i  część społeczeństwa. Chce rozliczyć się z tymi, którzy doprowadzili Polskę -według niego- do złego stanu -  gruzów. Czyli rozlicza się z tą „złodziejską”, ultra liberalną elitą III RP, która w 2007 r. pozbawiła go władzy. Chce sięgać po represje, robić procesy pokazowe. Skorzysta  ze sposobności, by ich sponiewierać i upodlić. I to jest prawdziwy program J. Kaczyńskiego i jego partii.

         Nie wiadomo, czy ten totalitarny  kaczyzm przetrwa długo, czy krótko, czy raczej  rychło upadnie. Ale dla każdego światłego obywatela ( dla światowych rynków walutowych też,które dla Polski obniżają rating), już wiadomo, że w naszym kraju brakuje statyki społecznej, ciągłości i stałości ważnych publicznych instytucji.  Deprecjonowany jest trójpodział władzy (mniejsza o to czy jet on zły czy dobry) W tym, co robi PiS, pod kierownictwem J. Kaczyńskiego (naczelnika) nie widać śladu troski o naród, troski o statykę społeczną. W tym co on robi niema nić solidnego. To jest polityka obietnic jałmużny dla biednych i przekupstwa „wykształciuchów”, tworzenia własnej nomenklatury; - bierny ale wierny. (mechanizmu  homeostatycznego swego państwa) A skutki takiej  polityki dla społeczeństwa będą dramatycznie opłakane. Nic też wspólnego z poprawą warunków życia, ze statyką społeczną nie  ma wytwarzana atmosfera  przygotowań do wojny. Dążność do utworzenia na terenie Polski, jak najwięcej celów, dla ewentualnych ataków rakietowych i bombowych wroga. Jakoś nikt tego nie zauważa, nie  analizuje, nie buntuje się, ani lewica, ani KOD!

                                                          * * *

         W Polsce, prawicowe elity,  permanentnie już od początku transformacji ustrojowej, odstępują od realizacji  umów ze społeczeństwem. Gdy tylko (w 1989 r.) „Solidarność” wygrała wybory, natychmiast pogwałciła umowy zawarte przy Okrągłym Stole. Partnerów, z którymi negocjowała – uznając ich zgodnie z rzeczywistością za legalną władzę – ogłosiła; winowajcami,komunistycznych zbrodni, potępieńcami,zdrajcami, pachołkami Kremla itp. A najważniejszym z nich wytoczyła procesy kryminalne.

         To wszystko  kojarzy się z  osobą J. Kaczyńskiego. To on przecież już w czasie rządów Tadeusz Mazowieckiego przejął, z rąk Wałęsy, funkcję redaktora naczelnego  „Tygodnika  Solidarność”i rozpoczął na jego łamach kampanię na rzecz ekstremistycznie  pojmowanej „dekomunizacji” łamiącej wszystkie ustalenia Okrągłego Stołu .To on - PRL określił państwem zbrodniczym,a socjalizm ustrojem hołoty dla hołoty,  czyli absolutnym złem. J. Kaczyński musi mieć wrogów. (taką ma naturę)  PiS, sprawując rządy, zamiast  zajmować się budową lepszej Polski, realizacją społecznej umowy,a więc rozwojem gospodarki i poprawą warunków życia najbiedniejszym,  zajmuje się kontynuowaniem 10 letniej wojny z PO,i z „komuną”.       

         Solidarność, wprowadziła kategorię zbrodni komunistycznej, która jest tak samo nie do pogodzenia z konstytucją jak i ze zdrowym rozsądkiem. Stalinizm i jego zbrodnie nie są tożsame z komunizmem czy z polskim socjalizmem. Nie należy szukać okoliczności łagodzących dla pisowskiego „zamachu” na Trybunał Konstytucyjny, ale to prof. Rzepliński – kiedyś członek PZPR, a dziś prezes Trybunału - był współtwórcą IPN. A nie ma nic bardziej sprzecznego z konstytucją niż ten instytut; prania mózgów i  w wolnej Polsce poniżania obywateli.

         Obydwie prawicowe partie miały kiedyś (i mają dziś) ten sam  bojowy slagon; „Precz z komuną”. Działaczy państwowych Polski Ludowej  uznano jako ; Polaków  gorszego sortu, takich  metrykalnych, obcych, bo na niszczenie obcych było wówczas społeczne przyzwolenie. (Niszczono więc wartość dodaną,  czyli; wykształconych i  doświadczonych  w rządzeniu państwem i przedsiębiorstwami  ludzi. Niszczono prawowitych  obywateli wolnego kraju.) Solidarnościowe elity zaślepione nienawiścią i agresją nie zdawały sobie sprawy ile czynią zła polskiemu społeczeństwu. Brak doświadczenia i odpowiednich kompetencji ludzi nowej władzy, powszechna wymiana kadr w przedsiębiorstwach i na  wszystkich szczeblach  państwowej administracji, doprowadziły nasz kraj do ogromnego długu publicznego. Tamte błędy mszczą się na nas  po dzień dzisiejszy. Dług publiczny sięga kwoty 1000 mld zł. (ok.50% PKB) Nasza gospodarka zdolna jest opłacać tylko oprocentowanie pożyczki (kredytu),a kwota długu publicznego wciąż rośnie. W tym roku musimy sprzedać obligacje na kwotę 73 mld zł i o tyle wzrośnie nasze zadłużenie.

                                                     * * *

         Jak widać prawicowi politycy nadal nie wyobrażają sobie,że w naszym państwie, że w polityce, pojawić się  może rodzaj zła. z wadą ustrojową podobną do  PRL z „komuną”.Według nich w naszym kraju jest tylko miejsce dla partii prawicowych. Prawicowi dziennikarze, rejestrują i nagłaśniają  tylko wypowiedzi  tych manifestantów KOD – u, którzy miast mieć niechęci do stalinizmu, boją się „komuny”. Tego słownego terminu używali kiedyś działacze „Solidarności” i tak to w ludziach pozostało.  Te dzisiejsze – uwłaczające -   przeciwnikom pokrzykiwania podczas ulicznych manifestacji,i w Sejmie” w rodzaju: Komuna! Gomułka!  Czy wracacie do PRL!, wzajemnie znoszą się, a dla społeczeństwa,  dla ludzi młodych, nic po nich pożytecznego nie pozostaje. Raczej świadczy o tym, że obóz solidarnościowy jest nadal destruktywną całością, spojoną agresją do samych siebie z wyobrażeniem lewicowego wroga „komuny” z 80 lat.

                                                            * * *

         Na, tamte dawne wydarzenia, należy spojrzeć tak: Po śmierci Stalina, po  1953 roku, Związek Radziecki znalazł się w trudnej sytuacji. Nawarstwiło się tam kilka kryzysów:  stalinowskie zbrodnie w latach 30, pogłębiał się kryzys gospodarczy związany z bardzo ostrym etapem zimnej wojny, a więc z niesłychanym wysiłkiem zbrojeniowym. Współprzyczyną tej sytuacji, był  światowy kryzys naftowy w 1978 roku. Zimna wojna i  światowy kryzys naftowy wywołały załamanie się ustrojowej alternatywy w krajach monopolistycznej władzy i centralnej „gospodarki planowej”. W Polsce doszło do zmiany ustrojowej. Podobne zmiany ustrojowe nastąpiły we wszystkich państwach  tzw  obozu państw socjalistycznych.  Obalono mur w Berlinie, rozwiązał się ZSRR.

           Nastąpiło ideowe rozbrojenie antykapitalistycznej lewicy. To wszystko wyzwoliło kapitalizm z walki politycznej i z wydatków  socjalnych ( bezpłatna ochrona zdrowia, edukacja, niskie czynsze mieszkaniowe) nakładanych na niego przesz państwa obozu socjalistycznego.

         Po drugie, w Związku Radzieckim trwał kryzys  psychologiczny, związany z wciąż trwającą powszechną biedą. Ideologia, oparta na hasłach: komunizm, socjalizm,wojna ojczyźniana, wielki naród, patriotyzm, przegrywały z biedą z brakiem na rynku artykułów powszechnego użytku. W podobnych kłopotach znalazło się też całe otoczenie państw powiązanych ze Związkiem Radzieckim. W tych krajach następowały ruchy odśrodkowe ( Polska,Węgry, Czechosłowacja)

         Po  1956 roku, po tzw. Polskim Październiku, gdy  Polska była w czasie przechodzenia od jednej polityki do drugiej – co zwykle - dokonuje się w drodze wewnętrznych intryg, sporów,  kłótni i konfliktów między decydentami, zaś często  towarzyszą temu strajki,i uliczne  manifestacje,a to drogo kosztuje. To, co w normalnej, dojrzałej demokracji odbywa się mniejszym kosztem ( drogą demokratycznych wyborów) w systemie autorytarnym rozstrzygane było często w drodze konfliktów, czy nawet krwawych ulicznych manifestacji.

         Co, by ogólnie  złego, mówić o PRL, to jednak po Październiku (1956 r) Polacy stali się zupełnie innym społeczeństwem. Ono wyzwoliło się nie tylko spod strachu, spod zależności od   ZSRR. Ale także wyzwoliło się spod panującego systemu, spod jego wszechwładzy i wszechobecności.  Pod koniec lat 80 i w latach 90, fala  negatywnych nastrojów w społeczeństwie z zakładów pracy wylewała się szeroką rzeką  na ulice polskich miast. Świat pracy ostro domagał się wyższych zarobków i lepszego zaopatrzenia rynku. Potępiano wypaczenie socjalizmu. Ujawniły się nowe ośrodki polityczne (KOR, „Solidarność”), które kwestionowały monopol władzy i centralne sterowanie gospodarką Żądano przyznania równych praw dla publicznej i prywatnej własności i wprowadzenia gospodarki rynkowej.

         Jak było w Polsce Ludowej  opisali autorzy 60 kartkowej książki pt. „Niezbędnik” oraz autorzy książek:„Polska Ludowa 1944 – 1956”, „Polska Ludowa 1957 -1980”, „Polska Ludowa 1980” - 1989”, - wydawnictwo  Fundacja” Oratio Recta, oraz w książkach „Wspomnienia  starszego pana” i „Zakłamana historia powstania” autor Ryszard Brych.

         Obecnie, tzw „polityka historyczna” usiłuje ten okres deprecjonować. Zapisuje w pamięci  zbiorowej społeczeństwa tylko: wypadki poznańskie, wydarzenia na Wybrzeżu , strajki organizowane  w latach 80 przez „Solidarność” i stan wojenny. Obchodzone są rocznice tych wydarzeń , pokazywani  „bohaterzy” tamtych wydarzeń, którzy dziś ani trochę nie wstydzą się tamtego „bohaterstwa”.

                                                    * * *

         Z powodzeniem w  realizacji interesów ludzi świata pracy mamy do czynienia wtedy , kiedy znaczna jej część nabiera świadomości klasowej. Lecz świadomość ta nigdy nie pojawia się samodzielnie. Musi być regenerowana w formie edukacji przez,  polityków, intelektualistów, pracowników oświatowych. Odbywać się to musi w powiązaniu ze społecznikowskim działaniem lokalnej inteligencji, środowisk związkowych. Bez przenikania z prawdziwą wiedzą  o świecie do środowisk pracowniczych i środowisk wiejskich, nawet najbardziej płomienne mowy z telewizyjnego ekranu nie poruszą tzw zwykłych ludzi,nie zmobilizują  ich do aktywnej walki o lepszą Polskę.

         Trzeba ludzi nauczyć korzystania z warunków i możliwości, które daje demokracja: kartka wyborcza, uliczne manifestacje, składanie podpisów pod społecznymi postulatami, uczestnictwo w ulicznych manifestacjach, w referendach. Warunkiem jest nauka myślenia. Demokracji musimy się nauczyć, trenując ją w praktyce. Musimy ćwiczyć zbiorowe działania. Nikt za nas tej pracy nie wykona. Róbmy to, a potem będzie już tylko z górki, ku życiu w lepszej Polsce. Przysłowie; „pomożesz sobie, jak sam sobie pomożesz”, nie jest tylko slagonem, lecz mądrością. Możemy sobie pomóc pod warunkiem, że  zawarte zostanie przymierze tych , którzy pracują najciężej, a z owoców swej pracy najmniej korzystają: intelektualistów, inteligentów, robotników i chłopów. Do tego przymierza doprowadzić powinni autorytatywni liderzy tych klas i warstw społecznych.

          To jest wyzwanie dla lewicowych  polityków. Kiedy ludzie świata pracy pozostawieni są sami sobie to łatwo ulegają prawicowym populistom i demagogom obiecującym im jałmużnę Dają sobą manipulować  przez różnego rodzaju politycznych oszustów, przedstawiających wirtualną rzeczywistość i pozorne prawa obywatelskie wykluczonym.

         Polityka historyczna, ideologia oparta na hasłach „Precz z komuną” „Honor”, „Ojczyzna” „Naród”, Patriotyzm”, zawsze przegrywają z biedą i poniżeniem znacznej części społeczeństwa. Dziś, za liberalną demokracją, bez równości szans; optuje coraz mniej Polaków. Nadszedł czas,i zaistniała sytuacja, która wymaga; nie tylko jednoczenia się lewicy, ale także społecznej inkluzji, czyli integracji podstawowych warstw społeczeństwa, ich  włączenie się do walki o demokrację i dobrobyt dla wszystkich obywateli. Jak widać znaczna część intelektualistów, inteligencji i światłych obywateli, próbuje zrozumieć, co w Polsce się stało, i co się dzieje, więc  łączy się w ruchu KOD, używa racjonalnych metod walki w postaci protestacyjnych ulicznych marszów, by nie dopuścić do psucia demokracji do zepsucia tego, co przez minione 26 lat wspólnie zbudowaliśmy.

         Co, by nie powiedzieć, tak w PRL, jak tez  w ciągu 26 lat III RP wykonaliśmy dalszy wielki cywilizacyjny krok do przodu. Duży był w tym udział klasy średniej. Ludzi, których matka przyroda, wyposażyła w wysoki pułap inteligencji. Wielu z nich - swoją pracowitością - ten pułap podnosiło jeszcze wyżej i racjonalnie wykorzystywało. Oni, też - na ogół, - są beneficjantami korzyści płynącej z transformacji ustrojowej. Są jednak miliony, tych którzy z transformacji ustrojowej nie skorzystali, ale też  nie  stracili. Jednak ok. 30%  społeczeństwa straciło i żyje w biedzie. Sądzić można, że klasa średnia – na pewno -   dla nich za  mało zrobiła, za mało miała empatii,i  nie wykazała dostatecznej  dbałości o ich los.  To wyraźnie ujawniło się w ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych. To był ich gniew na neoliberalną  PO, na klasę średnią - matecznik Platformy,ale też na  centrolewicowy SLD.

                                                        * * *

         Nieszczęściem Polski było to, że jej transformacja ustrojowa zbiegła się w czasie z bezprecedensowym nasileniem wpływów zachodniej „neoliberalnej” prawicy,z społeczną legitymizacją „antykomunistyczną”. A sytuacja wewnętrzna w kraju umożliwiała - pozbawionym skrupułów prawicowym politykom -zamianę legitymizacji ustrojowej  z socjalistycznej na legitymizację liberalno – demokratyczną.

         W Polsce, prawica zupełnie nie liczyła się (i tak jest nadal) z podstawową zasadą liberalnej sprawiedliwości społecznej.(sformułowanej przez Johna Rawlsa w „Teorii sprawiedliwości” 1971 r)  mówiącą, że reformy zwiększające nierówność ,usprawiedliwione są wyłącznie wtedy, gdy polepszają sytuację ludzi najgorzej usytuowanych. Podstawowe prawa człowieka także zawiera ONZ- ska   Karta Praw Człowieka. W Polsce, te prawa zaczęto nazywać „roszczeniami” oraz dowodzić, że sprowadzają się one do żądania nieprawomocnych „przywilejów”; „świadczeń” (czyli coś nienależnego) Że nikt nie ma prawa do „darmowego obiadu”, ponieważ tylko rynek może decydować, czy ludzie dostaną coś czy nie.

         W polskich warunkach (jak starałem się pokazać) idee  „neoliberalne” wywołały epidemię darwinizmu społecznego, niszczącego nie tylko instytucje państwa, jego politykę socjalną, lecz również tkankę społeczną -społeczne więzi. Nawet słowo „liberalizm” skojarzone zostało u nas z ideologią wolnego rynku, a nie z liberalną  ideologią reform społecznych, mających równoważyć interesy pracy i kapitału.

          Polski neoliberalizm, dziś wyraźnie zmierza w kierunku jednostronnej przewagi kapitału nad pracą, naruszając równowagę społeczną.   Występują istotne różnice w stosunku do krajów Zachodniej Europy, bowiem tam wciąż jeszcze istnieją liczne pozostałości rozbudowanego systemu społecznych zabezpieczeń, a ich ograniczanie, lub likwidacja wywołują zorganizowany społeczny protest.

         Klasa średnia ( wspierająca - przez 8 lat - PO), była biegunem neoliberalnej polityki. Platforma zaś, czuwała nad: trwałością dzikiego kapitalizmu i dzikiego konsumpcjonizmu, nad „przemysłem” pogardy dla plebsu, nienawiści do PRL i „postkomunistów”. Kompleks bogacenia się  powoduje kompulsywną, przemożną żądzę władzy,lecz  nie wywołuje neurastenii, jako skutku społecznej niesprawiedliwości.

         Zaś politycy SLD, wciąż byli koncyliacyjną opozycją i zabiegali o społeczną legitymizację. Klub SLD (wspólnie z OPZZ)  pod koniec kadencji wnosił do marszałka  sejmu projekty ustaw w sprawach socjalnych i ubezpieczeniowych; jak chociażby: w sprawie rekompensaty dla byłych pracowników PGR, podniesienia wolnej kwoty od podatku, podniesienia do 12 zł godzinowej stawki za pracę, przeprowadzenia referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Te projekty ustaw nie były  przez Sejm (PO - PSL) procedowane, nawet w pierwszym czytaniu. (SLD w Sejmie złożył 202 projekty ustaw)

         SLD, był coraz bardziej spychany ( nie tylko przez prawice, ale także przez znaczną część społeczeństwa) na polityczny margines, jako coś niepotrzebnego , jako coś nie przystającego do  neoliberalnego świata. W rezultacie dziś, w wolnej Polsce, w Sejmie nie ma lewicy, zaś skrajnie prawicowy PiS, mając sejmową większość sprawuje apodyktyczne rządy. Bez świadomości, iż bez umocnienia i aktywizacji lewicy, bez wspierania jej przez znaczną część społeczeństwa; nie mamy szans na szybszy rozwój naszego kraju.

         Przypomnijmy;kompleks bogacenia się wywołuje kompulsywną , przemożną chęć zdobywania pieniędzy i przemożną rządzę zdobycia  władzy, lecz nie wywołuje neurastenii. To intelektualiści tworzą w państwie mechanizm homeostatyczny – system samo regulacyjny. Dlatego, jego skład musi być starannie dobierany. W jego skład powinni wchodzić osoby: wszechstronnie wykształcone , z dużym doświadczeniem, kompetentni,uczciwi, rzetelni, o uczuciach empatii do innych ludzi. Ludzie z instynktem zachowawczym odpowiedzialni  za stabilizacje państwa. Jak pokazało życie, w całym minionym  26 leciu tylko SLD udało się w mechanizmie homeostatycznym  skompletować właśnie taki zespół ludzi, który przyśpieszył gospodarczy rozwój kraju, wprowadził Polskę  do OSCD, NATO i do Unii Europejskiej.

                                                      * * *

         PiS, żeby zachować  społeczne poparcie, ukryć swoje słabości w zarządzaniu państwem, opóźnienia w realizacji przedwyborczych obietnic  dba o tematy zastępcze. Organizuje: rocznice i miesięcznice zamachu na prezydencki samolot pod Smoleńskiem. J. Kaczyński, zrobił z tego zamachu religię,a w religii nie treść jest najważniejsza, ale obrządek, który jest częścią religii. Ta smoleńska religia stała się ważnym elementem pisowskiej tożsamości. Pisowscy politycy stali się  zarozumiałymi demiurgami, fałszują  historię i rzeczywistość. Posługując się kłamstwem walczą ze wszystkimi wprowadzają „demokraturę” (Polska w Europie staje  się dziwnym krajem i nie wiadomo dokąd zmierza) Zaś,gdy umacnia się wiara w populizm  i demagogię  słabnie związek z rzeczywistością. Zamazuje się hierarchia wartości, rozmazują się cele, które można osiągać. Oni,(pisowcy) drzwi do nieba uchylają tylko sobie (prawdziwym Polakom), a innych skazują na  polskie piekło. ( niekontrolowane podsłuchy,donosy, przecieki,  walenie  o 6 rano do drzwi obywateli przez policję ,służby specjalne)

         Znający Polskę, Norman Devies – w jednym z wywiadów – powiedział;PiS, jest sektą polityczną posiadająca guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, ale ją zburzyć. To bańka mydlana, która za jakiś czas pęknie.(...) Niektórzy inteligentniejsi posłowie PiS, decyzjami swego„naczelnika”, które wywołują uliczne manifestacje, są poruszeni i nie pewni swojej pozycji w przyszłości.

         Brońmy wolności i demokracji. Umacniajmy obywatelskie  państwo, jako  nasze wspólne dobro, walczmy o państwo równych szans. Budujmy dobrobyt na naturalnych wartościach, na zdrowej konkurencji, na prywatnej, spółdzielczej i publicznej własności. Musimy jednak mieć świadomość, że własność prywatna - na ogól - opiera się na terrorze i wyzysku ekonomicznym. (wysokie bezrobocie i niskie płace, odpłatna ochrona zdrowia, i oświata oraz płatne ubezpieczenia), a wszystko podawane jest w opakowaniu wolności.

          A wszystko opiera się na idei „wolnego kontraktu”, jako umowy; posiadacza środków produkcji, (środków przemocy ekonomicznej )z bezbronnymi sprzedawcami własnej pracy w dodatku izolowanymi wskutek zakazu zrzeszeń. Właśnie ta idea legła u podstaw marksowskiej krytyki kapitalistycznej wolności, jako cynicznego usprawiedliwienia przemocy silniejszego nad słabszym. Ludzie chcą wstępować do związku zawodowego, ale nie mogą, bo w prawie nie wprowadzono zmian zaleconych przez TK. Dla pisowskiej sejmowej większości,  pilniejsze były zmiany w składzie TK, w  zarządzie TVP i służbach cywilnych.

         Polska, potrzebuje konkurencyjnej, innowacyjnej, trój sektorowej gospodarki, tworzącej nowe miejsca pracy dla wykształconej młodzieży. Państwo obywatelskie powinno dbać o rynek pracy,o odpowiednią  minimalna płacę,zapewniać dla wszystkich nieodpłatną edukacje i ochronę zdrowia, dostępność do mieszkań.

         Jak podaje GUS, w minionym  roku, średnio miesięcznie, zarabialiśmy nieco ponad 4 tys zł. Jednak, uśrednienie mocno zaciemnia prawdziwy obraz. Średnią i powyżej średniej zarabia ok. 9 mln pracowników najemnych. Według dominanty; zarobki wielu ludzi  oscylują w granicy nieco ponad 2 tys. zł. Tyle - na ogół - zarabiają pracownicy średnich i małych firm oraz pielęgniarki i pracownicy terenowej administracji samorządowej. Zaś z wyliczenia kwantu (czwarta część przeciętnej) wynika, że zarobki  netto ( ok 3 mln osób) kształtują się na poziomie 1200 zł. Tyle - na ogól – miesięcznie zarabia większość pracowników małych – do 20 tys mieszkańców – miast. Takie są też dochody mało i średnio rolnych chłopów.

         Warto jednak podkreślić, że w Polsce, kojarzonej przez długi czas z egalitarną Solidarnością, zjawisko to przybrało  postać szczególnie patologiczną. Zaowocowało bowiem powstaniem rozległego (szara strefa) alternatywnego rynku pracy, na którym płaci się za godzinę 3 – 5 sł, co ma się nijak do ustawowej (konstytucyjnej) jakże skromnej przecież płacy minimalnej. W sierpniu 2013 r. dokonano kolejnej nowelizacji Kodeksu pracy znosząc w zasadzie zasadę ośmiogodzinnego czasu pracy, czyli zniesiono podstawową zdobycz ludzi pracy najemnej, która w Polsce wprowadzona była w życie w II Rzeczpospolitej i wydawała się nienaruszalna. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, bo nie nazywa się tego po imieniu,mówiąc jedynie o „elastycznym czasie pracy.

         Prof. Janusz Czapliński często powtarza, że ludziom w Polsce świetnie się żyje. Według jego badań ok. 70 % objętych badaniem rezpondentów  zadowolona jest ze swoich dochodów, a jeszcze 10 lat temu było ich zaledwie 11 % Zastanawiające; jak do tej statystyki odnoszą się bezrobotni, ludzie młodzi wykształceni na niskich płacach, ci bez zdolności kredytowych pracujących na śmieciowych umowach, którzy nie widzą przed sobą przyszłości oraz większość przyszłych emerytów.

         Dzisiejsi młodzi Polacy są pokoleniem, które – jako pierwsze – w długiej historii społeczeństwa,odnajduje się w życiu gorzej niż ich dziadkowie i rodzice. A skoro tak to jaki - ludzki sens - miała wielka solidarnościowa (neoliberalna) rewolucja w 80 i 90 latach? Jak dotąd bardzo widocznym jej skutkiem  jest kolosalny, niewyobrażalny do niedawna, wzrost nierówności, połączony z  wydatnym pogorszeniem warunków zatrudnienia i statusu społecznego ludzi pracy.

         Jak na taką rzeczywistość reaguje  lewicowa młodzież? W „Dzienniku Trybuna” red Mark Barański z sarkazmem opisał  epizod ze spotkania  z młodymi  lewicowymi działaczami na Kongresie SLD. Oburzył go. ich arogancki stosunek do swoich starszych kolegów.  Młodzi, obarczają  winą  starszych za to,  że Sojusz za mało jest nowoczesny, ale nie definiują na czym ta nowoczesność ma polegać i jak ją realizować. Mogliby unowocześniać macierzyste organizacje i służyć przykładem, ale tego nie robią. A to nie jest poważna polityka. To raczej infantylizm …

         Nowoczesność. Wcale nie jesteśmy mniej nowocześni od innych nacji w wykorzystywaniu urządzeń elektronicznych czy technicznych. Problem tkwi w naszej przestarzałej społecznej mentalności. Narzędziem i instrumentem do unowocześniania społecznej mentalności jest żywe i pisane słowo. Tu mamy zaległości do nadrobienia, co nie będzie łatwo. To wymaga czasu i ogromnego wysiłku oraz  zaangażowania wielu ludzi.

         W Polsce, występuje ostry konflikt interesów, nie tylko między klasami i warstwami społecznymi, ale także konflikt międzypokoleniowy. Posłużę się następującym przykładem;Osoba,o podobnym statusie zawodowym, która przeszła na emeryturę w 1990 roku, dziś – po waloryzacji - ma  o  1000 zł wyższe świadczenie od osoby, która przeszła na emeryturę w 2015 roku. Ponad 200 tys emerytów jest dłużna bankom ponad 2 mld zł ( średnio 10 tys na jedną osobę) i ma ogromne trudności w spłacie długu. Dla emerytów – na wypłatę świadczeń - brakuje pieniędzy i zmusza się ich do pracy nieomal do śmierci. Według dokładnych wyliczeń w niedalekiej przyszłości emerytów czeka nieomal trzykrotne – w stosunku do 1990 – zmniejszenie wysokości świadczeń. Nikt bowiem nie przewiduje, by można ratować ich poziom  życia przez redystrybucję dochodu narodowego. Przyszli emeryci odczują  jeszcze większy regres w poziomie życia niż dzisiejsi emeryci.

                                                     * * *

         Polska, nadal korzysta z najprymitywniejszej przewagi konkurencyjnej jaką są koszty pracy. Dotyczy to nie tylko możliwości przyciągania inwestorów zagranicznych, ale również konkurencyjności rodzimych producentów zorientowanych na eksport towarów. Wzrost realnych dochodów ludności to: większy popyt na rynku, wzrost produkcji, nowe miejsca pracy, większe dochody budżetu. Jakie to proste, ale jakie trudne w realizacji. Wszystko rozbija się o wewnętrzną i zewnętrzną konkurencje rynkową. Na rynkach zewnętrznych konkurujemy tylko niższymi cenami,a więc niższymi płacami, które są istotnym składnikiem kosztów produkcji. I tak koło się zamyka.

          Przedsiębiorcy w depozycie na kontach bankowych  mają ulokowane ok. 400 mld zł, a więc nie brakuje im kapitału. Są też przedsiębiorstwa, które posiadają warunki, by  produkować na trzy zmiany, ale produkują tylko na jedną zmianę. Przedsiębiorcy chcieliby inwestować i produkować więcej, ale komu to sprzedadzą? Apologeci polskiego kapitalizmu - neoliberałowie - za ten stan rzeczy winią państwo. Oni chcą w gospodarce jak mniej państwa i niższych podatków. Ignorują fakt iż są tzw państwa opiekuńcze ( w Skandynawii, w Zachodniej Europie czy nawet Chiny),w których (mimo podatków) gospodarka się rozwija i wszystkim zapewnia godne życie.  Państwo socjalne w Polsce stało się pojęciem wstydliwym, niemalże obelżywym. Takie są fakty. Życie składa się z faktów, które mówią same za siebie. Przeczenie faktom – po ich zaistnieniu – jest czymś najgorszym, co dla społeczeństwa zrobić może polityk oszust.

                                                     * * *

         Mamy taki świat, w którym ludzie zażarcie walczą o żarcie, żeby być i mieć więcej od innych. Scenarzystami i reżyserami tej walki są - na ogół - polityczne elity ,intelektualiści i establishment  wielkich korporacji, których z grubsza  można podzielić na: skrajną prawicę, centroprawicę,lewicę oraz na  liberałów (kapitalistów) socjaldemokratów(socjalistów). Istotą walki jest konflikt interesów. Pytanie; jak długo ten konflikt będzie trwał i jaki będzie miał charakter? ( totalitaryzm,wojna,terroryzm, emigracja, wykluczenia,)

         W łagodzeniu tych konfliktów, dużą rolę odgrywają różne organizacje humanitarne oraz osoby o wielkim autorytecie (niektórzy papieże, prezydenci) Bywa,że te  z charyzmą osoby  przeistaczają się w kult jednostki w dyktatorów, a wtedy są zarzewiem konfliktów. Wśród wybitnych ludzi występuje też narcyzm.- umiłowanie samego siebie. Odczuwanie silnych uczuć pozytywnych do własnych cech psychicznych. Narcyzm występuje nawet  u osób o lewicowych poglądach, a wtedy powstaje konflikt jednostki  z kolektywem. Zdarza się,że osoby cieszące się w społeczeństwie dużym autorytetem (charyzmą) - przez różnych politycznych oszołomów - są dyskredytowane ( jak muchy zabijane gazetą) Politycznymi oszołomami   bywają nawet piękne kobiety, co budzić może zdziwienie, że Bóg tak szydzi z ludzi, że takie zło obleka w takie piękne ciało. Jednak, tylko ten wielkim  jest mężem stanu, który służy całemu narodowi, który naród łączy, a nie dzieli. Tylko  taki wielki autorytet jest prawdziwy i słuchany przez większą część społeczeństwa, a  nawet przez jego wrogów.

         W społeczeństwie występują też osoby: o dyssocjalnej osobowości. „Ja”i obcy względem mnie. Nieliczenie się z uczuciami innych, przyjmujące postawy: :nieodpowiedzialności oraz lekceważenie norm i reguł społecznych,, niepotrafiące utrzymać z innymi stałych związków. Oni nie tolerują społecznej frustracji i racjonalizują (usprawiedliwiają)   swoje zachowanie będące źródłem społecznych konfliktów. Są ślepi moralnie i nadmiernie uwrażliwieni agresją, nie zdolni do przeżywania poczucia winy. Zawsze obwiniają innych i nigdy nie przyznają się do błędów. I to w naszej polskiej rzeczywistości dzieje się naprawdę.

         Na szczęście miliony Polaków myśli inaczej. Nie godzi się z myślą, żeby  ludzie o dyssocjalnej osobowości rządzili naszym państwem. Wiedzą że to może być   nie korzystne dla społeczeństwa. Boją się (stalinizmu) kultu jednostki i autorytaryzmu. Polacy oraz ich dzieci; lęk przed autorytaryzmem noszą w sobie w swoich sercach jak cierń.(starsi pamiętają go z czasów hitlerowskiej okupacji, a trochę młodsi -ale wiekowi - z czasów stalinizmu). Ten lęk wypycha ludzi na ulice, by pięścią pogrozić dyssocjacji.

         Jarosław Kaczyński wybrał prostą drogę do tworzenia kultu własnej osoby, to znaczy do kultu jednostki. Trzeba przypomnieć, że gdy w państwie panuje system kultu jednostki, to równolegle następuje centralizacja władzy i centralny sposób zarządzania gospodarką  oraz nomenklatura kierowniczych kadr. Zanika pluralizm,  kompromis,  Wtedy zanika też tzw. syndrom grupowego myślenia, czyli bez głębszej refleksji przyjmowanie pomysłów przywódcy.(naczelnika) Bez debaty i  dyskutowania o ich słabościach oraz przygotowania planu awaryjnego (alternatywnego) Lekceważenie parlamentarnej i pozaparlamentarnej opozycji. W psychologii społecznej jest to zjawisko znane jako złudzenie fałszywej powszechności, które polega na niewłaściwej ocenie stopnia rozpowszechniania własnych poglądów. Sprzeczna (nieprawdziwa) ilość osób  zgadzających się  z nami i niedocenianie liczby tych o zdaniu odmiennym. Wynika to między innymi z braku kontaktu z  innymi osobami.

                                                * * *

         Co się wydarzyło, że lewica w Polsce pod koniec XX w. a następnie w latach 2003 0 2005, u znacznej części społeczeństwa utraciła przewodnią rolę?

         Po pierwsze; wciąż byliśmy na dorobku, o niższym standardzie życia niż społeczeństwa w krajach Zachodnich Europy. Złożyły się na to uwarunkowania historyczne: rozbiory, powstania, II wojna światowa, stalinizm i popełnione błędy na początku transformacji ustrojowej.

         Po drugie, działała zmowa przeciw „komunie” zawarta między znaczną częścią intelektualistów, inteligencji i klerem, czyli działał „antykomunistyczny” mechanizm homeostatyczny – samoregulacji – życia społecznego.

         Po trzecie, na początku dwutysięcznego roku wzmogły się animozje i niuanse między „dworem” prezydenta Kwaśniewskiego, a „dworem” premiera Millera, które osłabiały ich autorytet i zaufanie do SLD. Po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej  ich sukces stał się klęską. Znaczna  część społeczeństwa poniosła koszty,a nie  poczuła poprawy. więc poczuła się zawiedziona. W latach 2003 – 2005 gospodarka nabierała szybszego tempa - do 4% PKB, rosło zatrudnienie, młodzi wyjeżdżali do pracy na Zachód, lecz to już nie miało wpływu na poprawę wizerunku polskiej lewicy.

         Po czwarte w SLD zmieniali się liderzy, ale nie zmieniały się formy  działania. (Włodzimierz Czarzasty jest 7 przewodniczącym SLD) Panował system „gabinetowo – ekranowy” tzw parcie na szkło. Sojusz przekształcił się w partię centrolewicową., o programie zbliżonym do liberalnej Platformy Obywatelskiej.

         SLD. stawał się takim niezręcznym graczem, bo był ręcznie sterowany przez przewodniczącego partii. W Sojuszu funkcjonował dawny (z czasów Bieruta i Gomułki)  autorytarny typ przywództwa. Nie było swobody dyskusji będącej wyrazem wewnątrzpartyjnej demokracji, bo demokratyczna była głównie, wola przewodniczącego. Przykładem tej formy kierowania partią było; rozwalenie przez Grzegorza Napieralskiego  zjednoczenia lewicy z demokratami (Li D) Gdyby to zjednoczenie trwało to Li D stałby się ciekawą  pluralistyczną  strukturą o  konstruktywnej wymianie poglądów. Do ścierania  poglądów, do dialogu z liberałami kierowano, by  intelektualistów, ludzi o nowatorskich poglądach. L i D, byłby alternatywą dla  PO – PiS.-u.

         W Polsce, nie da się rządzić wbrew interesom  klasy średniej, inteligenci i zwykłym ludziom. Zwłaszcza inteligencja  była ważnym segmentem oporu wobec władz Polski Ludowej. Dziś wewnętrznie  się podzieliła; na zwolenników; PO, PiS,SLD, oraz na pozostałe polityczne ugrupowania. Jednak nadchodzi czas integracji (KOD)

         W Polsce, w zasadzie istnieją trzy  socjaldemokratyczne partie: SLD ( ZL), partia Razem i Ruch Sprawiedliwości. Wszystkie -na ogół – głoszą hasła pokojowego przechodzenia do lepszego kapitalizmu. Nie przekonują, że kapitalizm staje się coraz bardziej niewydolny (wywołuje lokalne wojny,masową emigrację, ludzkie dramaty i tragedie.) Wręcz przeciwnie, uczą tego, że kapitalizm będzie dobry jeśli; go odpowiednio zmodyfikujemy. Tyle, że w Polsce przez 26 lat kapitalizmu zmodyfikować się nie dało. To jest kapitulanctwo powiązane z oportunizmem, które prowadzą do bliżej nieokreślonej przemiany społeczno -gospodarczego systemu.

         W ten sposób, lewica w Polsce odchodzi od koncepcji budowy rewolucyjnego,aktywnego i zorganizowanego ruchu pracowniczego, na rzecz tworzenia lewicowego elektoratu(w myśl zasady, partia jest silna siłą elektoratu) Tak więc, już przez 10 lat, lewicowy elektorat  stanowi; 8 – 10 procentową część świadomego  społeczeństwa. To,co jest dla lewicy najgorsze, zawarte jest w tej ok 50 procentowej, mniej uświadomionej, biernej części  społeczeństwa. Można odnieść wrażenie,że polityków SLD - i całej lewicy -  to 10 procentowe  wyborcze poparcie,  zadowala,bo to zapewnia  dla partii dotacje  z budżetu, i mandaty poselskie dla kierownictwa partii, oraz dostępu do środków masowego przekazu. Ten narcyzm - między innymi - był przyczyną przegranych wyborów Przez Zjednoczoną Lewicę.

                                                 * * *

         Dziś – na teraz -  najważniejsze zadania dla lewicy są następujące: Dokończenie zjednoczenia lewicy,i przyjęci  jej instytucjonalnej,  podmiotowej formy organizacyjnej. Aktualizacja programu i organizowanie awangardy animatorów szerzenia  lewicowej idei i wartości w ruchu pracowniczym. Wspieranie, organizowanych przez świat pracy (KOD) ulicznych protestów w sprawie naruszania przez władzę praw oraz interesów pracowniczych (obywatelskich). Uczestnictwo w zbieraniu podpisów pod społecznymi projektami ustaw. Udział w społecznych referendach.  Tworzenie alternatywy wobec  prawicy i kapitalizmu.

         Radziejów styczeń 2016 rok.

        

        

 

Wraca przymierze - tronu z ołtarzem

Wraca, ta z czwartego wieku zmowa, religijnych i świeckich hierarchów, czyli przymierze ołtarza i tronu. Wciąż, czekamy na coś, co się nie zdarza. Czekamy na kogoś kto się nie  zjawia, albowiem wciąż zależni jesteśmy od niewiedzy i przypadku. A to  poziom kapitału społecznego (świadomość) łączy się z poziomem rozwoju i z dobrobytem. Wciąż czekamy na Godota, który przyniesie nam wiarę w siebie i powie,co robić. Potrzebny jest nam przywódca, a nie hochsztapler w roli wodza.

Nie wierzmy tym, którzy zwą się rycerzami Jezusa Chrystusa! (Zarówno tym duchownym jak i tym świeckim) Oni przemawiają do nas tak łagodnie i tak uczenie, że aż niezrozumiale. Jedni i drudzy przekonują nas, że wszystko czynią w dobrej wierze, że o nas się troszczą, że chcą nas uchronić przed pokusą czynienia zła i przed ubóstwem. Ale patrzą na nas z wyrachowaniem, gdy chodzi o naszą prawdziwą wolność i dobrobyt. Oni  wszyscy mają taki  ambiwalentny stosunek; niby miłosierdzie dla biedaków, ale tak naprawdę pazerność dla Kościoła i dla siebie.

Dzisiejsza Polska ma już wiele cech (jak w IV w.) państwa wyznaniowego, w którym funkcje religii oficjalnej pełni katolicyzm. Charakter uroczystości  zawiązanych z objęciem urzędu prezydenta RP przez Andrzeja Dudę był w dużej mierze religijny. Prezydent miał swoją mszę koronacyjną.

Po ostatnich wyborach, na scenę polityczną weszło pokolenie wierzących i praktykujących polityków. W tej kadencji religijne ślubowanie („Tak mi dopomóż Bóg”) złożyło aż 432 parlamentarzystów. Tylko 27 złożyło świeckie ślubowanie. Po zmianie konstytucji (co zapowiada PiS) ustawa zasadnicza zacznie się od wezwania; „W imię Boga Wszechmogącego” .Taki zapis nie będzie budował narodowej wspólnoty lecz pogłębiał podziały. Najwyższa władza, czyli parlament III RP - z biegiem czasu - będzie stawał się coraz bardziej klerykalny, a państwo coraz bardziej wyznaniowe. Nastąpi jeszcze silniejsze przymierze tronu z ołtarzem,purpuratów z grafami, czyli biskupów z , hrabiami.

Zaczynamy mieć do czynienia z ostentacyjną religią publiczną. W szczególności za pomocą znakowania przestrzeni publicznej krzyżami katolickimi. To sprawi, że w przestrzeni publicznej coraz bardziej nieswojo  czuć się będą nie tylko przedstawiciele mniejszości, ale również umiarkowani katolicy , dla, których wiara religijna jest czymś bardzo osobistym.

Prezydent A. Duda, jest człowiekiem głębokiej wiary w Boga - wyznawcą katolickiej religii. Przy każdej okazji jawnie demonstruje swoje przywiązanie do Kościoła.  Prowadzi państwo (jak często mówi) ku dobrej zmianie. Oczywiście, pod wodzą polskiej hetmanki Matki Bożej, Królowej Polski. Głosi, że nie ma w Polsce innej nauki moralnej jak ta, którą głosi Kościół. Takie prawdy również głosi jego „zwierzchnik” J. Kaczyński.

Kościół katolicki jako związek wyznaniowy – korporacja – nie powinien uczestniczyć w lobbingu ustawodawczym. Nie powinien wpływać instytucjonalnie na sprawowanie władzy publicznej w państwie. Katolicy muszą wiedzieć, że prawo stanowione jest regulatorem ludzkich zachowań. Dla katolika istotne jest aby prawo stanowione chroniło wolność jego przekonań religijnych. Istotą rzeczywistości jest to, że religijna korporacja nie jest całą rzeczywistością. Istotą rzeczywistości są rzeczy stworzone przez ludzi , w których ludzie działają. Są prawdziwe, a nie wymyślone i uznawane przez Kościół, jak np. „cud nad Wisłą podczas wojny z Bolszewikami w 1920 r.

To, że po totalnym zniszczeniu Polski  przez II wojnę światową, kraj nasz tak szybko  odbudowaliśmy, to właśnie był prawdziwy cud. A, do tego jeszcze dostaliśmy kraj o lepszym położeniu geograficznym i o lepszym poziomie gospodarczym. Za ziemie wschodnie (nie całkiem polskie) otrzymaliśmy terytoria -10 razy większe niż utracone tereny. Żaden kraj po II wojnie światowej nie wyszedł z taką korzyścią terytorialną jak Polska.

Korporacja kościoła katolickiego w Polsce głosi, że prawo stanowione przez człowieka nie może być ponad prawem ustanowionym przez Jezusa Chrystusa – Boga. Ale to Jezus Chrystus nauczał, żeby Bogu oddawać, co boskie, a cesarzowi , co cesarskie. Nie nawoływał do obalenia cesarza. Nauczał, że każda władza pochodzi od Boga. Nawoływał, żeby każdy człowiek doskonalił się wewnętrznie,i stawał się lepszy. Dzisiejsza polska katolicka korporacja nawiązuje tylko do tych nauk Chrystusa, które są dla niej korzystne.

Organizacja kościoła katolickiego ukształtowała się w IV w. wraz ze wzrostem autorytetu biskupa Rzymu i ugruntowała się przez utworzenie w 756 r. Państwa Kościelnego, które stało się podstawą świeckiej władzy. Korporacje przemysłowe, handlowe i bankowe, swe struktury opierają  na pierwowzorze korporacji religijnej. Są odpowiednikiem hierarchicznej struktury w kościele katolickim. Nawet siedziby hierarchów  korporacji oraz ich wystrój są odpowiednikami; królewskich, magnackich i biskupich pałaców i dworów. Korporacje medialne, powiązane interesem z innymi korporacjami, legitymizują  ten stan rzeczy i wynoszą na „ołtarze” przedstawicieli współczesnej arystokracji – establishmentu . Ogłupiają – zwykłych zjadaczy chleba,żeby wszystkim  hierarchom ułatwić możność  okradania ludzi świata pracy.

Różnica między korporacją religijną, a ekonomiczną jest tylko taka, że korporacja ekonomiczna; jako instrumentu okradania ludzi, wykorzystuje terror  ekonomiczny (bezrobocie, niskie płace) ,zaś korporacja religijna bazują na ślepej wierze i na zarządzaniu strachem przed Boską karą. W korporacjach ekonomicznych  terror ekonomiczny legitymizują  prawicowi politycy i wysoko opłacani  przez establishment intelektualiści . A w korporacji religijnej  taką rolę pełnią słudzy (rycerze) Kościoła, którzy dowodzą, że Bóg naprawdę istnieje, że jest dobry, a oni są bożymi pośrednikami. Takie, siebie wyróżnienie i sobie schlebianie nie jest takie złe, a nawet zabawne. Jedyną jego wadą jest to, że nie jest prawdziwe. Można ludziom mówić, że będzie dla nich drugie życie, ale przecież nie będzie!

***

Religia katolicka jest niespójna. Jezus Chrystus – Bóg – na krzyżu jest nagi. Kler opiewa prostotę, ubóstwo i skromność. I mówi o tym w kościołach (pałacach) pełnych złota, marmurów, witraży i kadzideł. Skoro kościół, to Dom Boży, to dlaczego Jezus mieszka w takim bogatym przybytku - nagi? Dlaczego, jeśli Jezus jest żywy,katolicy  w postaci komunii go zjadają - jak kanibale? Starożytni rzymianie skazańcom wieszanym na krzyży gwoździe wbijali w nadgarstki, a nie w dłonie ponieważ ich tkanka nie wytrzymałaby ciężaru ciała.

Kościół, każe czcić Najświętszą Dziewicę, jako najgodniejszą Matkę Bożą. Najświętsza Panna Maria na mocy osobnego przywileju była wolna od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. Trudno to zrozumieć. Urodziła Jezusa, ale mimo to pozostała czysta. Odwrotnie niż znakomita większość panienek, którym przytrafiło się urodzić niemowlę. Najświętsza Panna Maria przecież była mężatką. Co z tym Józefem? Czy żona urodziła mu nie jego syna? A on z tego się cieszył? Dlaczego Maria wzięła ślub skoro była,czy miała być dziewicą? Trudno to wszystko pojąc. I jakie Maria miała nazwisko? Jezus nazywał się Chrystus, czy Maria też tak się nazywała?W takim razie Józef też  nazywał się - Chrystus. A może nie o rozumienie tu chodzi, lecz o wiarę? Wiara jest siostrą nadziei i jedynie  tak to można tłumaczyć. Nadzieja życia po życiu. A Kościół to nadużywa i czerpie korzyści.

Wiara wcale nie jest uczuciem, które daje człowiekowi siłę i gór też nie przenosi. Wręcz przeciwnie. Ślepa wiara człowieka osłabia. Wielu ludzi jest słabych, miałkich i daje sobie wyprać mózg, oraz sobą manipulować, są chwiejni w przekonaniach. Stają się fanatykami, a fanatyzm dowodzi o słabości, a nie o sile woli.  Jeszcze nie tak dawno znaczny procent Polaków wierzyło, że Matka Boska tak naprawę miała na imię Maryja, była Polką i mieszkała w Częstochowie.

W naszym życiu o wszystkim nie decydują jakieś bezosobowe prawa boskie, czy prawa rynku, ale ludzie oraz ich aktywność. Jak twierdził K. Marks - „ludzie co prawda nie wybierają sobie okoliczności w jakich działają, ale to oni tworzą historię. Końcowy rezultat zawsze należy od ludzkich wyborów i w wyniku walk społecznych między grupami (korporacjami) sprzecznych interesów.”

***

W mojej młodości, przypadek sprawił, że krótko przed Wielkanocą w leśniczówce u mojego przyjaciela spotkałem myśliwego – emeryta wykładowcę historii na UMK w Toruniu. W rozmowie nawiązałem do zbliżających się  Świąt Wielkanocnych  i do fenomenu zmartwychwstania  z grobu Jezusa Chrystusa. Myśliwy (historyk) popatrzył na mnie,  podniósł  filiżankę, popił kawę, i zaczął objaśniać;

Młody człowieku, jeśli człowiek bardzo kocha drugiego człowieka, to nie chce, żeby on umierał. Czy Jezus z Nazaretu, ostatni tej miary – nie król -,a tylko prorok żydowski z grobu zmartwychwstał  cieleśnie, czy też jego uczniowie tak go kochali, że nie mogli uwierzyć w jego śmierć, więc prawdopodobnie „zbawiciel” żył nawet po jego śmierci, ale tylko w ich wyobraźni. W silnych przeżyciach – wyobraźnia - uczniom Chrystusa mogła podsunąć najdziwniejsze obrazy. Uczniowie Chrystusa swoje „widzenie” opowiadali innym osobą. Opowieść poszła w świat i żyła własnym życiem. Niby mała rzecz , ale właśnie tak powstawały wszystkie legendy. Jeszcze przed Chrystusem, Faryzeusze wierzyli w zmartwychpowstanie  zmarłych w dniu Sądu Ostatecznego, na którym ludzie prawi otrzymają nagrodę w postaci życia wiecznego, a grzeszni zostaną skazani na wieczne potępienie (…)

Ale dlaczego, jeszcze teraz, po tylu wiekach, tak wielu ludzi nadal wierzy w zmartwychpowstanie Jezusa Chrystusa z grobu?  - pytałem dalej.

Bo, dla wielu ludzi przestało być ważne to, co namacalnie istnieje. Ważne  dla nich stało się to w, co przez wieki wierzyli inni,- głoszący swoją prawdziwą wiarę. Tak już jest, że nim więcej ludzi wierzy w jakąś  swoją  wiarę ,w swoją prawdę, tym bardziej ta prawda wydaje się prawdziwa. Wśród ludzi funkcjonuje zasada dowodu społecznego, albo jak mówią inni reguła społecznego dowodu słuszności, a jeszcze inni mówią o mądrości narodu.. Każda z nich może być fałszywa. Dlatego radziłbym – szczególnie ludziom młodym – rozejrzeć się i sprawdzić, czy to, co  mówią i robią inni, jest dla nich ważne i racjonalne.(...)

Trzeba również pamiętać, że  sięgająca początków  czwartego wieku po Chrystusie, działała potężna kościelna inkwizycja. ( we Włoszek inkwizycja trwała do 1889 r.) Za głoszenie innych poglądów  na wiarę niż na wiarę Chrystusa, inkwizycja skazywała  ludzi na karę więzienia lub spalenie na stosie. Dużą presję na to, w co ludzie mają wierzyć;wywierali panujący cesarze i biskupi.

Dziejopis Prokopiusz z Cezarei opowiadał, że Cesarz Justynin Wielki (druga połowa VI wieku) popełnił niezliczone morderstwa, gdyż w taki sposób usiłował  jednoczyć ludzi w wierze Chrystusa. Zabijał więc bez litości wszystkich innowierców. Mordercze czyny wtedy, gdy jego ofiarami były osoby innego wierzenia, dla niego nie były zabijaniem lecz uświęceniem celu. T. Torquemada, król Hiszpanii jako inkwizytor wysłał na śmierć ok. 9 tys ludzi  Cel uświęcał środki.(...)

Imperium Rzymskie w II w. n. e. upowszechniło chrześcijaństwo  i uczyniło z tej religii, na długie wieki, jeden z głównych elementów łączących cywilizacje  śródziemnomorską z europejską. Według relacji Gala Anonima „wyłącznie za sprawą Dobrawy – jego wiernej żony – Mieszko w 966 r  dostąpił łaski chrztu”. Dopiero w XX w. zaczęła obowiązywać wersja, że decyzję o chrzcie Mieszko podjął samodzielnie.

Chrześcijaństwo w państwie Piastów w tym czasie na dobrą sprawę było religia elity. Rodzina książęca , ludzie zamożni, urzędnicy, dowódcy wojskowi – wszyscy oni chełpili się odrzuceniem zabobonów i przyjęciem chrztu, ale zarazem jednak nikt nie myślał o tym, żeby zaganiać do nielicznych kościołów szerokie masy społeczeństwa.

Od zamierzchłych czasów, po  dzień dzisiejszy, choć tak zmienił się świat,  konserwatywna kasta kleru niezmiennie  trwa. Stanowiła i nadal stanowi  najbogatszą i najpotężniejszą warstwę społeczną,a często praktycznie sprawującą w państwie realna władzę. Klerykalizm przez wieki panował w sojuszu; „ołtarza i tronu”, „krzyża i miecza”. Zaś czystości katolickiej doktryny strzegła Inkwizycja, która za „herezję” skazywała na tortury i śmierć. Podczas  nadchodzących Świąt Wielkanocnych,  księża w kościołach nadal głosić będą, że Chrystus z grobu zmartwychwstał.

W czasach, jeszcze tak niedawnych, gdy byłem dzieckiem, rodzice nakłaniali mnie bym, rano i wieczorem, klęczał przed świętym obrazem i mówił paciorek. I żebym księdza całował w rękę. Dziś w wielu domach dzieci już tego nie muszą robić. Świat na tyle się zmienił, że kosa wyparła sierp,maszyna wyparła kosę a traktor wypiera konie. Wiedza i świadomość wypierają mity, legendy i wierzenia religijne. I tak to już na tym świecie jest, że nowe wypiera stare.(...)

Proszę pana, gdyby nasz proboszcz słyszał to,  co pan mi opowiedział, to na pewno,  strasznie na pana, by się  pogniewał – powiedziałem.

Młody człowieku, nie ufaj tym, którzy zwą się rycerzami Jezusa Chrystusa, bo oni przemawiają tak  łagodnie i tak uczenie, że to to dla zwykłego katolika aż mało zrozumiałe. I tak działają, aby zwykły śmiertelnik nie mógł się   połapać w ich regułach postępowania. Zwodzą ludzi pięknymi słowami, które są ich specjalnością. A wszystko po to,żeby zawładnąć umysłami i sumieniami ludzi. Przekonują, że czynią to w dobrej wierze, że chcą ludzi chronić przed pokusami złych czynów. Ale patrzą na ludzi z wyrachowaniem, gdy chodzi o ich wolność i dobrobyt. Wiedzą, że gdy ludzie osiągną większą wiedzę, większą świadomość oraz lepsze warunki życia to zaczną od   hierarchicznego i upolitycznionego  kościoła odchodzić.(...)

Kościół ma ma ambiwalentny stosunek do wiernych, to znaczy taki stosunek  - dwojaki. Z jednej strony miłosierdzie dla biedaków, a z drugiej strony pazerność dla Kościoła. Kościół był ubogi tylko w czasach Jezusa Chrystusa. Ale od dwudziestu wieków ciuła „wdowie grosze” i dziś jest jedną z najzasobniejszych instytucji. Misją ludzi Kościoła (rycerzy) jest, by jego zasoby powiększać.(...) ( O chciwości i przekrętach finansowych za Spiżową Bramą, piszą w swych książkach dwaj Włoscy dziennikarze Z.P)

Panie profesorze, czy wierzy pan w Boga? - zapytałem.

Młody człowieku, każdy człowiek w coś wierzy. Ja wierzę w prostsze rzeczy niż te zapisane  w Ewangelii. Wierzę; w miłość w przyjaźń w dobroć i piękno, w sens życia w człowieka. Czy to jest wiara, czy religia? Czasem modlę się ze strachu, bo od dziecka podszyty jestem lękiem i mam to wryte w mózgu, że Bóg się zemści i ukarze mnie  piekłem...(...)

W, tajemnicy Świętej Trójcy, kryje się potęga i władza Kościoła nad człowiekiem. Ludzie boją się tego czego nie znają, czego nie mogą pojąć swoim rozumem.  Zwykli ludzie chodzą do kościoła  i zbiorowo się modlą do Boga o lepszy byt. Wierzą, że Bóg głos większej  zbiorowości, lepiej usłyszy. Że Święta Opatrzność ludzi natchnie dobrocią, empatią i altruizmem. Wierzą, że jeśli będą żyć w zgodzie z bożymi przykazaniami, to zasłużą sobie na życie wieczne. A z taką perspektywą żyje się nieco lepiej.

W Polsce, wciąż są rozległe obszary biedy. Zaś konserwatywna, i ksenofobiczna polska prawica oraz potężny, konserwatywny kościół katolicki,  dyskontują wszystkie społeczne lęki oraz ludzkie żale i frustracje. Prawicowi politycy i usłużni im intelektualiści, przekonują ludzi, że tak jak jest, musi  być, bo nic lepszego nikt nie wymyślił. Zaś Kościół głosi zasadę – nie ważne, żeby mieć,  lecz ważne, żeby być i zasłużyć na niebo. W ten sposób polska prawica utrzymuje się przy władzy i staje się hamulcem szybszego rozwoju kraju, a Kościół  ich wspiera  i staje się kustoszem zacofania.

***

Po expose Beaty Szydło i wystąpieniu w Sejmie Jarosława. Kaczyńskiego, po ułaskawieniu przez prezydenta A. Dudę Mariusza Kamińskiego oraz po nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, wielu Polaków  nie ma wątpliwości,że Polska zmierza w stronę państwa wyznaniowego. Że szykuje się katastrofa dla  demokracji. Wielu, szuka  winnego za ten stan rzeczy. Radykalni antyklerykałowie  winią SLD i L. Millera za; Fundusz Kościelny, za przywileje dla księdza prałata Jankowskiego na wydobywanie bursztynów. Tymczasem w Polsce nastąpił splot wielu różnych wydarzeń.

Oczywiście, SLD   nie jest bez winy, popełniał błędy.(ale kto ich nie popełnia?) Ale, czy tak po prostu, nie powinno się też mówić o naiwności wielu  ludzi. Wiele do zdobycia mieli, ci zarabiający 1400 zł miesięcznie, emeryci żyjący z 480 zł  oraz osoby wielodzietne. Oni,  naiwnie głosowali  na PiS  i prawdopodobnie taż popełnili błąd. Pożyjemy, zobaczymy. PiS, przed wyborami dużo obiecywał,i po prostu kłamał. Grał fobiami i, różnymi imponderabiliami,   ale według Kościoła  czynił tak w dobrej i świętej sprawie. Zdobycie władzy, oraz przymierze władzy z ołtarzem w dążności do państwa wyznaniowego.

Wszystko wskazuje na to, że powstające w Polsce państwo wyznaniowe    (podobnie jak tzw. państwo islamskie),  nie będzie żadną manifestacją „cywilizacji.”  Polskie państwo wyznaniowe,( pod rządami PiS, który podobnie jak fanatycy islamscy), sięga po sztandary, symbole i teksty świętych pism, wielkiej katolickiej religii, nie będzie państwem ludzi świata pracy. I podobnie jak  wielu wyznawców islamu,którzy  stali się ofiarami  religii i uciekają przed fanatycznymi islamistami do Europy, tak też w polskim państwie wyznaniowym, wielu katolików stanie się ofiarami swej religii  i lepszego życia nadal szukać będzie w krajach Zachodniej Europy.

Jeśli w Polsce PiS - owi uda się zmienić demokracje w parlamentarną „demokraturę”, to obywatelska wolność poważnie zostanie zagrożona. Jeśli PiS  podporządkuje sobie Trybunał Konstytucyjny,  to nad obywatelami zawiśnie groźba   tyranii wyznaniowego państwa (neoinkwizycja) Bowiem każda większość jeśli nie napotyka na swej drodze naturalnej przeszkody, to prawie zawsze zdolna jest siłą wymusić na obywatelach posłuszeństwo. Największym dla obywateli niebezpieczeństwem jet brak własnego zabezpieczenia, czyli brak demokracji świadomości i jedności.

Przez całe ćwierćwiecze, prawica - wspierana przez Kościół - zawsze w przestrzeni publicznej była interpretatorem wydarzeń w rzeczywistości i nadrzeczywistości. (przykładem może być nierzeczywisty zamach na samolot pod Smoleńskiem) Lewicy zawsze było mniej wolno. Ona  Zawsze była interpretowana. Jej pozytywne działania zawsze  były przedstawiane w krzywym zwierciadle. Lewica,  będąc w mniejszości,  nawet w warunkach wolnego słowa przegrywała. Dzisiaj, gdy doszło do oficjalnego przymierza PiS – u z Kościołem, siła pisowskiej   interpretacji  znacznie wzrośnie. PiS,  manipulował będzie interpretacyjną,  zwłaszcza, gdy pojawią się trudności przy realizacji przedwyborczych obietnic.

J. Kaczyński, ze swoją partią z poparciem Kościoła, nadal będzie odgrywał rolę przywódcy etnicznego narodu. On, za naród, decydował będzie, co narodowi jest potrzebne, co dla narodu jest dobre, a co złe. Głosił będzie, że walczy o :dobrą zmianę,  wmawiał będzie ludowi, że nikt w Polsce nie jest bardziej zasłużony w walce z „komuną”, ani bardziej antysowiecki,ani bardziej proamerykański,  oraz prokościelny i pro narodowy, niż on i jego partia. Że  żadna partia w Polsce nie broni - tak zapalczywie - interesów świata pracy jak on i jego partia.

Jeśli w Polsce PiS, demokrację zamieni na demokraturę, jeśli podporządkuje sobie Trybunał Konstytucyjny,  a prezydent i minister Ziobro  ingerować będą w sądowe procedowanie, to obywatelskie prawa i wolności będą bardzo znacznie  ograniczone. Nastąpi tyrania wyznaniowego państwa, bowiem większość jeśli nie napotyka na swej drodze naturalnej, silnej przeszkody, prawie zawsze zdolna jest siłą na obywatelach wymusić posłuszeństwo.

Największym dla obywateli niebezpieczeństwem jest brak demokracji, a więc własnego zabezpieczenia, przed nadużywaniem władzy przez uzurpatorów władzy absolutnej. Postępowi intelektualiści znaleźć muszą sposoby, - narzędzia - wykorzystania ogromnej siły narodu we własnej obronie. W  skali  makro i mikro nie czekajmy na jakiegoś Godota (ducha świętego), który nigdy nie nadejdzie. Prawdziwi i utalentowani przywódcy są wśród nas, chodzi o to byśmy ich zauważali. To na ogół osoby skromne i na „afisz” nachalnie się nie wpychają. Tak nachalnie postępują różni hochsztaplerzy. Rozejrzyjmy się w około i znajdźmy utalentowanych ludzi, obdarzmy ich naszym zaufaniem, oraz wenerujmy, poważajmy i szanujmy, bo oni tego potrzebują , to ich  oskrzydli, zachęci do działania.

Ludzie, na ogół przez pryzmat tego, co mogą włożyć do garnka, potrafią odczytywać wydarzenia i zmiany zachodzące w otaczającej ich rzeczywistości .Ale potrzebny jest jeszcze ktoś mądry, potrafiący definiować przyczyny pogarszających się warunków życia. Ktoś ,który powie; wiem, co robić, żeby nam wszystkim żyło się lepiej. Chodźcie ze mną, i róbmy coś razem, a będzie szybciej i wszystkim żyło się lepiej!

To jest wyzwanie dla społecznej lewicy, która powinna rzeczowo interpretować    manipulacje PiS gdy ich rząd nie spełnia przedwyborczych obietnic. Trzeba ludziom pomagać zrozumieć, jak zostali oszukani i jak kpią sobie  z nich, ci na których głosowali.

Lewica, znaleźć musi sposób - jakiś pomysł -, by będąc poza parlamentem  bronić demokracji i pomagać najbiedniejszym. Intelektualiści, spotykać się mogą z ludźmi i dzielić się z nimi swoją wiedzą.(zawsze, gdy w moim mieście z prelekcją pojawił się ktoś z polityków czy publicystów, sala była wypełniona po brzegi) Drugim sposobem, może być zbieranie   podpisów pod  obywatelskimi projektami ustaw np.  w sprawie: świeckiego charakteru szkół, zaprzestanie przez państwo opłacania w szkołach katechetów,wprowadzenia  podawania we wszystkich szkołach, dla wszystkich dzieci  darmowych obiadów, przywrócenie do szkół; lekarskich i stomatologicznych gabinetów. Jak pokazuje praktyka w takich sprawach instytucjonalna lewica liczyć może na poparcie społecznych organizacji i znacznej części społeczeństwa

Radziejów grudzień 2015 rok.

                                                                                     Szanowny czytelniku

         Jeśli w jesiennych wyborach znaczna większość wyborców, władzę w kraju przekaże PiS -owi, to „stryjek zamieni siekierkę na kijek”. Zakończy się polsko polska wojna; „solidaruchy – kontra komuchy”, a rozgorzeje wojna; sakralne prawo katolickiego szariatu, kontra prawu świeckiemu, czyli profanum .Skłóceni, słabi i biedni,  oddalać się będziemy od zachodniej cywilizacji.    

       W, jednym z moich poprzednich felietonów napisałem, że w „ polskim kapitalizmie ubóstwo może być  relatywne”, czyli łagodniejsze. Zjednoczona Lewica przedstawiła swój program wyborczy, który według mnie jest szansą na szybszy rozwój kraju i znaczną poprawę życia większej, ale biedniejszej części narodu. A szczególnie ludzi z mniejszych miast i wiejskich osiedli. Na lewicy następuje korzystna dla polskiego społeczeństwa zmiana pokoleniowa oraz innowacja lewicowych wartości, „dzielenie się pracą” i sprawiedliwy podział dochodu narodowego.Zaufajmy tym młodym lewicowym działaczom i oddajmy w wyborach głosy 

na kandydatów Zjednoczonej Lewicy.

Więcej sprawiedliwości

         Krzykiem, głodu i godności nie ukoisz. Zaś bierność niczego nie zmienia. Zamiast narzekać i biadolić, weźmy udział w jesiennych wyborach parlamentarnych. Żeby wiedzieć; na co i na kogo głosować, to trzeba przeczytać – chociażby - główne założenia  programu wyborczego osób, które chcą byśmy ich wybrali. Tu, nie  zadawniona traumatyczna pamięć, złość czy  emocje  są potrzebne, ale chłodna rozwaga. Radzę nie ufać prawicowym populistom i demagogom,bo to perfidni oszuści i cwani złodzieje. Bogaci, mają duże pieniądze i „kupują” głosy wyborców,ale to my zwykli ludzie, mieć będziemy karty do głosowania, a więc wartość większą niż pieniądze. To jest nasza ogromna siła i moment do jej użycia ,we własnym, a nie w cudzym interesie.

         Zjednoczona Lewica,  przedstawiła główne punkty swego programu wyborczego. Jego celem ma być:poprawa sytuacji gospodarczej kraju, poprawa życia osób o najniższych dochodach. Zakłada m.i. dążenie do polityki opartej na zasadach sprawiedliwości społecznej. A więc podniesienie płacy minimalnej i stawki godzinowej. Podniesienie najniższych świadczeń emerytalnych. Zmniejszenie umów śmieciowych. Zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia i oświatę. Wprowadzenie zakazu procesu komercjalizacji i prywatyzacji zakładów medycznych i oświatowych. Zakłada także m.i. także  walkę o świeckie państwo.

         Ten program, jest całościową koncepcją nowej wizji dla Polski. I nie tylko; zmiany systemu społeczno – gospodarczego, ale szansą na przełom w  tej naszej folwarcznej mentalności; dziedzica i plebana. To jest propozycja dla tych ludzi, którzy nie skorzystali na ustrojowych przemianach. Lewica,chce przywrócić ludziom to, co inni im zabrali; pracę,godność  i nadzieję na lepszą przyszłość. Odbywać się to będzie w ostrej walce politycznej  i upłynie trochę czasu. Lewicowi prometeusze muszą się umocnić,  zdobyć  społeczne zaufanie, ale na pewno uzyskają znaczne społeczne poparcie i zrealizują tą swoją dla Polski wizję.   Koncepcje  przemian Polski folwarcznej w Polskę wspólnoty narodowej.

         Politycy ZL, chcą skrócenia tygodniowego czasu pracy z obecnego 40 do 37 godzin. Wolny rynek ukształtował strukturę naszej gospodarki tak, by ludzie długo i ciężko pracowali, ale mało zarabiali. Wciąż jesteśmy krajem o niższej niż średnia w Europie wydajności pracy i konkurujemy z innymi tylko tanią siłą roboczą. Politycy ZL. w swoim programie  postulują skrócenie czasu pracy (dzielenie się pracą) i przechodzenie na emeryturę po przepracowaniu; dla kobiet - 35 i dla mężczyzn - 40 lat, okresów składkowych.

         Hipotetycznie założyć można, że w ten sposób – być może – każdego roku zwalnianych będzie ok. 500 tys miejsc pracy.(Jak podaje GUS, ok. 80 tys osób, już po przejściu na emeryturę, nadal pracuje, a ok, 300 tyś osób nabywa prawo emerytalne) W taki  można osiągnąć trzy społecznie ważne cele:1) znacznie obniżyć stopę bezrobocia 2) zwiększyć dochód budżetu (podatek od wynagrodzeń), 3) wymusić podwyżkę płac.(Płaca jest towarem, gdy na rynku będzie jej mniej, stanie się droższa)

         Śmieciowe umowy, bezpłatne nadgodziny jak i  bezpłatne staże są przez pracodawców nadużywane, bo w ten sposób mają darmowa siłę roboczą. W Polsce jest 1,8 mln firm. Około - 600 osób to właściciele średnich i małych firm, zaś 1,2 mln to tzw. samo zatrudnieni. Niektórzy  czują się na tyle pewni na rynku, że wybierają wolność ponad etatową pracę. Jednak większość, to nieetatowi najemnicy, wypchnięci  poza obszar prawa pracy – prekariusze, którzy nie z własnej woli pracują bez etatu. Czy, ta ok. milionowa grupa samo zatrudnionych nie wolałaby pracować na pełnym etacie?

               Politycy ZL postulują podniesienia płacy minimalnej do poziomu 2,5 tys zl brutto.(obecnie wynosi ona 1750 zł brutto) Tak zwani eksperci straszą  nas rozszerzeniem się szarej strefy i ucieczką  firm do innych krajów. Przedsiębiorcy narzekają na wysokie koszta pracy. Tymczasem, to tylko - od lat - powtarzany mit. Jak pokazuje Europejski Urząd Statystyczny w 2013 r. pozapłacowe koszty pracy w Polsce stanowiły 16, 7% jej kosztów całkowitych. Dla porównania; średnie w strefie euro to  25, 9 %, a  ogółem w krajach UE - 23, 7%. Te niskie  koszty pracy,i niskie wynagrodzenia, nie podźwigną naszej gospodarki. Zaś aspiracje - na ogól dobrze wykształconej młodzieży, nie dadzą się  pogodzić z niską płacą.

         Politycy ZL. podtrzymują – zgłoszony przez SLD – postulat podniesienia najniższych emerytur o - 200 zł.tych świadczeń, które obecnie nie przekraczają 1000 zł miesięcznie. W Sejmie będą zabiegać o zrównywanie wysokości płac kobiet z mężczyznami, na tych samych stanowiskach. Zdaniem polityków ZL; osoby zarabiające na poziomie obecnej płacy minimalnej, czyli 21 tys zł rocznie – powinny być zwolnione od płacenia podatku. (PIT). Powinno być wyrównanie nominalnej stawki godzinowej na poziomie 15 zł brutto. Kolejną propozycją, jest wprowadzenie nowej kategorii firmy rodzinnej, która płaciłaby zryczałtowany podatek w wysokości - 200 zł. Dodatkowo, budżet państwa przez półtora roku, opłacałby ZUS osobom, które dopiero wchodzą na rynek pracy.

         Jak wiadomo, ludzie o wyższych dochodach – na ogół – kupują towary markowe, które produkują duże firmy. Zaś, ludzie biedniejsi, kupują towary tańsze - choć gorszej jakości – produkowane przez średnie i małe firmy. Każdy przyrost dochodów tej biedniejszej, ale bardzo licznej grupy ludności, zwiększa na rynku popyt na towary, średnich i małych producentów. Tak więc, postulowany przez ZL wzrost płac i świadczeń, poprawi warunki życia najbiedniejszym, i równocześnie wygeneruje wzrost popytu na  tanie towary,a więc wzrost produkcji i dochodów średnich i małych firm, co  pozwoli im - więcej środków przeznaczać na innowację i  na tworzenie nowych miejsc pracy.

         Działacze ZL uważają, że państwo powinno się zająć odbudową przemysłu,i modernizacją kopalń węgla kamiennego. Sprzeciwia się szalonym wydatkom na zbrojenia, bo one mają tylko sens jako element amerykańskiej geopolityki i wojskowej strategii, i nie mają nic wspólnego, ani z naszym bezpieczeństwem, ani z gospodarką.

         Politycy ZL uważają, że państwo nasze powinno zając się promowaniem polskiej specjalności. Mamy kilka fantastycznych zasobów jak chociażby; dobra, zdrowa żywność, obróbka drewna, możliwości rozwoju przemysłu energetycznego. Mamy utalentowanych ludzi w informatyce i oprogramowania. ZL chce, żeby państwo prowadziło taką politykę gospodarczą, aby pieniądze – te własne i te europejskie - były kierowane w dziedziny, w których Polska ma zasoby i szanse szybszego wzrostu gospodarki kraju.

         ZL. domaga się obniżenia cen energii, ponieważ jej cena w Polsce jest dwa razy większa niż średnia europejska. Dlatego politycy ZL w Sejmie dążyć będą  do realizacji tzw. planu Junkera, który zakłada przeznaczenie ok. 350 mld euro w ciągu 5 lat następnej perspektywy budżetowej na innowacje w Unii Europejskiej. Politycy ZL uważają, że zadaniem naszego państwa jest przygotować biznes i administrację do tego abyśmy byli w stanie - ok 10% tej kwoty, czyli ok 35 mld euro  zainwestować w Polsce na innowacje i rozwój techniczny.

         Politycy ZL, dbają o to,żeby bogactwo narodowe rosło i było sprawiedliwie dzielone. W swoim programie wyborczym mają szereg propozycji  (mniej patetycznych takich jak - Czwarta RP, czy Zielona Wyspa), są to małe kroki, ale skutecznie rozwiązujące najważniejsze życiowe problemy milionów  Polek i Polaków. Chcą, żeby w naszym życiu było więcej sprawiedliwości, uczciwości i wolności. Działacze ZL potrafią też tworzyć warunki dla rozwoju przedsiębiorczości, szybszego wzrostu PKB (Zaproponowany przez ZL program gospodarczy ma doprowadzić do wzrostu KB na poziomie 6% w skali roku. W 2013 r. wynosił 3,3%), Zapewnienia ładu i bezpieczeństwa obywatelom. Taka jest właśnie Zjednoczona Lewica,która ma konkretne propozycje dotyczące całej tkanki społecznej i także  dla tkanki biznesu oraz samorealizacji osób wybitnie utalentowanych.

         Człowiek, do życia potrzebuje zarobkowej pracy,  ale także dachu nad głową. Kolejnym więc postulatem ZL jest zwiększenie dostępu do mieszkania. Politycy ZL proponują; specjalną ścieżkę finansową – 16 mld zł rocznie, przez 5 lat - środków NBP do  Banku Gospodarstwa Krajowego i do banków komercyjnych, na budowę mieszkań czynszowych o skromniejszym standardzie, ale także tańszych  na rynku dla  ludzi (na ogół młodych), którzy nie mają tzw. zdolności kredytowej. Zl , domaga się również zakazu eksmisji na bruk (z wyjątkiem sprawcy przemocy domowej) -  bez lokalu zastępczego.

         Parlamentarzyści  ZL w Sejmie zabiegać będą o zwiększenie środków w budżecie na finansowanie ochrony zdrowia do poziomu 7% PKB. Nikt nie musi  umierać w kolejce do lekarza. Politycy ZL przeciwni są przekształcaniu szpitali i placówek służby zdrowia w spółki prawa handlowego, co jest wstępem do ich prywatyzacji. Uważają, że państwo powinno refundować zabiegi zapładniania in vitro.

         Zjednoczona Lewica postuluje, zwiększenie finansów na oświatę. Chce publicznej debaty w sprawie: zniesienia w szkołach gimnazjum i wprowadzenia szkół zawodowych oraz wyprowadzenia ze szkół nauczania religii i prowadzenia nauki religii w  salach katechetycznych,zniesienia finansowania przez państwo nauki religii,  zniesienia tzw. funduszu kościelnego z przeznaczeniem tych środków finansowych na naukę przedmiotów ogólnokształcących na pomoce naukowe.

         ZL, ma krytyczny stosunek do propozycji PiS,w sprawie  wypłacania przez państwo - na każde drugie dziecko - 500 zł. Uważa, że to mało efektywny pomysł, który nie poprawi sytuacji dzieci biednych rodzin. Trzeba stworzyć taki system pomocy, by dopłaty trafiały bezpośrednio; przede wszystkim do dzieci najbiedniejszych. Prawdopodobnie tych mitycznych 500 zł. dzieci nie dostaną ZL proponuje, żeby w każdej szkole, wszystkie dzieci dostawały śniadanie i dodatkowo - jako ciepły posiłek obiad. Wydawanie w szkołach posiłków wszystkim dzieciom – nie zależnie od ich statusu materialnego - powinno być czymś normalnym.

         Wśród postulatów ideologicznych ZL, jako konieczność uznaje konsekwentny rozdział kościoła od państwa. Chce zabiegać o świecki charakter państwa, co jest jedną z podstawowych zasad demokracji. Przewiduje możliwość zawierania związków partnerskich osób tej samej płci.

         Cz, wszystko to, co zawarte jest w programie Zjednoczonej Lewicy, jest realne i może się ziścić? Według działaczy ZL, wszystko zostało dobrze policzone, że jest to maksimum  optymizmu i zero populizmu. Według mnie, program ZL ma wielką szansę na pełną realizację jeśli, po pierwsze; w - jesiennych wyborach -  uda się  wprowadzić do Sejmu; 60 – 70 osobową grupę lewicowych posłów, z którymi Sejm musiał będzie się liczyć. Drugą szansą jest; zebranie  przez posłów -100 tyś podpisów pod obywatelskimi postulatami, nad, którymi Sejm będzie   musiał debatować i podjąć decyzję - przyjąć lub odrzucić obywatelskie postulaty. Trzecią szansą jest postulat odbycia ogólnonarodowego referendum. Oferta programowa ZL ze społecznego punktu widzenia, jest  o wiele bogatsza i wiarygodniejsza niż, odwołująca się do populizmu i demagogii, oferta programowa prawicowej partii J. Kaczyńskiego.

         Bardzo wiele zależy od nas, czy potrafimy wziąć sprawy w swoje ręce. Nie jesteśmy skazani na wybór; PO czy PiS, ponieważ to ZL jest alternatywą dla obu tych prawicowych partii. To nie jest tak, że Polacy stracili zaufanie do socjalistycznej ideologii. Owszem, wielu straciło zaufanie do kapłanów tej ideologii, ponieważ stali się jej regenatami, czyli neoliberałami. Sądzono, że utracone zaufanie można odzyskać zamieniając; starszych kapłanów na młodszych. Ale ten manewr się nie powiódł, bo to nie socjalizm się ludziom nie podobał, lecz jego wypaczenia. I  tak już zostało.

         Dziś, Barbarze Nowackiej -młodej kapłance - udaje się zdobywać  coraz większe zaufanie Polaków, bo wszystko wskazuje na to, że prezentowany przez nią program wyborczy  oparty jest na lewicowych wartościach, na socjalistycznej idei społecznej sprawiedliwości.(...) „Rozpoczęliśmy tę kampanię w warunkach trudnych, kiedy nam nie dawano żadnych szans. Nie zniechęciło to nas, bo wierzymy, że mamy Polsce i Polakom coś ważnego do zaoferowania. W kampanii wyborczej  chcemy dyskutować o problemach, a nie o majakach. Prosząc wyborców o głosy, wierzymy, że z naszych obietnic umiemy się wywiązać”.- podkreśliła, na konwencji w Łodzi w niedzielę 4 września.

         A, propos – obietnic -  złożonych przez Ewę Kopacz na konwencji PO w Katowicach - które przekroczyły granice absurdu. Pamiętajmy, ze tak naprawdę jedynie prawdziwym fragmentem tych obietnic było stwierdzenie, iż zapowiedzi pani premier zostaną wprowadzone w życie „jeśli sytuacja budżetu na to pozwoli”. A więc obietnice pani premier, to przedwyborcza lipa. Bajki, opowiadane przez działaczy PO jedynie do dnia wyborów.

         Jako przykład – potwierdzający regułę fikcji wyborczych obietnic – służyć może podpisane we wrześniu br. porozumienie płacowe między Ministrem Zdrowia i Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek I Położnych w sprawie podwyżek płac (1600 zł brutto w ciągu czterech lat) To porozumienie, po prostu  pielęgniarkom nic nie gwarantuje, poza  tym. że średnie wynagrodzenie pielęgniarek  w ciągu 4 lat wzrośnie o 1600 zł brutto; łącznie z wszystkimi dodatkami – wysługą lat, dyżurami nocnymi, dodatkiem funkcyjnym. A więc płace pielęgniarek po 4 latach wzrosną  netto ok. 1000 zł. Jak wiadomo z roku na rok, rośnie inflacja, rosną koszty utrzymania mieszkań itp. a więc po 4 latach, pielęgniarki nadal będą bardzo mało zarabiały.

         Taka,  manipulacyjna polityka płac i świadczeń pieniężnych w naszym kraju trwa już parę lat. Według danych GUS w ostatnich ośmiu latach PKB zwiększył się o - 20%,a o 9% wzrosła wydajność pracy, zaś realne płace, znacznej większości pracowników, pozostają na niezmiennie niskim poziomie. Jeśli do tych dwóch  milionów młodych  Polaków - będących już od 10 -  na zarobkowej emigracji, i jeśli jakaś ich część nie powróci, a drugie tyle marzy, żeby nimi zostać, by więcej zarabiać, to z pewnością na  przyszłych emerytów nie będzie komu pracować.

         Radziejów, październik 2015 r.

                                                                                                        Trochę wspomnień – nostalgii

gif

Siedemnastego września br. przypadała 118 rocznica urodzin Franciszka Becińskiego - ludowego poety z Pilichowa.Przypomniałem sobie, jak siódmego września 1971 r. spotkałem się z poetą. Opowiadał mi o jego literackiej twórczości. Podarował mi tomik swoich wierszy pt. „Liść polnej gruszy”. Bardzo mądre wiersze,i bliskie sercu.

W dedykacji napisał - „Zygmuntowi Piaseckiemu, Przewodniczącemu Powiatowej Rady Narodowej w Radziejowie, by pobudzał piękne tradycje kujawskie” Często, w moich wspomnieniach, wracam myślamido tego spotkania i czytam wiersze Franciszka Becińskiego. 

W 118 rocznicę jego urodzin – w hołdzie pamięci -  napisałem wiersz;

                                                          Kowal - poeta

                                            Kowal – poeta z Pilichowa,

                                            urodził się na Kujawach,

                                            niedaleko Radziejowa.

                                             Jego droga do poety nie była łatwa.

                                            Pisać i czytać, nauczyła go matka,

                                                             ***

                                            Żeby znanym poetą być,

                                            czytał wszystko, co mógł zdobyć.

                                            Gdy wydoroślał - trochę później,

                                            był kowalem – miał własną kuźnię.

                                                              ***

                                            Początkowo – jak każdy poeta wielki,

                                            pisał wiersze, pamiętniki, nowelki.

                                           Niebawem; w radio świat usłyszał,

                                           że Beciński 600 utworów napisał.

                                                                ***

                                         Poeta, na świat patrzył – oczami duszy,

                                         którego, ani bieda, ani ból nie naruszy.

                                         Był poetą, który znał świat,

                                         i wiedział, co jest wart.

                                        Śmiejesz się ty, śmieje się świat.

                                                              ***

                                        Ostrzegał ludzi, przed błędami,

                                        przed pomyłkami i złymi czynami.

                                        Imię poety noszą:Szkoła w Pilichowie,

                                        Miejska Biblioteka w Radziejowie.

                                        I, jeszcze - jedna z ulic w tym mieście.

                                                   ------    *** -------

                    Nie tak dawno w telewizji, lub w radio, można było

                   oglądać i słuchać tzw. piosenki biesiadne. Przypominam

                    sobie, jak na różnych rodzinnych i przyjacielskich spotkaniach,

                    często śpiewano  pierwszą zwrotkę pioseneczki „Upływa

                   szybko życie” Pierwsza zwrotka mądra, ale smutna,bo

                   na ludziach wciąż ciąży taka klątwa, że „starość, to nie radość”.

                   Więc, postanowiłem napisać drugą, weselszą zwrotkę, i żeby

                   spełniać życzenie poety;„pobudzać kujawskie tradycje”,

                   całą piosenkę umieściłem na mojej stronie internetowej.

                       My, seniorzy na ogół, uwagę koncentrujemy wokół naszej

                   starości,a rzadko kiedy myślimy o tym jak być radosnym i

                   szczęśliwym. Przestańmy myśleć  o śmierci,bo gdy ona przyjdzie,

                   to nas już nie będzie. Cieszmy się każdym danym nam dniem.

                          Sztuka życia polega na umiejętności panowania nad strachem

                   i lękiem. Naszą sprawą nie jest pielęgnowanie strachu i lęku.

                   Śpiewajmy więc biesiadne piosenki, bo to jest chwila wypoczynku

                    od starczej traumy podczas, którego kontrolę nad myśleniem przejmuje,

                   świadomy umysł, a wtedy do głowy przychodzą nam weselsze myśli.

                         Niech, ta piosenka „Upływa szybko życie” będzie synonimem,

                  trzech naszych narodowych hymnów: „Boże coś Polskę”,

                 „Nie rzucim  ziemi” i „Jeszcze Polska nie zginęła” Śpiewajmy,

                  biesiadne piosenki; na chrzcinach, na urodzinach , na imieninach.

                  Niech te piosenki  nas jednoczą i na duchu  podnoszą.

                                                          ***

                                                Upływa szybko życie

                                                Upływa szybko życie,

                                                jak potok płynie czas.

                                                Za rok, za dzień za chwilę,

                                                razem nie będzie nas.