linia




gif

Zygmunt Piasecki autor książek :„ Dzieje Radziejowa i powiatu radziejowskiego w latach 1956-1990” oraz „Niezwykłe dzieje zwykłych ludzi na Kujawach 1939-1950” ,jak i książki „Starość może być radosna” a także autor wierszy i esejów, publikowanych na stronie http://www.piasecki2007.republika.pl, podejmuje się ciekawego i myślę trudnego tematu

- „ Co robić, a czego nie robić, żeby godnie żyć”. W najbliższych dniach ukaże się pełny tekst związany z tym tematem.

Przeglądając  rękopis warto zasygnalizować, że opracowanie tematu zawierać będzie przysłowia oraz myśli refleksyjne zaczerpnięte z życia, książek.

Autor stwierdza, że ludzie  przede wszystkim  uczą się tego jak mieć, a rzadziej tego jak być. Żeby być sobą trzeba najpierw być kimś. Jeśli masz jesteś kimś. Wielu ludzi żyje źle, bo nikt im nie powiedział jak można żyć lepiej. Już  oni sami są zbyt leniwi, żeby z książek, coś więcej o życiu się dowiedzieć.

Czytając ww. opracowania nasuwa się taka oto refleksja:

“Starość jest zjawiskiem nieuchronnym. Obrastamy czasem, jak garnek kamieniem. Jedno się nie zmienia – widzenie świata, który jest piękny. Wciąż też, jak ludzie w różnym wieku, podążamy za swoimi marzeniami. Na koniec wchodzimy w paradoks: – osiągamy nieśmiertelność, umierając!” myślę, że w jakimś stopniu jest to motto tego co pcha Zygmunta Piaseckiego do jego pisania.

Karol Szmagalski

Cykl felietonów -kliknij zobacz

gif

linia

 

                                                               Zjednoczona Lewica. I co dalej?

         W sobotę i w niedzielę (12, 13 i 19 grudnia 2015 r.) na ulicach Warszawy,  i na ulicach dużych polskich miast mieliśmy obraz polaryzacji naszego społeczeństwa. W  sobotę (12) ok 50 tysiące świadomych i zaradnych obywateli wyszło na ulice miast, żeby bronić wolności i demokracji. A w niedzielę (13) na ulicach Warszawy maszerowało tysiące ludzi, którym brakuje świadomości i zaradności, jak korzystać z wolności i demokracji, żeby wyjść ze świata jałmużny.  Beznadziei milionów ludzi tego świata.

         Jak czytam, co piszą o sobotniej manifestacji, w gazetach niektórzy lewicowi dziennikarze i publicyści, to podejrzewam, że mają trudności   w ocenie tego ważnego wydarzenia. Jedni piszą; Te 50 tys Polaków w Warszawie nie demonstrowało w obronie Trybunału Konstytucyjnego, tylko przeciwko wynikowi demokratycznych wyborów (…) Inni piszą; Lewica wykończona ostatecznie. Roześmiana Pani Basia u boku Pana Petru – też roześmianego, Ej!Czyżby? (…) Są jednak także publicyści, którzy uważają, że demokracja dla zwykłych ludzi jest wielką wartością, że jest zagrożona i że trzeba jej bronić. Ale demokracji trzeba także bronić przed częścią dzisiejszych jej obrońców (...)

         Cała rzecz jest bardzo złożona. Jak pamiętamy, pod koniec kwietnia br. na w ulicach Warszawy swe niezadowolenie manifestowało ok. 50 tys mieszkańców mniejszych miast i osiedli. I jakoś wtedy  mieszkańcy większych miast ich nie poparli. Media zaś szybko zasypały echo tamtej manifestacji. Mieszkańcy dużych miast wyszli na ulicę dopiero wtedy, gdy poczuli dla siebie realne zagrożenie w postaci; utraty pracy w państwowej administracji. Poczuli lęk  w  utraty w perspektywie pracy w administracji samorządowej. Dziewiętnastego grudnia w obronie swego statusu  na ulicę wyszli mieszkańcy 20 polskich miast. Zapowiedzieli swój długi marsz. Jest pytanie, jak  to wytrzyma demokracja? Jakie tego koszta poniesie znaczna część społeczeństwa?

         Niedzielni (13) manifestanci powinni w nas budzić współczucie i sympatię ale  niestety, budzą raczej  antypatię ze względu na Jarosława Kaczyńskiego i antylewicowe (antykomunistyczne, antypeerelowskie) hasła. Ubolewamy, że tak długo dają się oszukiwać J. Kaczyńskiemu. (Podobno mądrego można oszukać tylko raz. A głupotę trudno komuś zarzucić....) Że nie pojmują,że on  potrzebuje ich  tylko do ulicznych manifestacji 13 grudnia,że potrzebuje ich do  obchodów rocznic i miesięcznic „zamachu” na samolot pod Smoleńskiem. Często do nich przemawia, by przede wszystkim nie zapominali jaki on jest wielki, i by wierzyli, że on swą wielkością nadal im służy.  Zwolnicy Jarosława Kaczyńskiego chwalą to czego nie rozumieją. Chwalą go, bo czytają żołądkiem. (głowa słabo karmiona słabo myśli) Bieda powoduje frustracje,która rodzi agresję i przykrywa  rozum. I to jest  największy dramat biednych ludzi. Rychło się okaże, że obietnicami głodu nie da się zaspokoić. Głód o swoje się upomni.

            Władzę w demokracji - za sprawą; kazuistyki,demagogii i populizmu – łatwo daje się zdobyć, ale trudniej ją utrzymać. Pomoc socjalna zawsze  jest jałmużną. A jałmużna to za mało, żeby godnie żyć. Prowadzi ludzi do alienacji. Człowiek potrzebuje pracy, która go uczłowiecza. Praca tworzy wartość dodatkową i służy reprodukcji.  Godziwa płaca pozwala wolnemu człowiekowi godnie żyć. PiS, chce kontynuować kapitalistyczne stosunki produkcji i niesprawiedliwy  sposób podziału dochodu narodowego.(bezrobocie, niskie płace,i jałmużna)

         PiS, ma prezydenta i większość parlamentarną, ale „nad sobą” Trybunał Konstytucyjny,który Kaczyńskiemu  ogranicza  kultową władzę J. Kaczyński nie znoi wszystkiego, co może ograniczać jego kult  wielkości (kult jednostki)   Władzę chce utrzymać drogą ustroju totalitarnego.( m. i. w drodze zamachu na Trybunał Konstytucyjny,  na telewizję, przez zmianę konstytucji i zmianę ustrój na system prezydencki.)

         A jak ten system prezydencki ma działać opowiada; Kornel Morawiecki.(marszałek senior)  Według niego w miejsce trybunałów; TK i TS,  PiS powoła  -  Centrom Ścigania Zbrodni Komunistycznych. Program działania tego Centrum jest prosty, jak świat; Morawieckiego: ujawnianie oraz stawianie przed sądem osób odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione przez służby państwowe w okresie PRL; zwłaszcza osób, które nadal pełnią funkcje publiczne. Żeby nikt się nie chwalił, że był w PZPR i żeby był z tego dumny. To jest zamach na demokrację, na obywatelską wolność i bezpieczeństwo. Totalitaryzm ma krótkie nogi, bowiem (jak pokazał sobotni marsz) ludzie chcą więcej egalitaryzmu,ale przede wszystkim bronią wolności i demokracji. 

                                                            * * *

         Przez całe lata transformacji ustrojowej, głównym politycznym celem prawicy był atak na Leszka Milera i na SLD, (na postkomunistów) A, teraz głównym celem ataku stała się Barbara Nowacka i Zjednoczona Lewica. Co by nie powiedzieć, wchodzi ona w puste na lewicy, po L. Millerze miejsce. W miejsce wieloletniego, lewicowego  lidera. i jakby na przekór prawicy, szybko rośnie. Więc, te same prawicowe media, które jeszcze tak nie dawno ją „kreowały”, teraz  będą starały się ją „zasypać”.

          My, Polacy jesteśmy narodem hierarchicznym.  Bez hierarchii Polak czuje się  jakby zagubiony. W trudnych sytuacjach,  nawet w rodzinie lubimy, żeby ktoś za nas decydował. Podczas wyborów - na ogół - głosujemy na kandydatów „namaszczonych” przez lidera – hierarchę. Główny więc atak w walce politycznej kierowany jest na lidera -hierarchę.

          Na początku B. Nowacką atakują różni eksperci, jak np prof. Rafał Chwedoruk,(a nawet niektórzy lewicowi działacze,tzw „patrioci SLD”. Są to na ogół ci przegrani z pierwszych miejsc na listach wyborczych) Oni mówią i piszą; że Barbara Nowacka; poza tym, że sympatyczna i nieustannie obecna w telewizji, dla lewicy nie przysporzyła dodatkowych wartości. Zaś, jej  ostatni – nieudany - występ w przedwyborczej debacie telewizyjnej, doprowadził ZL do klęski wyborczej.

          Dywagują o błędzie, analogicznym do błędu SLD z eksperymentem z Magdaleną Ogórek,w której pokładano tyle nadziei, ale, choć była wykształcona i ładna, to jednak, ani Sojuszowi, ani  jej  na dobre to  nie wyszło. I teraz znajduje się w politycznym i publicznym niebycie. Oni chcą powiedzieć; Barbarze Nowackiej też nie wyszło, więc dla niej może to oznaczać wieloletnią przerwę  udziału w życiu politycznym. (to jest właśnie to „zasypywanie”)

         Jeśliby ta „przepowiednia” się spełniła,to  prawica w ten sposób osiągnęłaby główne cele swojej politycznej walki z lewicą. W Sejmie; nie ma „postkomunistycznej” lewicy. Jej lider L. Miller przechodzi na emeryturę, zaś  młoda z charyzmą liderka  ZL wycofuje się z życia politycznego. Na scenie politycznej pozostają,skłócone   ze sobą - od wielu lat -  dwie prawicowe partie. I żeby wygrywać wybory, nawet  udawać będą skręt w lewo i czasowo łagodzić społeczne niezadowolenie.(Olewać będą różnego rodzaju uliczne manifestacje, zebrane miliony podpisów niezadowolonych)  Przecież na tym - według nich - polega demokracja, tak jest w Stanach Zjednoczonych.

         Chytrze przypominają też, że Barbara Nowacka wspólnie z J. Palikotem, przewodniczy  Twojemu Ruchowi - liberalnej partii. Według mnie, problem  o lewicowości rozstrzyga program wyborczy ZL ( O tym programie napisałem felieton pt „Więcej Sprawiedliwości” www. Piasecki 2007.republika. pl)Według mnie, każdy, kto współtworzył ZL i pisał taki lewicowy program,a na dodatek jest mądry i uczciwy oraz empatyczny, zasługuje na miano człowieka lewicy.

                                                         * * *

         Mam liczną rodzinę, grono przyjaciół i znajomych, i wiem, że oni głosowali na   listę nr 6, bo głosowali na Basię Nowacką.  Jerzy Wenderlich, w toruńskim okręgu otrzymał najwięcej  (27 tys) głosów, ale choć  był wyborcom znany, to jego ulotki  trafiły do pocztowych  skrzynek tysięcy wyborców.

         Na liście Zjednoczonej Lewicy w toruńskim okręgu było 24 kandydatów, jednak żaden nie spotykał się z wyborcami, ani nie  zapoznał wyborców z swoim programem wyborczym. A tylko nieliczni wyborcy, ci   czytający lewicowe czasopisma, znali program wyborczy ZL.A zatem wyborcy  nie znali,(poza J. Wenderlichem) ani kandydatów, ani ich programów wyborczych,i  po prost nie mieli na kogo głosować.

             . Był też pewien paradoks. Jak podaje CBOS, ZL mała najmniejszy  elektorat, w miastach poniżej 20 tys mieszkańców (12%). A więc - na ogół - wśród najbiedniejszej w Polsce części społeczeństwa. Nawet w osiedlach wiejskich lewicowy elektorat jest o wiele większy (24%) Według mnie, wyborcy tych małych miast, głosowali za ;500zł na dziecko, za przywróceniem dawnego wieku emerytalnego, za darmowymi lekami po ukończeniu 75 lat i za zniesieniem podatku od najniższych (8 tys) rocznych dochodów.

         Być może kandydaci, którzy byli na dalszych miejscach wiedzieli, że nie mają  szans na wybór więc nie walczyli o to, by było ich widać i słychać. A jeśli tak, to kto takich bezideowców na listach wyborczych  umieścił? Jest następne pytanie, czy przyczyną przegranej był projekt zjednoczenia lewicy i konieczność przekroczenia 8 procentowego progu, jak twierdzą niektórzy SLD – y działacze, czy raczej kandydujący bezideowi statyści oraz ci, którzy na listach wyborczych takich kandydatów umieścili?

        Wyborcy, czekali na nowe twarze, bo te które znali już im się opatrzyły i straciły | „powab”. Jednak, ci nowi okazali się statystami.( biernotami, a bierność niczego nie zmienia.) Oni czekali, że za nich, całą ciężką robotę wykona - Barbara Nowacka! Mówiąc - tak kolokwialnie - wynik wyborów ZL mógł być o wiele lepszy,(ok. 20%), bo lewicowy elektorat  w naszym kraju stanowi ok. 50 % społeczeństwa. I nie chodziło o  „smoleńską ideologię” lecz o najzwyklejszy strach przed nędzą socjalną i przed kapitalizmem, którego w Polsce nikt – nawet lewica – nie kontroluje. Dlatego symboliczne - 500 zł na dziecko – było takim hasłem, które skumulowało wszystkie lęki i stało się głównym przyczynkiem, żeby wygrać wybory.

          Jednak kluczem  wyborczego sukcesu PiS nie  był tylko  ok. 6 milionowy  prekariat, ale także biznesowe zaplecze finansowe (np. Jolanta Lichocka, jedynka na liście PiS w Koszalinie z majątkiem 4, 3 mln zł i Zbigniewem Ziobro z 1, 12 mln zł w nieruchomościach i 147 tys zł w oszczędnościach. Oraz Kościół katolicki (TV „Trwam” ojca Rydzyka) No i oczywiście absenteizm wielu lewicowych działaczy.(zaniechanie bezpośrednich spotkań, kontaktów ze społeczeństwem) Bez tych „generatorów” PiS nie mógłby nawet marzyć o tak wielkim  wyborczym zwycięstwie.

                                                         * * *

         Po 2001 roku, polska lewica weszła na ścieżkę podziałów  Z wielkiego ruchu społecznego, nie zostało prawie nic. Nastąpił podział na małe kanapowe partyjki, zaś ich przywódców opanował egoistyczny narcyzm. Zaś SLD stał się (w znacznym stopniu) partią centrolewicową - programowo zbliżoną do Platformy Obywatelskiej.(Być może   zbliżenie  tych partii przyniosłoby krajowi pożytek, ale już kiedyś działacze Unii Wolności, a potem  działacze PO  taki alians odrzucili) Sojusz zaniechał bezpośrednich spotkań z ludźmi  jako formy więzi ze społeczeństwem. Stał się  partią, bez konstruktywnych ideowych sporów i debat. Niedawne spory z R. Kaliszem, czy G. Napieralskim, to były raczej bezideowe kłótnie. Sojusz był partią bez znaczących sukcesów wydawniczych,( z wyjątkiem wydania kilka książek przez „Przegląd”,  zwłaszcza czytelniczych. Bez  dobrych relacji ze światem nauki i kultury.

         Lewica (SLD), to znaczna  część polskiego społeczeństwa o wielkim, ale słabo - w przestrzeni publicznej - wykorzystywanym potencjale intelektualnym. Brakuje preferowania  ideologicznej refleksji, przekładania jej na praktyczną wiedzę wśród szerokich mas, a nawet wśród członków partii. Chodzi o bezpośredni kontakt animatorów szerzenia wiedzy ze strukturami partii. Lewica (SLD)  praktycznie nie ma „swoich” przychylnych sobie dziennikarzy, publicystów czy literatów. Sądzę, że w tej kwestii dużo zależy od inicjatywy liderów partyjnych struktur , którzy słabo interesują się  książkami,i czasopismami,oraz ich lewicowymi autorami. Brakuje też finansowego wsparcia. A może, by  tak skorzystać z tych samych pieniędzy, co na kampanie wyborczą? Wydaje się, że w SLD w rachubę wchodzi zazdrość.

         Szanowanie innych, od nas  mądrzejszych, lepszych w działaniu, korzystanie z ich wiedzy i doświadczenia, to najskuteczniejszy sposób promowania samego siebie. To dobry sposób promowania  szacunku dla siebie i dla swojej organizacji w środowisku zamieszkania.

                                                  * * *

         Co jakiś czas  na łamach lewicowych czasopism ukazują się komunikaty, że grupa lewicowych luminarzy  odbyła debatę na określony temat. Są to debaty w ściśle określonym gronie, ze swoimi, wśród swoich i dla swoich. Albowiem treści tych debat nikt nie publikuje. Ostatnio w „Dzienniku Trybuna” z dnia 28 listopada ukazał się komunikat o konferencji ponad 100 lewicowych luminarzy, którzy debatowali  „O roli lewicy w nowej rzeczywistości” „Współpraca, strategia, program”.Ważne tematy, tylko kto zna treść tej debaty i jakie były  jej końcowe postanowienia? Jak komunikowała TVP, w sobotę 12 grudnia Konwencja SLD uchwaliła nową Deklarację Ideową. Ale czy trafi ona pod „strzechę”?

         Wielu lewicowych luminarzy korzystało z zaproszeń stacji telewizyjnych  do udziału w „debatach” i do  radiowych programów. Opowiadali o tym jak chcieliby Polskę naprawiać. Jak zmieniać kapitalizm na lepszy, ulepszać system gospodarczy. Tyle, że to samo opowiadali politycy o prawicowych poglądach. Wszyscy chcą Polskę naprawiać, a nawet skręcać w „lewo” ( chcą dobrej zmiany), ale takiej zmiany,by oni  mieli komfort w sprawowaniu władzy i żeby im było dobrze. Dla  6 milionów – prekariuszy - wszyscy przewidywali  zróżnicowaną pomoc socjalną,  czyli  jałmużnę.

         Niestety,niewielu lewicowych luminarzy,tak przed, jak i podczas kampanii wyborczej widać było w terenie na spotkaniach z wyborcami. Być może trapi ich lęk, że ktoś zapyta; dwa razy daliśmy wam -  nad nami - władze, a wy co z nią zrobiliście? A być może niektórzy zupełnie się zagubili, zaplątali  w własnym  komforcie lub w  neoliberalnej ideologii. Kiedyś,  na lewicy wielu z nich było  autorytetami,a dziś są (renegatami,nihilistami) postaciami  wyizolowanymi ze świata  ludzi pracy. Być może wskutek  ich  inspiracji SLD -  Platformę Obywatelską - tak  tylko delikatnie   łaskotał  pod pachami i pod stopami, a partii J. Kaczyńskiego  nie potrafił przeciwstawił  żadnej konkretnej  lewicowej idei, a bez idei nie ma polityki, która porywa ludowe masy.

         A, tymczasem luminarze -autorytety - „wykształciuchy” polskiej lewicy oraz biedniejszej części społeczeństwa, są potrzebni,bo bez nich same ludowe masy sobie nie radzą. Powinni być w czasie i w odpowiednim miejscu, (  podczas ulicznych manifestacji czy w  Sejmie),by tam przemawiać i  działać. Takim niestosownym , ale  też nieodosobnionym  przykładem może być brak na sali Sejmu – w czasie  głosowania -  pięciu SLD - ch posłów .Dzięki czemu Z. Ziobro  nie odpowiadał za swe czyny (popełnione w czasie tzw IV Republiki RP) przed Trybunałem Stanu. Zaś J. Kaczyński - ponownie mianował go Ministrem Sprawiedliwości.

         Sytuacja w Polsce - w każdej chwili - od lewicowych  działaczy wymusza  określonych zachowań Zamiast licznych specjalistów od medialnego PR i od gabinetowych sporów, Sojuszowi potrzebni są odważni ludzie, którzy nie boją się wyjść na ulicę i rozmawiać z ludźmi. Takich, którzy ze swą wiedzą docierać będą do rozmaitych środowisk dotychczas zjeżonych na SLD. I którzy mają dobre kontakty z innymi lewicowymi organizacjami i związkami zawodowymi. Trzeba więc nam  - od góry do dołu – liderów wiarygodnych i nie budzących słych skojarzeń. Potrafiących  przekonywać i pozyskiwać ludzi do lewicowej idei, włączać ich do wspólnego działania dla dobra narodu.

                                                     * * *

         Powróćmy do tematu „ publiczne debaty.” Politykom PO - PSL w czasie ich rządów - wygodniej  było prowadzić grę z opozycją i związkami zawodowymi za pomocą mediów.-  „Debat telewizyjnych” - opierających się na krótkim, ale chwytliwym przekazie, na działaniach wizerunkowych, zamiast bezpośredniej dyskusji z zainteresowanymi grupami ludzi o gospodarce, o tworzeniu miejsc pracy, czy utrzymaniu – na odpowiednim poziomie – wynagrodzeń  i świadczeń emerytalnych. (Przestała działać Trójstronna Komisja; rządu, prywatnego biznesu i związków zawodowych) PiS, robił będzie to samo, tylko w sposób bardziej zakamuflowany. Prezydent powołał Komisję Dialogu Społecznego, która ma przede wszystkim służyć prezydenckiemu PR.

          Aby przeciwstawić się tej pisowskiej wizji  „demokratury” potrzebni są świadomi, odważni i aktywni obywatele oraz ich oddolne  struktury. Były już tego początki.  Symbolem  była wąska grupą elit pod Sejmem i garstka osób pod Trybunałem Konstytucyjnym.  Jednak większego oburzenia wśród  ludzi jeszcze  nie było widać. Mówiono o senności polskiego społeczeństwa.  A,  senność, bierność, obojętność – jak zawsze – są sojusznikami społecznego dramatu. Na ogół, gdy lud się budzi,to wszczyna rewolucję, która niszczy wszystko, co na drodze spotka - nawet „zjada swoje dzieci”.Na szczęście – niebawem -  te symboliczne grupki obudziły  tysiące świadomych ludzi, którzy  jak się okazało w sobotni dzień (12 grudnia) na ulicach Warszawy i dużych miast, w spokoju,i w kulturze potrafią bronić wolności i demokracji. 

         Problem jest jednak  o wiele szerszy. Przeżywamy kolejny przypadek w historii Polski, kiedy  to elity w trudnej dla nich sytuacji ,próbują namawiać lud, by nastawił karku - w imię  wspólnej sprawy. Wspólnej, której wcześniej owe elity nie zauważały i nie  chciały reprezentować,chociaż zobowiązywała ich  do tego Konstytucja.  ( niskie place, bezrobocie ochrona zdrowia, edukacja, świadczenia socjalne) Elity, społeczne  te potrzeby zauważały, ale tylko przed wyborami.  Zawsze  jednak dbały wyłącznie o własne interesy. Powstała więc  sytuacja, w której Kaczyńskiemu łatwo biednych, i sfrustrowanych  ludzi wyprowadzić na ulicę. Potrzebna jest nam wszystkim głęboka refleksja nad tym, jakie popełniliśmy błędy, że aż ok. 50% społeczeństwa jest w takim stanie, że na  każde wezwanie J. Kaczyńskiego wychodzi na ulicę, by bronić jego „demokratury”?

                                                     * * *

         To jest ogromne wyzwanie dla działaczy polskiej lewicy. Paradoksalnie teraz,gdy nieomal cała lewica  się zjednoczyła, a więc jest nieco  silniejsza, gdy przez precedens startu w wyborach  partii Razem, ZL znajduje się  poza parlamentem, ci którzy ją zjednoczyli spotykają się z krytyką.  Wielu osób - i to zlewej strony -  wątpi w   celowości tego zjednoczenia. Myślę, że  każdy, kto dezawuuje projekt zjednoczenia lewicy oraz wykorzystuje swoją pozycję i manipuluje partią  (SLD) oraz traktuje ją jak trampolinę, by zaspokajać swoje narcystyczne ambicje, szkodzi partii. Ktoś, kto kompletnie nie nadaje się do polityki i ludziom mądrym zajmuje w niej miejsce, bardzo szkodzi polskiemu społeczeństwu. Zjednoczona Lewica, jako jakaś struktura, powinna zostać zachowana. Sam SLD w tej trudnej sytuacji nie ma szans. Sojusz przez 10 lat z wyborów na wybory miał coraz gorsze poparcie, więc pora wyciągnąć z tego wnioski.

         Liderzy, SLD – prawdopodobnie - w odpowiednim czasie nie zrozumieli  przyczyn utraty części do siebie zaufania, gdyż  nie wiedzieli z jakim społecznym buntem mają do czynienia i jak temu buntowi wyjść na przeciw. Nie znali bowiem działania mechanizmu - względnej deprywacji i naturalnej alternacji. Dopiero, wygrane prezydenckie wybory przez A. Dudę i duże poparcie dla  P. Kukiza oraz nieudany eksperyment z M. Ogórek, spowodowały, że  (choć późno) lewica się zjednoczyła i wypracowała program, który wychodzi na przeciw społecznym oczekiwaniom. Program ZL jednak (np w postaci broszury) nie dotarł w teren  do lewicowego elektoratu. Może zabrakło czasu, a może złudzenie, że wszystko załatwią: spotkania atrakcyjnej Basi z wyborcami i telewizyjny ekran oraz żelazny lewicowy  elektorat?

                                                         * * *

         Już, wyraźnie widać, że PiS nie jest przygotowany do przeprowadzenia takich reform w gospodarce,które by przyśpieszyły jej rozwój. I żeby gospodarka regenerowała, zwiększała dochody budżetu. Dlatego ogromne przedwyborcze obietnice  socjalne chce realizować na raty i w wydłużonym czasie. Bo żeby dać to trzeba mieć.  B. Szydło jedynie powtarza hasła jakie padły w czasie kampanii wyborcze Jeśli rząd B. Szydło miałby pieniądze, to przy  spadającym już poparciu, realizowałby swoje obietnice. A jeśli nie realizuje to oznacza, że pieniędzy nie ma.  Biedni ludzie niecierpliwią się i zaczynają wątpić w dane im  obietnice. Gospodarka nie znosi powierzchownych zmian i podatkowych  niespodziewanych zawirowań. Gospodarka rozwija się pomyślnie tylko w atmosferze rozsądnych regulacji, stabilizacji i ciągłości w  realizacji głównych celów państwa  w powiązaniu z konsekwencjami zysku  w handl  zagranicznym. (Jak chociażby w handlu z Rosją, czy Białorusią i Chinami.

                                                      * * *

         W okresie transformacji (bez większego sprzeciwu elit) uległo likwidacji od jednej drugiej do trzech czwartych całego dorobku, zbudowanych w  PRL, nowych zakładów przemysłowych. Zbudowanych przez 40 lat pracy i wyrzeczeń dwóch pokoleń Polaków. Pozostało ok 200 tzw. spółek skarbu państwa, i  znaczna część szpitali i szkól. W wyniku tych zmian powstała struktura przemysłu, (w ochronie zdrowia i edukacji),  która nie sprzyja procesom innowacyjnym, co może w zasadniczy sposób utrudnić  społeczno – gospodarczy rozwój kraju i opóźniać  cywilizacyjny proces narodu.

         Potrzebny jest nam  „konglomerat”; wielkie – publiczne -  zakłady przemysłowe,   partycypacja załogi w zarządzaniu zakładem  i wzrost świadomości pracowników. Dopóki nie zostaną spełnione te trzy elementy konglomeratu, dopóty nie zginą: bezrobocie, niskie place i śmieciowe umowy o pracę. Nie zginą duże obszary biedy i manipulacja państwową jałmużną.

                                                          * * *

         To, że do Sejmu wszedł P. Kukiz, a z nim grupa nacjonalistów – jak o nich  pieszczotliwie mówią niektórzy „wojownicy”- nie jest niczym nowym. Jest tylko kolejną odsłoną tego samego zjawiska, które objawiło się w postaci Tymińskiego, a później, Leppera i od czasu do czasu  taką postać przyjmuje Korwin- Mikke. Zawsze znajdą się tacy z wszystkiego niezadowoleni i głosują według jakichś tylko sobie znanych reguł lub zasad.

         Sukces partii Razem, jest raczej sukcesem pewnego rodzaju  lewactwa,takiego lewicowego radykalizmu. Po wyborach przeprowadziłem taki mały środowiskowy wywiad i spotkałem osoby, które przed telewizyjną debatą chciały głosować na B. Nowacką, a po debacie w TVP głosowały na partię Razem. Nie spotkałem żadnej osoby, która chciała głosować na Korwina czy Kukiza, a po debacie głosowała na  Zandberga .

         Radość  sukcesu wyborczego w partii Razem – w kontekście opisanych wyżej spraw - wydaje się nie do końca  uzasadniona. Trudno bowiem w tej ich radości odczytać, czy bardziej cieszyli się z uzyskanego  własnego wyniku wyborczego,  czy raczej z przegranej ZL I osobiście przez L. Millera? A przecież, to nie rozwiązuje niczego, ani umocnienia polskiej lewicy,ani szybszego rozwoju kraju. Być może młodzi działacze tej partii nie wiedzą - ale wie o tym A. Zandberg – że niedawno w Polsce była taka lewicowa partia (w 2005 r. SdPL), która w wyborach uzyskała 3,89 % głosów, a więc nieco więcej niż teraz partia Razem. Miała też dotację państwową, a jednak nie pomogło to jej uzyskać większej siły, by w życiu publicznym odgrywać jakąś znaczącą rolę. Co się prędko wznieci nie długo świeci. Zawsze łatwiej wdrapać się po cudzych plecach, zwłaszcza, gdy ten ktoś leży.

         Łatwo mówić, że trzeba szybciej i skuteczniej zastępować stare zużyte, czymś nowym. Oczywiście ludzie, którzy lewicę (SLD( psuli muszą być w kolejce ostatnimi do jej naprawiania. Ale to nowe nie może  być czyś mało znaczącym i realizowane w  długim czasie, a w dodatku, gdy nie ma się konkretnego programu. Polska gospodarka wymaga szybkich i gruntownych reform, a na pewno nie  w pierwszej kolejności  np. aktywizacji życia świetlicowego, tworzenia sportowych klubów, czy nawet pomocy prawnej.( Kiepska to pociecha. Od stycznia zacznie działać ustawowa - darmowa pomoc prawna) Takie  - my i oni, samo w sobie nie służy nikomu.

         Nie mam wątpliwości, że choć działacze partii Razem - nawet sporadycznie - występować będą w mediach w starciach z działaczami prawicy, to stracą wiele ze swego lewicowego radykalizmu, a partia Razem ewoluować  będzie w kierunku partii socjaldemokratycznej.

         W tym ponurym obrazie są też pewne jasne punkty. Obie lewicowe partie, w sumie w jesiennych wyborach, uzyskały ponad 11 % głosów. To prawie 1,7 mln wyborców.  Ci ludzie nie zniknęli, ani nie wyjechali za granicę. Żadna władza nie odważy się lekceważyć życia tak znacznej części społeczeństwa. Zwłaszcza, gdy ta część społeczeństwa, ma swoją partię i związki zawodowe. Obecna sytuacja polityczna, gdy prawica w Sejmie ma  pełnię władzy,to lewica musi nadal się jednoczyć. Wytężyć muszą swoje  umysły lewicowi intelektualiści, i szybko  nadrabiać  zaległe lekcje w utrzymywaniu więzi ze sobą i ze społeczeństwem.

         Kiedyś, przed laty Jacek Kuroń przekonywał ludzi, by nie podpalali partyjnych komitetów lecz organizowali swoje własne.  Sądzę, że dziś ta rada przydaje się  młodym działaczom partii Razem, których podziwiać trzeba za energię i talent w budowie swojego własnego „komitetu”. Ale – niestety – niejako przy okazji „podpalili: „komitet bliźniaczy”...I nawet nie widać, by po szkodzie, tego żałowali...

         Polska lewica - choć późno - ale prawie w całości się zjednoczyła. I to dobrze. bo lepiej późno niż wcale. Oczywiście w  krótkim czasie, przez parę tygodni przed wyborami, trudno było w pełni odzyskać tę część utraconego zaufana.(Podobno, jeśli ktoś cieszył się zaufaniem i je stracił, to już go nigdy nie odzyska)  Zwłaszcza kiedy całymi latami liderzy lewicowych partii robili wiele, by wzajemnie się ośmieszać, sobie dogryzać i publicznie pokazywać jak mało są warci. A, gdy na dodatek partia ma słabo zorganizowane struktury, nie ma dobrych relacji z naukowym zapleczem, nie ma programowego pomysłu i brak więzi ze społeczeństwem, to wyborów nie wygrywa. SLD - na szczęście - całkowicie społecznego zaufania  nie utracił,a więc w zjednoczeniu z pozostałymi lewicowymi partiami i organizacjami i przy odpowiednim organizacyjnym i intelektualnym wysiłku  może znaczną część zaufanie do siebie odzyskać.

         Reasumując powyższe powiem,że jeśli dziś ktoś mówi, że to B. Nowacka, że zjednoczeniowy projekt działaczy młodszego pokolenia był przyczyną przegranych przez lewicę wyborów, to ma tylko częściowo rację. (być może SLD przekroczyłby 5 procentowy próg)  Zjednoczona Lewica przegrała wybory przede wszystkim na skutek popełnionych w przeszłości błędów i różnych animozji wśród partyjnych narcyzów.

                                                          * * *

         Jednoczenie się lewicy musi mieć ciąg dalszy. Zjednoczyć lewicę, to znaczy być i działać razem. Zaś; być razem, to znaczy jednoczyć wszystkie siły w walce o władzę, o osiągnięcie wspólnego celu, co oznacza; coraz lepsze zaspokajanie rosnących potrzeb polskiego społeczeństwa. Zamiast nerwowo szukać winnych w swoim środowisku, wszystkie partie i organizacje społeczne skupione w ZL (i poza nią) muszą spokojnie i z rozumem zastanowić się nad przeprowadzeniem głębszych reform w gospodarce i we własnym działaniu. Mają czas i pieniądze, a więc dużą szansę, by takiej dobrej zmiany  dokonać. Zaś wielu ludzi to zauważy. I, o to  właśnie chodzi!

         Boje się, że w atmosferze przegranych wyborów, niektórzy liderzy SLD i  mniejszych partii - ze swymi narcystycznymi uzależnieniami - zmarnują ten zjednoczeniowy sukces i powrócą do dawnych zwyczajów.  Jak czytam i słyszę iż niektórzy SLD -cy działacze uważają,że losy ZL rozstrzygną się (nie wiadomo kiedy i jak) prawdopodobnie dopiero po przyjęciu przez PKW sprawozdania wyborczego,(co może trwać kilka miesięcy) to mnie to irytuje. Jak wiadomo kapitał przynosi zyski i rozmnaża się, gdy jest w obrocie. Niech założyciele ZL nie godzą się na zamrożenie zebranego w kampanii wyborczej kapitału; zjednoczenie podzielonej lewicy i tych ponad milion głosów wyborców.

              Gleba nie uprawiana i nie obsiewana ugoruje  i jałowieje. Trzeba niezwłocznie stworzyć narzędzia jej uprawy,  które ZL utrzymywać będą przy życiu, w aktywności politycznej. Sądzę, że ZL można przekształcić w społeczną organizację na wzór „Prezencji” sprawowanej przez kolejne państwa należące do Unii Europejskiej. Określić zasady jej funkcjonowania i finansowania. Ten podmiot „Prezencja” w czasie kampanii wyborczej może przekształcić się w komitet wyborczy.

         Pani Barbaro! Z pomocą młodych ludzi,  udało się Pani polską lewicę zjednoczyć. Zaś drobny  incydent z A. Zandbergiem podczas telewizyjnej debaty – jak już Pani to udowodniła swoja   postawą    w wystąpieniu podczas sobotniej manifestacji – na szczęście nie wpływa deprymująco  na Pani działalność polityczną. Polska, po prostu na  Panią czeka. Polska lewica potrzebuje nowego charyzmatycznego przywódcę. Trzeba iść dalej i w ramach   - podmiotu„Prezencji”- organizować działalność  w przestrzeni publicznej. Być może w odpowiednim czasie, ta lewicowa - „Prezencja” - przekształci się w silną lewicową partię.

                                                    * * *

         Żeby zmniejszyć zagrożenie całkowitego wyparcia lewicy z rynku politycznego, trzeba przyspieszyć proces społecznej refleksji, świadomości nad niebezpieczeństwem efektów wykorzystywania przez prawicę produktów nauki i kultury oraz  - medialnej elektroniki. Wyparto nas ze sceny,ale nie dajmy się wypchać z teatru. Taka powszechna społeczna refleksja jest możliwa tylko pod jednym warunkiem; podniesienia świadomości ludzi świata pracy. Według badań CBOS, ZL ma - 31 procentowy elektorat wśród osób ze średnim i wyższym wykształceniem. To duża, (ok 362 tys) osobowa, opiniotwórcza grupa  ludzi - sól lewicowej części polskiego społeczeństwa. Rzecz polega na tym, jak ich odszukać, zbliżyć się do nich i korzystać z ich aktywności. To wyzwanie dla lewicowych radnych i terenowych   działaczy.

                                                          * * *

          Polska  intelektualna elita, młodzi inteligenci,w latach 90 odrzucili realny socjalizm i rzucili się w objęcia Zachodu. Byli gotowi na bezwarunkową integrację,nawet na warunkach uczniów uczących się zachodniej cywilizacji. Ale Zachód, cynicznie odmówił taką możliwość. Polaków potraktowano jako pokonanych. Pokazano, nam  nad nami swoją wyższość. W kraju jesteśmy raczej monterami, tanią siłą roboczą. Zaś  ponad dwa miliony młodych Polaków pracuje u nich tam; gdzie oni pracować już  nie chcą; i pracuje za niższą zapłatą. (Kujawski poeta – J. Kasprowicz w swoim wierszu ujął to następująco - Wszędzie/ czy to za rzeką/czy to za strugą/ wszędzie,/ ach wszędzie/ drogi Polaku/ na obczyźnie/jesteś sługą.)

         Wysoko zaawansowana technika powoduje, że system kapitalistyczny podlega dynamicznej automatyzacji (także w montowniach) w związku z czym rośnie bezrobocie. A w bezrobociu rośnie  udział ludzi młodych,i wykształconych. Jesteśmy świadkami wielkiego społecznego rozwarstwienia. Żyjemy w czasie początków kapitalistycznego rozkładu. Z gospodarką w ciągłej recesji i wysokim bezrobociu w całej Europie.  Skrajna i liberalna prawica, podczas kampanii wyborczej, obiecywała nam  zmiany na lepsze. Wszystko zaczynało się od słów;„chcemy dobrej zmiany” , „damy radę”!(A w domyśle – przerobić Polskę na radiomaryjną) Jakby ten rozkład kapitalizmu, był czymś w rodzaju choroby zakaźnej,coś jak dżuma, albo ospa, na którą jednocześnie zachorowały miliony Polaków. Zaś faktycznie mamy tu do czynienia z chaosem w rządzeniu państwem. W tym chaosie - na różnych szczeblach - działać mogą; różni złodzieje, oszuści i manipulanci. Oszustami stała się   nawet grupa lekarzy, którzy w postaci leku;  placebo podają dożylnie - za spore pieniądze –  ludziom jakiś świństwo. Kłótnie kompetencyjne, spory  prawicowych polityków, ośmieszające 36 milionowy naród, jak chociażby ten w sprawie udziału przedstawiciela Polski w Posiedzeniu Rady Europy na Malcie w dniu 12 listopada br.

         Nie ma żadnej dobrej zmiany (o czym  się przekonujemy)  Powraca gigantyczny chaos i kłótnie między dwoma największymi prawicowymi partiami. Na naszych oczach trwa wojna o obsadę swoich w Trybunale Konstytucyjnym. Mało kto zauważa,że 38 orzeczeń TK- w poprzedniej kadencji Sejmu - wrzucono do tzw zamrażalki i nikt tym się nie przejmował. Kampanie wyborcze,  to też był  raczej gigantyczny chaos. Takie nie kończące się zróżnicowanie poglądów, budzące wśród ludzi nienawiść. W naszym kraju zbyt dużo ludzi wzajemnie się nienawidzi, bo sobie zazdrości, a nienawiść pobudza  do głupiej walki. (A tylko głupcy tracą czas na kłótnie) Nie ma dobrej zmiany. bo każdy z nas chciał dobrej; ale swojej zmiany. A to zależało od inteligencji i świadomości politycznej każdego z nas. Od miejsca w którym każdy  z nas w społeczeństwie się znajdował. Na ogół każdy z nas widział tylko wycinek całości. Zabrakło nam widoku na całość.

         Jako naród, (często  na skutek samo zniewolenia – kiedyś w historii i dziś) staliśmy się takim; barwnym folklorem, taką figurą geometryczną, która nie jest, ani krzywa,ani z gładką powierzchnią, ani bryłą. Nasza figura, nie ma też wymiaru ułamkowego. Jesteśmy; raczej; taką strukturą chaosu, czytelną dopiero ze znacznej historycznej  odległości. Jedynie, co zawsze nas w przeszłości łączyło, to anihilacja – obrona przed zagładą lub  prawdziwym zniewoleniem. (symptomy tego można było  zauważyć w sobotniej manifestacji, tu nie było wrogów) Wydaje się, że nawet ci, którzy zawodowo tym się kiedyś zajmowali -, zajmują – , wykonywali -wykonują. - we własnym interesie - robią coś w rodzaju dezorientacji, oszustwa, zakłamania. A może wielu z nas tego nie dostrzega, lub chce być oszukiwanymi?. A jeśli tak, to siłą tego się nie  zmieni. I dopiero po latach, gdy ludzie uderzą głową w mur, zrozumieją swój błąd. Ale dopiero następne pokolenia drogo za niego zapłacą. To nie jest tak, że  wszyscy Polacy są mądrzy po szkodzie, ale zawsze w finale kierują się zdrowym rozsądkiem. Raczej wielu kieruje się emocjami, które zdrowy rozsądek przykrywają. A za tą przywarę części, płacą wszyscy.

         Od zawsze (z pewnymi wyjątkami) nie mamy utalentowanych przywódczych elit,które potrafią uchronić swój  naród przed; chaosem, wyzyskiem i biedą. Zaś każdy, kto wśród nich wyrasta ponad przeciętny poziom, to oszołomy potrafią go zniszczyć. Prawicowi politycy mówią nam,że chcą dla nas „dobrej zmiany”.Jednak wiele wskazuje na to,że, w polskich warunkach,prawica urządza świat dla siebie. Świat, w którym ona dobrze się czuje.

                                                       * * *

         W Polsce, prawicowe elity i politycy po raz kolejny oszukali zwykłych ludzi. W kampanii wyborczej zaczęli mówić o tym, (ale tylko w kampanii wyborczej), że w Polsce świat pracy za mało zarabia, że wielu żyje w biedzie. Prawicowi politycy oraz intelektualiści to prawdziwi mistrzowie świata w oszustwie, gdy chodzi o manipulacje rynkiem pracy i  płacami. Jako przykład służyć mogą wrześniowe (2015 r.) podwyżki plac dla pielęgniarek. Nominalnie, pielęgniarkom podniesiono miesięczną  płacę o 400 zł brutto.  Zaś faktycznie po odliczeniu podatku i różnych dodatków,  płace pielęgniarek wzrosły o 170 zł. Jeśli wzrośnie inflacja  i nastąpi wzrost kosztów utrzymania np. mieszkań - to wyjdzie na zero. Realne płace pielęgniarek po 2 latach nadal będą na bardzo niskim poziomie.

         Pielęgniarki, zebrały  500 tys podpisów w o bronie swego zawodu, który jest zagrożony. Kartony, zawierające  listy z podpisami,  uroczyście złoży swojemu ministrowi. Co dla nich minister zrobi, czas pokarze. Posłużyłem się przykładem manipulacji płacami dla pielęgniarek,których dopuścił się rząd PO - PSL, żeby  uplastycznić rozumienie manipulacji które także stosuje PiS  przy realizacji przedwyborczych obietnic, czyli obiecanej jałmużny.

         Mamy już  pierwszy przykład.W kwestii kryterium wiekowego do nabycia praw emerytalnych PiS, z dobrowolnego przymusu zrobił; dobrowolny wybór. Ludzie są „za, a nawet „przeciw”- „Nie chcą, ale muszą” W obawie przed utratą – na stare lata – pracy wybierają  ( w wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) przejście na emeryturę.  Dla kobiet wiąże się to z obniżką o 30% świadczenia. Wróciliśmy do dawnego emerytalnego systemu, w którym dla ok. 60% emerytów świadczenia oscylują w granicach -840 – 1000 zł miesięcznie. Przy rosnącej inflacji i zwiększonych kosztów utrzymani, większość emerytów nadal żyć będzie w  biedzie.

          Pisowscy politycy potraktowali ludzi jak durniów, których  bezkarnie można oszukiwać. Obiecanki potraktowali jako formę wyborczej reklamy. Komunikaty dotyczące realizacji tych obietnic są tak różne i zawikłane, że aż mało zrozumiałe. .Odpowiednie ustawy mają być opracowane w pierwszym kwartale przyszłego roku . Zaś rząd  - potrzebne ok 23 mld  zł - zamiaruje znaleźć  w maju, a może za rok lub nawet za dwa lata, czyli gdy wzrośnie inflacja i wzrosną koszty utrzymania mieszkań.

        Zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości, ułatwić nam może  poznanie działań, określanych w psychologi; mechanizmem względnej deprywacji i naturalnej społecznej alternacji. O tym, w dyskursie głównego nurtu celowo się nie mówi, bo to wyjaśniałoby istotę dwukrotnie  przegranych przez SLD wyborów. W latach 1993 – 97,podczas lewicowych rządów, PKB średnio rocznie przyrastał; 6 – 7%. I to wyborcy zauważyli. W wyborach 1997 r. na  „postkomunistyczną”  lewicę  głosowało ok.700 tys,wyborców więcej niż cztery lata wcześniej. Wybory wysoko przegrał PSL, - rządowy koalicjant.

         Choć,  w latach 2001 – 2005, lewicowy rząd wyprowadzał gospodarkę z recesji, i  gospodarka z roku na rok przyśpieszała, a rząd  Polskę wprowadził do UE, to jednak w 2005 r, SLD wybory przegrał. Sojusz, wybory przegrał, gdyż owszem wielu ludzi wokół siebie widziało poprawę, ale wielu osobiście tej poprawy nie odczuwało. Trudno w Europie znaleźć  lewicową partię, która - mając pełnię władzy -  odczuwalnie nie poprawia życia najbiedniejszym. Trudno też znaleźć taki drugi naród, jak my Polacy, który demagogom i populistom,daje  sobie tyle w mózgu zrobić wody jak my. Rzadko, który naród w wyborach zmienia rząd, który rządził  lepiej od poprzedniego, który utrzymuje poprawne relacje z ościennymi państwami, dołącza gospodarkę kraju do gospodarek krajów o nowoczesnej gospodarce.

         Jak obliczył prof. G. Kołodko, w porównaniu z rokiem 1989, w polsce  PKB - przez ostatnie 25 lat ustrojowej transformacji zwiększył się o 111%, a przeciętne płace tylko o 84% Zyski z prywatnych kapitałów rosły o wiele szybciej niż dochody z pracy. Tak więc, gdyby przez minione ćwierćwiecze  realizowana  była strategia dla Polski z lat 1993- 97, to średnio roczny przyrost PKB  wzrastałby; 6 - 7 %,zaś wzrost wydajności pracy byłby opłacany w pełni, a nie zaledwie w 75 procentach w relacji do przyrostu PKB.  Dziś średnie miesięczne płace, przekraczałyby nie 4 tyś zł, lecz ponad 6, 5 tys zł. (...)

         Czy potrafimy  sobie wyobrazić, ile przez te 25  lat, przybyłoby nam zasobów w postaci:domów, mieszkań,mebli, sprzętu gospodarstwa domowego. Jak byśmy ubierali nasze dzieci,które w szkole mogłyby zjeść ciepły obiad,i miałyby pomoc medyczną i stomatologiczną? Prawdopodobnie rodziłoby się więcej dzieci. Mniejsze byłoby bezrobocie i mniej młodych ludzi - za chlebem - wyjechałoby za granicę. Nie brakowałoby pieniędzy na świadczenia emerytalne.

          Mniejsze byłoby przeludnienie w wiejskich osiedlach, bo ludzie młodzi ze wsi znaleźliby pracę i mieszkania w miastach. Jeśliby w minionym ćwierćwieczu nasze dochody rosły średnio rocznie 6 – 7 % - tak jak PKB - to w naszych portfelach każdego roku i przez wiele lat przybywałby  -200,- 300, lub 400 zł. Wraz ze wzrostem realnych dochodów ludności i wzrostem popyty na towary, szybciej rozwijałby się nowoczesny innowacyjny  przemysł i zapotrzebowanie na młodych i wysoko kwalifikowanych pracowników.

         Ktoś powie, że  lepiej to tuż było,a inny że lepiej nie było można, a ktoś jeszcze inny powie, że mogło być lepiej. Problem polega na tym, że mechanizm tej deprywacji i społecznej  alternacji ma swoje nieustające ekshumacje. Odżywa i żyje własnym życiem i trzeba to wciąż sobie uprzytamniać. Dziś PO i PSL (choć nie tak boleśnie jak kiedyś SLD), ale wybory przegrały. A przecież apologeci Platformy głoszą,że podczas rządów PO - PSL  gospodarka  kwitła, a w tempie doganiania krajów najbogatszych,  Polska w Europie nie ma sobie równych.

          Jednak, co z tego, że Polska pięknieje, a deweloperzy budują imponujące apartamenty, skoro to wszystko nie na kieszeń zwykłych ludzi. Mówiąc - tak kolokwialnie - idąc za myślą K. Marksa - nawet  najmniejsza chatka spełnia wszystkie potrzeby jej mieszkańców, póki obok nie pojawi się pałac. A w Polsce obok „chatek”  wyrosło i stoi wiele „pałaców”.  Zaś dla zwykłych ludzi kapitalistyczne  państwo ma;  ciasnotę mieszkaniową,wysokie bezrobocie, niskie płace i głodowe świadczenia emerytalne , kolejki do lekarza, niedożywione dzieci, brak bezpieczeństwa  socjalnego i u  wielu barak chęci do życia.

         Ponownie, ale na krótko, kanały szybszego rozwoju kraju i wzrostu dochodów ludności otworzyły się  jeszcze w latach 2003 -2005, ale wtedy znaczna część społeczeństwa wpadła w pułapkę mechanizmu względnej deprywacji i naturalnej alternacji. Potem, przez 10 lat kanały awansu społecznego otwarte były głównie dla  grup i osób bardziej zaradnych, ale też dla najbardziej bezwzględnych i pazernych. Dokładnie takich jak nasz kapitalizm. Zdolni, ale mniej „zaradni” nie mieli już szans na społeczny awans.

         Przez ostatnie 10 lat, rozwój naszego kraju (ok, 2 – 3 % PKB) dokonywał się przede wszystkim kosztem tej większej,ale uboższej części społeczeństwa,. Ci zaradniejsi, bezwzględni i pazerni   (ok 40%),stawali się coraz bogatsi,a ok. 30%  zwykłych ludzi stawała się  coraz biedniejsza. Według raportu NBP, pt. Zasobność gospodarstw domowych w Polsce (we współpracy GUS) w 2014 r. -10% najbardziej zasobnych gospodarstw domowych posiadało 37% całkowitego majątku netto podczas, gdy majątek (netto) 20% mniej zasobnych gospodarstw domowych stanowił jedynie minimalną część (1, 0%) całego majątku gospodarstw domowych.

         Kiedy znaczna część klasy pracowniczej żyje w ubóstwie lub doświadcza głodu - nowa burżuazja - pławi się w luksusach i gromadzi pokaźne majątki - pochodzące z dodatkowej wartości wytwarzanej przez kilkanaście milionów polskich pracowników najemnych. Średnio za kolacje w ekskluzywnej restauracji – dla dwóch osób – zamożni płacą 893 zł. Zaś bardzo zamożni nawet - 1180 zł. Za tyle pieniędzy, - a nawet za dużo mniej –  przez miesiąc żywi się większa część polskich rodzin.

         Ta, różnica w zasobach majątku gospodarstw domowych, pokazuje, jakie są ograniczone możliwości awansu społecznego  zwykłych ludzi. Te ograniczenia najbardziej  dotykają mieszkańców małych – do 20 tyś – miast i wiejskich osiedli. Bogaci, bezwzględni i pazerni wcale nie muszą ciężko pracować, bo pieniądz rodzi pieniądz, więc ich majątek rodzinny szybko przyrasta. Zaś większość ludzi ciężko haruje, by zarabiać; ponad średnią lub średnią płacę. Wielu ludzi haruje za 1400  zł netto, a ci w szarej strefie za jeszcze mniej - za 800 lub 600 zł miesięcznie.

         A. Duda w kampanii prezydenckiej, a B. Szydło w parlamentarnej kampanii wyborczej, rozbudzili u wielu ludzi  ogromne oczekiwania - na wartość ponad 300 mld zł., Co będzie jeśli ludzie zrozumieją, że zostali ponownie perfidnie  oszukani, że prawie wszystko skończyło się  na  wyborczych obiecankach ? (czy będzie polski Majdan?) Już dziś wielu ludzi  czeka na  te obiecane 500 zł i się niecierpliwi, bo oni liczyli na już. Nie trudno sobie wyobrazić z jaką siłą  niebawem odżyje (ekshumuje)  mechanizm  względnej deprywacji i naturalnej alternacji.

         I właśnie na ten czas powinna odpowiednio się   przygotować  Zjednoczona Lewica. Warto już dziś powołać ochotnicze zespoły składające się z osób o  wysokich kwalifikacjach, praktyków i teoretyków, ludzi starszych i młodszych, które pracować będą nad sposobem wcielenia w życie opracowanego przez ZL programu społeczno – gospodarczego. Program ZL przewiduje m.i. zwiększenie nakładów na budowę nowych i rozbudowę istniejących zakładów przemysłowych oraz budowę - na wynajem - komunalnych mieszkań. Jak obliczyli ekonomiści, odliczając płace (koszt pracy), doliczając dotychczasowe możliwości budżetu, zmniejszając o 10 mld zł wydatków na zbrojenia i zwiększając dyscyplinę w płaceniu podatków, nasze państwo  miałoby  - każdego roku - do dyspozycji ok. tysiąc mld zł własnych środków na inwestycje. (trzy razy więcej niż roczny budżet) Obecnie nastąpiły warunki ( jesteśmy w UE, otrzymujemy finansowe wsparcie)  w których śmiało przechodzić możemy na drogę budowy – oprócz - nowoczesnej infrastruktury, też budowę, rozbudowę i modernizację zakładów przemysłowych. (modernizację kopalń węgla kamiennego)

               Jarosław Kaczyński ze swoją partią  w obydwu kampaniach wyborczych sprytnie wpisał się  w mechanizm względnej deprywacji i naturalnej alternacji i oszustwem (obietnicami) sfałszował wyniki wyborów. W „Medalionach” Zofia Nałkowska napisała, że podczas II wojny światowej ludzie z głodu jedli nawet szczury. Można założyć, że ta wybitna pisarka dziś napisałaby, że wielu ludzi z głodu, podczas wyborów głosowało na kandydatów PiS. Około 3 mln  polskich rodzin, każdego dnia walczy o trwanie. Żyją – trwają – tylko dzięki głodowym zarobkom, świadczeniom emerytalnym, państwowej jałmużnie  i pomocy najbliższej rodziny. Więc nie dziwmy się, że chcieli mieć trochę więcej i głosowali na tych, którzy im to obiecywali. Głód, pragnienie jedzenia,pragnienie lepszego życia, wciąga ludzi jak trąba powietrzna w wir tego, co obiecują populiści.

         Obóz postsolidarnościowy  (mimo co rocznej martyrologii) ulega procesom gnilnym, a sposobów na utrzymanie swojej wyłączności na prawdę historyczną, na system polityczny i gospodarczy,  na sprawowanie władzy, szuka w pozorowaniu z Kościołem, w pozorowaniu wojny, której nie będzie, chyba, że sami ją wywołają.(Polsko – polską wojnę wciąż prowadzą) To jest taka metoda strategii „stonogi”- dużo nóg a mało rozumu. Dwóch głupców (PO – PiS) nie tworzy jednego rozumu i do niczego dobrego nie prowadzi. Spuścizna po prawicowych rządach jest straszna. To jest taka szkoda wyrządzona polskiemu narodowi, którą będą naprawiać następne dwa lub trzy  pokolenie. Brak zgody, konsensusu odbiera spokój, oddala człowieka od rzeczywistości.  Sprawując władzę trzeba umieć się godzić z tym, co jest naturalne; altruizm, empatia, współdziałanie w osiąganiu zbiorowego celu.

         Spór, powinien dotyczyć wyboru  kierunku w  poszukiwania praktycznej odpowiedzi na pytania, jak kojarzyć naukę i kulturę z gospodarką z  funkcjonowaniem państwa.  Jak powinien funkcjonować rynek i na czym powinna polegać regulacyjna rola państwa? Jak wykorzystywać własny  kapitał społeczny i rodzimą przedsiębiorczość oraz jak zorganizować współpracę polskich firm z zagranicznymi firmami. Jak wydatkować te unijne i te nasze pieniądze na rozwój przyczółków  proinnowacyjnych w gospodarce?  Na ochronę środowiska i przeciwdziałanie negatywnym zmianom klimatycznym. A nie na marnotrawienie pieniędzy na szalone zbrojenia. Polska gospodarka nie powinna być oparta  na służbach mundurowych, lecz na innowacji, na fachowej wiedzy i doświadczeniu. Na ludziach,którzy naprawdę wiedzą, co od czego zależy.

         Świat pędzi do przodu z zawrotną szybkością. Z tego wyścigu coraz więcej ludzi odpada, bo nie nadąża za resztą  i co wtedy”? Zwrócą się ku przeszłości, do systemu, w którym czuli się bezpieczniej? Coś mi mówi, że tak się stanie.

Z tego wyścigu wypadają nawet  całe narody (Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki 0ni  tęsknią za przeszłością,ale  od  złej teraźniejszości się odwracają Wielu ludzi emigruje i na obczyźnie szuka   lepszego życia. Wszystkiemu są winni kapitaliści koloniści i militaryści.

         Już dawno w Polsce nie żyliśmy w sytuacji, w której od tak nie wielu ludzi, tak wiele zależało. Od tego czy lewicy  ( ludziom postępowym)  uda się  zwycięstwo nad   chamstwem i pazernością ; zależeć będzie, czy nadal żyć będziemy w Polsce, jakiej zawsze się baliśmy,bo jej wizja budziła w nas lęk,i  obawę o przyszłość. Czy żyć będziemy w Polsce jaką przewiduje w swoim programie wyborczym Zjednoczona Lewica.?

         Zawodowi politycy i dziennikarze  na ten temat dużo mówią i dużo piszą. Niektórzy nawet mądrze, ale na ogół legitymizują działania tych, kto więcej im płaci. Według mnie ,   tu w terenie, na prowincji wielu ludzi czeka na głos -  Barbary Nowackiej,która oceni powstałą po wyborach sytuację i wskaże drogę po której pójdzie i zachęci zwykłych ludzi, by szli razem z nią.

          Radziejów grudzień 2015 r.

         POSTSERIPTUM

         Żyjemy w ustroju,który sprzyja rozwojowi ludziom zaradnym, ale też zachłannym i pazernym.  W naszym społeczeństwie nastąpiła bardzo widoczna polaryzacja; na zamożnych i ubogich. W Polsce są ludzie, którzy ten niesprawiedliwy system ustrojowy potrafią zmienić na lepszy, żeby ci mniej zaradni też mogli godnie żyć. Ale w ostatnich wyborach – oni władzy  nie dostali.

         Wśród głosujących na kandydatów Zjednoczonej Lewicy było ok 362 tys (31%) wyborców z wyższym i średnim wykształceniem. To wielki intelektualny potencjał. Ale,żeby on mógł użyć siły, to według  mnie potrzebuje „coś” w rodzaju; skoncentrowanego, ideowego  traktatu, dobrego społecznikowskiego działania. Potrzebne jest remedium, objaśniające złożone meandry współczesnej rzeczywistości. Mapa drogowa pokazująca drogę którędy  i dokąd razem iść do przodu.

         Nie chcę być zarozumiałym utopistą, ale wydaje mi się, że „coś takiego” udało mi się napisać. Jeśli to „coś”, za to „coś” uzna więcej osób, to trzeba będzie znaleźć osoby i sposób, by  lektura tego „coś” trafiła „pod strzechy. A więc znaleźć osoby, które tą publikacje będą upowszechniać. (dziś bardzo wielu ludzi ma dostęp do internetu) Mój przyjaciel pozyskuje czytelników – poprzez -  przytaczanie  fragmentów treści tej publikacji. W ten sposób w stosunkowo krótkim czasie, można zrewolucjonizować sposób myślenia  wielu ludzi. A potem władzę nad nami powierzać uczciwym i mądrym  ludziom, wiedzącym co robić i jak robić, by nam wszystkim żyło się lepiej.                                      Pozdrawiam. Z Piasecki

26 lipiec 2015 rok

Prolog

         Wielu ludzi ma awersję do czytania książek i dłuższych felietonów, a sporo nie rozumie ich treści. Dlatego o ważnych wydarzeniach piszę   również komunikatywnym wierszem. Sądzę, że jest to dobra forma nawiązania dialogu ze  zwykłymi ludźmi.

         Wierszami, próbuję dawać ludziom ( w moim przekonaniu) coś mądrego i pożytecznego. Wykorzystuję siłę poezji, która starsza jest od nauki i układnego intelektu. Ma powiązania z tym, co w ludziach pierwotne i pierwsze. Poeta, słucha kogoś i czegoś z oddali. Coś, co mówi mu do ucha, a on tego słucha i pisze wierszem. Zbiera myśli, które płyną jak chmury pędzone wiatrem. Ludzie, nie mogą uwierzyć ile na świecie jest zła, z którym poeta chce się zmierzyć. Jego naga siła słowa; do boju jest zawsze gotowa. Poeta zna świat i wie, co jest wart. Jak płaczesz to płaczesz sam. Jak się śmiejesz, to śmieje się świat. Poeci ostrzegają ludzi przed: błędami, pomyłkami, i złymi czynami.

         Nawet w krótkim wierszu, można bardzo dużo powiedzieć. wzbudzić w ludzkich sercach żar, wyzwolić niespożyte siły. Każde słowo wiersza jest miękkie jak kobiecy włos, ale i twarde jak ludzkie życie, jak bezlitosny los, jak podbite gwoździami żołnierskie buciory na niemającej końca drodze.

         Działa tu, potęga metafor, obrazowość, barwa głosu. Wiersze mają umysłową głębię. Są osoby – szczególni młode – potrafiący w układy rymowe słów wkładać całe swoje żywiołowe wzruszenia. Złożyć je u stóp poetyckiego żywiołu i owładnąć emocjami całą widownie. Spróbujmy więc poezję, prozę pisaną wierszem; wplatać w scenariusz społecznej publicznej debaty. Poetom w III RP zamknięto usta, czas je otworzyć. Poeta ludziom pomaga poznawać świat, którego nie znają. Pokazuje wizję  świata, w którym ludzie dążą do światłości do  prawdy i ufności. Świat; jak otwarty wielki kwiat.

        

        

       

        

        

                Wspominam – by żyć

         Jestem twardy – jak diament!

            Z perspektywy wieży lat,

          wiem że nie dociera do mnie;

               ani deszcz, ani  wiatr.

         W brzasku dziennego upału,

            - idę do ciebie Herosie -

              brzegiem życia szału.

                          ***

         Wspomnienia, giną pomału,

               coś z pamięci znika,

         coś jak brama się zamyka.

         -agresja, zazdrość, wstyd -

          o tym nie dowie się nikt!

                          ***   

            Coś, kiedyś radowało,

         coś, kiedyś bardzo bolało....

     Wspomnienia wrogo brzmiące,

         jak grom na horyzoncie

           Wspomnienia, to rzecz.

             które trzeba przeżyć,

          Wiec, po wspomnieniach,

              wciąż się włóczę

            i do długiego życia,

           zachęcam moją duszę.

        

                        Chcę nadal - dobro czynić

                        Wielu ludzi; nie daje wiary,

           że każdy dobry uczynek

        nie zostaje bez kary.

        Jako osoba – kiedyś ludziom bliska -

                   a dziś daleka; „obca”.

       Chcę być ludziom potrzebny, do końca

                   - a nawet po końcu -.

              Chcę być daleko od ksenofobii,

                 bo cudownie, gdy dla ludzi,

                      coś dobrego się robi.

   Książki, felietony, wiersze piszę po coś,

              może ktoś ze mnie wyjmie coś?

                    Żyję w lęku w strachu,

                     bo w duszy pozostał.

                     cień zemsty zapachu.

                Widzę ślady biedy i nędzy,

             -chciałbym ludziom pomagać -

      ale nie mam, ani władzy, ani pieniędzy.

            Ludzkie życie, to kręte schody,

          Nawet,gdy byłem bardzo  młody,

by dla ludzi coś dobrego robić – marzyłem,

         ale nie mogłem lub nie zdążyłem.

Dziś już dziadek, „wykluczony odpadek”,

        każde miłe słowo, które słyszę,

        głęboko zapada w moją duszę.

Wtedy jestem wzruszony i onieśmielony.

     (Ale w sercu rozchodzi się ciepło...)

Może powie ktoś, że to starcza próżność.

    Przecież, każdy chce być podziwiany,

       doceniany, szanowany i kochany.

         Czy, zniweczenie jakiejś idei,

         także niweczy ich nosiciel?

              Czy w tym świecie

      wszystko jest tak samo ważne,

                    co  nieważne?

 

 

                          Wciąż trwa – hipokryzja

                             Homo sowietikus;

                                                                                                czyli - nasi dziadkowie i ojcowie.                                                                                                                

                 Mieli;  fabryki,prace,domy i banki.

                           -Sygnatariusze zmowy –

                       prawie wszystko im zabrali;

                 sprywatyzowali i za grosze sprzedali.

                   Sferę publiczną  skomercjalizowali,

                 i  masowe bezrobocie – wygenerowali.

                                         ***

                  Własności narodowej już   nie ma,

                  bo w kapitalizmie władza weszła;

                  w pole komercyjnego zaślepienia.

                   Przecieramy oczy ze zdumienia:

                      są prekariusze i kloszardzi

                       a klasy robotniczej nie ma.

                 Że, umowy o prace są śmieciowe,

                      kontra umowy kodeksowe.

                Że płace, są głodowe i kominowe.

                   Wszystko jest takie chwilowe.

                 Wszystko jest takie tymczasowe.

                Czas biegnie tylko w jedną stronę

                i jest taki krótki,aż trudno uwierzyć,

                        że można go zmierzyć.

                                       ***

        

            Ci, którzy propagandę dobrobytu szerzą,

                sadza,ze głupi ludzie w to uwierzą.

                    Wszystko, co mówią - to kłam!

               Wszystko, co robią - to przeciw nam!

                       Politykę pełną nienawiści,

               stroją w szaty historycznej tradycji.

                   To, są monaitów przypadłości,

                 słabość ich moralnych wartości.

                      Problemy należy rozważać,

                ale także je widzieć,czuć i słyszeć.

                         wtedy więcej wiemy

                  a nie tylko sądzimy, że wiemy.

                                     ***

                  Młodzież, miała być: wykształcona,

                    szczęśliwa z życia zadowolona,

                  dorodna, elegancka i szarmancka.

          Wielu młodych nie ma pracy, pełna jest złości,

               - tacy  młodzi,  bez młodości i radości -

                Wędrują: wśród murów niemożności,

                po omacku szukają drogi w ciemności,

               wdrapują się po ścianach do światłości,

               między reżimu halabardami i zbrojami.

                                        ***

                       Ich życie, to wartka rzeka,

                            która może smucić,

                   - bo płynie w jednym kierunku -

                         i nie można jej zawrócić.

                 A wystarczy żeby wyzwolona myśl,

                          nie zwalniała swego biegu,

             a wtedy wezbrana fala na swym grzbiecie.

              nas przeniesie do bezpiecznego rzeki brzegu.

       Z perspektywy  początku, gdy droga trudna, daleka,

            młodzi  nie  wiedzą,co ich w życiu czeka.

     Kto- w wolnym państwie - młodych tak zniewolił?

                             Kto na to pozwolił?

          (Jak ojczyzna to wyjaśni – usprawiedliwi, naprawi?)

                                         ***

                  Warto, wspólnie medytować,co robić?

                     Gdzie wyjechać,?Jak się ratować?

                               Uciec, gdzieś, dokądś,

                       ale  tam jest nigdzie,już tam byłeś...

                Trzeba zwalczać; bierność, niemożność

                      Trzeba komuś, ufać i wierzyć

                  szerzej demokracji drzwi otworzyć.

               Demokracji, na nowo nie musimy pisać,

                       musimy nauczyć się ją czytać.

                           Wybory, są rzeczą mądrą,

             jeśli wybierzemy mądrych, co nami rządzą.

                                         ***

                       Walczmy o wolność i równość,

                      choć zawsze, będą szły za nami;

                            strach, lęk i niepewność.

               Jesteśmy tacy znieruchomiali – czasem,

                 jak króliczek sparaliżowany strachem.

             (czekamy aż niebezpieczeństwo samo zginie)

                                           ***

              W transformacji młodzież najwięcej straciła,

                       ale swoich marzeń nie zabiła.

                         Młodzież ma świadomość,

                       iż, wciąż naprzód trzeba iść.

             Jest niecierpliwa, żyć lepiej chce już dziś.

                       A nam potrzebny jest czas,

              po to, by wszystko nie działo się naraz...

                     Starsi wiedzą,że tak musi być,

                 a młodzi, muszą dopiero to odkryć.

                   Wszyscy, o lepszym życiu marzą,

                          starość, też jest młoda,

                             tylko z inna twarzą.

Dziś w pierwszy dzień wiosny 2010 roku w rozmowie ze mną

Zygmunt wraca do przeszłości wyciągając z niej wiele wniosków, spostrzeżeń co rozszerza 

wiele dotychczasowych ocen tych czasów o jeszcze jedną. Wydaje się ,że warto 

się nad tym co mówi zastanowić i wysnuć własne wnioski.

patrz artykuł

gif

Utracona szansa

 

                Bogaci i biedni od stuleci skazani na siebie. Czy tak było  zawsze i czy tak być powinno? W okresie PRL, próbowano (z różnym powodzeniem) stwarzać równość szans, które zacierały ogromne różnice statusu między bogatymi i biednymi. Było biedniej, ale sprawiedliwiej. Jednak prawa rynku zaczęły dawać o sobie znać.

 

                Brakowało doświadczenia, bo nikt w obozie państw socjalistycznych nie próbował oprzeć gospodarki na prawach rządzących rynkiem. Tymczasem, coraz bardziej wykształceni ludzie oczekiwali szybszego zaspokojenia nowych potrzeb. Ludzie chcieli mieć samochody (bez talonów), otwarte granice państwowe, dobre zaopatrzenie sklepów.

 

                Kiedyś robotnicy strajkowali w obronie miejsc pracy – o chleb. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, strajkowali robotnicy przemysłu: okrętowego, kopalni węgla kamiennego, przemysłu zbrojeniowego, a więc w branżach gdzie zarobki były wyższe niż w pozostałych działach gospodarki. Była to sytuacja bezprecedensowa, - taka absurdalna, a nawet kuriozalna. (Sklepy na Wybrzeżu i na Śląsku były najlepiej zaopatrzone. Stoczniowcy i górnicy otrzymywali najwięcej talonów na samochody. Wówczas – na pieczątkę w dowodzie osobistym – można było podróżować do wybranego kraju socjalistycznego.)

 

                W 1988 roku, gdy wygasały strajki, a w kraju zaczęła tworzyć się nowa atmosfera polityczna – 27 września utworzono rząd z premierem Mieczysławem F. Rakowskim. Powstała dla Polski nowa szansa wyjścia z kryzysu i wejścia na drogę reform i szybszego oraz równomiernego rozwoju kraju.

 

                Rakowski miał obliczony na kilka lat ogólny program reform gospodarczych i politycznych. Pod tym kątem dobrał sobie współpracowników wśród, których wyróżniali się: prof. Zdzisław Sadowski – wybitny ekonomista – wicepremier ds. reformy gospodarczej, Mieczysław Wilczek – znany wówczas w Polsce przedsiębiorca i milioner – minister przemysłu. (to on był autorem koncepcji prywatyzacji 50% przedsiębiorstw państwowych, ale nie tych, które przynosiły budżetowi zysk, tylko tych dotowanych przez państwo) Propozycje powierzenia czterech stanowisk ministerialnych opozycjonistom uznano za taktykę ,,oswajania tygrysa”.

 

                W ciągu 10 miesięcy (27 września 1988 do końca lipca 1989 r.) rząd Mieczysława Rakowskiego zrobił dla Polaków i dla Polski wiele dobrego. Zmieniono prawo paszportowe. Każdy obywatel mógł dostać paszport i trzymać go w domu. Rozpoczęto zakrojoną na wielką skalę redukcję personelu urzędu w ministerstwach. Zmieniono kilka tysięcy zarządzeń ministerialnych i uchwał poprzednich rządów, które krępowały inicjatywę administracji państwowej. Na wniosek rządu Sejm przyjął ustawę o przedsiębiorczości gospodarczej. Ustawa znosiła między innymi limit zatrudnienia w przedsiębiorstwach prywatnych. Na wniosek rządu, Sejm przyjął ustawę o joint venture. Rząd dokonywał też przełomu w polityce fiskalnej i bankowości. Śmiało szedł w kierunku gospodarki rynkowej. Wprowadzono pierwsze kantory wymiany walut.

 

                Przejście do gospodarki rynkowej – w założeniach rządu – miało dokonywać się stopniowo, drogą ewolucyjną – nie przewidywano ,,terapii szokowej”, którą zaaplikował Polakom L. Balcerowicz. Rząd Mieczysława Rakowskiego trwał zbyt krótko, żeby można dziś ocenić jaka byłaby Polska, gdyby nie zablokowano naturalnego, ewolucyjnego jej rozwoju.

 

                Przyczyną blokady był – jak to określił Lech Mażewski – przywilej veta dany robotnikom, a wykorzystany przez ,,Solidarność” ,,nie bez nas w sprawach gospodarki” czyli do blokowania cen.

 

                Alternatywa była następująca: albo władza – która weszła już na drogę śmiałych reform – przywróci gospodarkę wolnorynkową i poczeka na pojawienie się klasy wolnych producentów, zgodzi się na wolność druku, umożliwi powstanie partii wyrażających ,,autentyczne dążenia społeczne” i na ukoronowanie przemian – przeprowadzi wolne wybory, albo urządzi Okrągły Stół, czyli odda władzę – nieprzytomnie wrogiej ,,Solidarności”, która całą zasługę zmiany przypisze sobie, tych zaś, którzy jej dobrowolnie władzę przekazali uzna za obrońców komunizmu, zdrajców narodu i będzie ich prześladować, upokarzać, ograniczać w prawach obywatelskich i sądzić przez dwadzieścia i więcej lat. Jak wiadomo alternatywa we wszystkich jej fragmentach była i jest realizowana zarówno, czy władzę sprawuje PiS, czy Platforma Obywatelska.

 

                Mieczysław Rakowski – jako premier – szybko się zorientował, że skoro otworzono przed ,,Solidarnością” możliwość legalizacji to dla realizacji jej programu już nie ma warunków. Brał także pod uwagę, brak gotowości Zachodu do udzielenia jego rządowi pomocy w planowanej, gruntownej przebudowie gospodarki.

                O co wówczas chodziło? Jedni chcieli władzę utrzymać, a drudzy zdobyć. Czego broniono, a co atakowano, co stracono, a co zdobyto? Nie była to walka z krainą absolutnego zła i wejścia do krainy powszechnego dobra o czym niebawem miało się przekonać polskie społeczeństwo.

 

                Na szczęście ,,Solidarność” – pomimo dążeń ekstremy – charakteryzowała się na tyle ostrożnością, że upadek PRL nie nastąpił wskutek powstania, a armia radziecka wycofała się z Polski dobrowolnie. Rezultat powstania niewątpliwie byłby taki, jak po powstaniach: listopadowym, styczniowym, czy warszawskim.

gif

Egzekucja nad polskim przemysłem.

 

 

                W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku sporo było takich, którzy strajkowali i z władzą ludową wojowali, ale większość Polaków nie strajkowała lecz uczciwie pracowała. Dzięki nim w pierwszym półroczu 1989 r. sytuacja gospodarcza kraju pomału się poprawiała, co wpływało na spadek cen w drugim półroczu. (Ceny najpierw poszły w górę – wymuszony wzrost płac – lecz potem ich wzrost zaczął zwalniać: październik – 54%, listopad - 25%, grudzień - 18%.)

 

                6 października 1989 r. Leszek Balcerowicz przedstawił swój plan reform gospodarczych (,,szokową terapię”). Cena węgla wzrosła o – 500%, ceny energii elektrycznej o 290%, obniżenie płac realnych o – 17%, dywidenda od majątku trwałego (przeszacowana 13 razy) – 40%, podatek dochodowy - 40%, odsetki bankowe od stycznia osiągnęły 46%. W tamtych czasach przedsiębiorstwa państwowe były zobowiązane kredytować swą działalność w 70%, więc wszystkie były zadłużone w bankach. Ponadto musiały wprowadzać do banku 50% amortyzacji.

 

                Od 1 stycznia 1990 roku odsetki ustawowe w stosunku rocznym wynosiły: od 1 stycznia - 720%, od 1 lutego - 480%, od 1 marca – 210%, od 1 maja – 140% itd. Zadłużenie zakładów rosło lawinowo, rwały się wszystkie więzi handlowe. Jednocześnie prowadzono ogromną nagonkę na kadrę kierowniczą, bo protestowała przeciwko niszczeniu narodowego majątku.

 

                O co więc w istocie chodziło? Chodziło o stworzenie neoliberalnego społeczeństwa (na wzór USA grupki super bogaczy i nikłej klasy średniej). Neoliberalne społeczeństwo obywatelskie nie jest otwarte, przeciwnie – izoluje grupy z  niego wykluczone, zamyka je w lokalach socjalnych (w blaszanych kontenerach), uniemożliwia ich awans społeczny.

 

                Tego nie dało się szybko zrobić, bez gwałtownego zubożenia większości społeczeństwa – bez ,,terapii szokowej”. Było to wielkie oszustwo narodu, do którego – ani wtedy, ani dziś – nikt nie umie się przyznać. Warto więc ujawniać całą prawdę o transformacji ustrojowej, a mogą i powinni to czynić, ci którzy walczyli o uratowanie swych zakładów pracy.

gif

Strukturalne bezrobocie – wstydliwy temat.

 

                Leszek Balcerowicz obiecywał, że jego ,,terapia, to operacja krótkotrwała, że już po pół roku przyniesie poprawę a później dobrobyt i sprawiedliwość. Tymczasem po upływie pierwszego półrocza rządów ekipy T. Mazowieckiego okazało się, że nie jest lepiej, lecz coraz gorzej.

 

                W ciągu 1990 roku miliony obywateli, żyjących z pracy najemnej, zaczęły szybko wyzwalać się z euforycznych nastrojów. Zastępowała je coraz większa frustracja. Produkt krajowy brutto był w 1990 r. (w cenach stałych) niższy o około 12% w porównaniu z rokiem poprzednim. Obniżyło się spożycie produktu krajowego w tym głównie spożycie gospodarstw domowych z dochodów osobistych – o około 24%. O prawie – 1 milion zmniejszyła się liczba pracujących w sektorze państwowym i spółdzielczym. W końcu 1990 r. zarejestrowanych było – 1120 tys. bezrobotnych, tj. – 6,1%  zawodowo czynnych. Przeciętne wynagrodzenie realne pracowników sektora państwowego i spółdzielczego było w 1990 roku niższe o – 28% niż w roku poprzednim. W skali roku spadek przeciętnej emerytury i renty wyniósł – 14%. Recesja w 1990 roku spowodowała takie cięcia w budżetach terenowych w strefie świadczeń społecznych, ochronie zdrowia, oświaty i kultury. Takie efekty przyniósł pierwszy rok nowych postsolidarnościowych rządów.

 

                Do tak wielkich przemian ustrojowych potrzebne były: czas, doświadczenie, współpraca, dobra wola polityczna i umiejętność zabiegania o społeczne poparcie. Tego wszystkiego brakowało kolejnym postsolidarnościowym rządom. Zamiast tego była złość na jałtański układ (4 – 11.02.1945r.) Była złość i nienawiść do władz PRL – za utratę dawnych dóbr materialnych i rodowych przywilejów.

 

                Rosnąca bieda wymuszała określone zachowania ludzi. Gospodarstwa domowe, chroniąc poziom spożycia żywności w znacznie większym stopniu ograniczyły wydatki na zakup towarów nieżywnościowych i usług. Gospodarstwa związane z rolnictwem chroniły poziom spożycia, ograniczając wydatki produkcyjne.

 

                Po zwolnieniu ceł, rynek zalewały towary z krajów zachodnich i badziowe towary za Wschodu. Zahamowany został eksport węgla kamiennego (utraciliśmy rynek zachodni), zmniejszył się eksport statków (do ZSRR) i produkcji zbrojeniowej. Zakłady produkowały na skład, bo nie było zbytu. Zaczęła się tzw. restrukturyzacja zatrudnienia i zwolnienia grupowe pracowników. Ucieczką przed zwolnieniem z pracy – szczególnie osób starszych – było wcześniejsze przejście na emeryturę lub rentę. Pod koniec 1993 roku w Polsce było około 3 mil. bezrobotnych i ponad 7 mil. emerytów i rencistów. Ruszyła nowa fala strajków.

 

                W moim mieście w tamtych latach padały wszystkie – z wyjątkiem dwóch – zakłady, które powstały za czasów PRL. W małym – (sześciotysięcznym) – mieście – powiatowym ponad 600 osób pozbawionych zostało pracy (w całym powiecie około 6000). Podobny poziom bezrobocia utrzymuje się po dzień dzisiejszy. Jedynie w latach 2004 – 2007 – po wejściu Polski do UE, grupa młodych ludzi wyjechała do pracy do krajów Europy Zachodniej.

 gif

Strach pomyśleć jak żyć będą przyszli emeryci.

 

                Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) istnieją od 1999 r. (była to jedna z czterech reform rządu Jerzego Buzka) i stanowią drugi, obok ZUS, obowiązkowy filar systemu emerytalnego. Ponad 14,5 mln pracujących Polaków przekazuje do OFE, co miesiąc część składki emerytalnej (składka 19,52% od wynagrodzenia dzielona jest pomiędzy OFE – 7.3% i ZUS 12,22%). Jak pisze prof. Leokadia Oręziak (Przegląd Nr 7. 2010 r.) – przez ponad 11 lat do OFE trafiło ponad 140 mld zł. Gdyby budżet państwa nie został pozbawiony tych pieniędzy, nie trzeba byłoby za wszelką cenę realizować prywatyzacji .

 

                Najpierw – pisze pani Leokadia Oręziak – rząd publiczne pieniądze przekazuje prywatnym towarzystwom emerytalnym, a potem zabiega o to, by zechciały one pożyczyć mu te pieniądze na procent za dodatkową opłatą. Ten ogromny ubytek w dochodach budżetowych trzeba było pokryć dodatkową emisją papierów skarbowych. Faktyczny wzrost zadłużenia z powodu OFE, to nie tylko te 140 mld zł lecz także odsetki od narastającego długu za 11 lat, co daje dodatkowo kilkanaście mld zł.

 

                Dwie trzecie środków OFE ulokowanych jest w obligacjach skarbowych. Jeśli zatem uczestnik OFE przejdzie na emeryturę, to z tych pieniędzy będzie mógł skorzystać jeśli państwo wykupi obligacje. Strach pomyśleć jak żyć będą przyszli emeryci, jeśli źle rządzone państwo, obligacji nie wykupi.

 

                Jak sygnalizują ekonomiści, deficyt budżetowy w ostatnich dwóch latach rośnie w tempie stuprocentowym (w 2010 r. wynosi 50 mld zł). OFE powodują przyrastanie długu publicznego o około 2% PKB rocznie. Tylko kwestią czasu jest dojście długu publicznego do nieprzekraczalnego progu 60% PKB. Już obecnie dług publiczny w Polsce wynosi około 600 mld zł.

                Polska może skumulować taki dług publiczny, z którym bardzo trudno będzie sobie poradzić. Wtedy w niezbyt odległym czasie trzeba będzie realizować drastyczne cięcia wydatków na wielu obszarach ważnych dla życia obywateli na: lekarstwa, na ochronę zdrowia, na oświatę, na płace budżetówki (administracja państwowa i samorządowa, nauczyciele, policja, wojsko i sądownictwo). Zabraknie pieniędzy na wypłatę emerytur i rent.

               

 gif

Media elektroniczne degenerują człowieka.

 

                W Polsce, od jesieni 1980 roku trwa polityczna wojna domowa. Stan wojenny trwał krótko (13 XII 1981 – 20 VII 1983 r.) i uratował Polskę przed tragedią. W trwającej już ponad 20 lat wojnie domowej (której nie widać końca) padają zakłady pracy, ludzie tracą pracę, wpadają w biedę, stresy i frustracje. Dorabiają się – na tej wojnie – różni ,,Wokulscy” polityczni demagodzy i spekulanci finansowi. Brakuje w budżecie pieniędzy na ochronę zdrowia, oświatę, kulturę i ubezpieczenia społeczne. Tę polityczną wojnę domową permanentnie prowokują i prowadzą prawicowi politycy i usłużne im media.

 

                Rację ma prof. Maciej Mrozowski, który napisał niedawno w ,,Przeglądzie”, że jest teoria mówiąca, że rozwój mediów elektronicznych prowadzi do degradacji gatunku ludzkiego, gdyż umiejętność racjonalnego myślenia, którą rozwija druk (książka) została zabita przez emocje, które generują media elektroniczne.

 

                Kolejną słabością – pisze Maciej Mrozowski, jest uleganie fetyszowi oglądalności (o charakterze sensacji lub ……..?, ale śmiesznej treści …..?). W elektronicznych środkach przekazu nie ma programów, które pokazywałyby rzeczywiste mechanizmy sprawowania władzy, docierania do różnych środowisk, np. uczenia – co robić, a czego nie robić, żeby godnie żyć lub jak się przygotować i jak żyć w starszym wieku itd. Za to jest polityczny boks – miejsce oświetlone reflektorami, a jednocześnie oddalone, w którym politycy wzajemnie się oskarżają, a społeczeństwo to ogląda, i emocjonuje się walką. Tymczasem im więcej się w takim stylu o polityce mówi, tym mniej ludzie rozumieją, jak ta polityka działa, więc przyjmują to tak, że działają układy, panuje korupcja, nepotyzm itd.

 

                Pan Robert Walenciak niedawno w ,,Przeglądzie” napisał – inną rację – że w publicystyce istnieje dużo tematów tabu. Obrazą boską jest tykanie spraw kościoła katolickiego, ale jeszcze większym grzechem w polskich mediach jest tykanie ,,Solidarności” (tej z czasów PRL, zwłaszcza z lat 1980 - 1981). Zawsze trzeba mówić, pisał, że był to wspaniały ruch, kierowany przez wspaniałych ludzi, i że miał zawsze rację.

                Inną ,,ikoną” są tak zwane reformy L. Balcerowicza. Opisywane są jako ,,jedyna droga” ,,obiektywnie nieuchronna”, która zapewniła Polsce bogactwo oraz wyższy poziom rozwoju niż u sąsiadów. Przezornie nie wymienia się tych sąsiadów (tymczasem wiadomo, że wciąż jesteśmy biedniejsi od Czechów, Słowaków, Węgrów, a nawet Rumunów).

 

                Polska publicystyka (bracia Kaczyńscy i politycy PiS) bezrefleksyjnie sławi też powstanie warszawskie wymyślając najbardziej fantastyczne uzasadnienia na jego wielkość i konieczność. Prof. Bronisław Łagowski niedawno w ,,Przeglądzie” napisał: Następnym faktem historycznym, który tu trzeba wziąć pod uwagę, jest powstanie warszawskie. Na wiadomość o jego wybuchu Hitler bardzo się ucieszył, bo ułatwiło mu ono zburzenie Warszawy i zgniecenie centralnego ośrodka polskiej konspiracji. Nie zmartwił się też Stalin, jak wiadomo było mu bowiem na rękę, że Armia Krajowa, naturalny pretendent do władzy w Polsce i główna przeszkoda dla ustanowienia rządów komunistycznych, otrzyma śmiertelny cios od Niemców.

 

                Absolutnie załgany jest obraz PRL, okres 45 lat Polski Ludowej rysowany jest, jako okres stalinowskich represji i zniewolenia polskiego narodu. Jak wiadomo dziś ponad połowa Polaków dobrze wspomina PRL. Wymyślono slogan – trawestując – tę opinię, że ,, To nie jest tęsknota za Komuną, to jest tęsknota za młodością”. Przemilcza się fakt, że młodymi byli wszyscy, a za PRL tęskni połowa Polaków. Wiadomo, że ludzie tęsknią …..? wszystkim za sprawiedliwością społeczną.   Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych zawsze jest słuszna i dobra. Obowiązuje teza o rosyjskim zagrożeniu, że Putin chce odbudować imperium. Ci sami ludzie, którzy jednym tchem mówią o rosyjskim zagrożeniu są gotowi przekonywać, że w roku 1981 nic Polsce ze strony ZSRR nie groziło, że gen. W. Jaruzelski wyprowadził WP na ulice, przeciw swemu narodowi, że dopuścił się czynu zbrodniczego. No cóż – głupiego poznać po mowie jego.         

                                              

gif

gif

Nikt za nas Polski nie zmieni

 

                Już od jesieni br. rozpoczynają się w Polsce kampanie wyborcze. W mediach od dłuższego już czasu trwa prezydencka kampania wyborcza. Zanim staniemy przed urną wyborczą, zastanówmy się i spróbujmy sobie odpowiedzieć na następujące pytania:

1.      Czy w ostatnich czterech latach staliśmy się zamożniejsi?

2.      Czy zmniejszyła się przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi?

3.      Czy udało się nam radykalnie ograniczyć enklawy nędzy i bezdomności?

4.      Czy udało się nam skutecznie zwalczać bezrobocie?

5.      Czy lepiej funkcjonuje służba zdrowia, czy mamy lepsze szkolnictwo, drogi, koleje, wyższy poziom zabezpieczenia społecznego?

Odpowiedzi wszyscy znamy. Tak jak dawniej, przed czteroma laty jesteśmy

biedni (znaczna większość), a władze wmawiają nam, że jesteśmy bogatsi. Używając języka fizyki – przez ostatnie cztery lata wykonaliśmy pracę równą zero (nieznaczny wzrost dochodów zjadła inflacja – około 4 procent w skali roku). Nie tak, to sobie wyobrażaliśmy. Nie tak, to miało być!

                Warto pamiętać, że w okresie minionych 20 lat – po przemianach ustrojowych – już dwa razy lewicowe rządy doprowadziły kraj do szybszego rozwoju gospodarczego i znacznego spadku bezrobocia. Zaś pod rządami prawicy zawsze dochodzi do spadku produkcji i wzrostu bezrobocia. W ostatnich latach deficyt budżetowy państwa rośnie w stuprocentowym tempie.

                Trwa permanentny konflikt między prawicowym prezydentem i prawicowym premierem. Elity prawicowe obrażają się nawzajem, kompromitują, a ostatecznie żadne z oskarżeń nie znajduje finału w sądzie. Sejm powołuje komisje śledcze, które udają, że dochodzą prawdy (komisje spowszechniały i nie są już sensacyjną atrakcją). Dyskusje w sejmowych komisjach śledczych w studiach telewizyjnych i radiowych, przeradzają się na ogół w pyskówki. Szczególnym powodzeniem cieszą się w nich prawicowi politycy, skandaliści, brutale i osoby źle wychowane.

                Efektem tych zjawisk jest odwracanie się bardzo wartościowych ludzi od udziału w życiu politycznym kraju. Przykładami są tu chociażby Jolanta Kwaśniewska i Włodzimierz Cimoszewicz. Gen. Wojciech Jaruzelski idealnie pasuje do dokonywania przez prawicowych polityków podziału na: my i oni. Paszkwilami opluwają wybitnego Polaka, człowieka honoru, który ogromnie zasłużył się Polsce (Na szczęście większość Polaków jest coraz odporniejsza na chamską socjotechnikę politycznej i dziennikarskiej chuliganerii.)

                Na tę chorobę nie ma lekarstwa. Zarażonych nienawiścią – by samemu się nie zarazić – trzeba trzymać z daleka od ludzi zdrowych, w przede wszystkim nie dopuszczać ich do władzy i do środków masowego przekazu.

                Warto pamiętać, że w Polsce uwarunkowania historyczne i polityczne stworzyły tak paradoksalną sytuację, że prawica, aby być doceniana, musi udawać lewicowość. Stosują socjotechnikę, w której kłamstwo udaje prawdę. Język nienawiści (by był skuteczniejszy) udaje język miłości. Używają słów zamiennych i zamiast hołota – mówią – ubodzy lub niezaradni. Zamiast robole – mówią – pracobiorcy.

                PO i PiS reprezentują bogatszą część społeczeństwa. Realizują politykę: prywatyzacji – do końca, bogatym obniżają podatki, ograniczają rolę związków zawodowych. Bogaci – nie tylko chcą być bogatymi, oni chcą także zachować dystans do biedniejszych (w dużych miastach ich dzielnice mieszkaniowe odgradzane są murami). Przez cały okres transformacji ustrojowej, zwiększa się rozpiętość w dochodach między bogatymi a biednymi. Bogatsi stają się bogatszymi, a biedni biedniejszymi.

                W czasie, gdy arena polityczna została zdominowana przez dwie skonfliktowane partie prawicowe, pojawia się konieczność powiększenia roli partii lewicowej w rządzeniu państwem. Jednak dopóki biedniejsza większość nie pojmie, że jest oszukiwana, to będzie głosować na partie prawicowe lub wstrzyma się od głosowania, co na jedno wychodzi…

                Trzeba wiedzieć, że lewica – po przejęciu władzy – aby ratować kraj zmuszona była podejmować trudne i niepopularne decyzje. W takich sytuacjach występuje zjawisko malejących przychodów. Polega ono na tym, że obywatele nie doceniają pozytywnych poczynań władz, które przynoszą korzyści w nieco dłuższym okresie czasu. Każda kolejna ustawa, czy decyzje rządowe przynosząca poprawę stopy życiowej traci na wartości. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w okresie rządów Leszka Millera. Nawet sześciomiliardowa nadwyżka budżetowa uzyskana przez rząd Marka Belki nie zdołała poprawić wizerunku lewicowych rządów w Polsce. Politykom lewicowych rządów przypisano winę za stan państwa, nie dostrzegając bardziej obiektywnych czynników wynikających z prawidłowości o charakterze globalnym, które wydają się być poza kontrolą rządu, a które pociągają za sobą trudne i niepopularne decyzje.

                W społeczeństwach o wzrastającej liczbie osób wykształconych ,,klasa polityczna musi się liczyć z coraz większą krytyką ze strony rządzonych. Im wyższy jest poziom wykształcenia, tym łatwiej jest uchwycić błędy polityków. Wzrost wykształcenia powoduje, że coraz więcej osób ma wzrastające potrzeby materialne, kulturalne i turystyczne (Wzrost wykształcenia nie zawsze idzie w parze ze wzrostem poczucia odpowiedzialności za kraj.)

                Program wyborczy lewicy powinien uwzględniać prawdziwy charakter i mentalność swego elektoratu, na które składają się takie wartości: sprawiedliwość społeczna (egalitaryzm) wiara w populizm i demagogię, nostalgia do PRL, absenteizm (stałe uchylanie się od pełnienia obowiązków społecznych).

                Zwykli ludzie oczekują od państwowych władz rozwiązywania gospodarczych i społecznych problemów kraju, ale także sprawiedliwego podziału. Inaczej czują się zdradzeni. Rzeczy ważne i istotne dla jednej grupy społeczeństwa nie muszą być ważne dla innych. Zupełnie inne są potrzeby życiowe ludzi zamożnych, wykształconych i zaradnych, a inne są potrzeby życiowe zwykłych zjadaczy chleba. Pamiętać trzeba, jakie zdarzenia miały, a jakie nie miały wpływu i jak duży był ten wpływ na życie większości narodu.

                Na państwie spoczywa obowiązek troski o sprawiedliwy podział, o właściwe funkcjonowanie rynku pracy, o zapewnienie obywatelom powszechnego dostępu do dóbr publicznych, podstawowych usług zdrowotnych oraz oświatowych. Jak pokazało życie takie przyjazne obywatelowi państwo zapewnić potrafi polska lewica. To ona powinna tworzyć ruch połączonej lewicy i obywateli na rzecz szybszego i równomiernego rozwoju kraju, zwalczania biedy i wykluczenia społecznego. Aby to mogło nastąpić, polska lewica musi udowodnić: że jest potrzebna, że jest zdolna lepiej i sprawiedliwiej rządzić, przekonać większość społeczeństwa polskiego o swej lewicowości. Powinna zbudować konkretna lewicową wizję kraju (Konstytucja …? ,,Polska demokratyczna i socjalna” jest mądrze napisane, ale bardzo ogólnie).

                Droga do tego celu prowadzi przez wielki wysiłek organizacyjny i edukacyjny z uwzględnieniem uzbrojenia młodego pokolenia w wiedzę, nie tylko techniczną, lecz w ogólny rozwój umysłowy, oparty na myśleniu humanistycznym – uczeniu życia w nowoczesnym społeczeństwie.

                Szkoła to miejsce spokojnej nauki, nie zaś arena irracjonalnego antagonizmu – napisał Bohdan Chwedeńczuk, prof. Uniwersytetu Warszawskiego (Przegląd Nr 6 – 2010 r.) ,,Szkoła musi przygotowywać do współpracy z innymi. Musi uczyć przede wszystkim samodzielnego nabywania, kontrolowania i stosowania przekonań według metodologii obiecującej ich prawdziwość: nie przejmuj niczego, bez pokrycia i nigdy mocniej niż moc tego pokrycia. Szkoła musi wypuszczać w świat ludzi przyzwoitych. Do tego przydaje się przykład, namysł nad postępowaniem i duch racjonalnej współpracy”.

                Polakom trzeba przedstawić program socjalno – edukacyjny, w którym powie się: co należy zrobić, ale jeszcze dopowiedzieć: jak to zrobić, kto to zrobi oraz kiedy może nastąpić poprawa życia, także biedniejszej większości. Trzeba ludziom powiedzieć, co może i powinno zrobić państwo, a co muszą i powinni zrobić dla siebie obywatele (w opiniach zbieranych przez CBOS, obywatele zasługi przypisują sobie, a za osobiste porażki obwiniają państwo).

                Wielu ludzi w Polsce żyje źle nie tylko dlatego, że z trudem ,,wiąże koniec z końcem”. Źle żyją nawet ci, co mają dużo pieniędzy, które same szczęścia nie dają. Być może nikt tym ludziom nie powiedział – jak można żyć godniej. (W grudniu ur. Na mojej stronie WWW. opublikowałem felieton pod tytułem ,,Co robić, a czego nie robić, żeby żyć godnie” z nadzieją, że uda mi się pobudzić apetyt, a ludzie sami naucza się szukać sposobów na godne życie.)

                Wciąż wydłuża się czas życia człowieka. Według prognoz GUS w 2035 roku długość życia mężczyzny wyniesie 77 lat, czyli o sześć lat więcej niż w 2007, a kobiety 83 lata, czyli o trzy lata więcej niż w 2007. Osoby w wieku 65 lat i starsze będą stanowiły 23 procent całej populacji, czyli o 10 procent więcej niż teraz. Czy prawicowe rządy ze swoją neoliberalną polityką będą zdolne zmierzyć się z tak wielkim społecznym wyzwaniem jakim jest starzenie się społeczeństwa? Jeśli nie uda się zmienić postaw władz wobec starości, to starość może okazać się katastrofą.

                Starsi ludzie czekają bardzo długo na: zabieg zdjęcia starczej zaćmy, na protezę uzębienia. W długiej kolejce czekają na przyjęcie przez lekarza specjalistę i na specjalistyczne badania. Czekają na przyjęcie do zakładu opiekuńczo – leczniczego i domu opieki społecznej. Wielu wykupuje tylko część leków, bo brakuje im pieniędzy. Tymczasem państwo wydaje duże pieniądze na żołnierzy walczących w amerykańskiej wojnie w Afganistanie, na IPN i CBA oraz na drogie państwo (na aparat ucisku w rzekomo obywatelskim państwie).

                Do okresu aktywności zawodowej człowiek – obowiązkowo – przygotowuje się przez 10 do 20 lat. O starości, która może trwać 25 i więcej lat, myśli się dopiero po jej nadejściu. Brak przygotowania do starości nasila trudności w przystosowaniu się do niewygód – nawet tych fizjologicznych. Napisałem i opublikowałem na stronie WWW. książkę (poradnik) pt. ,,Starość może być radosną”. Dzieląc się własnym doświadczeniem – w zarysie – opisałem sposoby na godne życie w starości. Jeśli książka wywoła refleksje nad życiem w starości, jeśli pomoże czytelnikowi lepiej radzić sobie z problemami starości, uczyni ją łagodniejszą i radośniejszą, autor będzie mógł uznać swe przesłanie za spełnione. (Starsze osoby chętniej czytają książki – wiem od znajomych – więc – młodzi dla rodziców i dziadków robią komputerowe wydruki mojej książki.)

                Wydaje mi się, że edukacja – jak godnie żyć – przez polskie państwo została zapomniana, zaniedbana i odstawiona w kąt. Tymczasem partykularne interesy polityczne i osobiste przysłaniają i zastępują troskę władz o godne życie całego – bez podziałów – narodu. Są to problemy, które polska lewica powinna uznać za swoje bardzo ważne zadanie. Lewicowy rząd powinien opracować edukacyjny program i przy pomocy szkół oraz środków masowego przekazu, uczyć ludzi godnego życia w nowoczesnym świecie.

                Drobne zakłady usługowe w małych miastach i na terenach wiejskich powinny podlegać ubezpieczeniu w KRUS. Wtedy nastąpi w tych zakładach znaczny wzrost zatrudnienia, zaś zaoszczędzone środki na zasiłkach dla bezrobotnych zrekompensują wydatki w dopłatach na KRUS. W KRUS przeprowadzić należy racjonalizacje, zróżnicowanie wysokości składki, proporcjonalnie do wysokości przychodów.

                W życiu zwykłych ludzi występuje wiele zdarzeń, które bardzo utrudniają życie, a z którymi zwykły zjadacz chleba nie może lub nie potrafi sobie poradzić. Takie negatywne zdarzenia najczęściej występują w naruszaniu przepisów prawa pracy, prawa lokalowego, przemocy w rodzinie i skutków alkoholizmu, oszustwach matrymonialnych, molestowaniu, naruszaniu osobistej godności i psychicznego dręczenia. Należy ustawą powołać terenowe biura adwokackie, które nieodpłatnie lub za częściową odpłatnością, świadczyć będą w powyższych sprawach porady prawne i pełnomocnictwa w sądach dla osób o niskich dochodach.

                W najbliższych miesiącach, aż do wyborów, wiele razy usłyszymy kłamstwa, półprawdy i świadome manipulacje polityków prawicy. Przeciwstawiajmy się kłamstwom i oszustwom. Rozmawiajmy z ludźmi, piszmy teksty piosenek, wiersze, eseje, felietony na stronach Internetu. Upowszechniajmy argumenty zawarte w lewicowych publikacjach. Pokazujmy szansę milionom Polaków, którzy nie uczestniczą w wyborach, bo w obecnej Polsce czują się pokrzywdzonymi, stracili wiarę, że mogą wpływać na swój i Polski los. Powiedzmy im, że razem uda nam się budować Polskę sprawiedliwą, bogatą i uczciwą. Przy urnie wyborczej dokonajmy mądrego i świadomego wyboru. Nikt za nas Polski nie zmieni.                                  



265



Nowa książka(Starość może być radosna)

http://www.blogroku.pl/piasecki2007,gw8bw,blog.html


GIF

vide artykuł


artykuł "Polacy dokąd zmierzacie ?"



Zygmunt Piasecki wiersze o Kujawach

kapela RadziejówKapela Bykowski

Nawrocki

Custom Myspace Photo Frame





gif


click to create your own

na ludowo kliknij poniżej i posłuchaj

muzyka
muzyka
muzyka

witamy


mapa
mapa satelitarna
98email

Piasecki Zygmunt -wybór wierszy 129róża

Od autora-"Motto"

Nad świata losem;
-nie zależny czas panuje-
w ludzkim życiu paraduje.
Nie szukajmy czasu utraconego;
bo czas pogania nas.
Jak wykorzystać dany nam czas?
Kochajmy!  W przeszłości
nikt nie umarł z nadmiaru miłości.
wiersze
Dlatego prezentuję swoje życiowe doświadczenia w formie wierszy i do ich przeczytania zachęcam.
Być może wywołają one u czytajacego określone refleksje i skłonia do przemyśleń.
Zapraszam.
mozaikaksiążkaPiasecki

gifNowe wiersze

12najnowsza historia  gif

wybór wiersz




gif
juz mozesz przeczytać
 "Najnowsza historia Radziejowa lat 1956-1990"
 - myślę ,ze  warto

notka

książka jest już w księgarnii i jest do przeczytania

Opinie z poczty :

Ukazała się książka Pana Zygmunta Piaseckiego traktująca o najnowszej historii Radziejowa lat 1956-1990.
Po jej przejrzeniu warto spojrzec na fakty tam zawarte i wyciągac z niej dla terażniejszości i przyszłości tego środowiska te
wszystkie pozytywy, które mogą służyc miejscowej ludności. A jednocześnie przypominac o faktach i ludziach, które
w tamtych latach je tworzyli. Uważam, że opracowanie jest na tyle interesujące, że warto je przeczytac
choc z racji szczupłości opracowania i dużego stopnia uogólnienia wiele elementów można rozszerzyc i uzupełnic. Sądzę,
że temu może służy blog Polskiego Związku Emerytów,Rencistów i Inwalidów koła nr 12 w Radziejowie na którym
wszyscy zainteresowani mogą wnieśc swoje uwagi jak również dokonac uzupełnień byc może po ich wpływie
i analizie autor dojdzie do wniosku,że można i warto jest dokonac i umieścic w II wydaniu.
 
Karol Szmagalski

kliknij poniżej i napisz swoja opinię zachowajmy to wszystko co tworzyło historię tego środowiska bez względu
na jej ocenę jak i ludzi tego okresu. Bądzmy przy tym obiektywni. Było sporo pozytywów było też
sporo nieprawidłowości i wypaczeń.Ale warto nad tym się pochylic i zastanowic.
Zycie biegnie nie jest w próżni wyciągajmy wnioski dla lepszej przyszłości.

A także cykl felietonów
gif

cykl wierszy Martyrologia kliknij i przeczytaj

Blog emeryci2007

265


gif
notka

Szanowni Państwo!
Tak wiele ostatnio dzieje się w polityce wokół nas , że nie sposób tym razem 

368

Nowa książka ( Starość może być radosna) obejmuje:


                                         Spis treści 

1.        Słowo od autora.

 2.        Istota starości.

            3.        Starość jest drugim początkiem  tego samego życia.

            4.       
Trudny okres adaptacji.

            5.       
Miłość jest radością życia.

            6.       
Bądźmy dobrzy a spotka nas nagroda wzajemności.

            7.       
Duma to nie grzech.

            8.       
Godziny puste są naszym wrogiem.

            9.       
Znajdźmy drogę do przyjaźni.

           10.    
Seniorzy zasługują na  szacunek i pamięć.

           11.    
Otwarte Fundusze Emerytalne  nie poprawią bytowych warunków emerytów.

           12.    
Starszy człowiek w rodzinie.

            13.    
Wyrzućmy z naszych serc:  żal, złość i nienawiść.

            14.    
Lęk gorszy niż strach.

            15.    
Od nas samych zależy jak leczy nas lekarz.

            16.    
Do bólu nie można   się przyzwyczaić.

            17.    
Grzechy starości.

            18.    
Do ćwiczeń ruchowych można się przyzwyczaić, a nawet polubić.

            19.    
Nie mamy skrzydeł, ale mamy długie nogi – dbajmy o nogi. 

            20.    
Nałóg nie może górować nad rozsądkiem.

            21.    
Stary organizm potrzebuje dowozu witamin.

            22.    
Ziołowe leczenie na przeziębienie.

            23.    
Domowa apteczka – konieczna.

            24.    
Choroby przewlekłe mają początek i koniec.

            25.    
Zmysłowa i uczuciowa aktywność.

            26.    
Gdy jest miłość i wzajemna pomoc, życie mniej boli.

             27.    
Instytucjonalna opieka nad starszym pacjentem.

             28.    
Epilog.

             29.    
Bibliografia.


 - nowe wiersze i eseje niebawem.Oto one:
450pielęgniarka

LILIPUCI

 

Czyja to władza,

co ludziom przeszkadza,

a sobie dogadza.

Pełno: pomówień, donosów

- przekleństw polskich losów.

Lud swojej władzy

nie musi się bać.

Władza nie może ponad ludem stać.

Władza ludowi nie musi

się obietnicami wpraszać.

Lud sam władzę

musi zapraszać.

Liliputów należy się bać.

Lilipuci wielkiej

siły nie mają,

ale całą energię na

walkę z wielkoludem zużywają


 

gif


notka


stroje

notka

duch

 Tylko kaczor głupi,
od osła z miłości,
za dwa złote kupił,
cechy upartości.

I tak to kolego,
przysłowie powstaje,
jak z rodu kaczego,
osłem się zostaje.

wróbelek 


gif
  

 Uwierz ojcu swemu.

 

Młodzi nie przyjmują do wiadomości;

historycznych zaszłości i bieżących trudności.

Gdy na świat niedawno się przybyło;

trudno przeniknąć, co jest , a co było?

Młodzież ulega wymierzonej przeciw lewicy kampanii:

kompromitowania, wyolbrzymiania, przeinaczania

fałszowania Stalinizmu z socjalizmem utożsamiania.

Wyjaśnienia są odrzucane, oskarżenia przyjmowane…

Młodzi, gdy wyrastają ze świata wieku młodzieńczego,

i wchodzą w świat życia człowieka dorosłego;

pragną państwa sprawiedliwego,

szybkiego w kraju rozwoju gospodarczego,

który zapewni dostęp do pracy,

mieszkania, ochrony zdrowia i kultury.

Taki dobrostan – pokazało życie-

zrealizowałaby lewica,

Gdyby jej, nie przeszkadzała nierozumna prawica.

Z głupotą podobno słabo sobie radzili bogowie,

z głupotą nie poradzili sobie lewicy wodzowie.

Dziś marzeniem ksenofobicznej prawicy jest –

unicestwienie post „ komunistycznej” lewicy.

Jeśli młodzi swych ojców w trudnej walce,

politycznej nie wesprzecie,

to aktualnie i na starość trudne życie mieć będziecie…

Ktoś powie: komunistyczna propaganda – łżenie;

Takie młodych straszenie.

Jest to stan rzeczywisty i całkowicie realny,

wystarczy przeanalizować – rynek pracy

i Otwarty Fundusz Emerytalny.

Umowa o pracę krótko okresowa,

młodzi pracują jakby wciąż od nowa.

Zapłata za pracę niska, a czas pracy długi,

często pracodawca u pracobiorcy zaciąga „ długi”.

Zwiększają się nierówności dochodowe i majątkowe,

i jeszcze do tego, spadek budownictwa mieszkaniowego.

Stosunki pracy masz młody człowieku-

w większości małych i średnich zakładach-

podobne jak w dziewiętnastym wieku.

Z powodu piekła pod Polskim niebem,

młodzież opuszcza swój kraj za chlebem.

Trzeba ojcom uwierzyć,

takie przymierze może –

nie tylko ciężkie czasy przeżyć

ale zacząć normalne życie.








liski


Inwokacja, czyli wezwanie do modlitwy o Polskę.

 

            Myśląc o Polsce warto pamiętać, że w latach 1993 – 1997 w czasie gdy Polską  rządziła koalicja SLD – PSL utworzono ponad milion nowych miejsc pracy, że realne dochody ludności wzrosły o ponad 16%, że w latach 2001 – 2005 pod rządami  SLD Polska wyprowadzona została z kryzysu gospodarczego na szybką ścieżkę rozwoju, że rząd lewicowy pierwszy rozpoczął ostrą walkę z korupcją i łapownictwem.

            Warto pamiętać, co o tamtych latach i o lewicowych rządach mówiła ówczesna opozycja, co obiecywała przed wyborami i co zrobiła po wyborach.

            Po dwóch latach rządów PiS10 wiemy, że było to wielkie oszustwo . d2

PiS i PO nie były warte wiary, która tkwiła w narodzie.

490326

576

Rzeczywistość po wygranych wyborach  okazała się gorsza od nadziei wyborców.

            Pod rządami PiS efekty wzrostu gospodarczego marnotrawione są na utrzymanie wojska w Iraku i w Awganistanie oraz na bardzo drogie państwo. 

A miało by tanie Państwo.

(Partia braci Kaczyńskich w kampanii 2005 obiecywała tanie państwo – ograniczenie przywilejów władzy i kontroli funkcjonowania rządu i prezydenta. 

Natomiast już z porównania budżetów kancelarii premiera Buzka, Millera i Kaczyńskiego oraz kancelarii prezydentów: Wałęsy, Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego, wynika że nakłady na władzę PiS bardzo wzrosły. 

Hasło taniego państwa w wydaniu PiS okazało się populistyczną obłudą) cytat  vide  strona  P0.Z życiorysu

Nie zmniejszyły się dochodowe i majątkowe rozpiętości nie odebrano złodziejom łupów. Rząd PiS nie rozwiązał żadnego społecznego problemu. Nieznacznie zmniejsza się bezrobocie, bo młodzież do pracy wyjeżdża za granicę. Szpitale nadal są zadłużone. Dług publiczny  urósł do 500 miliardów zł., a środki z Funduszy Unii Europejskich  wykorzystane są zaledwie w 40%.

            Nie znaczy wzrost płac i emerytur „ zjadany” jest przez wzrost cen artykułów spożywczych , czynszu, gazu, energii elektrycznej i lekarstw.  PiS zawłaszczyło państwo i uczyniło je bardzo drogim. Stosowne są tu słowa poety „ Oni wiecznie głodni, choć pożarli tak wiele”.

Pożarli tak wiele, że zabrakło na podwyżkę upokarzająco  niskich wynagrodzeń dla pielęgniarek.

Dla większości Polaków pozostała wiara w nośne ale kombinacyjne sztandarowe hasło PiS „ łapać złodzieja”.

            Jarosław Kaczyński socjalizm nazywa ustrojem „ hołoty dla hołoty”. Jeśli nie odrzucimy sporu o przeszłość to przegramy przyszłość. Jak powietrza potrzebne są Polsce: jedność narodowa, spokój wewnętrzny i dobry rząd. Istnieje realne zagrożenie, że nie wykorzystamy szansy członkostwa w UE, a także organizacji  Mistrzostw Świata Piłki Nożnej.

            Jeśli jesteś bezrobotny i biedny, to pomyśl ile w tym Twojej winy. Wybrałeś źle albo z wyboru nie korzytałeś.  

Nie wykorzystana karta wyborcza  najbardziej mści się na ludziach biednych

Czas, by biedni i bierni się obudzili i uaktywnili. Nikt nie żyje dłużej źle bez konkretnej przyczyny chyba, że z własnej winy.

            Trzeba się wznieść ponad wszelkie urazy i spojrzeć na nasz piękny kraj, by zrozumieć jak bardzo musimy się starać, żeby Go nie zniszczyć.

            Pod rządami PiS Polska brnie w bagnie błota.

Lewica obrzucona błotem jest po drugiej stronie tego bagna. Jeśli ktoś Cię nie chce, to trudno do niego dotrzeć. 

Dopiero przy bliższym poznaniu zawiązują się przyjaźnie. 

W wspólnym interesie otwórzmy się na lewicę, która Polsce jest bardzo potrzebna.

            Polska jest na drodze do niesławy i złej reputacji.  

Rząd PiS psuje dobro sąsiedzkie stosunki z Niemcami i Rosją, największymi sąsiadami naszego kraju. 

Jeśli z tej drogi nie zejdziemy nasze następne pokolenia nam tego nie wybaczą.

            Roosevelt na Konferencji w Jałcie zauważył, że „ Polska była źródłem kłopotów od przeszło pięćset lat” Churczill zaś dorzucił „ tym bardziej musimy zrobić wszystko, 

aby położyć kres tym kłopotom”. Polacy w UE już tradycyjnie są źródłem kłopotów …

 






kujawiankakujawiakróżapara


4

Kujawy i kujawianie



strój wyjściowy1245678stroje kujawskie

gif 

Kujawy, ziemia równinna,

ciężka i gładka

- jak stół dębowy.

Czarny diament z kościołami,

strzelistymi wieżami

- historii świadkami.

One, pamiętają: wsie słomiane

i miasta drewniane …

Na wzniesieniach: pękate

- młyny skrzydlate

w których – cała okolica –

męłła żyto i pszenicę na:

- kołacze z pytlowej mąki,

- drożdżowe placki,

- pączki na ostatki.

Chodzisz, po zaoranym polu

- jak po miękkiej wsypie …

Wiatr, zającom piasku

- w oczy nie sypie.

Skowronek – jak pierzasta strzała:

- wystrzelona w słońce

- w powietrzu wiruje

- śpiewem pogodę opisuje.

Wchodzisz w środek łanu pszenicy

- sięga ci pod samuśką szyję!

Przygarniesz ramieniem …

kłosy równe, nabite ziarnem

- świecą złoceniem!

Puścisz z wiatrem:

- kołysze się krótko,

- dzwoni ślicznie

- jak dzwoneczki, metalicznie!

kwiaty64

Patrzysz – jak faluje,

złoty łan pszenicy,

hen,  daleko!

do nieboskłonu – granicy !

 

Kujawiacy, twardy lud -

ciężkiej pracy.

pokonywał: wszelkie

- życia trudy.

Pazurami: kopał jamy,

klecił, gliniane budy …

W trudzie i znoju

- odgrzebywał diament –

przykryty warstwami,

ziemi i popiołu.

Ludzie, wielkiego trudu

- strażnicy łańcucha życia;

kujawskiego ludu.

buty

Kujawianki w czerwonych trzewikach

- wysoko sznurowanych –

i stanikach – wyszywanych.

Rondelki, popiołem czyściły …

żeby się świeciły i o schludności

- kujawskiej izby świadczyły!

Dziewuchy urodziwe – jak malwy

- jak maliny!

Rodziły dzieci – strażniczki –

kujawskiej rodziny!

wiatrak 

Czasy tworzą ludzi;

ale i ludzie tworzą czasy …

Na kujawskiej widowni,

wiatr obraca skrzydłami

- wiatracznej elektrowni.

Słońce, tylko połowę;

kujawskiej ziemi ogarnia

- promieniami jasności.

Na drugą połowę,

rzuca cień strachu,

zwątpienia i niepewności …

Obok: miłości, szczęścia i radości,

funkcjonują: gejzery nienawiści i zazdrości.

wróbelek355gołąbek 

One, sprawiają, że  ludziom z ludźmi;

żyje się źle …

Nadzieja przycupnęła – jak kuropatwa –

w pszenicy i czeka …

żeby Piast Kołodziej

- z Mysiej Wieży w Kruszwicy

swoją szczodrością, natchnął ludzi:

dobrocią i miłością!

Żeby miłość – jak chleba kawał –

darmo ludziom rozdawał!

265

Kujawianie i kujawskie obyczaje

W radziejowskim rynku:

- bardzo , bardzo starym

- stoi ratuszowa wieżyczka

- z kurantowym zegarem –

Wieżyczko, powiedz  - przecie –

Jak było – przez minione lata

w  małym intymnym …

kujawskim świecie?

Jak kujawiacy żyli?

Jak się ubierali ? śpiewali ?

kochali? żenili?

kujawiak taniec

kwiaty34

Dawno, dawno temu …

widziałam Kujawianki:

- w długich szubach

- wełnianych lub lnianych –

ręcznie na wrzecionach tkanych

w czerwonych trzewikach

- wysoko sznurowanych;

szerokich spódnicach i

stanikach wyszywanych.

Było dużo kolorów:

białego, niebieskiego i czerwonego.

Na szyi – sznury czerwonych korali.

Przy uszach wisiały kolczyki

- jak kolorowe storczyki.

Na głowach – haftowane trzepeczki

lub, kolorowe chusteczki.

Świąteczną szalówką – z frędzelkami –

ramiona nakrywały – gdy w niedzielę –

do kościoła na mszę się udawały.

Zaś w dni świąteczne – chodziły –

w spódnicach – plisowanych

żelazkiem z duszą prasowanych:

lub w bluzeczkach – wydekoltowanych,

 na bale lub zabawy karnawałowe

ubierały: długie suknie

- z tyłu do bioder rozcinane…

- według życzenia i upodobania;

wszystko, zależało od tego

- co było do ukrycia,

a co do pokazania!

355

Kujawiacy ubierali:

- sukmany – przepasane

czerwonymi pasami

- żupony, serdaki, surduty,

jupki, burki i kurtki,

- buty z długimi cholewami

- ubodzy nogi w onuce owijali

i dyby obuwali –

- kapelusze z pawimi piórami

- koszule z wykrochmalonymi

kragami i muchami

- wykrochmalone mankiety

z dużymi guzikami

- zdobionymi szlachetnymi kamieniami

- duże kołnierze – koszul –

na ubrania wykładali.

Bogaci, ubierali:

- fraki, jaskóły i smokingi

- na głowach – nosili cylindry

- na nogach – lakierki

- spodnie bryczesy  -

 buty – oficerki.

kwiat

Dawno,  temu widziałam:

„kujawską przepióreczkę

- biegnącą w proso

a kujawiaka za nią

- jak za panią

nieboraczek boso” …

- po rynku – młodzi –

pod mankiet – spacerowali

za rączkę się trzymali

- w tamtych czasach – młodzi –

publicznie się nie całowali …

Zawsze byli zakochani …

- dwie dusze – dwa serca

- ze sobą złączone –

do siebie przytulone …

Miłość – od wieków –

towarzyszy ludziom.

Jest: ich bytem;

cieniem, istnieniem.

Jest: wieczna;

piękna, żywa i prawdziwa!

Tak  więc – kujawiacy

się kochali, żenili

- dużo – dzieci płodzili …

54 

Do ślubu  Kujawiankę:

- w długą, białą suknię ubierali;

- biały welon – z mirtowym wiankiem

- na głowę wkładali.

Gdy, Kujawianka – przed ślubem –

wianuszek straciła …

do ślubu – wianeczka –

na głowę nie założyła …

Pan młody – pieniędzy nie żałował –

pannie młodej,

bukiet kwiatów kupował.

Kujawiaka: w czarny garnitur

i białą koszulę – ubierali

-  muszką i białą wypustką

-  w górnej kieszonce -  dekorowali.

Rodzice – przed ślubem – młodym;

błogosławieństwa udzielali.

W kościele – podczas ślubu –

różą z obrączkami

druhenki i druhowie – asystowali.

Pod kościół podjeżdżały – weselne:

- furmanki, dokarty,

- bryczki, karety i wolanty.

Konie: karki w łuk napinały

- ogony, wysoko w górę trzymały

- wesoło: parskały, rżały

- jak skrzydlate – pegazy wyglądały!

Uprzężne: spinki, blaszki

- popiołem czyszczone

- żeby się świeciły

i były zauważone.

kasztany

21

Jak było na weselu …?

53

     - przede mną –

opowiedziało innych wielu!


 

Taki obraz – Kujawian;

wieżyczka widzi

- po wiekach z daleka …

******************

Nie samym chlebem

- Kujawianie żyli –

śpiewali, tańczyli.

przyśpiewki układali,

wiatraki 

*****************

 

Kujawiok – kujawioczek.

 

Kujawiunka w długiej szubie;

kluchy gniecie w nosie dłubie!

 

Kujawiok, kujawioczek

oberek, obereczek,

mazurek, mazureczek!

 

Kaczki pod wodum;

gunska na wodzie,

uciekaj Marysiu,

bo Cię pobodzie!

bocian 

Kujawiok, kujawioczek … 

11 

Po Gople – dziko –

gunska pływo;

żyń się Marysiu;

ino żywo!

 

Kujawiok, kujawioczek…

 

Marysiu! Ja Ci buzi dum;

ty mi buzi dosz;

jo Cię nie wydum;

ty mnie nie wydosz!

 

Kujawiok, kujawioczek…

 

 

8 

 

Żebyś Ty  mi Marysiu

jak jo Tobie;

dalibyśmy, buzi sobie;

ale Ty mi źle życzysz;

jak jo do Cie

to Ty krzyczysz!

 

Kujawiok, kujawioczek…

 

A, jak Marysi nie dostanę;

to jo wyrzne, łbym o ścianę;

że aż zadrży  wum chałupa;

bo nie wita, co to dupa!

 

Kujawiok, kujawioczek …

 

To nie je droga;

do mego serduszka;

pirwy do ołtarza;

a potym do łóżka!

 

Kujawiok , kujawioczek…

 

Nie mineło – trzy niedziele;

u Janioków, szykuje się wesele,

Marysia z Antkiem:

- z wielkim trudem

- na zapowiedź, dali cudem!

 

Kujawiok, kujawioczek…

 

 

265

Orka

 

Stary oroł! stary oroł!

młodo poguniała;

jak nawrócił;

to przewrócił;

ona mu buzi dała!

Gdy, już zagon był zaorany;

stary z młodum, pośli w tany!

Przygrywała im muzyka:

skowronka, kosa i słowika!

 

choinka 

Krzaczek

grzyby 

Od kszoczka do kszoczka

- choinka rośnie –

ożyń się dziewucho;

bo Ci zarośnie!

Bije mama bije mnie…

bo jo chłopoków, bo jo chłopoków …

- całuje!

Dziewucho, Ty mi buzi doj;

mamy się nie pytoj

bo jak mama

młodum była

tak samo, tysz robiła!

 

motyl 

Wdówka

 

Roz wziunym sobie wdówkę;

- po nieboszczykach trzech;

myślołym, że mo gotówkę,

a una miała pech!

 

Tyn głupi, co się żyni

- fioła  wełbie mo

tyn głupi co się żyni

- powiedziołym jo

 

Trzy dni, byłym po ślubie;

- fatalny był mój los …

bo miołym trochę w czubie …

a łuna mi pińścium w nos!

 

Tyn głupi co się żyni;

- fioła wełbie mo

tyn głupi co się żyni

powiedziołym jo!

 

Mamcia

 

Mamcia mi przykazywała;

- bym nie kochała chłopoka,

a jo mamci odpowiadum,

że mamcia tyż była taka!

Żeby mamcia nie kochała;

nie byłby tatuś żunaty;

nie byłoby nos na świecie;

ino w ogródeczku kwiaty!

Żeby mamcia i tatuś

nie sypiali by do spółki

nie byłoby nos na świecie;

ino w powietrzu jaskółki!

A, nasz tatuś taki dobry

jak to czerwune jabłuszko;

jak zaczun  mamcie przytulać

to się załamało łóżko!

Winc, panowie na ich zdrowie;

wipijmy sobie koniaka;

żeby mamcia pamiętała;

że tysz kochała chłopoka!

 

buty 

But

Chodzi but, koło wrót;

a cholewa po wsi,

co cholewa uprosi,

to butowi przynosi.

Kurce grosz, kurce grosz;

kurosiowi wincy;

bo kuroś, nieboroś,

mo roboty wincy!

4

flaga

4


Na rozdrożu

 

Jako człowiek na rozdrożu …

miłość – poproszę –

niech powie; dokąd mam iść?

Rozum – poproszę –

niech na mojej drodze  ustawi –

drogowskazy mojej podróży…

Intuicję – która widzi –

świat niewidzialny – poproszę –

żeby w nocy, prowadziła mnie;

- ku nastaniu – dnia lepszego.

Emocje – poproszę –

żeby nie uwodziły mnie

- na mielizny życia.

Radość – poproszę –

żeby wyparła smutek.

Serce – poproszę –

żeby otworzyło się przyjaźnią do bratnich dusz.

Ludzi – poproszę –

żeby mnie kochali;

żebym mieszkał – między swymi

na polskiej ziemi.

Muzę – poproszę –

żeby grała - abym ją rozumiał –

i przeżywał chwile wzniosłe.

Kwiaty – poproszę –

żeby darowały mi piękno i zapach.

Ludzi – przeproszę - 

za to: co zrobiłem złego, a nie czyniłem dobrego.

Pozbędę się nienawiści i złości.

Odnaleźć chcę  drogę

do przyjaźni i miłości.

Pług – poproszę –

żeby zaorał - glebę pustoszycieli,

a ludzi – poproszę –

żeby z kolan powstali;

żeby nadzieję zasiali!

koń

Gejzery

 
 

W umysłach naszych funkcjonują

 gejzery emocji:

- nienawiści, gniewu i agresji;

- niepokoju, strachu i depresji;

- zazdrości i mściwości.

Emocje nasze, przekroczyły…

granice czasu i przestrzeni.

Panoszą się wszędzie:

w rodzinie, gminie i urzędzie.

Osiągnęły – głębie ludzkich losów …

zadają fizyczny ból …

i łamią ducha narodu .

Ludzie, chodzą ulicami;

ze smutnymi twarzami;

- jakby w nich miłość ;

do życia umarła …

a oni … idą na jej pogrzeb.

Płacimy – cenę biletu – za podróż;

przez transformację ustrojową.

Odrzućmy : zemstę, odwet i agresję;

a  kiedy miłość – pochyli się nad nami…

znajdziemy drogę do prawdziwej:

wolności, szczęścia i radości!

Nie bądźmy psami… wielkimi;

- tylko jeden ślad tropiącymi;

- ścieżkę, ku nienawiści i zemście …

Akceptujmy wszystko to

co nie można zmienić.

Otwierajmy się – na te zmiany –

które leżą w zasięgu ręki.

Podejmijmy trud, dalszej wędrówki

- do celu – żeby ludzie:

- mogli całować miłość,

- żyć w promieniach wschodzącego słońca.

Nadzieja – przycupnęła i czeka ..

na dalszą podróż … naszą …

chociaż jest daleko.

355

Człowieku do Ciebie wołam

 

mędrzec 

Człowiek – gdy jest biedny –

marnie żyje…

Człowiek – gdy z drugim człowiekiem-

źle współżyje, kiepsko żuje…

Gdyby – mnie słuchano …

apelował bym – publicznie już rano

- do ludzi każdego wieku:

- panuj nad własnymi emocjami

człowieku!

- nie zadawaj –

słowem ran drugiemu człowiekowi

człowieku!

- umiej spojrzeć na sprawę –

oczami drugiego człowieka

człowieku!

- unikaj,

drażliwych, a nie istotnych tematów

człowieku!

- staraj się –

nie szkodzić drugiemu człowiekowi

człowieku!

- zawieraj –

korzystne – dwustronne porozumienia

człowieku!

Wołałbym i prosił o grosz …

- na tacę – w publicznej zbiórce;

ludzi zatroskanych , poszukujących;

przebłysków światła i ciepła;

wśród chłodu i szarugi …

książka

Świadomość i prawda

 

Świadomość większości

- urabiana – wielkimi

dłońmi rzeczywistości.

Świadomość różańca

i świętego obrazu.

Świadomość telewizyjnego przekazu.

Świadomość intuicyjna;

grupowo – klasowa.

Co raz mniej ludzi czyta…

Jeszcze mniej rozumie co czyta …

Prawda ma swoją siłę – tylko

jak ją znaleźć

i wykorzystać dla ludzkości

w labiryncie korytarza ciemności?

Prawda, potrzebuje:

światła i umiejętności;

szukania  jej w ciemności.

zdobywanie takiej umiejętności;

wymaga pracy i cierpliwości…

Świat, czas i człowiek

 

Nad świata losem;

- nie zależny czas panuje -

w ludzkim życiu paraduje.

Świat z pozycji żaby widziany.

Świat przez lupę oglądany.

Świat przez lunetę obserwowany.

Nie szukajmy czasu utraconego;

bo czas pogania nas.

Jak wykorzystać  dany   nam czas?

Kochajmy!  W przeszłości

nikt nie umarł z nadmiaru miłości.

 

32
 

 

Zazdrość

 

Zazdrośni jesteśmy o wszystko;

- co w drugim – ponad przeciętne …

oczekujemy „nagrody” …

- równania w dół .

W gratulacji -  słychać – zazdrość.

W kondolencji – słychać – radość …

Tak zazdrość się rodzi,

która w nienawiść przechodzi,

jest: żywa, czynna i głucha,

wywołuje gorycz, zabija

i paraliżuje ducha.

Luminarze co mądrość mają,

przed zazdrością ostrzegają!

Ich słowa podobne do promieni

- na śniegu roziskrzonego  słońca,

nie ogrzewają w pustkę padają.

Człowiek nie potrafi opanować;

tego, co w nim tkwi i raczej …

- każe mu postępować – tak a nie inaczej…

Człowiek, jest w niemocy,

- nie może – zgasić światła dziennego …

czy rozjarzyć słońca w nocy…

Co, możemy zrobić?

Wstydzić się uczynków w przeszłości złych.

Żałować uczynków – dobrych , nie dokonanych,

zrehabilitować sumienie!

Mamy

 

Mamy, niestety za mało rozumu…

dużo naiwności, za mało rozwagi i przezorności.

Dużą wiarę  w mądrość kryształowej kuli;

wróżki, astrologa, jasnowidza i demagoga.

Mamy też zbiorową mądrość,

która nas zawodzi, często bywa,

że chytry los szyderczo z nas się naigrywa…

Nie kierujemy się wieków mądrością,

która , jak stara gwiazda nadal świeci,

chociaż jest przeszłością.

Głupota nas otacza;

jest cieniem naszego cienia;

bytem naszego istnienia.

Czy rozum odkryje;

tajemnice naszego bytu? … losu?

Która gwiazda, komu świeci?

Czy echo, jest przybudówką naszego głosu?

słonko 

Matka bliźniąt

 

Wydarzenia historyczne –  nas Polaków;

skłóciły i podzieliły.

Stały się – po bratobójczej „ wojnie” pożogą.

Agresywna odpowiedź pada przed pytaniem.

Nie umiemy rozmawiać;

i porozumieć się  ze sobą.

Polak gniewa się,  na drugiego Polaka;

że jest taki inny, chociaż taki bliski rodzinny.

Polska ojczyzna naszą.

Jesteśmy Polakami, bliźniakami …

a  matka bliźniąt jest najlepsza z matek,

nie wyróżnia, żadnego z dwojga swoich dziatek.

Każde dziecko jest do matczynego łona przytulone,

nakarmione, równą miłością obdarzone.

zakonnik

Modlitwa

 

Kto? Zniszczy toksyny  - przerabiające

dobro na zło?

Kto? Postawi tamy na rzece:

podłości, niegodziwości;

zabijania, okradania;

kłamania, oszukiwania;

wojowania, terroryzowania ?

Kiedy? Dobry przykład

- będzie moralna modlitwą?

Kto? Dziś chce tak się modlić?…

„ Za pieniądze – ksiądz – się modli…

za pieniądze – lud – się podli…

pieniądze – życie, pieniądze śmierć”…

Heroldowie! Trąbcie na alarm!!

Zło jest – samo w sobie – przywarą,

wcześniej lub później spotka się

z zasłużona karą.

 49

Demony nienawiści

Ludzie księżycowi – odblaskiem świecący –

Co nienawiść w sercu mają

– każdego miesiąca i roku -

rocznicowe igrzyska urządzają.

Demony nienawiści z szaf wyciągają;

„ A na drzewach – zamiast liści –

wisieć będą komuniści” - przypominają.

Rzeka jadu zalewa:

- domy, ulice, szkoły i kościoły…

Walczą – chociaż barykad już nie ma …

Czasowi – gojenie ran utrudniają

solą posypują zagojone otwierają…

Surmy i atamani

Wiatr historii – od słońca wschodu do zachodu-

niesie pieśń ojczyźnianą , umęczonego narodu…

Boże coś Polskę!

Nie żucim ziemi!

Hej! Chłopcy! Bagnet na broń.

Wojenko , wojenko cużeś ty za pani!

Maszerują szczelny!

Młodość! ty nad poziomy!

Ruszymy z posad!

Czerwone maki!

Płynie Odra!

Jeszcze Polska nie zginęła …

Ojczyźniana pieśń jeszcze nie ucichła,

a już słychać, syreni śpiew – zwiastun nieszczęścia.

Atamani w surmy wojenne dmą!

Na bratobójczy bój – trąbią!

Rozpadają się rodziny, przyjaźnie,

trwa atmosfera nienawiści i odwetu,

istnienie narodu pogrążonego w chaosie…

Świat idzie naprzód- nie czeka za nami –

my zostajemy z naszymi bratobójczymi wojnami!

123714ptaki

Polityczny  kacyk

Polityczny kacyk z trybuny krzyczy:

„ Socjalizm to ustrój zbrodniczy”!

Panie polityku kacyku!

- a zamach majowy ?

- a Bereza Kartuzka?

- a zbrojne: robotniczych  i chłopskich

strajków tłumienie,

puszcza pan w zapomnienie!?

Ludziom – o czym mogą nie wiedzieć …

polityczny kacyk tłumaczy:

„ Był to ustrój hołoty,

dla hołoty można powiedzieć”.

Socjalizm – zrodzony w IX wieku;

powstał z myślą o biednym człowieku.

Ustrój, hołoty nie piśmiennej;

harującej za marne grosze;

której dzieci: żebrały, kradły

i puchły z głodu w sytej Europie.

Tak, to był ustrój – kacyku panie-

wiejskiej hołoty, tej z nędzarskiego

podwórka z morgą ziemi;

„ Z co, łaska wielmożny panie.”

- Przestań z trybuny krzyczeć a nawet wyć,

na hołotę, która chciała przestać nią być.

Trochę czasu brakowało, a hołocie, by się to udało!

34

Na świeczniku

 

Każdy zabiega już od dziecka;

Żeby,  najjaśniej świeciła jego świeczka.

Żeby, długo świeciła i na świeczniku się zmieściła…

Im więcej – na świeczniku – jasno świecących świeczek,

tym jaśniej i cieplej  dla „owieczek” …

Gdy, jednak – na świeczniku – jest dużo jasno świecących świeczek …

- wyżej stojąca – zagląda do IPN- owakich teczek!

Wyraża pogląd – niesamowity!

Jaśniej świecące świeczki – to łże elity!

Nawet świeczki, które dla najjaśniejszej;

płaszczem troski były …

drogę na świecznik – oświetlały…

ocieplały i torowały,

 - gdy nadal – jaśniej świeciły …

miejsca na świeczniku utraciły.

Najjaśniejsza świeczka – gdy jej blask i ciepło zanika –

trafia do historycznego śmietnika!

„Owieczki” – często – całe ołtarze zmieniają;

wszystkie  świeczniki i świeczki wymieniają…

a wtedy – „owieczki” – ciemno i zimno mają?

Sługa

 

Będzie to krótkie opowiadanie,

Majanina do Polaka przyrównywanie.

Ludowi Majów brakowało pługa.

Polakom brakuje myślenia kategoriami państwa.

Majowie w dżungli musieli nowe państwo budować.

Polacy muszą – za pracą – do obcych krajów wędrować,

- czy to za wielkimi  morzami

 -czy to za wysokimi górami

 - czy to za wielkimi rzekami

– czy to za setną strugą

Tyś wszędzie … ach wszędzie …

polski ludu sługą!

 

Falowanie

statek 

Gdy patrzę na:

pszenicy rozkołysanie;

- fala i znowu fala –

ciepłym wiatrem popychana;

pochylone ciężkie kłosy;

ciepły deszczyk porosi ;

pszeniczny kłos się podnosi;

i znowu, ciepły wiaterek

i znowu falowanie, to myślę,

że tak przebiega, ludzi bytowanie…

Kult wielkości i osobowości.

 

Kult własną osobowość wywyższa

i uznaje, że każda inna jest niższa.

Nie rozumie, że jest pierwszą wśród równych,

albo równa , albo niższa.

Zbliżają się osobnicy:

- swój do swego,

-bogaty do bogatego,

- przeciętny do przeciętnego …

Jednostka zdolna, utalentowania

- gdy w otoczeniu nie ma sobie równych

bywa wyobcowana „ obca wśród swoich.”

Często walka o władzę;

staje się racją bytu istnienia

i szuka moralnego usprawiedliwienia…

choinkigrzyby

Wiosna

 

 

Wiosną, przyrodę budzą:

promienie słońca i ciepły wiatr .

Zbudzone ze snu  - otulone ciszą –

kwitnące drzewa i kwiaty

z wiatrem się kołyszą.

Fioletowe fiołki z trawy wyjrzały

 - na drzewach – ptaki się rozśpiewały.

Budzi się życie wokoło,

tylko ludziom jest smutno …

a powinno być wesoło.

 

 

13 




Pasożyt

 

Jest to  esej

 - o tym  dlaczego jest źle,

a nie może być lepiej ?.

 

W biednym kraju - toczy się- żywiołowa walka bytów:

egalitaryzmu, nacjonalizmu i konsumcjonizmu.

- o spełnienie – niespełnionych -  aspiracji.

Pojawiają się pasożyty tych walk,

którzy – jak huba – czerpią soki

z drzewa ludzkich pragnień.

Ubierają się w szaty szafarzy,

publicznego dobra i żerują,

Tysiące popleczników zyskują.

Żywioł walki bytów jest

 - wiatrem w ich żagle,

- deszczem w czasie suszy.

Rzucają do wilgotnej gleby ziarna:

nienawiści, odwetu, zemsty

i na wyrośniętych źdźbłach, łodygach, żerują,

bo tylko to potrafią z tym dobrze się czują.

Żywiołowa walka bytów, pożera swoje ofiary

Sieje strach i zamęt .

Podsycana – przez pasożytów -

wymyka się z pod kontroli i prowadzi do katastrofy …

Żywioł można, pokonać żywiołem;

- ulewny deszcz ugasi płonący las –

tylko, kto w takim lesie chciał będzie mieszkać?...

56

Wio koniku

 

Dusza biedaka, chciała do pałacu:

- z wielkimi oknami …

- stylowymi meblami …

- z żyrandolami, kanderablami …

- na ścianach z olejnymi obrazami …

- z dużymi balkonami i kwiatami …

- z lokajami, kamerdynerami …

Marzyła o bycie w dobrobycie.

Pycha i chciwość pana:

nie okiełznana, za uzdę nie trzymana

- biednego duszę – do buntu nakłania.

Gdy bunt w rewolucje się przerodzi;

chytry „ ataman” rewolucji przewodzi.

Wsiada mucha na konia…

I wio! Koniku wio !

A jak się postarasz – na kolację –

nakarmię cię sianem…

- Ja ! Zawsze będę panem!

- Ty ! Zawsze będziesz „chamem”!

Dusza biednego jęczy …

O! Jezu … O! Jezu … Jezu … Jezu!!

liczniki12

gif

Zygmunt Piasecki –pisarz, poeta, autor trzech książek 

„ Niezwykłe dzieje zwykłych ludzi na Kujawach 1939-1990”,

”Dzieje powiatu radziejowskiego w latach 1956-1990”;

”Starość może być radosna”

o którym można więcej przeczytać na tej  stronie : http://www.piasecki2007.republika.pl jak i zapoznać się z jego twórczości a także przeczytać ostatnia książkę. Ten 80 letni człowiek tak widzi z perspektywy przeżytych lat pewne fakty i zastanawia się „Polacy dokąd zmierzacie…?”. Oczywiście można się z tymi ocenami zgadzać lub nie ale myślę, że warto na te tematy zastanowić się i wysnuć z nich własne wnioski.

Karol Szmagalski

Polacy dokąd zmierzacie…?

 

            W Polsce jest wciąż biednie i kłótliwie, bo od 1989 r. – z wyjątkiem lat 1993 – 1997 – Polska ma wyjątkowo infantylne i niezaradne rządy, które nie potrafią rozwijać gospodarki, nie liczą się nowe wyzwania i nowe projekty, ale tylko historia i przeszłość. Trupy są ważniejsze od żywych ludzi. Już w 1970 roku Juliusz Mieroszewski (1906 – 1976, pisarz – publicysta) pisał w ,,Kulturze” ,,…gdyby jutro <<wybuchła>> Polska tak jak w roku 1918 – Polacy mówiliby o mocarstwowości i mieliby jeszcze gorsze stosunki z Rosją niż mamy obecnie. Nienawiść i pogarda dla Rosji buchałaby jak płomień. W <<wspólno - rynkowej>> Brukseli mielibyśmy potężną ekipę – lecz w Moskwie nie mielibyśmy nikogo – względnie trzeciorzędną nieważną placówkę. W Sejmie dwadzieścia partii skakałoby sobie do gardła. Pomylił się tylko co do liczby partii i nie przewidział, że prawicowi: prezydent i premier też skakać będą sobie do gardła…

 

            Starożytni Hellenowie – jak wiadomo – głosili zasadę ,,anmezje” w imię pokoju. Ernest Renon w swym eseju ,,Czym jest naród” (1882) uznawał fundamentalną rolę pamięci w podtrzymywaniu tożsamości narodu, ale podkreślał jednocześnie, że żaden naród nie mógłby istnieć bez zapomnienia. Rozpamiętywania wszelkich dociekań, kto był po czyjej stronie w przeszłości prowadzi obywateli do skłócenia i godzi w jedność narodu.

 

            Przeciwieństwem greckiej ,,anmezji” była żydowska zasada pamiętania po wsze czasy wszystkich doznanych krzywd. Instytut Pamięci Narodowej poszedł o krok dalej i uznał ,,anmezję”, czyli helleńską część chrześcijańskiego dziedzictwa, za zasadę niemoralną. Skoncentrował się bez reszty na rozpamiętywaniu zła i brudów z okresu PRL, łącząc to z postulowaniem powszechnej i pozasądowej dekomunizacji i lustracji. Zagrożenie, jakim jest dla narodu instytulizacja mściwej pamiętliwości trwa nadal. Nadal trwa w Polsce niszczycielska, zimna wojna domowa.

 

            Po przegranych w 1997 r. przez PSL wyborach (PSL był rządowym koalicjantem) sprawy w Polsce potoczyły się w złym kierunku.

 

            Warto przypomnieć, że w latach 1993 – 1997 gospodarka kraju osiągnęła siedmioprocentowy wzrost PKB, utworzono około milion nowych miejsc pracy, o 16% wzrosły realne dochody ludności, młodzież garnęła się do nauki, powstawały nowe uczelnie.

 

            W 1997 r. po raz drugi do władzy doszli prawicowi nieudacznicy – z Jerzym Buzkiem – premierem. Rozpadła się rządowa koalicja (AWS - UW) rząd nie rządził, a tylko administrował. ,,Z tylnego siedzenia”, państwem rządził Marian Krzaklewski – przewodniczący ,,Solidarności”. Polska straciła 4 lata cennego czasu. Zaś lewicowy rząd Leszka Millera (2001 - 2004) miast kontynuować politykę szybkiego rozwoju z lat 1993 – 1997 realizował politykę neoliberalną – właściwą rządom prawicowym. SLD na długo stracił swój wizerunek, doszło do rozłamu w kierownictwie partii.

            Po wygranych w 2004 roku wyborach przez PO i PiS, partie prawicowe nie były w stanie wyłonić wspólnego rządu. Prawica skłócona i obrzucająca błotem działaczy lewicowych, nigdy nie była skłonna działać wspólnie, dla wspólnego dobra. Dla nich wolna Polska, to Polska prawicowa. Dopóki taka ideologia nie zostanie zaniechana w narodzie polskim nie będzie spokoju i dynamicznego rozwoju. Nawet, gdy na świecie nie było kryzysu ekonomicznego, to w okresie rządów prawicowych w Polsce był kryzys władzy i stagnacja oraz recesja gospodarcza. PiS (2002 - 2004) utworzył rząd z przybudówkami: ,,Samoobrona” i LPR, który po dwóch latach się rozsypał i trzeba było rozpisać nowe wybory. Polska straciła następne 2 lata cennego czasu. (Wejście Polski do NATO i UE, odbyło się w czasie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i lewicowego rządu Leszka Millera.)

 

            Paul Valery, filozof i poeta powiedział kiedyś, że nauka jest zbiorem ,,skutecznych recept” na życie. Wiadomo, że ten kto się kształci i ma dar korzystania ze zdobytej wiedzy, potrafi czynić ,,cuda”, godniej żyje, bo wiedza jest inspiracją do racjonalnego działania. Im więcej wiemy i rozumiemy, tym więcej stworzyć potrafimy. Tylko uczący się człowiek (czytający książki) uczy się Polski i jak w niej żyć. Uczenie się jest nakazem egzystencji czynnej i altruistycznej o dobro wspólne. Wiedza jest jednak bezużyteczna, jeśli nie można jej użyć w praktycznym działaniu.

 

            Wielu ludzi kończy edukację  na wiedzy zdobytej w powszechniaku, przekonani, że wiedza zdobyta w szkołach ponadpodstawowych będzie bezużyteczna. Stracili nadzieję na znalezienie pracy stosownej do ich wyższych kwalifikacji (długotrwałe strukturalnie bezrobocie). Niewidzialna ręka wolnego rynku nie potrafi rozwiązywać problemów społecznych.

 

            Wielu ludzi  w niewiedzy i w swoim oportunizmie nie stosuje się do wielu zasad, np. nie chodzi na wybory, bo ich zdaniem ,,każdy wybór jest złym wyborem”. Tymczasem zły wybór najbardziej szkodzi tym najbiedniejszym. Tacy już oni są i bez pomocy ludzi światłych i pomocy państwa sobie nie poradzą. Jeśli jest coś, czego nienawidzę całą siłą duszy swojej – pisał Broniewski – to ciebie Polsko, ciebie polska ospałość, polski oportunizmie, niedołęgów, leniów i tchórzy.

 

            Wśród biedniejszych warstw społecznych, narastają postawy roszczeniowe i wiara w egalitaryzm, utożsamiany z sprawiedliwością społeczną. Ludzie biedniejsi zamykają się w swoim światku, bez wiary, że mogą coś więcej dla siebie zrobić i mieć życie godniejsze. Przyczyn złego stanu swego bytu nie odnoszą do siebie do własnej niezaradności, lecz uważają, że ,,winni są oni, tam na szczytach władzy”. Niektórzy uważają, że mimo wszystko sami żyją lepiej niż ich rodzice. Mają ,,samochody”, telewizory, pralki i lodówki, a więc nie są tak do końca przegranymi (dziś bieda jest ta sama – chociaż nie taka sama). Byt lepszy niż ich ojców, rozleniwia i umacnia inercję.

 

 

            Sytuacja taka sprzyja różnym populistom i demagogom, którzy ,,wchodzą w buty” lewicy i wygrywają wybory. Po wyborach ,,zapominają” o obietnicach, a w środkach masowego przekazu – posługując się ćwierć prawdą i półprawdą – opowiadają o swoich ,,sukcesach”. O myśleniu Polaków, na ogół decyduje ,,parafia”, Radio Maryja i telewizja. Ludzie zwykli - ufają słowom zwłaszcza kierowanych do nich przez osoby publiczne – od księdza i nauczyciela, poprzez dziennikarza i polityka po uczonego i filozofa. Gdy słowa więcej mącą niż wyjaśniają, to szkodzą.  Odbiorcy miast więcej się nauczyć i pojąć wiedzę, rozumieją mniej. Często: widzów, słuchaczy, czytelników – ogłupiają.

 

            Inteligencja, która odegrała istotną rolę w przemianach ustrojowych, dziś zajmuje się sobą. W willowych dzielnicach dużych miast buduje domy, wykupuje duże z balkonami mieszkania. Dzieci swoje kształci na renomowanych zagranicznych uczelniach, żeby mogły dostać pracę w agendach Unii Europejskiej i filiach zagranicznych banków. Zatrudnia służących, którzy na stół podają smaczny obiad i niańczą ich dzieci. Mają rasowe psy, nowoczesne samochody i zwiedzają świat. Polska inteligencja ma prawo do godnego życia, chodzi o to, żeby nie wyznawała zasady używania życia - ,,co użyjemy, to dla nas”, lecz żeby żyła godnie i zgodnie z otaczającą ją rzeczywistością.   

 

            Chodzi o to, żeby polska inteligencja, szczególnie teraz w kryzysie nie marnowała czasu na zachłanność, lecz żeby kreowała atmosferę na wzajemne zrozumienie kręgów inteligencji – ludzi nauki, kultury, przedsiębiorców z rządem w mechanizmach rozwoju społeczno – gospodarczego kraju.

 

            Liczna grupa inteligencji o lewicowej orientacji – gdy wyborcze wahadło odchyla się w lewo – startuje w wyborach i wygrywa. Zajmuje intratne funkcje w Sejmie, Senacie, w administracji rządowej i samorządowej. Radni i członkowie rad nadzorczych otrzymują wysokie diety. Styl życia tych ludzi podobny jest do stylu życia ludzi grupy pierwszej. Są to osoby – w pewnej części – (część jest ideowcami) z pogranicza neoliberalizmu (lubią salony) i socjalizmu. Oni uważają, że mogą mieć więcej, bo dla wszystkich, wszystkiego nie starcza. Tymczasem w Polsce życie polityczne, gospodarcze i zdrowotne karłowacieje… Postawa inteligencji wyrosłej z robotniczo – chłopskich rodzin ,,przełamana” między neoliberalizmem, a egalitaryzmem, znalazła pracę w większych miastach i nie ponosi tak dużych kosztów reform ustrojowych lat 1990 – 2010, co rozleniwia i umacnia ducha inercji.

 

            Partie prawicowe, świadome siły wyborców – dobrze wspominających okres PRL – celowo określają PRL ustrojem zbrodniczym. W ten sposób odcinają partie lewicowe od ich elektoratu, bo któż bronił będzie ustrój zbrodniczy? Żeby przejąć ten elektorat, wchodzą w ,,buty” egalitaryzmu, ubierają się w ornat obrońców pokrzywdzonych i wygrywają wybory.

 

            Dwadzieścia lat po przemianie ustroju – jak wynika z sondażu CBOS, przeprowadzonego w maju 2009 roku, obywateli dobrze oceniających PRL było więcej (44%) niż tych, którzy oceniali ją źle (43%). Trzeba przy tym pamiętać, że większość ludzi pamiętających PRL już zmarło, a w dorosłe życie weszło kilka milionów Polaków, którzy wiedzę o PRL czerpią nie z autopsji, lecz ze szkoły, mediów, książek i filmów, obrzydzających i ośmieszających PRL. Tak więc dobre oceny PRL nie umierają wraz z odchodzeniem kolejnych roczników pamiętających tamte czasy. Jednostronne przekazywanie PRL, jako czasu narodowego zniewolenia, represji i prześladowań, a więc obrazu nieprawdziwego nie przekonało znacznej części Polaków. Mali ludzie próbują zohydzić PRL, ale wzorzec sprawiedliwości społecznej będzie działał.

            Polacy dobrze oceniający PRL w 1993 roku głosowali na zjednoczoną lewicę oraz dwukrotnie w wyborach prezydenckich na Aleksandra Kwaśniewskiego. Jeśli dziś – zjednoczonej lewicy – uda się wpleść w mentalność i zdobyć ufność tych wyborców, to wygra wybory. Jeśli Polską nadal rządzić będzie skłócona prawica, nie będzie gospodarczego rozwoju. Nadal nie będzie żadnych rozwiniętych form zabezpieczenia społecznego – ani na okoliczność braku pracy, ani na wypadek choroby, ani na starość. Wszystko będzie pozostawać na barkach rodziny i życzliwych sąsiadów.

 

            A propos nadchodzących wyborów prezydenckich nasuwa się następująca refleksja: Każdy organizm karmi swoja głowę, bo jej potrzebuje, żeby dobrze funkcjonować. Jeśli głowa źle pracuje, to cały organizm choruje i źle się czuje. Nieszczęśliwy jest organizm jeśli mądra głowa nie chce być jego głową…   

 

choinkichoinki

PZE,RiI koło nr 12 Radziejów

444

 

 

Aktualizowano 2010.01.11  godz.14.oo 


"Ocalić od zapomnienia- o ludziach,których do końca nie znacie"

pomysł i opracowanie:

Karol Szmagalski


214